Dodaj do ulubionych

test i co dalej?

25.01.06, 14:22
Zrobiłaś/zrobiłeś test na hiv/aids. Okazało sie, że jesteś zarazony. Co
dalej??

Mysle, że ludzie idą przeważnie zrobic ten test, by sie upewniś, że NIE SĄ
chorzy.
A zastanawialiście sie, co zrobilibyście, gdyby wynik okazał sie dodatni?
Jak życ z ta wiedzą?
Rzucic prace i wyjechac do ciepłych krajów?
Strzelić sobie w łeb?
Zakopac w pościeli i czekac na smierć?
Leczyc się?
Planować cokolwiek?
Nie planować nic, bo właściwie nie wiadomo, jak szybko choroba nas powali?
Pracowac dalej i żyć, jakby nic sie nie stało?
Obserwuj wątek
    • przed_nami Re: test i co dalej? 25.01.06, 14:56
      Ja jak sobie robilam to tez z podejsciem ze przeciez wszystko na pewno bedzie
      ok. i dopiero na stolku przed pania psycholog z koperta z wynikiem w reku mi
      sie slabo zaczelo robic- cholera a jesli? dzielna bylam nie ucieklam
      podalam adres znajomej- ta akurat szczescia ma mniej- udaje ze nie wie..
      • starawyjadaczka Re: test i co dalej? 25.01.06, 14:59
        ufffff, juz myslalam, ze sa tu tylko osoby, ktorych najwiekszym problemem jest
        wiedza nt tego, jak czesto inni zmieniaja tampony :)
    • bzz_bzz Re: test i co dalej? 25.01.06, 15:21
      Ja - nie wiedzieć czemu - byłam pewna, że jestem nosicielką. A ponieważ było
      dwóch potencjalnych dawców, zastanawiałam się, jak im to powiem. Poza tym bałam
      się, że to ten pierwszy mógł podarować mi to coś, więc ja z kolei przekazałabym
      temu drugiemu. Bardzo trudna sytuacja.. Zaczęłam gorączkowo sobie przypominać,
      czy nie było "okazji" zarażenia mojej kilkuletniej córeczki. Na szczęście wynik
      był negatywny...
      Pozdro.

      PS. Najgorsze było to, że na to cholerne badanie trzeba było czekać 3 miechy...
      • bzz_bzz Re: test i co dalej? 25.01.06, 15:23
        A w ogóle, to HIV wbrew pozorom nie jest taki straszny, żeby sobie zaraz
        palnąć. Bardziej boję się żółtaczki. Dużo łatwiej się zarazić i szybciej się
        umiera...
        • starawyjadaczka Re: test i co dalej? 25.01.06, 15:27
          zgadza sie, typu B np.
          • adawozniak1 Re: test i co dalej? 25.01.06, 17:08
            Dziewczyny! Jedna rada : szanujcie sie, a wtedy tylko przypadek lub zdrada
            partnera doprowadzi do nieszczescia. Zastanawia mnie dziewczyna z poprzedniego
            postu na ten temat , ktora pisze, ze zaraz po stosunku zrobila sobie test??? To
            jak? poszla do lozka z pierwszym lepszym z ulicy, albo z kims, kto juz wygladal
            na chorego? To okropne.
            • starawyjadaczka Re: test i co dalej? 25.01.06, 17:29
              adawozniak1 napisała:

              > Dziewczyny! Jedna rada : szanujcie sie, a wtedy tylko przypadek lub zdrada
              > partnera doprowadzi do nieszczescia. Zastanawia mnie dziewczyna z
              poprzedniego
              > postu na ten temat , ktora pisze, ze zaraz po stosunku zrobila sobie test???
              To
              >
              > jak? poszla do lozka z pierwszym lepszym z ulicy, albo z kims, kto juz
              wygladal
              >
              > na chorego? To okropne.



              chyba zle ja zrozumialas. ona miala na mysli, ze test trzeba zrobic jak
              najszybciej.
              ale fakt, lepiej zrobic przed, niz po. co za sens po...?
              • adawozniak1 Re: test i co dalej? 25.01.06, 17:34
                Kiedy idziesz do lozka z osoba z ktora powinnas ,czyli taka ktora kochasz i
                ufasz jej- czy myslisz o testach na HIV???
                • khaki3 Re: test i co dalej? 25.01.06, 17:37
                  Tak!Bo chce byc pewna:)Ufam dla Ukochanego,ale nie wiem czy jego poprzednia
                  dziewczyna nie miala zadnych chorob wenerycznych.
                  • markizz.de.sade Re: test i co dalej? 25.01.06, 17:38
                    czy twoj ukochany widzial jak sie prezentujesz na forum?

                    a moze on takie lubi, co?
                    • khaki3 Re: test i co dalej? 25.01.06, 17:42
                      A jak sie prezentuje?Co ci do tego jak ja sie zachowuje?zajmij sie swoimi
                      czterema literami a nie moimi.nic ci do tego co robie!
                      • markizz.de.sade Re: test i co dalej? 25.01.06, 17:47
                        a co najlepiej umiesz robic?
                  • adawozniak1 Re: test i co dalej? 25.01.06, 17:46
                    Zaden facet nie chcialby byc z dziewczyna ktora lata robic sobie testy na HIV.
                    Swiadczy to o tym ,ze nie ufa jemu lub go zdradza.
                    • starawyjadaczka Re: test i co dalej? 25.01.06, 17:49
                      adawozniak1 napisała:

                      > Zaden facet nie chcialby byc z dziewczyna ktora lata robic sobie testy na
                      HIV.
                      > Swiadczy to o tym ,ze nie ufa jemu lub go zdradza.



                      w sumie jak czytam ta wypowiedz, to juz rozumiem, dlaczego ludzie badają sie w
                      tajemnicy. Zeby ich za puszczalskich nie wzieli :/
                      Myslenie analogiczne do zeussowskiego, robisz test na hiv? znaczy ku...wa
                      jestes.
                      • adawozniak1 Re: test i co dalej? 25.01.06, 18:04
                        Jakie znasz inne powody, dla ktorych ZDROWA dziewczyna robi sobie badania na
                        HIV ? moze nie k..wa, ale puszczalska cichodajka.
                        • starawyjadaczka Re: test i co dalej? 25.01.06, 18:13
                          adawozniak1 napisała:

                          > Jakie znasz inne powody, dla ktorych ZDROWA dziewczyna robi sobie badania na
                          > HIV ? moze nie k..wa, ale puszczalska cichodajka.

                          o matko! :DDD
                          oczywiscie, wszyscy ludzie robiacy sobie testy na hiv to
                          puszczalscy "cichodajkowie", a hivem mozna sie zarazic tylko przez stosunek
                          seksualny.
                          wiesz, mit o tym, ze na aids choruja tylko geje i prostytutki-dawno został
                          obalony.
                          • starawyjadaczka Re: test i co dalej? 25.01.06, 18:14
                            a poza tym odbiegasz od tematu. pytanie brzmi: jak wyobrazasz sobie zycie po
                            badaniu, w ktorym dowiadujesz sie o tym, ze jestes chory na aids.
                            • adawozniak1 Re: test i co dalej? 25.01.06, 18:24
                              Chcialas rzetelnej dyskusji, czy zgadywanki? Co bym zrobila, gdybym wygrala w
                              toto-lotto? Jezeli liczylas na odpowiedzi w temacie co by bylo gdyby, to ten
                              watek nie ma sensu. A jezeli chodzi ci o konkretna odpowiedz, to zapytaj kogos
                              zarazonego. Mysle, ze wiekszosc osob na tym forum nie ma zbyt duzego kontaktu z
                              nosicielami, wiec mozemy tylko podyskutowac jak tego uniknac i czego oczekujemy
                              od siebie i od naszych partnerow w zwiazku.
                              • starawyjadaczka Re: test i co dalej? 25.01.06, 18:27
                                adawozniak1 napisała:

                                > Chcialas rzetelnej dyskusji, czy zgadywanki?

                                a co? nie mozna podyskutowac o tym, co by bylo, gdyby? wyobrazni nie masz?

                                Co bym zrobila, gdybym wygrala w
                                > toto-lotto?

                                tez mozna podyskutowac. pomarzyc dobra rzecz.

                                Jezeli liczylas na odpowiedzi w temacie co by bylo gdyby, to ten
                                > watek nie ma sensu.

                                Ty uwazasz, ze nie ma sensu. inni potrafili odpowiedziec na pytanie, tylko Ty
                                sie rzucasz jak wieloryb na agrafce.

                                A jezeli chodzi ci o konkretna odpowiedz, to zapytaj kogos
                                > zarazonego.

                                nie znam.

                                Mysle, ze wiekszosc osob na tym forum nie ma zbyt duzego kontaktu z
                                >
                                > nosicielami,

                                skad wiesz, z kim maja stycznosc ludzie z FK???

                                wiec mozemy tylko podyskutowac jak tego uniknac i czego oczekujemy
                                >
                                > od siebie i od naszych partnerow w zwiazku.

                                to zaloz o tym osobny post. ja wiem jak uniknac aids i dla mnie TEN watek byłby
                                bez sensu. Mnie interesuje reakcja czlowieka na niektore wiadomosci.
                              • oldbay adawozniak 25.01.06, 23:01
                                Jestes przykładem niedokształconej naiwnej osoby, naszpicowanej stereotypami,
                                że hej.
                                To, że się dobrze czujesz i ładnie wyglądasz nie znaczy, że nie cierpisz na
                                jakąś chorobe poważną. Cytologię też zalecają robić co rok, nawet jeśli uważasz
                                żeś taka zdrowa i się nie puszczasz.

                                -
                                oldbay
                        • jota333 Re: test i co dalej? 25.01.06, 20:45
                          a jesteś pewny że zdrowa , może spotkała ciebie i nieopatrznie podała ci rękę?
                        • gosik_p Re: test i co dalej? 25.01.06, 23:43
                          Matko Boska, chlopie, a ilez to lekarzy seksuologow i psychologow nawoluje do
                          badan? czytales moze jakies artykuly? Ostatnio wlasnie zmienia sie tendencja w
                          kwestii zachorowan - HIV przestal byc juz choroba marginesu, a przenosi sie w
                          swiat mlodych dziewczyn, ktore ida z facetem do lozka pierwszy raz na przyklad.
                          Skad wiesz, czy byly partner twojej dziewczyny / zony nie byl chory? Masz to na
                          pismie? W tych czasach kobieta nie musi byc cichodajka, zeby zachorowac. Zamiast
                          krytykowac te dziewczyny powinienes byc pelen poziwu dla ich zapobiegliwosci i
                          odpowiedzialnosci. Ot, co!
                          • gosik_p Re: test i co dalej? 25.01.06, 23:46
                            gosik_p napisała:

                            > Matko Boska, chlopie, a ilez to lekarzy seksuologow i psychologow nawoluje do
                            > badan? czytales moze jakies artykuly? Ostatnio wlasnie zmienia sie tendencja w
                            > kwestii zachorowan - HIV przestal byc juz choroba marginesu, a przenosi sie w
                            > swiat mlodych dziewczyn, ktore ida z facetem do lozka pierwszy raz na przyklad.
                            > Skad wiesz, czy byly partner twojej dziewczyny / zony nie byl chory? Masz to na
                            > pismie? W tych czasach kobieta nie musi byc cichodajka, zeby zachorowac. Zamias
                            > t
                            > krytykowac te dziewczyny powinienes byc pelen poziwu dla ich zapobiegliwosci i
                            > odpowiedzialnosci. Ot, co!

                            rzepraszam, zamiast ada wozniak rzeczytaam adam wozniak:)literki mi juz lataja
                            przed oczami:)
                        • dirgone Re: test i co dalej? 26.01.06, 08:55
                          ZDROWA dziewczyna może robić sobie test na HIV również dlatego, że np. pracuje
                          w laboratorium i ma kontakt z podejrzaną krwią. Albo opatrywała swojego
                          pobitego kolegę i dopiero potem sobie przypomniała, że ma w strasznym stanie
                          skórki przy paznokciach.
                        • bez.wyksztalcenia Re: test i co dalej? 26.01.06, 09:30
                          no nie, znow jakis zascianek!
                          ZDROWA dziewczyna moze robic sobie test na HIV ze 100 i 1 powodow
                          ja sobie robilam kilka lat temu, bo dowiedzialam sie, ze moj ex, jak jeszcze
                          bylismy razem, mial kilka romansow (o czym mnie powiadomiono juz kilka miesiecy
                          poi naszym rozstaniu). dla mnie byl to wystarczajacy powod dla zrobienia sobie
                          testow.
                          sypia sie nie tylko ze swoim partnerem, ale tak naprawde ze wszystkimi jego
                          poprzednimi
                          ludzie, troche wyobrazni i ostroznosci
                        • maaanana Re: test i co dalej? 26.01.06, 15:14
                          Test na Hiv musi zrobi kazdy kto sie stara o wize do Rosji. Nawet ZDROWA
                          dziewczyna.
                          • fioletowa_dziewczyna Re: test i co dalej? 26.01.06, 15:19
                            tzn. mnie nie wpuszcza? (;
                            • maaanana Re: test i co dalej? 26.01.06, 16:22
                              fioletowa_dziewczyna napisała:

                              > tzn. mnie nie wpuszcza? (;

                              Osobiście nie znam nikogo komu by odmowili wizy z tego powodu, bo nie znam
                              czyba nikogo sero-pozytywnego kto by sie starał o wize do Rosji. Ale mysle ze
                              po to kaza robic te testy zeby tej wizy nie dac. Ja od poczatku uważam ze jest
                              to forma dyskryminacji.
                      • konishiko Re: test i co dalej? 25.01.06, 22:25
                        A najgorsze jest to, ze takie poglady rozpowszechnia kobieta :(
                    • khaki3 Re: test i co dalej? 25.01.06, 17:49
                      Swiadczy to o tym,ze mam swoje zycie pod kontrola.A testy na choroby weneryczne
                      i na HIV robie co pol roku bo oddaje krew w PCK.Pozatym kobieta,ktora nigdy
                      takich badan nie robila powinna sie zastanowic nad tym,czy ma swoje zycie pod
                      kontrola.To,ze kobieta nie zdradza partnera nie znaczy,ze on jej nie
                      zdradza.Jest tez inna mozliwosc:byla partnerka mogla byc zarazona,ale nie
                      przebadana i mogla zaraic i jego i kobiete ktora obecnie z nim sypia.Badac sie
                      trzeba!Musimy wiedziec co sie z nami dzieje,jaki jest nasz stan zdrowia.Pozatym
                      lepiej zapobiegac niz pozniej leczyc i plakac:)
                      • adawozniak1 Re: test i co dalej? 25.01.06, 18:16
                        Wedlug takiego rozumowania nalezaloby robic sobie co chwile badania na
                        wszystkie mozliwe choroby i plagi egipskie, jak np.: dur brzuszny, zapalenie
                        ucha srodkowego, marskosc watroby, ptasia grype itd., itp.
                        Zdecyduj sie: kontrola po wielu partnerach czy hipochondria.
                        A co do zapobiegania, to badanie na obecnosc wirusa HIV nie zapobiega
                        (przynajmniej dla badajacego sie) chorobie. Stosuj prezerwatywy jak nie ufasz
                        partnerowi.
                        • starawyjadaczka Re: test i co dalej? 25.01.06, 18:18
                          adawozniak1 napisała:


                          > A co do zapobiegania, to badanie na obecnosc wirusa HIV nie zapobiega
                          > (przynajmniej dla badajacego sie) chorobie. Stosuj prezerwatywy jak nie ufasz
                          > partnerowi.

                          ale zapobiega roznoszeniu go dalej przez uswiadomienie osobie chorej zakazenia.
                          czy to tak trudno Ci zrozumiec?
                          Bo wg twojego rozumowania testy na aids sa zbedne.
                          • adawozniak1 Re: test i co dalej? 25.01.06, 18:28
                            Nie widzisz co napisalam w nawiasie? nie chodzi mi o inne osoby zagrozone
                            zarazeniem. Czytaj uwaznie, albo pomysl zanim odpiszesz.
                            • starawyjadaczka Re: test i co dalej? 25.01.06, 18:31
                              adawozniak1 napisała:

                              > Nie widzisz co napisalam w nawiasie? nie chodzi mi o inne osoby zagrozone
                              > zarazeniem. Czytaj uwaznie, albo pomysl zanim odpiszesz.



                              sama czytaj uwaznie. przyganial kocial garnkowi :))
                              pytanie głowne brzmi : co zrobilabys gdybys dowiedziala sie o chorobie, a ty mi
                              tu wyjezdzasz z oskarzaniem onlyju o prostytucje i lekkie obyczaje, bo napisala
                              w poprzednim watku o robieniu testu na aids od razu po stosunku.
                              Masz cos do powiedzenia w TEMACIE to prosze bardzo, nie - to spadaj.
                              • konishiko Re: test i co dalej? 25.01.06, 22:31
                                Aha, robienie testow "od razu"! ma niewielki sens, bo o ile pamietam wykrywalne
                                przeciwciala pojawiaja sie dopiero po kilku tygodniach, o ile nie jeszcze
                                pozniej. Jesli zas chodzi o glowny watek, to jnapisze od razu: nie za bardzo
                                jestem w stanie sobie wyobrazic, co bym zrobila po badaniu z wynikiem pozytwnym.
                                Jedno wiem na pewno - nie zamknelabym sie w domu i nie czekala na koniec.
                        • framberg Re: test i co dalej? 25.01.06, 22:35
                          Plagami egopiskim się nie zaraża. Dur się przechodzi (przechorowywuje) a AIDS
                          nie. Na to się umiera zarażając innych. Śmiertelnie.
                          Jest różnica i to twoje rozumowanie jest dziwne.

                          Co do mnie - zrobiłem sobie test przed bliższą fazą nowego związku.
                          Nie mam pojęcia co bym zrobił gdyby sie okazało, że jestem nosicielem - na
                          pewno nici ze współżycia.

                          Kiedys prowadziłem firmę i z różnych względów zaszło podejrzenie, że mam
                          gruźlicę (min pół roku leczenia). Nogi się pode mną ugięły - firma do
                          likwidacji, brak dochodów, być może poważne nadwyrężenie związku. Jak sobie
                          wszystko policzyłem to wyszła nędzna wegetacja.
                          Myśli, że w przypadku HIV byłoby podobnie pod względem jakościowym lecz pod
                          względem ilościowym o wiele gorzej.
                    • framberg Re: test i co dalej? 25.01.06, 22:27
                      adawozniak1 napisała:
                      > Zaden facet nie chcialby byc ...

                      Jesteś bardzo kategoryczny. Bez uzasadnienia. Lepiej mów za siebie niż za
                      wszystkich.
                    • oldbay Re: test i co dalej? 25.01.06, 22:57
                      > Zaden facet nie chcialby byc z dziewczyna ktora lata robic sobie testy na
                      HIV.
                      > Swiadczy to o tym ,ze nie ufa jemu lub go zdradza.

                      Albo o tym że o siebie dba.
                      No na prawdę, nie chodź na "podejrzane" badania bo cię za puszczalską wezmą.

                      -
                      oldbay
                    • kostaga Re: test i co dalej? 26.01.06, 10:39
                      Boże! Kobieto! Opanuj się! Większych bzdur nie słyszałam.
                      Mój facet jest mi wdzięczny za takie testy. A to, że je robię oznacza jedynie,
                      że nie wierzę do końca naszej służbie zdrowia. Robię test po każdej operacji. I
                      co ma do tego zaufanie i wierność?
                  • jota333 Re: test i co dalej? 25.01.06, 20:42
                    ja poszedłem PRZED pierwszym razem, ze względu na nią, i jej bezpieczeństwo.
                    tak zrobię i następnym razem pzdr j
                • starawyjadaczka Re: test i co dalej? 25.01.06, 17:38
                  adawozniak1 napisała:

                  > Kiedy idziesz do lozka z osoba z ktora powinnas ,czyli taka ktora kochasz i
                  > ufasz jej- czy myslisz o testach na HIV???


                  jasne, ze nie.
            • konishiko Re: test i co dalej? 25.01.06, 22:24
              adawozniak1 napisała:

              > Dziewczyny! Jedna rada : szanujcie sie, a wtedy tylko przypadek lub zdrada
              > partnera doprowadzi do nieszczescia. Zastanawia mnie dziewczyna z poprzedniego
              > postu na ten temat , ktora pisze, ze zaraz po stosunku zrobila sobie test??? To>
              > jak? poszla do lozka z pierwszym lepszym z ulicy, albo z kims, kto juz wygladal?

              Co ma znaczyc "szanujmy sie"? Nie chodzmy do lozka z nikim bez sprawdzenia jego
              historii medycznej i kompletu badan? Pewnie byloby to i logiczne, ale na pewno
              niesprzyjajace romantycznym uniesieniom.

              Sama przeszlam przez okres duzej nerwowosci, swego czasu mialam faceta o bardzo
              obfitej i roznorodnej przeszlosci. Oczywiscie, jak wiekszosc ludzi, przez
              dluzszy czas ignorowalam potencjalne konsekwencje, dopiero ostatnio mnie
              dopadlo, ze tak wlasciwie jestem w grupie rzyka. Zbieralam sie kilka miesiecy do
              tych badan, ale zanim sie wybralam, okazalo sie ze zamowione w zupelnie innym
              celu kompletne badania krwi zawieraja rowniez test na HIV (zalety zyciaw
              Niemczech). Byl negatywny, oszczedzil mi nerwowego czekania. I tak pewnie zrobie
              kolejny, bo chyba jest pare roznych sposobow jego robienia, ale przez pare
              ladnych miesiecy zastanawialam sie, co by bylo gdyby...

              Wydaje mi sie, ze najwiekszym problemem bywa fakt, ze ludzie spoza tzw. "grup
              wysokiego ryzyka" nie przyjmuja wiaodmosci, ze problem moze dotyczyc rowniez
              ich. MOze z nieduzym ptrawdopodobienstwem, ale zawsze.

              Pozdrawiam i zycze wszytskim niepewnym duzo odwagi.
    • asiulka81 Re: test i co dalej? 25.01.06, 17:37
      jesli jestes z Wawy to jest takie stowarzyszenie na Alejach
      Jerozolimskich "Bądź z nami" - mozna tam spotkac ludzi chorych i na HIV i na
      AIDS. Ci ludzie normalnie zyja, pracuja i sa szczesliwi, niektorzy z nim
      pozakladali rodziny a nawet maja dzieci :) Z HIV mozna zyc wiele lat. NO z AIDS
      to wiadomo ze nie..., ale nadzieja zawsze powinna byc.
      • starawyjadaczka Re: test i co dalej? 25.01.06, 17:38
        asiulka81 napisała:

        > jesli jestes z Wawy to jest takie stowarzyszenie na Alejach
        > Jerozolimskich "Bądź z nami" - mozna tam spotkac ludzi chorych i na HIV i na
        > AIDS. Ci ludzie normalnie zyja, pracuja i sa szczesliwi, niektorzy z nim
        > pozakladali rodziny a nawet maja dzieci :) Z HIV mozna zyc wiele lat. NO z
        AIDS
        >
        > to wiadomo ze nie..., ale nadzieja zawsze powinna byc.
        >
        >



        fajnie, ale nie mam HIV , wiec dzieki za porade :DDD
      • starawyjadaczka Re: test i co dalej? 25.01.06, 17:40
        ten post miał skłonic do refleksji, co by bylo PO.
        czyli co by było gdyby.
    • adawozniak1 Re: test i co dalej? 25.01.06, 18:33
      Gdybym byla zarazona, wygralabym w totolotka, poleciala na Ksiezyc i przespala
      sie z prezydentem Ukrainy. Teraz pasuje ci odpowiedz????
      Dalsza dyskusje w tym temacie uwazam za zbedna.
      • starawyjadaczka Re: test i co dalej? 25.01.06, 18:35
        adawozniak1 napisała:

        > Gdybym byla zarazona, wygralabym w totolotka, poleciala na Ksiezyc i
        przespala
        > sie z prezydentem Ukrainy. Teraz pasuje ci odpowiedz????
        > Dalsza dyskusje w tym temacie uwazam za zbedna.


        czy ty czasem nie jestes TYM trollem od watku o policjantach? :DDD bo mi
        pasujesz :)

        ps. tak, tak trzeba bylo napisac. szkoda tylko ze trzeba bylo wytlumaczyc Ci
        łopatologicznie, o jaką odpowiedz chodzi, zanim ja z sibie wydusiłaś oraz po
        tym, jak zarzuciłas i brak uwagi w czytaniu tekstu :)))
        • alterpars Czytam i nie wierze 25.01.06, 19:23
          od kilkunastu lat mieszkam poza Polska. To co czytam ostatnio na forach i w
          gazetach to jest jakas paranoja. Ludzie aborcja antykoncepcja geje czy HIV to
          juz dawno przebrzmialy temat. Pisze wzburzony po tym jak ktos tutaj zarzucil
          dziewczynie ktora zrobila sobie test ze jest k..wa. Kto Ci dal takie prawo zeby
          kogos w ten sposob oceniac? Normalny odpowiedzialny czlowiek ktory chce byc fair
          wobec swojego partnera czy partnerki wykonuje sobie takie testy i jest to
          NORMALNE w NORMALNYM swiecie. Mako ludzie obudzcie sie. JEstescie wolnymi ludzmi
          nikomu nic do tego w jaki sposob sie zachowujecie dopoki nie krzywdzicie innych.
          Aborcja jest zlem ale nikt nie kaze zadnej kaobiecie jej wykonywac. Po co
          zmuszac gejow do zycia z kobietami? Kazdy moze miec nawet 100o partnerow na
          miesiac ale odpowiedzialnosc nakazuje zachowanie regul bezpieczenstwa?
          Co to jest za kraj w jakim wieku wy zyjecie????
          • starawyjadaczka ale chyba nie do mnie ta wypowiedz ale do ady?n/t 25.01.06, 19:24
            alterpars napisał:

            > od kilkunastu lat mieszkam poza Polska. To co czytam ostatnio na forach i w
            > gazetach to jest jakas paranoja. Ludzie aborcja antykoncepcja geje czy HIV to
            > juz dawno przebrzmialy temat. Pisze wzburzony po tym jak ktos tutaj zarzucil
            > dziewczynie ktora zrobila sobie test ze jest k..wa. Kto Ci dal takie prawo
            zeby
            > kogos w ten sposob oceniac? Normalny odpowiedzialny czlowiek ktory chce byc
            fai
            > r
            > wobec swojego partnera czy partnerki wykonuje sobie takie testy i jest to
            > NORMALNE w NORMALNYM swiecie. Mako ludzie obudzcie sie. JEstescie wolnymi
            ludzm
            > i
            > nikomu nic do tego w jaki sposob sie zachowujecie dopoki nie krzywdzicie
            innych
            > .
            > Aborcja jest zlem ale nikt nie kaze zadnej kaobiecie jej wykonywac. Po co
            > zmuszac gejow do zycia z kobietami? Kazdy moze miec nawet 100o partnerow na
            > miesiac ale odpowiedzialnosc nakazuje zachowanie regul bezpieczenstwa?
            > Co to jest za kraj w jakim wieku wy zyjecie????
          • khaki3 Re: Czytam i nie wierze 25.01.06, 19:26
            Juz dawno nie czytalam czegos z czym bym sie zgodzila w 100000000% :)
          • ironia222 Re: Czytam i nie wierze 25.01.06, 19:33
            mieszkasz poza polska, a po polsku pisac juz nie umiesz? czy nigdy nie
            potrafilas? - tyle na temat ortografii.

            a co do tresci, to takich bzdetow juz dawno nie czytalam. kto zmusza pedalow do
            zycia z kobietami? niech zyja jak chca, tylko niech sie z tym nie obnosza,
            zwlaszcza domagajac sie slubow i adopcji dzieci. w jakim kraju ty zyjesz? w
            ugandzie? chcesz miec 100 partnerow, to miej. tylko nie dziw sie, ze inni beda
            cie nazywac k...a, bo taka jest prawda. kto normalny ma 100 partnerow? i gdzie
            jest tu mowa o zwiazku uczuciowym? wracaj do buszu.
            • starawyjadaczka Re: Czytam i nie wierze 25.01.06, 19:37
              mysle ze tej osobie chodzilo o to, ze Polacy nie sa tolerancyjni, wiecznie
              wtracaja sie do tego, kto z kim spi, ilu mial partnerow, nie znosza gdy ktos
              postepuje inaczej, niż oni....Łatwo oceniają (łatwo nazywaja kur...wami itd)i
              to niestety jest prawda.
              Nie nasza sprawa, ilu kto mial partnerow. 100? jego sprawa, wazne ze on sam ma
              do siebie szacunek i jemu to pasuje, nam nic do tego. Pozwolmy ludziom zyc.
            • przed_nami Re: Czytam i nie wierze 25.01.06, 19:38
              ironia222 napisała:

              chcesz miec 100 partnerow, to miej. tylko nie dziw sie, ze inni beda
              > cie nazywac k...a, bo taka jest prawda. kto normalny ma 100 partnerow? i
              gdzie
              > jest tu mowa o zwiazku uczuciowym? wracaj do buszu.

              A kto powiedzial ze normalna osoba ma miec akurat tylko jednego?
              A kto powiedzial ze musi byc mowa o zwiazku uczuciowym?
              E?
              • ironia222 Re: Czytam i nie wierze 25.01.06, 19:43
                przed_nami napisała:
                > A kto powiedzial ze normalna osoba ma miec akurat tylko jednego?
                > A kto powiedzial ze musi byc mowa o zwiazku uczuciowym?
                > E?


                Bog Ojciec ! cos jeszcze?
                • slmls Re: Czytam i nie wierze 25.01.06, 20:05
                  I wlasnie przez osoby takie jak ty osoby, ktorym przydazlo sie nieszczescie takie jak zarazenie HIVem,
                  zyja w paranoi. Bo nawet jezel stalo sie to z powodu tranfuzji krwi, to co tam, na pewno wychowal(a) sie
                  w buszu, i jest dziwka.
                  To, ze ktos sie nie kryje z czyms, nie znaczy, ze sie obnosi. A co, ty sie obnosisz ze swoja czysta wiara,
                  pelna milosci dla blizniego? Jesli nie, to szkoda, bo przeciez od ciebie mozna byloby sie nauczyc tyle
                  tolerancji.
                  Zgadzam sie, ze Polska, po osignieciu pewnych lepszych warunkow, nagle (moze nie nagle, tylko ja tam
                  nie mieszkam i nie zauwazylam powolnych zmian na gorsze) obrocila sie na piecie, i zaczela podnosic
                  glos przeciwko wszystkiemu, co dziala sie nie wedlug ich mysli.
                  A czepianie sie bledow ortograficznych to tez fantastyczny argument w dyskusji. Rzeczywiscie ktos sie
                  nie zna na temacie, bo przeciez zapomnial wstawic literki.
                  Gratuluje obstawania przy swojej wiarze, ale czerpiac z tego przywileju, nie odmawiaj go innym, bo nie
                  jestes wyrocznia w sprawie moralnosci. A twoj Bog, nie jest Bogiem wszystkich. Nie wiem czy wiesz, ale
                  katolicyzm to nie najwieksza religia i zdecydowanie nie pierwsza.
                • miss.hyde Re: Czytam i nie wierze 25.01.06, 22:45
                  > Bog Ojciec ! cos jeszcze?

                  Śmiać się czy płakać?
              • starawyjadaczka @ n/t 25.01.06, 19:47

            • alterpars Re: Czytam i nie wierze 25.01.06, 19:50
              pisac po polsku potrafie ale czasami wzburzenie powoduje nacisniecie nie takiego
              klawisza jak trzeba. Swoja droga znam pewnego profesora (Polak) ktory juz dawno
              przestal miec pomysly naukowe i zawsze sie przychrzania ludziom tylko do
              jednego. Kropek przecinkow i duzych liter....poza tym nie ma nic do powiedzenia.
              A co do buszu. Hmmm jakos tutaj nie widze buszu a jednynie cywilizowanych ludzi
              ktorzy zyja tak jak chca w granicach wolnosci innych. A dlaczego to geje nie
              maja prawa obnosic sie ze swoja orientacja skoro ty obnosisz sie ze swoja
              "normalnoscia". W czym jestes lepsza?
              Nie uwazam tez za kryterium normalnosci posiadanie 1 czy 100 partnerow ani
              dazenia bad znie dazenia do zwiazku uczuciowego. A co jesli ktos drugi lubi
              tylko i wylaczne milosc fizyczna a chce pozostac niezaleznym.
              Jesli idzie o moje zdanie duzo gorsze jest przykrywanie lukrem "wszystko w
              porzadku" katolickich malzenstw w ktorych maz leje kobiete i ma 1000 kocanek na
              boku. Ale malzenstwo TRWA i na zewnatrz jest wszystko cacy. No i niedaj boze
              ktos moglby sie dowiedziec "na miescie" ze zrobilas sobie test na hiv bo sie
              boisz ze delikwent Cie zarazil. Zreszta to predzej Ty wyszlabys na dz...niz on.
              Ale widze ze do Ciebie i tak niec nie dotrze. Zyj sobie dalej w tym
              "cywilizowanym swiatku parafialnym". Chyba faktycznie lepiej mi w "buszu"
              • ironia222 Re: Czytam i nie wierze 25.01.06, 20:02
                nikt normalny nie obnosi sie z "normalnoscia". normalnosc, z samego znaczenia
                tego slowa jest naturalna. zwiazki pedalow, ich sluby i adopcja dzieci to
                wszystko jest nienormalne, i nigdy normalnym nie bedzie. wspolczuje tym, co
                wspolzyja z roznymi przygodnymi partnerami i przez to nie sa pewni "ani dnia,
                ani godziny".
                bardzo mi odpowiada zycie w "swiatku parafialnym", jak nazywasz zycie zgodne z
                duchem chrzescianstwa, ktore wyznaje wiekszosc mieszkancow polski i tego kraju
                w ktorym mieszkasz. masz racje. to co piszesz do mnie nie dotrze.
                • slmls Re: Czytam i nie wierze 25.01.06, 20:09
                  A co ma bycie homoseksualista wspolnego z przygodnymi partnerami??? Na pewno nie wiecej niz bycie
                  hetero i przygodnymi partnerami!
                  nie uda ci obalic argumentow jezeli twoje sa nielogiczne.
                • alterpars Re: Czytam i nie wierze 25.01.06, 20:09
                  Taaaa chrzescijanstwo wg ewangelii x Rydzyka....wiesz tutaj sie moj znajomy
                  ksiadz za glowe zlapal jak mu potlumacyzlem troche tego "polskiego katolicyzmu".
                  Znam tez taka katolicka rodzine. Normalna jak mowisz chodzili do kosciola i
                  wogole wszystkich strasnzie pouczali. Zupelnie tak jak Ty. No i pech corcia
                  zaszla w ciaze (pewnie byla nienormalna) ale zaraz potem byl kolejny pech...bo
                  "naturalnie poronila" ale najwiekszy pech byl taki ze lekarz ktory jej usowal
                  ciaze nie za bardzo umial trzymac jezyk za zebami. Ot taka sobie dulszczyzna.
                  Ale chyba ona Tobie jest bliska prawda?
                  • ironia222 Re: Czytam i nie wierze 25.01.06, 20:31
                    po pierwsze: ja nikogo nie pouczam, tylko pisze swoje opinie.
                    po drugie: co wspolnego ma normalnosc w zyciu z chodzeniem do kosciola?
                    po trzecie: trzeba byc stara ciota i dewota, zeby interesowac sie prywatnym
                    zyciem jakiejs rodziny, ktora niby znasz. kazdy zyje swoim zyciem i sam za nie
                    odpowiada.
                    nie wiem gdzie jest "tutaj" jak piszesz i jakie bzdury opowiadasz ksiedzu. co
                    to wg ciebie jest "polski katolicyzm"? wiekszosc polakow, wlasnie takich jak ty
                    wykreowuje obraz polaka jako prymitywnego prostaka, ktory zachlysnal sie europa
                    i jest bardziej jewropejski niz wszyscy mieszkancy tego kontynentu razem
                    wzieci.a przy okazji nie wiem nic na temat ewangelii wg ksiedza rydzyka.
                    • gosia.tor Re: Czytam i nie wierze 26.01.06, 14:53
                      w niczym się z tobą nie zgadzam. europa ci przeszkadza, homoseksualiści, inność
                      wyznań,ludzie z buszu,ludzi robiących błędy i nie wiem co jeszcze. przez
                      takich jak ty cofamy się cywilizacyjnie. żałuje że nie zostałam w australii
                      [niestety nie mogłam] bo tam jest prawdziwy ,wolny świat,czego nie można
                      powiedzieć o pseudo katolickiej,nietolerancyjnej polsce. katolicy zjednoczcie
                      się i wyślijcie na stosy wszystkich "innych" szczególnie homoseksualistów.
                      ble
                • przed_nami Re: Czytam i nie wierze 25.01.06, 20:20
                  ironia222 napisała:

                  > nikt normalny nie obnosi sie z "normalnoscia". normalnosc, z samego znaczenia
                  > tego slowa jest naturalna.

                  normalne- to co spotyka sie na co dzien lub w wiekszosci przypadkow
                  naturalne- robienie kupy
                • myristicin IRONIA ZAŁÓŻ BERET I WYNOCHA 25.01.06, 20:22
                  ironia222 napisała:

                  > bardzo mi odpowiada zycie w "swiatku parafialnym", masz racje. to co piszesz
                  do mnie nie dotrze.

                  Tylko ostatni kretyn myśli jak ty dobrze że chociaż masz świadomość swoich
                  ograniczeń
                  • starawyjadaczka Chociaż noszę kapelusze to mam moherową duszę;)n/t 25.01.06, 20:24

    • joannamk Re: test i co dalej? 25.01.06, 19:56
      Nie wiem...

      Perspektywa kilkunastu może lat życia, leków, samotności - bo przecież rodziny
      nie założę. Niby realne, możliwe, niby wystarczy białaczka i jest dużo szybciej
      - ale jednak tak krótko...

      Chciałabym żyć... Myślę, że mam przyjaciół, którym bym powiedziała. Nie wiem,
      czy odważyłabym sie powiedzieć rodzinie. Myślę, że spróbowałabym się leczyć - i
      żyć jak najlepiej.

      W sumie powinnam zrobić ten test - a nigdy się na to nie zdobyłam...
    • scolithos [...] 25.01.06, 20:07
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • alterpars Re: JAK KTOŚ PIEPRZY WSZYSTKO CO SIĘ RUSZA 25.01.06, 20:11
        a co jesli ktos jest lekarzem i mu peknie rekawiczka udzielajac pomocy przy
        wypadku lub operujac chorego??? Masz jakas rade-wuju?
        • scolithos Re: JAK KTOŚ PIEPRZY WSZYSTKO CO SIĘ RUSZA 25.01.06, 20:13
          trzeba było wybrać inny zawód
          • slmls Re: JAK KTOŚ PIEPRZY WSZYSTKO CO SIĘ RUSZA 25.01.06, 20:16
            Ja proponuje obalenie zawodu lekarzy, bo oni to po prostu sie prosza o zakazenie. Bez takich
            nieodpowiedzialnych obywateli o wiele lepiej bedzie na tym swiecie.
            I co, w zyciu juz nie pojdziesz do lekarza? Moze do fryzjera tez nie? Ja proponuje, zebys wlasne jedzenie
            zaczal hodowac, bo nie wiadomo, kto dotykal twojego kupionego w sklepie.
      • slmls Re: JAK KTOŚ PIEPRZY WSZYSTKO CO SIĘ RUSZA 25.01.06, 20:12
        no tak, bo przeciez to jedyny sposob zarazenia sie. Brawo, rozwiazales cala dyskusje swoim blyskotliwym
        komentarzem. Problem HIVu rozwiazany, a ty dostaniesz nagrode Nobla za to objawienie.
        • khaki3 Re: JAK KTOŚ PIEPRZY WSZYSTKO CO SIĘ RUSZA 25.01.06, 20:14
          Slmls przestan!Bo jeszcze nawiniaczek uwierzy ;p
        • scolithos Re: JAK KTOŚ PIEPRZY WSZYSTKO CO SIĘ RUSZA 25.01.06, 20:14
          slmls napisała:

          > no tak, bo przeciez to jedyny sposob zarazenia sie. Brawo, rozwiazales cala
          dys
          > kusje swoim blyskotliwym
          > komentarzem. Problem HIVu rozwiazany, a ty dostaniesz nagrode Nobla za to
          objaw
          > ienie.

          Czy mam sie czuć zaszczycony?
          • khaki3 Re: JAK KTOŚ PIEPRZY WSZYSTKO CO SIĘ RUSZA 25.01.06, 20:16
            Raczej powinienes sie wstydzic!Wybrac inny zawod?A kto nas bedzie leczyl?Kto ci
            uratuje twoje marne zycie jesli zaczniesz sie wykrwawiac bo ciebie jakis malo
            inteligentny czubek dzgnie nozem?sam sie pozszywasz?sami mamy sie leczyc?sami
            mamy np. przeszczepiac narzady chorym dzieciom?sami??


            O Boze Ty widzisz i nie grzmisz!!
          • alterpars Re: JAK KTOŚ PIEPRZY WSZYSTKO CO SIĘ RUSZA 25.01.06, 20:16
            tak czuj sie zaszczycony. Kandyduj w przyszlych wyborach i zostan prezydentem
            Polski. Towj profil doskonale pasuje
    • starawyjadaczka jak tak sobie czytam wypowiedzi niektorych 25.01.06, 20:33
      ze osoba robiaca test to na pewno dziw...ka, ze hiv to kara....to mysle, ze
      wybralabym opcje: strzelic sobie w łeb.
      Ludzie by mnie zaszczuli.....
      • joannamk Re: jak tak sobie czytam wypowiedzi niektorych 25.01.06, 20:50
        Spokojnie :)
        Ludzie tak muszą - "przecież nam się to zdarzyć nie może". Nam nie może sie
        zdarzyć HIV - chora winna. [Nieważne, że kiedyś zdecydowała się sprawdzić tętno
        na szyi okrwawionego motocyklisty na środku ulicy, mimo braku rękawiczek. Winna
        - bo uznała że czyjeś życie może być ważniejsze niż ryzyko.] Nam nie może się
        zdarzyć gwałt - ofiara winna. Nam nie może się zdarzyć pobicie - ofiara winna.
        Itd, bo świat jest sprawiedliwy.

        Tyle, że to złudzenie optyczne :) To wszystko i jeszcze dużo innych rzeczy może
        się nam zdarzyć. I trzeba z tym żyć.

        I warto żyć jak najlepiej i się nie oglądać na to, co ludzie mówią. To trudne,
        ale nie niemożliwe. Dlatego napisałam - wiedziałoby kilkoro przyjaciół. TYch,
        których ufam. I ci, co by wiedzieć musieli...
        • starawyjadaczka Re: jak tak sobie czytam wypowiedzi niektorych 25.01.06, 20:52
          a wyobrazasz sobie, co by bylo, gdyby prawda wyszla na jaw? prawdopodobnie
          muslalbys uciekac, jak zaszczute zwierze.
          • joannamk Re: jak tak sobie czytam wypowiedzi niektorych 25.01.06, 21:07
            Skąd uciekać? I dokąd, i po co?

            Nie da się żyć samemu - nie da się żyć z tym samemu. Trzeba mieć ludzi, którzy
            wiedzą, którzy wesprą - inaczej przychodzi oszaleć.

            I jaka by nie była za to cena (nie przeżyłam - może nie rozumiem...) ucieczka
            nie ma sensu. Chowanie sie w sobie też. Nie powiem każdemu. Powiem bliskim i
            tym, którzy mogą zarazić siebie lub innych. To kwestia mojej odpowiedzialności
            za innych ludzi.

            Pamiętam taki fragment wiersza - bodaj Szymborskiej
            "Kto powiedział, że życie ma być odważnie przeżyte?"

            Ja swoje chcę tak przeżyć. I choćbym miała wyć z bólu, przegram dopiero, jeśli
            przestanę kochać, przestanę ufać, ucieknę. Że to czasem nieludzko trudne? No wiem...
        • vontomke Re: jak tak sobie czytam wypowiedzi niektorych 25.01.06, 21:01
          Gwoli ścisłości, krwią z wirusem można się zarazić gdy się zetknie ze swoją
          krwią lub z ze śluzówkami które mają receptory wychwytujące tego wirusa, nie
          było przypadku zarażenia się poprzez samo "dotknięcie" zarażonej krwi. Inna
          sprawa że badania robić warto bo 40% ludzi zarażonych o tym nie wie i zaraża
          innych.
          • joannamk Re: jak tak sobie czytam wypowiedzi niektorych 25.01.06, 21:09
            Owszem - nie było czasu sprawdzać, czy nie mam pokaleczonych palców, np przy
            paznokciach. Zresztą, nawet gdyby, to co?
      • pisowiec2 jeśli ktoś się niemoralnie prowadzi 25.01.06, 20:55
        to tylko jego winą jest ewentualne zarazenie. słyszeliści epojęcie "grupy ryzyka"?
        jak się nie chodzi na k...y, nie bierze narkotykó i nie jest gejem to zarazic
        sie prawie nie mozna
        • khaki3 Re: jeśli ktoś się niemoralnie prowadzi 25.01.06, 20:58
          A slyszales o czyms takim jak zarazenie np. u kosmetyczki,podczas zabiegu
          chirurgicznego,podczas ratowania zycia innego czlowieka.Slyszales o tym,ze HIV
          nie musi byc przenoszony droga plciowa,biorac narkotyki?
        • starawyjadaczka Re: jeśli ktoś się niemoralnie prowadzi 25.01.06, 21:13
          pisowiec2 napisała:

          jak się nie chodzi na k...y, nie bierze narkotykó i nie jest gejem to zarazic
          > sie prawie nie mozna

          PRAWIE?? czyli jednak prawdopodobienstwo jest. widocznie to nie kara
          dla "zboczencow"? :)
        • garbmisia Re: jeśli ktoś się niemoralnie prowadzi 26.01.06, 16:22
          A słyszałeś że o czymś takim jak "grupy ryzka" od dawna się nie mówi?!?. Są
          ryzykowne sytuacje/działania. Jedni narażają się kilknaście razy dziennie i nic
          im się nie dzieje. Inni - raz w życiu i niestety są zarażeni. I obecnie
          akurat "k..y, branie narkotyków i bycie gejem" coraz częsciej nie dotyczą
          nowozarażonych osób.
      • jamtoja Re: jak tak sobie czytam wypowiedzi niektorych 26.01.06, 11:34
        po co się przejmować takimi "ludźmi".....
    • kaczryka Re: test i co dalej? 25.01.06, 20:57
      Na pewno u większości pojawi się zwątpienie.Nagle twój świat zmienia się o 360
      stopni.Wiesz,że właściwie umierasz.Szok.Walczysz albo się poddajesz.Lepsza
      walka.Ale słowa są słowami.
      • myristicin Re: test i co dalej? 25.01.06, 21:07
        O 360 stopni??? czyli nic się nie zmienia
        • kaczryka Re: test i co dalej? 25.01.06, 21:10
          jeśli dla Ciebie przejście 360 stopni jest żadną zmianą,ok.dla mnie jednak
          zmieniłoby wiele.
          • starawyjadaczka Re: test i co dalej? 25.01.06, 21:12
            kaczryka napisała:

            > jeśli dla Ciebie przejście 360 stopni jest żadną zmianą,ok.dla mnie jednak
            > zmieniłoby wiele.

            znowu wyjde na zlosliwa, ale trudno :)
            Kaczryko, zmiana o 360 stopni to powrot do punktu wyjscia. zapewne mialas na
            mysli zwrot o 180 stopni :)
            • kaczryka Re: test i co dalej? 25.01.06, 21:18
              jak dla mnie nie jesteś złośliwa,ale po prostu musisz się kogoś uczepić.nie,nie
              chodziło mi o 180 stopni,lecz o 360.nawet jeśli jest powrotem w to samo
              miejsce,to nie znaczy,że człowiek wróci taki sam.po coś szedł.trudno,by wrócił
              taki sam.
              i po coś w matematyce jest 360 mimo,że pozornie jest równe zeru.
              • bielinka 360 stopni 26.01.06, 00:09
                Wiem, ze to nie na temat tego forum, ale wątek o 360 stopniach jest
                interesujący. Myślę ze wiem, o co chodzi kaczryce (jesli wolno mi tak odmienic
                ten nick). Pamietacie: nikt nie wchodzi do tej samej rzeki? Moment dowiedzenia
                sie o tym ze jest sie pozytywnym to w pewnym sensie podroz z punktu "zero
                stopni" przez wszystkie stopnie uczuć - szok, strach, rozpacz, pytanie co dalej
                itd. Aż docieramy do punktu 360 stopni, który jest teoretycznie tym samym
                co "zero" - bo przeciez to wciąz my, wciąż ta sama pora roku za oknem i ci sami
                zabiegani ludzie wokol nas nie widzący żadnej różnicy. Ale my jesteśmy tylko
                zewnętrzenie tacy sami. Bo przebyliśmy tę 360 stopniową drogę. Świat dla nas
                obrócił się właśnie o 360 stopni i całkiem się zmienił, choć pozornie się nie
                zmienil. Bo tak samo idziemy do pracy i kupujemy mleko. ALe my patrzymy na to
                wszystko inaczej, bo jesteśmy wewnętrznie już inni. Dla mnie 180 stopni zmiany
                oznacza zmiany raczej zewnętrzne jak urodzenia dziecka - zmieniają sie realia
                wokól mnie a nie tylko moje spojrzenie na świat. Czy o to Ci chodzilo?
                • kaczryka Re: 360 stopni 26.01.06, 09:15
                  Jak najbardziej,o powrót do początku z bagażem doświadczeń,który początek
                  zmieniają.
                  • bielinka Re: 360 stopni 26.01.06, 09:21
                    To nie trzeba tak było od razu :-) Ja sie tyle napisałam a Ty to w jednym
                    zdaniu zmieściłaś :-) Hej!
                    • kaczryka Re: 360 stopni 26.01.06, 09:46
                      ale po co?żeby pani wyjadaczka czy kto inny znów zaczął wywody?logika
                      logiką,ale życie z potencjalnym wirusem hiv raczej ma się nijak do logiki.hej.
                      • patyczak41 Re: 360 stopni 26.01.06, 10:41
                        kaczryka napisała:

                        > ale po co?żeby pani wyjadaczka czy kto inny znów zaczął wywody?logika
                        > logiką,ale życie z potencjalnym wirusem hiv raczej ma się nijak do logiki.hej.

                        akurat, ty kaczryka za glupia jestes zeby sama na to wpasc. gdyby nie bielinka,
                        nigdy bys tak tego nie ujela hahaha
                        • kaczryka Re: 360 stopni 26.01.06, 10:53
                          faktycznie,ty to wiesz najlepiej.pomijam twoje:nic ci nie pomoże.daruj sobie.
    • black_vinyl Re: test i co dalej? 25.01.06, 21:26
      Nic.Jestem zarażona.A co mam zrobić?Najlepiej żyć dalej.I tak bym zrobiła.
      • myristicin Życie i tak sie skończy lepiej mieć spokój czym pr 25.01.06, 21:48
        ędzej
        • black_vinyl Re: Życie i tak sie skończy lepiej mieć spokój cz 25.01.06, 21:51
          insynuujesz jakiś pomysł?
    • fioletowa_dziewczyna Re: test i co dalej? 25.01.06, 22:19
      coz, ja mam hiv.
      nie robilam testu specjalnie. dowiedzialam sie calkiem przy okazji.
      jak zyje?
      normalnie.
      mam depresje od kilku miesiecy, ale przy pomocy lekow jakos sobie z nia radze.
      czy cos sie zmienilo w moim zyciu?
      tak naprawde to nie. zaczelam tylko kolejne studia, powazniej mysle o slubie z
      moim TZ [ktory nota bede jest zdrowy]
      moge miec dzieci, skakac na bungie, kochac sie, chodzic do kina... czy powinnam
      chciec czegos wiecej?
      • starawyjadaczka :) 25.01.06, 22:22
        Życze Ci szczescia :))
        I dziekuje za ta wypowiedz :)
        • fioletowa_dziewczyna Re: :) 25.01.06, 22:33
          prosze.
          • slmls Re: :) 26.01.06, 11:05
            Trzymam kciuki za twoje szczescie.
      • przed_nami Re: test i co dalej? do fioletowej 25.01.06, 22:23
        fioletowa_dziewczyna napisała:
        powazniej mysle o slubie z
        > moim TZ [ktory nota bede jest zdrowy]

        sorry, nie miej mi za zle ciekawosci, ale czy u twojego partnera nie pojawily
        sie watpliwosci? pytam bo zaczelam sie zastanawiac co ja bym zrobila w takiej
        sytuacji...
        • fioletowa_dziewczyna Re: test i co dalej? do fioletowej 25.01.06, 22:32
          nawet przez chwile.
          bylismy razem przed, bedziemy i teraz.
          to nie kwestia tego, ze sie z kims przespalam, ktos uklul mnie zlosliwie podczas
          napadu.
          zdarza sie.
          szczerze mowiac wiecej obaw mialam ja.
          ale juz mi przeszlo.
          dobrze jest wiedziec, ze ktos cie kocha bezwarunkowo.
          • przed_nami Re: test i co dalej? do fioletowej 25.01.06, 22:42
            fioletowa_dziewczyna napisała:

            > dobrze jest wiedziec, ze ktos cie kocha bezwarunkowo.

            bezwarunkowo bezwarunkowo!:)
            szczescia zycze!
            • alterpars do fioletowej 25.01.06, 23:02
              gratuluje postawy i szczesciz zycze.
              • fioletowa_dziewczyna Re: do fioletowej 25.01.06, 23:11
                dziekuje.
                swoja droga serdecznie zapraszam na hiv_aids.glt.pl
                • alterpars Re: do fioletowej 25.01.06, 23:16
                  znam ten portal. ale dziekuje. Mam nadzieje ze kilkoro z forumowych krzykaczy
                  (niejaka ironia i takie tam) moze zajrza i poszerza swoje waskawe horyzonty.
                  Zycze Ci tez abys nie sporkala sie z wyrazami nietolerancji.
                  Niespotykane ze w 2006 roku w Polsce nadal niektorzy sadza ze hiv przytrafia sie
                  tylko "pedalom i dziwkom"....Pozdrowienia
                  • fioletowa_dziewczyna Re: do fioletowej 25.01.06, 23:20
                    wiesz, mnie to juz nie rusza.
                    staram sie nie przejmowac, bo szkoda moich nerwow.
                    jestem normalnym czlowiekiem, mam swoja moralnosc i poczucie wlasnej wartosci.
                    jestem wyksztalcona, inteligentna, oczytana. nie rozumiem dlaczego powinnam czuc
                    sie gorsza.
                    nie cpam, nie pije...

                    to walka z wiatrakami, zdaje sobie sprawe... ale choc jedna przekonana osoba
                    bedzie dla mnie osobistym sukcesem.
                    • alterpars Re: do fioletowej 25.01.06, 23:26
                      wiesz ja myslelem dokladnie jak ty. Ale...nie ma sensu....wyjechalem z tego
                      kraju i wcale nie zaluje. Polska to dziki zacofany kraj w ktorym tacy ludzie jak
                      Ty sa skazani na potepienie. Liczy sie falszywa moralnosc w ktorej
                      najwredniejsze wystepki przykrywa sie kolderka "WARTOSCI"
                      Kiedys nawet zabralem glos na temat tolerancji na podobnym forum GW. Straszne
                      baty zebralem. No bo wiesz...pedaly i aborcja to ciagle sraszneie podniecajacy
                      temat.
                      • fioletowa_dziewczyna Re: do fioletowej 25.01.06, 23:31
                        nie neguje.
                        pewnie masz racje.
                        ale ja jako zdroworozsadkowy czlowiek w tzw. realu nie mowie, ze jestem zakazona
                        hiv. nie wiedza o tym nawet moi rodzice. nie uwazam, by ta wiedza byla im niezbedna.
                        wie TZ i dwoch przyjaciol. to wszystko.
                        nieprzyjemnosci zdazylam juz zaznac chocby w konfesjonale, gdy ksiadz wyrzucil
                        mnie ze spowiedzi. wtedy nauczylam sie nie mowic o tym postronnym. twarda, ale
                        potrzeba lekcja.
                        nie czuje sie zobowiazana opowiadac o hiv ginekologowi czy dentyscie. nie mam
                        takiego obowiazku prawnego.
                        wartosci spoleczne srednio mnie interesuja. byc moze to przejaw samolubnosci i
                        zapatrzenia w siebie, ale interesuje mnie tylko moje zycie i nikomu nic do tego...
                        • oldbay Re: do fioletowej 25.01.06, 23:46
                          Dobrze robisz.
                          I dobrze wiedzieć, że w razie choroby tak można żyć.
                          -
                          oldbay
                  • ironia222 [...] 25.01.06, 23:33
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • fioletowa_dziewczyna Re: do alte parcha 25.01.06, 23:36
                      jak to mowia - wolnosc tomku w swoim domku.
                      mysle, ze nic ci do tego kto z kim sypia.
                      kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamien.

                      szkoda, ze nie znasz najnowszych statystyk, ktore mowia, ze obecnie najczesciej
                      zakazane sa kobiety heteroseksulane.
                      eot i plonk.
                      • ironia222 Re: do alte parcha 25.01.06, 23:44
                        te statystyki to z afryki? linka prosze.
                        • alterpars do ironi222 26.01.06, 00:16
                          strasznie lubie jak tos w jednym zdaniu wymienia wartosci chrzescijanskie
                          normalnosc a zaraz potem zeije jadem. Reprezentujesz naprawde wszystko to co mi
                          sie kojarzy z Polska. Nawet mnie nie razi fakt ze Twoja wiedza pochodzi z lat 80
                          oraz nie zycze Ci mimo wszystko zeby kogos z Twoich najblizszych spotkala taka
                          tragedia. Chociaz czasem jest to potrzebne zeby tak nienawistni ludzie
                          przejrzeli na oczy.
                          • ironia222 Re: do ironi222 26.01.06, 00:21
                            koteczku, o ktora wiedze ci chodzi z lat 80? ja jadowita? ja kocham ten swiat.
                            czym bylby on bez takich wspanialych polemik, jakie mozna tu prowadzic.
                    • alterpars Re: do alte parcha 26.01.06, 00:18
                      zastanawiam sie jak to jest ze tacy ludzie jak Ty nie sploneli jeszcze w czasie
                      mszy od porazenia piorunem.
                      • fioletowa_dziewczyna Re: do alte parcha 26.01.06, 00:21
                        splonkuj, szkoda czasu.
                        • alterpars do filetowej 26.01.06, 00:26
                          masz racje. ironia to chyba typowy beret-czyli panujaca wladza hihihi trzymaj
                          sie fioletowa. Swoja droga czy kiedys w Polsce bedzie normalnie? Ja watpie
                          dopoki taki ksiadz jak ten Twoj pozalowania godny spowiednik bedzie mial
                          czelnosc bycia ksiedzem a takie cudo jak ironia bedzie sie uwazalo za
                          chrzescijanke....
                          • ironia222 Re: od cuda. 26.01.06, 00:32
                            w polsce nigdy nie bedzie normalnie, bo ciebie i tobie pokrewnych tam brakuje.
                            wszyscy jestescie tacy madrzy, ze bez was polska lezy na lopatkach. wracajcie
                            powiekszyc legie nawiedzonych i bezwolnych.
                            • alterpars Re: od cuda. 26.01.06, 00:35
                              po co. My zyjemy w normalnych krajach bo mamy do tego prawo. Tak tak tam gdzie
                              zgnilizna moralna...:-) Do wolnosci maja tez prawo moje dzieci ktore majac po 18
                              lat nie sa w stanie zrozumiec dlaczego w kraju Jana Pawla 2 jest tyle nienawisci.
                              • ironia222 Re: do emigranta naprawiajacego polske 26.01.06, 01:19
                                a dlaczego kochanienki wyjechales? trzeba bylo naprawiac, skoro taki madry
                                jestes. jak wiekszosc polakow, tylko potrafisz krytykowac stare wartosci.
                                jestes za granica, czy widzisz w kazdym miescie parady gejowskie? czy tam,
                                gdzie mieszkasz stosunki z wieloma partnerami sa pochwalane? czy aborcja jest
                                legalna i ogolnie dostepna? czy jest tyle sexu w ogolnodostepnych programach tv?
                                jestem pewna, ze nie. to dlaczego chcesz tego dla polski? zaslonisz sie
                                slowem "tolerancja"? to o czym pisze nie ma nic wspolnego z tolerancja. sa
                                wartosci, ktore powinny byc chronione, i sa pseudowartosci, ktore nigdy nie
                                powinny byc propagowane.
                                • alterpars Re: do emigranta naprawiajacego polske 26.01.06, 01:26
                                  Buahahahahahaah wyobraz sobie ze tam gdzie mieszkam parady goejowske sa (malo
                                  tego nikogo nawet nie dziwia dwaj faceci/kobiety trzymajacy/e sie za raczki).
                                  nikomu nie przeszkadza seks w tv (bo tv ma taki pstryczek ktory go wylacza jak
                                  nie chcesz ogladac) a to ilu masz kochankow jest tylkoi wylacznie Twoja sprawa.
                                  Nikogo tez nie obchodzi czy chodzisz co niedziela do kosciola czy nie. I wiesz
                                  wbrew pozorom nawet koscioly sa pelne a ksiad z nie nudzi z ambony i nie straszy
                                  ogniami piekielnymi ale nawoluje do milosci blizniego. Ale mnie nie dziwi ze dla
                                  Ciebie akurat takie "COS" to kosmos. Buahahaha nawet nie wies zjak mnie tym
                                  ubawilas. Jakby Ci to powiedziec torunski katolicyzm to jeszcze nie wszystko :-)
                                  • ironia222 Re: do emigranta naprawiajacego polske 26.01.06, 01:38
                                    wspolczuje ci. tam gdzie ja mieszkam nie ma parad gejowskich i pedaly nie
                                    dostaja slubow, nie adoptuja dzieci i nie obnosza sie ze swoja innoscia. i to
                                    jest piekne, i tego chcialabym dla polski. jezeli tobie sie podobato co masz,
                                    to rozumiem, ale nadal wspolczuje.
                                    • alterpars Re: do emigranta naprawiajacego polske 26.01.06, 01:42
                                      wlasnie o to chodzi ze nic nie rozumiesz. Mnie to jest zupelnie obojetne. Uwazam
                                      ze ludzie o innej orintacji niz mam ja czy ty tez maja prawo do zycia i
                                      zachowywania sie w sposob taki jak im sie podoba. Dopoki mnie nie podrywa zaden
                                      facet w sposob nahalny wszystko jest ok. Zreszta nie tego dotyczy watek forum.
                                      Nie mas zmi czego wspolczuc. Wspolczuje tym ktorzy zostali w Polsce. Takim
                                      wlasnie ludziom jak fioletowa dziewczyna ktora ksiadz wywalizl w swoim
                                      milosierdziu z konfesjonalu.
                                      • ironia222 Re: do emigranta naprawiajacego polske 26.01.06, 01:59
                                        chyba ty nie rozumiesz. czy ja mowie, ze ktos nie ma prawa do zycia? problem
                                        polega na tym, ze sa zachowania szkodliwe spolecznie, takie jak chocby parady
                                        gejowskie, promowanie sexu z wieloma partnerami, nadawanie filmow na
                                        pograniczu pornografii w ogolnodostepnej tv i inne, ktore nie powinny stanowic
                                        wzorcow dla mlodych ludzi w polsce. mlodzi polacy zachlysneli sie europa i chca
                                        byc pierwsi w europie, tylko nie w tych dziedzinach, w ktorych trzeba.
                                        udawanie, ze jest sie takim nowoczesnym , swiatowym, otwartym i pozytywnym na
                                        wszystko prowadzi do wypaczen. jak np.dziewczyna moze pisac, ze powinno sie
                                        regularnie robic badania na hiv? bo co? bo jak sie ma jednego partnera, to on
                                        cie regularnie zdradza? czy ty zdradzasz partnera i musisz sie badac? cos tu
                                        jest nie tak z poczuciem wartosci podstawowych.
                                        • alterpars Re: do emigranta naprawiajacego polske 26.01.06, 02:14
                                          sluchaj ty chyba naprawde bylas zamrozona przez ostatnie lata. uwazasz e
                                          wartosci podstawowe i normalne to takie ktore ci narzuca Twoja wiara a tak nie
                                          jest. Sa ludzie ktorzy uwazaja zarowno ze Boga nie ma jak i tacy ktorzy
                                          powatpiewaja jak i tacy ktorzy uwazaja ze jest i zyja (cos w to slabo wierze) wg
                                          12 przykazan. Swiat jest dla wszystkich i kazdy ma prawo zyc tak jak chce w
                                          granicach wolnosci innych ludzi. Jakie wypaczenia wiazesz z tym ze np ktos lubi
                                          uprawiac seks ale nie chce sie wiazac na stale bo mu to np przeszkadza w karierze?
                                          Skoro spotka druga taka sama osobe albo osoby ktorym to odpowiada to wszystko ok.
                                          Oczywiscie ze trzeba miec nauwadze srodki ostroznosci i w tym celu rowniez
                                          aktualne testy na hiv bo hiv istnieje a to ze ty tam sobie pokrzyczysz o
                                          wartosciach podstawowych to problemu ani nie rozwiaze ani nie zmieni faktu ze w
                                          dzisiejszych czasach seks przestal byc tabu. Idz do pierwszego lepszego
                                          gimnazjuzm nawet w Polsce i popytaj mlodziez o ich doswiadczenia. Moze sie
                                          hihihi czegos nawet nauczysz.
                                          Ja sie bardzo ciesze ze mlodzi polacy sie zachlystneli europa i nie chca zyc w
                                          ciemnogrodzie. W tym cala nadzieja ze moj stary kraj nie bedzie skansenem i
                                          posmiewiskiem cywilizowanego swiata.
                                        • megasia Re: do emigranta naprawiajacego polske 26.01.06, 12:59
                                          Ironia, módl się, żarliwie módl się o rozum!!
    • oldbay no własnie, co by było gdyby... 25.01.06, 23:23
      Muszę przyznać, że dziś rano idąc do przychodni postawiłam sobie dokładnie to
      samo pytanie, jak w tym wątku. Myślałam, myślałam i nie wiem.
      Zrobiłam analizę.
      Nie, nie jestem puszczalska. Nie zaliczam się do grupy podwyższonego ryzyka.
      Nie mam nawet faceta, któremu mogłabym być wierna a on mi. Nie biorę
      narkotyków, nie tatuuję się, nie przekłuwam, nie miałam operacji, powaznych
      zabiegów, transfuzji itp itd. Dobrze się czuję, normalnie wyglądam, zdrowe mam
      zęby i wysoki iloraz inteligencji. No ale to przeciez o niczym nie świadczy. To
      mnie nie chroni i tak. Jestem daleka od twierdzenia, że taka ZDROWA cieleśnie i
      moralnie dziewczyna jak ja nie ma szans na zarażenie. Ma je każdy, niezaleznie
      od tego czy się puszcza na rogu czy nie. Myślę, że osoby odpychające od siebie
      tą możliwość i zasłaniające się swoją nienaganną moralnością są strasznie
      naiwne w swojej wierze w cuda. Z AIDS tak jak z wypadkiem. Może się przytrafić
      każdemu. Skoro umiemy obsługiwac internet to chyba jesteśmy na tyle rozumni, że
      potrafimy stwierdzić ten fakt. No chyba, że znowu się mylę.

      Gdyby się okazało że jestem zarażona... Chyba nie chciałabym żyć w tym
      społeczeństwie. Bałabym się piętna dziwki, narkomanki. Bo przecież tak by mnie
      osądzono.

      Znowu dziś przy czytaniu tego wątku naszła mnie taka refleksja... Jestesmy
      naszprycowani stereotypami i lubimy je. Lubimy bronić się nimi w kłopotliwych
      sytuacjach, w niebezpiecznych dyskusjach. Tak bardzo chcemy wierzyć, że
      jesteśmy dobrzy, moralni, czyści i cnotliwi, że zrezygnujemy nawet ze zwykłych
      badań, z tego co zdrowy rozsądek podpowiada. Bo co ludzie powiedzą.

      Kiedyś jak byłam w przychodni, obok mnie czekały kobiety w kolejce do
      ginekologa. Była tam również pani ze swoją nastoletnią, może 13letnią córką.
      Dziewczyna była spięta, bardzo młodo wyglądała. Kilka siedzących tam kobiet
      patrzyło na nią z takim błyskiem niezdrowego zainteresowania w oku. Patrzyłam
      na nie i starałam się odgadnąć ich myśli. Może już zaczęły oskarżać młodą o
      puszczalstwo z pierwszym lepszym, o ciążę, o choroby weneryczne, AIDS, wszystko
      co najgorsze. Bo aż im z oczy wypływało pytanie: co taka smarkula tu robi.
      Matka dziewczyny tez to widziała. I wiecie co, jak laska weszła do pokoju
      zabiegowego to ta matka zaczęła się, a raczej ją tłumaczyć. Że coś się młodej
      zrobiło, że ma upławy dziwne i niewiadomo skąd. Kilka razy powtórzyła, że nie
      wie skąd bo przecież dziewczyna "czysta". Tak mi ich wtedy żal było.
      Dziewczyny, że być może posądzają ją o najgorsze, i matki, że musi w ten sposób
      chronić reputację swej córki.
      Wypowiedzi niektórych osób w tym wątku przypominają mi niesmak, jaki wtedy
      czułam.
      Nigdy nawet nie uśmiechnęłabym się ironicznie wiedząc, że ktoś z moich
      znajomych robił jakiekolwiek "kłopotliwe i podejrzane" badania.
      -
      oldbay
      • alterpars Re: no własnie, co by było gdyby... 25.01.06, 23:29
        a to jest Polska wlasnie moja droga Pani. Zacofany zlodziejski maly kraik.
        • oldbay Re: no własnie, co by było gdyby... 25.01.06, 23:33
          Myslisz, że w innych krajach jest inaczej? Bo szczerze mówiąc nie wiem jak
          ludzie traktują TE TEMATY gdzie indziej.

          Mi się wydaje, że to ze strachu. Ludzie nie chcą wiedzieć, nie chcą nawet
          myśleć o tym, a wszelką styczność z podejrzanymi chorobami, którymi można
          zarazić się między innymi przez seks zostawiają tym gorszym, tym brudnym, nie
          szanującym się.
          Co jest wierutną bzdurą oczywiście.

          -
          oldbay
          • madellene12 Re: no własnie, co by było gdyby... 25.01.06, 23:58
            W 100% podpisuje sie pod twoja wypowiedzia.
            choc gdy obserwuje moje najblizsze otoczenie, moich przyjaciol, to trudno
            uwierzyc ze takie zacofanie i ocenianie na podstawie stereotypow wciaz w Polsce
            istnieje, bo to co widze wokol mnie temu przeczy. Pewnie mam szczescie.
            Sama ide sobie zrobic test na HIV. I co mam sie martwic jak mnie ludzie ocenia,
            czy beda zastanawiala sie czy jestem puszczalaska czy nie. Z jednej strony taki
            teraz kult ciala i seksu a z drugiej jakies dziwne przekonanie ze w wieku prawie
            30 lat mam byc dziewica. Nie zmieniam partnerow jak rekawiczki, ale zeby sie
            zarazic wystrczy przeciez jeden raz, tylko jednen partner. A skad pewnosc czy on
            nie byl zarazony.
            Mysl by isc sie przebadac dojrzewala we mnie od czasu kampani uswiadamiajacej
            spoleczenstwo ktora bardzo mocno wryla mi sie w pamiec. Pamietacie zdjecia
            usmiechnietych, zadbanych kobiet i ten napis Moze ty tez jestes nieswiadomie
            zarazona? (cytat zapewne niedokladny)
            I przykro mi po tym co ty wczesniej wyczytalam, obelgi i jezyk slumsow. I taki
            jest ten kraj! Wciaz naiwnie wierze ze to sie zmieni.
            • oldbay Re: no własnie, co by było gdyby... 26.01.06, 00:11
              Ja tez chcę wierzyć, że będzie lepiej.
              Moi znajomi... Chciałabym wiedzieć, że gdyby przytrafiła mi
              się "kompromitująca" choroba czy sytuacja nie odsunęliby się ode mnie.
              Chciałabym wierzyć, ze są tacy tolerancyjni i nowocześni, na jakich wygladają.
              Ale tego się nie wie, dopóki się nie jest w biedzie :-)

              Kiedyś przyszła do mnie koleżanka i zaczęła się żalić, że ma problemy w
              niższych partiach ciała. I zaraz zaczęła mnie zapewniać, że przeciez ona się
              myje, przecież dba, przecież to i tamto. A ja do niej: nie tłumacz się głupia
              bo ja to wszystko wiem :-)
              Z resztą tu na forum dziewczyny też pisząc o swoich problemach od razu
              zaczynają drukowanymi literami: na wstepie chciałabym zaznaczyć, że się nie
              puszczam i że się myję ale...
              Tak silny jest u nas strach przed napiętnowaniem.
              Polacy potrzebują przeróznych kampani uświadamiających, zarówno na temat AIDS
              jak i innych spraw powiązanych z seksem.

              -
              oldbay
      • roz34 Re: no własnie, co by było gdyby... 26.01.06, 17:57
        dojrzałem do badania na hiv i inne pzrypadłości też. I teraz seria pytań:
        -iśc do lekarza i prosić o skierowanie?
        -iść do prywatnego lab. analitycznego i wykonać test na hiv i choroby
        weneryczne? troche głupio prosi sie chyba o to w rejestracji
        -wybrać jakąś przychodnię, gdzie przynajmniej teoretycznie mnie nie znają, czy
        iśc tam gdzie firma wykupiła mi opiekę?

        Polecacie coś w warszawie (np. w centrum)
        Dziękuję za zdrowe odpowiedzi

        Roz34
    • bielinka Re: test i co dalej? 26.01.06, 00:22
      Nie umiem sobie tego wyobrazić. I myślę ze tak jest z nami w większości. To nas
      przekracza. Mam syna i męża i jestem w ciąży. CO z nimi? Co z maluchem którego
      noszę? Myślę że świat zwaliłby mi się na głowę. Myślę, ze w pierwszej
      kolejności - po otrząśnięciu się z szoku zadbałabym o syna - na wypadek
      rychłego zachorowania, powiedziałabym na pewno mężowi. A co dalej? Umierałabym
      ze strachu do konca ciąży co z maluszkiem. A potem? Pewnie starałbym się żyć
      jak najdłużej - dla dzieci, bo nawet chora matka jest ważna. Ale szczegółów
      sobie nie przedstawiam. WIem, że moja Mama i Rodzeństwo by mnie nie odrzuciło.
      A reszta? Nie mam pojęcia. To jednak inna choroba niż rak. Przynajmniej w
      odbiorze społecznym - co zresztą widać po dyskusji.Pozdrawiam.
      • maxwell38 Żenujące 26.01.06, 01:56
        Wiedza na temat HIV jest naprawdę w Polsce znikoma, świadczy o tym m.in. to, że
        używa się nawet w tej dyskusji słowa "zarazić".
        Hiv nie można się zarazić w żadnym wypadku. Zaraza to coś innego. HIv można się
        zakazić. Użycie słowa 'zaraza" sugeruje, że to się może stać przez powietrze.

        Ironia222 (poziom dyskusji i agresji naprawdę katolicki) pisząc o "pedałach"
        (zauważyłem, że lubi się upajać tym słowem, z jakąś lubością przytacza je), a
        więc pisząc l "pedałach" co rusz wspomina o adopcji dzieci. Robi to oczywiście
        celowo, żeby zawsze tożsamość homoseksualną (ktorej się nie wybiera, nie można
        się z tego "wyleczyć" tak jak nie można 'wyleczyć" się z hetersoeksualizmu), a
        więc żeby zawsze tożsamośc homoseksulaną skojarzyć z czymś, co najtrudniej
        ludziom zaakceptować. A więc z adopcją przez gejów i lesbijki. Nie bierze tylko
        ironia jednego pod uwagę, że ze wszystkich badań nad homosekalistami w Polsce
        wynika, że przytłaczająca WIększośĆ nie chce mieć żadnych dzieci. Nie ma na to
        ochoty, nie przepada za dziećmi, nie tak wyobrażają sobie swoje związki.

        Ironia powinna troszkę poczytać, pojeździć i zastanowić się, dlaczego tak
        bardzo lubi:
        - tropić cudze grzechy,
        - narzucać innym reguły jak mają żyć,
        - uważać się za lepszą od reszty.
        ironia222 powinna mieć nicka ironia222StalinBis.

        Jak czytam takie osoby jak ironia222, to myślę, że Bóg wybiera sobie kogoś
        takiego jak ona wśród tych wierzących, trdycyjnych, bogobojnych i z jakichś
        powodów pozwala Szatanowi wsączyć się w taką osobę. Jakby oddawał ją Złu. Dla
        pewnego eksperymentu. Inaczej nie potrafię wyjaśnić tej pogardy i wyższości z
        ktorą ta osoba tu się prezentuje.

        Właściwie zburzyła bardzo fajną dyskusję.
        • alterpars Re: Żenujące 26.01.06, 02:16
          zostaw mi ironie ja bardzo lubie z nia polemizowac ;-) Ale fakt to straszne ze w
          Polsce rzadza tacy wlasnie ludzie....
        • ironia222 Re: Żenujące 26.01.06, 03:00
          maxwellku, przepraszam, ze zburzylam wam taka fajna dyskusje. tak lubisz klepac
          sie sam po plecach. sorrrrki. jak to fajnie bylo ci dyskutowac, kiedy wszystkie
          poglady dyskutujacych sie pokrywaja, prawda? zycie nie jest az tak proste.
          a przy okazji, gdzie to powinnam pojechac? a regul nikomu nie narzucam, tylko
          pokazuje jak niektore zachowania moga byc(i sa) postrzegane. co zas do
          tropienia cudzych grzechow - sam widzisz, ze nazywasz to grzechem.
    • ironia222 Re: test i co dalej? 26.01.06, 02:45
      teraz bedzie latwiej pisac.

      jak widze taka koalicje, ktora tu powstala, to zaraz mi lepiej. ciesze sie ze
      chcecie ze mna polemizowac(jakie to ladne slowko) i ze tacy jestescie
      oswieceni. tak lubie slowo "pedal", bo oddaje prawde wyzazniej niz np.
      kochajacy inaczej(to okreslenie stworzone przez pedalow, zeby im tak nie bylo
      przykro). kochajacym inaczej moze byc ktos, kto np.lubi sex oralny lub jakies
      wyszukane pozycje. wszystko trzeba nazywac po imieniu. zboczenie, to zboczenie.
      k.. to k... sadzicie, ze jak nazwiecie to zjawisko lagodniej to ono bedzie
      mniej obrzydliwe?
      cieszycie sie, ze mlode pokolenie w polsce jest takie otwarte? na szczescie, to
      tylko moda, poza, ktora przeminie. tak jak przemineli hippisi czy lata wolnego
      sexu w usa. dzieciom i mlodziezy sie nie dziwie, ze powtarzaja za innymi takie
      glupoty, ale starym sie dziwie. to sie nazywa brak samodzielnego myslenia.
      typowe zachowania grupowe. o ile mlodziez sie zmieni i wydorosleje, to starzy
      zostana tacy durni na zawsze. Amen.
      • tygru_mrau do Fioletowej_Dziewczyny 26.01.06, 03:07
        witaj
        podziwiam Twoją odwagę i hart ducha. Mmmmocno pozdrawiam Twojego TZ. Z całego
        serca życzę Wam szczęścia i wielu lat radości w związku.

        a jednak jedna rzecz mnie niepokoi...
        mówisz, że nie czujesz się (prawnie) zobowiązana, by mówić ginekologowi lub
        dentyście o tym, że jesteś nosicielką HIV. Nie znam odnośnych przepisów prawa,
        ale znam co najmniej 2 dentystów, którzy rękawiczek lateksowych nie zmieniają
        przez cały dzień (nie chodzę do nich po tym, jak się dowiedziałam o
        ich 'ekologicznym' stosunku do lateksów). I wiesz, co... chyba pójdę sobie
        zrobić test na HIV, bo jednak kiedyś pozwoliłam im w moim uzębieniu grzebać.

        Inna rzecz - nie wiem, ile czasu wirus HIV przeżyje na takim lateksie... może
        tylko mam paranoję?

        Fioletowa, przy całym szacunku dla Ciebie - a z Twoich postów wynika, że jesteś
        osobą bardzo odważną życiowo i pod wieloma względami godną naśladowania -
        proszę, odpowiedz mi, czy moje obawy nie są bezpodstawne. Bo zarówno do
        dentystów, jak i do ginekologów i innych tam takich nadal (chyba) chodzić
        będę...

        Pozdrawiam Cię w tę piękną, zimową noc
        Uściski
        A
        • fioletowa_dziewczyna Re: do Fioletowej_Dziewczyny 26.01.06, 10:21
          wystarczy poprosic dentyste/ginekologa/pielegniarke o zmiane rekawiczek.
          to ich obowiazek. rekawiczki sa po to, by zapewnic sterylkosc i swoim dloniom i
          pacjentowi.
          jesli tego nie chca zrobic, to prosi sie albo przelozonego albo wychodzi z gabinetu.
          moze twarde i bezwzgledne, ale skuteczne.
          • tygru_mrau Re: do Fioletowej_Dziewczyny 28.01.06, 02:58
            masz rację...

            niby proste, a mnie olśniło po Twoim poście. Tak niecierpię lekarzy, że mi w
            ich obecności wysiadają najprostsze reakcje, wynikające z instynktu
            samozachowawczego.


            Pozdrowienia!
      • maxwell38 Re: test i co dalej? 26.01.06, 13:19
        Seks oralny to nie jest ironio kochanie inaczej.
        To jest głowny nurt a nie boczny czy ukryty.
        To jest własnie tak jak ma być a nie inaczej.
        Nie rozumiem, dlaczego ktoś miałby wypierać te zachowania w które wyposażyła go
        natura a które nikomu nie szkodzą.
        Chyba, że jego psychice jeśli ma schizę na tym punkcie, ale to inna sprawa.
        Seks oralny jest tak samo równoprawny jak seks cipiczny.

        Hippisi jako moda i lata wolnego seksu przmeinęły ale to nie znaczy, że nie
        miały wpływu na kulturę. Mają wciąż ogromny i to nie tylko na kulturę ale na
        całą egzystencję wspólczesnego człowieka w krajach zachodnich.
        rewolucja obyczajowa lat 60. przyniosła ulgę.
        Zniosła niezdrowe napięcia.
        Pozwoliła ludziom popatrzeć na siebie jak na element natury, przyrody.
        Wpłynęła na sztukę, na kino.
        Sprawiła, że młodsza siostra mojej mamy mogła już przeżyć orgazm prawdziwy.
        Bo się nie krępowała.
        Natomiast mojej mamie się to nie zdarzyło, czego dziś jako starsza mocno
        kobieta żałuje. Jedyny plus tej rewolucji, że jest w stanie o tym ze mną
        porozmawiać.
        Moja mama ciągle widziała Jezusa i swoją matkę, gdy miała zabierać się do seksu
        tylko ciut innego niż "Bóg przykazał".
        A wiesz, ironio, co było to inne?
        Oral?
        W życiu!
        Dla mojej mamy złapanie ręką za penisa mojego ojca to było zboczenie!
        I dla jej trzech starszych sióstr.
        Natomiast ta młodsza, pokolenie Betlesów, ma udane życie erotyczne, jest
        wyluzowana, nie ubiera się mimo 55 lat jak staruszka. Nie nosi płaskich
        sandałów jak jej starsze siostry tylko zawsze jakiś seksowny bucik.
        Moja mama mówi: Halina, a dla kogo Ty sie stroisz? A Halina od ...dziestu lat
        odpowiada: Dla siebie. Żeby godności nie stracić.

        Lata 60. ironio, to skowyt.
        Dopuszczenie skowytu.
        Ale nie tylko skowyt z żalu, z bólu.
        To skowyt też z rozkoszy.

        I tyle.

        PS.
        Tropienie cudzych grzechów? Ponieważ w Twoim świecie to grzechy, więc chcę
        używać języka, ktory rozumiesz.

    • hymen A w jaki sposób można podłapać tego HIVa? 26.01.06, 09:28
      Bo bez odpowiedzi na to pytanie można by odpowiedzieć na pytanie co dalej, nic.
      Utrzymuje dalej kontakty ze swoimi partnerami i tyle.
      • kaczryka Re: A w jaki sposób można podłapać tego HIVa? 26.01.06, 09:47
        jak podłapać hiv chyba wszyscy wiedzą.
        • hymen Re: A w jaki sposób można podłapać tego HIVa? 26.01.06, 09:53
          Mam wątpliwości.
          • kaczryka Re: A w jaki sposób można podłapać tego HIVa? 26.01.06, 09:56
            wiadomo,znajdą się tacy,co nie wiedzą,ale zawsze możesz chwycić wątek i pisać.
            • hymen Re: A w jaki sposób można podłapać tego HIVa? 26.01.06, 10:02
              kaczryka napisała:

              > wiadomo,znajdą się tacy,co nie wiedzą,ale zawsze możesz chwycić wątek i pisać.

              Chwyciłem dwa wątki. Nie znalazłem nic na temat np ograniczenia kontaktów
              seksualnych. Było natomiast o dentyście czy kosmetyczce ;)
              • kaczryka Re: A w jaki sposób można podłapać tego HIVa? 26.01.06, 10:24
                w końcu forum kobieta;)
                • patyczak41 Re: A w jaki sposób można podłapać tego HIVa? 26.01.06, 10:43
                  kaczryka napisała:

                  > w końcu forum kobieta;)


                  czyli w sam raz miejsce dla głupiej kaczryki :)))
                  • kaczryka Re: A w jaki sposób można podłapać tego HIVa? 26.01.06, 10:54
                    i widocznie dla ciebie skoro tu siedzisz;)
                    no,ale widać to przypadek jak z forum hisrsutyzm,prawda?
                • starawyjadaczka Re: A w jaki sposób można podłapać tego HIVa? 26.01.06, 11:37
                  kaczryka napisała:

                  > w końcu forum kobieta;)

                  '
                  to po co tu przychodzisz?? skoro to forum jest najwyrazniej nie na Twoim
                  poziomie? zacznij pisac na temat albo idz na inne forum.
                  • kaczryka Re: A w jaki sposób można podłapać tego HIVa? 26.01.06, 19:32
                    powiedz łaskawie co ci się znowu nie podoba?do ciebie nic nie pisałam,więc
                    wybacz-odczep się.chcesz zmienić forum-śmiało,ale mi nie mów co powinnam robić.
                    --
                    Swidrygajłowie są naprawdę ciężcy
              • fioletowa_dziewczyna Re: A w jaki sposób można podłapać tego HIVa? 26.01.06, 10:24
                poprzez jakakolwiek forme kontaktu plynow ustrojowych osoby zakazonej z twoimi.
                chodzi tu o krew i sperme [choc w sumie tyko przy wysokiej wiremii osoby zakazonej]
                stricte ogranicza sie to to seksu, przyjmowania narkotykow dozylnie, wizyt u
                dentysty, ginekologa, transfuzji krwi itp. przypadkow.
                • hymen Re: A w jaki sposób można podłapać tego HIVa? 26.01.06, 10:26
                  fioletowa_dziewczyna napisała:

                  > poprzez jakakolwiek forme kontaktu plynow ustrojowych osoby zakazonej z
                  twoimi.
                  > chodzi tu o krew i sperme [choc w sumie tyko przy wysokiej wiremii osoby
                  zakazo
                  > nej]
                  > stricte ogranicza sie to to seksu, przyjmowania narkotykow dozylnie, wizyt u
                  > dentysty, ginekologa, transfuzji krwi itp. przypadkow.

                  A jaka jest żywotność wirusa?
                  • fioletowa_dziewczyna Re: A w jaki sposób można podłapać tego HIVa? 26.01.06, 10:27
                    to zalezy w jakich warunkach.
                    pisalam juz wyzej, zaprawszam na hiv_aids.glt.pl
                    ja mam wiedze, ktora jest potrzebna tylko i wylacznie mnie. tam, na forum
                    zapewne odpowiedza dokladniej na nurtujace cie pytania.
                    • hymen Re: A w jaki sposób można podłapać tego HIVa? 26.01.06, 10:34
                      fioletowa_dziewczyna napisała:

                      > to zalezy w jakich warunkach.
                      > pisalam juz wyzej, zaprawszam na hiv_aids.glt.pl
                      > ja mam wiedze, ktora jest potrzebna tylko i wylacznie mnie. tam, na forum
                      > zapewne odpowiedza dokladniej na nurtujace cie pytania.

                      Mało kto biega na te strony, by dowiedzieć się coś na ten temat chyba, ze jest
                      naprawdę zagrożony. Wirus niemal natychmiast zdycha, gdy opuści sprzyjajace mu
                      srodowisko. Spytam więc inaczej, ile znasz przypadków zakażenia się u dentysty
                      czy kosmetyczki?
                      • fioletowa_dziewczyna Re: A w jaki sposób można podłapać tego HIVa? 26.01.06, 10:37
                        znam przynajmniej jeden.

                        a cos chcesz mi udowodnic?
                        • hymen Re: A w jaki sposób można podłapać tego HIVa? 26.01.06, 10:44
                          fioletowa_dziewczyna napisała:

                          > znam przynajmniej jeden.
                          >
                          > a cos chcesz mi udowodnic?

                          Owszem, chcę wykazać, że prawdopodobieństwo podłapania choroby w inny sposób,
                          niż przez kontakt płciowy jest znikome. Największe występuje przy transfuzji
                          krwi, ale to jest jednoznacznie określone niebezpieczeństwo. Przywoływanie
                          wizyt u kosmetyczki jest zwykłym rozdmuchiwaniem histerii związanej z AIDS i w
                          związku z tym ukrywaniem prawdziwych przyczyn i sposobów rozprzestrzniania się
                          choroby. Wspólne zamieszkanie z chorą osobą nieuchronnie prowadziło by do
                          zakażenia, gdyby było tak jak tu się sugeruje.
              • anty.hymen [...] 26.01.06, 10:45
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • jabbur Prosiłbym o dyskusję na temat 26.01.06, 12:03
                  Jak w temacie,
                  nie bawmy sie w personalne wycieczki :)
                  pozdrawiam
                  • hymen Re: Prosiłbym o dyskusję na temat 26.01.06, 12:05
                    Jabbur, trudno dochodzić swoich racji, gdy wypowiedzi są usuwane.
    • khaki3 Re: test i co dalej? 26.01.06, 14:16
      Gdybym juz byla zarazona,nic by sie nie zmienilo w kolo mnie.Ale ja sama bym
      sie pewnie zmienila i to bardzo.Nie wiem co by bylo.Komu bym powiedziala,komu
      nie.Mialabym zal do osoby,ktora mnie zarazila,ze sie nie badala,mialabym zal do
      siebie,ze nie potrafilam uniknac tej strasznej choroby.Ale dalabym sobie
      rade,otaczaja mnie kochajacy ludzie,wiec nie byloby to takie straszne.I nie
      wstydzialbym sie choroby.Mowilabym o tym glosno,i zachevalabym do
      badan,zabezpieczen.

      Ktos gdzies napisal,ze badanie to dowod nato,ze kobieta nie ufa mezczyznie.BLAD!
      Ja ufam swojemu facetowi,zrobilismy badania po 2 miesiacach naszej
      znajomosci,on nie mial nic przeciwko,to byl jego pomysl.Badania robie co pol
      roku,nie dlatego,ze mu nie ufam,tylko taltego,ze jest to konieczne przy
      oddawaniu krwi.Pozatym chce miec pewnosc,ze jestem zdrowa.Bo lepiej isc i
      zrobic badania,zabezpieczac sie niz pozniej siedziec i plakac nad wlasna glupota
      ( jesli zakazenie bylo droga plciowa).A jesli zakazilabym sie np. u
      dentysty,kosmetyczki,w trakcie transfuzji krwi winilabym tego,ktory oddal swoja
      krew by ratowac zycie ale nie przebadal sie wczesniej z mysla,ze moze komus to
      zycie odebrac.
      • starawyjadaczka wracajac do tematu :) 26.01.06, 14:18
        ja mysle, ze w moim zyciu wiele by sie zmienilo.....
        mysle, ze nic nie byloby juz takie samo jak przed choroba. inne spojrzenie na
        swiat, na wszystko....
        • khaki3 Re: wracajac do tematu :) 26.01.06, 14:22
          Ludzie w czasie choroby wyniszczajacej ich zycie,organizm inaczej patrza na
          swiat.Widza to czego my nie widzimy.mam znajoma chora na raka piersi,jej mama
          jest amazonka,obydwie Panie patrza na swiat z optymizmem,widza to co my
          nazywamy szczegolami,a dla nich to nie sa szczegoly.Zyja juz w innym
          swiecie,pelnym odwagi,walki,ale tez i delikatnosci i spokoju.Przy nich
          nauczylam sie zyc wolniej.
        • fioletowa_dziewczyna Re: wracajac do tematu :) 26.01.06, 14:25
          powiem wam, ze tez mialam takie wrazenie przez trzy miesiace od momentu, w
          ktorym sie dowiedzialam.
          zaczelam byc milsza dla ludzi, zwracac uwage na pewne szczegoly, ktorych do tej
          pory nie widzialam.
          ale to nie jest wyrok. to jest normalne zycie. przynajmniej dla mnie. przeciez
          na leki aretro wejde dopiero za jakies minimum pietnascie lat. na lekach czeka
          mnie kolejne kilkanascie-kilkadziesiat lat zycia. a moze do tej pory wymysla
          lek... nie ma czym sie martwic tak w gruncie rzeczy.
          duzo zalezy od psychiki. czytalam o przypadkach, gdy ludzie dowiedziawszy sie o
          plusie popelniali samobojstwo. nie powiem, tez mialam takie pomysly. tez
          probowalam. odratowal mnie TZ.
          trzeba po prostu usiasc i zastanowic sie nad wszystkim spokojnie. porozmawiac z
          kims zaufanym, nie wstydzic sie brac lekow antydepresyjnych.
          u mnie mija juz siodmy miesiac od chwili, kiedy wezwano mnie do stacji
          krwiodawstwa [bylam honorowym dawca] i zycie wraca do normy. znow jestem
          zlosliwa i wredna. nauczylam sie kochac z TZ na nowa [wczesniej nie chcialam].
          umiem juz pisac o byciu seropozytywnym bez zbednych emocji.
          • starawyjadaczka Re: wracajac do tematu :) 26.01.06, 14:27
            tak, najwazniejsze to chyba...oswoić chorobę....
            • fioletowa_dziewczyna Re: wracajac do tematu :) 26.01.06, 14:30
              albo gleboko schowac swiadomosc bycia chorym. tym bardziej, ze nie jest to nic,
              co przeszkadzaloby w zyciu.
              wystarczy tylko regularnie chodzic do poradni na szczepienia i badania i szalik
              zima zakladac (:
              nic trudnego, prawda?
              • starawyjadaczka Re: wracajac do tematu :) 26.01.06, 14:32
                fioletowa_dziewczyna napisała:

                > albo gleboko schowac swiadomosc bycia chorym. tym bardziej, ze nie jest to
                nic,
                > co przeszkadzaloby w zyciu.
                > wystarczy tylko regularnie chodzic do poradni na szczepienia i badania i
                szalik
                > zima zakladac (:
                > nic trudnego, prawda?



                pozornie nic trudnego, ale mysle, ze zalezy dla kogo :) w kazdym razie ciesze
                sie, ze sobie z tym poradzilas.
                • fioletowa_dziewczyna Re: wracajac do tematu :) 26.01.06, 14:38
                  tak naprawde nie mialam wyjscia.
                  zreszta, ludzie z plusem to caly przekroj spoleczenstwa.
                  sa cpuni, prostytutki, ludzie, ktorzy zakazeni zostali zupelnie przypadkiem,
                  ktorzy byli poza gronem 'narazonych'.
                  ja mam akurat takie podejscie, bo zalezy mi na byciu zdrowym, na tym, zeby
                  urodzic dziecko i byc. widzialam w poradni wielu narkomanow, ktorzy nie dbaja
                  nawet o tak podstawowe aspekty jak zeby. ostatnio bedac na przegladzie dentysta
                  [nomen omen bardzo mily mlody czlowiek] powiedzial mi, ze mam chyba najzdrowsze
                  uzebienie z 600 pacjentow poradni (; ze sa tacy, ktorzy na wlasne zyczenie
                  stracili wszystkie zeby. lacznie z jedynkami.
                  sa inni, ktorzy nie przychodza na szczepienia, a to przeciez wazne. tym
                  bardziej, ze jest to darmowe. po co mam byc naazona na zoltaczke, skoro moge
                  zmniejszyc prawdopodobienstwo?

                  rozmawiam z pielegniarkami, z kierowniczka poradni i fakt, czuje sie troche jak
                  wyjatek, ale wszyscy tam traktuja mnie bardzo pozytywnie i nawet umawiaja mnie
                  na takie godziny, zebym nie musiala spotykac sie z innymi zakazonymi [bo
                  przeciez ktores z nich celowo mnie zakazilo...]
          • khaki3 Re: wracajac do tematu :) 26.01.06, 14:29
            Wlasnie.Optymizm i podejscie do zycia w sposob no ok jestem zarazona to nie
            koniec zycia.moge sie nauczyc zyc normalnie.przeciez da sie z tym zyc.

            Wielu ludzi zapomina o tym,ze sa inni zakazeni,zyjacy calkiem normalnie.Zyja i
            chca zyc.I nie wstydza sie powiedziec,ok jestem zarazona,ale zyje bo zycie jest
            piekne.I wracaja do zycia jakie prowadzili przed tym zanim sie dowiedzieli o
            zkazeniu.ida do pracy,wracaja do domu,ida na randki,na imrezy,zyja.i to jest
            takie ujmujace w ludziach.nie poddaja sie.sa silni,zdecydowani na zycie.
      • hymen Re: test i co dalej? 26.01.06, 17:21
        khaki3 napisała:

        > Gdybym juz byla zarazona,nic by sie nie zmienilo w kolo mnie.Ale ja sama bym
        > sie pewnie zmienila i to bardzo.Nie wiem co by bylo.Komu bym powiedziala,komu
        > nie.Mialabym zal do osoby,ktora mnie zarazila,ze sie nie badala,mialabym zal
        do
        >
        > siebie,ze nie potrafilam uniknac tej strasznej choroby.Ale dalabym sobie
        > rade,otaczaja mnie kochajacy ludzie,wiec nie byloby to takie straszne.I nie
        > wstydzialbym sie choroby.Mowilabym o tym glosno,i zachevalabym do
        > badan,zabezpieczen.

        Życie to nie jest jakiś wymarzony ideał. Gdyby tak było, nie mielibysmy
        problemu z AIDS. Czytałem wiele wyznań osób, które się o chorobie dowiedziały i
        nie było w nich tych pięknych rzeczy, które tu zadeklarowałaś. Ja nie jestem
        pewien, jak bym się zachował, choć chęci mam dość podobne. Zwykle osoby te nie
        mogą uwierzyć w to, co się stało, odsuwają prawdę od siebie. Zdarza się, że
        obojętnieją, zdarza się, że mszczą się.

        >
        > Ktos gdzies napisal,ze badanie to dowod nato,ze kobieta nie ufa
        mezczyznie.BLAD
        > !
        > Ja ufam swojemu facetowi,zrobilismy badania po 2 miesiacach naszej
        > znajomosci,on nie mial nic przeciwko,to byl jego pomysl.Badania robie co pol
        > roku,nie dlatego,ze mu nie ufam,tylko taltego,ze jest to konieczne przy
        > oddawaniu krwi.Pozatym chce miec pewnosc,ze jestem zdrowa.Bo lepiej isc i
        > zrobic badania,zabezpieczac sie niz pozniej siedziec i plakac nad wlasna
        glupot
        > a
        > ( jesli zakazenie bylo droga plciowa).A jesli zakazilabym sie np. u
        > dentysty,kosmetyczki,w trakcie transfuzji krwi winilabym tego,ktory oddal
        swoja
        >
        > krew by ratowac zycie ale nie przebadal sie wczesniej z mysla,ze moze komus
        to
        > zycie odebrac.

        Możliwość zarażenia się podczas wizyty u kosmetyczki czy dentysty jest znikoma,
        nawet nie warto się ograniczać w takich sytuacjach. Wystarczy zwykła w takich
        przypadkach ostrożność. Osoba, ktora oddawała krew, nie musiała wiedzieć o tym,
        że jest zarażona, do obowiązku osób przyjmujących krew jest jej zbadanie. Łatwo
        tu obwiniać, trudniej odpowiedzieć na pytanie, co byś zrobił czy zrobiła. Ja
        bym nie popuścił ;)))
    • grenzik Re: test i co dalej? 26.01.06, 14:45
      umierać
      • fioletowa_dziewczyna Re: test i co dalej? 26.01.06, 14:46
        a teraz nie umierasz?
        z kazda minuta jestes blizej smierci, nie sadzisz?
        • starawyjadaczka Re: test i co dalej? 26.01.06, 18:42
          fioletowa_dziewczyna napisała:

          > a teraz nie umierasz?
          > z kazda minuta jestes blizej smierci, nie sadzisz?


          własnie :)
          smierc jest konsekwencja zycia, chyba nie każdy sobie z tego zdaje do końca
          sprawę.
          chorujemy na smierć. "Zycie jako choroba smiertelna, przenoszona droga
          płciową" :)
    • shmer Re: test i co dalej? 26.01.06, 22:06
      Co dalej?Dobre pytanie.Pewnie jednak kryzys i leczenie.
      Odnośnie tego,że chcą się "upewniś" (mniemam iż upewnić jednak),to właściwie
      różnie bywa.Niektórzy idą wiedząc,co ich czeka,jednak chcą mieć to "na
      papierze".
    • tituru-tituru Re: test i co dalej? 27.01.06, 23:23
      Co robić? Zastanowić się, co naprawdę jest w życiu ważne,
      i pozostały czas poświęcić właśnie temu.
      Ale przecież taka rada dotyczy każdego z nas, także tych zdrowych jak konie.
      Myślę, że choroba nie musi być końcem życia, a może być początkiem - życia
      naprawdę wartościowego, nawet jeśli krótkiego. Wszyscy umrzemy, a większość
      ludzi niestety i tak żyje byle jak, marnując swój czas na bzdury, wyścigi
      szczurów...

      Ja też powinnam zrobić test. Ale się boję. Mój pierwszy był w grupie ryzyka,
      a ja byłam bardzo młoda, bardzo zakochana i bardzo głupia... i nie myślałam o
      ryzyku. Teraz od dawna już jestem z kimś, kogo bardzo kocham i komu bardzo
      ufam. I dopiero teraz przyszedł lęk - a co jeśli? Jeśli jestem nosicielką,
      jeśli go zaraziłam?? Pewnie wszyscy zaraz na mnie naskoczą, ale wiem że nie
      jestem ani dziwką, ani wyjątkiem, wiem że wiele młodych dziewczyn było w
      podobnej sytuacji... Teraz zbieram się na odwagę - życzcie mi szczęścia! :)
      • tygru_mrau Re: test i co dalej? 04.03.06, 02:10
        tituru-tituru, trzymam kciuki za Ciebie. Mmmmocno trzymam. Daj znać, jak wynik
        testu.

        Buziaki
        A
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka