Dodaj do ulubionych

Marzy mi się żona "rodzinna"...

23.12.05, 15:56
No właśnie, jak napisałem w temacie... Ostatnio dochodzę do wniosku, że
jeśli miałbym ożenić się, to z dziewczyną w "tradycyjnym" stylu. To znaczy -
nie poszukiwaczką kariery, ale dziewczyną rodzinną, tradycyjnie kobiecą,
wolącą skupić się na prowadzeniu domu i opiece nad dziećmi... Pewnie to
dziwne u kogoś w moim wieku, ale fascynuje mnie typ "housewife" :) Tj.
kobieta skromna, spokojna, delikatna, opiekuńcza... Od bizneswoman w
garniturze naprawdę wolę "panią domu", zgodną, taktowną, lubiącą zajmować się
dziećmi. Przyznaję, przemawia do mnie obrazek uśmiechniętej kobiety podającej
rodzinie obiad :)

Czy mam szansę taką kobietę spotkać, czy też już takich dziewczyn nie ma..?
Obserwuj wątek
    • widokzmarsa Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 16:05
      przeciez każdy facet taką woli, jeszcze tylko żeby była k..ą w łóżku i zarobiła
      na siebie i dom))
      • rosa_de_vratislavia Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 16:11
        widokzmarsa napisał:

        > przeciez każdy facet taką woli, jeszcze tylko żeby była k..ą w łóżku i
        zarobiła
        > na siebie i dom))

        I nie robiła wymówek, ze facet znika na weeknd z kolegami, bo "jedzie na ryby".
        I nie truła, ze życie rodzinne jest takie ważne, i ze dzieci chcą, zeby tatuś
        poczytał im książeczkę,
        I nie opowiadała o tym, ze Staś zrobił pierwszys kroczek,
        i nie kazała chwalić męzowi podanego przez siebie obiadu :)

        Aha i żeby wszyscy faceci ślinili się na jej widok ( a ona żeby spuszczałaby
        skromnie wzrok i patrzyła wiernie w oczy męzowi). Ale zeby mu nie kazała
        przynosić kwiatów i szeptac czułych słówek! I żeby go nie zanudzała swoją
        czułostkowością ale była wrażliwa i subtelna :)
        • rokk26 Złośliwi jesteście :) 23.12.05, 17:09
          Ja bardzo chętnie poczytam dzieciom książeczkę, kwiaty żonie przyniosę, albo
          obiad pochwalę... Czemu nie?
        • pasikonna Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 25.12.05, 16:58
          ...czyli, ze sie wtrace, taka zona musi byc bardzo wysoka, bo jak ma spuszczac
          skromnie wzrok i patrzec mezowi w oczy to maz musi byc nizszy od niej... no
          chyba ze z zalozenia przyjmiemy opcje ze maz ma byc wzrostu siedzacego psa....
      • paacynka Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 16:13
        nie jestem pewna, mój niedocenia mojej rodzinności, dla niego to nie praca. A
        ja nie po to dzieci rodziłam by ich sama nie wychowywać. Ja jestem domatorką,
        owszem praca jest fascynująca ale prowadzenie domu również.
        • rosa_de_vratislavia Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 16:23
          paacynka napisała:

          > nie jestem pewna, mój niedocenia mojej rodzinności, dla niego to nie praca.

          No jasne, bo facet, którzy marzy o kobiecie "domatorce", czesto uważa, że praca
          w domu to jak wczasy - kobiea z usmiechem podaje obiad, proponuje
          ciasto...wokół fotela na którym Pan Domu siedzi raczkują dzieci (ale jak zaczną
          domagać się pieszczot, to wkracza do akcji pachnąca delikatnymi perfumami mama
          i z usmiechem mówi, zeby tacie nie przeszkadzać, bo zmęczony....




          > ja nie po to dzieci rodziłam by ich sama nie wychowywać. Ja jestem domatorką,
          > owszem praca jest fascynująca ale prowadzenie domu również.
          • rokk26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 17:14
            > No jasne, bo facet, którzy marzy o kobiecie "domatorce", czesto uważa, że
            > praca w domu to jak wczasy

            Ja tak nie uważam :) Ja właśnei doceniam, ile trudu idzie w prowadzenie domu...
      • rokk26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 17:08
        > przeciez każdy facet taką woli, jeszcze tylko żeby była k..ą w łóżku i
        > zarobiła na siebie i dom))

        Ejże! Wcale nie...
        • baba67 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 17:47
          Jesli umiesz sam zarobic na dom, to dlaczego nie ?
          Poszukaj, chociaz nie bedzie to latwe-inteligentne dziewczyny ida na studia
          myslac o jakiejs karierze zawodowej, z mniej inteligentna zyc ciezko na codzien,
          o ile chcesz jej byc wierny oczywiscie...
          Ale nie trac nadziei-moze jakas dziewczyna realizujaca sie na pol etatu Ci sie
          trafi.Powodzenia w Nowym Roku!
          • rokk26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 18:16
            Nie rozumiem tego przeciwstawienia "kobieta inteligentna" - "kobieta rodzinna",
            no ale dziękuję za życzenia powodzenia :)
            • baba67 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 13:53
              Moze rzeczywiscie zbyt uogolnilam -niektore inteligentne dziewczyny rzeczywiscie
              odkladaja studia , bo chca sie zajac swoim biznesem (sama znam taka swietnie jej
              idzie)-ale chyba nie o taka Ci chodzi ?
              I tu pytanie, czy pod slowem "inteligencja " rozumiemy to samo. Ja rozumiem
              przez to slowo oczytanie, trzezwa orientacje w swiecie na poziomie wyzszym niz
              obnizki w najlizszym supermarkecie i zycie erotyczne T.Lisa.
              A dziewczyna. ktora rokuje w tej na pewno nie pojdzie na kasjerke do tegoz
              supermarketu liczac na takiego jak Ty ksiecia o tradycyjnych pogladach .Pojdzie
              na studia z jakas wizja przyszlosci zawodowej.
              Stad Twe zadanie jest nieco trudne, ale przeciez nie niemozliwe w epoce duzgo
              bezrobocia wsrod intelektualistek :-)
              • rokk26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 17:40
                A nie może być tak, że inteligentna dziewczyna pójdzie na studia, żeby
                poszerzyć swoją wiedzę - a nie po to, by koniecznie w wyuczonym zawodzie
                pracować?
                • baba67 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 18:13
                  Nie znam takich, ale oczywiscie sa, tyle, ze takie osoby sa hm...troche malo
                  praktyczne nie uwazasz ?
                  Przeciez nigdy nie mozna przewidziec, jakiego faceta sie trafi, tym bardziej,
                  ze tacy jak Ty, nie tylko chcacy miec tradycyjna rodzine, ale potrafiacy ja
                  utrzymac to raczej rzadkosc.Marzycielki niezbyt dobrze radza sobie z
                  prowadzeniem domu, no chyba, ze stac Cie bedzie i na gosposie.
                  Ja bym na Twoim miejscu liczyla na bezrobocie wsrod intelektualistek, albo jaks
                  pania psycholog pracujaca 5 godzin tygodniowo.
          • aw271 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 19:18
            Kurcze skonczylam dwa kierunki studiow(fizyke i ekonomie), znam jezyki i nie
            uwazam ze siedzenie z dziecmi w domu, gotownie obiadow itd jest zajeciem gorszym
            niz caly ten "wyscig szczurow" z ktorego udalo mi sie wyrwac po latach. Teraz
            jestem szczesliwa. Mam dwoch wspanialych synow i do roboty spieszyc sie nie
            musze. Na szczescie maz zapewnia nam godne warunki zycia. Lubie siedziec w
            domku, wiem co robia dzieciaczki, czym sie interesuja i nie musza jadac poza
            domem(preferujemy kuchnie wegetarianska). Niekoniecznie trzeba byc debilka, zeby
            poswiecic sie dzieciom i zostac kura domowa!!! A moja najlepsza przyjaciolka,
            ktora z wyksztalcenia jest weterynarzem, od lat 10 opiekuje sie swoim kurnikiem
            i rowniez jest szczesliwa!!! Trzeba zrozumiec ze kazdemu odpowiada cos innego,
            grunt to byc szczesliwym.
            • marripossa Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 21:07
              Tak z ciekawości tylko: po co więc w ogóle poszlaś na studia?
              • aw271 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 24.12.05, 10:16
                Zycie mi sie jeszcze nie skonczylo, a teraz najwazniejsze sa dla mnie dzieci.
                Nie potrafie zostawic czterolatka i dwulatka na pastwe opiekunek i wracac po
                pracy do domu o 20.00, albo i pozniej, nie znajac wlasnych dzieci. Dokonalam
                wyboru, moze to zbyt duze poczucie odpowiedzialnosci, nadopiekunczosc, czy jak
                tam sobie chcesz to nazwac.Nie mamy babci, cioci itd, ktore moglyby nam pomoc.
                Kobieta, ktora ma dzieci i nie ma pomocy mysle, ze jest w stanie to zrozumiec.
                Poza tym nie chce, zeby moje dzieci mowily mamo do opiekunki,a na moj widok
                uciekaly w drugi koniec pokoju.
                Wesolych Swiat:))
              • croyance Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 24.12.05, 23:16
                O moj Boze, a teraz wszyscy ida na studia po cos! Jak ja szlam na studia, to
                wybieralam nie to, po czym mozna znalezc prace, ale to, co mnie interesowalo.
                Z przyczyn czysto poznawczych.
              • martfucha Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 28.12.05, 09:43
                ale ograniczona jesteś...każdy ma prawo do tego co mu odpowiada...studiować po
                coś? dobre sobie
            • baba67 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 13:56
              NO to szkoda, ze juz jestes zajeta :-)
              Takiej osoby jak Ty poszukuje autor watku.Ja nie twierdze , ze takich nie ma,
              pisalam tylko, ze trudno je znalezc-traktuj to jak zasluzony komplement-jestes
              naprawde niezwykla osoba.
            • baba67 Do aw271 26.12.05, 14:03

              No fajnie, ale przeciez nie o to autorowi watku chodzi.
              Bardzo duza czesc inteligentnych i wyksztalconych kobiet siedzi jakis czas w
              domu, by zajac sie dziecmi moja skromna osobe w to wliczywszy.Nie zaluje tego,
              choc przyznam, ze kiedy siedzialam z pierwszym dzieckiem, to mi sie czasem
              cknilo za praca.Odchowasz dzieciaki, cos na pewno sobie znajdziesz.
              Tymczasem naszemu tradycyjnemu kawalerowi chodzi o zone, ktora W OGOLE by nie
              pracowala.Z zalozenia-on by przynoscil pieniazki, a zona zajmowala sie nim i
              rodzina-i tak do konca dni swoich.
              • rudacleo Re: Do aw271 29.12.05, 16:41
                Wszystko jest pieknie i milo dopoki maz zarabia, zyje i jest zdrowy. A co sie
                stanie jesli bedzie mial wypadek, straci prace i bedzie na rencie? Kobieta w
                wieku po 40 z dwojka co prawda odchowanych dzieci, ale bez doswiadczenia
                zawodowego raczej niepredko znajdzie prace, jesli w ogole. No i jesli juz to
                chyba w kiosku, co raczej nie bedzie sie rownalo poziomowi zycia sprzed
                mezowego wypadku...
                Siedzenie w domu i wychowywanie dzieci jest super, bo mozna poswiecic sie
                sprawom, ktore nas interesuja, swoim pasjom i hobby. Lecz pragmatyzm to dobra
                cecha i balabym sie z niej zrezygnowac w obecnych czasach.
    • miss.hyde Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 18:07
      Widzisz. Jedni wolą kury domowe, drudzy inteligentne kobiety partnerki.
      Nasze upodobania również świadczą o nas.
      Ale szukaj, wbrew pozorom takich, jak to mówi mój kolega "niedorobionych" jest
      sporo, nawet w dzisiejszych czasach.
      • rokk26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 18:14
        A więc uważasz, że kobiety poświęcające się rodzinie są głupie
        i "niedorobione"..?
        • elle31 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 18:20
          najczęściej tak mówią te, które nie mają się komu poświęcać
          • miss.hyde Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 18:24
            Najczęściej takie wnioski wyciągają kury domowe, które nic oprócz "poświęcania"
            się nie robią.:)
            Tak się składa, że mieszkam razem ze swoim facetem, ale jesteśmy w związku
            partnerskim - czyli mamy takie same prawa i obowiązki - i nie muszę
            się "poświęcać".
            Czy Ty naprawdę pochwalasz typ kobiety-sprzątaczki-niani-służącej-pomywaczki o
            którym pisze załozyciel wątku? Bo wierzyć mi się nie chce...
            • elle31 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 18:32
              przeciwstawiłaś kurę domową inteligentnej kobiecie, stąd moja odpowiedź. A co
              do mnie to godzę rolę żony i matki z pracą, ale rodzina jest najważniejsza i
              wiele planów zawodowych odłożyłam na później. A małe dziecko wymaga więcej
              poświęceń z mojej strony niż jego
              • miss.hyde Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 18:35
                > A co do mnie to godzę rolę żony i matki z pracą

                No właśnie! Czyli nie siedzisz non stop w domu usługując mężowi. A założyciel
                wątku takiej kobiety szuka.
        • miss.hyde Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 18:25
          rokk26 napisał:

          > A więc uważasz, że kobiety poświęcające się rodzinie są głupie
          > i "niedorobione"..?

          Te które poza tym nie robią nic innego tak.
          • rokk26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 18:27
            Niby czemu? Nie może istnieć kobieta inteligentna, dla której po prostu
            najważniejsza jest rodzina?
            • miss.hyde Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 18:30
              Kobieta inteligentna ma jakieś zainteresowania które stara się rozwijać. No i
              nie pozwoliłaby na to żeby przeżyć całe życie nie pracując, będąc na utrzymaniu
              partnera czy męża.
              • rokk26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 18:32
                Uważasz, że nie można rozwijać zainteresowań inaczej niż przez pracę zawodową?
                • miss.hyde Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 18:38
                  Można. Ale osoba niepracująca zawodowo (nie mówie o sytuacjach typu urlop
                  macierzyński, choroba czy trudności w znalezieniu pracy), a w tym przypadku
                  żona gotująca obiadki i będąca na utrzymaniu męża nie jest w pełni samodzielną
                  osobą. Inteligentna dorosła kobieta tak nie postępuje.
              • rosa_de_vratislavia Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 18:35
                miss.hyde napisała:

                > Kobieta inteligentna ma jakieś zainteresowania które stara się rozwijać. No i
                > nie pozwoliłaby na to żeby przeżyć całe życie nie pracując, będąc na
                utrzymaniu >
                > partnera czy męża.

                Daj spokój. jesli priorytetem obojga małzonków jest np. duża rodzina, ciepły
                dom, w którym jedno z nich oporządza czworo dzieci, maluje na jedwabiu zasłony
                i robi "tehe best pomidorówka in the town"...to dlaczego nie?
                Znam kobiety, które były doskonale wykształcone, inteligentne a za punkt honoru
                (i pasję)uważały prowadzenie domu, w którym się piecze z dziecmi ciasteczka,
                uczy haftu Richelieu i kroków walca angielskiego.
                O to walczyły feministki - zeby kobieta miała wolnośc wyboru - jak chce zostac
                w domu - żeby nie nazywano jej głupia kurą, a jak chce oddac się pracy -
                "zimną, wyrachowaną karierowiczką".

                Nie wiem, skąd tyle pogardy dla tych pracujacych w domu...
                • miss.hyde Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 18:40
                  OK, nie kwestionuję wolności wyboru - jak chcą siedzieć w domu to mają do tego
                  pełne prawo. Tak samo jak ja mam pełne prawo nie piać nad nimi z zachwytu i
                  mieć o nich gorsze zdanie niż o kobietach pracujących.
                  • rokk26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 18:46
                    Domyślam się, że masz również gorsze zdanie o mężczyznach, którym takie kobiety
                    odpowiadają..? :)
                    • miss.hyde Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 19:07
                      Tak.
                      • rokk26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 19:09
                        Czemu?
                        • miss.hyde Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 19:15
                          Nie lubię jak facet traktuję siebie jako tzw. głowę rodziny, ktora zarabia i
                          utrzymuje dom, a kobieta jest od tego żeby dzieci wyniańczyć, obiadek ugotować
                          i podać kapcie - on sam nic w domu nie zrobi bo jest "mężczyzną". Taki facet
                          nie dorósł do związku partnerskiego, albo jest właśnie za mało męski jak na
                          taki związek.
                          • rokk26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 19:29
                            No ale przecież samo sympatyzowanie z tradycyjnym modelem rodziny nie oznacza
                            jeszcze, że facet od razu nic w domu nie pomoże, tylko rozsiądzie się z piwem i
                            żona będzie wokół niego skakać. Prawda?
                            • rosa_de_vratislavia Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 19:32
                              rokk26 napisał:

                              > No ale przecież samo sympatyzowanie z tradycyjnym modelem rodziny nie oznacza
                              > jeszcze, że facet od razu nic w domu nie pomoże, tylko rozsiądzie się z piwem
                              i
                              >
                              > żona będzie wokół niego skakać. Prawda?

                              Niby prawda...ale z forum "młode męzatki" tudziez innych wypowiedzi kobiet na
                              gazeta.pl wynika, ze czesto faceci, który preferują model tradycyjny nie chca
                              związku partnerskiego, opartego na równym podziale pracy (tzn. on pracuje 8
                              godz w pracy, ona 8 godz w domu, a prze resztę czasu się dzielą rzeczami do
                              zrobienia).
                • rokk26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 18:44
                  > Daj spokój. jesli priorytetem obojga małzonków jest np. duża rodzina, ciepły
                  > dom, w którym jedno z nich oporządza czworo dzieci, maluje na jedwabiu
                  > zasłony
                  > i robi "tehe best pomidorówka in the town"...to dlaczego nie?
                  > Znam kobiety, które były doskonale wykształcone, inteligentne a za punkt
                  > honoru (i pasję)uważały prowadzenie domu, w którym się piecze z dziecmi
                  > ciasteczka,
                  > uczy haftu Richelieu i kroków walca angielskiego.

                  Ano właśnie!
                  • rosa_de_vratislavia Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 18:46
                    rokk26 napisał:

                    > > Znam kobiety, które były doskonale wykształcone, inteligentne a za punkt
                    > > honoru (i pasję)uważały prowadzenie domu, w którym się piecze z dziecmi
                    > > ciasteczka,
                    > > uczy haftu Richelieu i kroków walca angielskiego.
                    >
                    > Ano właśnie!
                    Tylko, drogi Rokku...nie jest tak, ze one z usmiechem podaja obiad, sa zawsze
                    wypoczęte, wypielęgnowane ciche, "stonowane", skromniejsze czy tez bardziej
                    uległe.
                    Nic z tego.
                    Zachowują się tak samo jak te pracujące poza domem.
                    • rokk26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 18:53
                      Hmmmmm... Ale myślę, że wśród bardzo wielu róznych kobiet pracujących w domu,
                      są też i takie bardziej spokojne i skromne, prawda? :)

                      A to, że nie zawsze taka kobeita jest wypielęgnowana i wypoczęta, to zdaję
                      sobie sprawę...
                      • rosa_de_vratislavia Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 19:02
                        rokk26 napisał:

                        > Hmmmmm... Ale myślę, że wśród bardzo wielu róznych kobiet pracujących w domu,
                        > są też i takie bardziej spokojne i skromne, prawda? :)

                        A Ty chcesz może służącej-gosposi-kochanki-inkubatora-kucharki?
                        Bo coś mi sie zdaje, ze ta "spokojna" i "skroman" to taka, która łatwo się
                        zgadza z mężem, nie wykłoca o sowje racje, nie forsuje za bardzo swoich
                        pomysłów.
                        to lepiej sobie kogoś wynając do kucharzenia, sprzątania i seksu - masz wtedy
                        gwarancję, ze się dostosuje do swojego męża.

                        Jeśli chodzi o moje doświadczenia (jestem mężatką po 30.) - ŻADNA z moich
                        licznych kolezanek nie jest "spokojna" i "skromna". I jescze jedno - jak byłam
                        4 lata na urlopie wychowawczym, to bawiłąm sie doskonale - obiad był, albo i
                        nie, ale byłam zawsze na bieżąco z Polityką, Wyborczą i repertuarem teatralnym.
                        A jak mąz wracał z pracy, to dostawał od razu dwoje dzieci do hodowli, bo byłam
                        już zmęczona :) A obiady były jednodaniowe.

                        Unikaj takich bab jak ja! One czesto wygladają skromnie, niewinnie - zadne tam
                        wytapetowane i farbowane panny z tipsami ;-)
                        I moja rada: bierz dziewczę bez studiów, tak, zeby czuło, ze masz nad nim
                        przewagę intelektualną ; D
                        >
                        > A to, że nie zawsze taka kobeita jest wypielęgnowana i wypoczęta, to zdaję
                        > sobie sprawę...
                        • rokk26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 19:12
                          No zaraz, to, że lubię kobiety delikatne i spokojne, nie oznacza od razu, że
                          szukam kucharko-sprzątaczki... Po prostu lubię tego typu kobiecość. To źle?
                          • rosa_de_vratislavia Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 19:15
                            rokk26 napisał:

                            > No zaraz, to, że lubię kobiety delikatne i spokojne, nie oznacza od razu, że
                            > szukam kucharko-sprzątaczki... Po prostu lubię tego typu kobiecość. To źle?

                            nie - ja cię tylko ostrzegam - nie kieruj się wygladem. Ja jestem subtelna
                            kobieta, co to włosów nie farbuje, po kosmetyczkach nie szaleje, białe
                            bluzeczki nosi z lnu i koronki...a feministyczna harpia ze mnie wychodzi ;-)
                            • rokk26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 19:20
                              No dobrze, wezmę ostrzeżenie pod uwagę :))))
                              • elle31 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 20:00
                                a ja mam farbowane włosy, pomalowane paznokcie, sexi ciuszki (w granicach
                                przyzwoitości :) a i tak najchętniej bym siedziała w domku bawiąc dziecko i
                                robiąc obiadek :)
                                • rokk26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 21:50
                                  Hihihi... :))
                        • merken Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 20:21
                          >rosa_de_vratislavia napisała:
                          > Jeśli chodzi o moje doświadczenia (jestem mężatką po 30.) - ŻADNA z moich
                          > licznych kolezanek nie jest "spokojna" i "skromna". I jescze jedno - jak byłam
                          > 4 lata na urlopie wychowawczym, to bawiłąm sie doskonale - obiad był, albo i
                          > nie, ale byłam zawsze na bieżąco z Polityką, Wyborczą i repertuarem teatralnym.
                          >
                          > A jak mąz wracał z pracy, to dostawał od razu dwoje dzieci do hodowli, bo byłam
                          >
                          > już zmęczona :) A obiady były jednodaniowe.

                          To faktycznie byłas przerobiona jak wół.
                          Nawet nie miałas biedulko czasu na porzadny obiad juz nie mowie o chłopie ale o
                          dzieciach i tobie samej.Rozumiem ze maz twoj od rana siedział w knajpie z
                          kolegami i nic nie robił.(oczywiscie to jakiś bez studiów) Wracał do domu i
                          dostawał do "hodowli" zmajstrowane przez siebie "zwierzaki"
                          Powiem tak!Z taka kobieta jak ty małzeństwo to obóz koncentracyjny.
                          Albo masz kompleksy wzrostu albo jestes taka żmiją.Studia to pewnie
                          kier.Resocjalizacja




                          • rosa_de_vratislavia Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 23:49
                            merken napisała:

                            >> Nawet nie miałas biedulko czasu na porzadny obiad juz nie mowie o chłopie
                            ale
                            >> Powiem tak!Z taka kobieta jak ty małzeństwo to obóz koncentracyjny.
                            > Albo masz kompleksy wzrostu albo jestes taka żmiją.Studia to pewnie
                            > kier.Resocjalizacja.

                            Mam 170 cm wzrostu...zatem jestem zmiją. Sek w tym, że mój mąz to akceptuje i
                            nawzajem się lubimy.
                            P.S.
                            Czy obóz koncentracyjny...hmm...obrażasz pamięc ofiar obozu niestosownymi
                            zartami.
                            >
                            >
                            >
                            >
                            >
                            • merken Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 24.12.05, 16:18

                              Odpowiadasz na :

                              rosa_de_vratislavia napisałaMam 170 cm wzrostu...zatem jestem zmiją. Sek w tym,
                              że mój mąz to akceptuje i
                              > nawzajem się lubimy.

                              Jak sie nie ma co sie lubi,to sie lubi co sie ma.
                              Wyrazy wspólczucia dla tego nieszczęsliwca.
                              Jak zmądrzeje faciu a gwarantuje ci ze napewno to bedziesz wspominac dobre
                              chwile.Czasem dobrze miec mniejszy wzrost a dobrze w głowce poukładane.No cóz
                              jak sie ma jedno to nie ma drugiego.
              • rudacleo Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 29.12.05, 16:46
                Co za bzdura!!! Wlasnie kobiety, ktore zajmuja sie domem maja czas na
                realizowanie swoich zainteresowan, a nie gnanie na pysk do roboty, zachrzan
                maxymalny do 18:00, a potem szybko do domu dzieci nakarmic. Nawet na sex nie ma
                ochoty po takim zapieprzu dzien w dzien.
                Naprawde zazdroszcze kobietom, ktore stac na to, zeby siedziec w domu,
                wychowywac dzieci i robic przy okazji to, co je interesuje.
        • karrlla1 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 02.01.06, 00:07
          Wiesz...wydaje mie się, że są jeszcze takie kobiety. Co prawda należą już chyba
          do ginącego gatunku, ale są. Ja osobiście, po skończeniu studiów, wolałabym
          zająć się dziećmi i domem. Wydaje mi się, że w tej roli bym się spełniła. Także
          musisz szukać, a nóż znajdziesz...
      • akslazor Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 29.12.05, 17:37
        a czy inteligentna kobieta nei moze sie spelniac w domu, przy mezu i dzieciach??!! czy tylko glupia i brzydka moze sie z tego cieszysc, bo ktos ja chcial i zlapala pana Boga za nogi. co za ograniczone myslenie!! moja kuzynka, skonczyla studia pracowala kilka lat az postanowila zalozyc rodzine. i odeszla z pracy, zajela sie domem i dziecmi. woli posiwecic im swoj czas, zeby zadbac o wszystkie ich potrzeby, zeby wyrosli na dobrych ludzi. mysli o powrocie do pracy ale za jakis czas. jest piekna i szczesliwa kobieta. Czy cos w tym zlego?
    • elle31 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 18:21
      ale pozwoliłbyś jej pracować, gdyby chciała ?
      • miss.hyde Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 18:24
        To on ma POZWALAĆ?:)))
        • baba67 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 14:27
          No wlasnie TO CHYBA ON MA POZWALAC.Zreszta niewykluczone, zeby pozwolil-pod
          warunkiem, zeby wszystkow w domu bylo tak cacy, jak gdyby nie pracowala..
          Ja wcale nie uwazam, ze model tradycyjny jest zly sam w sobie-niektorym
          nielicznym inteligentnym i wyksztalconym kobietom odpowiada.
          Natomiast uczciwy jest tylko wtedy, jesli maz rzeczywiscie jest w stanie na
          taka rodzine zarobic na wystarczajacym i satysfakcjonujacym oboje malzonkow
          poziomie.
          No i w dzisiejszych czasach w naszym kraju jest dosc ryzykowny- maz zachoruje
          na dluzej, straci prace, albo padnie na zawal przed piecdziesiatka i co taka
          kobieta ma zrobic >
          Rencina smieszna, ona sama po 40-tce, bez doswiadczenia, na dzieci jeszcze
          trzeba lozyc, a rodzice juz pomoc nie moga bo nie zyja albo dozywaja na mini
          emeryturkach.
          Poza tym, ze bardzo lubie moja prace, tobym sie po prostu bala takiego ukladu.
      • rokk26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 18:26
        Wiadomo, że przecież nie zamykałbym jej w domu, jakby chciała pracować :)
      • rosa_de_vratislavia Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 18:27
        elle31 napisała:

        > ale pozwoliłbyś jej pracować, gdyby chciała ?

        Żadne z małżonków nie może "pozwalać" lub "nie pozwalać" na cokolwiek...
        • elle31 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 18:28
          nie chodzi mi o pozwolenie dosłowne, ale są tacy co uważają, że żona ma
          siedzieć tylko w domu, a jak nie to jest złą żoną i matką. Więc pytam jak to
          jest u niego z tym poświęcaniem
    • cherilyn Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 20:48
      a ja szukam takiego męża...
    • teraga Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 21:31
      Ech... A mi się marzy, żebym była właśnie 'housewife'... Ale mój partner uważa,
      że to nudne i woli kobietę dążącą do kariery...
      A mi się marzy dwójka dzieci, ogródek i wygodna kuchnia...
      Żeby wszystko lepiej szło...

      Jesteś świetnym facetem, że to doceniasz, naprawdę...
      • rokk26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 21:50
        No widzisz, a wcześniej powiedziano mi tutaj, że to niewłaściwe, takiej kobiety
        chcieć... :)
        • teraga Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 21:57
          Niewłaściwe, bo myślą, że takich kobiet nie ma...
          Natomiast ja kocham dzieci, lubię gotować, choć może niezbyt dobrze mi to idzie,
          ale się ciągle uczę :)
          I nie muszę być ciągle taka zdogna, bo mam charakter, że i podroczyć się mogę,
          czasem może nawet krzyknąć - nie mylić z kłótnią - jeśli facet wie o moich
          potrzebach, wszysto jest ok...
          A i teatr kocham, więc na pewno nie będę co sobotę siedzieć w domku, raz na
          jakiś czas można się przecież oderwać, ukulturalnić troszkę ;)
        • rudacleo Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 29.12.05, 16:59
          Nie ma "wlasciwe" i "niewlasciwe". Kazdy robi co mu odpowiada. Jesli ktos chce
          miec w domu business woman, to ma, a jak ktos inny chce miec zone i matke, to
          tez moze miec. Nie rozumiem najezdzania na gospodynie domowe. Nie musza byc
          wcale glupie, ani nieinteligentne, czy nie miec ambicji. Nie kazda kobieta
          znajduje ambicje w pracy zawodowej. Kazdy realizuje sie inaczej. Jesli obu
          malzonkom odpowiada dany styl zycia, to o co kopie kruszyc?
    • czekoladka_84 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 21:51
      Bardzo chętnie zostałabym taką "panią domu" (nie mylić z kurą domową). Tylko
      byłby mały problem, a nawet kilka problemów. Zupełnie nie potrafie gotować, za
      dziećmi to średnio przepadam, a tak wogóle to jaką mam gwarancje, że po jakimś
      czasie mąż się nie znudzi i nie zechce mieć za partnerkę bardziej ambitną
      kobiete, która robi kariere zawodową. Prawda jest taka, że mężczyźni nie cenią
      uległych, skromnych, miłych kobiet. Za dużo słodkości prowadzi do mdłości.
      • ikcaj Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 25.12.05, 18:35
        "a tak wogóle to jaką mam gwarancje, że po jakimś
        > czasie mąż się nie znudzi"
        Prawda jest taka, że mężczyźni nie cenią
        > uległych, skromnych, miłych kobiet. "

        nie generalizuj, rozni sa ludzie i to zarowno kobiety i mezczyzni. Poidzial ze
        wzgledu na plec nie ma tu nic do rzeczy, chodzi bardziej o poglady na zycie,
        rodzine, spelnienie? Gwarancji nie masz zadnej takze na to ze i Tobie sie nie
        znudzi.

    • bleman Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 23.12.05, 22:17
      Ja bym tak niemogl jak ty,
      Ale ja lubie kłutliwe kobiety, ktore maja swoje zdanie i potrafia od czasu do
      czasu wbic swoje pazurki :>
    • bleman Z czysto ekonomicznego pkt. widzenia 23.12.05, 22:18
      Kobieta musi obecnie pracowac zawodowo.
      Zreszta ja nie chcial bym uzaleznic finansowo partnerki od siebie.
      • elizariusz Masz racje.;-))) 24.12.05, 10:37
        Kobieta rodzinna w dzisiejszych czasach ma sie dobrze
        w biednych krajach islamu.

        Co do kariery.
        Na poziomie specjalistow panuje równouprawnienie(analityk,radca prawny)
        ale juz od średniej kadry kierowniczej do dyrektora -kobiety (partner w
        kancelarii) są w mniejszości.
        W zarzadach spólek z O.O w zasadzie dla grzecznosci jest 1 miejsce dla kobiety
        po studiach ekonomicznych(MBA).
        W spółkach SA wyjątkowo zasiada jakas kobieta.

        Tak więc możemy mówić o karierze kobiet wprawie wyłacznie w odniesieniu do
        średnie kadry kierowniczej.



    • magdas2005 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 24.12.05, 10:51
      Z okazji zbliżających się Świąt życzę by były pogodne,a w nadchodzącym Nowym
      Roku spełnienia Twojego marzenia(masz szansę ;) )
      • elizariusz Co za mile zyczenia;-))) 24.12.05, 11:04
        Wzajemnie
        Niech Moc bedzie z Tobą!

        • rokk26 Re: Co za mile zyczenia;-))) 24.12.05, 11:38
          Dziękuję za życzenia :)))
    • mezczyzna.prawdziwy Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 24.12.05, 11:05
      Facet, ty nawet nie wiesz co mowisz. Twoja ksiezniczka tradycyjna po pol roku
      stanie sie garkotlukiem!!!
      • rokk26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 24.12.05, 11:38
        Czemu tak sądzisz?
        • mezczyzna.prawdziwy Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 24.12.05, 11:57
          NIe wiem facet czemu tak sadze, ale mnie jakos bardziej pociagaja kobiety w
          garniturze, niz w fartuchu.
          • elizariusz Mnie również;-)) 24.12.05, 12:08
            mezczyzna.prawdziwy napisał:

            > NIe wiem facet czemu tak sadze, ale mnie jakos bardziej pociagaja kobiety w
            > garniturze, niz w fartuchu.

            KOleżanka przeszła metamorfoze w ciagu 15lat z mundurku harcerskiego
            do modnie skrojonego garnituru.
          • rokk26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 24.12.05, 12:22
            No widzisz, to ja mam odwrotnie... Typ "kobiety w garniturze" nie robi na mnie
            wrażenia, za to taka "kobieta rodzinna" owszem...
            • elizariusz kto wie jak kolezanka ubierze sie np na biwak, 24.12.05, 12:29
              Impreze
              chyba nie znów w mundur druhenki?;-)))


            • kasiar74 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 24.12.05, 13:32
              wiesz co, a ja ci życze odnalezienia takiej własnie koboty, nie muisz lubić to
              co inni, każdy ma prawo do własnego punktu widzenia. Jesli tobie i twojej
              kobiecie będzie odpowiadać taki model rodziny, to zyjcie długo i szczęsliwie i
              nikomu do tego.
          • merken Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 24.12.05, 16:24

            Odpowiadasz na :

            mezczyzna.prawdziwy napisał:

            > NIe wiem facet czemu tak sadze, ale mnie jakos bardziej pociagaja kobiety w
            > garniturze, niz w fartuchu.

            Jak widac nigdy nie widziałes prawdziwego domu.Można miec i fartuszek i
            garniturek i jedno i drugie nie maja nic wspólnego ze sobą.Dom i rodzina to
            kobieta.Facet jest dodatkiem ktory powinien pomoc i zarobic.
            Na takie w garniturkach to chłopie musisz dobrze zarobic bo inaczej zdechniesz z
            głodu i nie tylko.Dostaniesz wrzodów na żołądku od knajpianych potraw.
            A tak naprawde to nie piszesz jako faet tylko prawdziwa baba i to feministka.To
            sie czuje na odległość.
    • koza_w_rajtuzach Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 24.12.05, 19:16
      Nie będę skromna: wszystko wskazuje na to, że byłabym dla Ciebie idealną
      żoną... :) Tyle tylko, że u takich kobiet jak ja instynkt opiekuńczy, rodzinny,
      chęć zaangażowania się, poważne myślenie o przyszłości jest o tyle silne, że
      ciężko im długo się uchować, jeśli tylko natrafią na odpowiedniego partnera.

      Wiem, że w tych czasach owładniętych wszelkiej maści feministek, kobiet
      nastawionych na robienie kariery ja jestem uważana za jakąś cudaczkę. A ja
      jestem szczęśliwa w swoim życiu, z uśmiechem podaję obiad swojemu mężowi,
      chodzę dumnie nosząc w brzuszku naszą córkę, którą chcę (o dziwo) sama
      wychować, bo jestem święcie przekonana o tym, że żaden żłobek ani niania nie
      zastąpią jej matki oraz nie przyswoją jej wszystkich wartości jakie ja
      chciałabym jej przekazać.
      Poza tym mam czas i chęci by przytulić swojego męża, ugłaskać go kiedy jest
      zły, porozmawiać o jego problemach i nie chcę za wszelką cenę dorównywać mu,
      czy pokazywać, że jestem w jakiejś dziedzinie lepsza (a z tego co zauważam,
      wiele kobiet ma jakąś obsesje na tym punkcie). W zamian dostaję miłość,
      oparcie, szacunek i jestem doceniana nie tylko za ciepłe obiadki, ale chociażby
      za to, co mam do powiedzenia, bo wbrew temu co niektórzy uważają,
      kobiety "rodzinne" również bywają inteligentne i wartościowe, tylko nie mają
      potrzeby udowadniać tego na każdym kroku.
      • rudacleo Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 29.12.05, 17:06
        SUPER!!! Zycze powodzenia :)))
        Nie znosze feministek.
    • yaponka Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 24.12.05, 19:23
      Kury domowe, nie burzcie się tak, że kariera fe, a wy takie czułe i opiekuńcze,
      rodzina najważniejsza, dzieci chcecie wychować. To o wiele łatwiejsze niż
      jednoczesne pracowanie i wychowywanie dziecka na zmianę z partnerem. A gdyby
      nagle mąż was zostawił? Nie poradziłybyście sobie. Dlatego wybieracie
      latwiejszą drogę - bycie kobietątradycyjną. Po co myśleć samodzielnie?
      Większość mężów kobiet domowych ląduje w ramionach pogardzanych przez was
      karierowiczek bo ma dość żony w fartuszku ubrudzonym zupką.
      Czy wam dobrze żyłoby się z facetem, który siedzi w domu, cały czas sprząta,
      gotuje i naprawia uszczelki? No właśnie.
      • koza_w_rajtuzach Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 24.12.05, 20:03
        yaponka napisała:

        > Kury domowe, nie burzcie się tak, że kariera fe, a wy takie czułe i
        opiekuńcze,
        >
        > rodzina najważniejsza, dzieci chcecie wychować.

        Nie burzę się. Każdy z nas ma inne priorytety, inne potrzeby wewnętrzne i nie
        ma w tym absolutnie niczego złego. Poza tym uważam, że nie jest adekwatne do
        mnie określenie "kura domowa". Owszem, podaję mężowi obiad, mam zamiar
        opiekować się swoją córką, ale przecież również mam swoje pasje, hobby,
        zainteresowanie i nie spędzam całego dnia na dogadzaniu mężowi i przyrządzaniu
        pysznych posiłków. Sama dla siebie też muszę mieć coś z tego życia.

        > To o wiele łatwiejsze niż
        > jednoczesne pracowanie i wychowywanie dziecka na zmianę z partnerem.

        Jasne, że tak. Ale łatwiejsze nie oznacza gorsze.

        > A gdyby
        > nagle mąż was zostawił? Nie poradziłybyście sobie.

        A dlaczego miałby zostawić? Jeśli nie jest się wiecznie sfrustrowaną
        karierowiczką, przemęczoną, zabieganą, ma się czas, aby porozmawiać z mężem,
        nie jest się wiecznie w biegu, to raczej nie ma dużego ryzyka. Problem powstaje
        dopiero wtedy, jak mężczyzna myśli sobie, że podporządkował sobie całkowicie
        żonę, jest dla niej władcą i panem - wtedy może zaniknąć coś takiego jak
        szacunek. Ale myślę, że mądra kobieta, nie skupiona tylko na wiecznym
        okazywaniu miłości mężczyźnie, pomimo takich przymiotów jak rodzinność,
        opiekuńczość, skromność, potrafi tak zakręcić sytuacją, aby mąż był zmuszony
        też coś dać z siebie, a nie jedynie brać z przeświadczeniem, że to mu się
        należy.
        Zresztą nawet gdyby zostawił, to jestem święcie o tym przekonana, że
        poradziłabym sobie. Nie jestem jedynie uległą żoną, która oprócz ugotowania
        obiadu do niczego się nie nadaje. Potrafię dobrze się zorganizować, potrafię
        dążyć do celu, ale po prostu dla mnie najważniejszą wartością jest rodzina i
        póki mogę, na tym wolę sę skupiać.

        > Dlatego wybieracie
        > latwiejszą drogę - bycie kobietątradycyjną. Po co myśleć samodzielnie?

        Myślę, że bycie "kobietą tradycyjną" to nie łatwiejsza droga. To charakter.

        > Większość mężów kobiet domowych ląduje w ramionach pogardzanych przez was
        > karierowiczek bo ma dość żony w fartuszku ubrudzonym zupką.

        A żonę TYLKO w fartuszku i nagim, kuszącym tyłeczkiem? :) Myślisz, że "kobiety
        tradycyjne" nie potrafią zadbać o siebie, nie potrafią kusić, zaintrygować
        inteligentną rozmową, zaskoczyć swojego męża czymś niespodziewanym,
        niebanalnym? Można być dobrą, kochającą żoną przygotowującą obiadki i nie
        oznacza to, że trzeba przy tym być nudną.
        Mój mąż docenia moje wysiłki dziękując mi za obiady i całując w czółko za nie.
        Nie jest nadętym bucem. Gdyby potrzebował mnie tylko do przyrządzania
        smakołyków, sprzątania, gdyby miał nade mną poczucie wyższości, to nigdy nie
        zostałby moim mężem. Zresztą gotuję i sprzątam jak go nie ma w domu. Kiedy
        jest - mamy czas na wiele innych rzeczy.

        > Czy wam dobrze żyłoby się z facetem, który siedzi w domu, cały czas sprząta,
        > gotuje i naprawia uszczelki? No właśnie.

        Jakby cały czas tylko to robił to zdecydowanie nie.
        • yaponka Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 24.12.05, 20:17
          > A dlaczego miałby zostawić?

          Nie mówię, że miałby, ale nigdy nie wiesz co się zdarzy.

          > Jeśli nie jest się wiecznie sfrustrowaną
          > karierowiczką, przemęczoną, zabieganą, ma się czas, aby porozmawiać z mężem,
          > nie jest się wiecznie w biegu, to raczej nie ma dużego ryzyka.

          To karierowiczka jest z definicji sfrustrowana, przemęczona i nie ma czasu na
          rozmowę?:) Za to żona domowa zawsze uśmiechnięta, zrelaksowana, do tego pewnie
          wypielęgnowana, dobrze ubrana i z nienaganną figurą :) (oczywiście w
          przeciwieństwie do karierowiczki)?

          > A żonę TYLKO w fartuszku i nagim, kuszącym tyłeczkiem? :) Myślisz,
          > że "kobiety tradycyjne" nie potrafią zadbać o siebie, nie potrafią kusić,
          > zaintrygować inteligentną rozmową, zaskoczyć swojego męża czymś
          > niespodziewanym, niebanalnym? Można być dobrą, kochającą żoną przygotowującą
          > obiadki i nie oznacza to, że trzeba przy tym być nudną.

          Wiesz, z obserwacji widzę, że tzw. "karierowiczki" pod względem zarówno wyglądu
          jak i tematów do rozmowy prezentują się znacznie lepiej niż gospodynie domowe.
          • elizariusz Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 24.12.05, 20:53
            To zamieszkaj w PGR lub kraju Islamskim;-)))
          • mezczyzna.prawdziwy Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 24.12.05, 20:55
            No wlasnie, po co mi babsztyl z wielkim dupskiem w fartuchu:)
          • koza_w_rajtuzach Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 24.12.05, 20:56
            > Wiesz, z obserwacji widzę, że tzw. "karierowiczki" pod względem zarówno
            wyglądu
            >
            > jak i tematów do rozmowy prezentują się znacznie lepiej niż gospodynie domowe.

            Generalizowanie nigdy nie jest dobre.
            Fakt, że jest sporo kobiet, które praktycznie do niczego więcej się nie nadaje
            niż do gotowania obiadów oraz oglądania głupich seriali telewizyjnych (typu "M
            jak miłość"), kobiet, które choćby chciały to nie miałyby szansy niczego w
            życiu dokonać, dlatego pozostaje im jedynie być gospodyniami domowymi. Ale jest
            również mnóstwo karierowiczek, które nie potrafią zagrzać miejsca przy jednym
            mężczyźnie, które uważają, że mogą zwojować cały świat, przez co tracą często
            wiele cennych lat swojego życia. Ale człowiek człowiekowi nierówny.
            Nie uważam, abym była gorsza, bo zamiast pójść na studia wolałam wyjść za mąż i
            mieć dziecko. Dla mnie to wcale nie jest mniej ważne niż kształcenie się. Mam
            tylko jedno życie i chcę je przeżyć po swojemu.
      • carimera Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... yaponka 24.12.05, 21:51
        > Większość mężów kobiet domowych ląduje w ramionach pogardzanych przez was
        > karierowiczek bo ma dość żony w fartuszku ubrudzonym zupką.


        Jak sie czyta takie idiotyzmy to ręce opadają.
        Jak widac masz dużo wiedzy w tym temacie.
        Czyżbys wpadła w ramiona przeżartego zupami domowymi.
        • yaponka Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... yaponka 25.12.05, 00:03
          Muszę Cię rozczarować, ale nie. A co, od Ciebie taki uciekł do karierowiczki?:)
          • carimera Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... yaponka 25.12.05, 14:28
            yaponka napisała:

            > Muszę Cię rozczarować, ale nie. A co, od Ciebie taki uciekł do karierowiczki?:)

            Odemnie nie ucieknie !a to chocby z tego powodu ze jestem osoba ktora spełnia
            sie w roli żony,matki i zawodowo.Czy ty rozumiesz słowo "kariera".Uwazasz ze jak
            ktos realizuje sie zawodowo nie potrafi miec normalnego domu w ktorym to sie
            gotuje,pierze ,prasuje i tez myje okna.Mój mąz zawsze brał udział w zyciu
            rodzinnym i oprocz domu i pracy zawsze znajdujemy czas dla siebie i dla naszych
            pociech.Mamy tez własnme zainteresowania i hobby.

            > Muszę Cię rozczarować,

            Nie rozczarowałas mnie,wrecz przeciwnie rozśmieszyłas bo pewnie nie rozumiesz na
            czym polega życie kochajacej sie rodziny.
            • yaponka Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... yaponka 25.12.05, 21:10
              Nie ja nie rozumiem na czym polega zycie kochającej sie rodziny, tylko Ty nie
              rozumiesz czytanego tekstu. Przecież ja właśnie pisze o równym podziale
              obowiązków i o partnerskich związkach, krytykuje natomiast kury domowe dla
              których nie istnieje nic poza praniem i sprzątaniem. Może na przyszłość
              przeczytaj dwa razy zanim się ustosunkujesz?
              • carimera Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... yaponka 26.12.05, 10:50
                Kobieto na nie wiem czy ty rozumiesz czy nie bo trudno powiedziec w dwoch
                zdaniach o całej sytuacji.Teraz wiele kobiet zajmuje sie domem,wychowywaniem
                dzieci bo wytworzyła sie tez taka sytuacja ze znalezienie pracy graniczy z
                cudem.Totez te kobiety sa czesto na utrzymaniu męza który cały dzien jest poza
                domem zeby utrzymac te rodzine.Czy nalezy obrazac taka kobiete i nazywac ja kura
                domowa?Przeciez czesto to nie jej wybor a sytuacja w jakiej sie znajduje.Czy ten
                maz ktory wraca czesto po 14 godz z pracy bedzie mial siłe na to zeby zabrac sie
                za gotowanie,prasowanie czy inne zajęcia domowe.Poza tym czy osoba ktora zajmuje
                sie domem jest gorsza od tej a moze głupsza wedle twojego myslenia od tej co to
                realizuje sie zawodowo?Bzdura,totalna bzdura.Uważasz ze fartuszek poplamiony
                zupka uwłacza kobiecie.Czy jej mąz to powietrzem żyje.To powiedz mi jak
                znalazłas sie na tym swiecie i kto cie wykarmił?moze tatus co?Czy twoja mamusia
                tez była karierowiczką?Powiem ci tak ze sa panowie ktorzy czasem błądza i
                wpadaja w ramiona uzyję twojego okreslenia cyt.karierowiczki czesto na raz czy
                dwa ale dokłdnie wiedza ze sa one tylko do rozrywki nigdy na długa scieżkę
                zycia.To nie jest materiał na matke ich dzieci.Pobawia sie takimi
                paniami,poużywaja sobie na nich a pozniej albo wracaja na łono rodziny a ci
                wolni szukaja materiału na żonę i matkę.

                przeczytaj dwa razy zanim się ustosunkujesz?

                Ty też!
                • yaponka Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... yaponka 26.12.05, 11:25
                  Wiesz co, twoje generalizowanie (ach, te cudowne gospodynie domowe - takich
                  faceci potrzebuja, bo te wstretne "karierowiczki" sa tylko do przelecenia i
                  papa) jest głupie i przerażające. Rozumiem, że można mieć konserwatywne
                  poglądy, ale to już jest średniowiecze (lepsza kobieta co da się utrzymać
                  mężowi bo taka ciepła i czuła).
                  Panowie którzy wpadają w ramiona "karierowiczki" (używam tego okreslenia w
                  cudzysłowiu bo nie chodzi moi o kobietę która 24 h na dobę pracuję, tylko o
                  taką co pracuje i sama się utrzymuje) często otwierają oczy widząc z kim
                  wylądowali w domu.
                  Ja rozumiem, że czasami sytuacja zmusza, ze pracy nie ma. Ale gdybyście
                  uczciwie przyznały - jest taka sytuacja więc muszę. A jeśli piszecie mi, że
                  jesteście zachwycone z powodu swojego siedzenia w domu, nie jesteście gorsze -
                  ba, jesteście lepsze! - od kobiet pracujących, macie tyle samo zainteresowań
                  (spędzając prawie całe dnie w domu) to aż się zastanawiam czy to na poważnie.
                  • carimera Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... yaponka 26.12.05, 13:30



                    Odpowiadasz na :

                    yaponka napisała:
                    Ja rozumiem, że czasami sytuacja zmusza, ze pracy nie ma. Ale gdybyście
                    > uczciwie przyznały - jest taka sytuacja więc muszę. A jeśli piszecie mi, że
                    > jesteście zachwycone z powodu swojego siedzenia w domu, nie jesteście gorsze -
                    > ba, jesteście lepsze! - od kobiet pracujących, macie tyle samo zainteresowań
                    > (spędzając prawie całe dnie w domu) to aż się zastanawiam czy to na poważnie


                    Wiesz ja pracuje zawodowo,praca w sł.zdrowia nie jest lekka ale nie czuje sie
                    lepsza od tych pan ktore tutaj na forum napisały ze sa nie pracujace i dobrze
                    sie z tym czują.Za kogo ty sie uważasz?To ze załozysz garnitur bo pewnie w
                    fartuszku nie poradziłabys sobie, bo wbrew pozorom umiec cos zrobic w kuchni to
                    praca ktora nie da sie przełożyc na prace poza domem przed komputerem założmy.
                    Jak na kobietę twoje wypowiedzi sa żałosne.Odnosze wrażenie że jestes jeszcze
                    osoba bez rodziny.Szkoda że mamusia ci ie powiedziała ze własciwie to rola męża
                    żeby utrzymał rodzinę.Kobieta ktora chce lub może pracowac niech pracuje ale
                    niekoniecznie,nie wszystkie lubia garnitury w przeciwieństwie jak widac do
                    ciebie.Sa panowie ktorzy potrzebuja normalnego domu i zawsze cos dla siebie
                    znajda i zapewniam cie ze nie beda im imponowac lale z tipsami ,tona makijażu i
                    garniturku ,z duża czarna teczka i kluczykami od samochodu w dłoni.A jesli juz
                    to tak jak napisałam,na chwilę.
                    • yaponka Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... yaponka 27.12.05, 21:36
                      > w fartuszku nie poradziłabys sobie

                      Dla kogoś myślącego tak jak Ty to musi rzeczywiście być bardzo trudna i ambitna
                      praca.:)))

                      > Szkoda że mamusia ci ie powiedziała ze własciwie to rola męża
                      > żeby utrzymał rodzinę.

                      Mamusia zawsze mi mówiła, że jako osoba dorosła i myśląca powinnam potrafić
                      utrzymać się sama. Szkoda, że Ciebie nie nauczono myśleć.

                      > Jak na kobietę twoje wypowiedzi sa żałosne

                      Twoje wypowiedzi są żałosne jak na człowieka.
                      Co, trafiłam w czuły punkt, że tak się denerwujesz?
                      A myśl sobie, że jesteś najmądrzejsza i wybrałaś jedyną słuszną drogę, głupim
                      ludziom i fanatykom zawsze wydaje się, że są idelani.
                      • carimera Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... yaponka 27.12.05, 22:01
                        Mnie nie zdenerwujesz chocby z tego powodu ze czytajac twoje wypowiedzi
                        odniosłam wrażenie ze jestes stara panna (nie powiem singielka)i najlepsza
                        obrona jest atak.Teraz pewnie napiszesz ze masz dzieci i mężą ktory wychowuje na
                        zmiane z toba potomstwo.Jesteś moja droga dobra tylko z teorii ale zycie jest
                        zyciem .Ja pracuje to wiem ile czasu jestem w stanie poswięcić rodzinie i mój
                        mąz tez. cZęsto tez zarywamy noce aby były obiady i jakos się wszystko
                        kręciło.Nie mów nikomu ze obojetnym jest kto bedzie sie opiekował
                        dziećmi.Dziecko najlepiej czuje sie przy matce a nie ciotce czy
                        sasiadce.Najlepiej byłoby gdyby matka mogła wychowywac dziecko do momentu az
                        rozpocznie naukę w zerówce a pozniej moze isc do pracy.


                        > A myśl sobie, że jesteś najmądrzejsza i wybrałaś jedyną słuszną drogę, głupim
                        > ludziom i fanatykom zawsze wydaje się, że są idelani.

                        Zabrakło ci argumentów wiec zaczyna sie ubliżanie.
                        Nie ubliżaj bo ja ci nie napisałam że jestes prosta jak świński ogon a szkoda.
                        • yaponka Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... yaponka 27.12.05, 22:12
                          Niestety, na ciebie argumenty nie działają.
                          Jestem panną, ale nie starą (swoją drogą określenie używanie przez tzw. ciotki -
                          klotki), mieszkam z facetem, potomstwa nie mam bo mieć je w moim wieku wydaje
                          mi się z lekka nienormalne (ale wiesz, ja to taka "karierowiczka" jestem,
                          zamiast mieć w wieku 23 lat piątke dzieci i siedzieć z nimi w domu to sobie
                          studiuję i pracuję).

                          > Nie mów nikomu ze obojetnym jest kto bedzie sie opiekował
                          > dziećmi.Dziecko najlepiej czuje sie przy matce a nie ciotce czy
                          > sasiadce.

                          Aha. Czyli dzieci w żłobku czy przedszkolu to karygodna sprawa bo matka powinna
                          spędzać z nim 24 godziny na dobę. A ojciec? No tak, ma zarabiać na dom bo
                          martka jako ta "zdolniejsza" musi gotować i sprzątać.:)))
                          • carimera Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... yaponka 27.12.05, 22:21
                            No to zegnam cie bo myslałam ze jestes partnerem w temacie.Jak zdobędziesz
                            troche doświadczenia życiowego to porozmawiamy.Ja najpierw skończyłam
                            studia,pozniej poszłam do pracy poznałam męza,urodziłam dzieci i ty, sie
                            róznimy.Zyczę miłej nocy
                  • koza_w_rajtuzach Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... yaponka 27.12.05, 06:44
                    > Ja rozumiem, że czasami sytuacja zmusza, ze pracy nie ma. Ale gdybyście
                    > uczciwie przyznały - jest taka sytuacja więc muszę. A jeśli piszecie mi, że
                    > jesteście zachwycone z powodu swojego siedzenia w domu, nie jesteście gorsze -
                    > ba, jesteście lepsze! - od kobiet pracujących, macie tyle samo zainteresowań
                    > (spędzając prawie całe dnie w domu) to aż się zastanawiam czy to na poważnie.

                    A co jest złego w tym, że kobieta chce poświęcić się w imię rodziny? Gdyby
                    sytuacja zmuszała mnie do tego, aby podjąć pracę - podjęłabym ją. Pracowałam
                    już wcześniej, ale kiedy straciłam tę pracę z powodu głupiego nieporozumienia,
                    uznałam, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło i zdecydowałam się na
                    dziecko. Nie uważam się za lepszą od karierowiczek, uważam się za inną, choć
                    też wcale nie gorszą. Po prostu mam inne spojrzenie na swoje życie, inne
                    pragnienia i wewnętrzne potrzeby. O dziwo mam zainteresowania, a twierdzenie,
                    że te zainteresowania można realizować tylko w pracy jest błędne. Można
                    spełniać się na różne sposoby, a skoro jednym z tych spełnień jest dobre
                    wychowanie dziecka, to czemu by nie? Poza tym znam mnóstwo ludzi, którzy
                    obejmują stanowiska pracy całkowicie niezwiązane ze swoim zawodem, czy
                    zainteresowaniami, a to tylko dlatego, że niczego nie mogą znaleźć. Może też
                    ich znieważać z tego powodu?
                    • rokk26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... yaponka 27.12.05, 12:57
                      > A co jest złego w tym, że kobieta chce poświęcić się w imię rodziny? (...)
                      > Nie uważam się za lepszą od karierowiczek, uważam się za inną, choć
                      > też wcale nie gorszą. Po prostu mam inne spojrzenie na swoje życie, inne
                      > pragnienia i wewnętrzne potrzeby. O dziwo mam zainteresowania, a twierdzenie,
                      > że te zainteresowania można realizować tylko w pracy jest błędne. Można
                      > spełniać się na różne sposoby, a skoro jednym z tych spełnień jest dobre
                      > wychowanie dziecka, to czemu by nie?

                      No właśnie!
              • 50v7 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... yaponka 27.12.05, 23:56
                yaponka napisała:

                > Nie ja nie rozumiem na czym polega zycie kochającej sie rodziny, tylko Ty nie
                > rozumiesz czytanego tekstu. Przecież ja właśnie pisze o równym podziale
                > obowiązków i o partnerskich związkach, krytykuje natomiast kury domowe dla
                > których nie istnieje nic poza praniem i sprzątaniem. Może na przyszłość
                > przeczytaj dwa razy zanim się ustosunkujesz?
                Największymi kurami domowymi sa tylko faceci a kobietki zawsze sobie poradzą
                chcieć to móc itd.
    • starling1 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 24.12.05, 23:26
      Nastały nowe czasy.Kury domowe odpowiadać będą za demografię i podtrzymywać
      stereotyp kobiety która rodzi się po to,żeby przechodzić z rąk jednego mężczyzny
      (ojca) do drugiego(męża).Natomiast kobiety ambitne i honorowe(ten podział
      wydaje się lepszy niż (nie)inteligentna) będą się spełniać i coś tam w życiu
      osiągną,poza wychowanymi pociechami.Oczywiście jestem zdania,że najlepszy jest
      kompromis i proszę nie mówić,że to niemożliwe.Z pewnością bardzo trudne,bo
      większość mężczyzn jest podobna do autora postu i nie bierze za własną rodzinę
      żadnej odpowiedzialności,uważa,że skoro zarabia pieniądze to jest głową rodziny
      i należy się święty spokój.A już miałam nadzieję,że ''kury domowe'' to wymarły
      gatunek.Może kiedyś..
      • zwenus Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 24.12.05, 23:31
        uwazam sie za osobe rodzinna, dbalam o dom, o obiady, o zakupy, kwiatki, ale
        bez przesady nie jeestem jakas zakala, w sprawach innnych jestem idaca z duchem
        czasu kobieta, nie dostalam doceniona, no moze na poczatku, co z tego jak
        zostalam odtracona, nawet nei wiem czemu. Wcale nei zamierzam sie zmieniac, bo
        lubie gotowac i jakies tam domowe cieplo. poza tym pracuje w finansach, znam
        jezyki obce, ale te deomowe sprawy bede robic teraz tylko dla siebie, bo on
        odszedl i to wlasnie w takim casie swiatecznym..coz..
        • 50v7 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 25.12.05, 09:02
          zwenus napisała:

          > uwazam sie za osobe rodzinna, dbalam o dom, o obiady, o zakupy, kwiatki, ale
          > bez przesady nie jeestem jakas zakala, w sprawach innnych jestem idaca z
          duchem
          >
          > czasu kobieta, nie dostalam doceniona, no moze na poczatku, co z tego jak
          > zostalam odtracona, nawet nei wiem czemu. Wcale nei zamierzam sie zmieniac,
          bo
          > lubie gotowac i jakies tam domowe cieplo. poza tym pracuje w finansach, znam
          > jezyki obce, ale te deomowe sprawy bede robic teraz tylko dla siebie, bo on
          > odszedl i to wlasnie w takim casie swiatecznym..coz..

          Nic dawaj Kobieto swoje namiary, jak oszedł to napewno do innej i powrotów już
          nie powinno być. Wiem zapomnieć jest ciężko, ale czym szybciej się o to
          postarasz tym lepiej dla Ciebie, a czas ucieka, życie mamy jedno i jak je
          spędzimy zależy od nas samych choć nie zawsze do końca zgodnie z własnymi
          oczekiwaniami. Zyczę dużo wiary w siebie w czasie tych Świąt Bożego Narodzenia
          i głowa do góry nigdy nic nie wiadomo, życie jak pudełko czekoladek........
          • zwenus Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 25.12.05, 09:25
            dzieki
            ale generalnie ciezko ..........
            i musze przetrwac te chwile, zeby nauczyc sie znow byc sama ze soba
            WESOLYCH S.
      • koza_w_rajtuzach Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 24.12.05, 23:48
        > A już miałam nadzieję,że ''kury domowe'' to wymarły
        > gatunek.Może kiedyś..

        Eee tam.
        A co w tym złego, że można kochać męża, dzieci, pragnąć tworzyć wspaniałą,
        kochającą, wspierającą się rodzinę? Przecież nie trzeba przy tym zatracać
        siebie, rezygnować ze swoich pasji. A chęć gotowania obiadów dla męża i dzieci,
        to nie tylko obowiązek, ale chęć dbania o swoich najbliższych.

        Ja nie miałam kochającej rodziny, rodzice byli za bardzo zabiegani by chociaż
        przytulić mnie, powiedzieć, że mnie kochają, a ich jedyna troska o mnie to
        jakieś tam zdawkowe słowa bym była grzeczna i siedziała cicho. Lekceważyli moje
        potrzeby emocjonalne, choć zawsze byłam wrażliwym, potrzebującym ciepła i
        akceptacji dzieckiem. Myślę, że gdyby więcej uwagi poświęcili w mój rozwój
        emocjonalny nie cierpiałabym przez tyle lat na depresję, którą z wielkim trudem
        jako tako zwalczyłam.
        Nie piszę tego, by ktoś się nade mną litował, bo mam się dobrze i uważam się za
        wartościową osobę. Chodzi mi tylko o to, że póki jeszcze istnieją takie "kury
        domowe" świat nie będzie w takim stopniu zdominowany przez frustratów
        psychicznych. Myślę, że pewne poświęcenia w imię rodziny owocują na przyszłość.
        • aw271 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 25.12.05, 09:30
          Bardzo dziekuje za ta wypowiedz. Ja rowniez mialam "zalatana" matke
          karierowiczke, kupe opiekunek, niestety zero rodzenstwa. W srednie szkole mialam
          mysli samobojcze i zerowe poczucie wartosci. Pojawily sie stany lekowe,
          przeszlam dwuletnia terapie . Nie zostalam narkomanka, nie stoczylam sie z
          powodu braku kontroli, moze nie ten charakter. Obecnie sama jestem "kura
          domowa". Mimo ze skonczylam studia, siedze z dwoma synami w domu. Wychowanie
          dzieci tak zeby siebie nawzajem szanowali i mieli duuuuze poczucie wartosci i
          ten rodzinny dom wymaga poswiecenia. Czytam duzo literatury na temat
          wychowywania dzieci, wychowywania rodzenstwa,zywienia maluchow i wcale nie
          uwazam tego czasu za stracony!!! Pozdrowionka!
        • yaponka Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 25.12.05, 09:37
          Boże, nie trzeba być kurą domową i siedzieć non stop przy dziecku żeby nie
          stało się ono wrustratem psychicznym. Czy pracująca mama i wychowywanie dzieci
          na zmianę przez oboje rodziców, plus babcie jest złym rozwiązaniem? Większość
          znanych mi osób tak robiła (robi) i jakoś nie widzę, żeby ich dzieci dorastały
          w poczuci braku miłości. Przecież wiadomo, że nie damy rady (nawet z przyczyn
          ekonomicznych) siedzieć przy dziecku 24 na dobe, a jeśli tak to dlaczego tylko
          matka a nie też ojciec? To byłby dopiero obraz szczęśliwej rodzinki, jak z
          amerykańskiego serialu familijnego.
          Moja mama badzo dużo pracowała gdy byłam mała i często zostawałam pod opieką
          ciotki lub sąsiadki. Ale kiedy wracała do domu potrafiła zająć się mną jak nikt
          inny. Dzięki temu mamy ze sobą bardzo dobry kontakt, a dzieki jej ciężkiej
          pracy nigdy nie musiałyśmy zastanawiać się jak przezyć do pierwszego, ba -
          mogłam sobie pozwolić na 'luksusy' jakich nie miały moje koleżanki.
          Chociaż rodzice stanowlili bardzo udane, zgodne i kochające się małżeństwo mama
          zawsze wapajała mi, że szanująca się kobieta powinna być niezależna i się
          rozwijać.
          Poza tymz obserwacjo - widzę, że życie tzw. gospodyń domowych wcale nie wygląda
          tak różowo jak one same to przedstawiają. I nieczęsto jest tak, że mężowie
          traktują je jak w pełni równorzędne partnerki - tylko, że one same tego nie
          widzą, albo zostały wychowane tak, że uważaja, że tak jest dobrze.
          • yaponka Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 25.12.05, 09:39
            Miało być "z obserwacji".
            • aw271 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 25.12.05, 09:42
              Moje dzieci maja 4,2 lata. Maz 3 raz na misji, wiec na odleglosc pomoc nie moze.
              Tesciowa nie zyje. Matka 600 km ode mnie. Pomocy zadnej!!! Nie kazdy ma tak
              dobrze, ze babcie i reszta swiata chetni do pomocy.
              • yaponka Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 25.12.05, 09:44
                No dobrze, ale z tego wynika, że w Twoim przypadku to konieczność a nie wybór.
                • aw271 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 25.12.05, 09:45
                  Niestety czesto tak bywa
              • koza_w_rajtuzach Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 25.12.05, 10:33
                > Nie kazdy ma tak
                > dobrze, ze babcie i reszta swiata chetni do pomocy.

                No jasne, że tak. Również nie mogę liczyć na pomoc ze strony babć, cioć i
                decydując się na dziecko miałam tego świadomość. Osobiście uważam, że to nawet
                nie takie najgorsze, bo nie wierzę, aby ktokolwiek tak bardzo kochał i był tak
                skłonny do poświęceń dla mojego dziecka jak właśnie ja sama.
                Mąż z racji tego, że pracuje nie będzie miał tyle czasu i sił, aby zająć się
                naszą córką. Wiem jednak, że na tyle, ile będzie to możliwe, będzie mi pomagał
                i uczestniczył w wychowaniu naszego dziecka. Uważam, że błędne jest
                przekonanie, że kobietom niepracującym mężowie nie pomagają. Jeśli są
                odpowiedzialni, poczuwają się do bycia ojcami, to będą wiedzieli, że w rozwój
                emocjonalny dziecka powinni angażować się oboje rodzice.
                Oczywiście to powyżej na temat ojców nie tyczy się tatusiów na misji.
          • carimera Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 13:54

            Odpowiadasz na :

            yaponka napisała: > Moja mama badzo dużo pracowała gdy byłam mała i często
            zostawałam pod opieką
            > ciotki lub sąsiadki. Ale kiedy wracała do domu potrafiła zająć się mną jak nikt

            Jak tak dużo pracowała to kiedy miała czas na zajmowanie sie tobą?O jakim ty
            kontakcie z matka piszesz?.Dziecko ktore jest pod opieka obcych ma problemy
            natury emocjonalnej.Powiedz zatem kto cie karmił ,kto gotował jak wygladało
            wasze życie.Pogon za pieniędzmi na luksusy.Wyniosłas tylko takie wartości z domu
            rodzinnego.Widziałas mame w fartuszku przy kuchni ktora gotuje i podaje talerz z
            zupą lub piecze ulubione ciasto dla ciebie i taty.
            A gdyby nie było ciotki i sasiadki,babci czy innej pomocy to co by wtedy z toba
            zrobiła.Rozumiem ze ojciec musiałby sie zwolnic z pracy bo dlaczego to mama
            .miałaby sie opiekowac a nie tato.


            > zawsze wapajała mi, że szanująca się kobieta powinna być niezależna i się
            > rozwijać.
            > Poza tymz obserwacjo - widzę, że życie tzw. gospodyń domowych wcale nie wygląda
            >
            > tak różowo jak one same to przedstawiają. I nieczęsto jest tak, że mężowie
            > traktują je jak w pełni równorzędne partnerki - tylko, że one same tego nie
            > widzą, albo zostały wychowane tak, że uważaja, że tak jest dobrze.

            Rozumiem ze w twoim domu mama pracowała aby ojciec nie traktował jej gorzej i
            nie wymawiał ze was musi utrzymywać.Chciała sie czuć pewnie.No to teraz
            zrozumiałam w czym masz problem.Zauwaz ze tam gdzie sie ludzie kochaja nie ma
            tych problemów.
            • yaponka Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 27.12.05, 21:44
              Nie wysilaj sie bo taki z Ciebie psycholog jak z koziej d... trąba.
              Moja mama nie pracowała 24 godziny na dobę i miała czas żeby sie mną zająć,
              robiła to na zmianę z tatą - jeśli obydwoje nie mogli to byłam u sąsiadki.
              Rodzice stanowili partnerski związek - co Tobie w głowie nie może się zmieścić,
              jak i to że dzieci pracujących matek mogą nie mieć problemów emocjonalnych.
              Masz takie podejście, że kobieta w domu a facet w pracy - to Ty nie wiesz na
              czym polega partnerstwo i związek z miłości, jeśli wydaje Ci się, że kobieta
              pracuje żeby jej czegoś nie wypominano - bo u mnie w domu mama potrafiła
              ugotować zupę a tata upiec ciasto, chociaż Twoim zdaniem baby do garów i
              kucharzenia (bo to takie trudne i ambitne). A faceci niech utrzymują dom.
              Współczuję.
              • carimera Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 27.12.05, 22:14
                Głupia babo gdybys czytała ze zrozumieniem to wyniosłabys z naszej rozmowy to ze
                ja własnie pracuję i mój mąż również.Moje małżeństwo jest własnie oparte na
                miłości i partnerstwie co pewnie nie pomiesci ci sie w tej malutkiej
                główce.Problem w dyskusji polega na tym ze to własnie matka powinna wychowac
                dziecko do momentu az podejmie nauke i takie warunki powinno stworzyc panstwo
                aby te biedne dzieci nie musiały poniewierac sie po ludziach obcych czy tez
                żłobkach.Sama bym chętnie z tego skorzystała,ale ty tego jakbyś nie chciała
                zrozumieć.Nie bardzo rozumiem skąd czemu masz taki stosunek.Natomiast ty uwazasz
                ze te osoby stanowia grupe kobiet "kur
                domowych"nieatrakcyjnych,zaniedbanych,zgłabiałych z niewiedza co sie dzieje na
                swiecie bo widza jedynie gary i dzieci a ich mężowie ląduja w ramionach tych
                pracujacych atrakcyjnych,madrych (nie pisz przynajmniej że takich jak ty)w
                garniturach.


                > Nie wysilaj sie bo taki z Ciebie psycholog jak z koziej d... trąba.

                To jest własnie poziom tej pracującej karierowiczki w ktorej ramionach moze
                wyladowac mąz kury domowej..Zreszta i tak długo miejsca nie zagrzeje.
                • yaponka Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 27.12.05, 22:47
                  Nie denerwuj się tak.:))
                  I może zastanów się nad swoim poziomem.
                  A gdzie ja napisałam, że Ty nie pracujesz tylko w domu siedziz? Pisze tylko o
                  twojej głupiej mentalności. Tobie w małej główce nie mieści się to, że dziecka
                  nie musi wychowywać matka bo może to robić na przykład ojciec i że przebywanie
                  z babcią podczas gdy matka jest w pracy nie prowadzi do problemów
                  emocjonalnych. :)))
                  A ta twoja "wszechwiedza" i generalizowanie, nie tylko na temat sposobu
                  wychowania (mąż nie zagrzeje długo miejsca u boku karierowiczki tylko wróci do
                  kury domowej) jest tak bezsensowna, że nie wiem czy się śmiać czy ci współczuć.
                  • carimera Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 28.12.05, 10:23
                    Dziecko masz jeszcze mleczko pod noskiem a juz zamieszkałas z mężczyzną.Co ty
                    mozesz powiedziec o zyciu nie majac żądnych obowiązków.Jak widac wychowywanie
                    cie przez obcych tyle tylko wniosło w twoj rozwój ze myslisz czyms
                    innym..Zapamiętaj sobie ze babcia to juz wychowała swoje dzieci i jej dzieci
                    jesli wiedza jak sie wchodzi do łóżeczka aby sie kochać to tez musza wiedziec
                    jak sobie dac rade z wychowaniem własnego potomstwa.Nie uszczęśliwiaj nikogo
                    tylko dlatego ze chcesz byc mężątka miec potomstwo i obowiazki podzielone na
                    babcie,ciocie i sasiadki.O moim poziomie sie nie wypowiadaj bo ja studia
                    skonczyłam dzienne nie za pieniadze i przy rodzicach.Jesli juz rozmowa o
                    poziomie to pewnie masz kompleksy i nie rob niczego na siłe bo po studiach
                    wieczorowych kariery nie zrobisz zapewniam cie.Skończ te dyskusje z klasa,jesli
                    ją posiadasz.
                    • yaponka Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 28.12.05, 11:07
                      Poziomu to ty żadnego nie reprezentujesz, na dodatek nie widzisz, że jesteś po
                      prostu smieszna i żałosna. Nawet mnie nie znasz a już wszystko o mnie
                      wiesz.:))) O moje studia i karierę się nie martw - wyglądają lepiej niż
                      twoje "poświęcanie się" (rotfl:))) dla dzieciaka i praca jednocześnie. Jeśli
                      uważasz, że przez to, że masz już skończone studia, wychowujesz dziecko i
                      jesteś mężatką (a gdzie ja napisałam, że chce brać ślub i rodzić dzieci?)
                      jesteś mądrzejsza, to tak naprawdę jesteś jeszcze głupsza niż myślałam. Nie
                      pisz mi o dojrzałości i klasie bo czytając ciebie ręce opadają. I to ty masz
                      kompleksy, które aż dają po oczach.
                      Współczuję i żal mi ciebie.
                      • carimera Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 28.12.05, 11:25
                        Nie bede sie znizac do twojego poziomu i powiem tylko ci tak ze najpierw zadbaj
                        o swoja moralnosc a pozniej pouczaj innych na forum.Uważasz ze jestes taka
                        dojrzała ale chyba tylko seksualnie i nic więcej.Jak widzisz wypowiadaja sie
                        tutaj osoby ktore osiągnęly jakis cel życiowy,cos sa prezentuja a nie te ktore
                        nie maja dzieci i mieszkaja z facetem na kocia łapę i musza jeszcze robic
                        papierki zeby czym moze kiedys zabłynąć(nauka po ciemku)..Nie jestes upowazniona
                        nawet do takich dyskusji poniewaz nie masz zadnej wiedzy w tym temacie..Można
                        wspólczuc tylko partnerowi ktory dzieli z toba kątyTHE END.
                        • yaponka Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 28.12.05, 12:18
                          Rotfl:)))
                          No to teraz rozśmieszyłas mnie do łez.:)))
                          Szanuje konserwatywne poglądy u innych ludzi, ale tobie wyżarły mózg, o pani na
                          wysokim poziomie:))) (jeśli kiedykolwiek go miałaś).

                          > a nie te ktore nie maja dzieci i mieszkaja z facetem na kocia łapę

                          Ograniczony babsztylu, czy to czy dana osoba coś osiągnęła i coś sobą
                          reprezentuje mierzy się tym czy ma dzieci i jest po ślubie?:DDD Boże, aż szkoda
                          słów na taką głupotę!

                          > musza jeszcze robic papierki zeby czym moze kiedys zabłynąć

                          Z tego co wiem to ty też musiałaś kiedyś robić papierki?

                          > Uważasz ze jestes taka dojrzała ale chyba tylko seksualnie i nic więcej.

                          A ty chyba jesteś bardzo nieszczęśliwa w sferze seksualnej bo ciągle do tego
                          pijesz.
                          Należy współczuć twojemu dziecku, mąż sam cię wybrał więc albo ślepy, albo tak
                          samo głupi jak ty.
                          Musisz być bardzo nieszczęśliwa, że swoją wartość podnosisz tym, że masz męża
                          dziecko i skończyłaś studia DZIENNE (co za wyróżnienie:))). Ty kończyłaś studia
                          dzienne i siedziałaś na d.... myśląc jak tu upolować meża i urodzić dzieciaka
                          żebyś zaczęła coś sobą reprezentować:))) a ja studiuję i pracuję.
                          Jeszcze raz współczucia.
                          THE END :DDD
                          • ulka32 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 28.12.05, 13:46
                            • ulka32 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 28.12.05, 13:57
                              carimera!
                              Daj sobie spokoj to za trudne zeby cie zrozumiała.Pisze bajki i nic wiecej.To
                              smarkata rasowa feministka i taka całe zycie bedzie z jadem zmiji dla kobiet
                              ktore już maja rodzinę.Jak brakuje amatora na męża to czesto kobiety pisza ze
                              nie chca wyjsc za mąz i miec dzieci.To typowa przewrotnośc.
                              Poczytałam wszystkie posty i dziwi mnie jedno ze w takim szczesliwym domu
                              chowana a nie ma mozliwosci skonczyc prawdziwych studiow ,musi pracowac i
                              jeszcze mieszkac osobno.Bardzo ciekawe podejscie do zycia w wieku 23 lat.Czyżby
                              w rodzinnym domu było za mało ciepła.
                              • yaponka Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 28.12.05, 14:03
                                Kolejna idiotko, wszystkowiedząca kuro domowa!
                                Pracuję bo chcę, wydaje mi się, że w moim wieku siedzieć na d.... i nic nie
                                robić to wstyd.
                                Oczywiście WSZYSTKIE kobiety chcą wyjść za mąż - takim jak wy nie mieści się w
                                głowie życie na kocią łapę bo trzeba po bożemu.:)))
                                A mieszkam oddzielnie też dlatego, że chce. Po pierwsze - chciałam mieszkać ze
                                swoim facetem, po drugie - również uważam, że w moim wieku siedzenie na
                                garnuszku rodziców to wstyd.
                                Ale dla was to niepojęte Matki Polki. Życzę udanych zakupów fartuszków.
                                I te sformułowanie "prawdziwe studia" :))). Kończę moje nieprawdziwe studia:)
                                po to żeby pracować, a nie prawdziwe po to żeby siedzieć w domu.
                                • sergevna Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 28.12.05, 14:08
                                  Japonka - nie wysilaj sie, garkotłukom z klapkami na oczach nie wytłumaczysz.
                                  Oskarżają innych o nietolerancję i szykanowanie kobiet, które zajmują się
                                  dziećmi. A im samym w pustych łepetynach nie mieści sie, że ktoś może żyć
                                  inaczej. No i oczywiście ich model życia jest najlepszy i są wszystkowiedzące.
                                  Głupie baby i tyle. Daj sobie spokój. Babcie od Rydzyka też byś przekonywała?
                                  Nie bo po co, prawda?
                                  Pozdrawiam.
                                  • yaponka Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 28.12.05, 21:04
                                    Dzięki za wsparcie. :)
                                    Rzeczywiście nie ma sensu z nimi gadać.
                                    Pozdrawiam.
                                    • muszalik20051973 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 29.12.05, 00:52
                                      a dziuecko z kluczem na szyi, gratuluję feministkom poczucia humoru.
                              • ulka32 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 28.12.05, 14:08


                                > carimera!

                                Mówiłam ze to chłam i puste prymitywne badziewie./Hi hi hiiiiii
                                • sergevna Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 28.12.05, 14:14
                                  Hihihihi. :)))
                                  Ale dowaliłaś prymitywna pustaczko! Żal mi ciebie, rozmawiasz z dziewczyną
                                  która w ostatnim poscie dowiodła że ma ambicje i nie możesz tego znieść. A
                                  teraz marsz podłogi szorować!
                                  • ulka32 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 28.12.05, 14:17
                                    sergevna napisała:

                                    W moim domku laleczko to podłogi szoruja tacy jak ty.
                                    • sergevna Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 28.12.05, 14:19
                                      ulka32 napisała:

                                      > sergevna napisała:
                                      >
                                      > W moim domku laleczko to podłogi szoruja tacy jak ty.

                                      Nic takiego nie napisałam, ale jak chcesz to możesz przyjść posprzątać.:)))
                                      A teraz zamknij prymitywną jadaczkę i wracaj do podcierania tyłka mężowi - to
                                      twoja rola.
                                      • ulka32 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 28.12.05, 14:22
                                        Ubliżałabym sobie gdybym wdała sie z toba w dyskusje.Więc żegnam cie czule .baj
                                        bajjjjjjj
                                        • sergevna Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 28.12.05, 14:26
                                          Baj baj (hehe, co za sformułowanie:))) idiotko. Mąż z wypiętym tyłkiem czeka!
                                          • ulka32 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 28.12.05, 14:28
                                            Czyżby "yaponka" miała swojego klona
                                            • sergevna Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 28.12.05, 14:41
                                              W mordę jeża, mialaś już kończyć, nie dręcz ludzi swoja osobą.

                                              Czyżby carimera i ulka32 były tą samą osobą?
                                              • ulka32 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 28.12.05, 16:17
                                                Tak ,tak ja to ona ,ona to ja .Popatrz jaka ty błyskotliwa jestes.Nie
                                                podejrzwałam cię o to
          • ulka32 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 14:08
            Każda "karierowiczka"taka ktora nie musi pracowac ale chce bo siedzenie w domu
            to zakała potrzebuje wsparcia w postaci babci tak po jednej stronie czy po
            drugiej.Tak jakby te babcie miały pisany obowiązek bawienia wnuków tylko dlatego
            ze matka doszła do wniosku ze robota za kure domowa pasuje tylko babce.Po co w
            takim razie zakładac rodzinę.Czy nie lepiej byc wolnym i sobie pracowac.
            • koza_w_rajtuzach Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 27.12.05, 06:53
              ulka32 napisała:

              > Każda "karierowiczka"taka ktora nie musi pracowac ale chce bo siedzenie w domu
              > to zakała potrzebuje wsparcia w postaci babci tak po jednej stronie czy po
              > drugiej.Tak jakby te babcie miały pisany obowiązek bawienia wnuków tylko
              dlateg
              > o
              > ze matka doszła do wniosku ze robota za kure domowa pasuje tylko babce.

              Gorzej jak babcie również są typem kobiet karierowiczek i ich dzieci wychowały
              sąsiadki (phi), ciocie i babcie. Wtedy pozostają sąsiadki, bo ciocie wynosząc
              taki model z rodziny też mogą nie kwapić się wcale do zajęcia się dzieckiem
              siostry.
        • polla4 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 25.12.05, 13:18
          Ja nie miałam kochającej rodziny, rodzice byli za bardzo zabiegani by chociaż
          > przytulić mnie, powiedzieć, że mnie kochają, a ich jedyna troska o mnie to
          > jakieś tam zdawkowe słowa bym była grzeczna i siedziała cicho. Lekceważyli moje
          >
          > potrzeby emocjonalne, choć zawsze byłam wrażliwym, potrzebującym ciepła i
          > akceptacji dzieckiem. Myślę, że gdyby więcej uwagi poświęcili w mój rozwój
          > emocjonalny nie cierpiałabym przez tyle lat na depresję, którą z wielkim trudem
          >
          > jako tako zwalczyłam.
          > Nie piszę tego, by ktoś się nade mną litował, bo mam się dobrze i uważam się za
          >
          > wartościową osobę. Chodzi mi tylko o to, że póki jeszcze istnieją takie "kury
          > domowe" świat nie będzie w takim stopniu zdominowany przez frustratów
          > psychicznych. Myślę, że pewne poświęcenia w imię rodziny owocują na przyszłość.
          jak la lubię mądrych ludzi (ale ze mnie podlizus, co?)
      • rokk26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 00:51
        Nie rozumiem, co masz na myśli... Czemu niby to, co mówię, oznacza "brak
        odpowiedzialności za swoją rodzinę"? Gdzie Ty w mojej wypowiedzi to znalazłaś?

        Acha, a nie sądzisz, że choćby "tylko zarabianie" na rodzinę to jakieś branie
        za nią odpowiedzialności?
    • mena773 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 25.12.05, 18:39
      Bardzo pozytywne masz marzenia:)Miałam takie same 14 lat temu i spełniły się z
      czego jestem przeszczęśliwa.I życzę Ci również spełnienia marzeń oraz takij
      żony,która będzie spełniała się jako kobieta właśnie będąc matką i żoną .Jak
      dla mnie jest to najpiękniejsza rola na świecie)))
      • rokk26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 00:51
        Dziękuję :)
    • au.lait Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 25.12.05, 20:03
      Problem może się pojawić, gdy ta urocza, ciepła, spokojna istota, obrośnie w
      domowo-rodzinne sprawy na tyle, że po jakimś czasie ani z nią pogadać, ani z
      niąwyjśc gdzieś nie będziesz mógł. Z drugiej strony, może i trafiłby Ci się
      drób domowy z biglem.. ale.. no ryzyko takie czy inne istnieje.
      Oczywiście, źle Panu nie życzę. I owocnych poszukiwań. Takie sprecyzowane plany
      owocnymi być muszą;)
    • dobra-kobieta Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 25.12.05, 20:25
      Ja jestem przykładem takiej "żony rodzinnej". Też wydawało mi sie,i męzowi
      również, że najlepiej będzie jak zostane w domu i sama będę wychowywać dzieci.
      Zrezygnowałam z pracy. Mąż pracował, nie było go w domu cały tydzień,
      przyjeżdzał tylko na weekendy.Cały dzień z dziećmi sama- to był koszmar dla
      mnie. Czasem byłam juz tak zmęczona, że niepotrzebnie sie na dzieci
      wydzierałam. Po 15 latach mordęgi mąż stracił pracę! I wtedy usłyszałam od
      teściowej, ze ja przez 15 lat NIC nie robiłam,maż musiał na mnie zarabiać, i
      teraz, kiedy on nie ma pracy , to ja powinnam go utrzymywać, a ja niestety
      pracę mam marną ,(teściowa twierdzi że zarabiam jak sprzątaczka , chociaż mam
      wyższe wykształcenie), skoro nie robiłam kariery wtedy kiedy było to mozliwe.
      Teraz , gdybym mogła jeszcze raz przeżyc życie, nigdy nie zostałabym na łasce
      męża- nie zrezygnowałabym z pracy , bo w życiu trzeba liczyć tylko na siebie!
      Teraz musze sie martwić, skąd wziąśc na utrzymanie siebie , dzieci i męża!
      • shiva772 Jesteś typowym samcem 25.12.05, 21:15
        i tacy właśnie zbudowali ten świat, pełen przemocy, wojen i seksizmu na każdym
        kroku. Ale...masz prawo do poszukiwań. "Szukajcie a znajdziecie"
    • hadriana_siloe Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 25.12.05, 21:42
      takie kobiety podziwiają mężczyźni, którzy z nimi nie są. Mężczyźni wygodni,
      bądź po prostu malo wymagający... mężczyźni którzy chą mieć obok siebie ciepło
      nieskończonego optymizmu, mężczyźni będący "panami na włościach", którzy po
      pewnym czasie mogą łatwo odwrócić się od swojej domowej oazy spokoju w
      poszukiwaniu czegoś ekscytującego, intrygującego, mniej spokojnego... Może w to
      trudno uwierzyć, ale kobiety spełnione zawodowo potrafią zaskoczyć ciepłem,
      doskonale przyrządzonym obiadem dla całej rodziny. Poza tym są wyzwaniem
      intelektualnym ( mozemy przerzucać się argumentami czy gospodyni domowa =
      głupia kobieta, ale prawda jest taka, że do rozwoju intelektualnego musi nas
      coś mobilizować.. Nie wiem czy praca w domu, gotowanie sprzątanie i opieka nad
      dziećmi jest tak silnym impulsem... a przepraszam.. jeszcze kroki walca... A ty
      je znasz?). nie powiedziałeś nic krzywdzącego w zasadzie , a i tak z Twoich
      wypowiedzi wyłania się obraz bardzo .... nieciekawej osobowości. Dlaczego? Bo w
      twoich słowach kryje się postawa roszczeniowa.
      • rokk26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 13:31
        > takie kobiety podziwiają mężczyźni, którzy z nimi nie są. Mężczyźni wygodni,
        > bądź po prostu malo wymagający... mężczyźni którzy chą mieć obok siebie
        > ciepło
        > nieskończonego optymizmu

        A co w zasadzie jest złego w chęci posiadania obok siebie ciepła i
        nieskończonego optymizmu?

        > nie powiedziałeś nic krzywdzącego w zasadzie , a i tak z Twoich
        > wypowiedzi wyłania się obraz bardzo .... nieciekawej osobowości. Dlaczego? Bo
        > w twoich słowach kryje się postawa roszczeniowa.

        Gdzie w mojej wypowiedzi widzisz postawę roszczeniową? Proszę o wyjaśnienie...
    • natashaa2 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 25.12.05, 22:40
      Zobaczymy w jakim stanie po kilku latach wspolzycia z tak ulegla, skromna i
      pelna cnot malzonka będzie Twoja kondycja psychiczna.
      • rokk26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 13:28
        A czemu miałaby być w kiepskim?
    • sergevna Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 00:14
      A może lepiej kup sobie pieska?
    • natashaa2 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 09:52
      A w tym wszystkim wkurza mnie najbardziej stawianie opozycji: kobieta domowa
      czyli ciepla, madra, inteligentna, uczuciowa, spelniona etc kontra kobieta
      pracujaca, czyli zestresowana, sfrustrowana, karierowiczka. A to w prostej
      linii prowadzi pozniej do kolejnych pomyslow panow z LPR i Samoobrony zeby
      zamknac rynek pracy dla kobiet, bo przeciez bezrobocie jest wysokie, a one i
      tak wola siedziec w domu przy dzieciach
      • ledzeppelin3 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 10:39
        Jka na razie to wszystkie panie wypowiadające się w tym wątku sprowadziły
        kobietę zajmującą się dziećmi i domem do roli uległej, pokornej i cichej
        idiotki porównywalnej z psem, a kobiety pracującej (choćby praca miała poelgać
        na parzeniu kawki dla szefa) do "spełnionej". Kolejne stereotypy i schematy.
        Facet co wątek założył też upraszcza-domowa, a więc miła, cicha i spokojna w
        stylu żony Japonki, co? Po co ta pyskówa na poziomie gimnazjum "kto jest
        lepszy?" Banda zakompleksionych ludków, próbująca dowartościować się kosztem
        tych, co wybrali inny model życia, niż oni.
        • natashaa2 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 12:02
          I jeszcze wtrace swoje 3 grosze (to chyba juz 9-te beda:): jezeli nasze babki i
          matki walczyly o rownouprawnienie to nie po to, zebysmy my sie teraz
          przekrzykiwaly ktory model zycia jest lepszy. Jedne wola zostac w domu z
          dziecmi - ok, inne pracowac - tez ok
          • 50v7 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 12:07
            natashaa2 napisała:

            > I jeszcze wtrace swoje 3 grosze (to chyba juz 9-te beda:): jezeli nasze babki
            i
            >
            > matki walczyly o rownouprawnienie to nie po to, zebysmy my sie teraz
            > przekrzykiwaly ktory model zycia jest lepszy. Jedne wola zostac w domu z
            > dziecmi - ok, inne pracowac - tez ok
            Zawsze można spróbować żyć inaczej zamiast być kurą domową można ruszyć w wir
            kolorowego świata , tylko co to da, czy nie ma lepszych rozwiązań robić właśnie
            to co się lubi, wiadomo życie to nie kolorowa brazylisjka nowela lecz wielkie
            wyzwanie.
            • mezczyzna.prawdziwy Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 12:12
              Kolega mial taka pania domowa, tradycyjna... tragedia. Nie bylo o czym
              porozmawiac a jak chcial wyrzucic to wiecznie byla w ciazy, a do tej pory nie
              jest.
              • natashaa2 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 12:23
                Ja tez jestem zdania, ze praca bardziej rozwija, choc to tez pewnie zalezy od
                tego co sie robi: czy sie pracuje w agencji reklamowej czy przy tasmie
                produkcyjnej. Sama spedzilam 3 miesiace na opiekowaniu sie dziecmi i myslalam
                ze intelekt moj wymarl na skutek naokraglych zabaw w klocki i lalki:)
                • mezczyzna.prawdziwy Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 12:27
                  To jest oczywiste, moze trzy miesiace to przesada. Uwazam jednak, ze i dzieci
                  powinny spadzac czas z rowiesnikami i kobieta powinna robic cos, co ja
                  interesuje. Jest pelno takich, ktore oprocz plotek i seriali nie interesuja sie
                  niczym, ale takie to mnie nie interesuja.
                  • natashaa2 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 12:35
                    Oczywiscie, ze takich na pewno jest niemalo. O ilez latwiejsze jest ogladanie
                    seriali niz wysilek umyslowy zwiazanzy z czytaniem Pascala. Mnie jedynie martwi
                    jak rozpowszechnione sa takie opinie jak Pana zalozyciela tematu. I zamiast w
                    Polsce dazyc do modelu szwedzkiego bedziemy dazyc do bialoruskiego albo, byc
                    moze nawet gorzej, rosyjskiego, gdzie rocznie ginie 9 tys kobiet bitych przez
                    mezow (wg oficjalnych danych statystycznych) a w calej Moskwie nie ma ani
                    jednego osrodka pomocy dla nich:(
                    • mezczyzna.prawdziwy Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 12:41
                      Pominmy przemoc fizyczna, obecna wladza sugeruje zycie rodzinne i pranie brudow
                      w czterech scianach, ale media komercyjne coraz bardziej takie sprawy
                      naglasniaja ... a to przeciez "czwarta wladza" i chyba najsilniejsza.
                      • natashaa2 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 12:43
                        Ja nie chce zeby moimi sprawami, ktore w niektorych aspektach sa dla mnie
                        fundamentalne, zajmowaly sie media, ktore zmienna postac maja. Prosze wybaczyc,
                        ale jezeli w tym kraju wladze medialna zaczyna przejmowac ojciec R. mocno
                        wspierany przez rzad, to o jakich mediach my mowimy (ze juz nie wspomne o jakim
                        rzadzie). Sprawy kobiet sa wyciagane niczym krolik z kapelusza gdy aktualna
                        polityka akurat takie "przerywnika ideologicznego" potrzebuje.
                        • mezczyzna.prawdziwy Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 12:47
                          natashaa2 napisała:

                          > Ja nie chce zeby moimi sprawami, ktore w niektorych aspektach sa dla mnie
                          > fundamentalne, zajmowaly sie media, ktore zmienna postac maja.
                          Czy zajmuja sie toba personalnie, ze takie bzury piszesz?


                          Prosze wybaczyc,
                          >
                          > ale jezeli w tym kraju wladze medialna zaczyna przejmowac ojciec R. mocno
                          > wspierany przez rzad, to o jakich mediach my mowimy (ze juz nie wspomne o
                          jakim
                          >
                          > rzadzie). Sprawy kobiet sa wyciagane niczym krolik z kapelusza gdy aktualna
                          > polityka akurat takie "przerywnika ideologicznego" potrzebuje.

                          Przesadzasz z ta wladza mediow rydzyka, to ze maja sprzet nie da sie ukryc, ale
                          inni maja lepszy:)
                          • natashaa2 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 12:49
                            mezczyzna.prawdziwy napisał:

                            >> Czy zajmuja sie toba personalnie, ze takie bzury piszesz?
                            Dlaczego bzdury?

                            > Przesadzasz z ta wladza mediow rydzyka, to ze maja sprzet nie da sie ukryc,
                            ale
                            >
                            > inni maja lepszy:)
                            Mnie nie chodzi o to ze oni maja wiekszy zasieg czy lepszy sprzet, ale
                            mocniejszy wplyw na obecny rzad i parlament
                            • mezczyzna.prawdziwy Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 12:55
                              To jest tylko propaganda, uwierz. Mohery nie maja zadnej wladzy tak naprawde,
                              tylko duzo krzycza.
                              • natashaa2 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 12:55
                                :)parady rownosci udalo im sie dosc skutecznie zablokowac
                                • mezczyzna.prawdziwy Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 12:58
                                  Bo nie o to chodzi, zeby organizowac tego typu imprezy. Po co wzniecac przemoc,
                                  organizowac specjalnie policje i inne. Tu nie chodzi o przekonania takie czy
                                  inne.
                                  • natashaa2 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 13:02
                                    Teraz to Ty gadasz bzdury.
                                    Czy ja mam ponosic konsekwencje tego, ze moja orientacja seksualna i poglady
                                    wzbudzaja agresje i faszystowskie zachowania u innych?
                                    • mezczyzna.prawdziwy Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 13:04
                                      Nie to mialem na mysli. Czy uwazasz, ze odmienna orientacje seksualna nalezy
                                      demonstrowac? Po co
                                      • natashaa2 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 13:09
                                        Po to zeby domagac sie dla niej podobnych praw, ktore posiadaja pary/ludzie
                                        heteroseksualni. A w takim kraju jak nasz, takze po to, zeby zademonstrowac ze
                                        nie sa to przypadki marginalne i w konsekwencji, ktore mozna ignorowac
                                        • mezczyzna.prawdziwy Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 13:11
                                          Wszyscy to wiedza, ze homoseksualizm nie jest zjawiskiem marginalnym, w Polsce
                                          rowniez.
                                          Tego typu demonstracje sa to zbedne koszty dla budzetu miast i nie tylko.
                                          • natashaa2 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 13:13
                                            :) dziwnie pojmujesz wolnosc demonstracji i wypowiadania sie. Znam wiele innych
                                            wydatkow "zbednych dla budzetu" ktore nie pogwalcaja tego jednego z
                                            podstawowych praw...
                                            • mezczyzna.prawdziwy Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 13:14
                                              Rozumiem co masz na mysli i temu rowniez jestem przeciwny:)
                                              • natashaa2 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 13:17
                                                nie bylabym pewna czy wiesz co mam na mysli:) "Like it or not"
                                                • mezczyzna.prawdziwy Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 13:18
                                                  Caly folklor swiateczny to jeden z najwyzszych wydatkow w ciagu roku:)
                                                  • natashaa2 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 13:21
                                                    Zastaw sie a postaw sie:)
                                                  • mezczyzna.prawdziwy Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 13:23
                                                    Nie o tym mowie, to co robia prywatnie w domu mam gdzies, nie moja sprawa, nie
                                                    moje podatki:)
                                                  • natashaa2 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 13:25
                                                    a niedawno mowilismy cos o "prywatnym biciu kobiet":)
                                                    gdyby nie prywatne "zastaw sie a postaw sie" nie byloby tej calej szopki
                                                    christmasowej
                                                  • mezczyzna.prawdziwy Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 13:26
                                                    Mysle, ze jest raczej odwrotnie.
                                                  • natashaa2 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 13:27
                                                    podaz napedza popyt?
                                                    czyzby czyzyk?
                                                  • mezczyzna.prawdziwy Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 13:30
                                                    A co myslalas? Producenci musza z czegos zyc:)
                                                    Oczywiscie popyt tez nakreca podaz, jednak nie az w takim zakresie:)
                                                  • natashaa2 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 13:55
                                                    jak widze zakupil Pan sobie podreczny zestaw "stworz swoja wlasna ekonomie":)
                                                  • mezczyzna.prawdziwy Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 13:58
                                                    Mam gdzies takie rzeczy, nie planuje wydatkow:)
                                                  • natashaa2 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 14:03
                                                    Nie planujesz czy nie masz juz co wydawac po tym szalenstwie przedswiatecznym:)
                                                  • natashaa2 Re: Marzy mi się facet z filmu szpiegowskiego 26.12.05, 14:04
                                                  • mezczyzna.prawdziwy Re: Marzy mi się facet z filmu szpiegowskiego 26.12.05, 14:06
                                                    To chyba trafilas pod niewlasciwy adres:)
                                                  • natashaa2 Re: Marzy mi się facet z filmu szpiegowskiego 26.12.05, 14:08
                                                    :) ale skoro on marzy o kobiecie rodzinnej, to dlaczego ja nie moge o facecie z
                                                    filmu szpiegowskiego:)))
                                                  • mezczyzna.prawdziwy Re: Marzy mi się facet z filmu szpiegowskiego 26.12.05, 14:10
                                                    Twoje prawo przeciez:)
                                                  • natashaa2 Re: Marzy mi się facet z filmu szpiegowskiego 26.12.05, 14:13
                                                    ale ze mnie trzpiotka:) powinnam napisac marzy mi sie mezczyzna prawdziwy:)
              • natashaa2 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 12:26
                Ale z drugiej strony zastanawia mnie czego naprawde szuka autor tego watku i
                jakie ma wyobrazenie o zwiazku i milosci. Przeciez niewykluczone ze trafilby na
                kobiete swojego zycia ktora:
                a. nie wyobraza sobie zycia bez pracy
                b. dzieci planuje za dobrych kilka lat.
                Czy wtedy zrezygnowalby z milosci tylko dlatego ze kobieta nie odpowiada jego
                standardom?
                • rokk26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 16:00
                  Dobre pytanie, ale czy tak naprawdę jest to możliwe, by "kobietą mojego życia"
                  okazała się kobieta o tak bardzo odmiennej od moich oczekiwań wizji świata?

                  Weźmy np. kobietę, co ma w planach budowanie firmy, rodzinę bez dzieci, męża -
                  partnera w karierze... Czy to możliwe, by tak naprawde zakochała się w
                  mężczyźnie, co będzie domatorem, będzie chciał mieć kilkoro dzieci i szuka żony
                  spokojnej i rodzinnej?
                  • natashaa2 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 18:26
                    To zalezy czy wierzysz w prawdziwa milosc czy w zgodnosc charakterow. W
                    prawdziwej milosci trzeba isc na kompromisy a druga polowka nie zawsze jest ta
                    wysniona ktorej pragniemy
                    • rokk26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 19:37
                      Ale czy prawdziwa miłość nie wynika po części ze zgodności charakterów?
        • 50v7 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 12:11
          ledzeppelin3 napisała:

          > Jka na razie to wszystkie panie wypowiadające się w tym wątku sprowadziły
          > kobietę zajmującą się dziećmi i domem do roli uległej, pokornej i cichej
          > idiotki porównywalnej z psem, a kobiety pracującej (choćby praca miała
          poelgać
          > na parzeniu kawki dla szefa) do "spełnionej". Kolejne stereotypy i schematy.
          > Facet co wątek założył też upraszcza-domowa, a więc miła, cicha i spokojna w
          > stylu żony Japonki, co? Po co ta pyskówa na poziomie gimnazjum "kto jest
          > lepszy?" Banda zakompleksionych ludków, próbująca dowartościować się kosztem
          > tych, co wybrali inny model życia, niż oni.
          Szczerze to też tak zawsze myślałem i nadal jestem przekonany że na własny
          los największy wpływ ma sam człowiek choć nie zawsze i nie do końca, życie jak
          pudełko czekoladek( sam gdzieś na foru proponowałem facetowi kupić furażerką, a
          po kilku miesącach dla siebie szukałem , to taka mała czapeczka często noszona
          przez żołnierzy mieszcząca się na dłowie faceta między rogami) Pozdrawiam nigdy
          nie wiadomo co nas czeka.
        • hadriana_siloe ledzeppelin, a ja myślałam.. 26.12.05, 13:15
          że forum jest właśnie po to zeby podyskutować? Nie? to po co?
    • najladniejsza_we_wsi Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 12:44
      Warto jest utrzymywac tradycje, aby swiat nie stana do gory nogami. Moim
      zdaniem tylko silny mezczyzna moze sobie pozwolic na kobiete kobieca, wedlug
      mnie to taka ktora nie pracuje, a zajmuje sie domem i rodzina. Co nie wyklucza,
      ze nadal pozostaje kobieta atrakcyjna! To niekiedy wielki luksus byc wylacznie
      gospodynia. Slaby facet tego kobiecie nie podaruje. Ale ogolnie proponuje aby
      kazdy dostosowal styl zycia do wlasnych cech charakteru.
      Wedlug mnie osobiscie moglo by byc wiecej takich mezczyzn jak rokk26!!!

      Goraco pozdrawiam.
      • rokk26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 15:56
        Dziękuję :)
    • laura82 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 13:26
      Ja myślę że kobieta nie powinna się tak bardzo poświecać (strasznie nie lubie
      tego słowa - poświęcać można sie pasji,idei ale nie człowiekowi bo nic dobrego
      z tego nigdy nie wyjdzie) ponieważ istnieje spore ryzyko że kobieta owszem
      odłoży swoje plany na półkę zapomni o tym że chcę zrobic doktorat,rozwijać sie
      zawodowo etc i stanie się przysłowiową kurą domową która poza mężem i dziećmi
      nie widzi nic,a ile jest przypadków że facet po 10 latach małżeństwa znajdzie
      sobie kochanicę i zarząda rozwodu ? wtedy kobieta musi liczyć tylko i wyłącznie
      na siebie,jak to zrobić jak przez tyle lat nie pracowała? użerać się o
      alimenty, trzeba mieć trochę godnosci.
      • natashaa2 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 14:13
        Lauro - popieram Cie.
      • merken Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 14:19
        Najlepszym rozwiązaniem to pokończyć szkoły i pózniej zacząć łowić ofiarę.A tu
        zazwyczj kobiety na trzecim czy czwartym roku studiów a czsem w szkole sredniej
        poluja na męża ,haczykiem jest ciąża a pozniej przypominaja sobie ze nie ma
        jeszcze doktoratu.
        • natashaa2 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 14:24
          Najwazniejsze zeby trafic na odpowiednia osobe, wtedy nie ma znaczenia kiedy:)
          • merken Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 14:36
            Ma i to duże.Trafic na odpowiedniego partnera działa w obie strony.Tak jak nie
            kazda kobieta nadaje sie na matke i żone tak nie kazdy mężczyzna na ojca i
            męża.Jest tylko zasadnicza różnica ze na forum pisza tylko kobiety i pisza
            zawsze ze to one sa pokrzywdzone.
        • adrianna26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 18:55
          Czy kobieta kobieca, domatorka nie może się doktoryzować? Można mieć dom, męża,
          dzieci, pracę, dalszą naukę i prowadzić tradycyjny dom. Te wszystkie rzeczy są
          do pogodzenia.
          • merken Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 19:53
            Jeśli ma taka wolę to jak najbardziej powinna i owszem można pogodzic dom z
            nauka.Problem jest w tym ze niektore panie przypominaja sobie o tej nauce a
            zapominaja ze maja dom i pretensje do wszystkich ze chca sie zaczac realizowac a
            obowiazki jakie spoczywaja na kobiecie przeszkadzaja w tym.Mężowie powinni
            pomagac i wspierac ale jesli praca wymaga bycia poza domem kilkanascie godzin
            wiec jak mozna liczyc na pomoc męża.
    • kasitza Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 15:18
      w reklamach jeszcze sa
      • najladniejsza_we_wsi Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 16:30
        Nieprawda. Ja tez taka jestem. I to ze marzy mi sie zycie jako gospodyni
        domowa, przy silnym mezczyznie, wcale nie wyklucza ze bede nudna,
        nieatrakcyjna, nieseksowna.
        • rokk26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 17:34
          Domyślam się, że chciałaś napisać "I to ze marzy mi sie zycie jako gospodyni
          domowa, przy silnym mezczyznie, wcale nie oznacza ze bede nudna, nieatrakcyjna,
          nieseksowna." :))
          • najladniejsza_we_wsi Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 17:45
            Wlasnie tak.
            Nie wiem skad Ty pochodzisz, ale ja wokol siebie znam pare jeszcze takich
            kobiet ktore mysla podobnie jak ja. Tam gdzie Ty jestes takich kobiet nie ma..?
            • rokk26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 19:36
              No właśnie odniosłem wrażenie, że raczej nie...
    • oldbay Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 21:54
      Najbardziej mi się podoba stwierdzenie: tradycyjnie kobiecą :-) A cóż to niby
      znaczy?
      Chyba chodzi o katolicko kobiecą?
      -
      oldbay
      • rokk26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 22:15
        Nie rozumiem, co dziwnego jest w tym określeniu?
        • ewab2507 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 22:35
          Znam taką jedną, więc chyba musi być ich więcej... codziennie patrzę na nią w
          lustrze... jestem dyrektorem finansowym, od kilkunastu lat nieprzerwanie
          pracuję i... mam tego dosyć. Czuję, że jestem kobietą "domową". A może dorosłam
          do tego? Nie chcę być dłużej pracującym za biurkiem mułem. Pragnę domu, zawsze
          uwielbiałam gotowanie. Do tej pory nie miałam nic więcej poza pracą i jakimiś
          drobnymi materialnymi przyjemnościami (kosmetyki, buty, bielizna).
          Prawdopodobnie przez pracę, a raczej jej nadmiar, rozpadł się mój poprzedni
          związek z facetem. Teraz jestem z kimś silniejszym ode mnie, z mężczyzną, który
          wie czego chce od życia. Uwielbiam to jego ciepło, spokój i miłość, którymi
          mnie obdarza. Dopiero przy nim naprawdę poczułam się kobietą, a nie "bankiem",
          z którym się tylko mieszka. Życzę powodzenia w poszukiwaniach :-)
          • najladniejsza_we_wsi Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 26.12.05, 22:39
            Oto kolejny przyklad na to jak byc powinno! ;-))
        • oldbay Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 27.12.05, 22:59
          Po prostu uważam, że ci się pomyliło tradycyjnie z katolicko :-)
          Jestem kobiecą kobietą, uważam że jaknajbardziej tradycyjnie kobiecą ale
          inaczej niż to opisujesz w swoich marzeniach. Gdyby iść twoim tokiem
          rozumowania należałoby mnie nazwać kobiecą inaczej. A na to się już zgodzić nie
          mogę.
          -
          oldbay
          • rokk26 Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 28.12.05, 00:15
            No nie wiem... Czy nie było dawniej tradycją, że żona zajmowała się domem i
            dziećmi? Mi się z czymś takim właśnie kojarzy tradycyjna kobieta...

            Czy jeśli napiszę zamiast "tradycyjna" "staroświecka" ;), będzie to do
            zakceptowania?
            • mgla_jedwabna Re: Marzy mi się żona "rodzinna"... 28.12.05, 01:49
              tak, "tradycyjna" czyli tka jak postrzegano role kobiety np. w XIXw itd- chyba
              o to Ci chodzilo? bo ja mam wrazenie ze wiekszosc osob to tak zrozumialo

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka