Dodaj do ulubionych

Sprzątanie - prośba o radę

19.03.06, 22:38
Mam już serdecznie dość rozywdrzonych i rozpieszczonych przez polskie domy
Ukrainek/Rosjanek, które nie dość, że biorą 10 zł za godzinę sprzątania to
jeszcze oczekują jedzenia i picia, a do tego narzekają jaką to ciężką mają
pracę.. Czy ktoś z Was korzystał może z usług firmy sprzątającej, która
wynajmuje swoich ludzi? Jakie wrażenia po ich usługach i jakich stawek należy
się spodziewać? Dzięki za odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • maxima10 Re: Sprzątanie - prośba o radę 19.03.06, 22:50
      Ty uwazasz, ze sprzatanie twoich brudow i kibla to przyjemnosc i 10/h to za
      duzo? A zawijaj brudne rekawy i zapie..j sama prozniaku.
    • khaki3 Re: Sprzątanie - prośba o radę 19.03.06, 22:52
      Powinnas wziac pod uwage kilka firm, i wybrac najlepsza. Moze droga selekcji,
      najlepsza firme zatrudnisz. Nie podalas miasta, wiec nie wiadomo konkretnie czy
      jakas firme polecic czy tez nie. Ale w goglach napewno znajdziesz cos co bedzie
      Tobie odpowiadac, i cenowo i uslugowo.
    • widokzmarsa Re: Sprzątanie - prośba o radę 19.03.06, 22:58
      możę jakby nie musiały twojemu facetowi robić loda to byłoby taniej? Porozmawiaj
      z nim
      • pipilutek Re: Sprzątanie - prośba o radę 20.03.06, 10:05
        wskaznik nienawisci 6,5. odnotowuje z przyjemnoscia wzrost:-)

        p.

        ps. w sytuacji, gdy wskaznik osiagnie maximum osoba nienawidzaca peknie ze
        zlosci. coz za przyjemny bedzie to widok:-)
    • mgla_jedwabna Re: Sprzątanie - prośba o radę 19.03.06, 23:20
      poszukaj jakiejs studentki- z tych, co stoja na promocjach w supermarketach po
      4 zl za godzine...albo rozdaja ulotki. Takich osob, ktore chetnie popracowalyby
      1 dzien w tygodniu sprzatajac jest wiecej niz by sie wydawalo :)
      • towot Re: Sprzątanie - prośba o radę 20.03.06, 02:34
        Sprzątać też trzeba umieć. Znalezienie uczciwej i umiejącej to robić kobiety
        nie jest proste. Firmę odradzam. Wziąłem kiedyś do mycia okien (mam ich ponad
        100m2) firmę i nie byłem zadowolony. Firma wzięła ode mnie 600zł. Teraz moja
        Pani robi to przez 3 dni za 70zł dziennie a efekt jest piękny. Najlepiej szukać
        kogoś z polecenia.
        • mmagda6 Re: Sprzątanie - prośba o radę 20.03.06, 09:51
          Ja mam jak najlepsze doswiadczenia z Ukrainkami. ciach ciach ciach - wszystko
          lsni :) Dbaja o referencje. U mnie z jedzeniem - nie rozumiem jak mozna o to
          robic problem. Studentki, emerytowane nauczycielki - to zawsze bylo
          nieporozumienie.
          Jesli wpusczasz kogos do domu, to chyba najwazniejsze jest, zeby drobiazgi
          takiej osobie nie lepily sie do rak. Zabierasz sie za pieczenie ciasta - nie ma
          aromatow. Wiesz, ze je kupowalas trzy dni temu.. 22ga a ty musisz do nocnego
          sklepu, bo taksowkarze tylko na stacjach robia zakupy... Przy Ukrainkach nigdy
          cos takiego mi sie nie zdarzylo.
          • bitch.with.a.brain Re: Sprzątanie - prośba o radę 20.03.06, 09:57
            Myslisz,ze uczciwosc jest zwiazana z narodowoscia lub zawodem? Może mialas pecha
            i trafilas na nieuczciwe studentki,ale nei wszystkie takei sa
            • mmagda6 Re: Sprzątanie - prośba o radę 20.03.06, 16:37
              wiesz, z perspektywy kilkunastu lat i kilkudiesieciu pan, ktore sie przez moj
              dom przewinely, mam takie wlasnie doswiadczenia. Studentki na ogol nie umialy,
              nawet te z duza checia. Panie emerytki bardzzo szzybko ze mna sie
              zaprzyjaznialy i zaczynaly raczej markowanie pracy, wyliczaly swoje
              dolegliwosci. To glupio potem bylo mi pokazywac, ze jeszcze kurze na tej
              najwyzszej szafie... A potem, widzac, ze nie sprawdzam biala husteczka... Ale
              nie mialam na mysli jakiegos generalizowania, kto jest a kto nie bywa uczciwy.
              Mysle, ze na taka "probe losowa" nie jest z tym zle. Chociaz... te wlasnie
              socjalistycne nawyki hehehe wliczalam to zawszze w koszt calej uslugi. Z
              Ukrainkami te wyliczane klopoty nigdy sie nie pojawily.
              A co do tekstow, ze lewe raczki... Kazdy jakos ma. I nikt nie powinien sie
              wtracac. Mam kolezanki, ktore uznalyby za ujme przyznanie sie do korzystania z
              tych uslug, bo chca uchodzic za idealne zony i panie domu. A inne padaja na
              twarz i awanturuja sie, ze przemeczone. Po co?
    • bitch.with.a.brain Re: Sprzątanie - prośba o radę 20.03.06, 09:47
      Stawki pewnie zależą od miasta, najlepiej jesli jest to osoba z polecenia. Twoi
      znajomi nei korzystaja z takich usług i nie mogą ci kogos polecic?
      U mnie raz w tygodniu sprzata moja kolezanka wiec jest super:)A kiedys przyszla
      pani z ogloszenia to wymagala duzo wiekszych pieniedzy:/
    • asiulka81 a sama nie mozesz za szmate i miotle chwycic??? 20.03.06, 12:08
      dwie lewe raczki masz???
      • grubaska20 Re: a sama nie mozesz za szmate i miotle chwycic? 20.03.06, 12:13
        hmm, no cóż.. ja lewych rączek nie mam, aprzychodzi do nas pani sprzątajaca, ta
        sama osoba, która sprząta w firmie. korzystamy z jej pomocy odkad zaszłam w
        ciążę, wcześniej oporządzała kawalerska jaskinie latino. teraz kiedy mamy
        uszatka sporadycznie, ale kupiliśmy prawie 100 metrowe mieszkanie. wprowadzamy
        sie w ciagu miesiac a i pani ola będzie nas regularnie odwiedzać.
        szkoda życia na szmate i wiadro!
        • asiulka81 Re: a sama nie mozesz za szmate i miotle chwycic? 20.03.06, 12:25
          nie znioslabym obcych ludzi paletajacych sie po moim mieszkaniu, sama sprzatam
          i wcale mi to nie przeszkadza i nie uwazam tego za strate czasu. mnie ta
          czynnosc wrecz relaksuje. poza tym jestem straszna pedantka i jak znam siebie i
          tak bym musiala poprawiac po jakiejs babie.

          poza tym jak ktos siedzi z dupcia w domu i jeszcze ma pania do sprzatania to
          jest to dla mnie szczyt lenistwa i rozrzutnosci. zrozumialabym gdyby ktos
          pracowal bardzo duzo i zwyczajnie nie mialby czasu na prozaiczne zabawy z
          miotla i wiadrem, w innym przypadku to dla mnie nie do pomyslenia.
          • grubaska20 Re: a sama nie mozesz za szmate i miotle chwycic? 20.03.06, 12:56
            fajne i ambitne być może masz poglądy, ale życie ci je zweryfikuje:)
            pracowałam do 33tygodnia zagrożonej, bardzo żle znoszonej ciąży. potem już
            bezwzględne leżenie. szczytem głupoty byłoby skakanie wtedy po oknach,
            szorowanie podłóg. więc swoje poglądy o lenistwie sugeruję ci wsadzić sobie
            tam, gdzie masz ochotę:)
            kiedy urodził się jaś, mieliśmy z nim kłopoty, szkoda było mi tracić nawet
            minutę! chcieliśmy tylko kochać naszego synka.
            a jeśli masz ochotę pędzlować 100metrowe mieszkanie z 13 oknami, to twoja
            sprawa:) a opłacenie kogoś do pomocy, to dla nas żaden wydatek.
            twoją wypowiedź uważam za naprawde bezmyślną.
            miłej reszty dnia
            • asiulka81 Re: a sama nie mozesz za szmate i miotle chwycic? 20.03.06, 13:05
              grubaska20 napisała:

              > pracowałam do 33tygodnia zagrożonej, bardzo żle znoszonej ciąży. potem już
              > bezwzględne leżenie. szczytem głupoty byłoby skakanie wtedy po oknach,
              > szorowanie podłóg. więc swoje poglądy o lenistwie sugeruję ci wsadzić sobie
              > tam, gdzie masz ochotę:)


              wsadzic to sobie mozesz swoje lenistwo gleboko wiesz gdzie :)
              poza tym nie wciskaj mi kitu ze pracowalas do 33 tygodnia ciazy zagrozonej.
              jesliby byla nprawde zagrozona to dostalabys lekarskie zwolnienie z pracy i
              nakaz lezenia, nierzadko lekarze kieruja w takich przypadkach do szpitala (
              taka sytuacje miala moja kuzynka-to jest prawdziwie zagrozona ciaza!)


              > kiedy urodził się jaś, mieliśmy z nim kłopoty, szkoda było mi tracić nawet
              > minutę! chcieliśmy tylko kochać naszego synka.


              to akurat rozumiem. ale teraz dziecko jest juz zdrowe wiec mozesz sie zabrac za
              robote a nie siedzenia na forum!


              > a jeśli masz ochotę pędzlować 100metrowe mieszkanie z 13 oknami, to twoja
              > sprawa:) a opłacenie kogoś do pomocy, to dla nas żaden wydatek.

              w moim mieszkaniu mam 16 okien i nie biadole jak Ty. jestes po prostu leniwa i
              tyle. widac nauczono Cie tylko obijac sie.

              a co do wydatkow to znam mnostwo bogatych ludzi ktorzy nawet nie pomysla o
              zatrudnieniu sprzataczki. od razu widac ze masz leserska mentalnosc.


              > twoją wypowiedź uważam za naprawde bezmyślną.


              i vice versa!
              • grubaska20 Re: a sama nie mozesz za szmate i miotle chwycic? 20.03.06, 13:11
                naprawd enie interesują mnie twoje opinie nt mojej ciąży, mojego dziecka i
                mojego sposobu spedzania czasu:)
                miłej reszty życia dziewczyneczko!:)
                (no i jeszcze miłego sprzatania!:) a ja w tym czasie bedę żyć:)
                wyrocznia delficka heehhe
          • harriet_makepeace Re: a sama nie mozesz za szmate i miotle chwycic? 20.03.06, 14:55
            nie znioslabym obcych ludzi paletajacych sie po moim mieszkaniu, sama sprzatam
            > i wcale mi to nie przeszkadza i nie uwazam tego za strate czasu. mnie ta
            > czynnosc wrecz relaksuje. poza tym jestem straszna pedantka i jak znam siebie
            i
            >
            > tak bym musiala poprawiac po jakiejs babie.

            twój wybór, a czemu od razu musisz nawracać innych?

            a poza tym, to jest masa osób, która się utrzymuje właśnie z tego, że
            się "leniom" (lol) nie chce sprzątać.

            właśnie rozważamy powrót do pani do sprzątania. bo ja i mój narzeczony w swoim
            wolnym od pracy czasie chcemy odpocząć, a nie pucować chałupę.

            Nota bene swego czasu zawsze pytałam panią do sprzątania, czy chce sie może
            czegos napić i sama jej robiłam herbatę, jeżeli wyraziła taką chęć.

            Moim zdaniem wzajemny szacunek to podstawa.
          • bitch.with.a.brain Re: a sama nie mozesz za szmate i miotle chwycic? 20.03.06, 19:42
            na szczescie to nei ty wyznaczasz od jakiego poziomu bycia zajętym wolno miec
            pomoc:) Zreszta inne rzeczy tez robisz sama? pieczesz chleb? sama zrobilas sobie
            meble i sam sie strzyżesz? To usluga jak kazda inna,ja nienawidze sprzatania i
            nei zamierzam sprzatac
      • rraaddeekk Re: a sama nie mozesz za szmate i miotle chwycic? 20.03.06, 12:16
        Ja płącę firmie sprzątającej 490zł+VAT miesięcznie za 130 metrowy lokal.
        5 dni w tygodniu sprzątania (2 razy w roku mycie okien, pranie verticali oraz
        froterowanie parkietów).
        Środki czystości oraz sprzęt też są zawarte w tej cenie i zapewnia to wszystko
        firma sprzątająca.

        Jeśli pani sprzątająca mi nie odpowiada, to dzwonię i następnego dnia podsyłąją
        inną (a propos zmian, bardzo często zmieniają się te osoby, zwykle są to
        sympatyczne studentki).
      • genoveva Re: a sama nie mozesz za szmate i miotle chwycic? 20.03.06, 15:26
        asiulka81 napisała:

        > dwie lewe raczki masz???
        >
        A co to ma do rzeczy? Może ma dwie lewe ręce, może nie może, może nie ma czasu,
        może nie lubi albo ma ciekawsze zajęcia. A właściwie dlaczego to ona powinna
        sprzątać ? ;)
        • asiulka81 Re: a sama nie mozesz za szmate i miotle chwycic? 20.03.06, 15:28
          genoveva napisała:

          > asiulka81 napisała:
          >
          > > dwie lewe raczki masz???
          > >
          > A co to ma do rzeczy? Może ma dwie lewe ręce, może nie może, może nie ma
          czasu,
          >
          > może nie lubi albo ma ciekawsze zajęcia. A właściwie dlaczego to ona powinna
          > sprzątać ? ;)


          sprzatac moze jej chlop alboich dzieci - to uczy szacunku.

          a poza tym cos mi sie zdaje ze lenistwo zaczyna sie wsrod nuworyszy szerzyc.
          • genoveva Re: a sama nie mozesz za szmate i miotle chwycic? 20.03.06, 15:35
            No to jestem leniwa :D Zasuwam w pracy (ciekawej) między innymi po to, żeby nie
            musieć robić tego, czego nie lubię.
            • asiulka81 Re: a sama nie mozesz za szmate i miotle chwycic? 20.03.06, 15:43
              genoveva napisała:

              > No to jestem leniwa :D Zasuwam w pracy (ciekawej) między innymi po to, żeby
              nie musieć robić tego, czego nie lubię.

              skoro ciezko zasuwasz w robocie to jestes usprawiedliwiona :)
            • bitch.with.a.brain Re: a sama nie mozesz za szmate i miotle chwycic? 20.03.06, 19:51
              a ja wole czytac ksiazki niz sprzatac:)
              • asiulka81 Re: a sama nie mozesz za szmate i miotle chwycic? 20.03.06, 21:33
                bitch.with.a.brain napisała:

                > a ja wole czytac ksiazki niz sprzatac:)


                a ja mam czas na czytanie i na sprzatanie. kwestia odpowiedniej organizacji i
                niczego wiecej.
                • bitch.with.a.brain Re: a sama nie mozesz za szmate i miotle chwycic? 20.03.06, 22:14
                  a po co sprzatac jesli sie tego nei lubi?
                  • asiulka81 Re: a sama nie mozesz za szmate i miotle chwycic? 20.03.06, 22:19
                    bitch.with.a.brain napisała:

                    > a po co sprzatac jesli sie tego nei lubi?


                    Boszzze jestes jak moja przyjaciolka do ktorej jak przychodze to mam ochote
                    chwycic za sciere i wszystko wysprzatac :) ale znajac ja wiem ze kilka godzin i
                    tak by tak nabalaganila ze nikt by nie zauwazyl ze sprzatnelam :)

                    wiem wiem niektorzy maja mentalnosc nieprzadnickich :) ale mnie ona strasznie
                    raziiiiiiiiiiiiiiiiiiiii....


                    poza tym w zyciu robimy mase rzeczy ktorych nie lubimy i nie marudzimy. po
                    prostu tak trzeba i tyle.

                    • genoveva Re: a sama nie mozesz za szmate i miotle chwycic? 20.03.06, 22:43
                      asiulka81 napisała:

                      > poza tym w zyciu robimy mase rzeczy ktorych nie lubimy i nie marudzimy. po
                      > prostu tak trzeba i tyle.
                      >
                      Oczywiście, tego się nie da uniknąć, ale w tym przypadku wystarczy, że będzie
                      posprzątane, nie czuję się zobowiązana sprzątać osobiście ;)
                  • sumire Re: a sama nie mozesz za szmate i miotle chwycic? 20.03.06, 22:35
                    bitch.with.a.brain napisała:

                    > a po co sprzatac jesli sie tego nei lubi?

                    Ot, dla samodyscypliny :)
                    Czasem trzeba.
                    Wiem, ludzie są różni. Ja akurat sprzątania nie rozpatruję w kategoriach 'lubię-nie lubię'. I nie cierpię się lenić. Do mojego faceta pani od sprzątania przychodzi 2 razy w tygodniu - ponieważ on wie, że ona przyjdzie i wszystko pozbiera, wyczyści, wytrze, odstawi we właściwe miejsce, sam nie robi zupełnie nic poza bałaganieniem. I to jest moim zdaniem paskudny nawyk. Jako śląska dziołszka mam wbite do głowy od dzieciństwa, że Ordnung muss sein, mało tego - mnie sprzątanie odstresowuje. Nie potrafię trzymać przez tydzień garów w zlewozmywaku, nie znoszę kurzu, przywiędłych kwiatków i innych takich atrakcji. Ale ja mam do posprzątania 40 metrów - pewnie gdybym miała 100, trochę inaczej bym się na to zapatrywała. Gdybym ciągle wyjeżdżała w delegacje, pewnie też.
                    • asiulka81 Re: a sama nie mozesz za szmate i miotle chwycic? 20.03.06, 22:36
                      sumire mam tak samo jak TY :))))

                      wreszcie ktos mnie rozumie :))))
                    • bitch.with.a.brain Re: a sama nie mozesz za szmate i miotle chwycic? 21.03.06, 08:55
                      Ja jestem jak Twój facet:) Nie jestem leniem,nie wyleguje sie na kanapie. ale po
                      prostu neinawidze sprzatać!!! Ta czynnosc mnei stresuje,bo mam poczucie,ze
                      marnuje czas,a potem wszystko wroci do stanu poprzedniego.W dodatku mnie
                      zupelnie nie przeszkadza kurz, sterty gazet na podlodze,a brudne naczynia tylko
                      kiedy nie ma w czym herbaty zrobic.Jesli probuje sie opanowac to tylko ze
                      wzgledu na mojego faceta:)
    • reniatoja Re: Sprzątanie - prośba o radę 20.03.06, 13:00
      mysza_myszynska napisała:

      > Mam już serdecznie dość rozywdrzonych i rozpieszczonych przez polskie domy
      > Ukrainek/Rosjanek, które nie dość, że biorą 10 zł za godzinę

      Faktycznie majątek, niech to szlag!

      Kurcze, jak cie nie stac, żeby człowiekowi humanitarnie zapłacić za sprzatanie
      Twojego brudu, to sprzątasz sama, prosta sprawa.


      > jeszcze oczekują jedzenia i picia,

      faktycznie - przegięcie, wyżrą ci jedną porcję obiadu raz na tydzień, a może
      miesiąc, polska goscinność leży i kwiczy.


      >a do tego narzekają jaką to ciężką mają
      > pracę..

      a powinny dziękować na kolanach, ze pozwoliłaś im na szorowac twoje podłogi i
      myć twoje okna oraz kibel. bezczelne ruskie.


      Generalnie - żałosna jesteś. Nadmuchana pańcia, której się wydaje, że
      sprzątaczka to gorszy gatunek człowieka. Idź się utop zamiast marzanny.
      • rraaddeekk Re: Sprzątanie - prośba o radę 20.03.06, 13:03
        NIe mieszajmy biznesu z gościnnością.
        Ci ludzie pracują a nie przychodzą na odwiedziny.

        A propos studentek... może to i tańsze, ale mniej wygodne.
        Polecam firmy.
        Studentka, albo się rozchoruje albo ma jakiś egzamin i nie przyjdzie a firma
        codziennie musi kogoś wysłać no i odpada problem zakupu środków, odkurzaczy
        szcotek, ścierek i całej tej reszty.
      • mysza_myszynska Re: Sprzątanie - prośba o radę 20.03.06, 13:24
        Wszystkim normalnym dziękuję za odpowiedzi. Mało co nie pękłam ze śmiechu
        czytający wszystkie inne posty tych, którzy mają już tak mocno wyrobiona opinię
        na mój temat nie znając mnie wcale - gratuluję wyważonych i przemyślanych
        opinii i cieszę się niezmiernie, że mamy tyle przyjaznych i inteligentnych
        ludzi dookoła!! Komentarze rzeczywiście wybitne ;-)
        • maraiss Re: Sprzątanie - prośba o radę 20.03.06, 14:36
          mysza_myszynska napisała:

          >Komentarze rzeczywiście wybitne ;-)

          niektóre na pewno <rotfl>
          Nie rozumiem zwłaszcza postulatów , ze wszyscy powinny po sobie sprzątac,
          bo inaczej jest sie leserem , leniem, albo "burżujką"... typowe
          komunistyczne myślenie....bleeee
          Jak kogoś stać na zapłacenie komus, zeby posprzatał jego brudy to innym nic
          do tego... a wymaganie od innych ,zeby zakasali rękawy tak jak on, jest
          śmieszne... Ktoś realizuje sie przez sprzątanie (sic!) inny przez
          podróżowanie, uczenie sie nowych języków itp... wolna wola:P
          Kwestia posiłku... Pani sprzatająca przychodzi do pracy, wiec niby dlaczego ma
          dostać posiłek? To jest dobra wola pani/a domu (chyba że w umowie jest
          oprócz wynagrodzenia pieniężnego równiez wyżywienie) Jak przychodzicie
          do biura to tez wasz pracodawca funduje wam posiłek?
          Najlepiej wśród znajomych popytać sie kogo polecają, do kogo mają zaufanie
          jesli ta pani ma sprzątac pod naszą nieobecnośc...
    • harriet_makepeace Re: Sprzątanie - prośba o radę 20.03.06, 15:01
      Wydaje mi się, że kwota 10 zł / godz. ustaliła się na rynku jako norma.
      Narzekania rzeczywiście nie lubię i też bym pewnie nie zniosła na dłuższą metę
      takiej osoby, natomiast co do obiadu to chyba to wynika z umowy. Możesz
      poszukać takiej, która nie bęzie u ciebie jadła (ja swego czasu znalazłam taką
      osobę). Natomiast akurat zaoferowanie czegoś do picia wydaje mnie się jak
      najbardziej naturalne. W końcu to praca fizyczna. Ale pewnie można znaleźć i
      takie osoby, które przyjdą z własna butelką wody.
      Sądzę, że pani pracująca na czarno będzie jednak "tańsza" niż wynajęcie firmy,
      ale może się mylę.
    • livian Re: Sprzątanie - prośba o radę 20.03.06, 15:04
      Sprzątanie domu to nie jest praca taka, jak każda inna, w biurze, czy fabryce.
      Zazwyczaj nie płacimy tym paniom ubezpieczenia, nie mają płatnego urlopu ani
      premii. To jest taka praca - niepraca. W każdej chwili możemy tę osobe zwolnić
      bez trzymiesiecznego okresu wypowiedzenia itd, itd. Poza tym dom to mimo
      wszystko teren prywatny. Osobiscie nie umiałabym ugotowac obiadu (a może
      jeszcze ona, zeby ugotowała) i jej nie poczęstować. Mielibysmy jeść obiad, a
      ona w tym momencie pucowałaby nam okna? Nie potrafiłabym. W biurze jest
      inaczej, tam szef tez nie gotuje i nie je obiadu, wszyscy pracują, wszyscy
      wychodzą głodni do domu. Ale ok, mogę się zgodzić z tym, że obiad to nie jest
      obowiązek. Nigdy też nie zdarzyło mi się, żeby kobieta tego obiadu zażądała,
      wiec nie wiem o co robi się problem - nie chcesz, nie częstujesz, jesz sama i
      najwyzej opowiesz jej jak smakowało. Ja tam dziewczynie, która u mnie sprząta
      nie tylko daje obiad, ale również śniadanie i jeszcze zawsze owoce, a jak mam,
      to jakieś ciasto do domu, nie ubyło mi jeszcze od tego.

      A co do stawki - uważam, ze 10 zł za godzine pracy to nie jest dużo, wrecz
      przeciwnie. Uważasz, że ile powinnaś jej płacić? piątaka? Ona nie ma innego
      źródła dochodu, a musi też przeżyć miesiąc, popłacić rachunki, dać dziecku jeść
      i zwykle dojeżdza, wiec musi zarobić na bilet.

      Pomoc domowa to moim zdaniem jest usługa dla ludzi przynajmniej średnipo
      zamożnych i nie można oczekiwać, że ktoś będzie nam sprzątał za psie grosze.
      Naprawdę, jeśli ktoś żałuje na to pieniędzy to zawsze można taniej - samemu
      sobie posprzątać.

      P.S. Gdy budowaliśmy dom, to karmiłam wszystkich robotników codziennie, czego
      wcale nie było w umowie i chociaż przecież oni też byli w pracy. Są takie
      zawody, ze po prostu obyczaj nakazuje dać robotnikowi jeść i moim zdaniem pomoc
      domowa to jest taki włąśnie zawód - ale to obyczaj, obowiazku nie ma, tylko
      chyba to trochę głupio nie poczestować, czy robić z tego problem...
      • liwia_85 Re: Sprzątanie - prośba o radę 20.03.06, 15:12
        A co do stawki - uważam, ze 10 zł za godzine pracy to nie jest dużo, wrecz
        > przeciwnie. Uważasz, że ile powinnaś jej płacić? piątaka? Ona nie ma innego
        > źródła dochodu, a musi też przeżyć miesiąc, popłacić rachunki, dać dziecku
        jeść
        >
        > i zwykle dojeżdza, wiec musi zarobić na bilet.

        a ja mysle , ze to bardzo dobra stawka , 10*170 godz daje ok 1700 miesiecznie ,
        zeby tyle zarobic netto trzeba dostac brutto ok 2500 , toz to chyba srednia
        krajowa , nie przesadzajmy , nie jest zle
        • harriet_makepeace Re: Sprzątanie - prośba o radę 20.03.06, 15:16
          ale idąc tym tropem, jeżeli pani chce mieć emeryturę w przyszłości to te 700 zł
          z hakiem musi sama zapłacić z tej "pensji" do ZUS-u, gdy np. działalność
          gospodarczą. Zostaje jej więc 1000 zł.
          Ale jak dla mnie stawka 10 zł jest jak najbardziej do zaakceptowania.
        • livian Re: Sprzątanie - prośba o radę 20.03.06, 15:23
          Jest jednak mały szkopuł: ona nie dostaje 2500 brutto, a jedynie te 1700 na
          rękę. Poza tym, to żeby tyle zarobić musiałaby mieć naprawdę niezłą sytuację
          roboczogodzinną, bo przeważnie te kobiety pracuja 4-5 godzin w jednym domu,
          kończą robotę o jakiejs 12 - 13, potem musiałyby chyba znaleźć jakąś dodatkową
          fuchę na dwie - trzy godziny, a to raczej jest niemożliwe, dlatego tak naprawde
          mają dniówkę ok 40 złotych, żadnego ZUS-u, żadnych świadczeń, robota bez
          przyszłosci i bez perspektyw na awans czy emeryturę i nie mówmy tu o brutto
          2500, bo tego brutta po prostu nie ma. Ona zarabia dokładnie tyle ile dostaje
          na rękę i ani grosza wiecej. A jeśli swojej babce płacisz ubezpieczenie to inna
          sytuacją wtedy jest, ale ile z nas tak naprawdę płaci te świadczenia (ja
          przyznaje się, że nie). 10 zł to jest norma, mniej jest wg mnie
          niedopuszczalne, więcej dla nich nieosiągalne z tego co widzę, bo jeśli któraś
          zażąda wiecej, to po prostu poleci z hukiem. Ale już tej dyszki im nie
          obkrawajmy, ok?

      • maraiss Re: Sprzątanie - prośba o radę 20.03.06, 15:28
        livian napisała:

        > Sprzątanie domu to nie jest praca taka, jak każda inna, w biurze, czy
        fabryce.
        > Zazwyczaj nie płacimy tym paniom ubezpieczenia, nie mają płatnego urlopu ani
        > premii. To jest taka praca - niepraca. W każdej chwili możemy tę osobe
        zwolnić
        > bez trzymiesiecznego okresu wypowiedzenia itd, itd.

        Można legalnie zatrudnić panią do sprzątania... poza tym to działa w dwie strony
        ta pani też moze nie przyjść do sprzątania , bo dzisaj była np. w złym
        nastroju...

        Poza tym dom to mimo
        > wszystko teren prywatny. Osobiscie nie umiałabym ugotowac obiadu (a może
        > jeszcze ona, zeby ugotowała) i jej nie poczęstować. Mielibysmy jeść obiad, a
        > ona w tym momencie pucowałaby nam okna?

        Tez głupio czułabym sie w takiej sytuacji, ale nadal uważam ,ze posiłek
        to dobra wola gospodarza (chyba ze umówili sie inaczej)

        Nie potrafiłabym. W biurze jest
        > inaczej, tam szef tez nie gotuje i nie je obiadu, wszyscy pracują, wszyscy
        > wychodzą głodni do domu. Ale ok, mogę się zgodzić z tym, że obiad to nie jest
        > obowiązek. Nigdy też nie zdarzyło mi się, żeby kobieta tego obiadu zażądała,
        > wiec nie wiem o co robi się problem - nie chcesz, nie częstujesz, jesz sama i
        > najwyzej opowiesz jej jak smakowało. Ja tam dziewczynie, która u mnie sprząta
        > nie tylko daje obiad, ale również śniadanie i jeszcze zawsze owoce, a jak
        mam,
        > to jakieś ciasto do domu, nie ubyło mi jeszcze od tego.

        Robisz tak, bo to twoja dobra wola, a ona tego od ciebie nie wymaga


        >
        > A co do stawki - uważam, ze 10 zł za godzine pracy to nie jest dużo, wrecz
        > przeciwnie. Uważasz, że ile powinnaś jej płacić? piątaka? Ona nie ma innego
        > źródła dochodu, a musi też przeżyć miesiąc, popłacić rachunki, dać dziecku
        jeść
        >
        > i zwykle dojeżdza, wiec musi zarobić na bilet.


        Zależy w jakim mieście pracuje... Wcale tonie jest mało... a co mają powiedziec
        pielęgniarki , ktore pracują w państwowych szpitalach?
        Sprzątaczką zostaje sie wtedy gdy nie ma sie wyboru...
        Nikt kto ma możliwości lepszej pracy nie wybiare takiej pracy, bo lubi
        sprzątać czyjeś brudy...
        dlatego sprzątaczkami są albo studenci, ktorzy w ten sposób chcą sobie
        dorobić albo panie z zawodowym wykształceniem, ktore nie maja szans
        na inną lepszą prace....
        Nie z każdej pracy da sie utrzymac samemu cały miesiąc, takim zawodem jest
        sprzątaczka... to przesada, żeby zarabiała wiecej niz pielęgniarka czy
        nauczyciel...
        >
        > Pomoc domowa to moim zdaniem jest usługa dla ludzi przynajmniej średnipo
        > zamożnych i nie można oczekiwać, że ktoś będzie nam sprzątał za psie grosze.
        > Naprawdę, jeśli ktoś żałuje na to pieniędzy to zawsze można taniej - samemu
        > sobie posprzątać.
        >
        > P.S. Gdy budowaliśmy dom, to karmiłam wszystkich robotników codziennie, czego
        > wcale nie było w umowie i chociaż przecież oni też byli w pracy.

        Moi rodzice jak sie budowali lata temu to pracowali, wiec robotnicy
        cały dzien byli sami... Musieli przynieśc ze sobą jedzenie, bo trudno,zeby
        mama specjalnie przez nich zwalniała sie z pracy , zeby ich nakarmic
      • asiulka81 Re: Sprzątanie - prośba o radę 20.03.06, 15:29
        livian napisała:

        > Gdy budowaliśmy dom, to karmiłam wszystkich robotników codziennie, czego
        > wcale nie było w umowie i chociaż przecież oni też byli w pracy. Są takie
        > zawody, ze po prostu obyczaj nakazuje dać robotnikowi jeść i moim zdaniem
        pomoc domowa to jest taki włąśnie zawód - ale to obyczaj, obowiazku nie ma,
        tylko chyba to trochę głupio nie poczestować, czy robić z tego problem...


        dobra i porzadna z Ciebie kobieta Livian
        • livian Re: Sprzątanie - prośba o radę 20.03.06, 15:36
          Dzięki, ale nie wydaje mi się ;). W mojej okolicy wszyscy tak robią i gdybym ja
          sie wyłamała to chyba wzięliby mnie na jezyki, czy co. No ale przede wszystkim
          mnie by było głupio. Też mi sie nie chciało gotowac codziennie dla siedmiu czy
          ośmiu chłopów, ale co miałam zrobić ;)

          A babeczce (chudszej o połowę ode mnie) dać talerz zupy po sprzątaniu raz na
          tydzień, czy jakiegoś kotlecika, czy tosta i kawę, to czysta przyjemność, w
          ogóle nie ma o czym gadać. Codziennie ona nie przychodzi, nie je jak chłop,
          tylko jak ptaszyna, a wspólny posiłek buduje dobra relację, a ja uważam, że z
          kim jak z kim, ale z dziewczyną, która zna każdą moja szufladę, muszę być w
          dobrych stosunkach dla włąsnego dobra, hihi.
    • zabcia995 Re: Sprzątanie - prośba o radę 20.03.06, 22:59
      Ty lepiej podwiń rękawy i sama wysprzątaj swój brud, a nie narzekaj na
      ukrainek/rosjanek.
      • alba27 Re: Sprzątanie - prośba o radę 21.03.06, 11:33
        Przestańcie dziewczyny!!!
        Jak ktoś nie chce, nie może albo nie lubi sprzątać to jego sprawa!!! Skoro
        staćć kogoś na sprzątaczkę took. Gdybym miała więcej kasy zatrudniłabym
        kucharkę bo nie lubię gotować a muszę robić to codziennie. Z tego co
        zrozumiałam autorka postu chciała sie doradzić w sprawie firmy sprzątającej a
        nie zadawała pytania : jestem leniem czy nie? Wiele z was nie potrafi czytać!
    • nasseceron Re: Sprzątanie - prośba o radę 22.03.06, 05:17
      Ale macie problem..
      Jeżeli kogoś stać, nie ma sam czasu, nie lubi itp. to dlaczego ma nie wynająć kogoś do sprzątania ? Przecież to praca/usługa jak inne ...
      • moni_80 Re: Sprzątanie - prośba o radę 22.03.06, 09:58
        Nie wiem, dlaczego niektórzy naskakują na osoby, które wynajmują ludzi do
        sprzątania. Ja szanuję osoby, które dają zarobić innym. Przecież ludzie, którzy
        wynajmują między innymi panie do sprzątania dają pracę. Kazdy sam niech
        decyduje, na co wydaje zarobione przez siebie pieniądze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka