Dodaj do ulubionych

Związki na odległość

12.05.06, 17:51
Mój związek prawdopodobnie przekształci się w związek na odległość (dużą -
dwa inne kraje). Czy to ma szansę na przetrwanie, czy raczej od razu nastawić
się, że nie ma na co liczyć. Chciałabym się dowiedzieć, zwłaszcza od osób,
które mają takie doświadczenie za sobą, jak to wygląda i czy iom się udało.
Trochę się obawiam. Nie tyle zdrady czy tego typu historii, ale po prostu
oddalenia od siebie i końca związku tzw. "śmiercią naturalną". Powiedzcie
proszę, jak to jest z tymi związkami na odległość (gdy nie wiadomo kiedy
przestanie być na odległość, co gorsza)
Obserwuj wątek
    • iberia30 Re: Związki na odległość 12.05.06, 18:32
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=30260
      to jest forum o takich zwiazkach.
      Trudno przewidziec jak bedzie w Waszym przypadku, wydaje mi sie, ze istotnym
      jest codzienny kontakt:zarowno smsy, maile jak i...rozmowy tel.
      Poza tym na szczescie sa tanie linie-to znacznie ulatwia zycie :-)
    • aiguille Re: Związki na odległość 12.05.06, 18:47
      Nie nastawiaj się na nic od razu. Może się udać, może nie wyjść. Osobiście znam
      małżeństwo - ona Peruwianka, on Niemiec. Od samego początku był to związek na
      odległość, dopiero po ślubie mogli być razem tak na długo... i jest super :)

      Ja osobiście przeżyłam związek Polska - Niemcy ;) Cóż... najważniejsze, to żeby
      obie strony chciały. Wtedy się uda. Ja chciałam to utrzymywac trochę dłużej niż
      on, no i kilka miesięcy męczyłam się z wygasającym uczuciem i coraz rzadszymi
      kontaktami. Odległość to bardzo często "śmierć naturalna", ale wcale tak nie
      musi być.
      • cala_w_kwiatkach Re: Związki na odległość 12.05.06, 21:43
        jak sie wie czego sie pragnie, jak ma sie sprecyzowane plany na przyszłosc, jak
        dazy sie do bycia razem, to sie uda
        moj facet wyjechał na dwa lata, a poczatkowo miała byc to tylko praca sezonowa-
        3miesiace, przerodziła sie w kolejne i kolejne i w sumie bez niego byłam 2
        lata, ale jego wyjazd był w naszym wspolnym interesie, widzielismy sie raz na 2-
        3miesiace, rozmowy tel. potwornie drogie wiec rzadkie, chwilami było bardzo
        trudno, bo mialam ochote po prostu z nim porozmawiac, wyzalic sie czy
        pozartowac, ale dalismy rade, bo wiedzielismy na 100%, ze chcemy byc ze soba a
        ten okres jest tylko przejsciowy i jak minie to wszystko wroci do normy
        i tak tez sie stało, jestesmy razem:) ale obecnie go nie ma - wroci za miesiac:(

        masz racje, ze o wiele trudniej jest, gdy nie ma pewnosci kiedy rozłaka sie
        skonczy, to taki stan zawieszenia - nie wiadomo co dalej bedzie,
        ale w obecnych czasach jest mnostwo zwiazkow na odległosc, bo coraz wiecej
        ludzi wyjezdza z kraju, ale jak mocno sie kocha to mozna wiele zniesc...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka