Dodaj do ulubionych

Radiowęzeł gordyjski

20.03.06, 06:02
Pod wieloma względami dobrana z nas para (w sensie pozytywnym). Ta sama
uczelnia, konkurujące wydziały, oboje wyróżniający się. Zostaliśmy parą
(modelową ale zadecydowały uczucia). Oboje jesteśmy bardzo odpowiedzialni (ona
trochę bardziej) i decyzyjni (ja trochę bardziej). Ponieważ nie we wszystkim
potrafimy osiągnąć kompromis postanowiliśmy się rozstać. Z jej inicjatywy
(jest bardziej odpowiedzialna) zdecydowaliśmy się na szczerą rozmowę bez
podchodów i później na rozstanie "za porozumieniem stron". Niestety uczelniany
radiowęzeł (oczko w głowie rektora) narzuca, że modelowa para nie może się
rostać "za porozumieniem" bo jest to nijakie, a fasadowy związek i romanse na
boku odpadają. Ona czyli moja dziewczyna nie chce być rzucona (ambicja) ani
nie chce mnie rzucić (litościwe koleżanki z jej i innych wydziałów chętnie by
mnie podtrzymywały na duchu) a rubryka towarzyska radiowęzła tylko na to się
zgadza (albo ona mnie albo ja ją).

Czy była któraś z Was w takiej sytuacji (raczej mało prawdopodobne) albo
chociaż analogicznej? Na co się zdecydowała i jak to się skończyło?

Jeśli radiowęzeł nie ustąpi albo ona mnie nie rzuci to ja ją rzucę (przełknę
oficjalną pigułkę odium bo i tak ta sprawa coraz bardziej leży mi na sercu (a
ostatnio też niestety na żołądku i wątrobie)).
Obserwuj wątek
    • karnacja Brak "decyzyjnosci". 20.03.06, 06:56
      cart_aleksander_wielki napisał:

      "... i decyzyjni (ja trochę bardziej)...moja dziewczyna
      nie chce być rzucona (ambicja) ani nie chce mnie rzucić..."

      Twoja decyzyjnosc pozostawia jednak troche do zyczenia :).
      Sytuacja jest wiec bez wyjscia. Absolutny akademicki pat.
      Sugeruje rzucenia monety. Dla statystycznej pewnosci trzy
      razy. Osoba przegrywajaca powinna ciagu trzech dni popelnic
      samobojstwo. W dowolny sposob. Honor radiowezla bedzie uratowany.

      Powodzenia w rzucaniu monety,
      karnacja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka