Dodaj do ulubionych

Problem...

05.03.03, 16:52
Witajcie,
mam dosyć deprymujący kłopot. Jesteśmy z mężem w trakcie urządzania
nowowybudowanego domu. Pochłonęło to wszystkie nasze oszczędności, tak że
nasza obecna sytuacja nie jest najciekawsza, żyjemy z dnia na dzień, a
wydatki czekają nas jeszcze spore - meble itd.
Tymczsem moja teściowa pochowała miesiąc temu swojego 3. męża - nie był on
ojcem mojego męża. Jest w depresji itd. Mąż obiecał zaprosić ją do nas na 2
tygodnie, aby zmieniła środowisko itd. Nie jest osobą biedną - ma teraz
emeryturę po mężu 1.200 zł. + comiesięczne dochody w kwocie 1.000 zł z
wynajmu mieszkania, czyli razem 2.200 zł na samotną emerytkę, której
potrzeby, umówmy się, są nieporównywalnie mniejsze od naszych, jest zdrowa,
ma wyremontowane, superwyposażone mieszkanie. Sprawa polega na tym, że
teściowa pomaga co miesiąc swojej córce a siostrze męża - która rzekomo
jest "biedna" (całe swoje dorosłe życie jest biedna i wymaga pomocy
finansowej) - daje jej, podejrzewamy, 1.000 zł. co miesiąc, a szwagierka ma
własny biznes i chwali się, że zarabia 5.000 miesiecznie (ma męza i 2
dzieci). Teściowa oznajmiła, ze po sowjej śmierci mąż nie dostanie nic,
ponieważ konto i mieszkanie przypadna szwagierce z racji tego, ze... jest
biedna. Teściowa zaszczyca nas swoimi wizytami - kolejna nadchodzi. Wymaga to
od nas: przywiezienia jej i odwiezienia naszym samochodem - razem ok. 200 km,
nie dokłada sie do niczego, pozera wszystko, co najlepsze bez zadnych
wyrzutow (poledwica, szynka, 2-daniowe obiady, owoce, słodycze, wszystko z
górnej pólki), wszystko bierze, jak swoje, ba! nawet kaze sobie kupowac bialy
chleb za nasze pieniadze (my jemy wylacznie razowy). Słowem - kazdy jej
przyjazd pochlania niebagatelne sumy - za benzyne nam nie zwraca, za
jedzenie - mowy nie ma, sama kupuje sobie dodatkowo slodycze i pochlania je w
niewyobrazalnych ilosciach u siebie w pokoju w nocy, kiedys wysypala sie z
jej torby cala fura opakowan. Pomijam juz fakt, ze podczas jej pobytu czuje
sie intruzem we wlasnym domu, jestem ciagle krytykowana, prowokuje awantury
miedzy nami, teraz zacznie sie grobowa atmosfera z racji pogrzebu
zaistnialego...
Co ja mam robic???
Obserwuj wątek
    • Gość: frisky2 Re: Problem... IP: *.axelspringer.com.pl 05.03.03, 16:55
      Ale mnie ubawilas:) Nie ma to jak przeczytac cos wesolego po poludniu..
      • lakszmi Re: Problem... 05.03.03, 17:01
        mnie wcale nie jest do smiechu, wiesz? Czy my jestesmy instytucja charytATYWNA
        DLA CWANIAKOW I DARMOZJADOW, W DODATKU NIESYMPATYCZNYCH I SKRAJNIE
        ZMATERIALIZOWANYCH???
        Tesciowa tymczasem szwagierce za wszystko placi - za podwiezienie 10 km - kasa
        za benzyne, za obiad zjedzony u niej - kasa itd.
        Co w tym smiesznego? I w dodatku wiecznie maja do nas pretensje, ze nie
        dzielimy sie z nimi pieniedzmi - no to juz zakrawa na szczyt bezczelnosci! Nie
        uwazasz?
        Lakszmi
        • tse-tse Re: Problem... 05.03.03, 17:03
          lakszmi napisała:

          > mnie wcale nie jest do smiechu, wiesz? Czy my jestesmy instytucja
          charytATYWNA
          > DLA CWANIAKOW I DARMOZJADOW, W DODATKU NIESYMPATYCZNYCH I SKRAJNIE
          > ZMATERIALIZOWANYCH???
          > Tesciowa tymczasem szwagierce za wszystko placi - za podwiezienie 10 km -
          kasa
          > za benzyne, za obiad zjedzony u niej - kasa itd.
          > Co w tym smiesznego? I w dodatku wiecznie maja do nas pretensje, ze nie
          > dzielimy sie z nimi pieniedzmi - no to juz zakrawa na szczyt bezczelnosci!
          Nie
          > uwazasz?
          > Lakszmi

          ale ty jestes chytrus...sknera nie z tej ziemi, nawet kęsy matce swego meza
          liczysz..
          • lakszmi Re: Problem... 05.03.03, 17:09
            a kim ona jest w takim razie?
            mamy takie wydatki ze glowa mala a ona w najlepsze zwala nam sie na glowe i
            wszystko pod nos za friko, prawda? Jest niesympatyczna cwaniara, i to ona wg
            mnie jest chytrusem i materialistka! A co powiesz na taki kwiatek - obiecala
            nam: nowy serwis, nowy garnitur mezowi, nowa posciel. koldre i poduszki na
            imieniny - sto razy kazala sobie za to dziekowac i calowac po rekach a
            tymczasem w ogole nie wywiazuje sie z obietnic i nie ma zamiaru ich realizowac!
            Maz sam mi powiedzial - ty wiesz, ze ona tego nie kupi, a dziekowac sobie
            kazala, prawda? Po rekach ja calowalam! na to ja, on - nooo, cala matka, ja: no
            to ja jej przypomne, dla zasady, on: chyba oszalalas! powie ci, ze ona nigdy
            czegos takiego nie mowila...
            I co Wy na to?
      • tse-tse Re. 05.03.03, 17:02
        Gość portalu: frisky2 napisał(a):

        > Ale mnie ubawilas:) Nie ma to jak przeczytac cos wesolego po poludniu..

        lakszmi, chleba bialego swojej tesciowej zalujesz?
        • lakszmi Re: Re. 05.03.03, 17:04
          nie, nie zaluje, wiesz? Pod warunkiem, ze:
          - bedzie sie dokladala do jedzenia tak, jak to robi siedzac u swojej coreczki
          - bedzie nam zwracala kase za benzyne
          - bedzie nam dawala co miesiac 1.000 zł "zapomogi"
          - oglosi nas jedynymi spadkobiercami
          • tse-tse Re: Re. 05.03.03, 17:05
            lakszmi napisała:

            > nie, nie zaluje, wiesz? Pod warunkiem, ze:
            > - bedzie sie dokladala do jedzenia tak, jak to robi siedzac u swojej coreczki
            > - bedzie nam zwracala kase za benzyne
            > - bedzie nam dawala co miesiac 1.000 zł "zapomogi"
            > - oglosi nas jedynymi spadkobiercami

            wiesz, wspolczuje tesciowej takiej synowej...
    • asma1 Re: Problem... 05.03.03, 17:06
      A może Twój mąż mógłby ze swoją mamą po prostu porozmawiać o tym wszystkim co
      tu piszesz (tyle,że może troszkę delikatniej, żeby starsza pani się za bardzo
      nie obraziła)
      • tse-tse Re: Problem... 05.03.03, 17:12
        asma1 napisała:

        > A może Twój mąż mógłby ze swoją mamą po prostu porozmawiać o tym wszystkim co
        > tu piszesz (tyle,że może troszkę delikatniej, żeby starsza pani się za bardzo
        > nie obraziła)
        Lakszmi...
        A mnie zastanawia jedno, czy za to, ze wychowała, wykarmiła, wykształciła
        syna,a twego meza...nie nalezy jej się szacunek, wdzieczność i gościna za
        darmo?

        a tak poza tym, moze tak na przyjazd tesciowej zamiast wypełniac lodówke
        zarciem jak to okreslilas z wyzszej pulki, kupisz cos tańszego- pasztetowa,
        salceson do tego ogorek kiszony itp... Moze wtedy, gdy tesciowa naje sie
        tanszym kosztem, nie bedzie ci tak stawala jej obecnośc w gardle.

        • lakszmi Re: Problem... 05.03.03, 17:25
          wychowala? no i co z tego - skoro sie decyduje na posiadanie dzieci to chyba
          jest rzecza naturalna, ze trzeba wychowac wykarmic itd, a z tym wyksztalceniem
          to chyba przesadzilas - sugerujesz, ze to tesciowa zdala za meza mature i zdala
          125 egzaminow na studiach? Nie badz smieszna. Poza tym - jakbym slyszla
          tesciowa - wyksztalcilam, wychowalam terefere blablabla, wrrrr...
          i jeszcze jedno - tesciowa nigdy nie pracowala, zawsze umiala sprytnie uwiesic
          sie cudzego ramienia - pochowala 3 mezow, ojciec meza byl dyrektorem duzej i
          znanej firmy, i to on od rana do wieczora zacharowywal sie na smierc, aby
          dzieciom niczego nie brakowala i to tesciowa, ten darmozjad i nieuk, za przez
          tescia wypracowane pieniadze beztrosko pobierala calkiem spora emeryture, tak
          ze mnie nie irytuj nawet!
      • rose2 Re: Problem... 05.03.03, 17:15
        Ja mysle, ze tesciowa jest po prostu nieuswiadomiona. Trzeba jej przemowic do
        rozsadku i w tym przypadku powinien to byc Twoj maz (na pewno nie Ty bo
        bedziesz intruzem). Moze faktycznie kiedys siostra Twojego meza miala problemy
        finansowe (jest mlodsza?), a poza tym matki zawsze finansowo beda sie bardziej
        martwily o corki bo tak sie juz utarlo, ze facetom w zyciu jest latwiej. Zaloze
        sie, ze siostra nic innego nie robi tylko marudzi w kwestii pieniedzy, a Twoj
        maz siedzi cicho co jest jednoznacznie odebrane jako brak problemow. A moze
        zmusic siostre do zaproszenia mamusi, chociaz to tez moze wplynac negatywnie na
        Wasz wizerunek. Ona biedna mnie zaprasza, a wy macie dom i nic. Delikatna
        sprawa. Najlepiej gdyby przy rodznnych spotkaniach Twoj maz zaczal mowic glosno
        na temat Waszych problemow, skutecznie zagluszajac swoja siostre.
    • Gość: frisky2 Re: Problem... IP: *.axelspringer.com.pl 05.03.03, 17:08
      Smieszy mnie to, ze tu opisujesz sczegolyn (zwlaszcza z ta szynka czy
      poledwica), a powinnas to powiedziec tesciowej
      • lakszmi Re: Problem... 05.03.03, 17:11
        smiesz cie? a dlaczego? ja od niej nigdy obiadu nie dostalam, ba! jak do niej
        jedziemy, to my przywozimy jedzenie, gdyz inaczej caly dzien bysmy glodowali!
        Nie wspomne o tym, ze porownujac dochod na czlonka rodziny i wydatki adekwatne
        na czlonka rodziny, to jej w kasie zostaje o wiele wiecej niz nam - dlaczego
        mamy ja utrzymywac, do cholery?!?
        • tse-tse Re: Problem... 05.03.03, 17:14
          lakszmi napisała:

          > smiesz cie? a dlaczego? ja od niej nigdy obiadu nie dostalam, ba! jak do niej
          > jedziemy, to my przywozimy jedzenie, gdyz inaczej caly dzien bysmy glodowali!
          > Nie wspomne o tym, ze porownujac dochod na czlonka rodziny i wydatki
          adekwatne
          > na czlonka rodziny, to jej w kasie zostaje o wiele wiecej niz nam - dlaczego
          > mamy ja utrzymywac, do cholery?!?

          to powiedz jej to, jedyna rada.
        • Gość: frisky2 Re: Problem... IP: *.axelspringer.com.pl 05.03.03, 17:24
          lakszmi napisała:

          > smiesz cie? a dlaczego? ja od niej nigdy obiadu nie dostalam, ba! jak do niej
          > jedziemy, to my przywozimy jedzenie, gdyz inaczej caly dzien bysmy glodowali!
          > Nie wspomne o tym, ze porownujac dochod na czlonka rodziny i wydatki
          adekwatne
          > na czlonka rodziny, to jej w kasie zostaje o wiele wiecej niz nam - dlaczego
          > mamy ja utrzymywac, do cholery?!?

          Lakszmi, nie pytaj nas, spytaj siebie
    • lyche1 Re: Znów przypomniał mi się św. pamięci dziadek 05.03.03, 17:16
      W wieku 8-10 lat mama wywiozła nas do dziadków na wakacje. Zaraz pierwszego
      dnia dostaliśmy na śniadanie kluski lane na mleku. Oczywiście nie
      przyzwyczajeni do takiego jedzenia zgodnie odmówiliśmy. Dziadek powiedział że
      nie ma niczego innego; więc bez śniadania polecieliśmy się bawić. Głód
      przygnał nas o 12-tej ale nadal do jedzenia były tylko kluski. Oczywiście
      zgodnie stwierdziliśmy że nie zjemy ich, tym bardziej że pojawił się wstrętny
      korzuch.
      Oczywiście na obiad dostaliśmy do dyspozycji poranne kluseczki - które tym
      razem smakowały nam wyśmienicie i nawet korzuch nam nie przeszkadzał.
      Nie myślcie tylko że dziadek mój był sadystą - do dziś pamiętam tę lekcję.
      Na następny dzień rano otrzymaliśmy już inne danie - bardziej przypadające
      nam do gustu ale już nigdy nie kręciłam nosem nad tym co ktoś mi z dobrego
      serca zaoferował :))
    • czarna33 Re: Problem... 05.03.03, 17:22
      A mnie sie wydaje ,ze przemawia przez ciebie zazdrosc,ze szwagierce pomaga a
      wam nie.Ale z tego co piszesz to powinnas sie cieszyc ze jestescie
      samowystarczalni.
      Ktos juz tu napisal,zebys poczestowala ja artykulami z nizszej polki i tu sie
      zgodze,po prostu powiesz jej ze macie problemy finansowe i zywicie sie w taki a
      nie inny sposob.
      • lakszmi Re: Problem... 05.03.03, 18:13
        nie mam najmniejszego zamiaru odzywiac sie przez 2 tygodnie gorzej, niz na co
        dzien tylko dlatego, ze Jasni Pani Tesciowa przyjezdza do nas.
        nie, nie jestem zazdrosna o to, ze pomaga corce - ktora wcale nie jest biedna
        tylko taka nieszczesnice z sieibe robi - jak mozna byc "biedna" majac 6.000 zł.
        miesiecznie?!? Irytuje mnie cwaniactwo i bezczelnosc. Nam nigdy w niczym nie
        pomogla. Wiesz, co maz dostal na nowa droge zycia? telewizor... No comment...
      • aankaa do Lakszmi 05.03.03, 18:18
        Propozycja karmienia artykułami z niższej półki (to tylko dwa tygodnie,
        przeżyjecie) jest całkiem dobra. Jeżeli teściowa umie gotować, i "z gwoździa
        smakołyk przyrządzi". Chyba, że i kuchnię omija. Wtedy Twoje pole :)
        Przecież nie zamieszka u Was na stałe. Wytrzymaj, to matka Twojego.

        (a sączyć wieczorami do jej ucha o finansowych kłopotach urządzania domu, to
        inna sprawa)

        Trzymaj się !
        • lakszmi aankaa! 05.03.03, 18:25
          wiesz, cała sprawa oprócz watku materialnego głównie opiera się na tym, iż
          teściowa mnie nie znosi w zakamuflowanej formie: przykłady? proszę bardzo, jej
          bezpodstawnego, acz uszczypliwego "czepiania się"
          - kto to widział jeść ciągle czarny chleb - tzn., że ja chcę jej synlka otruć?
          zaszkodzić mu?
          - przecież sałata to trucizna, w telewizji mówili! - komentarz a propos kanapek
          z warzywami i polędwicą na śniadanie
          - co mi tu latasz z gołym tyłkiem! - w moim domu!!! podczas gdy wybiegłam w
          jakiejś pilnej sprawie za męzem rano, jak wychodził do pracy w stringach i
          krótkiej, do bioder koszulce...
          I co Ty na to?
          • aankaa Re: aankaa! 05.03.03, 18:33
            lakszmi napisała:

            > I co Ty na to?

            przeszłam i to. Jestem (ładnych) kilka lat po rozwodzie. Z ex lubimy się, jest
            całkiem fajnie. Ale Jego Mama wpadając do mnie z wizytą ZAWSZE zauważy coś
            nowego. Nieważne, kto to zrobił, jakim / czyim (czytaj: moimi braćmi) kosztem -
            komentarz jest jeden: no tak, tobie to się powodzi...
            I jak ja mogę, mało śmiem, kasy na dzieci się domagać ?!?!?
          • Gość: Frydka rozumiem Cię IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.03.03, 18:39
            Rozumiem Cię doskonale. Mam w rodzinie taką sytuację. Teściowa ma większe
            dochody na siebie samą niż my na nas, ale to ona zawsze płacze, że nie ma
            pieniędzy, choć mieszkanie urządzone pierwsza klasa, a my młodzi na dorobku.
            Teściowa pomaga swoim dzieciom, ale nie mojemu mężowi, bo dobrze wykształcony i
            nigdy nie skomle, ze nie ma kasy. Nie to co reszta jej darmozjadów - dzieci,
            które tylko czekają, aż teściowa im coś "rzuci", tzn. kasa, wałówka, nowy
            sprzęt. A jak nie to zaraz jest, że mamusia nic im nie chce dać, a sama tyle
            ma. Oni także zarabiają, tylko masę kasy przepuszczają na papierosy, alkohol,
            zabawy, huczne święta typu imieniny, urodziny. Coś jak ludzie z artykułu o
            Marioli B. Żal mi trochę teściowej, że tak jest wykorzystywana przez pazerne
            dzieci po 40-tce, ale z drugiej strony wku... mnie, że nie do końca chce to
            zauważyć i to, ze jak potzrebuje pomocy, to my z nią przychodzimy, a
            nie "dzieci", którym wiecznie do wszystkiego dokłada.
    • glonik Re: Problem... 05.03.03, 18:27
      Jestem przerażona twoją roszczeniowością i egotyzmem. Gdyby Was naprawdę nie
      było stać, to w lodówce nie byłoby lepszej wędliny. Wyliczanie każdego kęsa
      budzi moje obrzydzenie. Ciekawe jaką TY będziesz teściową...? Telewizor to
      mało???? To ja chyba głupia jestem i naiwna....
      • lakszmi gloniku! 05.03.03, 18:32
        a jej postawa Cię nie oburza? To stara, wyrachowana cwaniara, której nawet
        na ... telefon do syna za 35 groszy za 1,5 minuty nie stać (!!!), a podczas
        rozmowy, gdy np. polecam jej farbę do włosów z górnej półki i mówię, ze jest
        droga, że kosztuje 35 złotych, ona na to: a co to jest 35 zł.! No przecież
        człoweika szlag może trafić! Córce pomogła kupić mieszkanie, urządziła je,
        pomaga jej co miesiąc, nic od niej nie otrzymując, a od nas ciągnie w niepojęty
        sposób! Bez oporów!
        Mam nadzieję, ze nie będę nigdy teściową - nie mamy dzieci i mieć nie
        zamierzamy.
        • aankaa Re: gloniku! 05.03.03, 18:37
          lakszmi napisała:

          > Mam nadzieję, ze nie będę nigdy teściową - nie mamy dzieci i mieć nie
          > zamierzamy.

          nie zarzekaj się. Dzieci to, wbrew panującym (nawet na forum) opiniom, to fajna
          sprawa. Chyba, że boisz się, że "geny teściowej" się ujawnią. Ale i z tym da
          się walczyć. Małe - można przekabacić na swoją stronę; większe - już nie będą
          znały "pierwowzoru"
          • lakszmi Re: gloniku! 05.03.03, 18:40
            raczej obawiam sie wyjscia na swiatlo dzienne genow mojej matki, ktorej nie
            cierpie i z ktora nie widzialam sie 5 lat, tyle, ile krzywd mi wyrzadzila ta
            kobieta w moim zyciu, to jeszcze od nikogo nie otrzymalam...
            • aankaa ale się porobiło 05.03.03, 18:47
              nie wiem ile masz lat, jak zaplanowałaś swoje życie. Ale patrzenie na własnych
              (i Twojego) rodziców nie jest najlepszym rozwiązaniem. Przecież w każdym/każdej
              z nas tkwi jedno postanowienie: tego nie powtórzę. To normalne. Moja Mama
              miała "piękne przekleństwo": oby wasze dzieci były takie jak wy. I to już
              jest "wskazówką" (pod warunkiem, że skleroza nie dopadła) jak NIE postępować. I
              cały czas to pamiętam, cały czas realizuję. I powiem Ci coś: jestem dumna ze
              swoich Dzieci (dotychczas nie popełniły żadnego z MOICH błędów. Swoje, owszem)
            • glonik Re: gloniku! 05.03.03, 18:48
              Lakszmi, a więc i Twoja Matka też jest zła? Nie zastanawiasz się czasem nad
              tym, skąd wokół Ciebie tylu złych i niedobrych ludzi? I, jak rozumiem, Ty sama
              bez wad jesteś, bo ujawnią sie geny Twojej Mamy, nie Twoje....oj...
              • lakszmi Re: gloniku! 05.03.03, 18:56
                nie znasz mnie, mojej matki i mojego zycia wiec zamilknij lepiej
                tak, geny mojej matki, posrednio, a bezposrednio moje, naturalnie, co nie jest
                przeciez moja wina, tzn. fakt, ze mam geny takie a nie inne czyli mojej matki
                wlasnie.
                nie uwazam sie za osobe idealna.
                to domena mojej tesciowej - non stpo slysze np. jakim ja jestem dobrym
                czlowiekiem! to o sobie samej tak mowi, albo do meza: ty wiesz, ze tak jak mama
                to nikt cie nie kocha i nie bedzie kochal, przy mnie z debilno-szelmowskim
                usmieszkiem...
                Boze!!!!
                • glonik Re: gloniku! 05.03.03, 18:59
                  Rzeczywiście zamilknę. Piszesz, że Cię nie znam...ależ poznaję właśnie...i
                  dlatego zamilknę, życząc odrobiny refleksji nad samą sobą.
        • Gość: maja Re: gloniku! IP: *.80-202-238.nextgentel.com 05.03.03, 18:46
          Njlepiej odworc sie od niej i calej tej beznadziejnej, glupiej rodzinki w
          ktora sie wzenilas. Nie bedzie cie zal sciskal ze szwagierka dostaje pieniazki
          a Ty nie, ani cie Tesciowa draznic nie bedzie. Twarda jestes i sobie
          poradzisz. Nawet na meble uda sie przyoszczdzecic jakbys tak z tej poledwiczki
          zrezygnowala i troche serkiem bialym poodzywiala.
          Wszystko da sie pogodzic.

          czy nie jestes moze jedynaczka?
          • lakszmi Re: gloniku! 05.03.03, 18:52
            nie, nie jestem jedynaczka.
            masz racje - najchetniej tak zrobilabym, zero kontaktu z pasozytami i
            cwaniakami, ktorzy zazdroszcza nam tego, ze lepiej nam sie zycie ulozylo, niz
            im, gdyz np. uczylismy sie, a oni nie, jestesmy ambitni i do wszystkiego
            doszlismy wlasna praca!
            Nie mam zamiaru dzielic sie czymkolwik z osoba, ktora jak pasozyt zeruje na nas
            nic nie oferujac w zamian.
            Aha, teraz podobno wybiera sie do swojej szwagierki z wizyta - osoby bardzo
            majetnej, posiadajacej 2 domy itd. i co slysze? jedzie tylko na tydzien, bo nie
            wypada tak komus na glowie siedziec - nam wypada, za darmo, nawet 2 tyg.! -
            i ... bierze ze soba pieniadze na utrzymanie, bo przeciez woda, energia,
            jedzenie itd. szkoda, ze na identyczny pomysl nie wpada przesiadujac u nas
            srednio 1 tydzien w miesiacu!
            • Gość: ala Re: gloniku! IP: *.80-202-238.nextgentel.com 05.03.03, 19:06
              wiesz co? mialam z czyms podobnym do czynienia ostatnio podczas wizyty u mnie
              mojej mamy i cioci. Jestem swieza mezatka, dom w remoncie, mieszkamy za
              granica gdzie ceny sa 3-krotnie wyzsze niz w Polsce, ja jeszcze nie pracuje
              itd. No ale zaprosilam je do siebie, maz nalegal abym tak zrobila, zebym sie
              nie przejmowala, ze jakos sobie skromnie poradzimy.
              Poprsilam je o przywiezienie o ile mozliwe jakis polskich ( tanszych i niebo
              lepszych) wedlin, jakies serki itd. Owszem przywiozly sporo tego...
              I do czego zmierzam? Do ciotki, ktora po powrocie do Polski obrobila mi d.. w
              rodzince jak to ona strasznie musiala u nas glodowac,ze tyle wedlin przywiozla
              a jadla tylko chleb z dzemem ( na sniadanie miala do wyboru ser, wedliny,
              warzywa i dzem - nikt jej do tego dzemu nie zmuszal), jaka ja dla nie straszna
              jestem bo kazalam za bilety placic ( raz ja poprosilam czy nie ma drobnych na
              bilet autobusowy, ba ja juz nie mialam!), ile to ona mi dala w dziecinstwie a
              teraz spotyka sie z takim traktowaniem itd itp.., ze ona tutaj w gosci
              przyjechala a nie gotowac i gary myc, itd.
              a najgorsze ze ona to wszystko wykrzyczala, wypomniala mojej matce i potem
              powtarzala rodzince. A do mnie byla milutka, slodziutka i zachwycona!
              Nie potrafila chyba spojrzec swiezo na nasza sytuacje, maz moj kokosow nie
              zarabia, zyjemy od wyplaty do wyplaty ( czasem pozwalamy sobie na wyjazd na
              narty do rodzinki), jemy glw mieso mielone i warzywa itd. Ja tez naleze do w
              miare oszczednych osob ( chyba ze trafie suuper wyprzedaz:) ) itd. Ona
              przyzwyczajona do lepszego zycia, pani prawnik.

              Koncze te wywody i jeszcze jedno - mam do tego swoja teorie, ze pewnie ja zal
              sciskal i czula zal ze jej sporo ode mnie starsze dzieci sobie zycia nie
              potrafia w nijak ulozyc ( mimo pieniedzy rodzicow), a mnie sie jakos udalo.
              Naprawde dobry maz i wspaniali tesciowie nie wtracajacy sie za duzo, ale z
              drugiej strony gotowymi pomoc w wiekszych, naglych wydatkach, pomogli m.in
              przy zyrowaniu kredytu na dom i prz jego powolnemu (bbb powolnemu) remoncie.

              pzdr
    • czarna33 Lakszmi 05.03.03, 18:39
      Jak dlugo jestescie malzenstwem?
      • lakszmi Re: Lakszmi 05.03.03, 18:42
        5 lat
        pzdr.
        • aankaa do Lakszmi 05.03.03, 19:11
          a nie próbowałaś porządnie się z teściową pożreć ? Tak, żeby nie miała ochoty
          Cię widzieć ? Może to jest metoda. Owszem, wpadnie, ale długo "nie zagrzeje".
          Chyba, że problemem będzie Twój mąż (ukochany ?? synek).
          Jeżeli "aż takie uczucia" w Tobie wzbudza, spróbuj. Gra warta świeczki
        • megy Re: Lakszmi 05.03.03, 19:25
          lakszmi napisała:

          > 5 lat
          > pzdr.


          wspolczuje Tesciowej z calego serca;
    • Gość: miregal pozbadz sie tej baby, zwiewaj, IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 05.03.03, 19:06
      ogolnie sie przed nia ratuj, my problem takiej "nieszczesliwej matki-emerytki"
      juz przerobilismy w rodzinie, scislej mowiac moj ojciec i jego 3 braci, wniosek
      jedyny: przed "nieszczesliwa matka-emerytka" ratuj sie, kto moze!

      normalnie jestem zwolenniczka wybaczenia i milosierdzia i takich tam, ale na
      takich nie ma ratunku, to nie skrzywdzone niewiniatka, to bezlitosne toksyczne
      potwory.

      pozdro
    • lavazza Re: Problem... 05.03.03, 19:06
      Tak czytam, czytam i myślę, że po prostu, zwyczajnie jesteś złym człowiekiem...
      Przepraszam, może się mylę, może to o czym piszesz nie jest prawdą, może
      wymysliłaś wszystko żeby wzbudzić dyskusję. Mam nadzieję że tak jest. Niczego
      nie cenisz? Niczego nie szanujesz? Niczego nie kochasz...? To co piszesz jest
      nieprawdopodobnie wredne i zawistne.
      Jeśli jednak piszesz prawdę życzę Ci żeby życie dało Ci sporego kopa w tyłek
      który wtłoczy w Ciebie odrobinę człowieczeństwa. Na dzieci faktycznie na razie
      nie decyduj się, dla ich dobra...
      pozdrawiam mimo wszystko
      L.
      • Gość: Lena Re: Problem... IP: 80.48.96.* 05.03.03, 20:23
        Myśle,że lakszmi trochę nerwy puściły. Pewnie nazbierało się trochę /albo
        więcej niż trochę/ niesnasek, niedomówień. Nie chodzi o szynkę, polędwiczkę,
        benzynę ale o całokształt. Nie macie ze sobą żadnego kontaktu, żadnej więzi.
        Nie wiem, lakszmi jak postąpisz i nawet nie wiem jak postąpiłabym na Twoim
        miejscu tym bardziej,że ja też mam "obcą" teściową. Jesteśmy z mężem
        długoletnim małżeństwem /dobrym/ więc staram się nie pamiętać teściowej
        rozbijania naszego małżeństwa, wrogich podchodów i stałych bezpardonowych prób
        wciągnięcia mnie w walkę o uczucia jej synka /w co nigdy nie dawałam się
        wciągać/, zapraszam ją do mnie, obsługuję, karmię, kupuję sukienki, masuję jej
        obolałe ręce /problemy z krążeniem/ ale ... nie potrafię popatrzeć na nią jak
        na bliską osobę i nigdy nie porozmawiam z nią "od serca". Nie ufam jej. Czasem
        myślę,że gdybym na początku odpłaciła jej takim samym zachowaniem jakie ona
        prezentowała to pewnie nie odzywałybyśmy się od wielu lat i oszczędzone byłoby
        mi wiele przykrosci z jej strony. Problem w tym ... że ja nigdy nie zachowam
        się w chamski sposób, nie zejdę poniżej określonego poziomu. Pewnie Ty też
        wygadasz się tu na forum, zazgrzytasz zębami a i tak przyjmiesz tą "obcą"
        kobietę do siebie, ugościsz i puścisz mimo uszu jej "dobre rady". Zastanów się
        czy jest jeszcze szansa na choć trochę serdeczności.
        • Gość: puchatek Re: Problem... IP: *.waw.cdp.pl / 172.30.1.* 06.03.03, 09:25
          A ja myślę, że lakszmi sobie tę historię
          wymyślił/ła,
          myślę też, ze jest zupełnie kimś innym niż
          osoba za którą się podaje.
          I nie rozumiem jednego,
          jak takie obrzydliwe, ziejące jadem i nienawiścią
          posty mogą sie spotykać ze zrozumiem innych
          ludzi,
          ja chyba jestem jakaś dziwna...
          pozdr
          • glonik Re: Problem... 06.03.03, 10:47
            Nie wszyscy, Puchatku, nie wszyscy, co zresztą też jako napaść jest odbierane.
            Pozdrawiam.
          • lakszmi Puchatku! 06.03.03, 12:48
            Nie wymyslilam
            nie jestem nikim innym
            i gdzie jest owa zarzuczana mi nienawisc i zianie jadem? Dlaczego wiekszosc z
            Was widzi wine we mnie, oskarza mnie o chciwosc i skapstwo, natomiast na
            podstawie mojej relacji nie padaja sady o pejoratywnym zabarwieniu nt. mojej
            tesciowej? To doprawdy zdumiewajace, a co najmniej zastanawiajace...
            Pzdr. L.
      • lakszmi Moja ulubiona kawo! 06.03.03, 12:55
        Nie dziekuje za tak obrzydliwe zyczenia - pozostaje mi jedynie miec nadzieje,
        ze owe zyczenia po tysiackroc wroca do Ciebie...
        Skoro ja jestem zlym czlowiekiem, to, rozumiem, moja tesciowa jest aniolem w
        ludzkim ciele?
        Owszem, szanuje i kocham, wyzsze uczucia nie sa mi wbrew pozorom obce,
        natomiast z cala stanowczoscia moge stwierdzic, ze owe uczucia wyzsze sa
        calkowicie obce mojej tesciowej - oto przyklad: przed wyjsciem za maz po raz
        trzeci - tylko dla pieniedzy, zeby bylo jasne, po prostu sp. mial wysoka
        emeryture - tesciowa wciaz plakala i ciagle slyszelismy, jaka to ona jest
        samotna, pomimo tego, ze jej corka mieszka w sasiednim bloku, z mezem i
        wnukami, ze cierpi na depresje itd. zazyczyla sobie wobec tego rasowego psa z
        rodowodem na urodziny - szwagierka oznajmila nam, iz mamy zaplacic 700 zl, bo
        mama nie bedzie samotna i potem bedzie miala kase ze sprzedazy szczeniakow.
        Oczywiscie kupilismy. Po pol roku pies wyrosl, ona zaczela miec go dosyc,
        nazekac, ze musi wychodzic na spacery a ten ja ciagnie a ona z kolei nie ma
        sily itd, tak, jak by o tym nie wiedziala przed kupnem! Ostateczna decyzja -
        ona nie chce tego psa i w takim razie trzeba go ...uspic. No trudno...
        Pzdr. L.
    • soczewica Rozwiazanie... 06.03.03, 10:38
      przychodzi mi do głowy kilka wrednych rzeczy, zwłaszca, że jestem świeżo po
      walce z emerytkami w tramwaju.
      powiedzcie babci, że samochód sie zepsuł. jak chce, niech przyjedzie sama, albo
      podrzuci pieniądze na naprawę (jak chwyci, to będą pieniądze na utrzymanie
      teściowej przez czas jej pobytu). Powinno się udać - przecież wybudowaliście
      dom, to jest studnia bez dna (moi znajomi sprzedali dwa mieszkania, żeby mieć
      ten wymarzony dom, i kiszka. nadal w stanie niewykończonym, w dodatku ojciec
      rodziny ciężko zachorował i nie może pracować, więc na wykończenie - łazienka,
      schody, ocieplenie - nie starcza. w zimie grzeją na pół gwizdka, i prawie nie
      krozystają z telefonu).
      Ewentualnie już w domu gotujcie nadal tak, jak gotowaliście, a na pretensje
      teściowej odpowiedzcie zgodnie z prawdą: nie stać nas na to.

      btw: jak mąż się zapatruje na kwestię?

      socz.
      • lakszmi Soczewico! 06.03.03, 12:45
        Witaj,
        maz po rozmowie ze mna calkowicie mnie popiera.
        Pzdr.
        • soczewica Re: Soczewico! 06.03.03, 13:42
          lakszmi napisała:

          > Witaj,
          > maz po rozmowie ze mna calkowicie mnie popiera.
          > Pzdr.


          no to obujać świekrę że auto zdechło i po sprawie.
          :P

          soczew.
    • ciotka_dobra_rada Re: Problem... 06.03.03, 15:44
      kto nie poznal w swoim zyciu takiego potwora jak twoja tesciowa
      ten cie nigdy nie zrozumie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka