Dodaj do ulubionych

Lepiej być piątą niż żadną.......

25.02.03, 22:08
Kiedyś usłyszałam ten tekst od dziewczyny, która wychodziła za mąż za 4-
rokrotnego rozwodnika ( w dodatku z furą dzieci na karku )
Co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • anahella Re: Lepiej być piątą niż żadną....... 25.02.03, 22:13
      Ja to skomentuje tak: lepiej miec kogos kochanego, kto nas kocha niz go nie
      miec:) A z drugiej strony to mysle sobie ze jezeli mialabym sobie wybrac faceta
      okolo 40-tki to wolalabym rozwodnika albo wdowca niz kawalera - chyba ze mial
      nieformalny zwiazek. Bo facet w tym wieku bez zadnego doswiadczenia w zyciu
      partnerskim moze miec mnostwo zlych i trudnych do wyplenienia nawykow. pozdro
    • Gość: anty-big Re: Lepiej być piątą niż żadną....... IP: *.utaonline.at 25.02.03, 22:14
      zależy jak się wyląda i co mówi. Jak jedno i drugie szwankuje, to
      lepiej......... być piątą.
    • soczewica ale o co chodziło? 25.02.03, 22:22
      lyche1 napisała:

      > Co o tym myślicie?
      to zależy. lepiej być piątą żoną faceta z przeszłością niż niczyją żoną w
      ogóle, czy lepiej być piątą żoną faceta z rpzeszłością, niż w ogóle sie z nim
      nie żenić? ona przeczekała wszystkie żony bo "polowała" na konkretny
      egzemplarz, czy po prostu jest to jedyny jaki się trafił?

      bo jeśli z miłości nie liczą się te wcześniejsze, to w porządku, a jeśli
      ogólnie jedyny jaki się trafił, to jakś desperatka. ;)

      soczewica
      • aankaa Re: ale o co chodziło? 25.02.03, 22:43
        soczewica napisała:

        > a jeśli ogólnie jedyny jaki się trafił, to jakś desperatka. ;)

        a może całe otoczenie jej mówi / wmawia, że wolna kobieta to wstyd i poruta ;)
        • anahella Re: ale o co chodziło? 25.02.03, 22:48
          ja musze przyznac ze troche mnie denerwuja takie gadki ze jak brzydka to nie ma
          liczyc na kawalera, albo ze desperataka, albo ze to nacisk otoczenia. Wszsytko
          zalezy od wieku tej kobiety i jej osobistej potreby bycia w zwiazku. Jezeli ma
          dobrze po 30-tce to szuka faceta w swoim wieku (i nie ma tu znaczenia czy za
          nia sa juz jakies malzenstwa czy nie). Poza tym spotykalam sie z 36-letnim
          kawalerem. Kurde, nikomu tego nie zycze!!!!
          • soczewica Re: ale o co chodziło? 25.02.03, 22:54
            anahella napisała:

            > ja musze przyznac ze troche mnie denerwuja takie gadki [ciach]

            ja tylko rozważałam sobie różne opcje, z miłością włącznie


            > Poza tym spotykalam sie z 36-letnim
            > kawalerem. Kurde, nikomu tego nie zycze!!!!

            starokawalerskie nawyki? na czym to polega? :)

            soczew.
            • anahella Re: ale o co chodziło? 26.02.03, 01:18
              soczewica napisała:

              >
              > starokawalerskie nawyki? na czym to polega? :)

              No wiem ze to takie glupie slowo "starokawalerski".
              Ale chodzilo mi o to:
              Zbyt scisly zwiazek z matka. Matka jest pania domu, w ktorym mieszka, a nie
              mieszka z matka. Zamiast wrzucic brudy do pralki niesie je do rodzicow. A
              przeciez ma pralke! Jezeli nigdy nie mieszkal z kobieta inna niz matka, to nie
              wie ze zwiazek to szkola kompromisu. Kobiete czesto traktuje jak matke. Wiec
              opiekuj sie mna kobieto jak matka, a ja w zamian moge wyrzucic smiecie.

              Poza tym taki facet nigdy ci nie pojdzie do sklepu po podpaski, bo sie wstydzi.
              Bo nie mial okazji sie przekonac, ze menstruacja to taka zwykla rzecz. Jak
              facet mieszka wiele lat sam bez kobiety to trudno mu przyzwyczaic sie do jej
              obecnosci w domu. Moglabym pisac jeszcze dlugo;)

              Nie chce generalizowac, to sa tylko moje osobiste doswiadczenia z 36-letnim
              kawalerem.

              aha - tak bardzo sie utwierdzal w tym ze stan kawalerski jest super, ze jak
              pewnego dnia mi sie oswiadczyl zglupialam. na tym nie skonczylo sie moje
              oglupienie: tego samego wieczora uslyszlam, ze baby zyja tylko po to zeby bogu
              ducha winnych facetow zaciagac na sile wbrew ich woli do oltarza:> pozdro
        • soczewica Re: ale o co chodziło? 25.02.03, 22:52
          aankaa napisała:

          > a może całe otoczenie jej mówi / wmawia, że wolna kobieta to wstyd i poruta ;)
          ROTFL :)

          na głowie ruta - wstyd i poruta, hm? :)
          może jednak to zwyczajne uczucie - tak czy inaczej, gratulować odwagi tej
          dziewczynie, ewentualnie współczuć facetowi poprzednich żon; nie zawsze wina
          leży po stronie jąder ;P jednemu znajomemu zdarzył się ślub z okazji wmówionego
          mu dziecka, zakończony rozwodem. różnie bywa...

          soczew.
          • aankaa a o co chodziło 25.02.03, 22:56
            poprzednim czterem żonom, które z dziećmi zostały ?
            chciały dzieci bez chłopa plączącego się po domu ??
            facet "coś nie tego" ?

            co by nie było - pogratulować dziewczynie odwagi
            • soczewica może ściepa na dyplomy dla całej piątki? n/t 25.02.03, 22:59
              soczew
              • aankaa może ściepa na 25.02.03, 23:01
                chusteczki dla piątej (bo i szósta być może, facet wszak "obrotny") ;)
                • soczewica Re: może ściepa na 25.02.03, 23:06
                  aankaa napisała:

                  > chusteczki dla piątej (bo i szósta być może, facet wszak "obrotny") ;)

                  i jeszcze na samochód. damy komuś w drodze losowania.
                  • aankaa rozwiążmy sakiewki 25.02.03, 23:09
                    bo warto !!
                    (swoją drogą, chciałabym - za czas jakiś - przeczytać coś o tej szczęściarze)
                    • soczewica Re: rozwiążmy sakiewki 25.02.03, 23:12
                      aankaa napisała:
                      > (swoją drogą, chciałabym - za czas jakiś - przeczytać coś o tej szczęściarze)

                      ploteczki lubimy? :)

                      soczew.
                      • aankaa nie, to (czysta / niewinna) ciekawość 25.02.03, 23:14
                        jakże taki związek się rozwinie / utrzyma
                        • soczewica ehe... 25.02.03, 23:16
                          aankaa napisała:

                          > jakże taki związek się rozwinie / utrzyma

                          jedno drugiego nie wyklucza :) (plotki-ciekawość)
                          • aankaa no dobra, przyłapałaś mnie :( 25.02.03, 23:25
                            ale swoją drogą - skoro facet już cztery "zaliczył" to coś tu nie gra ...
                            (jedna-dwie-no, ostatecznie - trzy mogą być pomyłką, ale CZTERY ??)
                            • soczewica co się martwisz... :) 25.02.03, 23:27
                              ...każdy lubi wiedzieć co się dzieje w innych ogródkach

                              aankaa napisała:

                              > ale swoją drogą - skoro facet już cztery "zaliczył" to coś tu nie gra ...
                              > (jedna-dwie-no, ostatecznie - trzy mogą być pomyłką, ale CZTERY ??)

                              to socjalistyczne wyrobienie ponad normę przysłowia "do trzech razy sztuka" ;)

                              soczew.
                              • aankaa Re: co się martwisz... :) 25.02.03, 23:35
                                soczewica napisała:

                                > ...każdy lubi wiedzieć co się dzieje w innych ogródkach

                                przynajmniej na cudzych błędach można się czegoś o uprawie nauczyć ;)


                                > > ale swoją drogą - skoro facet już cztery "zaliczył" to coś tu nie gra ...
                                > > (jedna-dwie-no, ostatecznie - trzy mogą być pomyłką, ale CZTERY ??)
                                >
                                > to socjalistyczne wyrobienie ponad normę przysłowia "do trzech razy sztuka" ;)
                                >
                                > soczew.

                                i dalej - jak dzielni budowniczowie - 150% normy, 200% normy, 400% normy !!
                                • soczewica Re: co się martwisz... :) 25.02.03, 23:51
                                  aankaa napisała:

                                  >
                                  > i dalej - jak dzielni budowniczowie - 150% normy, 200% normy, 400% normy !!

                                  no nie no, bez przesady. jeszcze mu żyłka pęknie ;P
                                  • aankaa Re: co się martwisz... :) 25.02.03, 23:59
                                    soczewica napisała:

                                    > 150% normy, 200% normy, 400% normy !
                                    >
                                    > no nie no, bez przesady. jeszcze mu żyłka pęknie ;P
                                    >

                                    i jeszcze tak zostanie ;)
                                    masz rację, pora kończyć to dworowanie sobie z nieznajomej, bądź co bądź,
                                    osóbki :P
                                    • anahella Re: co się martwisz... :) 26.02.03, 01:31
                                      Eeee znam takiego stachanowca: zrobil zonie 11-tke dzieci a potem zostawil ja
                                      dla innej kobiety. Drugiej zrobil dwojke (ta miala juz dwoje z poprzedniego
                                      jej malzenstwa) i tez zostawil. Jezeli tamten 4-krotny zonkos jest ojcem dla
                                      swoich dzieci to wolalabym takiego niz tego, co ma razem 13-tke i dla zadnego
                                      ojcem nie jest. Aha, przez kilkanascie lat zwiazku z pierwsza zona utrzymywal
                                      dom. Jak sie rozwiodl to ani grosza alimentow nie zaplacil. Jak z druga zona -
                                      nie wiem. Wyladowal w sadzie za nieplacenie, ale w miedzyczasie okazal sie
                                      rencista, wiec go nie zamkneli. Pierwsza zona dostawala alimenty z jakiegos
                                      funduszu z kasy panstwa. Czesc z jego dzieci jest dorosla. Najstarsza corka
                                      (tej powodzilo sie najlepiej, ale zlotych jaj nie znosila) pomagala mu
                                      finansowo przez jakis czas, tak samo jak matce. Ale niestety owdowiala i sama
                                      zaczela miec problemy finansowe. Wtedy kochany tatus pozwal do sadu wszystkie
                                      swoje dorosle dzieci o alimenty.

                                      Pisze to dlatego, ze kazdy przypadek nalezy traktowac osobno. pozdro
    • lyche1 Re: Lepiej być piątą niż żadną....... 26.02.03, 07:21
      Może za mało danych podałam ale widzę że świetnie sobie poradziłyście:)))
      Dziewczyna była w wieku 24-lat a facet po 30-tce; ja oczywiście byłam
      tą "żadną". Była to uwaga rzucona dziewczynie na temat czy nie boi się że się z
      nią też rozwiedzie zostawiając z dzieckiem. Nie wiem jakie były ich dalsze losy
      mam nadzieję że jej miłośc wystarczyła im obojgu.
      • frisky2 Re: Lepiej być piątą niż żadną....... 26.02.03, 10:49
        lyche1 napisała:

        > Może za mało danych podałam ale widzę że świetnie sobie poradziłyście:)))
        > Dziewczyna była w wieku 24-lat a facet po 30-tce; ja oczywiście byłam
        > tą "żadną".

        No, ale przeciez juz nie jestes zadna, prawda?;)
    • losiu4 Re: Lepiej być piątą niż żadną....... 26.02.03, 07:51
      lyche1 napisała:

      > Kiedyś usłyszałam ten tekst od dziewczyny, która wychodziła za mąż za 4-
      > rokrotnego rozwodnika ( w dodatku z furą dzieci na karku )
      > Co o tym myślicie?

      Nie uwazam, ze jest w tym cos zlego. Jesli ona chce, on chce, dzieci nie maja nic przeciwko - jak
      najbardziej. Wtedy problemem (ktorego osobiscie nie uwazam za problem) bedzie jedynie tzw opinia
      srodowiska, zazwyczaj tym bardziej potepiajaca im mniejsza miejscowosc. Po co tarabanic sie
      samemu
      przez zycie skoro sie nie musi. No chyba ze ona ulegla presji otoczenia w kwestii np staropanienstwa
      Zakladam tutaj, ze mezczyzna chce utworzyc zwiazek i jest 'zyciowy'. Zalecalbym jedynie owej dziewczynie
      przypatrzenie sie z jakiego powodu rozwodzil sie 4x i jaki ma prawdziwy charakter (maly wywiadzik
      srodowiskowy)

      Pzdr

      Losiu
      • eremka Re: Lepiej być piątą niż żadną....... 26.02.03, 09:42
        Jak to sobie wyobrazasz "dzieci nie maja nic przeciwko"????? I ktore dzieci? Z
        pierwszego, drugiego, trzeciego czy czwartego zwiazku????
        • aankaa Re: Lepiej być piątą niż żadną....... 26.02.03, 09:53
          sądząc po wieku "oblubieńca" dzieci jeszcze maleńkie - więc głosu nie mają ;)
          • losiu4 Re: Lepiej być piątą niż żadną....... 26.02.03, 10:22
            aankaa napisała:

            > sądząc po wieku "oblubieńca" dzieci jeszcze maleńkie - więc głosu nie mają ;)

            Faktycznie, nie doczytalem. Ale mocno to zalezy od tego, o ile rzeczony chlop przekracza 30. Jesli dosc sporo,
            spokojnie moglby miec przynajmniej 2 kilkunastoletnich dzieci - a taki wiek jest najbardziej niebezpieczny.

            Pozdrawiam

            Losiu
        • losiu4 Re: Lepiej być piątą niż żadną....... 26.02.03, 10:12
          eremka napisała:

          > Jak to sobie wyobrazasz "dzieci nie maja nic przeciwko"?????

          Ano tak, ze nie maja zbyt wielkich obiekcji do nowej 'mamy'. A jak nie, to przynajmniej by przyjely to do wiadomosci
          nie
          grazac przy tym jakimis postepowaniami (auto)destrukcyjnymi.

          > I ktore dzieci?

          Najlepiej: wszystkie

          >Z pierwszego, drugiego, trzeciego czy czwartego zwiazku????

          Co do tego, z ktorego zwiazku dane dziecko pochodzi, to chyba najmniej istotne. W razie dalszych watpliwosci -
          sluze uprzejmie dalszymi wyjasnieniami

          Pzdr

          Losiu
          • eremka Re: Lepiej być piątą niż żadną....... 26.02.03, 10:37
            IMO wydaje mi sie, ze najbardziej zainteresowane sa dzieci z ostatniego
            zwiazku, bo "tieorieticznie" rzecz biorac traca najwiecej, te wczesniej
            porzucone juz sie chyba przyzwyczaily do specyfiki milosci ojcowskiej, ktorej
            doswiadczaja i chyba im wisi, kto zostanie n-ta zona ich papy.
            pozdrawiam
            • losiu4 Re: Lepiej być piątą niż żadną....... 26.02.03, 14:08
              eremka napisała:

              > IMO wydaje mi sie, ze najbardziej zainteresowane sa dzieci z ostatniego
              > zwiazku, bo "tieorieticznie" rzecz biorac traca najwiecej,

              Albo najmniej - jesli sa wystarczajaco mlode.

              > te wczesniej
              > porzucone juz sie chyba przyzwyczaily do specyfiki milosci ojcowskiej, ktorej
              > doswiadczaja i chyba im wisi, kto zostanie n-ta zona ich papy.

              Tez sie mozesz zdziwic. Moga byc w wieku nastu lat a wtedy przeszkadza wszystko. O ile male dziecko ma duze
              zdolnosci adaptacyjne, taki nastolatek, ktory jeszcze kilka lat temu szybciej akceptowal zmiany teraz moze zachowac
              sie inaczej. Moze tez wystapic sytuacja 'kropli przepelniajacej czare'. Dlatego wg mnie takie wazne jest by wszystkie
              dzieci co najmniej tolerowaly nowa osobe w ich otoczeniu.

              > pozdrawiam

              Rowniez pozdrawiam

              Losiu
    • Gość: małgosia Re: Lepiej być piątą niż żadną....... IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 26.02.03, 11:42
      nie mogłabym być tą piątą. Zdecydowanie wolę być żadną
    • lastka Re: Lepiej być piątą niż żadną....... 26.02.03, 14:50
      lyche1 napisała:

      > Kiedyś usłyszałam ten tekst od dziewczyny, która wychodziła za mąż za 4-
      > rokrotnego rozwodnika ( w dodatku z furą dzieci na karku )
      > Co o tym myślicie?

      No ja tutaj akurat bym się zastanowiła, 4 krotny rozwodnik, najpierw musiałbym
      dojść dlaczego się rozwiódł, ale gdyby to był raz to może bym pomyślała że to z
      winy żony chociaż uważam że za rozpad małżeństwa winne są obie strony chyba
      że...pan jest takim sobie bawidamkiem i skacze z kwaitka na kwiateki za każdym
      razem myśli, że to już napewno ta jedyna a potem okazuje się, że to nie ta ale
      tamata. Chyba jednak miałabym obawy że mnie też najpierw zapyli a potem odleci
      na inny kwaitek ;)))
      A swoją drogą to ciekawe czy chociaż był bardzo przystojny no i w takim wieku
      już 4 żony i fura dzieci no no...

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka