Dodaj do ulubionych

Czy przypadkiem przyczyna zgody na aborcje

IP: *.abo.wanadoo.fr 26.11.02, 12:16
nie jest tak naprawde strach/konformizm/dulszczyzna?
Nie mowie, ze zawsze...
Przyszlo mi to do glowy, gdy czytalam na 'Kobiecie'
watek Bibi, a na 'Feminizmie' ten pt. 'feministka=przeciwniczka...',
czy jakos tak, dlatego niniejszy watek zamieszcze na obydwu forach.
Co nie znaczy, ze tak oceniam motywacje wypowiadajacych sie tam
konkretnych osob... Te wypowiedzi mnie tylko natchnely...
Bibi mowi, ze ma 'nieslubne' dziecko i z tego, jak to mowi, widac
wyraznie, ze czuje sie jakos tym faktem napietnowana. Z jednej strony -
pietnuje ja spoleczenstwo, z drugiej, albo raczej PRZEDE WSZYSTKIM -
ona sama jest przekonana, ze z powodu faktu posiadania owego malenstwa
jest gorsza... Co ciekawe, wszyscy natychmiast to jej przekonanie kupuja...
wbrew pozorom, oczywiscie, choc ci sami wszyscy o sobie mysla, ze tacy sa
nowoczesni/tolerancyjni/rozumiejacy itd.
Oczywiscie troche upraszczam, wybaczcie. Do rzeczy jednak.
PO co rodzic dziecko, ktore poczelo sie przypadkiem?
Przede wszystkim - to wysilek fizyczny, deformacja pieknej figury,
koniecznosc zdania na pomoc innych, bol... Juz to dosc powodow do leku.
Potem mamy koniecznosc opieki nad dzieckiem... Ile to wysilku, nieprzespanych
nocy, zagrozen dla kariery, lub jej wrecz unicestwienia? Jest sie czego bac...
Najgorsze jest jednak chyba to, CO POWIEDZA LUDZIE?
Przeciez nie zaakceptuja kobiety z dzieckiem, ktorej nikt nie chcial, prawda?
Beda palcami wytykac... No i jak potem znalezc faceta, skoro i bez tego to
takie trudne? STRACH, STRACH, STRACH!
No to bach, i klopot z glowy...
A potem to my wlasnie wytykamy palcami te, ktore maja dzieci bez ojcow,
ktorych nikt nie chcial...
Skrobanki na zewnatrz nie widac. Mozna wyjechac do innego miasta/kraju
i jest ok! Brzuch widac i bachora widac. A przeciez nie jest wazne, jak
zyjemy,wazne jest to, co inni o nas powiedza...
Mam choc troche racji?
Obserwuj wątek
    • Gość: jendza Dodam, IP: *.abo.wanadoo.fr 26.11.02, 14:37
      ze nie tylko, albo raczej nie tyle chodzi mi o zgode
      na konkretny akt, ile o poglad na sprawe... i przyczyne
      rzeczywista, dla ktorej taki, a nie inny poglad zywimy...
      • agniecha27 Re: Dodam, 26.11.02, 14:48
        Chyba nie do końca rozumiem, o co Ci chodzi.
        Ale jeżeli dobrze rozumiem przedmiot sprawy, to pogląd (przynajmniej w moim
        wypadku) ma ścisły związek z "aktem", natomiast podstawy, tego poglądu, są (jak
        to często bywa jeżeli chodzi o gatunek ludzki) bardziej emocjonalny niż
        racjonalny...

        Zresztą ten temat już był tyle razy wałkowany, że wystarczy przejrzeć archiwa...

        Pozdrawiam :)

        ?
        • Gość: jendza Re: Dodam, IP: *.abo.wanadoo.fr 26.11.02, 15:01
          agniecha27 napisała:

          > Chyba nie do końca rozumiem, o co Ci chodzi.
          > Ale jeżeli dobrze rozumiem przedmiot sprawy, to pogląd (przynajmniej w moim
          > wypadku) ma ścisły związek z "aktem", natomiast podstawy, tego poglądu, są
          (jak
          >
          > to często bywa jeżeli chodzi o gatunek ludzki) bardziej emocjonalny niż
          > racjonalny...

          Poglad ma rzeczywiscie scisly zwiazek z aktem, przy tym prymarny jest poglad.
          Akt jest potem, choc nie zawsze byc musi.
          Innymi slowy ludzie maja jakis poglad na sprawe aborcji.
          Jesli jest to zgoda na nia, to nie jest ona bardzo czesto
          spekulatywna, ani oparta na jakichs przeslankach naukowych,
          tylko - jak dla siebie wlasnie 'odkrylam' - wynika z leku,
          czy hipokryzji, mowiac wprost.

          > Zresztą ten temat już był tyle razy wałkowany, że wystarczy przejrzeć
          archiwa..
          > .
          >
          > Pozdrawiam :)
          >
          Ja takoz :-))!
          j
    • winniepooh przypadkiem przyczyna (czyjej?) zgody na aborcje 27.11.02, 01:47
      właśnie czyjej zgody?
      1.zgody przyszłej matki (aktu wolnej woli)
      2. zgody społeczeństwa na wymuszenie tego na niej (aktu przemocy)
      myslę, że znam odpowiedź...


      Gość portalu: jendza napisał:


      > Bibi mowi, ze ma 'nieslubne' dziecko i z tego, jak to mowi, widac
      > wyraznie, ze czuje sie jakos tym faktem napietnowana. Z jednej strony -
      > pietnuje ja spoleczenstwo, z drugiej, albo raczej PRZEDE WSZYSTKIM -
      > ona sama jest przekonana, ze z powodu faktu posiadania owego malenstwa
      > jest gorsza... Co ciekawe, wszyscy natychmiast to jej przekonanie kupuja...
      > wbrew pozorom, oczywiscie, choc ci sami wszyscy o sobie mysla, ze tacy sa
      > nowoczesni/tolerancyjni/rozumiejacy itd.
      Nie odniosłam wrażenia, ze Bibi czuje się "gorsza", odniosłam natomiast
      wrażenie, że jest pełna obaw i rozterek, i że ma do tego jak najbardziej
      obiektywne powody - ojciec dziecka się wyparł, kolejni faceci ulatniali się na
      wieść o małej, nie uważam że PRZEDE WSZYSTKIM (jak to wykrzyczałaś caps
      lockiem) sama się "piętnuje". Ta "drobna" róznica IMHO posiada kolosalne
      znaczenie, ponieważ ciężarem odpowiedzialności za to co, oceniamy negatywnie
      obarcza osobę, a nie sytuację, IMHO niezasłużenie i niesprawiedliwie.
      > Oczywiscie troche upraszczam, wybaczcie. Do rzeczy jednak.
      nie upraszczasz, tylko odwracasz kota ogonem
      > PO co rodzic dziecko, ktore poczelo sie przypadkiem?
      > Przede wszystkim - to wysilek fizyczny, deformacja pieknej figury,
      > koniecznosc zdania na pomoc innych, bol... Juz to dosc powodow do leku.
      to wszystko prawda, ale medycyna jak wiemy nie jest dziś całkowicie bezradna
      wobec tych przypadłosci (jesli kogoś stać), nie jet to jednak tylko kwestia
      dyskomfortu fizycznego, lecz przezycia drastycznego naruszenia integralności
      najbardziej intymnej sfery fizycznej wbrew woli danej osoby, jest to więc
      doswiadczenie przemocy fizycznej i psychicznej. jasne, że wygodniej jest
      odwrócić od tego oczy i sprowadzić dramat do poziomu trywialnej farsy o
      rozterkach kosmetycznych, wtedy łatwo jest wydać wyrok
      > Potem mamy koniecznosc opieki nad dzieckiem... Ile to wysilku, nieprzespanych
      > nocy, zagrozen dla kariery, lub jej wrecz unicestwienia? Jest sie czego bac...
      to wszystko prawda
      > Najgorsze jest jednak chyba to, CO POWIEDZA LUDZIE?
      nie co POWIEDZĄ ludzie, tylko czy już zawsze będę samotną matką, czy zdołam
      ułozyć sobie życie? jak sobie poradzę?
      jak widać, wpadka może zrujnować zarówno karierę, jak i zycie osobiste
      > Przeciez nie zaakceptuja kobiety z dzieckiem, ktorej nikt nie chcial, prawda?
      > Beda palcami wytykac... No i jak potem znalezc faceta, skoro i bez tego to
      > takie trudne? STRACH, STRACH, STRACH!
      nie widzę, aby wytykano palcami samotne matki, nawet w Polsce, a co dopiero
      tam, gdzie mieszkasz, ludzie są raczej zyczliwi takim osobom, ale trzymają się
      na dystans, dlatego nie demonizowałabym czynnika opinii publicznej jako takiej,
      powodem owego STRACHU, IMHO jak najbardziej uzasadnionego, jest przewidywanie
      bardzo, bardzo, bardzo powaznych, realnych komplikacji życiowych. dochodzi do
      tego jeszce równie realny strach o przyszłość dziecka, o to żeby nie usłyszeć
      kiedyś; "mamo, po co mnie urodziłaś", co może być skutkiem owych komplikacji
      (skazania się, czyli również dziecka, na biedę i samotność). Sprowdzając ten
      rzeczywisty problem z gatunku "być, albo nie być" do poziomu obawy przed utratą
      reputacji po raz kolejny go trywializujesz, umniejszając rangę bohaterstwa,
      jakim jest wydanie na świat niechcianego dzieckai wychowanie go, pomimo
      wszystko. IMHO w naszych banalnych, wygodnych, postmodernistycznych czasach,
      jest to jeden z niewielu aktów prawdziwego bohaterstwa, które zostały do
      wziecia. Właśnie owa banalizacja problemu, próba szukania uzasadnień
      umniejszających jego wagę jest konieczna, jeżeli dąży się do narzuceia
      ustawoego obowiązku rodzenia niechcianych dzieci (tzn, złożenia ofiary ze
      swojego życia), zrównując go z ustawowym obowiązkiem wyełnienia PITu, przecież
      bohaterstwo (sic!) nie może być obowiązkowe.
      zeby było jasne: nie jestem "za" aborcją (chyba nikt rozsądny za tym nie jest)
      jestem za szacunkiem dla tych, których stać na poświęcenie, niech robią to z
      własnej woli, a nie ze STRACHU przed sankcjami. Zła, złem nie zwyciężysz, ani
      przemocy przemocą, ani strachu strachem. Zmianę statusu z podmiotowego
      (decyduję) na przedmiotowy (zadecydowano), która ma miejsce w momenice
      wprowadzenia ustwowego nakazu poświecenia (donoszenia ciąży) traktuję jako
      przemoc instytucjonalna.
      Jasne, ze ludzie pokroju Jendzy tego nie zrozumieją, c'est la vie.
      nawiasem mówiąc Jndzo - sama siebie zaliczyłabyć do res cogitans, czy res
      extensa?

      > No to bach, i klopot z glowy...
      > A potem to my wlasnie wytykamy palcami te, ktore maja dzieci bez ojcow,
      > ktorych nikt nie chcial...
      > Skrobanki na zewnatrz nie widac. Mozna wyjechac do innego miasta/kraju
      > i jest ok! Brzuch widac i bachora widac. A przeciez nie jest wazne, jak
      > zyjemy,wazne jest to, co inni o nas powiedza...
      > Mam choc troche racji?
      TROCHĘ racji masz, nie mniej jednak płaskie te Twoje przemyslenia, oj
      płaskie....

      • Gość: jendza Winniepooh IP: *.abo.wanadoo.fr 28.11.02, 12:23
        winniepooh napisał:

        ) właśnie czyjej zgody?
        ) 1.zgody przyszłej matki (aktu wolnej woli)
        ) 2. zgody społeczeństwa na wymuszenie tego na niej (aktu przemocy)
        ) myslę, że znam odpowiedź...

        Jesli 'znasz'te odpowiedz, a mimo to pytasz, rozumiem, ze nie jest to pytanie
        retoryczne, czyli takie, na ktore odpowiedzi nie oczekujesz..., tylko rodzaj
        manipulacji... Bede zatem tak samo 'nielogicza', jak Ty, i... odpowiem.
        AD1 Zgoda matki (nie 'przyszlej matki') na aborcje to wynikajaca z aktu
        wolnej woli decyzja o zamordowaniu wlasnego, kompletnie bezbronnego
        dziecka. Akt takiego zabojstwa jest destrukcja zarowno dziecka,
        jak i jego matki. Przy czym dziecko nie ma w sprawie wlasnego zycia
        nic do powiedzenia.
        AD2 Zgoda 'spoleczenstwa na wymuszenie tego na niej' jest czysta zywa
        Twoja manipulacja, do tego zle sformulowana. Rozumiem, ze chodzi CI o to,
        ze spoleczenstwo 'wymusza' na matce urodzenie jej dziecka (ustawa anty-
        aborcyjna), natomiast z Twojego tekstu wynika, ze spoleczenstwo wymusza
        na matce zgode na aborcje... Jesli jednak dobrze pojelam intencje Twojego
        blednego sformulowania, to nalezy zaznaczyc, ze ustawy nie sa po to,
        by cokolwiek na kimkolwiek 'wymuszac', tylko by porzadkowac zycie spoleczne.
        Mowiac w wielkim uproszczeniu. Jesli zatem obywatel X aktem wolnej woli chce
        zamordowac obywatela Y, to bezsprzecznie godzi to w porzadek spoleczny, zatem
        owo spoleczenstwo musi na ten 'wyraz wolnej woli' zareagowac wlasciwie...
        AD3, przez CIebie niedostrzezone, ustawa aborcyjna zmusza lekarza, wbrew jego
        woli i przysiedze Hipokratesa, do dokonywania zabojstw w majestacie
        wspolczesnego, nowoczesnego, demokratycznego prawa... Barbarzyncy bardziej sa
        ludzcy...


        ) Gość portalu: jendza napisał:
        )
        )
        ) ) Bibi mowi, ze ma 'nieslubne' dziecko i z tego, jak to mowi, widac
        ) ) wyraznie, ze czuje sie jakos tym faktem napietnowana. Z jednej strony -
        ) ) pietnuje ja spoleczenstwo, z drugiej, albo raczej PRZEDE WSZYSTKIM -
        ) ) ona sama jest przekonana, ze z powodu faktu posiadania owego malenstwa
        ) ) jest gorsza... Co ciekawe, wszyscy natychmiast to jej przekonanie kupuja..
        ) .
        ) ) wbrew pozorom, oczywiscie, choc ci sami wszyscy o sobie mysla, ze tacy sa
        ) ) nowoczesni/tolerancyjni/rozumiejacy itd.
        ) Nie odniosłam wrażenia, ze Bibi czuje się "gorsza", odniosłam natomiast
        ) wrażenie, że jest pełna obaw i rozterek, i że ma do tego jak najbardziej
        ) obiektywne powody - ojciec dziecka się wyparł, kolejni faceci ulatniali się
        na
        ) wieść o małej, nie uważam że PRZEDE WSZYSTKIM (jak to wykrzyczałaś caps
        ) lockiem) sama się "piętnuje". Ta "drobna" róznica IMHO posiada kolosalne
        ) znaczenie, ponieważ ciężarem odpowiedzialności za to co, oceniamy negatywnie
        ) obarcza osobę, a nie sytuację, IMHO niezasłużenie i niesprawiedliwie.
        ) ) Oczywiscie troche upraszczam, wybaczcie. Do rzeczy jednak.
        ) nie upraszczasz, tylko odwracasz kota ogonem
        ) ) PO co rodzic dziecko, ktore poczelo sie przypadkiem?
        ) ) Przede wszystkim - to wysilek fizyczny, deformacja pieknej figury,
        ) ) koniecznosc zdania na pomoc innych, bol... Juz to dosc powodow do leku.
        ) to wszystko prawda, ale medycyna jak wiemy nie jest dziś całkowicie bezradna
        ) wobec tych przypadłosci (jesli kogoś stać), nie jet to jednak tylko kwestia
        ) dyskomfortu fizycznego, lecz przezycia drastycznego naruszenia integralności
        ) najbardziej intymnej sfery fizycznej wbrew woli danej osoby, jest to więc
        ) doswiadczenie przemocy fizycznej i psychicznej. jasne, że wygodniej jest
        ) odwrócić od tego oczy i sprowadzić dramat do poziomu trywialnej farsy o
        ) rozterkach kosmetycznych, wtedy łatwo jest wydać wyrok
        ) ) Potem mamy koniecznosc opieki nad dzieckiem... Ile to wysilku, nieprzespan
        ) ych
        ) ) nocy, zagrozen dla kariery, lub jej wrecz unicestwienia? Jest sie czego ba
        ) c...
        ) to wszystko prawda
        ) ) Najgorsze jest jednak chyba to, CO POWIEDZA LUDZIE?
        ) nie co POWIEDZĄ ludzie, tylko czy już zawsze będę samotną matką, czy zdołam
        ) ułozyć sobie życie? jak sobie poradzę?
        ) jak widać, wpadka może zrujnować zarówno karierę, jak i zycie osobiste
        ) ) Przeciez nie zaakceptuja kobiety z dzieckiem, ktorej nikt nie chcial, praw
        ) da?
        ) ) Beda palcami wytykac... No i jak potem znalezc faceta, skoro i bez tego to
        )
        ) ) takie trudne? STRACH, STRACH, STRACH!
        ) nie widzę, aby wytykano palcami samotne matki, nawet w Polsce, a co dopiero
        ) tam, gdzie mieszkasz, ludzie są raczej zyczliwi takim osobom, ale trzymają
        się
        ) na dystans, dlatego nie demonizowałabym czynnika opinii publicznej jako
        takiej,
        )
        ) powodem owego STRACHU, IMHO jak najbardziej uzasadnionego, jest przewidywanie
        ) bardzo, bardzo, bardzo powaznych, realnych komplikacji życiowych. dochodzi do
        ) tego jeszce równie realny strach o przyszłość dziecka, o to żeby nie usłyszeć
        ) kiedyś; "mamo, po co mnie urodziłaś", co może być skutkiem owych komplikacji
        ) (skazania się, czyli również dziecka, na biedę i samotność). Sprowdzając ten
        ) rzeczywisty problem z gatunku "być, albo nie być" do poziomu obawy przed
        utratą
        )
        ) reputacji po raz kolejny go trywializujesz, umniejszając rangę bohaterstwa,
        ) jakim jest wydanie na świat niechcianego dzieckai wychowanie go, pomimo
        ) wszystko. IMHO w naszych banalnych, wygodnych, postmodernistycznych czasach,
        ) jest to jeden z niewielu aktów prawdziwego bohaterstwa, które zostały do
        ) wziecia. Właśnie owa banalizacja problemu, próba szukania uzasadnień
        ) umniejszających jego wagę jest konieczna, jeżeli dąży się do narzuceia
        ) ustawoego obowiązku rodzenia niechcianych dzieci (tzn, złożenia ofiary ze
        ) swojego życia), zrównując go z ustawowym obowiązkiem wyełnienia PITu,
        przecież
        ) bohaterstwo (sic!) nie może być obowiązkowe.
        ) zeby było jasne: nie jestem "za" aborcją (chyba nikt rozsądny za tym nie
        jest)
        ) jestem za szacunkiem dla tych, których stać na poświęcenie, niech robią to z
        ) własnej woli, a nie ze STRACHU przed sankcjami. Zła, złem nie zwyciężysz, ani
        ) przemocy przemocą, ani strachu strachem. Zmianę statusu z podmiotowego
        ) (decyduję) na przedmiotowy (zadecydowano), która ma miejsce w momenice
        ) wprowadzenia ustwowego nakazu poświecenia (donoszenia ciąży) traktuję jako
        ) przemoc instytucjonalna.
        ) Jasne, ze ludzie pokroju Jendzy tego nie zrozumieją, c'est la vie.
        ) nawiasem mówiąc Jndzo - sama siebie zaliczyłabyć do res cogitans, czy res
        ) extensa?
        )
        ) ) No to bach, i klopot z glowy...
        ) ) A potem to my wlasnie wytykamy palcami te, ktore maja dzieci bez ojcow,
        ) ) ktorych nikt nie chcial...
        ) ) Skrobanki na zewnatrz nie widac. Mozna wyjechac do innego miasta/kraju
        ) ) i jest ok! Brzuch widac i bachora widac. A przeciez nie jest wazne, jak
        ) ) zyjemy,wazne jest to, co inni o nas powiedza...
        ) ) Mam choc troche racji?
        ) TROCHĘ racji masz, nie mniej jednak płaskie te Twoje przemyslenia, oj
        ) płaskie....
        )

        Hamlet 'zywy' zadaje sobie pytanie "byc albo nie byc".
        I moze sam w tej kwestii szukac odpowiedzi.
        Dziecko w lonie matki, takoz 'zywe',
        takiej mozliwosci nie posiada.
        Strach przed potencjalnym uslyczeniem pytania
        'mamo, po co mnie urodzilas' jest strachem o SIEBIE,
        nie zas wyrazem troski o dobro dziecka.
        Poza tym - przeciez kazde dziecko zadaje matce
        takie pytanie...

        Ustawowy obowiazek rodzenia niechcianych dzieci Ty przyrownujesz
        do obowiazku wypelniania PIT-u, nie ja. Nazywasz go tez egoistycznie,
        bo z punktu widzenia matki, 'zlozeniem ofiary ze swojego zycia'.
        A nie chcesz widziec/pamietac, ze aborcja jest przede wszystkim
        zlozeniem ofiary z zycia dziecka, albo - szerzej - z zyc dwu przynajmniej,
        bo jest przeciez ewentualnosc destrukcji psychicznej niedoszlego ojca,
        jesli zechcemy zalozyc, ze do poczecia potrzebnych jest dwoje ludzi...

        Z ta 'przemoca instytucjonalna' tez cos Ci sie pomylilo.
        Jesli tak, to np. kazde dzialania prewencyjne policji, by nie
        mowic ogolnie o kodeksie karnym, nalezaloby tak wlasnie
        traktowac, a 'biednego' IXA,
        • Gość: jendza Re: Winniepooh cd IP: *.abo.wanadoo.fr 28.11.02, 12:31
          Hamlet 'zywy' zadaje sobie pytanie "byc albo nie byc".
          I moze sam w tej kwestii szukac odpowiedzi.
          Dziecko w lonie matki, takoz 'zywe',
          takiej mozliwosci nie posiada.
          Strach przed potencjalnym uslyczeniem pytania
          'mamo, po co mnie urodzilas' jest strachem o SIEBIE,
          nie zas wyrazem troski o dobro dziecka.
          Poza tym - przeciez kazde dziecko zadaje matce
          takie pytanie...

          Ustawowy obowiazek rodzenia niechcianych dzieci Ty przyrownujesz
          do obowiazku wypelniania PIT-u, nie ja. Nazywasz go tez egoistycznie,
          bo z punktu widzenia matki, 'zlozeniem ofiary ze swojego zycia'.
          A nie chcesz widziec/pamietac, ze aborcja jest przede wszystkim
          zlozeniem ofiary z zycia dziecka, albo - szerzej - z zyc dwu przynajmniej,
          bo jest przeciez ewentualnosc destrukcji psychicznej niedoszlego ojca,
          jesli zechcemy zalozyc, ze do poczecia potrzebnych jest dwoje ludzi...

          Mala korekta. Aborcja to 'zlozenie ofiary' z zycia dziecka,
          matki i ewentualnie ojca... Czyli powinno byc 'z zyc dwu przynajmniej,
          a moze i wiecej, bo jest przeciez...'

          Z ta 'przemoca instytucjonalna' tez cos Ci sie pomylilo.
          Jesli tak, to np. kazde dzialania prewencyjne policji, by nie
          mowic ogolnie o kodeksie karnym, nalezaloby tak wlasnie
          traktowac, a 'biednego' IXA, zabojce pana Y, glaskac po glowce,
          bo on przeciez jest taki 'wrazliwy' i 'gleboki' i to, ze zabil,
          wyniklo z tej wlasnie glebokiej troski i odpowiedzialnosci
          za pana Y, ktory w innym przypadku bylby skazany na 'biede i samotnosc'...
          I moze jeszcze kiedys spytalby IXA 'Dlaczego musze sie w tym zyciu tak meczyc?'

          Gdy dziecko pyta matke 'dlaczego mnie urodzilas?', chodzi mu
          zwykle o poznanie okolicznosci wlasnego przyjscia na swiat
          oraz potwierdzenie, ze jest kochane.
          Jesli dwoje wrazliwych, glebokich, odpowiedzialnych ludzi,
          o jakich piszesz (sorry, piszesz tylko o kobiecie...)
          Dobrze, wiec jesli taka kobieta podejmuje decyzje o wspolzyciu,
          to skoro jest taka,jak piszesz, powinna wiedziec, jakie moga
          byc tego wspolzycia konsekwencje. I przyjac je na siebie
          ODPOWIEDZIALNIE. Zatem - albo skuteczna antykoncepcja (nie srodki
          wczesnoporonne, bo na jedno wychodzi...), albo ODPOWIEDZIALNE
          przyjecie przypadkowo poczetego malucha...
          I nie mow mi tu o tym, ze Kosciol zabrania antykoncepcji.
          Nie o Kosciele rozmawiamy.
          A swoja droga... Jakos trudno mi wyobrazic sobie idealny
          obraz wrazliwej, glebokiej, odpowiedzialnej, hamletycznej
          kobiety, ktora podejmuje przypadkowe wspolzycie...
          • winniepooh Re: Winniepooh cd 28.11.02, 15:24
            Gość portalu: jendza napisał(a):

            > Hamlet 'zywy' zadaje sobie pytanie "byc albo nie byc".
            > I moze sam w tej kwestii szukac odpowiedzi.
            > Dziecko w lonie matki, takoz 'zywe',
            > takiej mozliwosci nie posiada.
            > Strach przed potencjalnym uslyczeniem pytania
            > 'mamo, po co mnie urodzilas' jest strachem o SIEBIE,
            > nie zas wyrazem troski o dobro dziecka.
            > Poza tym - przeciez kazde dziecko zadaje matce
            > takie pytanie...
            >
            > Ustawowy obowiazek rodzenia niechcianych dzieci Ty przyrownujesz
            > do obowiazku wypelniania PIT-u, nie ja. Nazywasz go tez egoistycznie,
            > bo z punktu widzenia matki, 'zlozeniem ofiary ze swojego zycia'.
            > A nie chcesz widziec/pamietac, ze aborcja jest przede wszystkim
            > zlozeniem ofiary z zycia dziecka, albo - szerzej - z zyc dwu przynajmniej,
            > bo jest przeciez ewentualnosc destrukcji psychicznej niedoszlego ojca,
            > jesli zechcemy zalozyc, ze do poczecia potrzebnych jest dwoje ludzi...
            >
            > Mala korekta. Aborcja to 'zlozenie ofiary' z zycia dziecka,
            > matki i ewentualnie ojca... Czyli powinno byc 'z zyc dwu przynajmniej,
            > a moze i wiecej, bo jest przeciez...'
            >
            > Z ta 'przemoca instytucjonalna' tez cos Ci sie pomylilo.
            > Jesli tak, to np. kazde dzialania prewencyjne policji, by nie
            > mowic ogolnie o kodeksie karnym, nalezaloby tak wlasnie
            > traktowac, a 'biednego' IXA, zabojce pana Y, glaskac po glowce,
            > bo on przeciez jest taki 'wrazliwy' i 'gleboki' i to, ze zabil,
            > wyniklo z tej wlasnie glebokiej troski i odpowiedzialnosci
            > za pana Y, ktory w innym przypadku bylby skazany na 'biede i samotnosc'...
            > I moze jeszcze kiedys spytalby IXA 'Dlaczego musze sie w tym zyciu tak
            meczyc?'
            >
            > Gdy dziecko pyta matke 'dlaczego mnie urodzilas?', chodzi mu
            > zwykle o poznanie okolicznosci wlasnego przyjscia na swiat
            > oraz potwierdzenie, ze jest kochane.
            > Jesli dwoje wrazliwych, glebokich, odpowiedzialnych ludzi,
            > o jakich piszesz (sorry, piszesz tylko o kobiecie...)
            > Dobrze, wiec jesli taka kobieta podejmuje decyzje o wspolzyciu,
            > to skoro jest taka,jak piszesz, powinna wiedziec, jakie moga
            > byc tego wspolzycia konsekwencje. I przyjac je na siebie
            > ODPOWIEDZIALNIE. Zatem - albo skuteczna antykoncepcja (nie srodki
            > wczesnoporonne, bo na jedno wychodzi...), albo ODPOWIEDZIALNE
            > przyjecie przypadkowo poczetego malucha...
            > I nie mow mi tu o tym, ze Kosciol zabrania antykoncepcji.
            > Nie o Kosciele rozmawiamy.
            > A swoja droga... Jakos trudno mi wyobrazic sobie idealny
            > obraz wrazliwej, glebokiej, odpowiedzialnej, hamletycznej
            > kobiety, ktora podejmuje przypadkowe wspolzycie...

            powiedzmy, że w ogóle tego nie czytałam
            • Gość: jendza Re: Winniepooh cd IP: *.abo.wanadoo.fr 28.11.02, 15:30
              winniepooh napisał:


              > powiedzmy, że w ogóle tego nie czytałam

              powiedzmy, ze to dziala w dwie strony
              • winniepooh Re: Winniepooh cd 28.11.02, 15:55
                Gość portalu: jendza napisał(a):

                > winniepooh napisał:
                >
                >
                > > powiedzmy, że w ogóle tego nie czytałam
                >
                > powiedzmy, ze to dziala w dwie strony
                o.k.
        • winniepooh Re: Winniepooh 28.11.02, 15:18
          z gromady literek wybrałam poniższe:
          Gość portalu: jendza napisał(a):


          > Hamlet 'zywy' zadaje sobie pytanie "byc albo nie byc".
          > I moze sam w tej kwestii szukac odpowiedzi.
          > Dziecko w lonie matki, takoz 'zywe',
          > takiej mozliwosci nie posiada.

          1. nikt przed Tobą Jendzo, nie wpadł na to, że nieboszczyk nie stawia sobie
          pytań egzystencjalnych, może opublikujesz swoje odkrycie?
          2. o ile mi wiadomo nigdy dotąd płód, nienarodzone dziecko, zlepek komórek, czy
          jak zwał, tak zwał, nie odpowiadał ma pytania ankiety pt:"czy chcesz wyjść na
          świat", na obecnym etapie rozwoju nauk medycznych i społecznych jest to
          niemożliwe z metodologicznego punktu widzenia
          3. żywy, dorosły człowiek może sobie postawić pytanie: "Czy moje życie jest
          warte poświęcenia życia kogoś innego?" "Czy mam prawo domagać się dla siebie
          takiego poświęcenia?"
          4.jeśli idzie o mnie to owszem lubię swoje zycie, nie uważam jednak, ze jest
          ono warte każdego poświęcenia innej osoby, nie jest też istotne dla świata.
          Moje istnienie jest wazne tylko dla moich najblizszych, gdyby jednak miało się
          okazać, że jest inaczej, że urodziłam się bo społeczeństwo nakazało mojej
          matce, zgwałconej przez przez bandytę, albo chorej, albo będącej w innej
          dramatycznej sytuacji donosić ciążę, co do reszty zrujnowało jej życie, to
          przysięgam że, wolałabym się nie urodzić. żeby było jasne: nie chodzi tu o
          ewentulane złe warunki bytowe, tylko o krzywdę innej osoby. IMHO ani ja ,ani
          nikt inny nie załuguje na niczyje bezgraniczne poświęcenie.
          5. Jeśli Ty, Jendzo uważasz inaczej, jeśli sądzisz, że Twoje istnienie
          *należało* Ci się z urzędu w chwili gdy zostałaś poczęta, bez względu na
          wszystko, to nie pozostaje mi nic innego, jak zyczyć Ci miłego dnia i
          korzystania z codziennych uroków przeglądania się w lustrze.

          koniec końców; IMHO pewni ludzi nie powinni podejmować pewnych tematów i tak
          jest z nami w tym temacie - brak szans na porozumienie na poziomie ogólnym,
          chociaż na poziomie konkretu w wielu wypadkach mogłoby być inaczej

          co do chorób psychosomatycznych vide inny watek, inne forum, to myślę że masz
          tu sporo racji, jest takie powiedzenie "w zdrowym ciele zdrowy duch",
          przydałaby by się też wersja odwrotna:)
          pa
          W.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka