ticonderoga
31.08.06, 17:25
Znalazłam w sklepie superbuty. Ostatnia para. Nie miałam tyle kasy.
Zadzwoniłam do niego, a musicie wiedzieć, dla tych co nie są w temacie, że
mamy już romans parę miesięcy, powiedział, żebym jechała do domu, bo
spieszyłam się, a on za godzinę mi je kupi. Powiedziałam, że oczywiście oddam
mu kasę. Spotykamy się za parę dni, on mi daje buty, ja dziękuję i pytam, ile
mu wiszę - dla mnie to było pro forma, gdyż spodziewałam się, byłam pewna, że
powie, jak na faceta wykształconego i z klasą przystało, że powie NIC, a on
podaje sumę!!!!
Zaczełam się nad tym zastanawiac i faktyczmie... nigdy nic mi nie kupił, nie
dał. Fakt, że opłaca hotele, jak sie spotykamy. Ale kiedyś chciał mnie zabrać
do takiego a la komuna, myślałam, że on jaja sobie robi, ale on poważnie, na
szczescie nie było miejsc.
Zerwać z nim bo traktuje mnie strasznie?
Czy puścić wszystko w niepamięc i traktowac to jako test?