eurydyka2001
01.12.02, 19:03
Kontynuacja jest to wątku sprzed tygodnia, co miał tytuł "Czy jedzie z nami
żona" i co nie będę ja jego na wierzch wyciągać, bo jest sprzed tygodnia i w
ogóle...
Dopiero teraz piszę, bo do dziś nie wiedziałam... Owszem, próbowałam różnych
sztuczek, jakie mi tu radziłyście, ale nie wychodziło...
A dzisiaj się taki odbył dialog:
Amant: Kiedyś miałem dziewczynę... [... tu jest opowieść, która nie dotyczy
sprawy...]... no i dlatego się z nią nie ożeniłem.
Kochanka [czyli ja]: A w ogóle to się ożeniłeś z którąś?
Amant: A jaka jest prawidłowa odpowiedź?
Kochanka: Pałuj się!
Amant: No dobrze już, dobrze, nie denerwuj się... Poważnie mam ci powiedzieć?
Kochanka: No, poważnie...
Amant: No to ci poważnie mówię... Do tej pory ci nie powiedziałem, bo mi się
podobało, że jesteś taka fajnie zazdrosna...
Kochanka: Jesteś wrednym i kostropatym małpoludem, wiesz o tym?
Amant: Wiem... a ty jesteś pierwszą kobietą w moim życiu, która mi coś
dała... bo do tej pory kobiety tylko ode mnie brały... a ja bym nie mógł od
ciebie niczego wziąć, jakbyś nie była jedyną kobietą w moim życiu...
Kochanka [ze wzrokiem uszczęśliwionego orangutana]: Znaczy się nie masz żony?
Amant [ze wzrokiem triumfującego indyka]: Znaczy się nie mam żony, bo gdybym
miał żonę, tobym się z tobą tak bardzo nie zaangażował... bo ja widzę, że ty
mi ufasz, i mam nadzieję, że tego zaufania nigdy nie zawiodę... a na pewno
bym go nie chciał tak zawieść, żebym był żonaty i żebym miał ci tego do tej
pory nie powiedzieć...
Kochanka: patrzy wzrokiem zakochanego pudla
Amant: napuszył się jak WC Picker i mocno przytulił
[Cenzura - koniec scenki]
No chyba mu uwierzyłam... :-)))
Bardzo dzięki wszystkim, którzy mnie tu obdarzali dobrymi radami i wspierali
ciepło. Trzymajcie się, i wiecie co, warto ludziom ufać, tak w ogóle... :-)))