Zaczelam oszczedzac

06.04.06, 03:47
Nie zdawalam sobie sprawy jak duzo pieniedzy wydaje na rzeczy, ktorych nie
potrzebuje. Potem mi ich brakuje na cos naprawde waznego. Oplacam tylko
rachunki i od dwoch miesiacy nie kupilam zupelnie nic: zadnego kosmetyku,
ciucha, jedzenia na miescie. Mam dosc ubran na wiosne i lato, szuflady pelne
kosmetykow. Po co mi wiecej? Kiedy mam ochote cos kupic, zadaje sobie
pytanie, czy naprawde nie moge sie bez danej rzeczy obyc. Moge. Trudno bylo
mi sie przestawic na takie myslenie, ale nagroda beda wspaniale wakacje, na
ktore nie byloby mnie stac w zeszlym roku.
    • kropka.nad.zet ooo, dzielna jesteś 06.04.06, 10:05
      pochwal się jeszcze i na tym forum:

      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20012
      • justynnka Re: ooo, dzielna jesteś 06.04.06, 12:58
        strasznie smutny ten post o oszczędzaniu.ja rozumiem -ograniczyc wydatki ale
        odmawiać sobie absolutnie wszystkiego??? co z tego ze szafy masz pełne - czy
        sątam rzeczy modne akurat na wiosnę i lato? nie sądze. i co,robisz sobie
        kanapki do pracy? nie wychodzisz ze znajomymi do pubu czy do restauracji? nie
        masz ochoty na nowy kosmetyk? wakacje wakacjami ale zwariować sie nie dajmy:)
        • i2171 Re: ooo, dzielna jesteś 06.04.06, 23:09
          Bez przesady z moda. Mam ciuchy ponadczasowe i moge nadal nosic te z ubieglego
          roku. Ile kosmetykow czlowiek potrzebuje? Robie kanapki do pracy. Ze znajomymi
          spotykam sie u siebie albo u nich. Tak wolimy. Mnie nie jest smutno, ale
          przeciwnie bardzo wesolo gdy zdaje sobie sprawe ile pieniedzy jestem w stanie
          oszczedzic. Juz sie ciesze na wakacje. Nie mam zamiaru tak zyc latami, ale
          dobrze wyznaczyc sobie cel i zbierac na niego pieniadze. Jest oczywiscte, ze z
          czegos trzeba bedzie zrezygnowac. Gdy sie rezygnuje ze rzeczy, ktore nie sa
          niezbedne, to nie ma czego zalowac. Mam dosyc coraz wiekszej konsumpcji i
          ulegania ciaglemu zachecaniu przez media zeby kupowac bez przerwy.
      • i2171 Re: ooo, dzielna jesteś 07.04.06, 00:22
        Dzieki za link. Zajrze tam i moze sie pochwale.
    • kasia_kar Re: Zaczelam oszczedzac 06.04.06, 13:43
      W pełni popieram!

      Bardzo mądre podejście do gospodarowania pieniędzmi! Ja też się tak staram.
    • dzioucha_z_lasu Re: Zaczelam oszczedzac 06.04.06, 23:34
      Kurcze... żebym ja tak umiała.... Niestety pieniądze opuszczają mnie szybciej
      niż przychodzą. Podejrzewam nawet, że istnieję w dwóch postaciach, ta druga
      cichaczem przepuszcza całą kasę na różne uciechy.. Ale cały czas próbuję. Życzę
      wytrwałości, potem nagroda w postaci fajnego wyjazdu na którym nie trzeba się
      ograniczać i "lizać przez szybę" doskonale wynagrodzi wcześniejsze wyrzeczenia.
      Trzymam kciuki.
    • i2171 Re: Zaczelam oszczedzac 07.04.06, 00:21
      Dziekuje za wsparcie. To moje oszczedzanie uswiadomilo mi jaka bylam rozrzutna.
      Po dwoch miesiacach zamierzam kupic pare rzeczy, ale bedzie to zaplanowane, nie
      tak jak kiedys gdy wydawalam pieniadze bez zastanowienia. Ile razy wydawalo mi
      sie, ze ktos mnie okradl albo ze zgubilam pieniadze. Nawet nie pamietalam na co
      je wydawalam.
    • i2171 Re: Zaczelam oszczedzac 07.04.06, 00:26
      Wracajac do mody, to nie kupuje ciuchow, ktore beda mogla nosic tylko jeden
      sezon chyba ze jest to doslownie kilka rzeczy i sa tanie. Inwestuje w jakosc, a
      to kosztuje, wiec nie moge miec mnostwo ciuchow, ani takich, ktore szybko
      przestja byc modne. Poza tym mam wlasny styl i nie sledze trendow po to zeby je
      bezkrytycznie nasladowac, ale wybrac czasem tylko jedna rzecz, w ktorej dobrze
      bede wygladac.
      • fangora Re: Zaczelam oszczedzac 07.04.06, 08:24
        Ja znalazłam prosty i myslę,że sympatyczny sposób na oszczędzanie. ! Złotówke
        dziennie, nigdy mniej, czasem wiecej, wrzucam od stycznia do skarbonki. W
        grudniu, kiedy otwieram skarbone mam tam około 400 złotych- co akurat starcza
        na prezenty świateczne dla rodziny, znajomych. Nie musze wtedy narzekać,że
        święta rujnuja mój budżet. Wiem,ze to być moze niewiele, ale zawsze coś :-) I
        uczy systematycznosci.
        A od kiedy pracuję, jeszcze sie nie zdarzyło żebym wydala cała swoja pensję,
        choc zazwyczaj nie ejst ona wielka. Mam taki zwyczaj,że przynajmniej 100 zł
        miesięcznie musi byc odłozone. W ten sposób w ciagu trzech lat udąło mi sie
        zebrac calkiem przyzwoita sumke, która teraz lokuje w funduszach inwestycyjnych.
        A na ciuchy, kosmetyki zawsze mozna sobie pozwolić, oczywiscie pod warunkiem,ze
        nie kupuje sie ciągle podkładów Chanela, cieni Shiseido, maskary Lancome, czy
        bawełnianych topów w Mango :-)
        Pozdrawiam
    • ofelia1982 Re: Zaczelam oszczedzac 07.04.06, 11:56
      oj dziewczyny, podziwiam!!! wyprobuje patent ze skarbonka:)naprawde.ja mialam
      kiedys takie przeblyski oszczednosci i na jakis czas udalo mi sie przytrzymac
      pieniadze,kiedy siebie wlasnie pytalam:Czy sie obejde bez tego.wiadomo, nie ma
      co wpadac w przesade,nadal dbam o siebie i kupuje potrzebne rzeczy; ale
      zauwazcie jak duza czesc z nich kupujemy bo:
      -to nowosc (ostatnio wyszedl podklad w sprayu, chanel..a tak naprawde co za
      roznica czy sie fluidem psikniemy czy rozsmarujemy)
      - chcemy sobie poprawic humor (kazdy lubi miec nowa rzecz)
      -widzielismy fajna reklame
      itd..
      ja staram sie trzymac "podstawowego" pakietu kosmetykow,i nie dokupowac nowinek
      albo "luksosow". a jesli chodzi o ciuchy - mysle:"czego tak naprawde potrzebuje?
      spodne?top?" i tylko na to poluje..
    • olamariola Re: Zaczelam oszczedzac 07.04.06, 21:45
      Kiedys zobaczylam takie haslo: kto nie kupuje, ten nie je.
      Niby truizm. Ale moze dac do myslenia, mozemy zastanowic sie, czy tak naprawde
      konsumpcja nie rzadzi naszym zyciem.
      Wydaje mi sie, ze warto wziac pod lupe trzy rzeczy:
      - jedzenie. Pakujemy wozki w supermarketach po brzegi, codziennie kupujemy
      pieczywo. W wiekszosci domow jakie znam, czesc jedzenia sie wyrzuca. U mnie
      takze, probuje z tym walczyc - np. czerstwe pieczywo zwilżam lekko wodą i
      podpiekam na teflonowej patelni bez tłuszczu - jest chrupkie i smaczne. Ale
      generalnie - ludzie Zachodu obzeraja sie. Jemy wiecej, niz potrzebujemy i sami
      sobie przez to szkodzimy. Ja mam tez tendencje do chomikowania "suchego
      prowiantu" - jestem tak zabunkrowana, że przeżyłabym 2 tygodnie bez wychodzenia
      z domu i utraty kilograma... to samo moja rodzina - chyba pozostałość po PRL-u :)
      - moda. Kwestia poruszona wczesniej przez i2171. Dziki szał, by kupować to co
      najmodniejsze, czyli to co mają wszyscy. Podziwiam te tłumy w sklepach z
      ciuchami, że są w stanie na to szaleństwo zarobić i mają dość miejsca w szafach,
      by to utrzymać w ryzach :) Polecam odzieżowy recykling i oddawanie nienoszonych
      ciuchów innym.
      - transport. Samochodem w pojedynkę jeździm tam, gdzie wygodnie można dotrzeć
      tramwajem, na rowerze, na piechotę. Mam zasadę, że jeśli gdzieś dojdę w pół
      godziny, nie wsiadam w samochód.

      No, jest jeszcze mnóstwo innych rzeczy, ale te refleksje przyszły mi od razu do
      głowy.
    • studentk Re: Zaczelam oszczedzac 07.04.06, 22:04
      A po co?????
      Przeżyć swoje jedyne życie beż żadnej przyjemności????
      • i2171 Re: Zaczelam oszczedzac 08.04.06, 05:08
        Wiazesz przyjemnosc tylko z rzeczami, ktore mozesz kupic?
        Kiedys bylam zakupoholiczka. Teraz przyjemnosc sprawia mi kontrolowanie
        wydatkow.
    • boeing747 Re: Zaczelam oszczedzac 08.04.06, 09:05
      Ciekawe, że "oszczędzanie" ma chyba negatywne skojarzenia w naszym kręgu
      kulturowym? I Twoje plany i2171 sklasyfikowałabym raczej jako kontrolowane
      zakupy - gratuluję mądrości i siły charakteru. W obecnych czasach to trudne.
      Ja niestety mam wrażenie że w takim przypadkach natura sama stara się wyrównać
      "straty", miewałam takie okresy ograniczania zakupów i kiedy już zaczynałam się
      cieszyć, jak wiele zostaje na koncie nagle psuł się samochód, trzeba było
      wymienić okno w mieszkaniu albo cięższa choroba wymagała zakupu droższych
      leków... eh. czego oczywiście absolutnie nie życzę!
      Pozdrawiam wiosennie.
      • jasmina_tdi Nie jest sztuką... 08.04.06, 10:12
        Nie jest sztuką odmawiać sobie wszystkiego w imie "oszczedzania". Sztuką jest
        iść i zarobić forsę. Gdybym przez pol roku miala sobie odmawiac wszystkich
        drobnych przyjemnosci, na ktore trace morze pieniedzy, to wybaczcie drogie
        panie, ale na mysl o tych wspanialym wakacjach, szlag by mnie trafil ze zloci.
        Oczywiscie, nie ma nic zlego w oszczedzaniu, ja tylko uwazam, ze oszczedzanie
        absolutnie nie jest metoda na dostatnie i wygodne zycie. To metoda na
        przetrwanie.
        • boeing747 Re: Nie jest sztuką... 09.04.06, 10:20
          Myślę, że oszczędzanie na wakacje a oszczędzanie, by mieć co do garnka włożyć to
          dwie różne sprawy.
          "Iść i zarobić forsę" - ok, ale jest pewna granica tego zarabiania. I tu zaczyna
          się myślenie sprzedawcy, nie konsumenta. Czyli: pracuj więcej, więcej kupuj,
          więcej wydawaj. Tylko czy to jest potrzebne? Niektórym przyjemność sprawia
          właśnie to, że wreszcie mogą wydać pieniądze. Pracują dużo, ciężko i niewiele
          czasu im na wydawanie pozostaje. Tym przyjemniej kupić coś drogiego, w ramach
          nagrody.
          Za noc w hotelu można zapłacić kilkaset złotych a można też kilka tysięcy
          złotych - czy to znaczy że jest aż taka ogromna różnica w komforcie? Nie, bo
          hotele po kilkaset złotych to także wielogwiazdkowe hotele. Podobnie jest z
          innymi produktami.
          Ważne jest, żeby człowiek wiedział, czy robi coś, bo tego chce, czy tak nakręca
          go koniunktura.
          • jasmina_tdi Re: Nie jest sztuką... 09.04.06, 20:35
            Po części masz racje, ale tylko po części. Zarabianie dla zarabiania - to mnie
            nie kręci, ale zarabianie, aby robić sobie dobrze - o tak! Tak tak tak! Ktos
            kiedys powiedzial - pieniadze szczescia nie daja, ale pozwalaja wygodnie byc
            nieszczesliwym ;))


            boeing747 napisała:

            > Myślę, że oszczędzanie na wakacje a oszczędzanie, by mieć co do garnka włożyć
            t
            > o
            > dwie różne sprawy.
            > "Iść i zarobić forsę" - ok, ale jest pewna granica tego zarabiania. I tu
            zaczyn
            > a
            > się myślenie sprzedawcy, nie konsumenta. Czyli: pracuj więcej, więcej kupuj,
            > więcej wydawaj. Tylko czy to jest potrzebne? Niektórym przyjemność sprawia
            > właśnie to, że wreszcie mogą wydać pieniądze. Pracują dużo, ciężko i niewiele
            > czasu im na wydawanie pozostaje. Tym przyjemniej kupić coś drogiego, w ramach
            > nagrody.
            > Za noc w hotelu można zapłacić kilkaset złotych a można też kilka tysięcy
            > złotych - czy to znaczy że jest aż taka ogromna różnica w komforcie? Nie, bo
            > hotele po kilkaset złotych to także wielogwiazdkowe hotele. Podobnie jest z
            > innymi produktami.
            > Ważne jest, żeby człowiek wiedział, czy robi coś, bo tego chce, czy tak
            nakręca
            > go koniunktura.
    • i2171 Re: Zaczelam oszczedzac 08.04.06, 16:52
      Przez jakis czas nie wydawalam nic. To pozwolilo mi uswiadomic sobie, ze
      potrafie sie obyc bez wielu rzeczy. Mialam obsesje kupowania ksiazek, ktorych
      nawet nie czytalam. Teraz chodze do biblioteki. O ciucham i innych rzeczach
      wczesniej pisalam. Gdy widzialam jakas reklame, to slinka mi ciekla jak
      glodnemu na widok jedzenia. Musialam ta rzecz miec. Po tym okresie niewydawania
      pieniedzy, kupilam wczoraj jedna rzecz, ktora autentycznie potrzebowalam. Wiem,
      ze moge miec nieoczekiwane wydatki. Na nie potrzebuje oszczednosci, a nie bede
      ich miec jesli wydam wszystko, co zarobie. Z tym zarabianiem to jest tak, ze im
      wiecej mialam pieniedzy, tym bardziej rosly wydatki. Czulam, ze musze sie
      nagrodzic zakupami za ciezka prace, uwazalam, ze stac mnie na lepsze rzeczy, to
      czemu mam ich nie kupic. Mozna zarabiac miliony i wszystko wydac.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja