Dodaj do ulubionych

marihuana love, marihuana life

15.02.06, 16:03
Chyba każda/y z nas coś tam popalal lub popala. I większość z nas pewnie nie
widzi w tym problemu. Ja również większego problemu nie widzę.

Coraz częściej spotykam się z ludźmi, którzy na odreagowanie, stlumienie
negatywnych emocji, na nerwy - palą. Palą intensywnie i regularnie. Nalogowo.
Palą do obiadu, palą po kolacji, palą przed seksem, po seksie (jeden pali na
kiblu, bo tak się przyzwyczail, że już inaczej nie może...) palą jak jest
fajnie i jak jest dól. Palą z każdej okazji oraz bez okazji. To ludzie w
różnym wieku - pomijam mlodszych, bo mlodość ma swoje prawa. Palą ci, którzy
osiągają wiele - są znanymi z sukcesów biznesmenami, ludźmi
przedsiębiorczymi, poważanymi we wlasnym środowisku.
Przyglądam się nieco bliżej i widzę, że poza sukcesem nie potrafią ulożyć
sobie życia. Popaprani emocjonalnie, niezdolni do milości, zaniedbujący swoje
kobiety, samotni, źli, smutni.

I niby nie mam nic przeciwko, a jednak widzę, jak ci, którzy nie mogą bez
tego żyć - spalają z kolejną lufką swoje życie.

Macie doświadczenia? Znacie podobne przyklady, gdzie ten nalóg niszczy życie?
Dlaczego traktujemy nadal palenie trawy bardziej pozytywnie niż np. alkohol,
papierosy (pomijam stopień szkodliwości na zdrowie fizyczne - chodzi mi
zdecydowanie o zdrowie i funkcjonowanie psychiczne).
Obserwuj wątek
    • koza_w_rajtuzach Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 16:21
      Nie znam podobnych przykładów. Sama nie palę, ba, nigdy nie zapaliłam i trzymam
      się z dala od tych którzy palą (nałogowo).
      Ale przeraża mnie to:
      > Chyba każda/y z nas coś tam popalal lub popala. I większość z nas pewnie nie
      > widzi w tym problemu. Ja również większego problemu nie widzę.
      Przeraża mnie świat w którym narkotyki są czymś zupełnie naturalnym i
      powszechnym. Gdzie niemal każdy mówi, że marihuana jest dobra (bo mniej
      szkodliwa od papierosów, phi), co się kłóci z moim systemem wartości. Nie w
      takim świecie chcę wychowywać swoje dziecko.

      Wiem, że to nie na temat postu. Ale to właśnie miałam potrzebę napisać.
      • onlyju Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 16:27
        Chcąc, nie chcąc, jestem w takim środowisku. Wysoki biznes. Nikt by się nie
        spodziewal. Podobno wiem malo. Podobno marihuana jest tu tylko dla
        slabeuszy. "Mocniejsi" raczą się twardymi.
        Mnie również to przeraża. "Nie mam nic przeciwko" w sensie palisz - pal. Twoja
        sprawa, jeśli nie jesteś moim bliskim.
        Widzę natomiast, jak ludzie się pogrążają.
        Coraz latwiej, coraz szybciej, coraz taniej... niemal na telefon.
        • allegro.con.brio Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 16:38
          onlyju napisała:

          > Coraz latwiej, coraz szybciej, coraz taniej... niemal na telefon.

          Podobnie jest z alkoholem.
    • 1zeus1 Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 16:29
      Na psychoforum problem postawilas nieco inaczej
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=36819500
      • onlyju Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 16:32
        Z wielofrontowej dzialalności znany tu jesteś przede wszystkim ty.
        Niniejszym oświadczam, że przytoczony wątek nie należy do mnie.
        (Czy teraz dostanę od ciebie czulego maila, jak zawsze?)
        • 1zeus1 Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 16:34
          Twoim zdaniem, twoim niezaleznie od przebrania pacynko
          • niemonogamiczny boshhhh 16.02.06, 10:03
            1zeus1 napisał:
            > Twoim zdaniem, twoim niezaleznie od przebrania pacynko

            a co za różnica czy gadała o tym gdzie indziej w innym ujęciu. Temat fajny i już
            pozdro
            niemono
    • allegro.con.brio Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 16:34
      onlyju napisała:

      > Chyba każda/y z nas coś tam popalal lub popala.

      Nie. Nie mam nawet pojęcia jak to smakuje.

      > [...]
      > Macie doświadczenia? Znacie podobne przyklady, gdzie ten nalóg niszczy życie?

      Znam kogoś kto sobie regularnie popala i wiem jak się zachowuje.


      > Dlaczego traktujemy nadal palenie trawy bardziej pozytywnie niż np. alkohol,

      Jestem inny niż 'wszyscy'. Tyle że uważam, pewnie też inaczej niż 'większość'
      że trawka itp. używki nie powinny być zabronione. Dorosły człowiek ma prawo
      palić/pić/dawać 'se w żyłę' cokolwiek na co ma tylko ochotę.
      • onlyju Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 16:38
        prawa to nalogu nikomu zabrac nie sposob; dorosly czlowiek, ktory rujnuje sobie
        zycie paląc trawę i jest tego świadomy - tragedia.
        • 1zeus1 Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 16:39
          Ja mysle, ze gorzej jest brac prochy i nie spac, nie czarujmy sie onlyju:)
        • allegro.con.brio Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 16:40
          onlyju napisała:

          > prawa to nalogu nikomu zabrac nie sposob; dorosly czlowiek, ktory rujnuje
          > sobie zycie paląc trawę i jest tego świadomy - tragedia.

          Wiem, ale za posiadanie czy sprzedaż można już mieć problemy.


          Jeśli palą dojrzali ludzie, to z tchórzostwa raczej.
          • onlyju Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 16:50
            masz świetną pracę, pozycję, sukcesy, wielkie pieniądze, dom pod Warszawą, dwa
            ekskluzywne auta, piękną kobietę, wszyscy Cię uwielbiają
            czego się boisz, przed czym tchórzysz, paląc?
            • allegro.con.brio Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 16:58
              onlyju napisała:

              > masz świetną pracę, pozycję, sukcesy, wielkie pieniądze, dom pod Warszawą,
              dwa
              > ekskluzywne auta, piękną kobietę, wszyscy Cię uwielbiają
              > czego się boisz, przed czym tchórzysz, paląc?

              Z tego co przynajmniej mi wiadomo, człowiek który sobie zapali, nieco inaczej
              postrzega rzeczywistość - jeśli ta byłaby ideałem, po co uciekać w inną? A
              czego się boisz jak wszystko masz? Cholera wie, jak będę miał, to powiem. Może
              stres związany z wyścigiem szczurów? Świadomość że wiele jest do stracenia albo
              tego że gość któremu wbiło się nóż w plecy by wdrapać się na jego stołek, nagle
              stanie za plecami i załatwi cię 'siekierą'.
              • kohol Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 17:05
                allegro.con.brio napisał:

                > Z tego co przynajmniej mi wiadomo, człowiek który sobie zapali, nieco inaczej
                > postrzega rzeczywistość - jeśli ta byłaby ideałem, po co uciekać w inną?

                A po co jeździ się w góry? Do Grecji? Po co chodzi sie do kina? Do teatru? Po
                co pije się alkohol? Po co czyta się książki? Skoro pasuje komuś jego życie,
                jest dobre (praca, dom, rodzina, znajomi, zdrowie) - po co robić cokolwiek, co
                urozmaica, pokazuje inne perspektywy, pozwala zobaczyć świat w inny sposób?
                • allegro.con.brio Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 18:25
                  kohol napisała:

                  > allegro.con.brio napisał:
                  >
                  > > Z tego co przynajmniej mi wiadomo, człowiek który sobie zapali, nieco ina
                  > czej
                  > > postrzega rzeczywistość - jeśli ta byłaby ideałem, po co uciekać w inną?
                  >
                  > A po co jeździ się w góry? Do Grecji? Po co chodzi sie do kina? Do teatru?

                  Po prochach masz zaćmiony umysł (inaczej odbierasz rzeczywistość, być może
                  opóźniona reakcja). Żadna z wymienionych przez Ciebie rozrywek nie działa w ten
                  sposób.
                  • vatazhka Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 18:51
                    Skoro nie próbowałeś, to nie powinieneś wypowiadać się na temat efektów, bo
                    każdy ma inny odbiór w zależności od dawki. Zgadza się, są tacy, co lubią się
                    "upalić", ale to jest tak jak z alkoholem - jedni poprzestają na jednym drinku,
                    inni walą do upadłego, więc nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka, OK?
                    • allegro.con.brio Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 20:47
                      vatazhka napisał:
                      ,
                      > inni walą do upadłego, więc nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka, OK?

                      Innu palą ale się nie zaciągają?
                      • vatazhka Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 11:21
                        Pijasz herbatę? Toś ćpun.
                        • allegro.con.brio Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 12:20
                          vatazhka napisał:

                          > Pijasz herbatę? Toś ćpun.


                          Ano. Ale przynajmniej po herbacie mogę z czystym sumieniem usiąść za kierownicą.
                          • vatazhka Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 16:27
                            "...lub środka działającego podobnie do alkoholu."

                            Przy odpowiedniej interpretacji wszystko tam można wepchnąć, również herbatę. Dowód?

                            "Działanie etanolu w kategoriach substancji narkotycznej jest zbliżone do
                            działania depresantów. W małych dawkach - rzędu 10-20 g (duże piwo, kieliszek
                            wódki) wywołuje on stan pobudzenia, przyspieszone bicie serca, rozszerzenie
                            źrenic oka, zaprzestanie odczuwania zmęczenia i ogólną poprawę nastroju."

                            "Kofeina jest stymulantem. Działa analeptycznie. Pobudza ośrodkowy układ nerwowy
                            oraz ośrodki wegetatywne: oddechowy, naczynioruchowy i nerwu błędnego. Pobudza
                            równomiernie korę mózgową (zwiększa sprawność myślenia, znosi zmęczenie
                            psychiczne i fizyczne)."

                            (oba cytaty z Wikipedii)
                            • allegro.con.brio Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 16:34
                              vatazhka napisał:

                              > "...lub środka działającego podobnie do alkoholu."
                              >
                              > Przy odpowiedniej interpretacji wszystko tam można wepchnąć, również herbatę.
                              D
                              > owód?

                              Dowód (i prawo jazdy) to okaż panom w niebieskich mundurach, kiedy po
                              dmuchnięciu w balonik bedziesz tłumaczył że na imprezce popijaliście herbatę.
                              • allegro.con.brio Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 16:35
                                PS

                                Tak odbiegając od tematu, wikipedia nie jest w takim przypadku dobrym źródłem
                                wiedzy.
                                • vatazhka Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 16:43
                                  A co jest?
                              • vatazhka Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 16:51
                                Tak, alkomat na pewno wykaże, że ktoś palił marihuanę. :]
                  • kohol Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 09:44
                    Aha, czyli chodzi Ci o zaćmienie umysłu - to Ci nie pasuje? Czy o to
                    tchórzostwo?
                    Ja lubie mieć zawroty głowy. I deja vu. I po kawie kopa energetycznego. Wino
                    lubię. Lubię na imprezie zamknąć oczy i tańczyć. To tez inne odbiory
                    rzeczywistości - nie mające nic wspólnego z tchórzostwem. Po prostu inne
                    doświadczenie. Zaćmienie umysłu też jest po prostu innym doświadczeniem. Jeśli
                    kontrolujesz warunki, masz wysoki poziom otwartości na doświadczenia (nie każdy
                    musi mieć) - to ja nie wiem, co w tym złego lub świadczącego o tchórzostwie.
                    • allegro.con.brio Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 11:19
                      kohol napisała:

                      > Aha, czyli chodzi Ci o zaćmienie umysłu - to Ci nie pasuje? Czy o to
                      > tchórzostwo?

                      Dobrze. Tchórzostwo lub głupota, a czasem może jeszcze coś innego.

                      > Ja lubie mieć zawroty głowy. I deja vu. I po kawie kopa energetycznego. Wino
                      > lubię. Lubię na imprezie zamknąć oczy i tańczyć. To tez inne odbiory
                      > rzeczywistości - nie mające nic wspólnego z tchórzostwem.

                      Jeszcze inni wąchają klej, tacy kolekcjonerzy doświadczeń.
                      • kohol Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 11:32
                        Oczywiście wszystko w nadmiarze raczej szkodzi, nałogi potrafią zniszczyć
                        zdrowie, życie, relacje, ale nie było mowy o nałogowym narkotyzowaniu się,
                        tylko takim w ogóle. Jeśli ktoś zapali czy weźmie, nie wiem, pigułę, raz na
                        miesiąc, powiedzmy, jak można ocenić, co w tym jest? Umiesz ocenić, czy to
                        tchórzostwo, głupota czy coś innego? Ja bym była ostrożna w formułowaniu tego
                        typu kategorycznych sądów.
                        • allegro.con.brio Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 11:44
                          kohol napisała:

                          > Umiesz ocenić, czy to
                          > tchórzostwo, głupota czy coś innego? Ja bym była ostrożna w formułowaniu tego
                          > typu kategorycznych sądów.

                          Widocznie jestem radykałem (choć nie jestem a uważa tak jedynie moje
                          otoczenie;) ) ale narkotyk to dla mnie narkotyk. Czy równie ostrożna byłabyś
                          gdyby ktoś raz w miesiącu, a może nawet na półtora miesiąca, nieregularnie
                          wąchał sobie klej? A jeśli robiło by to Twoje dziecko, nawet pełnoletnie
                          (hipotetycznie, nie mam pojęcia czy masz dzieci), wiesz zamiast wypadu w góry
                          zapali se od czasu do czasu trawkę? Ja bym próbował jak najszybciej wyciągnąć
                          je z udziału w tego rodzaju rozrywkach (tyle że jak mówią, ja jestem radykałem).
                          • kohol Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 12:04
                            Przy kleju nie będe się upierać - zbyt toksyczny, sama chemia wpuszczana sobie
                            do płuc, robiąca gąbke z mózgu. Ale do trawy nic nie mam.
                            Nie mam dzieci. Gdyby coś - wolałabym, żeby były pełnoletnie, jeśli już mają
                            próbowac różnych wynalazków, zwłaszcza że też mam za sobą masę dziwnych
                            doświadczeń (bezklejowych jednak :)). Zamiast wypadu w góry trawkę? Wolałabym,
                            żeby nie zamiast. Może gdzieś wyjechać i zapalić.
                            Jak widać, widocznie jestem bardziej liberalna :)
                            • allegro.con.brio Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 12:24
                              kohol napisała:

                              > Zamiast wypadu w góry trawkę? Wolałabym,
                              > żeby nie zamiast. Może gdzieś wyjechać i zapalić.
                              > Jak widać, widocznie jestem bardziej liberalna :)

                              Truno osądzić czy bardziej, ja jedynie uważam że jest to bardzo 'niewskazane'.
                              I o ile chciałbym mieć wpływ na najbliższych w tej kwestii, o tyle cała reszta
                              może robić jak uważa.
                              • asiulka81 Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 12:30
                                Uwazam tak samo jak kohol-jesli dziecko bedzie chcialo niech sobie popala
                                trawke.

                                Poza tym nastolatek i tak zrobi co zechce bez wzgledu na Twoje zakazy, nakazy
                                czy prosby.
                                • allegro.con.brio Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 13:33
                                  asiulka81 napisała:

                                  > Uwazam tak samo jak kohol-jesli dziecko bedzie chcialo niech sobie popala
                                  > trawke.

                                  Solidarność tych, no, ... zwolenników. ;)

                                  > Poza tym nastolatek i tak zrobi co zechce bez wzgledu na Twoje zakazy, nakazy
                                  > czy prosby.

                                  Ale można wpłynąć na to co chce, przemówić do rozumu itp.
                                  • asiulka81 Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 13:46
                                    allegro.con.brio napisał:



                                    > Ale można wpłynąć na to co chce, przemówić do rozumu itp.


                                    jaaasne, hahahahaha, jak dzieciak bedzie mial ochote to i tak sprobuje, a
                                    najgorsze ze bedzie to robil po kryjomu ( bo tatus nie pozwala ) i nie daj Boze
                                    jeszcze trafi na jakies ziolo pomieszane z kiepskiej jakosci kwachami i mozg
                                    dzieciatko moze sobie uszkodzic...
                                    • allegro.con.brio Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 14:10
                                      asiulka81 napisała:


                                      > jaaasne, hahahahaha, jak dzieciak bedzie mial ochote to i tak sprobuje,

                                      Ale można przetłumaczyć by nie miał ochoty. Bez bicia, wrzasków itp. Mi
                                      tłumaczono, nie jaram papierosów a tym bardziej żadnych innych świństw, piję
                                      sporadycznie. Da się. A też przechodziłem okres buntu. Kurna, i tak patrzę, że
                                      nie tylko ja nie jestem z tych 'każdy z nas kiedyś próbował'.

                                      a
                                      > najgorsze ze bedzie to robil po kryjomu ( bo tatus nie pozwala ) i nie daj
                                      Boze
                                      >
                                      > jeszcze trafi na jakies ziolo pomieszane z kiepskiej jakosci kwachami i mozg
                                      > dzieciatko moze sobie uszkodzic...

                                      To najlepiej niech zajara z tatusiem?
                                      • asiulka81 Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 14:19
                                        allegro.con.brio napisał:


                                        > Ale można przetłumaczyć by nie miał ochoty. Bez bicia, wrzasków itp. Mi
                                        > tłumaczono, nie jaram papierosów a tym bardziej żadnych innych świństw, piję
                                        > sporadycznie. Da się. A też przechodziłem okres buntu. Kurna, i tak patrzę,
                                        że nie tylko ja nie jestem z tych 'każdy z nas kiedyś próbował'.

                                        no to badz z siebie dumny, skoro postepujesz zgodnie z wyznaczonymi przez
                                        siebie zasadami. Z tym ze nie kazdy ma taki system wartosci jak Ty. Roznimy sie
                                        i kazdy z nas ma inne priorytety w zyciu. Jedni popalaja, inni nie.


                                        > To najlepiej niech zajara z tatusiem?

                                        a czemu by nie? W Holandii rodzice popalaja razem z dziecmi.
                                        • allegro.con.brio Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 14:26
                                          asiulka81 napisała:

                                          Pewnie. Tylko nie wiem z kim polemizujesz, bo jeśli przejrzysz parę postów
                                          wyżej, zobaczysz że nie mam nic do tego co Ty robisz w swoim domu. Nie zgadzam
                                          się natomiast z kategoryczną sugestią że nie ma sensu gadać czegokolwiek do
                                          dziecka bo i tak zrobi co zechce.

                                          > > To najlepiej niech zajara z tatusiem?
                                          >
                                          > a czemu by nie? W Holandii rodzice popalaja razem z dziecmi.

                                          Ale nie u mnie w domu.
                                          • asiulka81 Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 14:43
                                            allegro.con.brio napisał:


                                            > Pewnie. Tylko nie wiem z kim polemizujesz, bo jeśli przejrzysz parę postów
                                            > wyżej, zobaczysz że nie mam nic do tego co Ty robisz w swoim domu. Nie
                                            zgadzam
                                            > się natomiast z kategoryczną sugestią że nie ma sensu gadać czegokolwiek do
                                            > dziecka bo i tak zrobi co zechce.


                                            Chodziło mi o to iż Twoje dziecko moze wyznawac inne warosci niz Ty i
                                            niekoniecznie musi zgadzac sie ze swoim tatusiem w tej kwestii. Z Twoich postow
                                            wynika iz zabranialbys mu jarac i probowal przekonywac ze palenie szkodzi.
                                            Nigdzie nie napisalam zebys nie rozmawial z dzieckiem na ten temat. Zwrocilam
                                            tylko uwage na to iz ono i tak zrobi to co mu sie podoba, a nie Tobie :)



                                            > > a czemu by nie? W Holandii rodzice popalaja razem z dziecmi.
                                            >
                                            > Ale nie u mnie w domu.


                                            Fiu fiu jaki srogi tata :) moze jeszcze zwolennik bicia w pupke? :)
                                            • allegro.con.brio Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 15:02
                                              asiulka81 napisała:

                                              > Chodziło mi o to iż Twoje dziecko moze wyznawac inne warosci niz Ty i
                                              > niekoniecznie musi zgadzac sie ze swoim tatusiem w tej kwestii.

                                              Wiem że nie musi, ale lepiej robić wszystko by wyznawało. To się chyba
                                              wychowanie nazywa albo jakoś podobnie ;)

                                              > Z Twoich postow
                                              > wynika iz zabranialbys mu jarac i probowal przekonywac ze palenie szkodzi.
                                              > Nigdzie nie napisalam zebys nie rozmawial z dzieckiem na ten temat. Zwrocilam
                                              > tylko uwage na to iz ono i tak zrobi to co mu sie podoba, a nie Tobie :)

                                              W wypowiedziach wyczułem że wszelkie próby wpływania na dziecko skazane są na
                                              niepowodzenie. Stąd się czepiam.

                                              > > Ale nie u mnie w domu.
                                              >
                                              >
                                              > Fiu fiu jaki srogi tata :)

                                              Nie mam dzieci.

                                              > moze jeszcze zwolennik bicia w pupke? :)

                                              Jak trzeba. :)
                                              • asiulka81 Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 15:16
                                                allegro.con.brio napisał:


                                                > Wiem że nie musi, ale lepiej robić wszystko by wyznawało. To się chyba
                                                > wychowanie nazywa albo jakoś podobnie ;)


                                                taaak, to nazywa sie chyba wychowanie. z autopsji tego nie znam ale czytalam o
                                                tym w ksiazkach :))) ponoc czasami daje zerowe rezultaty pomimo gorliwych checi
                                                rodzicow :P



                                                > W wypowiedziach wyczułem że wszelkie próby wpływania na dziecko skazane są na
                                                > niepowodzenie. Stąd się czepiam.


                                                zawsze istnieje malenka szansa ze uda Ci sie skutecznie zamanipulowac
                                                dzieciakiem :)


                                                > Nie mam dzieci.


                                                ale bylbys srogim ojcem-brrrr, na sama mysl ze mialabym takiego tate ciarki
                                                przechodza mi po plecach. nie znioslabym gdyby ktos probowal zawlaszczyc moja
                                                autonomie. biedne Twoje przyszle dzieci jesli je bedziesz mial :)



                                                > Jak trzeba. :)


                                                bic w pupe nie wolno! nie wiesz o tym??? w prawie wszystkich krajach
                                                europejskich oprocz zacofanej Polski wprowadzono zakaz bicia dzieci.
                                                • allegro.con.brio Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 15:28
                                                  asiulka81 napisała:

                                                  > tym w ksiazkach :))) ponoc czasami daje zerowe rezultaty pomimo gorliwych
                                                  > checi rodzicow :P

                                                  Czasami.

                                                  > zawsze istnieje malenka szansa ze uda Ci sie skutecznie zamanipulowac
                                                  > dzieciakiem :)

                                                  Nie taka mała. Ale też pewności nigdy się nie ma. Czy przez to rodzice nie mają
                                                  prawa próbować? Z resztą, strach pomyśleć gdyby tak wszyscy przestali
                                                  wychowywać.

                                                  > > Nie mam dzieci.
                                                  >
                                                  >
                                                  > ale bylbys srogim ojcem-brrrr, na sama mysl ze mialabym takiego tate ciarki
                                                  > przechodza mi po plecach. nie znioslabym gdyby ktos probowal zawlaszczyc moja
                                                  > autonomie. biedne Twoje przyszle dzieci jesli je bedziesz mial :)

                                                  Eeetam. Byłbym (no i jestem) bardzo kochany.


                                                  > > Jak trzeba. :)
                                                  >
                                                  >
                                                  > bic w pupe nie wolno! nie wiesz o tym??? w prawie wszystkich krajach
                                                  > europejskich oprocz zacofanej Polski wprowadzono zakaz bicia dzieci.

                                                  Tzw. ełropy nie musisz mi bardziej zniechęcać. Bóg da, to któregoś pięknego
                                                  dnia wystąpimy z tego tworu socjalistycznych republik ełropejskich. Oby stało
                                                  się to jak najszybciej.
                                                  • asiulka81 Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 15:38
                                                    allegro.con.brio napisał:



                                                    > Nie taka mała. Ale też pewności nigdy się nie ma. Czy przez to rodzice nie
                                                    mają prawa próbować? Z resztą, strach pomyśleć gdyby tak wszyscy przestali
                                                    wychowywać.

                                                    przesadzasz. ja wychowywalas sie praktycznie bez udzialu rodzicow i nie jestem
                                                    jakos straszliwie pokrecona. oczywiscie mam przez to kilka zaburzen i inne
                                                    spojrzenie na swiat, ale nikogo nie zamordowalam, nie jestem wandalem, ogolnie
                                                    chyba jestem dobrym czlowiekiem.

                                                    > Eeetam. Byłbym (no i jestem) bardzo kochany.


                                                    Nie watpie :P zwlaszcza jak dogryzasz komus :))))



                                                    > Tzw. ełropy nie musisz mi bardziej zniechęcać. Bóg da, to któregoś pięknego
                                                    > dnia wystąpimy z tego tworu socjalistycznych republik ełropejskich. Oby stało
                                                    > się to jak najszybciej.

                                                    piszesz jaka stara dewota z LPRu. Jeszcze zacznij skandowac UE NIE :)))
                                                  • allegro.con.brio Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 15:48
                                                    asiulka81 napisała:

                                                    > przesadzasz. ja wychowywalas sie praktycznie bez udzialu rodzicow i nie
                                                    > jestem jakos straszliwie pokrecona. oczywiscie mam przez to kilka zaburzen i
                                                    > inne spojrzenie na swiat, ale nikogo nie zamordowalam, nie jestem wandalem,
                                                    > ogolnie chyba jestem dobrym czlowiekiem.

                                                    Dobry wpływ rodziców nie wyklucza jednocześnie tego by dziecko wychowane bez
                                                    rodziców nie zostało diabłem wcielonym.

                                                    > > Eeetam. Byłbym (no i jestem) bardzo kochany.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Nie watpie :P zwlaszcza jak dogryzasz komus :))))

                                                    Niby komu? :)

                                                    > piszesz jaka stara dewota z LPRu.

                                                    Jak już pisałem, nie jestem socjalistą.

                                                    > Jeszcze zacznij skandowac UE NIE :)))

                                                    Nie dla UE. :)
                              • kohol Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 15:35
                                allegro.con.brio napisał:

                                > Truno osądzić czy bardziej, ja jedynie uważam że jest to
                                > bardzo 'niewskazane'.
                                > I o ile chciałbym mieć wpływ na najbliższych w tej kwestii, o tyle cała
                                > reszta może robić jak uważa.

                                ...tylko że będziesz ich uważał za tchórzy albo głupków?
                                :)
                                • allegro.con.brio Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 15:37
                                  kohol napisała:


                                  > ...tylko że będziesz ich uważał za tchórzy albo głupków?
                                  > :)


                                  Takie już moje zbójeckie prawo. :)
                                  • kohol Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 15:42
                                    Każdy ma prawo do błędów :)
                                    • asiulka81 Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 15:45
                                      kohol napisała:

                                      > Każdy ma prawo do błędów :)

                                      Palenie jointow nie powinno byc umieszczane w kategori bledow. to po prostu
                                      jedna z form relaksacji. a ze kontrowersyjnie odbierana przez spoleczenstwo to
                                      juz zupelnie inna sprawa.
                                      • kohol Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 15:50
                                        Ja mówię raczej o błędnym myśleniu - o osobach, które palą, że są tchórzami
                                        albo głupkami :)
                                        Bo niekoniecznie są.
                                        • allegro.con.brio Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 15:51
                                          kohol napisała:


                                          > Bo niekoniecznie są.


                                          Może tak: niekoniecznie o tym wiedzą. ;)
                                          • kohol Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 15:52
                                            A skąd wiesz, że wiesz lepiej?
                                            :)
                                            • allegro.con.brio Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 15:54
                                              kohol napisała:

                                              > A skąd wiesz, że wiesz lepiej?

                                              Nie przypalam, stąd myślę bardziej trzeźwo :)
                                              • asiulka81 Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 15:56
                                                allegro.con.brio napisał:


                                                > Nie przypalam, stąd myślę bardziej trzeźwo :)

                                                hahahaaha widze ze mamy tu zwolennika tezy "jedyna sluszna racja to moja racja"
                                                • allegro.con.brio Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 16:00
                                                  asiulka81 napisała:

                                                  > allegro.con.brio napisał:
                                                  >
                                                  >
                                                  > > Nie przypalam, stąd myślę bardziej trzeźwo :)
                                                  >
                                                  > hahahaaha widze ze mamy tu zwolennika tezy "jedyna sluszna racja to moja
                                                  > racja"

                                                  E, jak mnie przekonasz (już Ci kiedyś pisałem), zmienię zdanie. Ty jak
                                                  zauważyłem też nie rozpoczynasz dyskusji od przyznania mi racji.
                                                  • asiulka81 Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 16:07
                                                    allegro.con.brio napisał:


                                                    > E, jak mnie przekonasz (już Ci kiedyś pisałem), zmienię zdanie.


                                                    Ale Ciebie da sie przekonac tylko na chwile :P


                                                    > Ty jak zauważyłem też nie rozpoczynasz dyskusji od przyznania mi racji.

                                                    bo jej nie masz ;P
                                                  • allegro.con.brio Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 16:11
                                                    asiulka81 napisała:

                                                    > allegro.con.brio napisał:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > E, jak mnie przekonasz (już Ci kiedyś pisałem), zmienię zdanie.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Ale Ciebie da sie przekonac tylko na chwile :P

                                                    Błędne wrażenie.

                                                    > > Ty jak zauważyłem też nie rozpoczynasz dyskusji od przyznania mi racji.
                                                    >
                                                    > bo jej nie masz ;P

                                                    Ano właśnie.
                                              • kohol Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 16:02
                                                To Tobie się tak wydaje.
                                                Nie ma żadnych dowodów.
                                                Możemy sie licytować na wiedze, wykształcenie czy inteligencję, z tym że to nic
                                                nie zmieni - to żaden dowód. Twój punkt widzenia na szczęście jest
                                                nieszkodliwy - samo uważanie kogoś za tchórza czy głupka nie jest jakoś
                                                szczególnie krzywdzące, tyle że niekoniecznie jest to obiektywną prawdą.
                                                Osobiście wolę nie osądzać ani nie rzucać ostrych słów, póki nie mam jakichś
                                                dowodów czy uzasadnionych podejrzeń, ale to już tylko mój wtręt :)
                                                • allegro.con.brio Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 16:10
                                                  kohol napisała:

                                                  > [...] Twój punkt widzenia na szczęście jest
                                                  > nieszkodliwy - samo uważanie kogoś za tchórza czy głupka nie jest jakoś
                                                  > szczególnie krzywdzące, tyle że niekoniecznie jest to obiektywną prawdą.

                                                  Zgadzam się.
                                    • allegro.con.brio Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 15:50
                                      kohol napisała:

                                      > Każdy ma prawo do błędów :)

                                      Wiem, błądzić też nikomu nie bronię, jeśli robi to na własne życzenie. :)
    • graziella Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 16:52
      A jak wlasciwie zachowuje sie osoba palaca marihuane nalogowo? Moj maz pali
      codziennie wieczorem i czasem sie zastanawiam, co byloby innego w jego
      zachowaniu, gdyby skonczyl z tym bezsensownym nalogiem... Nie mam pojecia, bo
      pali odkad pamietam....
      • onlyju Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 17:00
        O takich ludziach mówię.
        Nie widzisz róznicy, bo pali od zawsze.
        Dlaczego i po co pali? Uspokaja go to? Nakręca? Jest jakiś cel, wytlumaczenie?
        Nie zachowuje się inaczej, gdy pali? Nie ma dziwnych przemyśleń?
        • graziella Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 17:07
          Oczywiscie dostrzegam roznice w zachowaniu gdy jest juz ''spalony''- dziwne
          przemyslenia pojawiaja sie zawsze. Mysle ze pali, bo pomaga mu to sie
          zrelaksowac, odpoczac po pracy. Ostatnio zauwazylam, ze w ciagu dnia bywa
          rozdrazniony, nerwowy, a gdy zapali- wszystko mija, powraca spokoj. Martwi mnie
          to coraz bardziej. Kilka razy obiecywal mi, ze przestanie palic, ale wracal do
          nalogu po kilku tygodniach. Przestalam wierzyc, ze kiedykolwiek to zrobi.
          • onlyju Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 17:18
            Czy czujesz, że to może kiedyś zrujnować Wasze/Twoje/jego życie? Czy ma to
            bezpośredni wplyw na jakość Waszego malżeństwa?
            Mam wrażenie, że ludzie, którzy palą, stopniowo przyzwyczajają się do jednego
            miejsca, do jednej metody na życie i każde odstępstwo od ich "normy" ("nie będę
            mógl sobie usiąść wieczorem i zapalić") powoduje konflikty i niepewność w
            związku. Nie masz wrażenia, że przeszkadzasz mu w jego życiu? Ze kiedyś -
            spalony czy nie - zacznie Cię traktować jak wroga? Chyba bym się o to obawiala.
            • graziella Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 17:29
              Czasem brakuje mi jego bliskiej obecnosci- bywa ze jestesmy razem w salonie,
              ale jakby tysiace kilometrow od siebie. Po paleniu jest bardziej otwarty,
              bardziej czuly. Ogolnie -bardzo sie kochamy, okazujemy sobie uczucia, potrafimy
              cieszyc sie soba. Ale nie tak czesto, jakbym sobie tego zyczyla. Nie wiem, czy
              bez marihuany nasze wspolne zycie byloby piekniejsze?
              • onlyju Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 17:47
                Kto to wie. Gdyby nie palil, może byloby lepiej, równie duże szanse na gorzej.
                Najgorszy problem w odróżnieniu tego, kiedy jest prawdziwy... spalony czy
                trzeźwy. Czy trawa wyzwala w nim emocje, których nie potrafi okazywać na
                trzeźwo, czy może paląc czuje się na tyle dobrze, by móc też uszczęśliwić
                Ciebie...
                Podobno milo jest tylko przez chwilę, po niej przychodzi jeszcze większa
                beznadzieja. I tak co wieczór... Nalogowcy podobno lubią siebie na trzeźwo, ale
                przyznają się do tego bardzo rzadko. Rzadko też mają możliwość i motywację
                dluższej abstynencji.
                • graziella Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 17:51
                  Dziekuje Ci za rozmowe. Naklonila mnie do rozmyslan...
                  Pozdrawiam cieplo.
                  • onlyju Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 17:53
                    Ja również dziękuję.
                    Jeśli będziesz miala ochotę kiedykolwiek wrócić do tematu - pisz na @ gazeta.
                    Serdecznie Cię pozdrawiam!
                    • graziella Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 17:54
                      Dziekuje, byc moze skorzystam. :-*
        • 1zeus1 Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 17:07
          A co z Holendrami i Belgami? Czy cos z nimi nie tak?:)
          • vatazhka Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 18:54
            Nie każdy tam pali, zwłaszcza nałogowo!
    • dziewusia Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 17:34
      oh ja znam taki przyklad... wiekszosc moich znajomych pali trawe i to dosc
      czesto. moj facet jest narkomanem...i chce sie leczyc. a ja go kocham wiec bede
      przy nim, bede wierzyc ze milosc jest silniejsza niz nalog i wszystko mozna
      przezwyciezyc... ale narkotyki to zdecydowanie zlo. czasem mozna sobie
      zakminic, tak dla jaj, raz na kilka miesiecy, ale bez przesady.....
      • 1zeus1 Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 17:37
        To musi wciagac haluny albo prochy, skoro nadaje sie do leczenia
        • allegro.con.brio Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 20:59
          Co to są haluny?
    • lily824 Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 18:54
      Mam wielu znajomych, ktorzy popalaja. Nie ma imprezy na ktorej ktos by nie
      palil, wola takie niz z alk.
      Znam goscia (powaznego przedsiebiorce, powazanego w srodowisku) i jest z nim
      tak jak piszesz, poza sukcesem emocjonalnego zycia sobie ulozyc nie potrafi.
      Prawie kazdy dzien zaczyna od gibona, i tak tez konczy. O dniach wolnych nawet
      nie wspominam, bo na 2 sie nie konczy. Mowi ze to go relaksuje, ze odpreza.
      Calkiem inny jest gdy jest spalony- bardziej czuly, otwarty, szczesliwy...
      Trzezwy- nerwowy, spiety i rozdrazniony...
      Bilans jest taki ze nie radzi sobie jednak, bo emocjonalne problemy bardzo go
      przerastaja... niestety:(
      • allegro.con.brio Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 20:58
        lily824 napisała:

        > Calkiem inny jest gdy jest spalony- bardziej czuly, otwarty, szczesliwy...
        > Trzezwy- nerwowy, spiety i rozdrazniony...

        Podobna sytuacja jest u jednego znajomego. Tyle że tamten nawet nie jest
        niewiadomo jak 'poważnym przedsiębiorcą'. Jak zapali, jest nie do poznania, inny
        człowiek, spokojny, zrelaksowany itp. Oczywiście w nałóg nie wpadł, co to to
        nie, tylko tak od paru lat sobie popala.
    • die_schweiz Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 19:24
      >> Chyba każda/y z nas coś tam popalal lub popala.

      Podobnie jak kilka innych osób ja nie próbowałam i zaliczam trawkę do takich
      "atrakcji", których wcale próbować nie muszę: np. raz coś ukraść, spróbować
      skoku z wiaduktu na rozpędzony pociąg, seksu grupowego, itd itp.
      I dołączając swój głos do dyskusji: myślę, że jest to kolejna rozrywka. I jak
      wiele rozrywek wciąga.
      Tak, znam takich ludzi, którzy ostro popalają i mam takie same obserwacje:
      często są to ludzie "Popaprani emocjonalnie, niezdolni do milości, zaniedbujący
      swoje> kobiety, samotni, źli, smutni."
      Znam też takie osoby, którzy pod wpływem trawy zaczęli bawić się w specyficzne
      gry, to modne obecnie w świecie "wysokiego biznesu" więc pewnie zetknęłaś się na
      wyjazdach integracyjnych. Chodzi mi o RPG w rzeczywistości i szafowanie swoim
      oraz innych życiem, daleko niebezpieczniejsze od palenia trawki.
    • reniatoja Re: marihuana love, marihuana life 15.02.06, 22:19
      Ja parę razy zapaliłam, może ze cztery razy razy na przestrzeni dziesięciu lat.
      To bardzo przyjemne uczucie być lekko na haju. Za mocno się naćpać - nie
      przyjemne. Ale bałabym się palić to częściej, bałabym się uzależnienia i
      zniszczenia zdrowia. Ostatni raz zapaliłam trawę mając już dziecko - czułam się
      fatalnie z tego powodu, uznałam że nie mogę być matką i równocześnie, nawet za
      plecami moich dzieci palić trawy, miałam straszne wyrzuty sumienia właśnie z
      tego powodu. Nigdy więcej nie zapaliłam i myślę, że wiecej nie zapalę - właśnie
      z tego względu, że mając dzieci nie mogę sobie już pozwalać na pewne
      szaleństwa, to nie fair. Znam ludzi, którzy palą na codzień - współczuję im.
      Ktoś tu dobrze porównał palenie trawki do dalekich podróży, wyjścia do teatru
      czy czytania książki. To są przyjemności, atrakcje, ale z atrakcji nie korzysta
      się na codzień. Wtedy przestają byc atrakcjami, przestają mieć smaczek. A nie
      wierzę, że marihuana nie niszczy zdrowia ani nie uzależnia. W pewnym momencie
      palenie trawki staje się normalnym nałogiem, a każdy nałóg jest zły.
    • ryfka84 Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 09:53
      A ja nie popalałam i popalać nie mam zamiaru.
    • roman_tyczka Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 09:54
      alez prosze mowic wylacznie za siebie! nie popalalam ja, nie popalal moj maz,
      nie popala moj brat i mam nadzieje te tradycje podtrzyma moj syn.
    • dzikoozka Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 10:34
      onlyju napisała:

      > Chyba każda/y z nas coś tam popalal lub popala. I większość z nas pewnie nie
      > widzi w tym problemu. Ja również większego problemu nie widzę.
      Ja nie, nigdy, wiec nie generalizuj.

      > Coraz częściej spotykam się z ludźmi, którzy na odreagowanie, stlumienie
      >negatywnych emocji, na nerwy - palą. Palą intensywnie i regularnie. Nalogowo.
      > Palą do obiadu, palą po kolacji, palą przed seksem, po seksie (jeden pali na
      > kiblu, bo tak się przyzwyczail, że już inaczej nie może...) palą jak jest
      fajnie i jak jest dól. Palą z każdej okazji oraz bez okazji. To ludzie w
      > różnym wieku - pomijam mlodszych, bo mlodość ma swoje prawa. Palą ci, którzy
      > osiągają wiele - są znanymi z sukcesów biznesmenami, ludźmi
      przedsiębiorczymi, poważanymi we wlasnym środowisku.
      > Przyglądam się nieco bliżej i widzę, że poza sukcesem nie potrafią ulożyć
      > sobie życia. Popaprani emocjonalnie, niezdolni do milości, zaniedbujący swoje
      > kobiety, samotni, źli, smutni.
      >
      > I niby nie mam nic przeciwko, a jednak widzę, jak ci, którzy nie mogą bez
      > tego żyć - spalają z kolejną lufką swoje życie.
      >
      > Macie doświadczenia? Znacie podobne przyklady, gdzie ten nalóg niszczy życie?
      > Dlaczego traktujemy nadal palenie trawy bardziej pozytywnie niż np. alkohol,
      > papierosy (pomijam stopień szkodliwości na zdrowie fizyczne - chodzi mi
      zdecydowanie o zdrowie i funkcjonowanie psychiczne).

      Moze dlatego, ze jak siegasz po pierwszą trawę, myślisz że wszyscy to robią?
      • onlyju Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 10:51
        > Ja nie, nigdy, wiec nie generalizuj.
        CHYBA
    • widokzmarsa Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 11:04
      ja kiedyś paliłem komitety jak byłem przygnębiony. teraz pozostaje pluć na
      telewizor. Czasem sobie tylko pójdę podpalę jakiś domek ubeka a on nie wie kto i
      dlaczego i może się tylko domyślać
    • kowianeczka69 Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 11:45
      Ja to biore wszystko, ba malo tego, sprzedaje hehehe
      • onlyju Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 11:57
        tak, tak, zeus. wszyscy cię rozumiemy.
    • evelinasz1 Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 11:53
      Mój brat pali trawke codziennie. Ma żone,trójke wspaniałych dzieciaków,dom,
      dobrą prace. Zgadzam się zupełnie z tym co napisałaś Onlyju :"Popaprani
      emocjonalnie, niezdolni do milości, zaniedbujący swoje kobiety, samotni, źli,
      smutni." Twierdzi, że pomaga mu to zrelaksować się, odstresować a mi żygać się
      chce gdy widze ten jego głupkowaty uśmiech itp. po paleniu.
      • onlyju Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 12:01
        Zadziwiające jest to, że w normalnym, szczęśliwym - zdawaloby się - życiu,
        potrzba takich stymulatorów. Co to znaczy "dla relaksu"...
        straszne. Nalóg rządzi się swoimi prawami, trudno je zrozumieć.
    • hadriana_siloe Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 11:57
      Ludzie nie umieją się odstresowac, lub wymaga to od nich zbyt dużego wysiłku.
      Trawka jest prosta w użyciu i gwarantuje sympatyczne przezycia. Choć to fakt,
      im wyżej w biznesie tym większe wymagania wobez uzywek. Spotkałam się z
      opowieściami na temat życia z wysokich sfer bankowych. Ile w tym prawdy, ile
      plotki, nie będzie mi raczej dane sprawdzić.
      wydaje mi się że w każdym towarzystwie ktoś kiedyś podpalal, podpala, lub
      podpalać będzie. Nie znam jednak osobiście osób, których życie zostało
      wyniszczone przez tą używkę. Natomiast znam takich których wyniszcza alkohol, w
      związku z tym to w nim widzę większe zagrożenie.
      • onlyju Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 12:05
        Swoją wypowiedzią potwierdzilaś moje przypuszczenie - alkohol wydaje nam się
        bardziej niebezpieczny. Dlaczego? Bo jest bardziej widoczny? Bo dostępny zawsze
        i wszędzie? Trawa jest równie niebezpieczna. Cichy zabójca życia psychicznego -
        nie tak widoczny, nie tak oczywisty, dla większości nie do wykrycia na pierwszy
        rzut oka, a jednak nalóg! Pożera, uzależnia, nie daje bez siebie żyć.
        • sumire Re: marihuana love, marihuana life 16.02.06, 12:39
          Ale nie musi tak być. Nie każdy, kto pije alkohol, jest od niego uzależniony i
          nie każdy, kto od czasu do czasu zapali jointa, jest na prostej drodze do
          nałogu. Oczywiście nie twierdzę, ze nie ma żadnego ryzyka - każdy, kto lubi
          używki, musi przynajmniej od czasu do czasu użyć rozumu, żeby się nie zapędzić.
          Niemniej ta dyskusja mogłaby równie dobrze dotyczyć papierosów, które ciągle,
          nie wiedzieć czemu, są jakoś lepiej tolerowane.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka