Dodaj do ulubionych

zycie podwojne

27.02.05, 01:45
Moja kochana Kaska poprosila mnie bym znalazla jej plyte Andrzeja Panufnika i
to koniecznie 10 Symfonie! Zdebialam, bo nie slyszlam o nikim takim. Jak sie
mozna domyslic nie znalazlam. Najblizej byla symfonia numer 9, ale to nie to!
Ale dzis przechodzilam chyba ze 3 godziny grzebiac w czelusciach sklepikow na
Berwick St. Wygrzebalam: Zap Mama (cos w stylu Erykah Badu - jazz soul),
spiewy gregorianskie i .. PODWOJNE ZYCIE WERONIKI! czy ktos pamieta ten film?

Bedac mloda Asica, wspinajaca sie na czlowieczenstwa (raczkujacego w dalszym
ciagu), wylalam chyba cala wanne lez sluchajac tej plyty. Wzruszala mnie ta
muzyka. I o dziwo, nadal mnie rusza.A wyroslam z tylu wczesnomlodocianych
zachwytow! I nawet nie wiem, czy sie przyznac, ale to moje takie drugie
zycie: wzruszac sie nad czyms (ale skrycie i pod poduszka, przeciez na
codzien jestem twardym facetem!)

Czy macie takie rzeczy, ktore wracaja do was znienancka, osaczaja, a wy z
blogoscia poddajecie sie ich wpywowi?
Obserwuj wątek
    • tamsin Re: zycie podwojne 27.02.05, 01:51
      tak - Diana Krall, normalnie moge sie poplakac w samochodzie jak ja slysze, lub
      mam jakies takie uniesienie emocjonalne, ze nie chcialabym zeby ktos mnie
      przylapal na tym, jak jej slucham. Inna ktora tak na mnie dziala to Sade! ten
      glos, zal w glosie, essencja kobiecosci, wzruszam sie niepoprawnie i juz.
      Ciezko mi sie przyznac do tej Sade, ale no coz.. wink)
      • asica74 Re: zycie podwojne 27.02.05, 01:56
        to ja sie chetnie powzruszam z toba przy Sade! Bardzo lubie! Diana Krall, to
        tez cudne, ale nie palcze przy niej.

        A jeszcze wam powiem, ze mi wystarczy pokazac kawalek filmu MY GIRL, a juz juz
        juz... kap kap... ech
        • tamsin Re: zycie podwojne 27.02.05, 02:01
          ja tez jestem straszna na filmach, ktos umiera a ja lzy lykam - ale sie nie
          przyznaje w domu!! Wszystko lykam po cichu. Mam nawet takie male zboczenie -
          Romeo i Juliet, z Olivia Hussey i Leonardem Whiting - o boze jak ja placze na
          koncu, toz to wstyd sie przyznac - film ogladalam chyba jakies 102 razy ale nie
          szkodzi, efekt murowany w grobowcu jak sie truja/sztyletuja ja ronie slozy
          jedna za druga, za kazdym razem!!!
        • a.polonia My Girll ;-))) 27.02.05, 11:23
          A jeszcze wam powiem, ze mi wystarczy pokazac kawalek filmu MY GIRL, a juz juz
          > juz... kap kap... etc

          Asica, ja nigdy, przenigdy nie placze na filmach, z wyjatkiem wlasnie MY GIRL,
          ogladalam to chyba ze trzy razy (daaawno temu) i za kazdym razem ryczalam razem
          z ta dziewczynka (Vada??) ..ech....
          • monhann2 Re: My Girll ;-))) 27.02.05, 18:06
            A.polonio akurat wczoraj wieczorem ogladalam z corka w TV My Girl II. Bardzo
            nam sie podobal, rzeczywiscie dobre i smutne.

            A tak w ogole to trafilyscie tym watkiem w moj czuly punkt. Od najmlodszych lat
            jestem w rodzinie znana jako beksa filmowa. Placze prawie na wszystkich
            dramatach, na niektorych Kleenexow braknie... A juz klasycznym przykladem
            takiego, co to nawet na chwile sie nie moge uspokoic jest "Legends of the
            fall". Ile razy bym nie ogladala, ciagle to samo. Co do piosenek to tez placze
            ale to raczej spowodowane wspomnieniami, z ktorymi mi sie kojarza.
            • aka10 Re: My Girll ;-)))do mon... 27.02.05, 23:29
              Za to w teatrze,to sie nawet raz poklocilas winkPamietasz?
              • monhann2 Re: My Girll ;-)))do aki. 28.02.05, 03:52
                A Ty to nie lepsza? Obie wyszczekane nie damy sobie w kasze dmuchac!smile))

                to bylo tak: Dues Idiotos.....
                • aka10 Re: My Girll ;-)))do mon 28.02.05, 16:54
                  Alez to byly czasy....Pozdrawiamsmile
      • ulkaa Re: zycie podwojne 27.02.05, 15:11
        Tamsin, dlaczego ciezko? To nic takiego !!! Gdyby nie takie momenty, bylibysmy
        robotami a nie zywymi ludzmi z uczuciami i slabosciami.
        Ja tez placze przy Dianie Krall, szczegolnie przy "Fly Me To The Moon".
        A Sade jestem wierna juz od wielu lat . I niezmiennie : "Smooth Operator"
        oraz "Please send me someone to love" dzialaja na mnie tak, ze to jest nie do
        opisania. Nie tylko slowa, ale tak jak powiedzialas - ten glos, ta wibracja i
        swietna aranzacja . Ona spiewa nawet oczami.
        Mnie muzyka bardzo pomaga . Niejeden stres przezylam lzej dzieki niej.
        • mulinka Re: zycie podwojne 27.02.05, 15:32
          a ja jak mam kiepski nastroj (ale nie do konca, bo jak zupelnie kiepski, to nic
          nie umiem zrobic), to wlaczam muzyke taneczna, wesola - co by mi serduszko
          rozbawila
          w ogole kocham muzyke
          • jan.kran Re: zycie podwojne 27.02.05, 16:21
            Ja nie ma podwojnego zycia , bo jestem ekstrowertyczka i sie nie ograniczam w
            wyrazaniu uczuc:-ppp
            Byl taki okres w moim zyciu , ze zalatwilam piekny serwis do kawy, nie , nie na
            jeden raz tylko stopniowo. Jak mialam zly dzien to trach ...Ale na szczescie mi
            ten okres minal i bardzo sie go wstydze sad((
            Duzo ksiazek , filmow , muzyki mnie wzrusza.

            Ale tak na pewno to Forrest Gump. Widzialm ten film kilkanascie razy i tylko za
            pierwszym nie plakalam od poczatku do konca, bo sledzilam akcje.
            Wystarczy ze uslysze kilka taktow soundtraka i lzy jak groch...
            Ostatnio sie tez wzruszylam muzycznie jak Junior mne dal pod choinke Boney M.
            Dzici myslaly , ze oszalalam , bo zazwyczaj tylko jazz i klaczczna lub stary
            rok gosci w naszym odtwarzaczu dzwiekow.
            A tu nagle taka chalasad(
            Ale mnie sie mlode lata przypomnialy smile))
            Kran.
    • frankie36 Re: zycie podwojne 27.02.05, 02:08
      Zdarzaja mi sie takie stany ale glownie atakuja mnie niesapowiedziane,cos przy
      okazji uslysze,zobacze i wracaja mi klimaty sprzed lat wlacznie z
      zapachami,swiatlem,ludzmi.
      Kiedys zaczytywalam sie Bryllem,dawno temu,przy okazji trafilam na jego strone
      i okazuje sie ze ciagle pamietam jego wiersze,po tylu latach.
      W ogole mam jakies spaczenie na Irlandie,uwielbialam Irlandzkiego Tancerza
      2+1,tlumaczenia ballad byly zreszta Ernesta Brylla.
      • asia.sthm Re: zycie podwojne 27.02.05, 02:19
        Ja mam oczy w wyjatkowo mokrym miejscu. Ile ksiazek jest oplakanych to nie
        zlicze, najbardziej jedna , ale sie nie przyznam, bo to swiatowe romansidlo.
        Na filmach rycze w najdziwniejszych momentach, a przy muzyce to wogole nie
        wiadomo kiedy mnie wezmie. Czasem , przy ludziach, to udaje ze mam uczulenie,
        bo mam i umiem udawac. Ha
        • tamsin Re: zycie podwojne 27.02.05, 02:23
          mnie tam czesto "paprochy do oczu wpadaja" nei przyznaje sie oficjanie do
          plakania i juz, chocby mnie goracym zelazem przypiekali jak Azje!


          p.s.
          czy te slynne swiatowe romansidlo to przypadkiem nie jest "przeminelo z
          wiatrem?"
          • asia.sthm Re: zycie podwojne 27.02.05, 02:24
            Noo! Sam koniec smile)))
            • tamsin Re: zycie podwojne 27.02.05, 02:42
              wcale sie nie dziwie smile) toz to pierwszej klasy romansidlo. Ja pamietam jak
              sie dorwlam pierwszy raz do tej ksiazki to az mama mnie zapytalam co czytam ze
              AZ takie wypieki mam na twarzy!!!
          • asica74 Re: zycie podwojne 27.02.05, 02:29
            ja mysle, ze to moze byc ... hm.. Klamczucha Musierowicz
            • mulinka Re: zycie podwojne 27.02.05, 04:50
              cudny watek
              smile)
              jak czytam o Waszych wzruszeniach, to juz mi sie ryczec chce
              wink)
    • zodiakalny_kot Re: zycie podwojne 27.02.05, 05:42
      Takie zachwyty i wzruszenia do lez, o ktorych Asico piszesz - to dla mnie
      bardzo wazna czesc zycia - i ciagle szukam takich impulsow. Na przyklad, kiedy
      czytalam Nabokova (Maszenka) doznalam takiego totalnego zachwytu - ze samo
      piekno jego jezyka bylo tak powalajace, ze sie poplakalam. Z muzyka jest o
      wiele latwiej - niemal notorycznie mi sie to zdarza. To sa dla mnie magiczne
      chwile - niemal odmierzam czas wlasnie takimi zdarzeniami. Filmy - to normalne,
      ze czlowiek - ja - placze - wcale tego nie ukrywam, nie wstydze sie - bo co
      mnie w sumie obchodzi - jak to wyglada na zewnatrz. Przed chwila wlasnie
      odeszlam od TV, gdzie po raz setny ogladalam Pozeganie z Afryka - naturalnie -
      lzy mi leca niemal od poczatku - bo tak pieknie, krajobrazy no i Dennis, itp.
      Kuba (moj syn - lat 8)siadl obok - patrzy na mnie - nie wie biedny o co chodzi
      (chora czy co?) - w koncu mowi - mama, jak nie przestaniesz plakac, to bede
      zmuszony zmienic kanal. No to juz, mysle sobie, wystarczy tego dobrego.
      Ten watek przypomina mi film American Beauty i taki super cytat: "Sometimes
      there is so much beauty in the world, that I just can't take it" - ja podzielam
      to spostrzezenie ( a moj M. uwaza to za kompletna bzdure).
      Tak wiec - wszystkim zycze ciaglych zachwytow nad zyciem!
      • kurczak1976 Re: zycie podwojne 27.02.05, 13:00
        "Podwojne zycie Weroniki" jest bylo i bedzie jednym z tych filmow, ktore
        wywoluja u mnie gesia skorke. Nawet teraz:o)
        A muzyka jest tak magiczna i podniosla i przygniatajaca i piekna, ze nawet
        trudno opisac te wszystkie uczucia.
        Ten film byl chyba jednym z tych dziel ktore w jakis sposob mnie uksztaltowaly,
        moje gusta i wrazliwosc.
        • tintaja Re: zycie podwojne 27.02.05, 14:39
          Moj ukochany film, przy ktorym zawsze placze to 'Scent of a woman'.
          Dawkuje go sobie, bo sie boje co bedzie jak mi sie znudzi a ja nie znajde zastepstwa smile

          Zawsze czuje sie jakbym byla okryta cieplutka kolderak jak czytam Jezycjade Musierowicz. Nieocenione na dola, tesknote za Polska i przypomnienie sobie ze jednak w fajnych czasach sie urodzilam. Musierowicz mam pochowana po calym domu, zeby byla na specjalne okazje smile Moje ukochane Opium w rosole z Genowefa Sztompke/Trombke/Pompke mieszka na strychu. Jak przynosze sobie drabine zeby tam wejsc to moj maz wie ze jest zle i idzie mi kupic lody pralinkowe smile

        • asica74 Re: zycie podwojne 27.02.05, 16:36
          Ten film byl chyba jednym z tych dziel ktore w jakis sposob mnie uksztaltowaly,
          >
          > moje gusta i wrazliwosc.

          wiesz kurczaku, ze mnie chyba tez? I chyba bardzo szukam takiej wrazliwosci
          ciagle i wciaz i jezeli mi czegos brakuje, oprocz chleba i saprepskiej, to
          wlasnie tego.

          w ogole, smierc Kieslowskiego przezylam niemal jak wlasna. Mialam wtedy jakis
          egzamin, deszcz padal za oknem, a mnie chyba po raz pierwszy uderzyla smierc
          nie znanej mi osoby. I idac na zajecia, dziwilam sie ze ludzie sie smieja, etc.
          Uwazam, ze kino polskie nigdy nie stracilo wiecej.
          • mulinka Re: zycie podwojne 27.02.05, 16:53
            hi,hi
            Forrest Gump - ogladalam kilka razy
            zaczynalam plakac, zanim sie jeszcze film zaczal
            smile))

            • asica74 Re: zycie podwojne 27.02.05, 16:56
              moj M na nim placze!
              • tamsin Re: zycie podwojne 27.02.05, 17:12
                Forrest byl u nas w tv wczoraj!! oczy mi zwilgotnialy dosyc mocno jak on stoi
                nad grobem Jenni i opowiada jej, o bosze ten Tom Hanks jest po prostu
                niesamowity!!
                • asica74 Re: zycie podwojne 27.02.05, 17:32
                  korzystajac z tego, ze Misiu na zakupach- slucham nasteopnej plyty! spiewow
                  gregorianskich! bardzo bardzo bardzo!

                  skad u mnie takie ciagnoty?

                  Kiedys bylam w Paryzu w goscinie u wspolnot jerozolimnskich... oni sobie
                  zaadaptowali takie piesni, a moje drewniane serce ruszylo...

                  moze ja pomylilam wieki???
                  • tamsin Re: zycie podwojne 27.02.05, 17:37
                    Asica, jak bylam w Notre Dame w Paryzu na mszy, tam pieknie jakas babka
                    spiewala cos co wydawalo mi sie medieval, mnie normalnie od wejscia cos za
                    gardlo zlapalo, dobrze ze ciemnawo bylo w kosciele, ale lzy mi sie laly po
                    polikach, nie nadazalam zcierac ani lykac, moj M. latal od do z kamera nic go
                    nie ruszalo, ale on i nie katolik, a ja wychowalam sie w katolickiej rodzinie,
                    i jak mnie lupnelo w tym kosciele to do konca zycia nei zapomne! Mam gdzies
                    nagrana te msze, M. wyjezdza na tydzien wiec mi przypomnialas, ze moge sobie
                    wyszukac i do woli sie teraz na glos wyszlochac!!!!!
                    • asica74 Re: zycie podwojne 27.02.05, 17:39
                      a wiesz co to jest? co ona spiewa?
                      • tamsin Re: zycie podwojne 27.02.05, 17:40
                        nie wiem, ale ona podobno tam co msze spiewa, tak cos pieknego ze tylko spiewem
                        mozna wyrazic. ta notre dame w polaczeniu z tym spiewem i organami przenioslo
                        mnie jakies 1000 lat do tylu.
                        • asica74 Re: zycie podwojne 27.02.05, 17:46
                          ten kosciol gdzie ja bylam nazywa sie chyba St Germain. Maja go pod opieka
                          mnisi w miescie. Ludzie chodza do pracy, etc a zyja jak pustelnicy


                          www.apartexchange.com/Guide_paris6_stgermain.htm
    • crack72 Re: zycie podwojne 27.02.05, 18:19
      Dopisze się do Waszego wątku kobiety kochane, jestem typowym płaczkiem,
      wzruszam się na filmach, podczas słuchania muzyki i w wielu nieoczekiwanych
      sytuacjach. To u nas rodzinne, w naszym babskim domu często się ryczało podczas
      oglądania filmów, każda wtedy patrzyła na siebie i przez te łzy śmiałyśmy się z
      siebie i dalej ryczałyśmy. Tak mi już zostało do dziś.
      Z Kieślowskim mam piękne wspomnienia, "Podwójne życie Weroniki" widziałam kilka
      razy, do tego "Niebieski", "Biały", "Czerwony" i muzyka Preisnera, mam
      sentyment do tych filmów i wielu, wielu innych. Filmy, sceny, mnóstwo ich w
      głowie, chociażby scena mycia głowy w "Pożegnaniu z Afryką". O czym tu gadać
      zresztą, jak mnie już występy przedszkolne mojego dziecka wzruszająsmile
    • gherarddottir Re: zycie podwojne 27.02.05, 21:02
      Ja najbardziej chyba plakalam na filmie "co gryzie Gilberta Grapea" ale
      zdarzaja mi sie tez inne "placzace".
      Filmy Kieslowskiego - mam wszystkie na dvd i od czasu do czasu ogladam,
      chociaz po latach widze je nieco inaczej niz kiedys i czasami niestety
      trozeczke sa za bardzo "przeintelektualizowane". Ale byc moze to tylko
      kwestia tego ze ogladajac je ostatnio bylam w nastroju raczej bojowym niz
      lzowym.

      • asia.sthm Re: zycie podwojne 27.02.05, 21:49
        Ja plakalam nawet na Fizi Ponczoczance, kiedy mowi patrzac w niebo do mamausi
        Aniola
        - Nie matw sie o mnie mamo, wiesz przeciez, ze zawszee sobie dam rade.

        Ps Dorka, dobrze wyszlo nie?
        • nataasza Re: zycie podwojne 27.02.05, 23:02
          Oj placzka ze mnie okropna. Najczesciej wzrusza mnie nie tyle dana scena, co
          muzyka w podkladzie. W ogole muzyka jest mi potrzebna do zycia. Ostanio slucham
          sobie nowe U2 i calkiem, calkiem mi podeszlo.
          Filmow i ksiazek nad ktorymi plakalam, nie sposob wymienic hihi. O juz
          wiem..."Braveheart"( mam nadzieje, ze poprawnie napiasalam, jesli nie z gory
          przepraszam, z angielskim u mnie slabo),tysiace razy obejrzany za kazdym razem
          tak samo przez mnie oplakany.Piekna muzyka i milosc, milosc, milosc.

        • gherarddottir Re: zycie podwojne 28.02.05, 00:59
          hej! pewnie ze dobrze, nie wiedzialam ze taki triki mozna robicsmile)) dzieki za
          podpowiedzsmile) pozdrawiam
          • tamsin Re: zycie podwojne 28.02.05, 15:37
            no a jechalam do pracy z ranca, i przypominial mi sie wielki wyciskacz lez -
            Saving Private Ryan, toz na same wspomnienie o tym filmie malo ze sie nie
            poryczalam...
            • mulinka Re: zycie podwojne 28.02.05, 16:13
              och tamsinku,
              znow mnie ubawilas
              smile))
            • gherarddottir Re: zycie podwojne 28.02.05, 17:07
              O !!! tak ten film tez na mnie zrobil wielkie wrazenie!!!
    • ponponka1 Forrest Gump 28.02.05, 15:38
      powtorze za mulinka i jane.....to tez i moj ulubiony film do posmiania sie i
      wzruszenia smile))))
      Czasami, po dlugim okresie spokoju i radosci wewnetrznej, lzy plyna same pod
      byle pretekstem, i czesto sa to lzy szczescia....Tak mialam dwa tygodnie temu,
      jak ogladalam film o dziewczynie z prerii, ktora poswiecila wszystko dla swojej
      milosci - spiewania. Ostatnie sceny filmu pokazuja ja obsypywana kwiatami i
      szczesliwa, ryczalam na caly glos.....

      Cmok (jaki smok?)
      • mulinka Re: Forrest Gump 28.02.05, 16:13
        bosmy po prostu baby 100% i tyle wink
      • gherarddottir moj ukochany film do placzu 28.02.05, 17:10
        to Secrets and Lies!!! wspaniala opowiesc bardzo wzruszajaca i prawdziwa!
        Polecam ten film kazdemu! Rycze za kazdym razem i pamietam jak pierwszy raz
        obejrzalam to poznej dlugo sie zastanawialam nad tym filmem! Obejrzyjcie!

        a drugi film rowniez oiekny i wzruszajacy chwilami zabawny, z klimatem i piekna
        przyroda to "wedrowne ptaki powrot do Inari"
        to moje dwa typy!
        Moze ktoras z Was widziala te filmy? Pozdrawiam
        • bietka1 Re: moj ukochany film do placzu 02.03.05, 00:08
          "Sekrety i klamstwa" to rowniez moj typ.
          Pamietam nawet, ze bedac na nim pierwszy raz w kinie plakalam tak okrutnie, ze do dzisiaj jest
          mi glupio przed tym kims, z kim wtedy bylam w kinie smile
          Film jest rzeczywiscie rewelacyjny. W bardzo subtelny sposob dosiera do najglebszych pokladow
          uczuc...
          Jesli jednak mialoby byc na temat, to chyba muzyka z moich wspomnien potrafi postawic caly
          swiat na glowie. I tak pierwsza plyta solowa Stinga... i jest taka jedna plyta, tez solowa G.
          Ciechowskiego, jak on na niej smacznie wypuszcza dym papierosowy. Zawsze jednak gdzies w
          tle byla milosc wink)
          • gherarddottir Re: moj ukochany film do placzu 02.03.05, 01:31
            co do Republiki i Ciechowskiego....muzyki tego rodzaju nigdy specjalnie nie
            lubilam, ale te teksty!!!! Ciechowski jest jednym z niewielu tworcow ktory w
            swoich tekstach (nie koniecznie tylko piosenkach) potrafil wydobyc moje
            instynkty i uczucia i pokazac je prostymi slowami. Polecam Wam przeczytanie
            niektorych przynajmniejsmile))

            Sekrety i klamstwa to (nadal podtrzymuje) jeden z najlepszych filmow jakie
            widzialam (oprocz moich rzecz jasna, ktore nakrece w przyszloscismile)))))
            • tamsin Re: moj ukochany film do placzu 02.03.05, 01:56
              ok, widze ze ciagle walkujecie ten temat, to sie musze dolozyc smile)) chyba nie
              widzialam Sekretow i Klamstw, ale jest takie film ktory w zasadzie to komedia,
              ale jest taki moment ze lzy mi po prostu wyskakuja z oczu prosto w telewizor.
              Film Kolya! Caly film przesmieje sie jak nienormalny (np. jak ten ruski
              przychodzi poprosic aby umyc rece a oni nie chca go wpuscic i mowia ze wody
              zabraklo, niech idzie sobie i na ulicy na pewno gdzies kaluze znajdzie), ale
              jak ten maly kapie sie i do "sluchawki" prysznica mowi "babushka" i udaje ze
              dzwoni do swojej zmarlej babci, no to normalnie u mnie placz natychmiastowy!!
              Inny film to "Destiny of a Man" - Czlowieczy los, sowiecki film, ogolnie to nie
              lubie tych filmow, ale tam jak on bierze tego chlopczyka/sierote i mowi mu, ze
              to on jest jego ojcem, placz na glos!!! Zreszta dajcie mi na filmie sierote lub
              zagubione dziecko a bede plakala jak bobr smile))
            • bietka1 Re: moj ukochany film do placzu 02.03.05, 22:56
              O tak, jesli Ciechowski to oczywiscie jego teksty. Powinnam byla to podkreslic.
              Szkoda, ze nie ma go juz wsrod nas...
              • bibi1 Re: moj ukochany film do placzu 03.03.05, 10:51
                Ja zawsze rycze kiedy slysze "Natali" Rynkowskiego.
                Czasem specjalnie sobie puszczam jak mnie nastroj ponury dopada
                i jak sie tak wyrycze,to mi lzej.

                A film,ktory wyciska ze mnie lzy to "Moulin Rouge".
                Jak nie mam czasu na ogladanie,to przynajmniej slucham muzyki.
                I to wlasciwie muzyka,a nie fabula sprawia,ze placze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka