Dodaj do ulubionych

Zerwałam...

15.03.06, 08:33
Od 5 lat byłam z facetem,ktory nie mogl znalezc sobie pracy (nie liczac
krotkich okresow,kiedy pracowal 2-3 miesiace). Najbardziej wkurzalo mnie
to,ze jej nie szukal - to ja wysylalam oferty za niego.Oboje skonczylismy
studia - ja pracuje, on nie.Kilka dni temu wprowadzilismy sie do mieszkania
(kupili je moi rodzice),ale jemu przeszkadzal halas (mieszkanie jest przy
ruchliwej ulicy) i wracal na cale dnie do swoich rodzicow (a wlasciwie do ich
domu).Nie mogl spac w nocy w halasie (zasypial z korkami w uszach), a rano
plakal,bo czul sie znerwicowany ciaglym halasem.Do tego dochodzil ten brak
pracy. Co prawda robil sniadania, obiady zakupy itp., ale widzialam,ze czul
sie z tym zle,jak gosposia.Bolalo go to,ze nie moze zniesc halasu (nie mial
na to wplywu) i pracy. Oczywiscie wplywalo to na nasze relacje. Atmosfera
stawala sie coraz bardziej napieta. Staralismy sie i udawalismy,ze jest ok,
ale nie bylo.Wczoraj zerwalam. Jego problemy i brak przedsiebiorczosci byly
ponad moje sily.Teraz nie wiem,czy dobrze zrobilam.Wiem,ze sie starala. Po
prostu byl slaby i nieml pokonac swoich slabosci.Poradzcie co mam zrobic?
Obserwuj wątek
    • wegeta23 Re: Zerwałam... 15.03.06, 08:38
      nic nie rób, zostaw jak jest. To moim zdaniem najlepsze co możesz zrobić. Kurcze
      facet jest dorosły, powinien stanąć na własne nogi, zapewnić ci bezpieczeństwo-
      także finansowe. Pomyśl jakby wyglądało wasze życie gdyby dosżło dziecko??
      Żylibyście z zasiłku??, o takim życiu marzysz? Myślę że jak chłopak jest coś
      wart to twoja decyzja da mu do myślenia. Znajdzie pracę i będzie o Ciebie
      walczył. Trzymaj się jestem z Tobą.
      • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 08:42
        No właśnie walczy o mnie. Chce byc ze mna, widze jak cierpi, widze, jak mu
        zalezy. Wiem,ze mnie kocha.Myslicie,ze jak znajdzie prace, to powinnam dac mu
        szanse?Czy zwizek na warunkach (jak bedziesz mial prace i uodpornisz sie na
        hals, to bdziemy razem) ma sens?
        • lady284 Re: Zerwałam... 15.03.06, 08:56
          o czym ty dziewczyno mówisz??? zrobiłaś najlepszą rzecz w swoim życiu!
          chcesz być szczęśliwa? znajdź przedsiębiorczego, odpowiedzialnego faceta
          nie ma pracy? niech zmyka za granicę
          czy ty nie widzisz jak mu było z tobą dobrze? do tego chce wrócić, on się nigdy
          nie zmieni!
        • magdalena2lbn Re: Zerwałam... 15.03.06, 11:25
          Nie badz naiwna,on sie nigdy nie zmieni,Nie ten typ.Nie daj sie omamic
          obietnicami jak zony alkoholokow.
          Bo co? nagle polubi halas?Znajdzie prace i okaze sie ze jego pokoj jest za
          ciemny,za jasny,za cichy.
          Ustap jezeli chcesz mu dawac szanse cale zycie,Tylko wtedy musisz miec zal do
          wlasnej naiwnosci.
          Jak juz uodporni sie na halas uliczny to za sciana urodzi sie dziecko i problem
          od nowa.
          Gon go na 4 wiatry,przy nim nie masz szans na cos nowego NORMALNEGO
          • boski.zawodowiec jesteś niezwykle załosna, oceniasz po portfelu 15.03.06, 12:47

            • trio1977 Re: jesteś niezwykle załosna, oceniasz po portfel 15.03.06, 13:55
              boski.zawodowiec napisał:

              >
              Nie chodzi o portfel, tylko o wartość jaką jest praca. Praca uszlachetnia i
              sprawia, ze człowiek staje sie lepszy i wartosciowszy. Bycie znierobem nie jest
              mile.Nie oczekuje,ze bedzi zarabial krocie, placa ie jest dla mnie tak istotna
              • boski.zawodowiec to było do magdaleny 15.03.06, 14:01
                a zastanowiłas sie czy on czasem nie ma depresji? skad wiesz ze to klasyczny nierób?
                a może on chce ale nie może, moze potrzeba mu leparza i leczenia z depresji?
                Pozatym gdzie to tak cie nauczyli ze praca uszlachetnia? z tego co pamiętam to
                jzu byli tacy co chcieli oceniac ludzi po tym czy mają zniszczone rece czy
                nie(oczywiści im bardziej zniszczone tym lepszy człwoeik wg. nich.)
                • trio1977 Re: to było do magdaleny 15.03.06, 14:04
                  To co ja mam zrobic jak on ma depresje i nie chce pojsc do psychologa ani
                  psychiatry?Po prostu NIE CHCE. Predzej do pracy pojdzie, wiec tu upatruje
                  chociaz rozwiazania
                  • boski.zawodowiec a może sama sie udaj i pogadaj ze specjalistą..... 15.03.06, 14:06
                    jak go przekonac aby sie leczył lub tez jak go podstępem wyleczyć. Może jakieś
                    srodki na ktore nie trzeba recepty itp.
                    Pracą go nie wyleczysz bo bedzie niezadowolony , byle jaka praca pogroszy jego stan.
                    • trio1977 Re: a może sama sie udaj i pogadaj ze specjalistą 15.03.06, 14:09
                      Kiedys bylam u psychologa sama, bo bylo mi ciezko w tym zwiazku.Psycholog byla
                      bardzo stronnicza (w koncu wysluchala tylko mojego punktu widzenia). Pamietam
                      tylko jedeno jej slowo z tej sesji - "Uciekaj".Jakos nie ucieklam bo wydawal mi
                      sie dziwna (chciala zobaczyc jego zdjecia, po czym orzekla "on nie jest
                      brzydszy od Ciebie, wiec nie ma co zostawac przy nim".
                      • boski.zawodowiec to jakiś chyba pseudopsycholog był 15.03.06, 14:11
                        no chyba ze to ktoś znajomy ale jesli nie to dziwne zachowanie.
                        A bije cie ten chłop?przesladuje, wydziera lub coś w tym stylu?
                        • trio1977 Re: to jakiś chyba pseudopsycholog był 15.03.06, 14:14
                          Zaden znajomy.
                          Co do "chłopa" to nigdy na mnie reki nie podniosl, z podejrzanych zachowan to
                          jest czasem obojetnosc i biernosc, to ja predzej na niego krzycze i wywoluje
                          wymiane zdan, bo juz mnie denerwuje ta biernosc
                          • boski.zawodowiec a idz do meżczyzny psychologa 15.03.06, 14:18
                            co on ci powie:)
    • boski.zawodowiec Ty blacharska materialistko! 15.03.06, 08:44

      • nikita696 Re: Ty blacharska materialistko! 15.03.06, 08:55
        Pewnie!Powinna go utrzymywać przez całe życie i znaleźć mieszkanie, gdzie nie
        ma hałasu! A ona jeszcze sie czepia!:P
        • skorpionica11 dobrze zrobiłas po co ci taki nieudacznik !!! 15.03.06, 09:35
          Facet musi mieć "jaja" i byc zarady zyciowo.
        • boski.zawodowiec męzczyzna potrzebuje czułości, opieki i miłości 15.03.06, 12:34

          • grogreg Re: męzczyzna potrzebuje czułości, opieki i miłoś 15.03.06, 12:40
            Co?
            • boski.zawodowiec pstro 15.03.06, 12:41

              • grogreg A jak tam nasze pieczyste? 15.03.06, 12:51
      • grogreg Dzis jest piekny dzien na ognisko. 15.03.06, 10:36
        Nieprawdarz?
      • zupka.vifon Re: Ty blacharska materialistko! 15.03.06, 13:43
        Boski, zrob uzytek z glowy, nie jedynie z glowki.
        Ona niejest materialistka, ona ma racjonalne podejscie kobiety do zwiazku z
        mezczyzna, ktory ma byc PRZYSZLOSCIOWY. Wiesz co to znaczy?
        Niestety, takieczasy ze nie wystarcza fikolki w lozku i uniesienia emocjonalne.
        Owszem, dzidzius z tego mozebyc jak najbardziej, ale zeby zycie nie zamienilo
        sie w pieklo i zeby sie chcialo, to niestety musi byc jakas podstawa REALNA
        MATERIALNA. Wlasnie po to zeby karmic zmysly i moc zapomniec o codziennosci.
        Wiec nie pisz takich rzeczy, bo dziewczyna na to nie zasluguje.
        Przy okazji - skup sie na swoim zlamanym sercu, bedzie wiecej smiechu na
        forum:):):)
        Pozdrawiam
        Fanka testosteronu - Twoja ulubiona Zupka Pikantna Vifon.
        • boski.zawodowiec to ty mi pisałaś o tym ze bije odemnie testosteron 15.03.06, 13:52
          Coś takiego pamiętam
          a pozatym jesteś materialistką, blacharą bo jakinaczej nazwać takie podejście.
          Facet ma ciezki okres, moze ma depresje, moze czuje sie gorszy a może jeszcze
          bog wie co mu jest i nie potrafi sie wziąść w garść.
          Gdyby go kochała to by mu chciała pomóc i rozumiała ze on byc moze chce ale nie
          może.
          • zupka.vifon Nie pisalam! 16.03.06, 00:19
            Nie moglam Ci czegos takiego napisac, bo zwyczajnie Cie nie widzialam. Sorry,
            ale to bzdyra, tak po pierwsze.
            Po drugie, warto uzywac wielkiej litery w zwrotach bezposrednich( niezaleznie
            od posiadanej ilosci testosteronu), bo to dobrze swiadczy o pisarzu.
            A po trzecie - nieuwaznie czytasz post autorki watku - przez piec bitych lat
            dawala gosciowi szanse, piec lat, wiesz Boski co to znaczy???? Piec lat.... O
            piec za duzo. A jak facet ma ciezki okres i depresje to niech sie leczy.
    • tilda_matilda Re: Zerwałam... 15.03.06, 08:51
      skad ja to znam... :) Tylko, ze u mnie moj chlop ma prace, tylko nic nie umie
      zalatwic i nic mu sie nie chce. wlasnei najbardziej wkurza mnie jego brak
      przedisebiorczosci. sama musisz sie nad tym zastanawoic. brak pracy to jeszzce
      nie koniec swiata, chcoiaz jest trudno. gorzej jak facet nie chce do niej pojsc.
      • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 08:56
        I jak sobie radzisz z tym brakiem przedsiębiorczosci? Da sie zyc? Nawet jak
        znajdzie prace, to nie wiem, jak to bedzie. No i dochodzi problem halasu.
        Trywialne, ale problemowe. Jak mieszkal ze mna chodzil poddenerwowany, nie mogl
        spac itp., bo nie potrafi zyc w halasie.Czy jest na to rozwiazanie?
        • o.kali No, dobrze... 15.03.06, 08:58
          ... a jaki byl w lozku ?
          • trio1977 Re: No, dobrze... 15.03.06, 09:11
            W łóżku był świetny:-) Co prawda nie mam porownanai, bobyl moim pierwszym
            facetem, ale jestem pewna, że ze swicea szukac takiego kochanka.
            • o.kali Re: No, dobrze... 15.03.06, 09:30
              trio1977 napisała:

              "...nie mam porownania..."

              Moze rozwaz porownania teraz rownie dobrego faceta majacego prace :))).
              Z ta swieca troche przesadzilas :).
    • maretina Re: Zerwałam... 15.03.06, 09:32
      wytrwac w postanowieniu. to masz robic. po co Ci kula u nogi?
      facet to ma byc facet a nie zniewiesciala dewota.
    • nikita696 Re: Zerwałam... 15.03.06, 09:40
      Zrób to, co mówi ci serce:)Podejmij taką decyzję, której nie będziesz
      żałowała...Posłuchaj siebie...
      Powodzenia:)
      • cfany4 Plan dziesiecioletni. 15.03.06, 09:43
        nikita696 napisała:

        "Zrób to, co mówi ci serce"

        Dla pewnosci utrzymuj go jeszcze przez nastepne piec lat.
        A pozniej sie juz przyzwyczaisz. W lozku jest dobry...
    • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 09:49
      Wiem,ze teraz szuka pracy i mozliwe,ze znajdzie. Ale co z tym halasem.Co o tym
      sadzicie?Przeciez nie sprzedam mieszkanie,w ktore zainwestowalam grube
      pieniadze.On przez ten halas jest nerwowy i nie moze spac. To mam patrzec jak
      sie meczy?
      • cfany4 Halas :). 15.03.06, 09:53
        Moze znajdzie? Moze nie?
        W miedzyczasie sprzedaj mieszkanie i przeprowadzcie
        sie do Bialowiezy. Podobno tam jest cicho.
        Tam juz mieszka byly-polityk i sobie chwali :).
        • magdalena2lbn Re: Halas :). 15.03.06, 11:28
          cfany4 napisała:

          > Moze znajdzie? Moze nie?
          > W miedzyczasie sprzedaj mieszkanie i przeprowadzcie
          > sie do Bialowiezy. Podobno tam jest cicho.
          > Tam juz mieszka byly-polityk i sobie chwali :).


          Uwielbiam taka madrosc i zazdroszcze pomyslow.Piekne !!!
      • maretina Re: Zerwałam... 15.03.06, 09:59
        niedlugo zaczniesz sie zastanawic czy Twojemu bylemu powietrze szkodzi co
        mozesz zrobic by mu ulzyc. to chore. jestes uzalezniona od faceta. w dodatku od
        niedorajdy:(
    • jsolt może zmień okna na plastiki? n/t 15.03.06, 09:56
      • trio1977 Re: może zmień okna na plastiki? n/t 15.03.06, 10:00
        mam plastiki, ale to nic nie daje. To sa dwa bloki naprzeciw siebie, tworzace
        rodzaj komina i caly halas idzie do gory (a ulica strasznie ruchliwa). Czy to
        mozliwe, ze On moze byc tak czuly na halas, zeby nie moc spac i plakac z nerwow?
        Przeciez sasiedzi jakos zyja.Nie wiem co o tym myslec
        • cfany4 Nocny ruch kolowy. 15.03.06, 10:07
          trio1977 napisała:

          "... ulica strasznie ruchliwa). Czy to mozliwe, ze On moze
          byc tak czuly na halas, zeby nie moc spac i plakac z nerwow."

          A moze napiszcie podanie do wladz miasta o zamkniecie ulicy
          w godzinach nocnych. Mozesz uzyc w uzasadnieniu wlasnie tego
          meskiego placzu z nerwow. To robi wrazenie.
        • magdalena2lbn Re: może zmień okna na plastiki? n/t 15.03.06, 11:34
          napisalas" .....Czy to
          mozliwe, ze On moze byc tak czuly na halas, zeby nie moc spac i plakac z nerwow?
          Przeciez sasiedzi jakos zyja.Nie wiem co o tym myslec....."

          Wybacz,ale po tym zdaniu przestalam ci wspolczuc.Skoro mozesz tyle lat patrzec
          na zupelnie bezradnego mezczyzne placzacego z nerwow w halasie ,to siedz z nim
          dalej i miej nadzieje.
        • one4all Re: może zmień okna na plastiki? n/t 15.03.06, 14:26
          wszystko kwestia przyzwyczajenia i odpornosci.Nie dziwie sie jemu, sam
          wychowalem sie na wsi , mieszkam w domku jednorodzinnym, przyzwyczailem sie do
          spokoju i ciszy, wiec jak wyjechalem na praktyke ,a mieszkalem w centrum miasta
          w internacie, sam przez dluzszy czas nie moglem spac , fakt ze mi potem
          przeszlo ale twoj facet moze jet wrazliwszy,a co do twojego zwiazku, wydaje mi
          sie ze dziewczyny maja racje, nic z tego nie bedzie, gosciu sie nie zmieni,
          marne szanse na postep, szkoda twojego czasu i zdrowia, szukaj kogos innego, po
          co ci nastepnych 5 lat zaprzepascic?
    • bary14 Re: Zerwałam... 15.03.06, 10:18
      Odpocznijcie troche od siebie. Zajmij sie soba, rozwijaj kontakty towarzyskie.
      ZObaczysz jak Ci jest samej, moze wcale nie bedziesz chciala do niego wrocic za
      jakis czas?
      Nie mozesz go cale zycie mobilizowac, tym bardziej ze tworzy to napieta
      atmosfere.
      Co do halasu, to jesli mu tak bardzo przeszkadza, to moze on niech rozwiaze ten
      problem-kupi, wynajmie inne mieszkanie?
      Ja wlasnie rozstaje sie z facetem z powodu jego braku przedsiebiorczosci.
      Tez sie zastanawiam czy dobrze robie, moj partner gotuje obiady, robi zakupy,
      ale pracy szuka dopiero jak sie koncza pieniadze. Ciagle sie o to klocimy. On
      twierdzi ze jestem materialistka jesli praca jest dla mnie najwazniejsza. Wg
      mnie to jest odpowiedzialne podejscie do zycia. Ale chwilami sie zastanawiam
      czy to ja mam racje czy on.
      Wiem ze sa zwiazki w ktorych to kobieta jest sterem, ale ja zle czuje sie w tej
      roli. Potrzebuje oparcia w moim partnerze, chcialabym zeby zapewnil mi spokojne
      jutro a nie hustawke nastrojow.
      My zostawiamy sobie otwarta droge. Moze to rozstanie pomoze nam w obiektywnej
      ocenie naszego zwiazku.
      Ty moze tez potraktuj to rozstanie jako czas do zastanowienia sie zarowno dla
      Ciebie jak i dla niego.
      • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 10:35
        Tez o tym myslalam. Ale nie wiem, czy rozstanie to dobry pomysl. Wtedy cos peka
        i powrot jest bardzo trudny. On dzwoni do mnie co chwile, zapewnie,ze zrobi
        wszystko,zeby mnie odzyskac, ze szuka pracy, ze zniesie halas, ze sprawi zebym
        byla szczesliwa. Ale nie wiem, czy jego zapewnienia nie sa chwilowe.Wiem,ze
        chce zeby bylo dobrze, ale nie potrafi przeskoczyc swoich slabosci. No i ten
        placz.. Nie wiem, co o ty myslec.On placze do sluchawki i zapewnia o swojej
        zaradnosci na zmiane. Prosi o szanse i chce zebym powiedziala mu czego
        oczekuje, a on to spelni.Widze,ze chce byc ze mna za wszelka cene.
        • bary14 Re: Zerwałam... 15.03.06, 10:39
          To powiedz mu czego chcesz i niech to najpierw zrealizuje, a potem ewentualnie
          go przyjmij z powrotem.
          To ze Ci obieca jeszcze nic nie znaczy.
          • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 10:41
            Ale on twierdzi,ze pracy nie znajdzie w 3 dni, a zyc beze mnie nie moze.
            Zapewnia,ze znajdzie prace (wiem,ze po tym wszystkim intensywnie szuka), a
            rozlaka jest destrukcyjna, bo ciagle placze i teskni.
            • magdalena2lbn Re: Zerwałam... 15.03.06, 11:41
              ".....bo ciagle placze i teskni....."

              Moze chociaz szukajac pracy,niech przestanie plakac (tesknote mozna latwiej
              ukryc !)
              Ja nie przyjelabym do pracy zaplakanego safanduly...
        • katiushax Re: Zerwałam... 15.03.06, 10:39
          Twój facet może mieć depresję, i jeśli od dawna zachowuje sie w ten sposób to
          powinien zasięgnąć porady psychologa, przy okazji fachowa pomoc mogłaby w nim
          obudzić uspione męski ambicje.
          • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 10:44
            Ni4e raz rozmawialismy o psychologu. On zna swoje slabosci i wie,ze taka wizyta
            moglaby pomoc. Jednak wstyd mu na to ie pozwala i nie moze sie przelamac. To
            moze dac mu warunek: jak pojdzie do psychologa, to mozemy byc razem.Tylko,ze to
            glupie i nie w moim stylu, kazac facetowi cos zrobic na sile.To moze nic ie
            dac, tylko pogorszyc relacje i podswiadomie wzbudzic agresje i chce sprzeciwu
            (w sensie,ze w przyszlosci moze miec mi to za zle, nawet nie wiedzac o tym
            • sinsi Re: Zerwałam... 15.03.06, 10:47
              Bez fachowej pomocy nie będzie zadnej przyszłości, więc o czym ta mowa.?
              Nie zasłaniaj się "twoim stylem", tylko okaż się dojrzalsza od niego i idzcie na
              terapię.
            • katiushax Re: Zerwałam... 15.03.06, 10:51
              Jeśli mimo wszystko zależy Ci na nim, i chcesz dla niego jak najlepiej - nawet
              szantaż jest dobrym wyjściem. Jeśli w przyszłości miałby Ci to za złe, to
              znaczyłoby, że terapia nie przyniosła skutków pozytywnych, a on sam na Ciebie
              nie zasługuje. Mam wrażenie, że on sam sobie nie pomoże, a jego myśli oscylują w
              temacie "jestem beznadziejny" a wtedy żadne racjonalne agrumenty do niego nie
              trafią, i tylko wąskie grono specjalistów (wciąż nie wiem jak oni to
              robią)będzie umiało sobie poradzić z pustka jego egzystencji.
              Życzę Ci powodzenia
        • sinsi Re: Zerwałam... 15.03.06, 10:45
          trio1977 napisała:

          > On dzwoni do mnie co chwile, zapewnie,ze zrobi
          > wszystko,zeby mnie odzyskac, ze szuka pracy, ze zniesie halas,

          Ale co to za pomysły?? Jak sie męczy w mieszkaniu to powinien pomysleć o
          zamianie go na inne a nie o cierpiętniczym "znoszeniu hałasu" by Ci pokazać jak
          bardzo się p[oświęca dla Ciebie. Bzdura jakaś.


          > ze sprawi zebym
          > byla szczesliwa. Ale nie wiem, czy jego zapewnienia nie sa chwilowe.Wiem,ze
          > chce zeby bylo dobrze, ale nie potrafi przeskoczyc swoich slabosci. No i ten
          > placz.. Nie wiem, co o ty myslec.On placze do sluchawki i zapewnia o swojej
          > zaradnosci na zmiane. Prosi o szanse i chce zebym powiedziala mu czego
          > oczekuje, a on to spelni.Widze,ze chce byc ze mna za wszelka cene.


          Poślij go do psychologa. Możliwe że ma depresje. Pomoze to się jemu pozbierać, a
          w międzyczasie przemyślicie sens dalszego zwiazku.
          • katiushax Re: Zerwałam... 15.03.06, 10:53
            A może przyczyną bezsenności i ciągłego znerwicowania wcale nie jest hałas (to
            tylko wymówka) a właśnie depresja.
    • wiktoryna25 Re: Zerwałam... 15.03.06, 10:43
      bylam kiedys w podobnej sytuacji: facet 30 lat na karku,jedynak .... mieszkał z
      mamusia....po studiach,ale bez stałej pracy ...nawet jej nie szukał - bo nie
      miał zamiaru byc czyims -jak to mowił "wyrobnikiem"...od czasu do czasu cos tam
      robil (ale to zawsze ktos znajomy załatwiał mu zajecie, on sie nigdy sam nie
      fatygował ...nawet cv nigdzie nie chciało mu sie wysyłac - bo nie miał komputera
      -takie zawsze miał wytłumaczenie...zmieniałam komputer to oddałam mu swoj stary
      - tez nic nie pomogło)....7 lat róznicy miedzy nami...ja zdazylam skonczyc
      studia,załatwic sobie w miedzyczasie staz,potem prace,doswiadczenie w
      zawodzie,zarabiac na siebie ... a on? stał w miejscu,przepraszam....leżał,albo
      siedział na kanapie...o albo chodził sobie po lesie (do miasta nie lubił
      przyjezdzac...bo za duzo ludzi - mieszkał w jednej z podwarszawskich
      miejscowosci)...i to sie tak ciagneło...zadne rozmowy nie pomagały..prosby,nic
      do niego nie docierało ...zył sobie swoim "pustelniczym" zyciem ..ot taki
      outsider,ktory miał plany na przyszłosc a jakze ! tylko ze to plany oderwane od
      rzeczywistosci były.... on liczył tylko na mnie, ja na niego niestety nie mogłam
      ... to ja mialam zarabiac na nas dwoje,to moj tatus miał nam kupic duze
      mieszkanie - bo przeciez moja rodzine na to stac ....kiedy zdałam sobie
      sprawe,ze takie jest jego podejscie i nie zamierz nic zmieniac to szybko sie
      wymiksowałam z tego zwiazku...na moje szczescie ...

      dalej zrobisz jak uwazasz .... ale ja sie ciesze ze mam to wszystko juz za soba
      ... i ze moge teraz zyc pełnia zycia u boku faceta,ktory potrafi radzic sobie w
      zyciu... przede wszytkim dlatego, ze wie czego chce ...i co najwazniejsze nie
      odbiera mi radosci swoim wiecznym narzekaniem jak tamten poprzedni...
      powodzenia i podjecia odpowiedniej decyzji zycze
    • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 11:02
      I co, mam mu sfinansowac ta terapie?Bo państwowe to czeka sie kilka miesiecy.
      • katiushax Re: Zerwałam... 15.03.06, 11:05
        To czy sfinansujesz czy nie to tylko Twoja decyzja. Ja bym jednak spróbowała "za
        państwowe", może nie trzeba aż tak długo czekać, a juz na pewno nie w kolejce do
        psychiatry, który najpierw powinien go "zobaczyć" i ewentualnie skierować na
        leczenie terapeutyczne.
        • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 11:06
          Czyli bez psychologa nie przejdzie? A moze jak zacznie pracowac, to bedzie to
          lekarstwem, bo uwierzy w siebie.
          • katiushax Re: Zerwałam... 15.03.06, 11:13
            Trudno jest diagnozować kogoś na odległość, ale symptomy depresji, wynikające z
            opisu, są, i jeśli faktycznie ten człowiek znajduje się w jej szponach to jakoś
            nie widzę go w roli aktywnego poszukiwacza pracy. Oczywiście mogę się mylić, i
            on chcąc Ciebie odzyskać pokona niewidzialną ścianę swojego smutku, ale to
            wszystko to tylko gdybanie.
          • sinsi Re: Zerwałam... 15.03.06, 11:13
            Na konkretną terapię sie chyba faktycznie czeka, ale wstepna rozmowe z
            psychologiem mozna przeprowadzic szybciej.
            Co do finansow, zle przeczytalam, myslalam ze to jego rodzice kupili mieszkanie
            a nie twoi...to zmienia troche postac rzeczy.
            Nie moze pozyczyc od rodziny,? powinien byc odpowiedzialny za siebie.
            Jesli to depresja to bez pomocy fachowca nie przejdzie, jesli tylko dolek
            wynikajacy z przedłuzającego sie bezrobocia to praca pomoze. Ale poki co jej nie
            ma.. A jego stan psychiczny jest kiepski i to nie od wczoraj.
            Zastanow sie przede wszystkim czy chcesz z nim nadal być. Możesz mu pomagać w
            problemach, ale nie musisz z nim być jesli nie chcesz.
            • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 11:22
              A do kogo najlepiej sie zwroci? DO psychologa czy psychiatry? I czy ma pojsc
              sam, czy raczej mamy pojsc we dwoje?
              • katiushax Re: Zerwałam... 15.03.06, 11:26
                Ja myslę, że najpierw powinien pójść do psychiatry, zostanie zdiagnozowany,
                jeśli lekarz stwierdzi że nalezy leczyc również farmakologicznie - otrzyma
                recepty, no i w końcu zostanie skierowany na terapię.
                • katiushax Re: Zerwałam... 15.03.06, 11:29
                  Oczywiście jeśli masz ochotę możesz pójść z nim, może dowiesz się o nim czegoś
                  co dotąd ukrywał, może bedziesz mogła dodać od siebie to o czym on nie wspomni.
                  To jednak decyzja Twoja i jego.
          • magdalena2lbn Re: Zerwałam... 15.03.06, 11:53

            -Tak,na pewno uwierzy w siebie,bedzie pracowal,zarabial 4 srednie
            krajowe,pokocha halas,bedzie pral ,gotowal,sprzatal,robil zakupy,kochal twoich
            rodzicow.I jeszcze caly czas bedzie usmiechniety i pelen energii zaniesie cie
            co wieczor do lozka na rekach (bez stoperow w uszach).

            Nie wiem po co pytasz o rade skoro CHCESZ w tym trwac,przy boku beznadziejnej
            zdziwaczalej beksy.Ocknij sie,tyle osob madrze ci podpowiada ,a ty dalej swoje.
            Ty po prostu wolisz byc z nim niz przez moment sama.Kreci cie zaplakany dupek?


            .....uderz w nożyce,a stól się odezwie.....
            • sinsi Re: Zerwałam... 15.03.06, 12:14
              Po co od razu takie epitety? sprawy sa dwie: byli ze soba kawał czasu więc może
              mu pomóc by się jakoś pozbierał (ale nie poswiącaniem się dla niego, tylko
              wskazaniem mu drogi z której może skorzystać, ewentualnie "mobilizujacym
              odstawieniem od piersi")
              a druga: jeśli od pięciu lat facet jest taki a nie inny to trudno liczyć, że
              jutro nagle będzie typem przebojowego biznesmena...
              Dlatego autorka sama musi się zdecydować czego chce dla siebie na przyszłośc.
              • maretina Re: Zerwałam... 15.03.06, 12:18
                sinsi napisała:
                > a druga: jeśli od pięciu lat facet jest taki a nie inny to trudno liczyć, że
                > jutro nagle będzie typem przebojowego biznesmena...
                > Dlatego autorka sama musi się zdecydować czego chce dla siebie na przyszłośc.
                >
                no pewnie, ze musi.na studiach brak zaradnosci partnera moze byc niezauwazalny,
                bo zazwyczaj mamusie i tatusie daja kase na wszyustko. po studiach, jak trzeba
                zakasac rekawki i zaczac sie utrzymywac wylazi szydlo z worka.
            • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 12:18
              Chyba mnie kreci:-)
              Bo chcialabym sie do niego przytulic i uwierzyc, ze wszystko bedzie dobrze.
              A moze ja jestem dziwna i lubie miec problemy i konflikty. Taki typ kobiety:-)
              • maretina Re: Zerwałam... 15.03.06, 12:21
                trio1977 napisała:

                > Chyba mnie kreci:-)
                > Bo chcialabym sie do niego przytulic i uwierzyc, ze wszystko bedzie dobrze.
                > A moze ja jestem dziwna i lubie miec problemy i konflikty. Taki typ kobiety:-)

                zastanawialam sie kiedy zaczniesz u siebie szukac winy za cechy partnera, ktore
                Ci przeszkadzaja.
                prosze... szybka jestes. dziewczyno jestes na doskonalej drodze do spieprzenia
                sobie zycia.
                bedziesz mamusia tego faceta. sniuadanka, obiadki, kolacje,przepierka gaci i
                skarpetek, uczesac, zaprowadzic do pracy i posadzic za biurkiem. odebrac z
                pracy zawiesc do domu. w tym czasie jeszcze szybko wyciszyc okna, chodzic na
                palcach, zeby on mogl w ciszy odpoczywac. naprawde takie cos Cie kreci? nie
                wierze. nie licz na to, ze potem on sie zmieni... no moze sie zmieni, ale na
                gorsze.
              • magdalena2lbn bo chcialabym sie przytulic........ 15.03.06, 22:03
                trio1977 napisała:

                > Chyba mnie kreci:-)
                > Bo chcialabym sie do niego przytulic i uwierzyc, ze wszystko bedzie dobrze.
                > A moze ja jestem dziwna i lubie miec problemy i konflikty. Taki typ kobiety:-)


                To nie ma wyjscia....musisz go brac takiego jak jest ,a nie zastanawiac sie czy
                z nim jest cos nie tak,Musisz zapomniec ,ze wszystkie jego wady przeszkadzaja
                ci.Jestes typem cierpietnicy,tylko jak dlugo wytrzymasz?,jeszcze troche i sama
                bedziesz musiala sie leczyc,albo plakac razem z nim.
    • khaki3 Re: Zerwałam... 15.03.06, 11:25
      A co powinnas go utrzymywac? Albo jeszcze wyprowadzic sie w glusze jakas? Facet
      bez pracy, wiecznie marudzacy, placzacy, taki mamusiny synus. I bardzo dobrze
      zrobilas. Moze to go ocuci i wezmie sie za siebie!
      • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 12:25
        Kocham go za to,ze zawsze bedzie przy mnie, ze stara mi sie pomagac (jak umie:-
        ) ) i ze robi wszystko,zeby byc ze mna.Niektorzy faceci rezygnuja z kobiet, a
        ja mam pewnosc,ze on mnie nie zostawi. To tez jest mile:-)
        • maretina Re: Zerwałam... 15.03.06, 12:27
          trio1977 napisała:

          > Kocham go za to,ze zawsze bedzie przy mnie, ze stara mi sie pomagac (jak
          umie:-
          > ) ) i ze robi wszystko,zeby byc ze mna.Niektorzy faceci rezygnuja z kobiet, a
          > ja mam pewnosc,ze on mnie nie zostawi. To tez jest mile:-)
          nikt nie neguje tego czy kochasz. pytanie brzmi: czy umiesz go kochac i
          akceptowac takim jakim on w istocie jest.
          • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 12:28
            Mysle, ze jak znajdzie prace, to go zaakceptuje. Brzmi przerazajaco, ale tak
            chyba jest. Zostalam wychowana w przekonaniu, ze praca jest bardzo wazna
            wartoscia w zyciu i stanowi o czlowieku
            • maretina Re: Zerwałam... 15.03.06, 12:40
              trio1977 napisała:

              > Mysle, ze jak znajdzie prace, to go zaakceptuje. Brzmi przerazajaco, ale tak
              > chyba jest. Zostalam wychowana w przekonaniu, ze praca jest bardzo wazna
              > wartoscia w zyciu i stanowi o czlowieku
              to wroc do niego. pamietaj tylko, ze w zyciu doroslym dwojga ludzi pojawiaja
              sie dzieci. dla dwoch osob w pelni w wychowanie zaangazowanych roboty jest na
              24 godziny na dobe. jesli i w tej dziedzinie partner okaze sie niewydolny (
              dziecko meczy, placze, trzeba sie z nim bawic, przewijac, miec na oku itd...,
              potem wywiadowki, latanie po lekarzach...)to klapa. bedziesz jak matka
              polka.nie umalowana, zaniedbana, zabraknie ci czasu i sil na siebie. czeka Cie
              powazna rozmowa z tym gosciem. powodzenia.
              ps. zobacz jaki jest/byl jego ojciec. czy angazowal sie w prace w domu, w
              wychowywanie dzieci. Twoj luby na 90% bedzie podobny.
              • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 12:44
                Jego ojciec to typ "złota rączka", ciagle cos naprawia, ulepsza, ale to matka
                mojego lubego gotuje,zmywa itp. Poza tym to ona glownie jest sterem - zarabia
                wiecej, ale oboje pracuja (chociaz toona zalatwila mu prace 30 lat temu, w
                ktorej pracuje do dzis). Jego matka jest bardzo wrazliwa, czesto placze itp,
                pewnie moj luby ma to po niej, chociaz zaradnosci nie do konca odziedziczyl po
                matce.
                • maretina Re: Zerwałam... 15.03.06, 12:50
                  Widzisz... Twoj luby jest taki, bo tak go wychowala mama. on ma byc grzeczny i
                  sie sluchac, mamusia powie co ma robic. tak robi tata lubego, taki model zna
                  Twoj facet i czesc. taki bedzie. zatem jak Ci to pasuje, to musisz zalatwic mu
                  prace, kupic srubokrety, powiedziec co ma gdzie przykrecic, a on bedzie to
                  robil.
                  pamietaj, ze to Ty masz miec jaja, wszystko na Twojej glowie. jesli jest
                  problem, to Ty musisz opracowac koncepcje wybrniecia. twoj partner ja
                  zaakaceptuje, bo Ty rzadzisz.
                  ale matka go skrzywdzila.
                  jeszcze jedno: takie mamusie nie odpuszczaja i rzadza synkami nawet jak Ci sie
                  z domu wyprowadza, zatem jesli Twoja komenda nie spodoba sie mamie lubego, to
                  on bedzie dumal kogo ma sluchac. zalamka.
                  • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 12:53
                    Nie do konca. On buntuje sie przeciw matce czesto, nie jest na pewno
                    mamisynkiem - przynajmnie takim modelowym.
        • sinsi Re: Zerwałam... 15.03.06, 12:33
          trio1977 napisała:

          > Kocham go za to,ze zawsze bedzie przy mnie,

          ??? Co za bzdura? Tego nie wiesz i bardzo sie możesz kiedyś zdziwić trwając w
          takim przekonaniu...


          >ze stara mi sie pomagac (jak umie:-> ) )

          Za parę lat pewno będzie Cię stac zeby zatrudnic gosposię :-) po co Ci on z
          pomocą którą ma w ofercie?


          >i ze robi wszystko,zeby byc ze mna.

          Jasne:-), zabije się albo ciebie jesli go zostawisz i to ci sie najbardziej
          podoba.....


          >Niektorzy faceci rezygnuja z kobiet, a
          > ja mam pewnosc,ze on mnie nie zostawi. To tez jest mile:-)

          Proponuję byście do psychologa poszli razem. Jesteś kandydatką na " pije bije
          kasy nie daje ale mnie kocha i nie zostawi wiec go kocham" . To nie jest zdrowe.
          Tylko nie robcie sobie dziecka na razie, prosze!
          • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 12:37
            Uspokajam - dzidziusia nie planuje do czasu stabilizacji emocjonalnej :-)
            Wiem,ze tez nie jestem do konca zrownowazona, ale stwarzam przynajmniej pozory
            (praca, urządzanie mieszkania, znajomi itp.)Moze niektore kobiety sa stworzone
            dla takich "wrazliwych chlopcow" a inne dla przedsiebiorczych binesmenow.
            • sinsi Re: Zerwałam... 15.03.06, 12:44
              Bo jeszcze pomyslę, że się go tzrymasz, żeby się samej lepiej czuć -jako ta
              przedsiębiorcza, zorganizowana itd. Bądz sobą dla siebie. Nie staraj się świecić
              jasno na jego ciemnym tle.
              • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 12:46
                Moze cos w tym jest. Moze potrzebuje byc sterem w zwiazku, miec swiadomosc,ze
                wszystkiemu dam rade, a przy innym facecie mzoe nie moglabym sie wykazac. Tez
                jest taka opcja. Chociaz z drugiej strony chcialabym byc tez dumna z jeg
                zaradnosci
                • maretina Re: Zerwałam... 15.03.06, 12:54
                  trio1977 napisała:

                  > Moze cos w tym jest. Moze potrzebuje byc sterem w zwiazku, miec
                  swiadomosc,ze
                  > wszystkiemu dam rade, a przy innym facecie mzoe nie moglabym sie wykazac. Tez
                  > jest taka opcja. Chociaz z drugiej strony chcialabym byc tez dumna z jeg
                  > zaradnosci
                  a pomyslalas, ze kiedys mozesz sie go wstydzic?
                  moja ciotka z takim lowelasem wytrzymala 25 lat. zaczela robic kariere, jest
                  pania prezes w duzej instytucji a maz dalej przykrecal srubki w domu i stal w
                  miejscu.
                  dwa lata temu ciotka sie rozwiodla. miala dosc holowania doroslego chlopa.
                  odzyla. szkoda, ze dopiero w wieku 50 lat.
                • sinsi Re: Zerwałam... 15.03.06, 12:55
                  Dlatego wzielas sobie chlopaka do opieki i "na wychowanie" zamiast wybrac
                  partnera... Ale po kilku latach pracy, tyrania i poczucia że "wszystkiemu sama
                  musisz dawac rady" możesz miec serdecznie dosc. Tym bardziej gdy pojawia się
                  prawdziwe małe dzieci.
                  Myślę, ze powinnaś przestać traktować tego faceta jak niezaradnego dzieciaka
                  ktory bez ciebie sobie nie poradzi- Także dla jego dobra!
                  • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 13:20
                    On ciagle dzwoni,ze chce wrocic. Ostatecznie powiedzialam,ze to koniec i zeby
                    nie plakal przez telefon.On byl juz spakowany i chcial definitywnie sie do mnie
                    przprowadzic (wczesniej wracal do rodzicow na dzien).Teraz nie wiem,co zrobi,bo
                    tam juz ie moze mieszkac (jego rodzice sa bardzo za mna i jest pietnowany za
                    to,ze nie jest ze mna).Zal mi go.A moze cos jeszcze czuje?Sama nie wiem
                    • sinsi Re: Zerwałam... 15.03.06, 13:34
                      >Teraz nie wiem,co zrobi,bo
                      > tam juz ie moze mieszkac (jego rodzice sa bardzo za mna i jest pietnowany za
                      > to,ze nie jest ze mna).

                      Mam rozumiec ze jego rodzice chca przerzucic problem na ciebie i wreszcie odetchnac?
                      • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 13:37
                        Ja ich rozumiem. Chcieliby,zeby syn sie wreszcie ustatkowal - ozenil, mial
                        dzieci i prace. Nie sa zapewne szczesliwi,ze jego 5-letni zwiazek sie skonczyl
                        w wieku 29 lat.
                        • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 13:44
                          Chyba nie moge go tak zostawic. Nie ma gdzie sie podziac. A moze niech
                          zamieszka ze mna (sa 2 pokoje), ale jako przyjaciele, dopoki czegos nie wymysli.
                          • sinsi Re: Zerwałam... 15.03.06, 13:45
                            Za stara jestes zeby wierzyc w "przyjazn" po rozstaniu w jednym mieszkaniu.. :-)
                            • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 13:48
                              Tak przejsciowo - na tydzien na przykld - dopoki nie znajdzie pracy, albo sobie
                              czegos nie uswiadomi
                              • sinsi Re: Zerwałam... 15.03.06, 13:48
                                ?? nie znalazl pracy przez 5 lat i zakladasz ze za tydzien ją znajdzie?
                                • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 13:50
                                  sinsi napisała:

                                  > ?? nie znalazl pracy przez 5 lat i zakladasz ze za tydzien ją znajdzie?

                                  5 lat to my sie znamy. Najpierw studiowal, potem rok przygotwywalismy sie do
                                  otwarcia firmy (byly pewne problemy ktore to przedluzyly), firma nie wyplaila i
                                  od 4 miesiecy znowu "szuka" pracy.Teraz podobno intensywniej:-)
                                  • maretina Re: Zerwałam... 15.03.06, 14:03
                                    trio1977 napisała:

                                    >
                                    > 5 lat to my sie znamy. Najpierw studiowal, potem rok przygotwywalismy sie do
                                    > otwarcia firmy (byly pewne problemy ktore to przedluzyly), firma nie wyplaila
                                    i
                                    >
                                    > od 4 miesiecy znowu "szuka" pracy.Teraz podobno intensywniej:-)

                                    normalny czlowie szuka pracy dla siebie a nie dlatego, ze dziewczyna go stawia
                                    pod murem. teraz Twoje wdzieki an niego dzialaja. powiedz mi czym bedziesz go
                                    straszyc po slubie i czy to bedzie fajna zabawa?
                                    • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 14:05
                                      No wlasnie - rozwodem?? Bez sensu. Ale przeciez kazdy kiedys madrzeje. Widze
                                      jak przez te 5 lat sie zmienil (niektore cechy nalepsze, niektore na gorsze),
                                      po sobie tez widze, jak zmienia mi sie myslenie i patrzenie na swiat. A moze
                                      czlowiek caly czas sie uczy?Moze to go cos nauczy?
                                      • maretina Re: Zerwałam... 15.03.06, 14:08
                                        trio1977 napisała:

                                        > No wlasnie - rozwodem?? Bez sensu. Ale przeciez kazdy kiedys madrzeje. Widze
                                        > jak przez te 5 lat sie zmienil (niektore cechy nalepsze, niektore na gorsze),
                                        > po sobie tez widze, jak zmienia mi sie myslenie i patrzenie na swiat. A moze
                                        > czlowiek caly czas sie uczy?Moze to go cos nauczy?

                                        jesli "moze" Cie satysfakcjonuje...moim zdaniem "moze" to za malo na wspolna i
                                        dobra przyszlosc.
                                      • sinsi Re: Zerwałam... 15.03.06, 14:20
                                        trio1977 napisała:

                                        > No wlasnie - rozwodem?? Bez sensu. Ale przeciez kazdy kiedys madrzeje. Widze
                                        > jak przez te 5 lat sie zmienil (niektore cechy nalepsze, niektore na gorsze),
                                        > po sobie tez widze, jak zmienia mi sie myslenie i patrzenie na swiat. A moze
                                        > czlowiek caly czas sie uczy?Moze to go cos nauczy?


                                        Jestescie w wieku w którym ostatnie lata to było własnie kształtowanie
                                        osobowości i charakteru, wiec to normalne że się zmienialiście i dookreslacie
                                        własne sylwetki.

                                        A czego Ciebie te % lat z nim nauczyło?
                                        • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 14:29
                                          Tolerancji, tego ze trzeba sie pocieszac (on tak zawsze robi), ze nie ma
                                          idealow (a bylam jedynaczka-ksiezniczka marzaca o ksieciu) i trzeba doceniac
                                          dobre strony drugiej osoby.
    • fleurette Re: Zerwałam... 15.03.06, 14:09
      moim zdaniem jest po prostu kolejnym wygodnickim facetem, którego trzeba mocno
      kopnąć w dupę,żeby cokolwiek zrozumiał. jak dotąd mieskał sobie z rodzicami
      (hotel mama jest najlepszy) i nic od niego nie wymagano, a teraz ty masz
      oczekiwania. cos mi sie widzi, ze jemu bardziej przeszkadzaja twoje"nadmierne"
      wymagania co do znalezienia pracy (dorosłość go przerasta) niż hałas w mieskzniu.
      naprawde podziwiam twojądecyzje o zerwaniu. jeśli dasz mu wrócic, nie licz na to
      ze kiedykolwiek sie zmieni. niestety.
      • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 14:27
        No dobra. A jesli znajdzie prace, to bedzie ok? A co z jego biernoscia itp.?
        Czy praca duzo zmienia w zyciu?
        • bary14 Re: Zerwałam... 15.03.06, 14:40
          Musisz sobie sama odpowiedziec co jest dla Ciebie wazne u mezczyzny:
          troskliwosc, pomoc w domu czy zarabianie pieniedzy i przedsiebiorczosc.
          Kazdy ma inne priorytety wiec trudno Cie przekonywac ze bedzie dobrze jesli
          znajdzie prace.
        • fleurette Re: Zerwałam... 15.03.06, 14:43
          czy jeśli znajdzie prace to bedzie okej? nie wiadomo. moze być, moze nie być.
          jeśli ma depresję to bierność jest charakterystyczna. pójdź jak dziewczyny
          radziły do psychiatry z nim. jeśli ma depresje to postapić powinno sie z nim
          inaczej niż jesli jest zdrowy.
          nie chce za dużo sugerować, bo mam przynajmniej 3 przypadki w bliskim otoczeniu
          piotrusiów panów różnego rodzaju i jestem na nich cholernie wręcz cięta.
    • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 14:39
      Chyba nie umiem zyc bez niego. Czuje sie za niego odpowiedzialna. Bylisnmy
      razem 5 lat. Człowiek to nie zabawka.
      • fleurette Re: Zerwałam... 15.03.06, 14:45
        człowiek to nie zabawka. owszem. a on sie twoim kosztem nie bawił?
        • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 14:46
          Chyba nie - przynajmniej nie swiadomie, Chyba taki juz jest. Zaczynam myslec,
          zeby do niego wrocic. Jestem slabizna chyba... Albo mocarna w milosci...
          • fleurette Re: Zerwałam... 15.03.06, 14:48
            widzisz 5 lat to dużo, wiem po sobie (choc ja planuje ślub). nie jesteś słabizna
            taka znowu, natomist mocno się zastanów. wracajac dajesz mu bardzo czytelny
            znak, ze mu wszystko wybaczasz i nadal może byc jak jest.
          • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 14:52
            Wlasnie moj luby poinformowal mnie,ze jutro idzie do pracy (to pewna
            informacja). Powiedzila tez rodzicom, ze nie jestesmy juz razem a oni to
            zrozumieli. Czuje sie okropnie,ze zrobilam cos zlego,ze zespulam cos
            waznego.Jego rodzice sa z nim.Boje sie.. Co ja zrobilam..
            • fleurette Re: Zerwałam... 15.03.06, 14:56
              oj dziewczyno, jak to co zrobiłas? zerwałaś. bo ci było już za cieżko. ja wiem,
              ze nieładnie tak myślec o twoich tesciach, ale chyba chcieli sie go pozbyć,
              zebys to ty go przygarnęła i sie nim opiekowała i dlatego \byli po twojej
              stronie, a jak znalazł pracę, czyli zaczął sobie radzic to sama zobacz jak reagują.
              oczywiście jeśli żyć bez niego nie mozesz to możesz wrócić. ale nie sadzę, ze
              nadmiernie sie zmienił.
              • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 14:59
                Masz racje. Tylko tera mi glupio. Bo glownie chyba z powodu braku pracy z nim
                zerwalam, czyli tak jakbym sie wywyzszala,ze ja pracuje a on nie, a teraz on ma
                prace, a ja sie czuje jak taka zolza, ktora stracila faceta przez prace
                • fleurette Re: Zerwałam... 15.03.06, 15:05
                  a jak on się czuje po znalezieniu pracy? lepiej mu?
                  • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 15:08
                    Z tego co napisal, to probuje sie podniesc po tm wszystkim i wierzy,ze sobie
                    poradzi i nie jest taki jak o nim sadze (niezaradny i bierny) bo sam zadzwonil
                    do pracodawcy z zapytanie o prace i ja dostal. Po raz pierwszy rozmawial tez
                    powaznie ze swoja mama i cieszy sie z tego.
                    • fleurette Re: Zerwałam... 15.03.06, 15:12
                      matko kopia znajomego. brrr... przepraszam, ale nei uwazam, zeby maił az taki
                      powód do dumy. a że z mamą porozmawiał poważnie to dobrze akurat, tylko, ze nie
                      wiem czy dla ciebie.
                      • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 15:14
                        A ja jestem z niego dumna :-) Nawet jak nie bedziemy razem. Moze tez mam jakeis
                        zaburzenia, ale naprawde mi zaimponowal (kiedys jak rzucil prace to bal sie
                        zadzwonic do pracodawcy,ze juz nie wroci do pracy i zrobila to za niego mama)
                        • fleurette Re: Zerwałam... 15.03.06, 15:16
                          naprawde chcesz byc dlaniego matką a nie partnerką. to nie jest dobry układ.
                          matkę to on już ma.
            • sinsi Re: Zerwałam... 15.03.06, 14:59
              Oj dziewczyno, daj mu zyc, nie obwiniaj sie ZA niego.

              I ZASTANOW SIE CO WŁAŚNIE TU PRZEKAZAŁAŚ:
              wpadłaś w panikę, bo dostałaś sygnał że on jednak może umie sobie radzić bez
              ciebie, nagle ma pracę i nie wprasza się do Ciebie do mieszkania jako tej
              jedynekj która go może uratować- I Z TEGO POWODU CZUJESZ SIĘ ŹLE.
              To toksyczny układ, i sama go tworzysz.
              • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 15:03
                Czyli to jednak ja to tworze mysilsz? On jest ok? Bo zaczynam sie zastanawiac
                czy nie masz racji. Stawiam najpierw warunki, a potem.. sama juz sie pogubilam
                • sinsi Re: Zerwałam... 15.03.06, 15:26
                  trio1977 napisała:

                  > Czyli to jednak ja to tworze mysilsz? On jest ok? Bo zaczynam sie zastanawiac
                  > czy nie masz racji. Stawiam najpierw warunki, a potem.. sama juz sie pogubilam


                  On jest jaki jest- każdy to widzi.
                  Nie rozważam tutaj winy- niewiny.
                  Tworzycie jakiś układ- związek, oparty - na czym?
                  powinnaś wiedzieć że samo "posiadanie na własność" faceta uzaleznionego od
                  twoich poleceń nie implikuje szczęsliwego związku...

              • trio1977 Re: Zerwałam... 15.03.06, 15:11
                Chcialabym do niego wrocic, ale czy to na miejscu wracac, bo dostal prace?
                • fleurette Re: Zerwałam... 15.03.06, 15:15
                  nie zastanawiaj sie czy to na miejscu czy nie. to nei jest najwazniejsze.
                  ważniejsze czy ty tego chcesz i jesteś w stanie poniesc koszty konsekwencje
                  powrotu. dobrze to przemyśl. i radzę uważac an to tescie nagadali synkowi
                  (napewno jesteś już ta najgorsza co synka skrzywdziła)
            • magdalena2lbn Re: Zerwałam... 15.03.06, 22:34
              Trio- zalozylas watek dzisiaj o godz.8.33

              Placzacy partner poszukiwal wtedy pracy od 4 miesiecy....

              A o godz.14.52 piszesz...

              >Wlasnie moj luby poinformowal mnie,ze jutro idzie do pracy (to pewna
              >informacja).

              Patrzcie ludzie jakie uzdrawiajace dzialanie ma wyzalenie sie na forum.Na
              wszystkie nastepne problemy masz gotowe lakarstwo.Zazdroszczę ci.
    • krwawabestia Re: Zerwałam... 15.03.06, 16:40
      napewno po tym poscie bede traktował inaczej kobiety
      jak prostackie głupie pipy dla ktorych kasa jest najwazniejsza
      kurcze wszyscy faceci nie powinni zarabiac - bo wtedy by im sie klapki otwarły
      jakie dziewczyny sa przerazajaco płytkie i głupie
      • fleurette Re: Zerwałam... 15.03.06, 18:49
        oj facet, oczywiscie, jesteśmy wrednymi jędzami i wojującymi feministkami. jasne.
      • maretina Re: Zerwałam... 15.03.06, 20:50
        krwawabestia napisał:

        > napewno po tym poscie bede traktował inaczej kobiety
        > jak prostackie głupie pipy dla ktorych kasa jest najwazniejsza
        > kurcze wszyscy faceci nie powinni zarabiac - bo wtedy by im sie klapki
        otwarły
        > jakie dziewczyny sa przerazajaco płytkie i głupie
        glupie, bo nie chca utrzymanka? glupie bo chca partnera a nie tchorza? taaak,
        glupie pipy. wiedza czego chca.
    • agatasun Re: Zerwałam... 15.03.06, 19:13
      myślę że pojełaś słuszną decyzję - nie chodzi brak pracy, ale chodzi o brak
      chęci jej znalezienia. Uważam że dla chcącego nic trudnego....czasami trzeba
      pracować na stanowisku mniej "ambitnym" zwłaszcza dla osoby po studiach może to
      być trudne ,ale siedzenie w domu i nic nie robienie tylko nażekanie każdego by
      wyprowadziła z równowagi - a chyba nikt nie che się wiązać z darmozjadem i
      człowiekiem na którego nie można liczyć...
      • krwawabestia Re: Zerwałam... 15.03.06, 19:29
        sadzac po twoim stylu pisania to jestes po zawodówie gastronomicznej
        • maretina Re: Zerwałam... 15.03.06, 20:50
          krwawabestia napisał:

          > sadzac po twoim stylu pisania to jestes po zawodówie gastronomicznej

          a ty z samoobrony lub lpr. a moze rdio maryja?
          • krwawabestia Re: Zerwałam... 15.03.06, 21:11
            kto ma ryja? rdio?
            • bonitalore Re: Zerwałam... 15.03.06, 21:48
              dobra weź idź.. traktuj se te kobiety jak chcesz i już Cię tu nie ma..
              wątek się nie podoba? to co pisza się nie podoba?
              to N I E C Z Y T A J !
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka