Gość: zezowata
IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl
21.01.03, 10:10
Nwiązujac do juz kiedys poruszonego tutaj tematu... Własciewie to nie
rozumiem na czym to polega. Wiele razy o tym sie słyszy. Ze to cudowne i
trudno sie temu oprzeć. Co jest takiego cudownego w uzywaniu niecenzuralnego
słownictwa w sypialni? Mnie sie wydaje ze to jest miejsce gdzie ludzi powinni
okazywac sobie miłosc i ciepło jakim sie darzą wzajemnie. Nie wyobrazam sobie
zeby podczas stosunku Mężczyzna nazwał mnie K.. lub Suką. Zapewne
przejawialby jakies instynkty sadystyczne. Może praktykują to kobiety, które
lubia być ponizane? Nie wyobrazam sobie tej sytuacji takze z innej strony.
Kiedy to ja obrzucam mojego kochanka wulgarnymi wyzwiskami. Chyba stracilabym
ochote do sexu kiedy kojarzyłby mi sie z ponizaniem i zlym traktowaniem. Nie
miałam zbyt wielu sytuacji w zyciu kiedy męzczyzna potraktowałby lub okreslił
mnie w sposób wulgarbny a codopiero w sytuacji kiedy mu sie oddaję. Ogólnie
wulgaryzmy w łózku to dla mnie swoistego rodzaju paradoks bo przeciez sex
jest stworzony do okazywania miłosci do zrelaksowania sie do odpręzenia do
wyciszenia a nie do tego zeby kogos zrownac z ziemią i wyzwać. Oczywiscie są
tez odmiany np zdaza sie ze ludzie muszą sie bic i kopac zeby osiiągnosc
satyswakcje ale to juz jest dewiacją. Według mnie takie zachowania to lepszy
sposób na okazanie nienawiscie a nie miłosci. Ogólnie takie słownictwo
kojarzy mi sie z nizinami społecznymi . Wiele jest domów w których pijany mąż
alkoholik wraca w nocy do domu i gwałci swoją zonę wypowiadajac sie do niej w
taki wlasnie a nie inny sposób i nie kiedy na oczach dzieci. mnie to sie
kojarzy bardziej z takimi sytuacjami i nie wiedze w tym nic cudownego! nie
wiem jak ci ludzie pózniej mogą patrzyc sobie w oczy po nocy kiedy to wyzawli
sie nawzajem od najgorszych.