Gość: Katarzyna
IP: proxy / *.chello.pl
05.11.02, 17:44
Banal to straszny, ale nie mam wprawy i nie wiem jak sobie radzic. Zostalam
sama. Po roku. I nie umiem pozbierac mysli. Najgorsze jest to, ze gdybym
chciala umialabym go odzyskac, poprosic, ale nie wiem czy chce. Tak bylo juz
zbyt wiele razy, czuje ze to odgrzewany kotlet, ze brniemy w cos, co sami
zepsulismy, ze nie tak to mialo wygladac. Chce sznowac sama siebie. Nie wiem
czy go kocham. Jak mozna to sprawidzic? Skoro na uczucie sklada sie
przyzwyczajenie, wygoda, wlasne korzysci, chce zeby ta osoba byla
szczesliwa... Ale ile w tym jest takiej prawdziwej milosci?
Gdyby mnie na przyklad zdradzil, powiedzial, ze nie kocha, ma inna.
Poplakalabym 3 dni, potem zwalczyla uczucie, ze jestem beznadziejna, potem
zlozeczyla na mezczyzn, popracowala nad poczuciem wlasnej wartosci i zyla
dalej. A tak? Wiem co zepsulam, wiem jak bylo cudownie i jak strasznie ejst
teraz. Wiem co zle zrobil on. Ile razy obiecywal, ze ta szansa jest ostatnia,
ze sie zmieni. Nawet chwile bylo lepiej, ale te chwile byly coraz krotsze.
kazda klotnia to zerwanie, awantury, ale takie na zimno, schematyczne.
Pokazalismy sie sobie z najgorszych stron, wiec czy jest szansa na zmiene?
Latwiej zaczynac z kims od poczatku. Nagle w jego ramionach poczulam, ze
bardzo go lubie, ze jest moim kolega, kims bardz bliskim, ale nie poczulam
milosci. Kiedys byla milosc bez przyjazni.
Jak zdecydowac o koncu czy ciagu dalszym? Nie umiem sobie obiecac, ze sie
zmienie, dopoki nie poczuje ze zrobie to naprawde. Nie umiem przednim udawac,
klamac. Potrafie miec dobra mine dla znajomych, ale jemu pokazuje prawde.
Znacie recepte na udany zwiazek? Albo na to, zeby przestac ciagle o nim
myslec, zeby kazda czynnosc domowa go nie przypominala?
Przepraszam, ze pisze tak chaotycznie, nie potrafie pozbierac mysli.
Katarzyna