Dodaj do ulubionych

Dzieci to zakała ludzkości

IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 03.02.03, 01:49
Dobry wieczór,

Chciałem się podzielić horrorem, w jaki niedługo
zamieni się moje życie.

Mieszkam na nowowybudowanym osiedlu. Miłe miejsce
(2-piętrowe czyste budynki, młodzi i życzwliwi
sąsiedzi, ochrona, itd.). Wszystko byłoby ok, gdyby nie
wszechobecne dzieci.

Ludzie! Czy musicie się tak rozmnażać? Czuję się
osaczony - wszyscy sąsiedzi pode mną, nade mną, po
lewej i prawej stronie (oraz naprzeciwko) mają małe
dzieci (poniżej 1 roku). RATUNKU!!! Bogu dzięki ściany
są szczelne i nie muszę wysłuchiwać wrzsków tych
wiecznie ufajdanych, bezzębnych i bezrozumnych istot...
Najgorsze chyba przede mną. Zresztą latem już mam dość
tego tupiącego stada (trochę starszej) dzieciarni,
która drze mordę przez ok. 20 godzin na dobę.

Wiem, wiem - sam też byłem dzieckiem. Niestety. Nie
znoszę dzieci. Przy okazji, to chyba pożądana obecnie
cecha wziąwszy pod uwagę psychozę strachu dot.
pedofili. Ich to już zupełnie nie rozumiem :)

Co zrobić, żeby te cholerne bachory przestały się
drzeć, lub jak się na nie uodpornić?
Obserwuj wątek
    • rzulw Re: Dzieci to zakała ludzkości 03.02.03, 02:02
      "Co zrobić, żeby te cholerne bachory przestały się
      drzeć, lub jak się na nie uodpornić?"

      idz do lekarza.....
      • Gość: kidslayer Re: Dzieci to zakała ludzkości IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 03.02.03, 02:37
        tak?
        to może spróbował(-a)byś zrobić terminowo tłumaczenie
        pracując w domu mając pod oknem takie piekiełko. Dzieci
        jakie są, wszyscy widzą. Nie do nich samych mam
        pretensje. Może rzeczywiście jest tak, że jak dziecko
        jest zbyt spokojne, to coś z nim niew tak. Ale ich
        rodzice mogliby je czsami uciszyć. Takie trudne?
        • lyche1 Re: Akurat tu się zgadzam 03.02.03, 07:55
          Gość portalu: kidslayer napisał(a):

          > tak?
          > to może spróbował(-a)byś zrobić terminowo tłumaczenie
          > pracując w domu mając pod oknem takie piekiełko. Dzieci
          > jakie są, wszyscy widzą. Nie do nich samych mam
          > pretensje. Może rzeczywiście jest tak, że jak dziecko
          > jest zbyt spokojne, to coś z nim niew tak. Ale ich
          > rodzice mogliby je czsami uciszyć. Takie trudne?
          Miałam ( i mam) podobny problemZ tym że mieszkałam nad klatką schodową na 1-
          szym piętrze. Szczególnie w niedzielę dzieci "wietrzyły" sobie płuca akurat pod
          moim oknem.
          Zawsze miałam ochotę nagotować gar wrzątku i polać je - przynajmniej miałyby
          powód do darcia. Sprawę załatwiły zatyczki do uszu.
          A tak na poważnie. Winni są tylko i wyłącznie rodzice. Pamiętam jak byłam mała
          to raz w życiu dostałam lanie - za darcie się pod oknem. Moja mama widać miała
          podobne poglądy do kidslayer'a z tym że jeszcze mogła coś z tym zrobić.
          A ja dostałam niezłą lekcję, którą zapamiętałam do kńca życia.
      • Gość: kidslayer Re: Dzieci to zakała ludzkości IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 03.02.03, 02:41
        "do lekarza" powiadasz? Typowe. Dzieci stały się
        fetyszem. To, że dorosły pali papierosa na ławce, na
        której przysiadła matka z dzieckiem to niemal morderstwo
        na dziecku (mogli usiąść na innej ławce), ale jeżeli
        komuś przeszkadza wrzsk bachorów, to jest skrzywionym
        psycholem, tak?
        • Gość: verte Re: Dzieci to zakała ludzkości IP: 62.233.163.* 03.02.03, 02:56
          Do pięknych małych istotek,milusińskich bobasków mam podobny stosunek co
          kidslayer.Marne to pewnie pocieszenie ale wiedz,że zawsze może być gorzej
          niż drące ryje bachory w bloku naokoło.Ja za sąsiadów miałem kiedyś muzykalną
          rodzinkę.To był dopiero koszmar i nie było na nich ziemskiej siły.Rodzinny
          zespół muzyczny.Czwórka bachorów,uczniów szkoły muzycznej.Pełne spektrum
          instrumentów:gitara,skrzypce,wiolonczela,saksofon + tatuś-trąbka i perkusja i
          mamusia-wokal.Szczęście,że już tam nie mieszkam.Trzymaj się :-)
          Pozdro.
          • goga.74 Re: Dzieci to zakała ludzkości 03.02.03, 16:53
            Ja za sąsiadów miałem kiedyś muzykalną
            > rodzinkę.To był dopiero koszmar i nie było na nich ziemskiej siły.Rodzinny
            > zespół muzyczny.Czwórka bachorów,uczniów szkoły muzycznej.Pełne spektrum
            > instrumentów:gitara,skrzypce,wiolonczela,saksofon + tatuś-trąbka i perkusja i
            > mamusia-wokal.Szczęście,że już tam nie mieszkam.Trzymaj się :-)
            Dobre ;-)
    • rzulw Re: Dzieci to zakała ludzkości 03.02.03, 03:07
      Gość portalu: kidslayer napisał(a):

      > Dobry wieczór,
      >
      > Chciałem się podzielić horrorem, w jaki niedługo
      > zamieni się moje życie.
      >
      > Mieszkam na nowowybudowanym osiedlu. Miłe miejsce
      > (2-piętrowe czyste budynki, młodzi i życzwliwi
      > sąsiedzi, ochrona, itd.). Wszystko byłoby ok, gdyby nie
      > wszechobecne dzieci.
      >
      > Ludzie! Czy musicie się tak rozmnażać?
      Czuję się osaczony - shizo ?

      - wszyscy sąsiedzi pode mną, nade mną, po
      > lewej i prawej stronie (oraz naprzeciwko) mają małe
      > dzieci (poniżej 1 roku). RATUNKU!!!
      nienormalni, wybic i sasiadow i dzieci

      Bogu dzięki ściany
      > są szczelne i nie muszę wysłuchiwać wrzsków tych
      >
      wiecznie ufajdanych, bezzębnych i bezrozumnych istot...
      poczekaj, az dozyjesz osiemdziesiatki

      > Najgorsze chyba przede mną. Zresztą latem już mam dość
      > tego tupiącego stada (trochę starszej) dzieciarni,
      > która
      drze mordę przez ok. 20 godzin na dobę.
      jak mniemam, masz inny oteor gegowy nazywany usteczkami?
      >
      > Wiem, wiem - sam też byłem dzieckiem.
      i miales pod gorke do szkoly, pancerne skarpety, ciezkie zabawki, czapke z daszkiem.....

      Niestety. Nie znoszę dzieci.
      Przy okazji, to chyba pożądana obecnie
      > cecha wziąwszy pod uwagę psychozę strachu dot.
      > pedofili. Ich to już zupełnie nie rozumiem :)
      >
      > Co zrobić, żeby te cholerne bachory przestały się
      > drzeć, lub jak się na nie uodpornić?

      jak juz pisalem wczesniej, biegnij do lekarza
      • Gość: Vika Re: Dzieci to zakała ludzkości IP: *.12.14.vie.surfer.at 03.02.03, 04:19
        A HEROD TO BYL WIELKI I MADRY KROL ,tylko ze mu raz nerwy wysiadly:-))))))).W
        Biblii nie napisano prawdy jak to z ta jego pedagogika prewencyjna wobec
        niewiniatek bylo naprawde.Mam swoja teorie:-))))))))
        • piasia Re: Dzieci to zakała ludzkości 03.02.03, 09:20
          Witam w klubie ;)

          Też nie trawię wrzeszczących, rozwydrzonych dzieciaków. Nie rozumiem, jak w
          dobie domofonów bachory mogą wydzierac się pod oknem "MA-MU-SIUUUU!!!!!"

          Horror bywa w lokalach typu kawiarnia czy restauracja. Kiedyś weszły dwie
          kobiety z piątką dzieci w wieku 4-8 lat. Zaczęło się bieganie wokół stolików,
          chowanie się w toalecie połączone z trzaskaniem drzwiami i indiańskie okrzyki
          wojenne. Mamusie w ogóle nie zauważały, co wyrabiają "pociechy". Na uwagę
          kobiety siedzącej przy sąsiednim stoliku spojrzały obrażone i odezwały się do
          dzieci "przeszkadzacie tej pani".

          Wina tylko i wyłącznie rodziców! Byłam w gościnie u koleżanki, gdzie trójka
          dzieci (3 i pół, 5, 8 lat) to były absolutne aniołki. Tata kazał iść spać - po
          pięciu minutach cała trójka była w łazience. Przy tym dzieciaki wesołe,
          wygadane, i naprawdę do rany przyłóż. Ale to wyjątek. Większość to naprawdę
          zakała.....
          • Gość: chudyy Re: Dzieci to zakała ludzkości IP: *.ipartners.pl / 195.94.203.* 03.02.03, 10:07
            piasia napisała:
            > Witam w klubie ;)
            > Wina tylko i wyłącznie rodziców! Byłam w gościnie u koleżanki, gdzie trójka
            > dzieci (3 i pół, 5, 8 lat) to były absolutne aniołki. Tata kazał iść spać -
            po
            > pięciu minutach cała trójka była w łazience. Przy tym dzieciaki wesołe,
            > wygadane, i naprawdę do rany przyłóż. Ale to wyjątek. Większość to naprawdę
            > zakała.....

            WYTRESOWANE CHCIAŁAŚ NAPISĄĆ, NIE PRZESZKADZAJĄ, są takie idealnie jak byś
            chciała je widzieć zimna flądro...
            • drzazga1 Re: Dzieci to zakała ludzkości 03.02.03, 11:01
              Gość portalu: chudyy napisał(a):

              > piasia napisała:
              > > Witam w klubie ;)
              > > Wina tylko i wyłącznie rodziców! Byłam w gościnie u koleżanki, gdzie trójk
              > a
              > > dzieci (3 i pół, 5, 8 lat) to były absolutne aniołki. Tata kazał iść spać
              > -
              > po
              > > pięciu minutach cała trójka była w łazience. Przy tym dzieciaki wesołe,
              > > wygadane, i naprawdę do rany przyłóż. Ale to wyjątek. Większość to naprawd
              > ę
              > > zakała.....
              >
              > WYTRESOWANE CHCIAŁAŚ NAPISĄĆ, NIE PRZESZKADZAJĄ, są takie idealnie jak byś
              > chciała je widzieć zimna flądro...

              Ciekawe poglądy u kogoś, kto zaczął uwielbiać swoją własną córkę dopiero wtedy,
              kiedy wyprowadził się z domu.... W razie zaprzeczenia mogę podać link do
              odpowiedniego wpisu na forum.

              Pomiędzy dzieckiem wytresowanym a dzieckiem dobrze wychowanym, które bierze pod
              uwagę potrzeby innych jest duża różnica panie mądraliński.

              Słynny dowcip (cytuję wersją j.Chmielewskiej):
              W pociągu jedzie matka z kilkuletnim synem na kolanach, naprzeciwko siedzi pani
              w długim jasnym płaszczu. Chłopak wierci się i wierzga, kopiąc ubłoconymi
              butami w dół płaszcza. Pani w płaszczu prosi matkę, żeby uspokoiła dziecko, na
              to dumna mamusia: "Ja swoje dziecko wychowuję bezstresowo!". Dzieciak kopie
              dalej, tym razem z widoczną złośliwością celując w pasażerkę naprzeciwko. W tym
              momencie pan siedzący obok pani w płaszczu z rozmachem opluwa mamusię i potomka
              mówiąc: "Ja też byłem wychowywany bezstresowo!"
              Koniec, morału nie będzie.
              • Gość: chudyy Nie umiesz czytać Drzazga IP: *.ipartners.pl / 195.94.203.* 03.02.03, 11:53
                drzazga1 napisała:
                > Ciekawe poglądy u kogoś, kto zaczął uwielbiać swoją własną córkę dopiero
                wtedy,
                > kiedy wyprowadził się z domu....

                koleżanko, jeśli w jakimkolwiek wątku zrozumiałaś, że zauważyłem własne dziecko
                jak się z domu wyprowadziłem to jest to nieporozumienie
                chęć usunięcia ciąży i wieloletnie zatruwanie mi życia o ile byłoby lepiej
                mojej żony gdyby nie dziecko spowodowało, że z czasem wszelkie ciepłe uczucia
                do niej umarły we mnie. Moje dziecko zawsze było dla mnie ważne i zawsze
                spędzałem z nią dużo czasu, opiekowałem się, umiem robiłem i robię przy niej
                wszystko (tylko nie umiałem piersią nakarmić ;). Żona wyjeżdżała na zagraniczne
                stypendia, a ja odżywałem bo miałem spokój i cudowną córeczkę. Po odejściu od
                żony jednie się z czasem odstresowałem i teraz lepiej potrafię ją słuchać. A
                moja żona jak przed laty przyznałem, że gdyby były na to warunki to chciałbym
                mieć więcej dzieci robiła mi potem awantury, że chcę z niej kurę domową
                zrobić... Ma dziewczyna problem, ale teraz to już mnie tylko o tyle ona
                obchodzi, żeby nie odbijało się to więcej na dziecku...
                ufff i to by było na tyle jeśli chodzi o sprosotowanie
                pozdrawiam,
              • Gość: chudyy i o bezstresowości IP: *.ipartners.pl / 195.94.203.* 03.02.03, 11:57
                a skąd niby wniosek, że to bezstresowe wychowanie jest moim ulubionym? Mi
                przekoanie, że jak dzieci na komendę grzecznie maszerują tak się kojarzy, z
                tresurą. Wiem jak się dzieci w grupie zachowują i opisane powyżej na takie mi
                wygląda. Ale szczególnie mnie w tym wątku wkurza traktowanie dzieci jako
                luksusu, który ma pasować do naszego modelu życia, a tak właśnie zabrzmiała
                wypowiedź, która mnie wkurzyła. My dorosli mamy swój świat, a dzieci mają być,
                ale nie przeszkadzać - opis sytuacji z kawiarni mnie w tym utwierdził. Jak niby
                ośmioro dzieci miałoby siedzieć jak posągi? Chyba tylko jakby były same
                autystyczne. Takie oczekiwania tylko kosmici mieć mogą. Stąd myślę taka
                popularność psów w tych czasach, bo mniej przeszkadzają i dają się łatwiej
                kierować.
                kłaniam się
                • fe_male Re: i o bezstresowości 04.02.03, 10:15
                  Gość portalu: chudyy napisał(a):

                  My dorosli mamy swój świat, a dzieci mają być, ale nie przeszkadzać - opis
                  sytuacji z kawiarni mnie w tym utwierdził. Jak niby ośmioro dzieci miałoby
                  siedzieć jak posągi? Chyba tylko jakby były same autystyczne. Takie oczekiwania
                  tylko kosmici mieć mogą.

                  --------------------------------------------------------
                  Pozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą. Co prawda piszesz, że dorośli mają swój
                  świat, to prawda, ale i dzieci mają też swój. Moje podejście jest takie - kiedy
                  dorosły wchodzi do świata dziecka - jest na placu zabaw, w szkole w trakcie
                  przerwy między lekcjami, na karuzeli itp itd, to ON powinien się do takiej
                  sytuacji przystosować, tzn dać się dziecku bezpiecznie wyszaleć do granic jego
                  możliwości i nie narzekać, że głośno, brudno, szybko itp. Jeżeli dziecko
                  wchodzi w światy typowo dorosłe (restauracja, teatr, na nie wiem, gdzie
                  jeszcze) to ONO powinno w tym przypadku dostosować swoje zachowanie i nie mam
                  tu na mysli sztywnego siedzenia. Bieganie pomiędzy stolikami i nogami kelnerów
                  (też to widziałam) jest dla mnie głupotą przede wszytskim rodziców, chociażby
                  z jednego powodu - bezpieczeństwo dziecka. Ciekawe ilu rodziców pozwala się
                  bawić dziecku w kuchni podczas gotowania obiadu?
                  Nie jestem przeciwna wizytom dzieci w restauracjach ale podstawą dobrego
                  wychowania jest dla mnie to, że dziecko potrafi zrozumieć, że w pewnych
                  sytuacjach swoje zachowanie trzeba kontrolować.

                  Zgadzam się również z tym, że w niektórych przypadkach dorośli stają się
                  zakładnikami dzieci, terroryzowani np histerią w sklepie z zabawkami.
                  • pajdeczka Re: i o bezstresowości 04.02.03, 10:34
                    Dorzucam swój kamyczek.
                    Potem z takich niewychowanych bachorów wyrastają niewychowani dorośli. Tak,
                    tak. Tylko ludzie pochodzący z wyższych sfer odbierają od rodziców
                    kindersztubę. A zę arystokracja jest na wymarciu pozostaje nam plebs, któremu
                    daleko do ideałow wyższych sfer.
                    Matka jedynego dziecka w klasie z wzorowym zachowaniem (chłopca, zaznaczam).
                    • Gość: chudyy nudni jesteście jak wasze porady dla dzieci IP: *.ipartners.pl / 195.94.203.* 04.02.03, 15:54
                      pajdeczka napisał:
                      > Matka jedynego dziecka w klasie z wzorowym zachowaniem (chłopca, zaznaczam).

                      i pewnie nikt tego Twojego gogusia nie lubi prócz nauczycieli i pewnie jest
                      kujonem, ja za to paliłem, przeklinałem, biłem się z kolegami, wagarowałem,
                      groziły mi dwóje na koniec semestru, zdarzyło mi się okno wybić nielubianemu
                      sąsiadowi, dawałem w kość sąsiadom... i teraz jestem zakała społeczeństwa,
                      która skończyła bdb. uniwersytet, zarabia kilka średnich krajowych...

                      nudni jesteście jak wasze porady dla dzieci

                      bez odbioru
                      • fe_male Re: nudni jesteście jak wasze porady dla dzieci 04.02.03, 16:35
                        Gość portalu: chudyy napisał(a):

                        ja za to paliłem, przeklinałem, biłem się z kolegami, wagarowałem,
                        > groziły mi dwóje na koniec semestru, zdarzyło mi się okno wybić nielubianemu
                        > sąsiadowi, dawałem w kość sąsiadom... i teraz jestem zakała społeczeństwa,
                        > która skończyła bdb. uniwersytet, zarabia kilka średnich krajowych...
                        >
                        > nudni jesteście jak wasze porady dla dzieci
                        >
                        > bez odbioru

                        Ignoruję Twoje bez odbioru świadomie. Nie czytaj i tak nie pojmiesz.
                        Może ktoś inny kto myśli podobnie jak Ty ale umysł ma otwarty zrozumie o co w
                        tym wszystkim chodzi i że jest jedna uniwersalna zasada - UMIAR.

                        Te Twoje kilka średnich krajowych niczego nie udowadnia w temacie, na który
                        rozmawiamy - to może być argumentem w dyskusji "wychowanie dziecka a jego
                        umiejętność robienia pieniędzy" - nie obrażam Cię ale faktem ukończenia uczelni
                        i dobrymi zarobkami mogą się pochwalić również durnie i głupole społeczne,
                        ludzie bez wychowania i ogłady, egoiści zapatrzeni w siebie.

                        Zdziwiłbyś się jak "nudnym" byłam dzieciakiem i dorosłym jestem, za to z Ciebie
                        wciąż wychodzi ten dzieciak którego opisałeś.

                        Wiesz co jest najważniejsze? Jasno ustalone, nie krzywdzące nikogo zasady.
                        Aha i zapomniałam UMIAR.
                        • fe_male PS To są porady dla dorosłych. 04.02.03, 16:40
                          Ale widocznie nie do wszystkich to dociera.
                      • goga.74 Re: nudni jesteście jak wasze porady dla dzieci 04.02.03, 17:04
                        wydaje mi sie, ze gdy dziecku "zdarzy sie" wybic okno nielubianemu sasiadami,
                        to granica pomiedzy zabawa a chamstwem zostaje przekroczona...


                        • piasia dzieci wytresowane 05.02.03, 09:34
                          To ja, zimna flądra.

                          Z opinii chudeego wynika, że opisane przeze mnie dzieci, które na polecenie
                          taty szły do łazienki bez dyskusji i oporów (wg zasady - tata kazał, zrobić
                          trzeba) - to nieszczęsne istoty pozbawione dzieciństwa i miłości rodziców. Ich
                          posłuszeństwo zostało najprawdopodobniej wymuszone ciągłym biciem,
                          permanentnymi karami, a kto wie, czy nie przy pomocy paralizatora.

                          "Wygadanie" i towarzyskość maloletniej trójki wypływa zaś zapewne z faktu, że
                          ojciec potajemnie aplikuje im skopolaminę, gdy mają przyjść goście. Bo na
                          codzień dzieci siedzą przykute do kaloryfera i zakneblowane.

                          Sytuacja w kawiarni. Gdy panie z piątką łobuziaków, które nie umiały odróżnić
                          lokalu od boiska, wreszcie wyszły, to przyszedł młody tatuś z dwoma synkami -
                          ok. 5-6 lat. Kupił sobie kawę, dzieciom jakieś soczki. Trzeba było widziec, jak
                          te maluchy niosły te soczki (w szklankach!) do stolika. Potem zasiadły na
                          krzesełkach i z powagą na buziach sączyły napój przez słomki. Widać było, jak
                          przeżywają fakt bycia w "dorosłej kawiarni". Było to dla nich ważne wydarzenie.
                          Jestem pewna że za kilkanaście lat nie założą do teatru dresu a podczas
                          koncertu w filharmonii nie będą gadać przez komórkę. Bo już teraz ojciec ich
                          nauczył, jak się należy zachowywać w miejscu publicznym.

                          Ale pewnie, pod hasłem totalnej swobody można dziecku pozwalać na wszystko. A
                          jak myli lokal np. z lasem, to i wysikać się może na podłogę....

                          Czy ty człowieku uważasz, że jak rodzic ma autorytet i dziecko wykonuje jego
                          polecenia bez wrzasków i oporów, to znaczy że jest "wytresowane"?


                          • Gość: chudyy to ja chudyy co mu dzieci na głowę sikają IP: *.ipartners.pl / 195.94.203.* 05.02.03, 11:38
                            piasia napisała:
                            > Czy ty człowieku uważasz, że jak rodzic ma autorytet i dziecko wykonuje jego
                            > polecenia bez wrzasków i oporów, to znaczy że jest "wytresowane"?

                            nie, ale tu chwalone są tylko dzieci ułożone, grzeczne, posłuszne ...
                            wytresowane. Nawet teraz jak odwiedzam co dzień moje dziecko w szpitalu to
                            widzę, że one tam co chwilę biegają, skaczą, siostry je raz na jakiś czas
                            uspokoją, ale i tak po chwili brykają i to jest normalne, dzieci z natury są
                            ruchwliwe i hałaśliwe i nadmierne ich temperowanie jest bzdurą i szkodzi
                            normalnym dzieciom, których jest 99%, dzieci zawsze takie były tylko my teraz w
                            coraz większym stopniu żyjemy w nienaturalnym świecie bez dzieci i wkurza nas
                            to co powinno być akceptowane, tylko tyle chcę powiedzieć

                            kłaniam się
                            • fe_male Tak, chudyy to jest normalne. 05.02.03, 11:51
                              Nie wyrażam opini ogółu, piszę od siebie. Dzieci skaczą, psocą, chałasują będą
                              to robić bo taka jest ich natura i prawo wieku dziecięcego.
                              Normalne jest też to, że dorośli, gdy zachowanie dzieci przekracza jakąś normę -
                              odpowiednią dla danej sytuacji (np opisany przez Ciebie szpital) sprowadzadją
                              je na ziemię. Nie normalne jest to, gdy dorośli takiej potrzeby nie mają i nie
                              widzą nic niestosownego gdy dzieci w szpitalu zachowują się jak na placu zabaw.
                              W opiasnym przez Ciebie przypadku byłoby to wtedy, gdyby nikt im nie zwrócił
                              uwagi. Tak już jest, coś im mówisz - reagują, ale potem znowu przychodzą im do
                              głowy tysiące pomysłów, i uwaga starszego przepada pod tymi pomysłami
                              kłebiącymi się w głowie, ale dorosły jest od tego, żeby cierpliwie czuwać nad
                              sytuacją. Czuwać, nie rządzić. My po prostu nie czuwamy nad zachowaniem
                              własnych dzieci - nie wiem z zamyślenia nad własnymi sprawami, z lenistwa,
                              bezmyślności...nie wiem.
                              • Gość: chudyy o już lepiej IP: *.ipartners.pl / 195.94.203.* 05.02.03, 12:55
                                tylko widzisz, wiele tu wpisów traktuje to coś naturalnego jak przestępstwo
                                jakieś, kupił człowiek mieszkanie i oczekuje, że noramlne dzieci będą bawiły
                                się w milczeniu, chodziły na paluszkach bo ona ma tłumaczenie do zrobienia, to
                                naprawdę brzmi jak z "Dnia świra",

                                kłaniam się

                                fe_male napisała:

                                > Nie wyrażam opini ogółu, piszę od siebie. Dzieci skaczą, psocą, chałasują
                                będą
                                > to robić bo taka jest ich natura i prawo wieku dziecięcego.
                                > Normalne jest też to, że dorośli, gdy zachowanie dzieci przekracza jakąś
                                normę
                                > -
                                > odpowiednią dla danej sytuacji (np opisany przez Ciebie szpital) sprowadzadją
                                > je na ziemię. Nie normalne jest to, gdy dorośli takiej potrzeby nie mają i
                                nie
                                > widzą nic niestosownego gdy dzieci w szpitalu zachowują się jak na placu
                                zabaw.
                                >
                                > W opiasnym przez Ciebie przypadku byłoby to wtedy, gdyby nikt im nie zwrócił
                                > uwagi. Tak już jest, coś im mówisz - reagują, ale potem znowu przychodzą im
                                do
                                > głowy tysiące pomysłów, i uwaga starszego przepada pod tymi pomysłami
                                > kłebiącymi się w głowie, ale dorosły jest od tego, żeby cierpliwie czuwać nad
                                > sytuacją. Czuwać, nie rządzić. My po prostu nie czuwamy nad zachowaniem
                                > własnych dzieci - nie wiem z zamyślenia nad własnymi sprawami, z lenistwa,
                                > bezmyślności...nie wiem.
    • pajdeczka Nawet Cię rozumiem 03.02.03, 09:26
      Ale uwierz mi, że najgorsze są dzieci w przedziale 12-15 lat.
      Tak więc najgorsze rzeczywiście jeszcze przed Tobą:))))
      Bieganie tabunami po klatce schodowej. Wydzieranie się pod oknami.
      Manipulowanie zaworami od gazu na klatce schodowej...itp.
    • Gość: Anton Re: Dzieci to zakała ludzkości IP: 195.94.207.* 03.02.03, 09:47
      Gość portalu: kidslayer napisał(a):
      > Mieszkam na nowowybudowanym osiedlu. Miłe miejsce
      > (2-piętrowe czyste budynki, młodzi i życzwliwi
      > sąsiedzi, ochrona, itd.). Wszystko byłoby ok, gdyby nie
      > wszechobecne dzieci.
      (...)
      > Co zrobić, żeby te cholerne bachory przestały się
      > drzeć, lub jak się na nie uodpornić?

      1. Przeprowadź się gdzieś, gdzie nie ma dzieci. Osiedla
      20-30 letnie są pod tym względem idealne, bo wszystkie
      dzieci już się wyprowadziły. Z nowych osiedli celuj w
      takie dla bogatych snobów, którzy też się brzydzą dzieci.
      Niezły jest Holland Park koło Pl. 3+. Zorientuj się, jaka
      sytuacja w osiedlu Skanskiej koło Wyścigów. Ostatnio
      zdaje się w całej kamienicy mieszkało tam ze cztery
      osoby. Cisza, spokój.

      Aha - no i zatyczki do uszu.

      Polecam także obejrzeć uważnie "Dzień świra" i wymyślić
      sobie dalsze duperele i zgryzoty: a to panowie walą
      młotem pneumatycznym, a to pan puszcza Szopena z
      magneciaka, a to pani chodzi z pieskiem. Nie tylko
      dzieci! Wkurzać się można także na mężczyzn, kobiety i
      starców. Więcej inwencji!
    • Gość: Goka Re: Dzieci to zakała ludzkości IP: *.ostroleka.sdi.tpnet.pl 03.02.03, 09:54
      Kurcze, ja nie wiem co Wy do tych dzieci cierpicie. Sami byliście dziećmi i
      które z Was z ręką na sercu powie, że zawsze było święte, co? Nieraz darliście
      się pod oknami sąsiadki i co zawsze łomot dostawaliście (no chyba, że tak-to
      już rozumię skąd takie podejście).
      Na zachodzie większość dzieci wychowuje się bezstersowo, co nie jest prawdą, ze
      nie dostają klapsów. Dziecko trzeba wychować, a nie uchować;) W granicach
      rozsądku może robić naprawdę wiele rzeczy, dopóki nie robi nikomu krzywdy.
      Wybaczcie, ale to, że dziecko trochę głośnie się zachowuje to nic złego,
      krzywdy nikomu tym nie robi. A poza tym, żaden dzieciak nie drze się 20 godzin
      na dobę, chyba, że cyborg co spać nie chodzi;)
      Jak tak bardzo dokuczają Wam te bogu winne dzieciaki, to w aptekach mają
      świetne stopery do uszu-pomaga:)
      • Gość: kidslayer Re: Dzieci to zakała ludzkości IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 03.02.03, 16:08
        Któż z nas nie był dzieckiem? Prawie każdy... :)

        Co do mnie, to nie można powiedzieć żebym był spokojnym
        brzdącem W szpitalu dziecięcym Omega w Al. Jerozolimskich
        chirurdzy i pielęgniarki znali mnie po imieniu. W wieku
        lat 5 udało mi się wdrapać po rusztowaniu na 3 piętro
        (wiem, wiem, szkoda, że nie spadłem), odbierając mnie ze
        szkolnej świetlicy (byłem w II kl. podst.) moja mama
        usłyszała "[...]tak, tak pani ____wska, pani syn zostanie
        bandytą. Co do tego nie ma wątpliwości."

        Po co to wszystko piszę? Ano po to, żeby pokazać, że
        aniołkiem nie byłem. Ktoś tu słusznie zauważył, że od
        tego są dzieci, żeby szalały. Ale to obowiązek rodziców,
        by starać się te dzieci trzymać w cuglach i wychowywać,
        zamiast pozwalać na wszystko, zaś każdą krytykę lub uwagę
        zwróconą ich dziecku traktować jak wypowiedzenie
        prywatnej wojny.

        Trochę mniej pobłażania dla własnych dzieci (ojciec
        potrafił trzymać mnie krótko nie uciekając się do bicia
        czy zastraszania), a mniej będziecie się potem bać na
        ulicy...
    • Gość: chudyy na pohybel dupkom co dzieci nie lubią IP: *.ipartners.pl / 195.94.203.* 03.02.03, 09:56
      dzieci wam przeszkadzają!!!!!!!!!!!!!!!!
      wszystko wam przeszkadza, jesteście bezmyślnymi, egoistycznymi żałosnymi
      kreatruami.
      UCISZYĆ, tak zakneblować, zamknąć w klatkach, zakazać, do kąta, ukarać, włączyć
      Cartoon Network niech będą cicho...
      dzieci mają być cicho, mają urosnąć ch... wie gdzie, chyba na księżycu, bo
      księżniczkom i księciuniom uszka pękają od hałasu,

      jesteście....
      skopałbym wam wasze głupie dupy

      ufff, ulżyło mi
      • stoprocentkobiety z takimi też trzeba ostrożnie.. 03.02.03, 12:39
        Gość portalu: chudyy napisał(a):

        > dzieci wam przeszkadzają!!!!!!!!!!!!!!!!
        > wszystko wam przeszkadza, jesteście bezmyślnymi, egoistycznymi żałosnymi
        > kreatruami.
        [ciach]

        > jesteście....
        > skopałbym wam wasze głupie dupy
        >
        > ufff, ulżyło mi

        no cóż.
        jesteś tak bardzo radykalny.
        ludzie jednak zmieniają poglądy czasem.
        strach pomyśleć, co bedzie, jeśli np. na skutek uderzenia w głowę poodwraca ci
        się, i zaczniesz żywić podobne uczucia do dzieci.
        czasem mam ochotę zamordować progeniturę sąsiadów, zwłaszca jeśli rzeczona
        progenitura wali kijem w metalowy stoliczek stojący na podwórzu, albo jeździ na
        rowerku, wydając dźwieki: UUUUUUUUUUUUUUEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEUUU przez mniej
        wiecej godzinę, a przede mną huk roboty, wymagającej skupienia i ciszy.
        na szcęście w zimie bachorki gnębią rodziców w domach.
        i co?
        czy to znaczy, że powinnam nadstawić zadek, żeby ci ulżyło?
        czy to znaczy, że w pryzszłości będę wyrodną matką?
        czy to znaczy, że już teraz profilaktycznie powinno mi sie odebrać prawa
        rodzicielskie?
        czy to znaczy, że masz prawo wyzywać moją dupę od głupich?

        100%
        • Gość: chudyy spoko spoko IP: *.ipartners.pl / 195.94.203.* 03.02.03, 12:59
          stoprocentkobiety napisała:
          > jesteś tak bardzo radykalny.
          > ludzie jednak zmieniają poglądy czasem.
          > strach pomyśleć, co bedzie, jeśli np. na skutek uderzenia w głowę poodwraca
          ci
          > się, i zaczniesz żywić podobne uczucia do dzieci.

          spokojnie, jeśli piszę "ulżyło mi" to znaczy, że kontroluję co robię i
          świadomie ostro napisałem bo ostry i bezmyślny wątek znalazłem. Widzę ten coraz
          bardziej zimny i niewyrozumiały świat i nie podoba mi się on. Na Grochowie w W-
          wie gdzie mieszka moja córa mieszkają głównie starsze osoby. W budynku obok
          jest piaskownica pod oknami i tzw. wspólnota mieszkaniowa chce skasować tę
          piaskownicę bo im dzieci hałasują... stare grzyby mi się na usta ciśnie. Dzieci
          mają po 6-7 lat i jak mówię chyba się mają na księżycu wychować. Dlaczego
          jednym przeszkadza, a innym nie? Z drugiej strony protestowanie, że dzieci
          hałasują to jakby wkurzać się, że deszcz pada... Dzieci mają prawo do brykania
          i hałasowania. Co innego brak kultury, bicie się, pyskowanie, a co innego
          normalna zabawa i dużo ruchu.
          pozdrawiam
          • stoprocentkobiety Re: spoko spoko 03.02.03, 13:21
            Gość portalu: chudyy napisał(a):
            > wie gdzie mieszka moja córa mieszkają głównie starsze osoby. W budynku obok
            > jest piaskownica pod oknami i tzw. wspólnota mieszkaniowa chce skasować tę
            > piaskownicę bo im dzieci hałasują... stare grzyby mi się na usta ciśnie.

            pomyśl sobie na pociechę, że piaskownica jest niehigieniczna.
            po dziecięcej zabwie pojawiaja się tam psy, i robią swoje.

            100%
            • Gość: chudyy co jest higieniczne IP: *.ipartners.pl / 195.94.203.* 03.02.03, 13:30
              stoprocentkobiety napisała:
              > pomyśl sobie na pociechę, że piaskownica jest niehigieniczna.
              > po dziecięcej zabwie pojawiaja się tam psy, i robią swoje.
              >
              > 100%

              higieniczna jest cisza, porządek, czysta rasa, zgodność poglądów...

              kłaniam się
              • stoprocentkobiety Re: co jest higieniczne 03.02.03, 13:44
                Gość portalu: chudyy napisał(a):

                > stoprocentkobiety napisała:
                > > pomyśl sobie na pociechę, że piaskownica jest niehigieniczna.
                > > po dziecięcej zabwie pojawiaja się tam psy, i robią swoje.

                > higieniczna jest cisza, porządek, czysta rasa, zgodność poglądów...
                >
                nie przesadzaj.
                jeśli uważasz, że bawienie się w osikanej piaskownicy to szczyt higieny, to w
                porządku. nie twierdzę, że pobudki zamknięcia przez tych tam z osiedla są
                dobre, ale jeśli braać pod uwagę czystość takiego przybytku, to wolałabym, żeby
                moje dziecko się w nim nie bawiło

                100%
                • Gość: chudyy Re: co jest higieniczne IP: *.ipartners.pl / 195.94.203.* 03.02.03, 13:57
                  stoprocentkobiety napisała:

                  100% kobiety nie może nie mieć 100% racji... ja piszę o zimnie emocjonalnym, a
                  koleżnka o hignienie piaskownicy, której nawet nie widziała... Poza tym to, że
                  czasem się dziecko pobrudzi to nie koniec świata, jest jeszcze ciepła woda i
                  mydło. Poza tym uczy się je powoli, żeby nie pakowały rączek do buzi. Z czasem
                  same się pilnują. A jak wraca z dworu w wakcje i tylko jej się oczy świecą to
                  aż radocha bierze, że się dziecko dobrze wybawiło, nawet w tej niehigniecznej
                  piaskownicy
                  pozdrawiam
        • Gość: kidslayer Re: z takimi też trzeba ostrożnie.. IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 03.02.03, 16:12
          brawo, kapitalna odpowiedź. Chylę czoła przed szanowną
          Panią :)

          Faktycznie to nie dzieci są "bee", ale ich zachowanie
    • Gość: Ania Re: Dzieci to zakała ludzkości IP: *.k.mcnet.pl 03.02.03, 10:02
      Pamiętaj, że te dzieci będa kiedyś pracować na Twoją emeryturę (no chyba, że
      jesteś milionerem, bo nawet zarabiajac znacznie powyżej przeciętnej nie licz na
      przyzwoite pieniądze z filarów). Ja sama mam jedno dziecko i raczej więcej mieć
      nie będę. Nie pochwalam wolnej amerykanki w wykonaniu niektórych rodziców typu
      niech dziecko robi co chce, czyli wydziera się na cały głos, biega po
      trawnikach itp, ale postaraj się zrozumieć, że małemu dziecku nie wytłumaczysz
      pewnych rzeczy. Trzeba poczekać aż zacznie rozumieć (ok 4-5 lat)i będzie
      partnerem do rozmowy i wtedy spokojnie wytłumaczyć.

      Ania
    • agacz2905 Re: Stare baby to zakała ludzkości 03.02.03, 11:37
      Dzień dobry!
      Mieszkam na osiedlu starych ludzi.Kupując tutaj niecałe 4 lata temu mieszkanie
      kompletnie nie wiedziałam w co się pakuję.Nie mieliśmy wtedy dzieci.Dziwne
      panują tu jednak zwyczaje, o czym przekonałam się dopiero po wprowadzeniu się,
      przeprowadziwszy uprzednio generalny remont 2pokojowego mieszkanka. Darcie
      mordy pod oknami - na porządku dziennym. Bynajmniej nie w wykonaniu bachorów,
      tylko starych, wścibskich bab, głośne rozmowy na linii okno-chodnik to tutaj
      normalka. Na zwrócenie uwagi jedyny argument - one mieszkają tutaj ponad 40
      lat, ja o wiele krócej.Poza tym im przeszkadzał i przeszkadza płacz mojego
      dziecka (obecnie mam 2 letniego synka i drugie dziecko w drodze). Kiedy moje
      dziecko płacze, lub głośniej piśnie czy wrzaśnie, sasiadka z parteru (pode mną)
      wali w kaloryfer. Ja tego nie robię, choć wkurza mnie odkąd tu mieszkam jej
      niesamowicie głośne dziamanie mordą, plotkowanie równie głośne i prowadzenie
      życia towarzyskiego, zwisając z parterowego kuchennego okna. Wkurzają mnie
      wścibskie pytania, typu co mi jest, ze utykam na nogę. Tak, utykam na nogę, bo
      jestem niepełnosprawna od urodzenia! A tym starym babom chyba elementarna
      kultura i takt się kłaniają.Ostatnio dostałam radę, żeby iść z synem do
      neurologa, bo za dużo biega.Hahaha, ja z sobą chodzę do neurologa, choć nie
      biegam wcale.W lecie owe paniusie wywieszają na częściowo "zamkniętym" łamanymi
      budynkami podwórzu swej naprawdę wątpliwej urody bieliznę osobistą. Kulturka,
      nie?? No ale przynajmniej ich gacie nie drą mordy pod oknem, ich właścicielki -
      i owszem.Wniosek nasuwa się jeden: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia,
      banalne i proste, prawda?? Szkoda, że życie na tym powalonym osiedlu, prawie w
      centrum miasta wojewódzkiego nie jest dla mnie takie proste. Wychowałam się na
      olbrzymim rzeszowskim blokowisku, gdzie było masę wieżowców i dzieciarni. Ale
      zaręczam, nikt nie darł się tuż pod czyimiś oknami, nikt nie zadawał
      nietaktownych pytań, nikt nie dawał rad, jeśli nie był o nie proszony. Teraz
      wystawiłam to mieszkanie na sprzedaż i zamierzam wrócić na owo blokowisko - i
      przy okazji na większy metraż. Czy się uda? Zależy, czy znajdę kupca na moje
      mieszkanie.Mam nadzieję, że tak.
      Pozdrawiam, Agnieszka
      • Gość: Ania Re: Stare baby to zakała ludzkości IP: *.k.mcnet.pl 03.02.03, 12:22
        agacz2905 napisała:

        > Dzień dobry!
        > Mieszkam na osiedlu starych ludzi.Kupując tutaj niecałe 4 lata temu
        mieszkanie
        > kompletnie nie wiedziałam w co się pakuję.Nie mieliśmy wtedy dzieci.Dziwne
        > panują tu jednak zwyczaje, o czym przekonałam się dopiero po wprowadzeniu
        się,
        > przeprowadziwszy uprzednio generalny remont 2pokojowego mieszkanka. Darcie
        > mordy pod oknami - na porządku dziennym. Bynajmniej nie w wykonaniu bachorów,
        > tylko starych, wścibskich bab, głośne rozmowy na linii okno-chodnik to tutaj
        > normalka. Na zwrócenie uwagi jedyny argument - one mieszkają tutaj ponad 40
        > lat, ja o wiele krócej.Poza tym im przeszkadzał i przeszkadza płacz mojego
        > dziecka (obecnie mam 2 letniego synka i drugie dziecko w drodze). Kiedy moje
        > dziecko płacze, lub głośniej piśnie czy wrzaśnie, sasiadka z parteru (pode
        mną)
        >
        > wali w kaloryfer. Ja tego nie robię, choć wkurza mnie odkąd tu mieszkam jej
        > niesamowicie głośne dziamanie mordą, plotkowanie równie głośne i prowadzenie
        > życia towarzyskiego, zwisając z parterowego kuchennego okna. Wkurzają mnie
        > wścibskie pytania, typu co mi jest, ze utykam na nogę. Tak, utykam na nogę,
        bo
        > jestem niepełnosprawna od urodzenia! A tym starym babom chyba elementarna
        > kultura i takt się kłaniają.Ostatnio dostałam radę, żeby iść z synem do
        > neurologa, bo za dużo biega.Hahaha, ja z sobą chodzę do neurologa, choć nie
        > biegam wcale.W lecie owe paniusie wywieszają na częściowo "zamkniętym"
        łamanymi
        >
        > budynkami podwórzu swej naprawdę wątpliwej urody bieliznę osobistą. Kulturka,
        > nie?? No ale przynajmniej ich gacie nie drą mordy pod oknem, ich
        właścicielki -
        >
        > i owszem.Wniosek nasuwa się jeden: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia,
        > banalne i proste, prawda?? Szkoda, że życie na tym powalonym osiedlu, prawie
        w
        > centrum miasta wojewódzkiego nie jest dla mnie takie proste. Wychowałam się
        na
        > olbrzymim rzeszowskim blokowisku, gdzie było masę wieżowców i dzieciarni. Ale
        > zaręczam, nikt nie darł się tuż pod czyimiś oknami, nikt nie zadawał
        > nietaktownych pytań, nikt nie dawał rad, jeśli nie był o nie proszony. Teraz
        > wystawiłam to mieszkanie na sprzedaż i zamierzam wrócić na owo blokowisko - i
        > przy okazji na większy metraż. Czy się uda? Zależy, czy znajdę kupca na moje
        > mieszkanie.Mam nadzieję, że tak.
        > Pozdrawiam, Agnieszka


        Nareszcie ktoś rozsądnie napisał. Ja mam podobny problem z tym, że moi sąsiedzi
        mieszkający pod nami to młodzi ludzie (na oko max. 25 lat), którym preszkadza,
        że moje 3 letnie dziecko biega. Chciałabym zaznaczyć, że nie dzieje się to w
        jakiś dzikich godzinach (w ciągu dnia od 18-tej do max. 20-tej, ponieważ potem
        dziecko idzie spać na górny poziom mieszkania, a w soboty nie schodzi na dół
        wcześniej niż o 11-tej rano). Nie jest to też ciągłe bieganie, po prostu
        dziecko ma dużo engergii ,której nawet przedszkole w ciągu dnia nie jest w
        stanie spożytkować, podskakuje i biega jak to dziecko, ale nie dzieje się to
        ciągiem 10 czy 15 minut. Nasi sąsiedzi ciągle walą w sufit lub włączają głośną
        muzykę co akurat nam nie przeszkadza, ponieważ nasze dziecko zaczyna wtedy
        tańczyć a my też nie mamy 100 lat i sami lubimy głośno posłuchać muzyki (z tym,
        że robimy to we własnych samochodach i przy zamkniętych szybach). Zaczynam
        poważnie myśleć o zakupie domku tam przynajmniej nikt mi nie będzie stukał, ale
        z kolei dlaczego to ja mam się usuwać komuś z drogi przecież kupując mieszkanie
        w bloku trzeba się liczyć z tym, że niestety pewne odgłosy zawsze będzie
        słychać.

        Pozdrawiam
        Ania
    • Gość: renia Re: Dzieci to zakała ludzkości IP: *.athens.access.acn.gr 03.02.03, 11:39
      Gość portalu: kidslayer napisał(a):

      > Dobry wieczór,
      >
      > Chciałem się podzielić horrorem, w jaki niedługo
      > zamieni się moje życie.
      >
      > Mieszkam na nowowybudowanym osiedlu. Miłe miejsce
      > (2-piętrowe czyste budynki, młodzi i życzwliwi
      > sąsiedzi, ochrona, itd.). Wszystko byłoby ok, gdyby nie
      > wszechobecne dzieci.
      >
      > Ludzie! Czy musicie się tak rozmnażać? Czuję się
      > osaczony - wszyscy sąsiedzi pode mną, nade mną, po
      > lewej i prawej stronie (oraz naprzeciwko) mają małe
      > dzieci (poniżej 1 roku). RATUNKU!!! Bogu dzięki ściany
      > są szczelne i nie muszę wysłuchiwać wrzsków tych
      > wiecznie ufajdanych, bezzębnych i bezrozumnych istot...
      > Najgorsze chyba przede mną. Zresztą latem już mam dość
      > tego tupiącego stada (trochę starszej) dzieciarni,
      > która drze mordę przez ok. 20 godzin na dobę.
      >
      > Wiem, wiem - sam też byłem dzieckiem. Niestety. Nie
      > znoszę dzieci. Przy okazji, to chyba pożądana obecnie
      > cecha wziąwszy pod uwagę psychozę strachu dot.
      > pedofili. Ich to już zupełnie nie rozumiem :)
      >
      > Co zrobić, żeby te cholerne bachory przestały się
      > drzeć, lub jak się na nie uodpornić?
      Nie mam czasu przewczytac wszystkich postow w tej chwili, wiec moze powtorze za
      kims, ale wybacz, jestes idiotą. RZadko komu to mowie, ale teraz sie nie
      pohamuje. Wyprowadz sie do lasu, w jakiejs dziupli powinienes znależć ustronne
      miejsce, gdzie nikt nie bedzie ci wrzeszczal.
      • Gość: taboo Re: Dzieci to zakała ludzkości IP: *.pl.ibm.com / *.at.ibm.com 03.02.03, 12:16
        A niby dlaczego ktoś ma być zachwycony rozkoszną bieganiną rozwrzeszczanej
        gromady dzieci?! Sama staram się, żeby moje dziecko nie przeszkadzało innym ale
        niestety widzę, że nie jest to zbyt popularna postawa wśród rodziców. Nie
        chodzi tu o to, że trudno jest zmusić dziecko do bezczynności czy poprawnego
        zachowania. Problem w tym, że niektórzy w OGÓLE NIE PRÓBUJĄ swoich dzieci
        wychowywać,tzn. nie zwracają najmniejszej uwagi na zachowanie swoich pociech w
        miejscach publicznych, bieganinę, wrzaski, rozwalanie towaru na półkach w
        sklepie itp. Rolą rodzica jest dostosowanie dziecka do życia w społeczeństwie,
        a nie dostosowanie społeczeństwa do swojego dziecka! Szkoda, że niektórzy o tym
        nie pamiętają.
    • melinek Wiec wszyscy jestesmy zakala dla wszystkich. 03.02.03, 14:59
      Idealny swiat bez krzyczacych dzieci, ludzi rozpetujacych wojny,
      bez niehalasujacych samochodow, nie istnieje.

      Starajmy sie na ile to jest mozliwe nie uprzykrzac zycia innym.
      :))
    • Gość: chudyy aaaautor się pojawił, wzór ogłady !!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.ipartners.pl / 195.94.203.* 03.02.03, 16:27
      ten co używa najpierw słów zakała, czy musicie się tak rozmnażać, osaczony,
      ratuniu, zafajdane, bezzębne i bezrozumne istoty, cholerne bachory...

      a tu nagle pach i wzór ogłady i dobrego wychowania się zrobił,

      masz coś zasiał
      • Gość: kidslayer Re: aaaautor się pojawił, wzór ogłady !!!!!!!!!!! IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 03.02.03, 16:35
        No cóż... Zeby rozpocząć (albo rozpętać) tę dyskusję
        uciekłem się do radykalnych sformułowań. To -mam
        nadzieję- jest do przyjęcia.

        Ale jednocześnie nie zamierzam w niczym odwoływać swojej
        pierwszej wypowiedzi. Dzieci bywają niefajne, i dlatego
        rodzice powinni trochę "przytemperowć" ten swók drobiazg.

        Dzięki, pa!
        • Gość: chydyy Re: aaaautor się pojawił, wzór ogłady !!!!!!!!!!! IP: *.ipartners.pl / 195.94.203.* 03.02.03, 17:01
          Gość portalu: kidslayer napisał(a):

          > No cóż... Zeby rozpocząć (albo rozpętać) tę dyskusję
          > uciekłem się do radykalnych sformułowań. To -mam
          > nadzieję- jest do przyjęcia.
          >

          to weź pod uwagę szanowny kolego, że jak strzelasz od razu z armaty to nie licz
          na odpowiedz z procy jedynie

          kłaniam się
          • Gość: kidslayer Re: aaaautor się pojawił, wzór ogłady !!!!!!!!!!! IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 03.02.03, 17:05
            A któraż to z moich wypowiedzi świadczyć może o tym, że
            reakcje na mój wpis wprawiły mnie w stan zgorszenia ew.
            wywołały u mnie palpitacje serca?

            Zresztą, jak ktoś nie lubi dzieci, to znaczy, że nie ma
            serca :)

            pozdrawiam
            • Gość: chudyy Re: aaaautor się pojawił, wzór ogłady !!!!!!!!!!! IP: *.ipartners.pl / 195.94.203.* 03.02.03, 17:18
              Gość portalu: kidslayer napisał(a):
              > A któraż to z moich wypowiedzi świadczyć może o tym, że
              > reakcje na mój wpis wprawiły mnie w stan zgorszenia ew.
              > wywołały u mnie palpitacje serca?


              że miałeś nadzieję, że forma była do przyjęcia, jak widzisz niekoniecznie,
              kłaniam się
    • czarna33 Re: Dzieci to zakała ludzkości 03.02.03, 16:29
      Dzieci sa po to zeby wrzeszczaly,czy to sie komus podoba czy nie.Kazdy z nas
      taki byl,w mniejszym lub wiekszym stopniu.Odbieglismy troche od tematu bo co
      innego zabawa dzieci pod blokiem,w domu a co innego ich zachowanie w miejscach
      publicznych.A ci co im te dzieci tak bardzo przeszkadzaja maja jakies pomysly
      na ich uciszenie?A co z uciszeniem calej reszty spoleczenstwa?Mieszkamy miedzy
      ludzmi i nalezy ich tolerowac czy nam sie to podoba czy nie.Wole wrzeszczace
      dzieci niz belkocacych lumpow,zramolale dewoty i kwiat naszej mlodziezy
      dyskutujacej przy winie.
      • stoprocentkobiety Re: Dzieci to zakała ludzkości 03.02.03, 17:44
        czarna33 napisała:

        > Dzieci sa po to zeby wrzeszczaly,czy to sie komus podoba czy nie.

        nieprawda.
        przecież jeśli płacze i kryzczy berbeć w kołysce, matka tuli go i uspokaja.
        dlaczego nie uspokoić grzdyla w wieku upierdliwym, który pod moim oknem bawi
        się w syrenę?
        co innego kiedy podekscytowane dzieci strzelają do siebie (RATATTTA), a co
        innego, kiedy smarkacz ma radochę w okładaniu prętem trzepaka, stolika, albo w
        zbieganiu po schodach jak mały słonik, trzaskajacy w dodatku drzwiami.

        100%kobiety
        • Gość: chudyy a, dziecięce zabawy przeszkadzają IP: *.ipartners.pl / 195.94.203.* 03.02.03, 17:48
          stoprocentkobiety napisała:

          > co innego kiedy podekscytowane dzieci strzelają do siebie (RATATTTA), a co
          > innego, kiedy smarkacz ma radochę w okładaniu prętem trzepaka, stolika, albo
          w
          > zbieganiu po schodach jak mały słonik, trzaskajacy w dodatku drzwiami.
          >
          > 100%kobiety

          smarkacz powinien po schodach schodzić na paluszkach i broń boże w trzepak nie
          uderzać kijem... A jednak masz totalitarne zapędy. A jaka jest różnica w
          krzykach RATATTA, a uderzaniu w trzepak? Ilość decybeli? Barwa dźwięku?

          czepiasz się dzieci i tyle, a ja bronię ich prawa do zabawy bo takie są

          kłaniam się
          • stoprocentkobiety bawisz się w psychoanalityka? 03.02.03, 18:47
            Gość portalu: chudyy napisał(a):

            > uderzać kijem... A jednak masz totalitarne zapędy. A jaka jest różnica w
            > krzykach RATATTA, a uderzaniu w trzepak? Ilość decybeli? Barwa dźwięku?
            >
            nie.
            zabawa zabawą, ale jeśli dzieciak demoluje moje najbliższe otoczenie, to wybacz
            ale mi się nie podoba.
            nagle ci nie stało wyobraźni? co innego okrzyki w czasie zabawy, co innego w
            ogóle zabawa, a co innego sprawianie hałasu dla samego sprawiania.

            > czepiasz się dzieci i tyle, a ja bronię ich prawa do zabawy bo takie są

            poczekaj aż będziesz miał swoje malutkie dziecko (a może już masz?). i takie
            kilkuletnie bachorki przez upierdliwe trąbienie swoim rowerkowym
            klaksonem/nieartykułowane dźwięki wydawane rpzez godzinę/jeżdżenie patykiem po
            płocie itd. obudzą twojego malucha. wtedy na pewno osobiście zejdziesz do nich,
            i uroczyście wręczysz jeszce większy metalowy pręt, żeby hałas stał się
            bardziej donośny i melodyjny.
            ewentualnie kiedy twoje dziecko w ramach poznawania cudów techniki włączy ci z
            rana podstępnie wieżę, której głośniki stoją koło łóżka, z uśmeichem pochwalisz
            je za to, po zcym weźmiesz kołdrę pod pachę, i słodko zaśniesz w kuchni pod
            stołem (o ile oczywiście reszta planowanych dzieci nie zacznie tam bawić się w
            indian i cię nie oskalpuje)

            100%
            • stoprocentkobiety panie chudy... 03.02.03, 19:01
              jedziemy w dwóch wątkach na jeden temat
              dzisiaj już więcej nie napiszę, bo w końcu czas uciekać, ale pozwolę sobie na
              jeszcze jedną refleksję. piszesz, że wpychamy dzieci w założenia, że nie słucha
              się ich potrzeb, tylko narzuca to, czego potrzebują.
              a nie wydaje ci się, że w jakiś sposób też usiłujesz narzucić swój bezstresowy
              (bo jak go inaczej nazwać?) program wychowania? chce szaleć? niech szaleje,
              hulaj dusza, piekła nie ma!
              wydaje mi się jednak, że przede wszystkim należy wpoić dziecku, że jego zabawy
              i zachowania nie mogą robić krzywdy innym ludziom. wyobraź sobie, że twoje
              dziecko drze się w niebogłosy na podwórku. świetnie, pryznajmniej ma zdrowe
              struny głosowe, myślisz sobie, i nie ingerujesz w decybele. ale odwróć
              sytuację: twoje dziecko leży chore, i zasypia, ale zasnąć nie może, bo inny
              dzieciak na podwórku albo za ścianą się drze, czy tam koncertuje na płocie.
              takie to do końca dobre i miłe? raczej nie.
              a dlaczego by nie nauczyć, że ma chodzic cicho po klatce schodowej?
              dlaczego nie wyczulić, że głośne konwersacje typu ulica-okno mogą komuś
              przeszkadzac?
              dlaczego pozwalać żeby dziecko przeszkadzało innym?
              jasne, bez przesady z drylem wojskowym, ale i bez przesady z luzem.

              100%kobiety

              ps. nie jestem także: pielęgniarką środowiskową, emerytką z kotkiem, kuratorem
              sądowym, klawiszem więziennym ani łowcą dziecięcych głów ;)
              ps2. nie masz telejajka? :) i bardzo słusznie, ale coś mi się wydaje, że w
              internecie siedzisz zbyt długo :>
              • suzume Re: panie chudy... 04.02.03, 00:21
                ale kiedy, jak powiedział chudyy, higieniczna jest zgodność poglądów, pod
                warunkiem, że są zgodne z _jego_ poglądami ;)

                a tak poważnie, chudyy - dzieci świętym prawem jest zabawa, ale inni też mają
                prawa, np. do wypoczynku.
                mnie rodzice nie pozwalali tupać w domu, tłumacząc, że od biegania jest
                podwórko, a pod nami też mieszkają ludzie i należy się im szacunek. nie
                odczuwam tego jako traumatyczny uraz z dzieciństwa, ale to pewnie skutek
                tresury. bo miałam rodziców-sadystów: musiałam chodzić spać o wyznaczonej
                godzinie (z wiekiem coraz później, oczywiście), mówić sąsiadom "dzień dobry", a
                zamiast drzeć się "maaaamuuusiuuu, rzuuuć mi jabłko" drałować po wyżej
                wzmiankowane na 4 piętro (bez windy).
                mimo wszystko jakoś żyję, dzieciństwo wspominam mile. i nawet śmiem twierdzić,
                że zabawa to jedno a chamstwo (zwłaszcza rodziców, którzy "wychowują
                bezstresowo") to drugie. tak samo, jak wychowanie to jedno, a tresura to coś
                zupełnie innego. nie rozumiem zupełnie, czemu widzisz tylko skrajności...

                pozdrawiam :)
                • Gość: chudyy i tak nie rozumiem IP: *.ipartners.pl / 195.94.203.* 04.02.03, 09:17
                  oto znów jestem spychany do skrajnych pozycji, ani nie mówię, że pochwalam
                  bezstresowe wychowanie, ani nie daję mojemu dziecku wchodzić wszystkim na głowę
                  i uczę je mówić dzień dobry itd. itp. Uważam, że hałaśliwe zabawy dzieci są
                  naturalne jak szczekanie psa, szum wiatru, odgłos silnika samochodowego...
                  Koleżanka 100% nie podaje różnicy między wołaniem ratattta, a uderzaniem kijem
                  w trzepak,
                  Dzieciom można na dużo więcej pozwolić niż się powszechnie uważa i są z tym
                  szczęśliwe i one i rodzice.
                  kłaniam się
                  • stoprocentkobiety Re: i tak nie rozumiem 04.02.03, 12:06
                    Gość portalu: chudyy napisał(a):
                    > Koleżanka 100% nie podaje różnicy między wołaniem ratattta, a uderzaniem
                    kijem
                    > w trzepak,

                    wołanie w czasie zabawy w terminatora (kiedyś w czterech pancernych czy innego
                    klosa) to tylko ELEMENT tejże zabawy, wzbogacenie, dodatek ubarwiający.
                    a to że gnojek stoi i napieprza patykiem w celu wzniecenia hałasu... jakież to
                    twórcze i rozwijające. jeśli nie uczuli sie dziecka na to, ze niektóre
                    zachowania mogą preszkadzać, to potem dorastająca latorośl sąsiadów poczęstuje
                    cię ładunkiem decybeli w trakcie letniego przedpołudnia. bo co, on sie nudzi,
                    nie wyjechał na wakacje, i do głowy mu nie prychodzi że komuś umpa-umpa
                    preszkadza. czym skorupka za młodu...

                    > Dzieciom można na dużo więcej pozwolić niż się powszechnie uważa i są z tym
                    > szczęśliwe i one i rodzice.

                    można też odwrócić sytuację, i powiedzieć, że z niektórymi zakazami też będa
                    szczśliwe.

                    100%k
    • lalka74 ale mnie rozbawiłeś... 03.02.03, 17:51
      Sienkiewicz na marginesie którejś książki napisał "Herod to był wielki król".
      A tak na poważnie - lato będzie lepsze bo dzieci będą się drzeć na podwórku a
      nie w domach.
      • Gość: Renata Re: ale mnie rozbawiłeś... IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 03.02.03, 19:19
        Dzieci sie dra na podworku czy w domu, a taka mlodziez na przyklad to dopiero
        jest nie do zniesienia. Nastawiaja te swoje glosniki z muzyka na caly
        regulator, ignoruja caly swiat naokolo, bo mysla ze tylko ich prawa sie licza.
        Tymczasem dla innych wcale nie sa pepkiem tego swiata i to chyba boli
        najbardziej. Kazdy wiek jak widac ma swoje wady i zalety.
    • Gość: oltynka Re: Dzieci to zakała ludzkości IP: *.pl 03.02.03, 18:53
      Żal mi Ciebie, bardzo mi żal...
      Ola
    • Gość: Renata Re: I ty byles taka zakala... IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 03.02.03, 19:15
      Wyprowadz sie z tego budynku i zamieszkaj w swoim wlasnym domu.Ile masz lat
      nawiasem mowiac?
    • marina2 Re: Dzieci to zakała ludzkości 03.02.03, 20:12
      Ty tez bedziesz mial/la dzieci i to w czasie kiedy obecne "bachory" beda
      nastolatkami a wtedy Ty znajdziesz sie po drugiej stronnie barykady.Bo wiesz
      Pan Bog nierychliwy , ale sprawiedliwy i Tobie tez pozwoli dorosnac i sie
      uspolecznic.M
      • Gość: kidslayer Re: Dzieci to zakała ludzkości IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 03.02.03, 20:42
        dzieci? jeszcze nie zgłupiałem do cna. Może i mi kiedyś odbije i zechcę zaludnić ten łez padół. Ale póki co, WOLNOŚĆ
        SŁODKA WOLNOŚĆ!

        Dzieci to początek końca.

        Pa
    • goga.74 Re: Dzieci to zakała ludzkości 03.02.03, 21:09
      :)))
      Wystarczy napisac otwarcie, ze sie nie lubi rozwrzeszczanych bachorow a juz
      sypia sie gromy i czlowiek jest uwazany za nieczulego egoiste itd. Gdybys byl
      kobieta, reakcje bylyby jeszcze gorsze- co to za kobieta itd.
      A dzieci lubie, natomiast bachorow nie znosze.
      M.


      • Gość: renia Re: Dzieci to zakała ludzkości IP: *.athens.access.acn.gr 03.02.03, 21:35
        Tak probuje zebrac mysli. Widze jedna wspolna ceche - uwazacie, ze rodzice
        dzieci sami tego nie robią i zabraniaja komukolwiek je ucziszac. A to
        nieprawda. Moim zdaniem skoro gromadka rozbawionych dzieciakow wrzeszczy i
        piszczy pod blokiem (bo nie oszukujmy sie, nie sposob wymagac od dzieci, zeby
        bawily sie po cichutku caly czas, z ciagla swiadomoscia, ze sasiedzi chca miec
        spokoj), to nie widze zadnej przeszkody, zeby wyjrzec z tego balkonu i krzyknac
        tam do lobuzow, zeby przymknely jadaczki. Moze to zrobic kazdy i gwarantuje, ze
        takie dzieci do 12 lat natychmiast sie chociaz troche uspokoja. Moze nie na
        dlugo, ale jak znowu zaczna przeszkadzac to znowu mozna je uciszyc. I to moze
        zrobic kazdy , zarowno rodzic jak i sąsiad. A czas zabawy jest po to, zeby
        poszalec. Jak ktos uwaza dzieci za zakałe spoleczenstwa, za bezzebne bezrozumne
        bachory wydzeirajace morde, to powinien znalezc sobie miejsce do zycia tam
        gdzie nie ma dzieci, a nie miec pretensje do ludzi, ze sie rozmnazaja. Tak bylo
        zawsze, ze sie ludzie rozmnazali, i dla jednego czy dwoch przeciwnikow
        prokreacji nagle swiat sie nie zmieni - dlatego trzeba sie dostosowac. Ja tak
        to widze. Dzieci sa tylko dziecmi i chwalic Boga, ze jest chociaz ten krotki
        czas dziecinstwa, kiedy sa one naprawde beztroskie i w momencie gdy sie bawia
        potrzfia byc naprawde soba, zapomniec o calym swiecie i wejsc w magiczny swoj
        swiat w ktorym rządzą zupelnie inne prawa niz w swiecie doroslych. Posluchajcie
        czasem jak smieja sie dzieci - ze wszystkiego i zawsze szczerze. CZy portaficie
        tak sie smiac? Tak sie cieszyc, tak absolutnie plakac, tak sie zapomniec w
        zabawie, ze stajecie sie najprawdziwszym marynarzem , indianinem czy ludozerca
        mimo jedynie starego kija i dętki do dyspozycji? A dzieci to wlasie portafia i
        to jest piekne, bo szybko ten czas im minie i stana sie takimi samymi jak my,
        zwiazanymi konwenansami konformistami, kotrzy smiac sie beda gdy bedzie
        wypadalo, a gdy bedzie trzeba to okaza falszywe wspolczucie. Dla mnie szczerosc
        odruchow i emocji dzieci to niedoscigniony ideal naturalnosci i nie widze
        powodu, zeby to tępic. I oczywiscie nie jestem zwolenniczka bezstresowego
        wychowania , w ktorym dziecku wszystko wolno, po prostu jest czas na cisze,
        czas na nauke i jest czas na zabawe. Pozdrawiam, Renia.
        • _jana Re: srające psy na ulicach to zakała ludzkości 03.02.03, 21:50
          Kiedy wreszcie zrobią coś z tymi srającymi psami?
          I ich właścicielami?
          • Gość: kidslayer Re: srające psy na ulicach to zakała ludzkości IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 04.02.03, 00:40
            o, to właśnie! kolejna lekko wkurzająca rzecz, ale to temat na osobny wątek. zacznij taki, masz mnie za
            gorącego protagonistę!
        • _jana Re: Tlenione blondynki to zakała ludzkości 03.02.03, 21:51
          takie z pasemkami
          i z przekłutym pępkiem
          a fe
          i trzeba na to patrzeć
        • _jana Re: Dzwoniące komórki to zakała ludzkości 03.02.03, 21:52
          Ciągle, wszędzie dzwonią
          i pieprzą o bzdurach
          GŁOŚNO!!!
          nawet nie ma jak przed tym uciec
        • _jana Re:Bezdzietni to zakała ludzkości 03.02.03, 21:55
          Nic im się podoba
          jeszcze młodzi
          a już starzy
          zgnuśniali
          jakby blisko grobu
          bez radości
          nibyludzie
          na szczęscie bezpotomni :)))
          i nue przekażą gnuśnych genów
          • Gość: miregal Bezdzietni zakala ludzkosci IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.03, 21:20
            o tak, swieta racja, bezdzietni sa okropnymi zakalami ludzkosci.

            taki na przyklad Jezus Chrystus. albo, nie siegajac daleko, Simone de Beauvoir,
            Halina Poswiatowska, Krzysztof Kamil Baczynski, o. Maksymilian Kolbe, Matka
            Teresa... co za szczescie ze nie zostawili nam tych gnusnych genow, no jak my
            biedni bysmy sobie z tym problemem poradzili.

            za to Jozef Stalin mial dzieci. i nie byl gnusny, lecz bardzo pracowity,
            pozostawil wiele dziel ktore ludzkosc bedzie przez pokolenia pamietac, np. 10
            milionow grobow na Ukrainie.

            wniosek: moze sie zastanowisz, zanim cos radykalnego napiszesz?
    • Gość: anka ej! dystans! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 03.02.03, 22:23
      czemu tak prawie wszyscy napadaja na autora watku,

      kazdy przeciez czasem kocha caly swiat, a czasem wszystko co zywe go wkurwia ;)
      zwlaszcza ze autor chyba nie zaczal strzelac do dzieci, nie?

      pozdrawiam wszystkich sfrustrowanych

      A.
      • goga.74 Re: ej! dystans! 04.02.03, 00:34
        Zgadzam sie, wiecej dystansu. I tekstu "dzieci sa zakala ludzkosci" (ludzkosci,
        nie spoleczenstwa Reniu) nie odbierac doslownie. No wlasnie, kto to
        powiedzial? ;-) Bo po reakcjach widze, ze nie wszytscy wiedza i przypisuja
        autorstwo Kidslayerowi...
        • Gość: kidslayer Re: ej! dystans! IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 04.02.03, 00:46
          o, właśnie. Zorganizujmy mały konkurs. Kto jest autorem zdania, którym udało nam się tutaj wywołać tak
          miłą dyskusję? (Ty -jak widzę- wiesz, i brawo!).

          Do wygrania: tygodniowy staż na stanowisku przedszkolanki w grupie średniaków :)
      • Gość: kidslayer Re: ej! dystans! IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 04.02.03, 00:36
        jak miło od kogoś nie oberwać!

        oby Allah pasł Twoje wielbłądy
    • matrek Re: Dzieci to zakała ludzkości 04.02.03, 00:35
      Jeśli mieszkasz w mieszkaniu spółdzielczym - złóż skargę do zarządu.
      Jeśli jesteś właścicielem lokalu we wspólnocie mieszkaniowej - na zebraniu
      właścicieli lokali, postaw wniosek o przymusową sprzedaż lokalu z powodu
      uporczywego naruszania zasad współżycia społecznego.

      W każdym przypadku, umów się z rodzicami dzieci na piwo.
      • monikate Re: Dzieci to zakała ludzkości 04.02.03, 10:30
        Autorem zdania "Dzieci są zakałą ludzkości" jest Antoni Słonimski. Nagrody się
        zrzekam! (Facet miał rację... w wielu wypadkach, niestety).
        • Gość: _jana Re: A Wańkowicz... IP: *.acn.pl / 10.67.4.* 04.02.03, 12:09
          powiedział,że król Herod, to był dobry król.
    • beata_b Re: Dzieci to zakała ludzkości 04.02.03, 15:30
      Kochani, zapiszcie sobie mój adres i napiszcie za kilka lat, jak troszkę
      wydoroślejecie, dojrzejecie, poznacie czym jest życie, macierzyństwo.

      Niektóre wypowiedzi są po prostu żenujące i nie warte komentarza, tym
      bardziej, że jakiś czas temu przetoczyła się tutaj podobna dyskusja,
      aczkolwiek dużo głośniejsza. Ja wychodzę z założenia, że dyskusja ze ślepymi o
      kolorach jest niepotrzebną stratą czasu.

      Nikomu nie każę kochać dzieci, psy, staruszków, inwalidów, smrodzące
      samochody, brzydką pogodę, itp. ale właśnie taki jest świat, w którym żyjemy.
      Łatwiej dziś o tolerancję dla przeróżnych dewiacji, jak się okazuje. Jeśli od
      innych wymagamy respektu dla siebie, może zastanówmy się, czy sami jesteśmy
      wobec tych innych w porządku.
      Szkoda, że świat nie składa się z samych Kidslayer'ów, bo pewnie byłby wtedy
      idealny.

      A może my matki skrzyknijmy się i zamnknijmy się w jakimś getcie, coby nie
      utrudniać życia niektórym frustratom?

      Pozdrawiam Młodzież
      Matka
      • Gość: chudyy Re: Dzieci to zakała ludzkości IP: *.ipartners.pl / 195.94.203.* 04.02.03, 15:58
        Cześć Beata_B,
        masz rację, próbowałem tej dzieciarni coś wyjaśnić ale ręce opadają. Jeśli
        jednak któreś z tych rozwydrzonych i nietolerancyjnych "kislayerów" dziecko mi
        napastowało bo mu do modelu nie pasuje to osobiście do tyłka nakopię...
        słusznie mówisz, więcej ostatnio tolerancji dla dewiantów niż dla normalnej
        zabawy dzieci na podwórku.
        pozdrawiam

        beata_b napisała:
        > Szkoda, że świat nie składa się z samych Kidslayer'ów, bo pewnie byłby wtedy
        > idealny.
        > A może my matki skrzyknijmy się i zamnknijmy się w jakimś getcie, coby nie
        > utrudniać życia niektórym frustratom?
        > Pozdrawiam Młodzież
        > Matka
      • Gość: miregal Re: Dzieci to zakała ludzkości IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.03, 21:21
        zauwazylam ze za wygloszenie niektorych pogladow na tym forum grozi
        slowne "ukamieniowanie", np. gdy ktos powie ze nie lubi psow, nie lubi dzieci,
        ze powinna byc CHOCIAZ DYSKUSJA o prawie do aborcji. wszyscy wlasciciele psow,
        mamusie i katolicy szybko mu uswiadomia, gdzie jego miejsce. a przeciez chyba
        do poki nie strzelam do tych psow i dzieci i nie zmuszam nikogo do skrobanki to
        chyba wszystko jest ok, nie?

        czy nam nie wolno po prostu inaczej myslec?
        • Gość: chudyy Re: Dzieci to zakała ludzkości IP: *.ipartners.pl / 195.94.203.* 06.02.03, 09:27
          Gość portalu: miregal napisał(a):
          > czy nam nie wolno po prostu inaczej myslec?

          Koleżanko,
          co innego inaczej myśleć, a co innego popierać pomysły o regulowaniu godzin
          kiedy dzieci się mają bawić lub nazywać je rozwrzeszczanymi bachorami. To taki
          człowiek to wzór tolerancji? Hałaśliwość u dzieci jest naturalna, zatem teraz
          protestujcie przeciwko opadom śniegu, przy okazji jest zajebista śnieżyca:)
          kłaniam się
    • Gość: e Re: Dzieci to zakała ludzkości IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 04.02.03, 15:53
      Podam fakt: leżałam unieruchomiona po chorobie i przez miesiąc musiałam słuchać
      piekielnego terkotu 3kołowego rowerka tam i z powrotem tuż pod oknem oraz
      okrzyków "Damianek, pomału!" do tego dochodziły wrzaski bawiących się w
      chowanego no i grupowe "Maa-ma woo-łaa ciee Kaa-sia!!!" (na moim osiedlu tak
      dziatwa grupowo woła mamę) Było lato, nie mogłam zamknąć okna, zresztą i tak
      nie mogłam wstać.
      Nie znoszę wrzaskliwych bachorów.
      • Gość: anE Re: Dzieci to zakała ludzkości IP: AWA1PRX* / *.chello.pl 04.02.03, 16:45
        ja tez mieszakam w blokowisku, naprzeciwko - blok, pani na parterze bacznie
        obserwuje swoja corke (naście lat), jak biega z kolezankami po podworki i co
        jakis czas (dosc czesto na moj gust) ja wola i drze sie na cale
        osiedle: 'aaaaniaaaa!' 'aaaania!!!!' no i moja mama, :-) schowala sie za
        firanke (nic nie widac z zewnatrz) zaczela ja przedrzezniac i tak samo jak ona
        wolala: 'aaaaaniaa!'
        pani sie zmieszala i sciszyla swoje wolanie, ale czasem zapomina, wiec z mama
        sugestywnie jej przypominamy..
        • Gość: .................. Re: Dzieci to zakała ludzkości IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 04.02.03, 21:04
          To tam u was nie jest az tak zle. Przynajmniej dzieci wspolzyja
          ze soba jak powinno, bo z doroslymi to raczej w tym wzgledzie
          niczego dobrego nie widze (ci to potrafia sie tylko odszczekiwac, np.
          zza firanki). Do autora moja rada. Zamknij sie w tym swoim nowym
          domku i z niego nie wylaz, tak jak robi to niejeden piesek ktory
          nie wychodzi ze swojej budki. Taki piesek jest wygodny wszystkim,
          szczegolnie dlatego ze nie szczeka, nawet na niewinne dzieci. Druga
          moja rada to: zrob sie w koncu normalnym czlowiekiem a dzieci
          same przestana ci dokuczac bowiem przestaniesz zauwazac to co
          teraz cie drazni.
    • Gość: mm Re: Dzieci to zakała ludzkości IP: *.acn.pl 05.02.03, 11:49
      Niektore rozwiazania stosowane za granica, na pierwszy rzut oka wydajace sie
      kontrowersyjne, po glebszym zastanowieniu sa chyba jednak sluszne. Kiedys
      wyjechalam na pare dni do Niemiec do swoich znajomych. Ludzie ci mieszkaja w
      dosc duzym bloku. Tuz kolo bloku byl pieknie zagospodarowany plac zabaw, po
      ktorym kicaly sobie dzikie kroliki. Kiedy popoludniami wracalam ze zwiedzania
      okolicy, zastanawialo mnie, dlaczego na tym placu jest zawsze pusto.
      Gospodarze wyjasnili mi, ze dzieci sa tam przyprowadzane tylko o okreslonej
      porze, a w pozostalych godzinach korzystanie z placu jest zabronione. Bardzo
      sie zdziwilam: jak to? Dzieci bawia sie od-do i potem juz nie wolno? Znajomi
      wyjasnili mi, ze ludzie ciezko pracuja i po pracy chca odpoczywac w ciszy i
      spokoju. Wszyscy to rozumieja, nikt sie nie buntuje. A w czasie, gdy dzieci
      sa na placu zabaw i halasuja, mozna sobie zaplanowac np. zakupy czy inne
      wyjscia z domu. Tak stanowil regulamin tego bloku i trzeba przyznac, ze
      doskonale odzwierciedlal zasade "wilk syty i owca cala". Niemcy w ogole wielka
      wage przywiazuja do "prawa do swietego spokoju". Ich regulaminy blokowe sa
      bardzo precyzyjne i skrupulatnie przestrzegane. W pierwszym odruchu nas
      Polakow to dziwi, a nawet smieszy. Ale potem przychodzi taka refleksja: czy
      oni przypadkiem nie maja racji?
      • Gość: chudyy to jest pochwała obozów koncetracyjnych IP: *.ipartners.pl / 195.94.203.* 05.02.03, 12:59
        regulam placu zabaw, wszyscy jak na komendę jadą na zakupy, to przecież jakiś
        absurd, i tak się rodzi totalitaryzm...
        dziękuję za kraj z takim głębszym zastanowieniem

        kłaniam się


        Gość portalu: mm napisał(a):
        > Niektore rozwiazania stosowane za granica, na pierwszy rzut oka wydajace sie
        > kontrowersyjne, po glebszym zastanowieniu sa chyba jednak sluszne. Kiedys
        > wyjechalam na pare dni do Niemiec do swoich znajomych. Ludzie ci mieszkaja w
        > dosc duzym bloku. Tuz kolo bloku byl pieknie zagospodarowany plac zabaw, po
        > ktorym kicaly sobie dzikie kroliki. Kiedy popoludniami wracalam ze zwiedzania
        > okolicy, zastanawialo mnie, dlaczego na tym placu jest zawsze pusto.
        > Gospodarze wyjasnili mi, ze dzieci sa tam przyprowadzane tylko o okreslonej
        > porze, a w pozostalych godzinach korzystanie z placu jest zabronione. Bardzo
        > sie zdziwilam: jak to? Dzieci bawia sie od-do i potem juz nie wolno? Znajomi
        > wyjasnili mi, ze ludzie ciezko pracuja i po pracy chca odpoczywac w ciszy i
        > spokoju. Wszyscy to rozumieja, nikt sie nie buntuje. A w czasie, gdy dzieci
        > sa na placu zabaw i halasuja, mozna sobie zaplanowac np. zakupy czy inne
        > wyjscia z domu. Tak stanowil regulamin tego bloku i trzeba przyznac, ze
        > doskonale odzwierciedlal zasade "wilk syty i owca cala". Niemcy w ogole
        wielka
        > wage przywiazuja do "prawa do swietego spokoju". Ich regulaminy blokowe sa
        > bardzo precyzyjne i skrupulatnie przestrzegane. W pierwszym odruchu nas
        > Polakow to dziwi, a nawet smieszy. Ale potem przychodzi taka refleksja: czy
        > oni przypadkiem nie maja racji?
        • Gość: mm Re: to kwestia wyboru IP: *.acn.pl 05.02.03, 14:53
          Gość portalu: chudyy napisał(a):

          > regulam placu zabaw, wszyscy jak na komendę jadą na zakupy, to przecież
          jakiś
          > absurd, i tak się rodzi totalitaryzm...
          > dziękuję za kraj z takim głębszym zastanowieniem

          Wiesz, kiedys tez tak reagowalam, jak odkrywalam te ich przepisy.
          Potrzebowalam duzo czasu, zeby zrozumiec ich punkt widzenia. Oni tak wybrali.
          Troche dyscypliny, czasami troche niewygody, ale za to niezbywalne prawo do
          ciszy, spokoju i wypoczynku, czystego otoczenia i powietrza, schludnych
          trawnikow, sterylnych klatek schodowych (sami sprzataja!) itd.
          My wybralismy inaczej. Zero podporzadkowania, wolnoc Tomku w swoim domku i nie
          tylko, ale za to wszechobecny brud, halas, niepewnosc czy sie wyspimy i czy
          odpoczniemy. Ponizej naszej godnosci jest ominac trawnik, podniesc upuszczony
          na ulicy papier, uciszyc dziecko, sprzatnac kupe naszego pieska, czy chociazby
          zagracony wlasny balkon. Bo my tak kochamy te nasza wolnosc. Tylko, ze ta
          wolnosc jakos tak kiepsko smakuje, gdy sasiedzi znowu robia nocna impreze,
          dzieciaki dra sie jak oszalale pod oknami przez caly dzien, trawniki sa tylko
          wspomnieniem, wszystko tonie w śmieciach i kupach, a na chodnikach parkuja
          samochody. I wtedy tak sobie mysle, ze moze oni (Niemcy) wybrali lepiej?

          tez sie klaniam.

          • Gość: chudyy to ja wybieram bałagan IP: *.ipartners.pl / 195.94.203.* 05.02.03, 16:43
            to ja wybieram to co nazywasz bałaganem bo dużo bliższa jest mi mentalność
            południa Europy niż północy, choćby siedzenie przy kolacji do późnych godzin
            nocnych,
            a może to wszystko zależy od ilości potrzebnego snu? Mnie tam 5-6 godzin
            wystarcza :)))) i wolę się wódki napić i pogadać z kimś nawet do rana niż być
            perfekcyjnie wyspanym...

            kłaniam się,

            p.s. mieszkałem na Gocławiu w strzeżonym brrr i z radością przeniosłem się na
            Grochów


            Gość portalu: mm napisał(a):
            > Gość portalu: chudyy napisał(a):
            >
            > > regulam placu zabaw, wszyscy jak na komendę jadą na zakupy, to przecież
            > jakiś
            > > absurd, i tak się rodzi totalitaryzm...
            > > dziękuję za kraj z takim głębszym zastanowieniem
            >
            > Wiesz, kiedys tez tak reagowalam, jak odkrywalam te ich przepisy.
            > Potrzebowalam duzo czasu, zeby zrozumiec ich punkt widzenia. Oni tak wybrali.
            > Troche dyscypliny, czasami troche niewygody, ale za to niezbywalne prawo do
            > ciszy, spokoju i wypoczynku, czystego otoczenia i powietrza, schludnych
            > trawnikow, sterylnych klatek schodowych (sami sprzataja!) itd.
            > My wybralismy inaczej. Zero podporzadkowania, wolnoc Tomku w swoim domku i
            nie
            > tylko, ale za to wszechobecny brud, halas, niepewnosc czy sie wyspimy i czy
            > odpoczniemy. Ponizej naszej godnosci jest ominac trawnik, podniesc upuszczony
            > na ulicy papier, uciszyc dziecko, sprzatnac kupe naszego pieska, czy
            chociazby
            > zagracony wlasny balkon. Bo my tak kochamy te nasza wolnosc. Tylko, ze ta
            > wolnosc jakos tak kiepsko smakuje, gdy sasiedzi znowu robia nocna impreze,
            > dzieciaki dra sie jak oszalale pod oknami przez caly dzien, trawniki sa tylko
            > wspomnieniem, wszystko tonie w śmieciach i kupach, a na chodnikach parkuja
            > samochody. I wtedy tak sobie mysle, ze moze oni (Niemcy) wybrali lepiej?
            >
            > tez sie klaniam.
            >
            • bo1 Re: a ja wręcz przeciwnie 06.02.03, 00:50
              Gość portalu: chudyy napisał(a):

              > to ja wybieram to co nazywasz bałaganem

              A ja wybieram dokładnie na odwrót. Znacznie bliższy jest mi opisany przez mm
              model niemiecki. Tyle tylko, że ten mój wybór strasznie dużo mnie kosztował
              niestety. Przeniesienie się z rozwrzeszczanego, brudnego blokowiska do cichego
              mieszkania w spokojnym otoczeniu, to luksus, za który będę płacił jeszcze
              przez bardzo wiele lat. Boli mnie to, że u nas prawo do spokojnego życia jest
              właśnie kosztownym luksusem. Okazuje się, że Niemcy załatwili to jednak dużo
              prościej - regulaminami, które chronią interesy WSZYSTKICH mieszkańców.
              • Gość: chudyy ochroniarz przeciw małym dzieciom? IP: *.ipartners.pl / 195.94.203.* 06.02.03, 09:22
                bo1 napisała:
                > Gość portalu: chudyy napisał(a):
                > > to ja wybieram to co nazywasz bałaganem
                > A ja wybieram dokładnie na odwrót. Znacznie bliższy jest mi opisany przez mm
                > model niemiecki. Tyle tylko, że ten mój wybór strasznie dużo mnie kosztował
                > niestety. Przeniesienie się z rozwrzeszczanego, brudnego blokowiska do
                cichego
                > mieszkania w spokojnym otoczeniu, to luksus, za który będę płacił jeszcze
                > przez bardzo wiele lat.

                Stawiawsz uproszczoną alternatywę blokowisko - twierdza dla bogaczy. Oprócz
                tego są całe rejony normalnych kamienic, niestety nielubianych przez komuchów.
                W takim otoczeniu mieszkałem na Grochowie, teraz na Saskiej Kępie, mnóstwo jest
                tego na Ochocie, Żoliborzu itd.

                kłaniam się

                p.s. poza tym jakoś rozmowa zdryfowała z opinii na temat dzieci, małych dzieci,
                bardzo niedorosłych, na kwestie bezpieczeństwa. Co to ma wspólnego, że dzieci
                bawią się na podwórku i hałasują czasem z tym, że nie można czuć się
                bezpiecznie jeśli na straży nie stroi gość z giwerą? Przed małymi dziećmi w
                takie miejsca uciekacie?
    • Gość: miregal historia z autopsji IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.03, 21:55
      jak bylam mala (jestem z wyzu 1982) to mieszkalam na blokowisku na ktorym
      dzieci darly sie nieustannie. ja takze. a poza tym uwielbialam kopac dolki i
      przykrywac je galeziami i trawa i mialam wielka nadzieje ze ktos w nie wpadnie
      i zlamie sobie noge - to byl szczyt moich marzen, serio. poza tym przestawialam
      butelki z mlekiem tak zeby Ci ktorzy mieli pelne mieli puste i odwrotnie. i
      uwielbialam wylewac ludziom wode na glowe z 6. pietra. uwielbialam gubic sie
      rodzicom i oklamywac obcych ludzi, ze jestem arabska ksiezniczka, i przebiegac
      prze ulice na czerwonym swietle.

      i cholera nie uwazam teraz zeby to bylo urocze.

      to ze dzieci maja fatalne maniery to nie znaczy ze wszystkich to ma zachwycac.

      ja np. poniewaz rodzice traktowali te wybryki wyrozumiale lubie teraz dzieci i
      nie mam sily gniewac sie na moje sasiadki (11 i 9 lat) kiedy ja akurat wkuwam
      do egzaminu, a one przez 3 godziny sluchaja Ich Troje. (chociaz jak juz wracam
      z tego egzaminu i jakis bachor wyje w autobusie przez 40 minut to mam ochote na
      nim usiasc :P ) ale nie uwazam, ze wszystkich innych powinno to rozczulac. a
      juz szczegolnie tych, ktorzy szacunek dla spokoju innych wyniesli z domu. ja
      jedyny solidny opierdol dostalam od rodzicow w wieku 6 lat za powiedzenie na
      Murzyna "czarnuch" i reaguje alergicznie na rasizm.

      pozdrawiam toleracyjnie i demokratycznie wszystkich

    • Gość: karen31 Re: Dzieci to zakała ludzkości IP: *.tns.pl 06.02.03, 11:02
      No to dwie scenki z mojego osiedla:
      1. Sobota, póżne popołudnie latem siedzimy z mężem na balkonie, 2 piętro. Mój
      sąsiad lat 16, z którym sąsiadujemy balkonami wystawił na swój balkon
      miniwieże, włączył muzykę techno, baardzo głośno i podzedł grać z kolegami w
      piłkę przed blokiem. Ucieklismy szybko z balkonu a w naszym mieszkaniu drżały
      szyby w oknach. Połowa ludzi mieszkających w okolicy powychodziła na balkony,
      nikt nie zwrócił gówniarzom uwagi, mój mąż w końcu zszedł na dół, bo panowie
      oprócz muzyki nic nie słyszeli i poprosił o wyłączenie muzyki.
      2. Też letnie popołudnie i my na balkonie. Kilka metrów od bloku jest taka
      metalowa zjeżdżalnia, na której dzieciaki zrobiły sobie zawody w bieganiu,
      który głosniej tupał tym większy ryk podziwu było słychać. W tupanie po kwałku
      blachy pieknie sie niosło miedzy blokami.
      O wrzaskach typu "Szyyymooon" pod oknami nawet nie wspominam. Poza tym moi
      sąsiedzi maja troje dzieci w wieku 9, 11, 13 lat i jakie stamtad wrzaski i
      trzaskanie nie wiadomo czym dochodzą to szkoda mówić. A im później tym
      głosniej. Nas w domu tez było troje, ale tak się nie zachowywaliśmy, choć nikt
      nas nie tresował. Rodzice po prostu nas wychowali tak żebyśmy zwracali uwagę
      nie tylko na siebie ale i na innych ludzi.
      Pozdrawiam
      K.
      • Gość: ................. Re: Dzieci to zakała ludzkości IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 06.02.03, 20:16
        Czyli wniosek jest prosty. Dzieci trzeba wychowywac wtedy kiedy
        samemu jest sie wlasciwie wychowanym, i nie rob komus tego, co
        tobie nie mile. Wol nie powinien tez zapominac jak cieleciem byl.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka