seksoholik
28.01.06, 15:35
"W roku 2004 prasę codzienną i sieci internetowe obiegła sensacyjna wiadomość
pod tytułem: „Sperma uszczęśliwia”. Pisano: „Dopiero niedawno naukowcy
odkryli, że nasienie mężczyzny może mieć bezpośredni wpływ na ... szczęście
kobiety. Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi na uniwersytecie stanowym
Nowego Jorku kobiety, które mają styczność ze spermą swego partnera podczas
stosunku są szczęśliwsze od tych, których partnerzy używają kondomów”. O tym,
że nasienie mężczyzny wywiera dobroczynny wpływ na ustrój kobiety,
wiedziano od bardzo dawna. Jednak badania naukowe w tej dziedzinie prowadzi
się dopiero od stu lat. Wyniki analiz chemicznych płynu nasiennego okazały
się zaskakujące: nasienie zawiera oprócz pospolitych związków organicznych
takich jak aminokwasy, białka, węglowodany i tłuszcze, także całe bogactwo
związków o budowie złożonej i czynnych biologicznie, wśród których znajdują
się liczne hormony, i to nie tylko męskie, ale i kobiece, hormony przysadkowe,
liczne enzymy. Zaskoczeniem było też odkrycie w nasieniu licznych
prostaglandyn, pełniących rolę modulatorów przekaźników synaptycznych
w układzie nerwowym. Każdego roku ukazują się setki prac nad nasieniem,
powstała nowa gałąź nauki - seminologia. Naukowcy usiłują ustalić, jakie
znaczenie fizjologiczne mają poszczególne substancje zawarte w nasieniu, jak
również cała ich konstelacja. Wiadomo, że płyn nasienny jest niezbędny dla
przebiegu zapłodnienia, zagnieżdżenia jaja i udanej ciąży. Wiadomo także, że
płyn ten zostaje w całości wchłonięty przez organizm kobiety i oddziałuje nie
tylko na najbliższe sąsiedztwo, czyli na organ kobiecy, ale także, po
przeniknięciu do krwi, działa na cały jej organizm."