Dodaj do ulubionych

Bezdzietni z wyboru

10.01.06, 18:54
Od kilkunastu lat jestem szczesliwa mezatka. Oboje nigdy nie chcielismy miec
dzieci. Mecza nas i nudza. Cieszymy sie, ze mamy czas dla siebie i swoje
zainteresowania. Nie narzucamy nikomu naszych pogladow, wiec nie rozumiemy
dlaczego spotykamy sie z agresja jesli przyznamy sie, ze nie mamy dzieci nie
dlatego, ze nie mozemy, ale bo nie chcemy. Chyba powinnismy klamac. Widze
tylu rodzicow, ktorych lacza tylko wspolne dzieci. Widzie ludzi zmeczonych
wychowaniem dzieci. To jest najtrudniejsze zajecie w zyciu: wychowanie. Nie
chce sie tego podejmowac. Dlaczego ludzie nazywaja egoizmem niechec podjecia
tego obowiazku? A co z rodzicami, ktorzy maja dzieci zeby ratowac zwiazek
albo takimi, ktorzy prznosza na dziecko swoje niespelnione ambicje (np.
muzyka, sport). To nie jest egoizm?
Obserwuj wątek
    • livian Re: Bezdzietni z wyboru 10.01.06, 19:19
      Masz prawo nie miec dzieci i mów to wszystkim, którzy agresywnie reagują na
      prawdę. Nie kłam. Powiedz im "słuchaj, ja Ciebie nie przekonuję do swoich
      poglądów, Ty mnie też do swoich nie przekonuj, bo jestem dużą dziewczynką i nie
      porzebuję dobrych rad na ten temat". Trzeba społeczeństwo uczyć tolerancji. Ja
      wprawdzie Ciebie nie rozumiem, ale uwazam, ze masz całkowite prawo nie mieć
      dzieci i jeśli jesteś przekonana, że tak jest Ci dobrze to olewaj całą resztę i
      te rzewne teksty o szklance wody na starość.
    • ciasteczkowy_potwor2 Re: Bezdzietni z wyboru 10.01.06, 19:22
      w2006 napisał:

      > Od kilkunastu lat jestem szczesliwa mezatka. Oboje nigdy nie chcielismy miec
      > dzieci. Mecza nas i nudza. Cieszymy sie, ze mamy czas dla siebie i swoje
      > zainteresowania. Nie narzucamy nikomu naszych pogladow, wiec nie rozumiemy
      > dlaczego spotykamy sie z agresja jesli przyznamy sie, ze nie mamy dzieci nie
      > dlatego, ze nie mozemy, ale bo nie chcemy. Chyba powinnismy klamac. Widze
      > tylu rodzicow, ktorych lacza tylko wspolne dzieci. Widzie ludzi zmeczonych
      > wychowaniem dzieci. To jest najtrudniejsze zajecie w zyciu: wychowanie. Nie
      > chce sie tego podejmowac. Dlaczego ludzie nazywaja egoizmem niechec podjecia
      > tego obowiazku? A co z rodzicami, ktorzy maja dzieci zeby ratowac zwiazek
      > albo takimi, ktorzy prznosza na dziecko swoje niespelnione ambicje (np.
      > muzyka, sport). To nie jest egoizm?


      problem analogiczny do kwesti karnmienia piersia. lepiej nie przyznawac sie, ze
      sie zasuszylo pokarm i nie karmilo piersia, tylko powiedziec ze nie mialo sie
      pokarmu i ze bardzo chcialo sie karmic piersia, ale niestety...inaczej
      zostaniesz skazana na obelgi, ataki i glupie docinki, zarowno ze strony
      pediatry jak i innych lekarzy, a nawet znajomych.
      • b-beagle Re: Bezdzietni z wyboru 10.01.06, 19:28
        Prędzej czy później przychodzi taki czas, że chce sie miec dzieci i wtedy jest
        już zwykle za późno. Znam wiele takich par co bardzo teraz załują. To
        oczywiście nie znaczy , że nie ma ludzi którzy naprawdę nie chcą miec dzieci
        tylko, że takich jest niewielu
        • kociamama Re: Bezdzietni z wyboru 10.01.06, 19:51
          NIe sadz wszystkich jedna miara. To, ze TY nie wybrazasz sobie zycia bez
          dzieci, i ze wszyscy Twoi znajomi maja dzieci nie znaczy, ze to jakas ogolna
          prawda. Z reszta wiele osob ma dzieci nie z jakiejs wlasnej checi ich mienia,
          ale po prostu uginaja sie pod presja rodziny, spelniaja cudze oczekiwania
          wobiec siebie, chca wpisac sie w kryteria tzw. normalnosci i wiele z tych osob
          naprawdy ulozyloby sobie zycie inaczej.

          Na pewno, jak juz dziecko sie ludziom zdarzy, to sa szczesliwi, bo my, ludzie,
          mamy zdolnosc przystosowywania sie do nowych sytuacji, i chemy byc szczesliwi,
          bo ciezko jest sobie uswiadomoc, ze moje zycie clae potoczylo sie nie tak itd.

          Z reszta, nie ma sie co bac, jak sie zapragnie dziecka na stare lata, zawsze
          mozna uzbierac na in vitro, albo adopotowac.

          Pzdr,
          KOciamama.
    • starawyjadaczka Re: Bezdzietni z wyboru 10.01.06, 19:35
      Męcza Was i nudza CUDZE dzieci, nie wiesz, jak byloby w przypadku WASZYCH
      dzieci. ja nie lubilam dzieci dopoki sama nie urodzilam dziecka. od razu
      zmienilam spojrzenie na dzieci, nawet cudze. Znam kilka dziewczyn , ktore
      zareagowały podobnie. Znam jedna (trudny przypadek:)), wybitnie anty do
      dzieci, tylko zwierzeta i koniec. Wpadła. Teraz o nikim innym nie gada jak o
      swoim dziecku. jest znowu monotematyczna ale jak widac, dziecko potrafi zmienic
      czlowieka o 180 stopni :)
      Tak naprawde dopoki nie masz swojego dziecka-często nie jestes w stanie
      stwierdzic, czy nadajesz sie na matke czy nie, czy go chcesz czy nie.
    • ewcia1980 Re: Bezdzietni z wyboru 10.01.06, 19:52
      witaj :)
      wprawdzie nie rozumiem jak mozna nie chciec miec dzieci (bo sama zawsze
      chciałam miec calą gromadke :) ale jeszcze bardziej nie rozumiem jak mozna
      kogos wypytywac dlaczego nie ma dzieci. to akurat jest kwesti tak delikatna i
      intymna, ze nikt nie powinien sie w to wtracac. chyba, ze sami afiszujecie sie
      z tym.
      na pytanie kiedy bedziecie mieli dzieci możesz odpowiedziec "kiedy przyjdzie na
      to pora" a to wcale nie przeczy temu, ze ta pora w waszym przypadku moze nigdy
      nie nadejść.
      dobrze, ze oboje macie takie samo zdanie na ten temat. ale czy jesteście tak na
      100% pewni, ze decyzja o dziecku w waszym przypadku zupełnie odpada. dziecko
      wcale nie musi stanowic ograniczenia. wrecz przeciwnie, może byc ono motorem
      napedowym. moi rodzice np dopiero w wieki 40 lat nauczyli sie jezdzic na
      nartach i łyzwach, bo chcieli to robic ze mna i moją siostra.
      nie chce cie do niczego przekonywac ale zastanawiałas sie jak bedzie wygladała
      wasze zycie jak bedziecie mieli po 60 lat??
      z kim bedziecie spedzali swieta, urodziny czy chocby niedzielne popołudnia?
      teraz macie zapewne mnóstwo przyjaciół ale oni wtedy beda mieli swoje rodziny:
      dzieci i wnuki, a cześci z nich może juz nie byc (sorry ale ja mysle bardzo
      realnie).
      pozdrawiam i zycze .... zadowolenia z podejmowanych decyzji.
      • w2006 Re: Bezdzietni z wyboru 10.01.06, 19:57
        Jest wiele racji w tym, co napisalas. Nie afiszujemy sie. Najgorsze jest to, ze
        rodzina cierpi. Pomijam juz niezyczliwych obcych ludzi, ale smutek na twarzy
        mamy, ktora nie bedzie babcia? Co mam jej powiedziec. Nie mysle o dzieciach pod
        katem towarzystwa czy opieki, bo dzieci jej nie gwarantuja. Nie mamy wlasciwie
        przyjaciol. Czujemy sie najlepiej tylko ze soba.
        • kociamama Re: Bezdzietni z wyboru 10.01.06, 20:04
          NIe rozumiem co to znaczy "afiszowac sie" z brakiem checi, zeby miec wlasne
          dzieci.
          A co do "starych lat", starosc sie przesuwa w czasie. Ludzie zyja w zdrowiu
          coraz dluzej i sa sprawni i robia wszystkie te czynnosci, typu jezdzenie na
          nartach czy kultywowanie innych zainteresowan do poznej starosci. Coraz
          bardziej z reszta dostrzega sie potrzeby starszych ludzi i nie widzi sie w 60-
          letnich rodzicach jedynie darmowej opieki do bahorkow, ale organizuje sie
          uniwersytety trzeciego wieku, ktore ciesza sie ogormnym zainteresowaniem, gdzie
          starsi ludzie ucza sie roznych rzeczy od przedmiotow akademickich przez
          praktyczne do sportowych.

          Co do starosci w wieku lat 60, to moj 60-paro letni tata bardzo by sie obrazil
          gdyby nazwac go starym, a niedzielne popoludnia spedza na grze w tenisa czy
          jezdzeniu badz bieganiu na nartach.

          Pzdr,
          KOciamama.

          • ewcia1980 Re: do kociamama :) 10.01.06, 20:20
            afiszowac sie z brakiem checi posiadania dzieci to dla mnie klepanie wszystkim
            na około, ze sie ich nie chce czy krytykowanie ludzi, którzy decyduja sie na
            powiekszenie rodziny.

            a co do pozostałej tresci postu, to pozostawie ja bez komentarza.
            przecież nie zmuszam autorki watku, zeby "robiła" dzieci skoro ewidentnie tego
            nie chce.

            gratuluje twoim rodzicom tak znakomitej formy w wieku 60 paru lat. niestety nie
            wszyscy moga sie taka cieszyc.
            mój tato jest DUZO młodszy od twojego i ma tak niesamowite problemy z
            kregosłupem, ze o jezdzie na nartach, łyzwach czy nawet dłuższej jezdzie
            samochodem moze sobie pomarzyc.

            Ps. a nie ma co sie obrażac, ale w wieku 60 paru lat nie jest sie juz młoda
            osoba.
            • kociamama Re: do kociamama :) 10.01.06, 21:08
              Ja jednak wierze w to, ze na dobra forme na starosc mozna sobie zapracowac.
              Jezeli zyje sie w miare zdrowo, tzn. pilnujac diety (tak zeby nie miec nadwagi)
              i zazywa ruchu to jednak, poza niektorymi losowymi wypadkami dozywa sie
              starszego wieku w dobrej formie. Wiekszoszc ludzi, ktorzy uprawiaja sport
              regularnie ciesza sie sprawnscia o wiele dluzej niz do 60-tki. Znam ludzi co
              maja 80-tjke (! tak!) i wciaz graja w tenisa, jezdza na nartach i sa sprawni
              umyslowo.

              Pzdr,
              Kociamama.
            • kociamama Re: do kociamama :) 10.01.06, 21:10
              Ps. a nie ma co sie obrażac, ale w wieku 60 paru lat nie jest sie juz młoda
              > osoba.


              Aha, wiek czesto zalezy od samopoczucia, mentalnosci i kondycji fizycznej.
              NIektorzy ludzie w wieku nat 20-paru zachowuja sie jak stare dziady, podczas
              gdy witalni 70-latkowie maja energie nastolatkow;) To tak tez ku popkrzepieniu,
              ze starosc nie musi byc smutna, nudna i ponura.

              PZdr,
              KOciamama.
              • ewcia1980 Re: do kociamama :) 10.01.06, 21:38
                fajnie, ze jestes optymistka, bo pozytywne myslenie jest również NIESAMOWICIE
                wazne.

                ja niestety jestem "niedoszlym" lekarzem ale widziałam okropnie choroby u ludzi
                nawet w młodym wieku. i zdrowy styl zycia niewiele im pomógł wiec nie podchodze
                do tych spraw z takim optymizmem jak ty.

                > Aha, wiek czesto zalezy od samopoczucia, mentalnosci i kondycji fizycznej.

                nie z biologicznego punktu widzenia. tkanki sie starzeja i mimo ze o nie dbasz
                nic na to nie poradzisz.

                > NIektorzy ludzie w wieku nat 20-paru zachowuja sie jak stare dziady, podczas
                > gdy witalni 70-latkowie maja energie nastolatkow;)

                zgadzam sie w 100% ale czy w obecnych czasach ludzie zmeczeni praca i
                problemami maja tyle energii.
                kurcze, mam wrazenie, ze zyjesz w innej bajce niz ja (napisz w jakiej to
                chetnie sie do niej przeniose :)
                bo ja niestety nie tak czesto jak ty widze wysportowanych 70-latków jezdzacych
                na nartach, pływajacych na desce, zadowolonych z zycia i tryskajacych energia.
                a szkoda :(

                ps. troche oddaliłysmy sie od tematu watku
                pozdrawiam
                • kociamama Re: do kociamama :) 10.01.06, 23:25
                  Odbiegajac od tematu jeszcze na chwile, a propos mojej bajki;) Wystarczy
                  przejsc sie na jakiekolwiek korty tenisowe a zobaczysz starych wyjadaczy
                  tryskajacych energia i klocacych sie o pilki jak dzieci, a takze za nimi
                  biegajacych pomimo swoich 60-paru i wzwyz lat, chodz sami troche narzekaja, ze
                  to nie te lata, snujac fantazje jak szybko biegali w mlodosci i jaka sile
                  mieli;)

                  Swoja droga polecam tenisa;) to fajny sport i dla wszystkich, bez wzgledu na
                  wiek,

                  pzdr,
                  KOciamama.
          • w2006 Re: Bezdzietni z wyboru 10.01.06, 20:20
            To o afiszowaniu bylo do ewci, ktora mnie o to zapytala.
        • ewcia1980 Re: Bezdzietni z wyboru 10.01.06, 20:11
          kurcze, to faktycznie jestescie w ciezkiej sytuacji.
          z jednej strony to czego wy oczekujecie a z drugiej to czego oczekuja od was
          inni. nie wiem co zrobiłaby na waszym miejscu ale chyba postapiłabym zgodnie z
          soba (czyli nie zdecydowałabym sie na dzieci ale najpierw przemyslałabym
          wszystko raz jeszcze)

          piszesz, ze najlepiej czujecie sie ze soba, to naprawde rewelacyjnie. tym
          bardziej, ze jestescie juz jakis czas po slubie a uczucie nie stygnie.
          wiec jeszcze tylko napisze jedna rzecz i juz znikam, zeby sie tu nie madrowac :)
          pomysleliscie o tym, ze (odpukac) za jakos czas ktoremuś z was moze cos sie
          stac. wtedy dziecko bedzie czastka tej drugiej osoby, ktora pomoże przetrwac
          ciezkie chwile. ta osoba, w pewnym sensie, bedzie wciaż zyła. dla mnie to jest
          bardzo wazne i dlatego o tym napisałam.
          miłego wieczorku i mniej przykrości ze strony ludzi.
          • w2006 Re: Bezdzietni z wyboru 10.01.06, 20:23
            To prawda. Wole nie myslec o takiej sytuacji. Mam ok. 40 lat i najwyzej
            moglabym w przyszlosci adoptowac dziecko. Zajsc w ciaze w moim wieku juz sie
            boje ze wzgledu na wysokiej ryzyko tego, ze dziecko urodzi sie chore, np. z
            zespolem Downa.
          • reniatoja Re: Bezdzietni z wyboru 10.01.06, 20:25
            Widzę, że nie da się uniknąć tego, że większość postów w takich wątkach jest w
            takim tonie: wspaniale, że nie chcecie mieć dzieci, słuchacie własnego wnętrza,
            ale zastanówcie się raz jeszcze, bo tak naprawde to gdy juz pojawi się dziecko,
            to człowiek zmienia swoje poglady o 180 stopni i wy tez na pewno byscie
            zmienili, poza tym kiedys gorzko zalowac, a w ogole to pomyslcie jak bedzie
            wygladalo wasze zycie za 20 lat, z kim bedziecie spedzac swieta i w ogole, jak
            to bedzie smutno bez wnukow. Jednym slowem wprost, czy w sposob zakamuflowany,
            bedziemy namawiac i przekonywac, ze jednak z dziecmi byloby lepiej tym, ktorzy
            wiedza, ze im jest najlepiej bez dzieci.

            No ale ja Wam napisze jak wyglada zycie czlowieka po 70, ktory ma trzech synow.
            Swieta spedza sam, bo wszyscy synowie mieszkaja za daleko albo obowiazki im
            nie pozwalaja odwiedzic ojca w swieta, a zona juz od dawna nie zyje. Mysle, ze
            takich ludzi, ktorzy maja dzieci, a swieta spedzaja sami, jest bardzo wielu, bo
            przypadek o ktorym ja pisze, to nie jest zadna patologia, tylko tak sie zycie
            akurat poskladalo, ze kazdy mieszka daleko i sie nie da wszystkiego pogodzic.
            Tak wiec dzieci nie sa zadna gwarancja szczesliwej starosci. Mysle, ze w takim
            przypadku to fakt, ze sie ma dzieci w swiecie, ale jest sie samemu, jeszcze
            bardziej poglebia uczucie pustki i samotnosci.

            Dzieci to nie jest zadna gwarancja szczesliwej starosci. To tylko nasze pobozne
            zyczenia, egoistyczne oczekiwanie, ze poswiecenie zycia dzieciom sie w ten
            sposob nam oplaci - ze na starosc dzieci beda sie nami opiekowaly. Wcale tak
            nie musi byc i trzeba miec tego swiadomosc - na starosc moze byc tak, ze dla
            swoich dzieci bedzie sie tylko uciazliwym balastem przeszkadzajacym w zyciu.
            Nie ma co namawiac ludzi, zeby mieli dzieci straszac wizja samotnej starosci,
            bo to jest zwykla proba manipulacji i albo naiwnosc, albo nieuczciwosc. JA
            akurat mam dzieci, ale wcale nie wiem, czy gdybym jeszcze raz miala 20 lat, to
            wyszlabym za maz, urodzila corke, uozyla sobie zycie tak jak ulozylam. Nie to,
            ze zaluje. Po prostu wiem, ze moglo byc tez inaczej, moze gorzej, moze lepiej,
            moze po prostu inaczej.
    • margie Re: Bezdzietni z wyboru 10.01.06, 20:22
      mialam tak samo.... ucinalam dyskusje textem ze wole psy, bo zyja tylko gora 16
      lat a jak mnie wkurzy to moge uspic ( co wszyscy ktorzy wiedza jak kocham
      zwierzaki wiedza, ze nigdy bym tego nie zrobila). zalegala cisza i zmiana
      tematu. PO roku pzrestali sie pytac.... A nie bylo na nich metody...
      • w2006 Re: Bezdzietni z wyboru 10.01.06, 20:31
        A ja uwielbiam koty. Gdy takiego kota przytule, to czuje wiecej do niego niz
        gdy wezme dziecko na rece. Mam kota, ktory chodzi za mna jak piesek.
        • kociamama Re: Bezdzietni z wyboru 10.01.06, 21:13
          Ja tez mam kocura;). Ten model 2+kot jest opstatnio modny. Co bardziej
          ekstremalni jada w kierunku 2+ 2, 3 koty, lub kot + pies itd., ale ja jestem
          tradycjonalistka;)

          Pzdr,
          Kociamama.
    • gburiafuria1 Re: Bezdzietni z wyboru 10.01.06, 21:09
      To nie jest egoizm i nie daj sobie tego wmówić. To twój wolny wybór, którym
      nikogo nie krzywdzisz. Może z wyjątkiem Romana Giertycha :)
    • w2006 Re: Bezdzietni z wyboru 10.01.06, 21:52
      Jest jeszcze jedna rzecz. Proby zaprzyjaznienia sie z kobietami majacymi
      dziecmi konczyly sie gdy nie wyrazalam ochoty na nianczenie dzieci. Spotkalam
      sie nawet z bezczelnymi uwagami typu: ty nie masz przeciez nic do roboty.
      • mrs.solis Re: Bezdzietni z wyboru 11.01.06, 00:01
        KUrcze juz myslalam,ze jestes moja znajoma tylko tamta nie ma kota :) reszta
        opisu by sie zgadzala.
        • w2006 Re: Bezdzietni z wyboru 11.01.06, 00:53
          A co nie chce sie zajmowac Twoimi dziecmi? Nie chce byc zlosliwa. Mam raczej
          prosbe do dzieciatych kobiet zeby daly szanse bezdzietnym. Potrzebujemy
          kolezanek jak kazda. Nie chcemy byc traktowane jak potencjalne nianki i
          odrzucane jesli nie mamy ochoty zajmowac sie Waszymi pociechami. A ja swojego
          kota uwielbiam. Nie zdawalam sobie sprawy wczesniej z tego jakie to madre
          stworzenia. Dzialaja bardzo uspokajajaco na czlowieka. A poza tym nie
          szczekaja, nie smierdza i nie rzucaja sie na ciebie jak psy. Przepraszam, ale
          przestalam lubic psy.
      • kokieteryjna Re: Bezdzietni z wyboru 11.01.06, 00:56
        Tez nie planuje dzieci. Dobiegam trzydziestki, a nawet meza na horyzoncie nie
        ma. Wcale sie tym nie martwie. Ja po prostu jako matka unieszczesliwialabym i
        siebie i dziecko. Lubie spac do poludnia, jestem bardzo niesystematyczna,
        nerwowa, niecierpliwa, szybko sie mecze pozostajac w jednym miejscu, rutyna
        mnie dobija. Poza tym nie patrze na dzieci jako na polise na starosc. Dzis
        swiat stoi przed ludzmi otworem. Wiekszosc mlodych ludzi rozjezdza sie po
        swiecie. Tak pewnie bedzie w przypadku kolejnego pokolenia. A mi na starosc
        marza sie spokojne wieczory, czytanie ksiazek, podroze i dobry partner do
        rozmowy. A jak nie bedzie partnera, zawsze znajdzie sie pare innych fajnych
        babeczek-wdowek, z ktorymi da sie zaprzyjaznic. Oby zdrowie dopisywalo, o
        reszte sie nie martwie. Basta!
        • w2006 Re: Bezdzietni z wyboru 11.01.06, 01:09
          Jestem podobna z tym ze lubie rano wstawac. Jesli cos moge doradzic, to o ile
          nie zmienisz do tego czasu zdania co do dzieci, to znajdz meza, ktory bedzie
          dzielil Twoje na ten temat poglady. Wydaje mi sie ze wiekszosc zonatych
          mezczyzn chce miec dzieci.
    • grogreg Re: Bezdzietni z wyboru 11.01.06, 09:01
      "A kto wodki nie pije ten jest bezideowcem i wywrotowcem"

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka