kaszka51
23.02.06, 19:16
Zastanawiałam się długo czy to napisać ,ale jednak napiszę bo nie daje mi to
spokoju.Całą sytuacje opiszę w skrócie.Z mężem pracujemy razem, ja miałam w
pracy przerwę ,a kiedy wróciłam do niej zauważyłam dziwne zachowanie naszej
znajomej którą dość dobrze znam,za bardzo chyba zwracała uwagę na mojego męża
zastanawiałam się czym to jest spowodowane ,powiedziałam o tym mężowi i nawet
jego podejrzewałam że on może coś tez ma z tym wspólnego ale on zaprzeczył i
powiedział że może mi się wydaje,a ja mu na to że nie zdiwię się jak go w
niedługim czasie odwiedzi(co niebyło naprawdę w jej stylu )Po pewnym
czasietak tez się stało ,odwiedziła męz a pod pozorem przechadzki ( we
wczesniejszych naszych relacjach mój mąz byłby ostatnią osobą którą by
odwiedziła)mąż był w szoku jak ją u siebie zobaczył i ja wypędził ,a zaraz
potem zadzwonił do mnie i powiedział że miał odwiedziny i że miałam rację co
do moich podejrzeń.A ja nie czekając długo ,powiedziałam o jej dziwnym
zachowaniu, a ona zaprzeczyła(bo cóż miała biedna zrobić ,ja pewnie też bym
tak zrobiła),po tym za chwilę poszła do koleżanki zaczęła płakać i
opwiedziała jej wszystko.Noi jak to często w życiu bywa żona czyli ja wyjdę
na zazdrośnicęi niedługo pewnie będę posmiewiskiem.Ale jakoś się tym nie
przejmuję, bo nikt nie ma prawa włązić z "brudnymi butami" do czyjegoś
życia.Napiszcie co zrobiłybyście w takiej sytuacji,czy dobrze zrobiłam mówiąc
jej że wiem...Proszę napiszcie