małżeństwo z transwestytą

IP: *.rzeszow.msk.pl 17.10.01, 21:51
mąż niedawno się przyznał mnie, że jest transwestytą. Powiedział, że mnie
kocha,to że lubi się przebierać w damskie ubrania nie jest moją winą, od dawna
to praktykował. Zamurowało mnie, nie wiedziałam co mu odpowiedzieć, bąknełam
coś tam. Nurtuje to mnie, czy takie małżeństwo ma rację bytu?
NIe mogę go sobie wyobrazić w moich ubraniach. Czy on mnie to zrobił na złość?
    • Gość: X Re: małżeństwo z transwestytą IP: *.chello.pl 18.10.01, 18:30
      Na zlosc? no co ty!
      Takim sie jest. Wiem bo jestem. - Co prawda powiedzialem swojej partnerce o
      tym fakcie tydzien po poznaniu sie, a nie jakis czas po slubie.
      Jestesmy ze soba juz bardzo dlugo i jest nam ze soba BARDZO DOBRZE.
      A moja dzieczyna zazdrosci Ci, ze jestes mezatka...

      Proponuje Ci potraktowac to jako zabawe...i dobrze sie bawic.
      • Gość: Puchatek Re: małżeństwo z transwestytą IP: *.acn.waw.pl 08.11.01, 19:05
        Wiele kobiet b. to podnieca. Wiem to z doświadczenia. Natomiast związki
        transwestytów,szczególnie tych młodych kobiecych chłopców, ulegają z reguły
        rozpadowi, gdyz za transwetytzmem stoją różne przyczyny, a to biseksualizm, a
        to przekonanie, że jako mężczyzna nie robi się na kobiecie odpowiedniego
        wrażenia. Potrzeba więc dopalacza. Dla mnie jako heteroseksualisty oznacza to
        bycie ofiarą seksizmu - czyli szukanie mocnych wrażeń z powodu nieumiejętności
        nawiązania intymnego kontaktu z kobierą. Taka jest prawda. Listy dyskusyjne
        transwestytów ukazują ich rozchwianie emocjonalne. Całe szczęście, że w wieku
        średnim tendecję do przebieranek zanikają, i że człowiek powraca do swojej
        męskości na stałe i z szczerą chęcią.
        • Gość: Trotula Re: małżeństwo z transwestytą IP: *.dabrowa.sdi.tpnet.pl 08.11.01, 22:56
          Byłam kiedyś w bardzo krótkim co prawda, i 'lekkim' związku z transwestytą i
          jego skłonności traktowałam jako coś uroczego! Nie podniecało mnie to, ale
          mieliśmy dużo zabawy chodząc po sklepach i wybierając damskie ciuszki dla nas
          obojga. Lubiłam też robić mu makijaż, doklejać rzęsy itd. Poza tym facet był
          hetero, konkretny, nie zniewieściały. Znajomość się urwała z powodu różnic
          charakterów, ale jego zamiłowanie do damskich rzeczy nie przeszkadzło mi.
          Pomyśl sobie, że to przecież nic takiego- nie chodzi tak po ulicy, tylko po
          domu, wygląda ciekawie, estetycznie - naprawdę nie ma się co załamywać.
          • Gość: X Re: małżeństwo z transwestytą IP: *.chello.pl 09.11.01, 23:55
            Ciesze sie, ze masz fajne wspomnienia z takiego zwiazku.

            Ja i Ona bawimy sie przy tym swietnie.
            Ona robi swietny makijaz, pomaga dobierac ciuchy, a poniewaz jestem raczej
            drobna (jak na faceta) - czesto wygladam jak prawdziwa dziewczyna.
            Czasami obydwoje jestesmy tym zadziwieni (zadziwione). A ja zachwycona. :-)
            Zreszta Ona tez.



Pełna wersja