ani_ja_ni_ty
09.06.06, 13:14
Mam duży problem. Jestem z facetem prawie 4 lata, mieszkamy razem w moim mieszkaniu,które dostalam od rodziców. Mój chłopak przeprowadził się dla mnie z małego miasta do większego.
Ja miałam pracę od początku, on najpierw studiował dzienne, a potem przeniósł się na zaoczne. Dorabiał przez ten czas trochę, ale były to same zlecenia, niż konkretnego. Jak pytałam czy szuka pracy odpowiadał, że tak - ale nie ma jeszcze doświadczena w swoim zawodzie przyszłym, więc go nie chcą, a w serwisie komp., na czym się zna - przyjmują tylko znajomków. I przestał szukać.
Jak miałam prace, nie przeszkadzało mi to specjalnie, grunt ze miałam na życie. Teraz ja nie mam pracy i szukam nieustannie, a on co prawda założył 1 oos. firmę, ale na tym się własciwie skońcylo, bo to ja mu podsuwam pomysly co powiniem robić,żeby chociaż na ZUS było. Zaczynamy tonąć w długach, ja kombinuję jak mogę szukajć pracy, a on siedzi stale przy kompie i na moje pytania - jak z robota, twierdzi ze szuka. A widzę, że wlaściwie nic się nie dzieje.
Co ja mam zrobić???? Pewnie sądzicie, że naiwna, ale tak poza tą biernością wynikającą zapewne z bycia introwertykiem, to fajny, madry i czuły facet. Co poradzicie?