Dodaj do ulubionych

Odprowadzanie do domu

IP: *.novum.amu.edu.pl 15.01.03, 16:02
Jak to jest, czy faceci jeszcze czasem odprowadzaja po spotkaniu do domu???
Ci, z ktorymi ja sie spotykalam i spotykam nawet na to nie wpadna. Nawet nie
zapytaja, czy bezpiecznie wroce. A kilka razy mialam dosc
nieprzyjemne "przygody" na miescie (czytaj: rozmowy z dziwnymi typkami,
czesto podchmielonymi). Pytanie: czy jest sens od chlopakow wymagac, zeby
okazali sie w porzadku i odprowadzali do domu, czy nie ma na to szans???
Faceci, jak to z wami jest? Nie przejmujecie sie tym, czy lenistwo zwycieza???
Obserwuj wątek
    • Gość: frisky2 Re: Odprowadzanie do domu IP: 217.17.46.* 15.01.03, 16:18
      Gość portalu: Lena napisał(a):

      > Jak to jest, czy faceci jeszcze czasem odprowadzaja po spotkaniu do domu???
      > Ci, z ktorymi ja sie spotykalam i spotykam nawet na to nie wpadna. Nawet nie
      > zapytaja, czy bezpiecznie wroce. A kilka razy mialam dosc
      > nieprzyjemne "przygody" na miescie (czytaj: rozmowy z dziwnymi typkami,
      > czesto podchmielonymi). Pytanie: czy jest sens od chlopakow wymagac, zeby
      > okazali sie w porzadku i odprowadzali do domu, czy nie ma na to szans???
      > Faceci, jak to z wami jest? Nie przejmujecie sie tym, czy lenistwo
      zwycieza???


      Jak fajna laska, to chetnie odprowadzamy. I to nawet do domu. Ale to moze byc
      niebezpieczne....
    • kjuik Re: Odprowadzanie do domu 15.01.03, 18:15
      mi z kolei nigdy nie zdarzyło się, żeby facet po spotkaniu nie odprowadził mnie
      do domu. i to nie tylko mężczyzna, z którym spotykam się regularnie, ale tak
      samo było w przypadku pojedyńczych randek, które nie miały dalszego ciągu.
      mimo, że facet wiedział, że to jest nasze pierwsze i ostatnie zarazem
      spotkanie, to nie miałam sytuacji żebym zosatała sama w srodku miasta.
      naprawdę.
      o ile w przypadku gościa "jednorazowego" mogłabym to zrozumieć, bo skoro on ze
      mną czy ja z nim nie mam ochoty wiecej sie spotykać, to i dbac o mnie nie musi,
      ale to tylko potwierdziłoby moją decyzję, że ten facet sie dla mnie nie nadaje.
      tak w przypadku "połówki" takie zachowanie jest dla mnie nie do przyjęcia.
      może na dobrych chłopaków po prostu trafiałam ;-)
    • Gość: Lena Lena zmień proszę nik IP: 80.48.96.* 15.01.03, 18:19
      Ja już jestem tu Leną więc jeśkli łaska, zmień nik.
      Co do chłopaków to w ogóle nie wyobrażam sobie by chłopak nie odprowadził
      dziewczyny z którą się umówił. Rozumiem,że wieczorkiem i on moze mieć potem
      problem z dojechaniem do domu ale MUSI wsadzić dziewczynę do autobusu lub
      tramwaju którym ona dojedzie do domu. A potem dzwoni by sprawdzić czy jest już
      w domu bezpieczna. To jest minimum !
      • Gość: frisky2 Re: Lena zmień proszę nik IP: 217.17.46.* 15.01.03, 18:30
        Gość portalu: Lena napisał(a):

        > Ja już jestem tu Leną więc jeśkli łaska, zmień nik.
        > Co do chłopaków to w ogóle nie wyobrażam sobie by chłopak nie odprowadził
        > dziewczyny z którą się umówił. Rozumiem,że wieczorkiem i on moze mieć potem
        > problem z dojechaniem do domu ale MUSI wsadzić dziewczynę do autobusu lub
        > tramwaju którym ona dojedzie do domu. A potem dzwoni by sprawdzić czy jest
        już
        > w domu bezpieczna. To jest minimum !


        Bez przesady. ja sobie wyobrazam. jesli dziewczyna czy kobieta chce mi
        udowodnic ze jest inezalezna i wolna od wszelkich stereotypow, to prosze
        bardzo, nie upieram sie. A nawet jej pozycja roznie w moich oczach.
        • drzazga1 Bo tak wygodniej? 15.01.03, 18:45
          Gość portalu: frisky2 napisał(a):

          > Bez przesady. ja sobie wyobrazam. jesli dziewczyna czy kobieta chce mi
          > udowodnic ze jest inezalezna i wolna od wszelkich stereotypow, to prosze
          > bardzo, nie upieram sie. A nawet jej pozycja roznie w moich oczach.


          A nie boisz się, że nie dotrze do domu bo coś jej się po drodze stanie?

          Żeby było jasne: ja jestem cholernie niezależna, po Warszawie chodzę o różnych
          porach dnia i nocy, ale gdyby facet po randce uśmiechnął się czarująco,
          powiedział "No to do następnego razu" i poszedł w swoją stronę nie interesując
          się, jak ja do domu dotrę, to następnego razu by nie było. Niezależnie od jego
          ewentualnych pozostałych zalet.
          Tyle dobrego, że nie traciłabym czasu więcej czasu na kogoś bez wyobraźni.

          Oczywiście, jeżeli dorosła dziewczyna upiera się twardo, że wraca sma to ina
          sprawa.
          • Gość: frisky2 Re: Bo tak wygodniej? IP: 217.17.46.* 15.01.03, 18:55
            drzazga1 napisała:

            > A nie boisz się, że nie dotrze do domu bo coś jej się po drodze stanie?
            >

            A ona sie nie boi, ze mnie sie cos stanie? Zawsze moze sie cos komus stac, wiec
            to troche nie na miejscu.


            > Żeby było jasne: ja jestem cholernie niezależna, po Warszawie chodzę o
            różnych
            > porach dnia i nocy, ale gdyby facet po randce uśmiechnął się czarująco,
            > powiedział "No to do następnego razu" i poszedł w swoją stronę nie
            interesując
            > się, jak ja do domu dotrę, to następnego razu by nie było. Niezależnie od
            jego
            > ewentualnych pozostałych zalet.
            > Tyle dobrego, że nie traciłabym czasu więcej czasu na kogoś bez wyobraźni.
            >


            Gdyby facetowi naprawde zalezalo na kobiecie, to pewnie po randce by mial
            ochote nie tylko zaprodzaic ja pod drzwi jej domu, ale i za te drzwi. jesli jej
            nie zaproponowal odprowadzenia, to prawdopodobnie tez nie ma ochoty na ten
            nastepny raz
            • drzazga1 Re: Bo tak wygodniej? 15.01.03, 19:16
              Gość portalu: frisky2 napisał(a):

              > drzazga1 napisała:
              >
              > > A nie boisz się, że nie dotrze do domu bo coś jej się po drodze stanie?
              > >
              >
              > A ona sie nie boi, ze mnie sie cos stanie? Zawsze moze sie cos komus stac,
              wiec to troche nie na miejscu.

              Na miejscu. Dziewczyna ma znacznie wieksze szanse na zgwałcenie, pobicie, a
              choćby tylko utratę torebki. Zaczepki obcych facetów na ciemnej i pustej ulicy
              też nie są przyjemne, w najlepszym wypadku "tylko" naje się strachu.
              Jezeli sie tym nie przejmujesz, cóż, pogratulować dobrego samopoczucia.

              >
              >
              > > Żeby było jasne: ja jestem cholernie niezależna, po Warszawie chodzę o
              > różnych
              > > porach dnia i nocy, ale gdyby facet po randce uśmiechnął się czarująco,
              > > powiedział "No to do następnego razu" i poszedł w swoją stronę nie
              > interesując się, jak ja do domu dotrę, to następnego razu by nie było.
              Niezależnie od jego ewentualnych pozostałych zalet.
              > > Tyle dobrego, że nie traciłabym czasu więcej czasu na kogoś bez wyobraźni.
              > >
              >
              >
              > Gdyby facetowi naprawde zalezalo na kobiecie, to pewnie po randce by mial
              > ochote nie tylko zaprodzaic ja pod drzwi jej domu, ale i za te drzwi.

              Bez owijania bawełnę: odprowadzanie ma sens tylko wtedy, jeżeli skończy sie
              seksem? A jeżeli nie, to nie warto obie d... zawracać?


              jesli jej nie zaproponowal odprowadzenia, to prawdopodobnie tez nie ma ochoty
              na ten nastepny raz

              Ochota na następny raz nie ma nic do rzeczy. Można odprowadzić i pożegnać sie
              na zawsze.
              To kwestia pewnego poziomu jaki mężczyzna sobą reprezentuje.

              Możliwe, że są dziewczyny, którym brak dobrego wychowania nie przeszkadza,
              teoretycznie, bo kiedy spotkają faceta z manierami to nagle on bardzo w ich
              oczach zyskuje w porównaniu z resztą.
              • mysiekpysiek Re: Bo tak wygodniej? 15.01.03, 19:24
                drzazga1 napisała:


                >
                > Ochota na następny raz nie ma nic do rzeczy. Można odprowadzić i pożegnać sie
                > na zawsze.
                > To kwestia pewnego poziomu jaki mężczyzna sobą reprezentuje.
                >
                > Możliwe, że są dziewczyny, którym brak dobrego wychowania nie przeszkadza,
                > teoretycznie, bo kiedy spotkają faceta z manierami to nagle on bardzo w ich
                > oczach zyskuje w porównaniu z resztą.
                >

                Drzazga, z ust mi to wyjęłaś ;-)
              • Gość: frisky2 Re: Bo tak wygodniej? IP: 217.17.46.* 15.01.03, 19:28
                Bardzo to romantyczne co napisalas.
                • drzazga1 Re: Bo tak wygodniej? 15.01.03, 19:38
                  Gość portalu: frisky2 napisał(a):

                  > Bardzo to romantyczne co napisalas.


                  Ja? Romantyczna? Wolne żarty.
                  Ja muszę stać mocno na ziemi...
              • Gość: frisky2 Re: Bo tak wygodniej? IP: 217.17.46.* 15.01.03, 19:39
                drzazga1 napisała:

                > Gość portalu: frisky2 napisał(a):
                >
                > > Gdyby facetowi naprawde zalezalo na kobiecie, to pewnie po randce by mial
                > > ochote nie tylko zaprodzaic ja pod drzwi jej domu, ale i za te drzwi.
                >
                > Bez owijania bawełnę: odprowadzanie ma sens tylko wtedy, jeżeli skończy sie
                > seksem? A jeżeli nie, to nie warto obie d... zawracać?
                >

                A czy za drziwami domu nie robi sie nic innego tylko uprawia seks?





                > jesli jej nie zaproponowal odprowadzenia, to prawdopodobnie tez nie ma ochoty
                > na ten nastepny raz
                >
                > Ochota na następny raz nie ma nic do rzeczy. Można odprowadzić i pożegnać sie
                > na zawsze.
                > To kwestia pewnego poziomu jaki mężczyzna sobą reprezentuje.
                >

                NIe pisalem o poziomie tylko o ochocie na nastepny raz. Po prostu zwrocilem
                uwage, ze jesli nie odprowadza, to czesto moze oznaczac, ze nie chce sie juz
                spotykac.


                > Możliwe, że są dziewczyny, którym brak dobrego wychowania nie przeszkadza,
                > teoretycznie, bo kiedy spotkają faceta z manierami to nagle on bardzo w ich
                > oczach zyskuje w porównaniu z resztą.

                Z doswiadczenia wiem, ze nie zawsze. Ale to juz jest inna sprawa - czasami
                facetowi wcale nie zalezy, zeby zyskac w oczach kobiety
                • drzazga1 Re: Bo tak wygodniej? 15.01.03, 19:58
                  Gość portalu: frisky2 napisał(a):

                  >
                  > A czy za drziwami domu nie robi sie nic innego tylko uprawia seks?

                  A miałeś coś innego na myśli? Wspólne picie herbatki? Oglądanie telewizji?
                  Ale nie bałbyś się potem w nocy sam wracać ;-)?

                  > > Ochota na następny raz nie ma nic do rzeczy. Można odprowadzić i pożegnać
                  > sie
                  > > na zawsze.
                  > > To kwestia pewnego poziomu jaki mężczyzna sobą reprezentuje.
                  > >
                  >
                  > NIe pisalem o poziomie tylko o ochocie na nastepny raz. Po prostu zwrocilem
                  > uwage, ze jesli nie odprowadza, to czesto moze oznaczac, ze nie chce sie juz
                  > spotykac.

                  Dla mnie jedno z drugim ma niewiele wspólnego. Odprowadzanie nie znaczy dla
                  mnie automatycznie chęci na następny raz, widocznie przyzwyczaiłam sie do
                  dobrze wychowanych facetów...
                  Nie odprowadza, bo jest taki subtelny, że boi się powiedzieć wprost i ma
                  nadzieję, że dziewczyna sama sie obrazi i wtedy nie będzie nic musiał mówić?
                  Do diabła z takim, nie będę sie zadawać ze smarkaczami.


                  > > Możliwe, że są dziewczyny, którym brak dobrego wychowania nie przeszkadza,
                  > teoretycznie, bo kiedy spotkają faceta z manierami to nagle on bardzo w ich
                  > > oczach zyskuje w porównaniu z resztą.
                  >
                  > Z doswiadczenia wiem, ze nie zawsze.

                  Cóż, nie wiedziały, na co warto zwracać uwagę - ich strata.

                  Ale to juz jest inna sprawa - czasami
                  > facetowi wcale nie zalezy, zeby zyskac w oczach kobiety

                  No to niech mu nie zależy. Nie ma obowiązku. A odprowadzić powinien.


                  Cały czas mam wrażenie, że mówimy o różnych rzeczach.
                  Ja twierdzę, że odprowadzenie dziewczyny po randce świadczy o pewnej ogólnej
                  kulturze mężczyzny i tyle.
                  Ty - że jest to rodzaj deklaracji - "Podobasz mi się i chciałbym kontynuować
                  znajomość" i jakieś zobowiązanie.
                  Mam rację?

                  ps. Jeżeli zostanę odprowadzona do domu, to nie uważam automatycznie, że
                  znajomość będzie kontynuowana. Równie dobrze facet może więcej nie chcieć nie
                  na oczy widzieć i ja to zrozumiem.
                  • Gość: frisky2 Re: Bo tak wygodniej? IP: 217.17.46.* 15.01.03, 20:18
                    drzazga1 napisała:

                    > Gość portalu: frisky2 napisał(a):
                    >

                    >
                    > A miałeś coś innego na myśli? Wspólne picie herbatki? Oglądanie telewizji?
                    > Ale nie bałbyś się potem w nocy sam wracać ;-)?
                    >

                    Wlasnie o herbatce myslalem.



                    >
                    >
                    > Cały czas mam wrażenie, że mówimy o różnych rzeczach.
                    > Ja twierdzę, że odprowadzenie dziewczyny po randce świadczy o pewnej ogólnej
                    > kulturze mężczyzny i tyle.
                    > Ty - że jest to rodzaj deklaracji - "Podobasz mi się i chciałbym kontynuować
                    > znajomość" i jakieś zobowiązanie.
                    > Mam rację?
                    >

                    Mozliwe. Ale ja mam wrazenie, ze mamy inny stosunek do tematu. Ja nie
                    wartosciuje faktu odprowadzania lub nieodprowadzania. Tylko sie zastanawiam, co
                    moze znaczyc, jesli nie odprowadza. Ty zas od razu przekladasz to na wartosc
                    faceta.
                    • drzazga1 Re: Bo tak wygodniej? 15.01.03, 20:46
                      Gość portalu: frisky2 napisał(a):

                      > >
                      > > A miałeś coś innego na myśli? Wspólne picie herbatki? Oglądanie telewizji?
                      > > Ale nie bałbyś się potem w nocy sam wracać ;-)?
                      > >
                      >
                      > Wlasnie o herbatce myslalem.
                      >

                      OOOO!

                      Ja, przyznaję, zupełnie o czym innym....



                      > Mozliwe. Ale ja mam wrazenie, ze mamy inny stosunek do tematu. Ja nie
                      > wartosciuje faktu odprowadzania lub nieodprowadzania. Tylko sie zastanawiam,
                      co moze znaczyc, jesli nie odprowadza. Ty zas od razu przekladasz to na wartosc
                      > faceta.


                      Dla mnie jest to jest jeden z wyznaczników tej wartości. Raczej na pewno nie
                      kontynuowałabym bliższej znajomości z facetem, który nie uważał by za słuszne
                      mnie odprowadzić. Ten fakt w moich oczach świaczy na jego niekorzyść.
                      Nie jest to niebezpieczeństwa samotnego powrotu w środku nocy, bo ja całkiem
                      dobrze potrafię się bronić i radzić z natrętami różnej maści.
                      U większości dziewczyn dodatkowo dochodzi całkiem naturalny strach - jeżeli
                      facet to zlekceważy, to co o nim można myśleć?

                      Wiesz, to jest tak jak z ustępowaniem miejsca w tramwaju - wkurza mnie, jeżeli
                      widzę wygodnie rozpartego na siedzeniu kolesia, a obok stoi kobieta w wieku
                      jego matki lub starsza. On powinien automatycznie podnieść tyłek i ustąpić
                      miejsca. A on w ogóle nie odczuwa takiego obowiązku. Inna sprawa, że takie coś
                      wychowane zostało przez inną kobietę, któa najwidoczniej nie wpoiła mu tego, co
                      powinna.
          • kjuik Re: Bo tak wygodniej? 15.01.03, 18:58
            drzazga1 napisała:

            > gdyby facet po randce uśmiechnął się czarująco,
            > powiedział "No to do następnego razu" i poszedł w swoją stronę nie
            interesując
            > się, jak ja do domu dotrę, to następnego razu by nie było. Niezależnie od
            jego
            > ewentualnych pozostałych zalet.
            > Tyle dobrego, że nie traciłabym czasu więcej czasu na kogoś bez wyobraźni.
            >
            > Oczywiście, jeżeli dorosła dziewczyna upiera się twardo, że wraca sma to ina
            > sprawa.
            >

            *********
            popieram
        • lyche1 Re: Lena zmień proszę nik 24.01.03, 15:23
          Gość portalu: frisky2 napisał(a):

          > Bez przesady. ja sobie wyobrazam. jesli dziewczyna czy kobieta chce mi
          > udowodnic ze jest inezalezna i wolna od wszelkich stereotypow, to prosze
          > bardzo, nie upieram sie. A nawet jej pozycja roznie w moich oczach.

          Tak z przesadą. Jak się ma 15-20 lat to nawet człowiekowi do głowy nie
          przyjdzie, że coś może się stać. Z wiekiem nabiera się rozwagi.
          Ja osobiście i moi znajomi należymy do zmotoryzowanych.
          Nawet sobie nie wyobrażam by po trenigu lub po innym wieczornym spotkaniu,
          któryś z chłopaków nie odwiózby mnie na parking. Jedziemy na dwa samochody. Ja
          zostawiam swój na parkingu a chłopak odwozi mnie pod klatkę, tak bym nie
          musiała iść przez osiedle. Wszyscy doskonale wiedzą o moich wymaganiach i ja po
          prostu nie umawiam się, jeśli nie mam "zapewnionego" powrotu do domu.
      • anula73 Re: Lena zmień proszę nik 16.01.03, 07:58
        Gość portalu: Lena napisał(a):

        > Ja już jestem tu Leną więc jeśkli łaska, zmień nik.

        No wlasnie, zupelnie mi nie pasowal ten pierwszy post do Ciebie, Lena :-)

        A mezczyzni powinni odprowadzac do domu, a przynajmniej na przystanek. Nawet
        jak mowie, ze nie trzeba ;-)
    • mgz Re: Odprowadzanie do domu 15.01.03, 18:21
      ja zawsze odprowadzam pod drzwi,
      niezaleznie od tego, jaka to panienka

      [czy jestem starodawny/staromodny?]
      • drzazga1 Re: Odprowadzanie do domu 15.01.03, 19:18
        mgz napisał:

        > ja zawsze odprowadzam pod drzwi,
        > niezaleznie od tego, jaka to panienka
        >
        > [czy jestem starodawny/staromodny?]

        Nie wiem, czy jesteś staromodny, wiem, że dobrze robisz :-)))
    • kami.kadze Re: Odprowadzanie do domu 15.01.03, 21:12
      Niestety, ale zyjemy w czasach, w ktorych panuje pelne rownouprawnienie kobiet.
      Dlaczego wiec facet ma odprowadzac kobiete pod drzwi? Jezeli chce i mu to
      sprawi przyjemnosc to ok, ale zeby to bylo jakims tamwyznacznikiem wartosci. A
      moze czsami dla odmiany to kobieta odprowadzi faceta?
      • drzazga1 Re: Odprowadzanie do domu 16.01.03, 10:14
        kami.kadze napisał:

        > Niestety, ale zyjemy w czasach, w ktorych panuje pelne rownouprawnienie
        kobiet.
        >
        > Dlaczego wiec facet ma odprowadzac kobiete pod drzwi? Jezeli chce i mu to
        > sprawi przyjemnosc to ok, ale zeby to bylo jakims tamwyznacznikiem wartosci.
        A moze czsami dla odmiany to kobieta odprowadzi faceta?

        Jeżeli równouprawnienie znaczy dla Ciebie, że oczekuje się od kobiet i mężczyzn
        dokładnie takiego samego zachowania, to porozmawiamy, kiedy faceci zaczną
        rodzić dzieci.
    • amator.biustow Re: Odprowadzanie do domu 15.01.03, 21:18
      Żyjemy w czasach i miejscu jakim żyjemy. Dlatego zawsze odprowadzam. Być może
      gdybym mieszkał w jakimś milutkim, bezpiecznym kraju byłoby inaczej. Ale jest
      jak jest, a poza tym te dodatkowe kilka/kilkanaście minut z ukochaną to sama
      radość :)
    • Gość: Lena Re: Odprowadzanie do domu IP: 80.48.96.* 15.01.03, 22:27
      Istnieją zachowania faceta które od razu dyswalifikują go jako ewentualnego
      kandydata na chłopaka. Z mety odpada w przedbiegach. Pozostawienie dziewczyny
      po randce na ulicy w środku miasta czyli nieodprowadzenie do domu, brak pomocy
      w niesieniu cięzkich rzeczy, zajęcie miejsca siedzącego gdy dziewczyna stoi lub
      nieustąpienie tego miejsca. Nie chciałabym napomykać o tak elementarnych
      sprawach jak ordynarne słownictwo bo to jest poza klasyfikacją.
      Równouprawnienie mamy w pracy a dla chłopaka chcemy być najważniejszą damą,
      księżniczką. Nawet na jedną randkę.
    • Gość: Lena Re: Odprowadzanie do domu IP: 80.48.96.* 15.01.03, 22:27
      Istnieją zachowania faceta które od razu dyswalifikują go jako ewentualnego
      kandydata na chłopaka. Z mety odpada w przedbiegach. Pozostawienie dziewczyny
      po randce na ulicy w środku miasta czyli nieodprowadzenie do domu, brak pomocy
      w niesieniu cięzkich rzeczy, zajęcie miejsca siedzącego gdy dziewczyna stoi lub
      nieustąpienie tego miejsca. Nie chciałabym napomykać o tak elementarnych
      sprawach jak ordynarne słownictwo bo to jest poza klasyfikacją.
      Równouprawnienie mamy w pracy a dla chłopaka chcemy być najważniejszą damą,
      księżniczką. Nawet na jedną randkę.
    • Gość: Lena Re: Odprowadzanie do domu IP: 80.48.96.* 15.01.03, 22:27
      Istnieją zachowania faceta które od razu dyswalifikują go jako ewentualnego
      kandydata na chłopaka. Z mety odpada w przedbiegach. Pozostawienie dziewczyny
      po randce na ulicy w środku miasta czyli nieodprowadzenie do domu, brak pomocy
      w niesieniu cięzkich rzeczy, zajęcie miejsca siedzącego gdy dziewczyna stoi lub
      nieustąpienie tego miejsca. Nie chciałabym napomykać o tak elementarnych
      sprawach jak ordynarne słownictwo bo to jest poza klasyfikacją.
      Równouprawnienie mamy w pracy a dla chłopaka chcemy być najważniejszą damą,
      księżniczką. Nawet na jedną randkę.
    • raszefka Re: Odprowadzanie do domu 16.01.03, 10:00
      Czasem?? Zawsze odprowadzają. Niezależnie czy jest to stały chłopak, czy
      jednorazowe spotkanie. Również znajomi odprowadzają mni pod drzwi, jeśli razem
      skądś wracamy (nawet wtedy, gdy odwożą samochodem). I według mnie jest to
      oznaka wychowania, kultury. A nie stosunku do mnie jako ewentualnej dziewczyny.
      • Gość: eLBe Re: Odprowadzanie do domu IP: *.*.*.* 16.01.03, 10:54
        Czytam niektóre z tych wypowiedzi i jestem coraz bardziej przerażony. Mam tylko
        nadzieję, że to mówią ludzie bardzo młodzi i niedoświadczeni.
        Kochani! obowiązek odprowadzenia kobiety do domu lub przynajmniej bezpiecznego
        miejsca rozstania jest elementarnym przejawem zwykłej kultury na poziomie
        podstawowym tak jak codzienne mycie uszu, zmiana majtek lub skarpetek itp.
        Tylkow przypadku stanowczego żądania żeby nie odprowadzać można tego
        ewentualnie nie zrobić (mogą wchodzić w grę elementy dyskrecji lub tp.).
        Rozważanie czy jest nadzieja na ciąg dalszy i temu podobne w
        kontekście "odprowadzić lub nie" są (zaznaczam w moim rozumieniu)przejawem
        zwykłego nieokrzesania i chamstwa. Nawet jeżeli wcześniej nastąpiła kłótnia,
        rozstanie lub inne przykre zdarzenie. Tutaj w całej rozciągłości ma
        zastosowanie zasada (niejednokrotnie już wyśmiewana) że mężczyznę poznaje sie
        nie po tym jak zaczyna ale jak kończy. Basta!
        • Gość: Eduardo Re: Odprowadzanie do domu IP: *.riz.pl 22.01.03, 14:47
          Co za stek bzdur.... Rozumiem, że kobietę miłą i wartościową można odprowadzic,
          odwieźc czy wreszcie się z nią przejśc do przystanku - jednak w przypadku
          rozstania nie ma więcej żadnych obowiązków - jest 'do widzenia' i tyle - a
          czasami nawet nie.
          • Gość: eLBe Re: Odprowadzanie do domu IP: *.*.*.* 22.01.03, 15:11
            Od razu widać, że bardzo młody jesteś. Ale nie martw się kultury nabiera się z
            wiekiem. Jeszcze wszystko przed tobą.
            • drzazga1 Re: Odprowadzanie do domu 22.01.03, 16:28
              Gość portalu: eLBe napisał(a):

              > Od razu widać, że bardzo młody jesteś. Ale nie martw się kultury nabiera się
              z wiekiem. Jeszcze wszystko przed tobą.

              To nie jest kwestia wieku. Tutaj mamy przypadek nieuleczalny. Żadna strata.
          • lavazza Do Eduardo 22.01.03, 15:11
            Oczami wyobraźni widzę Cie Eduardo... z Twoimi ślicznie nażelowanymi włosami,
            muskulaturą a`la "Strong man" i w pięknym dresie w barwach pastelowych...
            Pozdrawiam
            L.
    • moore_ash Re: Odprowadzanie do domu 22.01.03, 15:38
      a ja to bym bardzo chcial moc odprowadzic swoja kobiete do domu... zwlaszacza
      do naszego.....
      • drzazga1 A dlaczego nie możesz? n/t 22.01.03, 16:30
        moore_ash napisał:

        > a ja to bym bardzo chcial moc odprowadzic swoja kobiete do domu... zwlaszacza
        > do naszego.....
        • liloom niewlasciwi chlopcy po prostu 22.01.03, 19:33
          Moze Lena-1 umawia sie z niewlasciwymi chlopakami? Mysle ze jak facetowi na
          niej zalezy to doprowadzi, bo bedzie mu chociazby zalezalo na jej
          bezpieczenstwie, albo bedzie chcial z nia jeszcze pobyc, troche pogadac,
          przedluzyc spotkanie...
          A jak zadne z tych w.w. argumentow nie dziala to ja bym wyciagnela wnioski...
          Jedna moja kolezanka w podobnej sytuacji (gdy chlopak chcial pozegnac sie
          wczesniej) mowila po prostu "czy moglybys mnie odprowadzic, bo ja sie boje sama
          lazic...".
          A moze to jest kwestia zlego wychowania "chlopakow Leny-1", moze mozna ich
          wychowac , zreformowac (?)...
          • Gość: Lene (=Lena1) Leniuchy? IP: 150.254.102.* 24.01.03, 12:54
            Chyba rzeczywiscie chodzi o to, ze facetom sie nie chce. Czesto sie zdarza, ze
            wracam razem z facetem ze spotkania, ale podejrzewam ze powodem jest fakt, ze
            nasze tramwaje odjezdzaja z tego samego (lub blisko polozonego) przystanku. No,
            ale rzeczony facet jeszcze nigdy, wysiadajac kilka przystankow wczesniej, nie
            zapytal czy bezpiecznie dotre do domciu. Czyli, albo brak wychowania (w innych
            kwestiach jest az przesadnie dobrze wychowany, wiec to chyba nie to), albo -
            wygodnictwo... Inna sprawa, ze pewnie bym powiedziala, ze nie musi sie martwic,
            ale sam fakt wplynalby baaardzo pozytywnie na moja o nim ocene.
            W kazdym razie przy nastepnym spotkaniu sprawdze, jak to z jego wychowaniem
            naprawde jest...
            • Gość: raszefka Re: Leniuchy? IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 24.01.03, 14:02
              Gość portalu: Lene (=Lena1) napisał(a):


              > albo brak wychowania (w innych
              > kwestiach jest az przesadnie dobrze wychowany, wiec to chyba nie to), albo -
              > wygodnictwo...

              Jeśli z powodu wygodnictwa nie interesuje go, czy bezpiecznie dotrzesz do domu,
              to chyba nie jest tak przasadnie dobrze wychowany??
              • Gość: Lene Re: Leniuchy? IP: 150.254.102.* 24.01.03, 14:16
                >Jeśli z powodu wygodnictwa nie interesuje go, czy bezpiecznie dotrzesz do
                >domu, to chyba nie jest tak przasadnie dobrze wychowany??

                Przeciez mowie, ze w tej kwestii nie jest wychowany, bo nie pyta, czy mnie
                odprowadzic, ale ja sie zemszcze;)))
                • Gość: raszefka Re: Leniuchy? IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 24.01.03, 16:05
                  też go nie odprowadzaj ;)))))))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka