Dodaj do ulubionych

jakie są za a jakie przeciw posiadaniu jedynaka?

07.03.03, 11:36
Jakie waszym zdaniem są za i przeciw posiadaniu jednego dziecka szczególnie w
dzisiejszych trudnych czasach. Jestem w ciąży z pierwszym dzieckiem i mam już
31 lat więc nie wiem czy wyrobię się z drugim przed 35 rokiem życia. Czy
któraś z was wyrobiła się z dwójką po trzydiestce? Czy dzisiaj nie żałujecie
waszej decyzji?
Sama jestem jedynaczką więc tym bardziej mam dylemat, choć może na razie
tylko teoretyczny.
Czekam na wasze opinie.
Obserwuj wątek
    • matrek Re: jakie są za a jakie przeciw posiadaniu jedyna 07.03.03, 11:37
      A było Ci dobrze jako jedynaczce ? Nigdy nie brakowało Ci rodzeństwa ?
      • Gość: melmire Re: jakie są za a jakie przeciw posiadaniu jedyna IP: *.abo.wanadoo.fr 07.03.03, 12:29
        Ja jestem jedynaczka, i nigdy mi rodzenstwa nie brakowalo. I nie jestem zadna
        wstretna egoistka, tylko po prostu nigdy nie chcialam miec rodzenstwa. I znam
        wielu jedynakow, ktorzy jakos swoje jedynactwo przezyli bez bolu, wiec nie
        przesadzajcie :D
        • matrek Re: jakie są za a jakie przeciw posiadaniu jedyna 07.03.03, 12:55
          Gość portalu: melmire napisał(a):

          > Ja jestem jedynaczka, i nigdy mi rodzenstwa nie brakowalo. I nie jestem zadna
          > wstretna egoistka, tylko po prostu nigdy nie chcialam miec rodzenstwa. I znam
          > wielu jedynakow, ktorzy jakos swoje jedynactwo przezyli bez bolu, wiec nie
          > przesadzajcie :D

          No nie wiem, mi tam zawsze brakowało rodzeństwa. Ale może ja nie jestem typowym
          jedynakiem, tzn. nigdy nie byłem rozpieszczonym oczkiem w głowie rodziców.
          • matrek cd 07.03.03, 12:56
            ... i za to jestem im wdzięczny. A co do znajomości z wieloma jedynakami -
            wiesz, nie każdy w realu przyznaje się do takich potrzeb.
            • Gość: melmire Re: cd IP: *.abo.wanadoo.fr 07.03.03, 13:10
              Jak rozumiem, sugerujesz ze bylam "rozpieszczonym oczkiem w glowie"? Jak to
              milo oceniac innych, prawda?
              Ja jestem jedynaczka i rodzenstwa nie chcialam, moj luby jest jedynakiem i nie
              wiem czemu klamalby mi mowiac ze tez takiej potrzeby nie czul. Ale
              oczywiescie, jezeli uwazasz ze wszyscy jedynacy nic tylko oczy wyplakuja za
              siostrzyczka/braciszkiem a tylko sie nie przyznaja, to twoja sprawa.
              Przepraszam ze troche ostro, ale mam dosyc oceniania mnie przez pryzmat
              sytuacji rodzinnej i "wiedzenia" lepiej niz ja czego ja chce.
              • matrek Re: cd 07.03.03, 13:14
                Gość portalu: melmire napisał(a):

                > Jak rozumiem, sugerujesz ze bylam "rozpieszczonym oczkiem w glowie"? Jak to
                > milo oceniac innych, prawda?
                > Ja jestem jedynaczka i rodzenstwa nie chcialam, moj luby jest jedynakiem i
                nie
                > wiem czemu klamalby mi mowiac ze tez takiej potrzeby nie czul. Ale
                > oczywiescie, jezeli uwazasz ze wszyscy jedynacy nic tylko oczy wyplakuja za
                > siostrzyczka/braciszkiem a tylko sie nie przyznaja, to twoja sprawa.
                > Przepraszam ze troche ostro, ale mam dosyc oceniania mnie przez pryzmat
                > sytuacji rodzinnej i "wiedzenia" lepiej niz ja czego ja chce.

                Broń Boże, absolutnie nie chciałem oceniać, szczególnie że Cię nie znam.
                Odnoszę się do pewnego stereotypu, rozpiszczonego jedynaka. Nie napisałwem też,
                że jedynacy nie przyznają się do swoich potrzeb, lecz że "wielu" jedynaków, nie
                otrworzy się tak. Przepraszam, jeśli żle zabrzmał mój poprzedni post.
                • Gość: melmire Re: cd IP: *.abo.wanadoo.fr 07.03.03, 13:19
                  Przeprosiny przyjete :D :) :) :)
                  Jeszcze raz przepraszam ze tak ostro, ale od pewego czasu jak
                  slysze "rozpieszczony jedynak" to mi sie noz w kieszeni otwiera, taka reakcja
                  alergoczna po prostu :D Jak to teraz pisze, to zaczynam sie zastanawiac czy
                  zarzut "rozpieszczenia" wysuwany przez nie-jedynakow nie jest jakas forma
                  zazdrosci w stylu "ona to miala lepiej" :D
                  Osobiscie nie czuje sie specjalnie rozpuszczona, tzn. na pewno mialam milsze i
                  zasobniejsze dziecinstwo niz piate dziecko ubogiej wdowy, ale nie o tym mowa
                  przeciez. A w ogole to pochodze z rodziny patologicznej, nie tylko jedynaczka,
                  ale na dodatek rodzice rozwiedzeni, zgroza :D
                  • matrek Re: cd 07.03.03, 13:26
                    Gość portalu: melmire napisał(a):

                    > Przeprosiny przyjete :D :) :) :)
                    > Jeszcze raz przepraszam ze tak ostro, ale od pewego czasu jak
                    > slysze "rozpieszczony jedynak" to mi sie noz w kieszeni otwiera, taka reakcja
                    > alergoczna po prostu :D Jak to teraz pisze, to zaczynam sie zastanawiac czy
                    > zarzut "rozpieszczenia" wysuwany przez nie-jedynakow nie jest jakas forma
                    > zazdrosci w stylu "ona to miala lepiej" :D
                    > Osobiscie nie czuje sie specjalnie rozpuszczona, tzn. na pewno mialam milsze
                    i
                    > zasobniejsze dziecinstwo niz piate dziecko ubogiej wdowy, ale nie o tym mowa
                    > przeciez. A w ogole to pochodze z rodziny patologicznej, nie tylko
                    jedynaczka,
                    > ale na dodatek rodzice rozwiedzeni, zgroza :D

                    Ja sądzę, że może jednak jest coś w tym rozpieszczaniu jedynaków. Co do zasady
                    oczywiście. Patrząc oczyma rodzców mających tylko jedno dziecko, potrafię sobie
                    wyobrazić to, że skupiają na nim wszystkie swoje uczucia. W tym przypadku,
                    chyba tylko od mądrości rodziców zależy to, jak będą wychowywać to
                    swoje "szczęście". Wbrew niekiedy uczuciom.
                    • Gość: melmire Re: cd IP: *.abo.wanadoo.fr 07.03.03, 13:55
                      Czy ja wiem? Na pewno inaczej wychowuje sie jedno dziecko niz wiecej dzieci
                      ale zeby zaraz oskarzac o rozpuszczenie... :D :D :D Nie przecze ze wszystkie
                      zabawki i atrakcje byly dla mnie, no bo dla kogo jesli nikogo w podobnym wieku
                      w rodzinie nie bylo? Ale to jeszcze nie robi ze mnie potwora (mam nadzieje).
                      Zreszta istnieje rzeczy gorsze niz rozpuszczenie, sa dzieciaki zajmujace sie
                      kradziezami i rozbojami, i jestem pewna ze nie sa to bandy li i jedynie
                      jedynakow :D :D
                      • matrek Nie chodzi bynajmniej o zabawki 07.03.03, 14:05
                        Nie bierz tego do siebie, bo znowu piszę o pewnym schemacie. Często jest tak
                        niestety, że jedynak wzrasta w przekonaniu, że wszystko mu się należy. A
                        zresztą... nie chce mi sie pisać :))
                        • Gość: miregal moja przyjaciolka-jedynaczka IP: *.ifa.uni.wroc.pl 07.03.03, 14:17
                          jest dobra i nierozpieszczona. i uwazam ze ma znacznie gorzej niz ja, bo jej
                          mama caly czas chce zeby Karo jechala z nia do kina/ na zakupy/ na wakacje... w
                          dodatku wiecznie sie jej czepia - jak Karolina gra na skrzypcach, to czemu sie
                          nie uczy hiszpanskiego, jak sie uczy hiszpanskiego, to czemu nie sprzata, jak
                          sprzata to czmeu sie nie pogimnastykuje, jak sie gimnastykuje to czemu nie
                          zadba o swoje zycie towarzyskie, jak chodzi na spotkania z przyjaciolmi to
                          czemu nie ma swojego chlopaka, inne przyjaciolki maja... aaaaaaaaaaaaa! a ta
                          biedna dziewczyna ma juz 20 lat! matka jej w kolko tlucze do glowy ze nikt jej
                          nie lubi, jest gruba i brzydka, leniwa i bez serca. jakby Karo miala rodzenstwo
                          to by jej bylo milion razy latwiej, mi juz np duzo odpuscili i mecza mlodsza
                          siostre :> aha, no i mnie chca wywalic z tego domu jak tylko bedzie kasa (na co
                          ja sie zreszta z entuzjazmem zgadzam), a Karo albo "zlamie matce serce", albo
                          bedzie z nia mieszkac na wieki. w dodatku slyszy teksty w stylu "czego bys nie
                          zrobila, i tak mi sie nie odwdzieczysz za to, ze cie urodzilam". ja bym
                          zdecydowanie chciala na jej miejscu miec rodzenstwo, na ktore by czesc tych
                          gromow spadla...
                          • matrek Re: moja przyjaciolka-jedynaczka 07.03.03, 14:19
                            Koszmar. Matka wampir.
                          • Gość: melmire Re: moja przyjaciolka-jedynaczka IP: *.abo.wanadoo.fr 07.03.03, 14:21
                            Z rodzenstwem czy nie, nie chcialabym miec takiej matki, toz to potwor! :D
                            Moj ojczym tez byl taki " co z ciebie wyrosnie, nic tylko czytasz i czytasz" a
                            jak sie pytalam czy wolalby zebym poszla sie pod most napic w ramach rozrywki
                            to dostawal furii :D :D :D
                        • Gość: melmire Re: Nie chodzi bynajmniej o zabawki IP: *.abo.wanadoo.fr 07.03.03, 14:18
                          Ah, to lenistwo :D
                          Co do "wszystko mi sie nalezy" to jakos nie zaobserwowalam u siebie takich
                          objawow :) Mimo ze jako jedynemu potomkowi oczywiscie mi sie nalezy wszystko a
                          nawet wiecej ;)
                          Wiem natomiast poniewaz jestem jedynaczka na mnie "ciazy" cale zainteresowanie
                          rodzicow co wcale nie jest takie przyjemne :D
        • Gość: karolina Re: IP: 195.117.97.* 07.03.03, 13:07
          Gość portalu: melmire napisał(a):

          > Ja jestem jedynaczka, i nigdy mi rodzenstwa nie brakowalo.

          Może Ci nie brakowało,ale nie wiesz jak to jest mieć rodzeństwo,a jest to
          naprawdę wspaniałe.

          I nie jestem zadna
          > wstretna egoistka, tylko po prostu nigdy nie chcialam miec rodzenstwa.

          Nie chciałaś bo wiedziałaś że pewnie nigdy go nie będziesz mieć,zresztą wszyscy
          jedynacy tak mówią,że nie chcą mieć rodzeństwa...

          I znam
          > wielu jedynakow, ktorzy jakos swoje jedynactwo przezyli bez bolu, wiec nie
          > przesadzajcie :D
          • Gość: melmire Re: IP: *.abo.wanadoo.fr 07.03.03, 13:12
            Gość portalu: karolina napisał(a):

            > Gość portalu: melmire napisał(a):
            >
            > > Ja jestem jedynaczka, i nigdy mi rodzenstwa nie brakowalo.
            >
            > Może Ci nie brakowało,ale nie wiesz jak to jest mieć rodzeństwo,a jest to
            > naprawdę wspaniałe

            A wy nie wiecie jak to jest nie miec rodzenstwa :D
            > > I nie jestem zadna
            > > wstretna egoistka, tylko po prostu nigdy nie chcialam miec rodzenstwa.
            >
            > Nie chciałaś bo wiedziałaś że pewnie nigdy go nie będziesz mieć,zresztą
            wszyscy
            >
            > jedynacy tak mówią,że nie chcą mieć rodzeństwa...

            Mama mi kiedys "zaproponowala" rodzenstwo, cos w stylu " a nie chcialabys miec
            siost.." zanim skonczyla pytanie juz zdazylam odpowiedziec NIE.
            Dlaczego zakladasz ze jedynacy klamia?
            >
            > I znam
            > > wielu jedynakow, ktorzy jakos swoje jedynactwo przezyli bez bolu, wiec nie
            >
            > > przesadzajcie :D
            • Gość: karolina Re: IP: 195.117.97.* 07.03.03, 13:36
              Gość portalu: melmire napisał(a):


              > A wy nie wiecie jak to jest nie miec rodzenstwa :D

              Nawet nie chcę wiedzieć jak to jest nie mieć rodzeństwa.


              > Dlaczego zakladasz ze jedynacy klamia?

              Ja wcale nie napisałam,że jedynacy kłamią,tylko jak możesz mówić,ze lepiej Ci
              jest bez rodzeństwa jak nie wiesz nawet jak to jest je mieć.

              • Gość: melmire Re: IP: *.abo.wanadoo.fr 07.03.03, 13:49
                Nie moge powiedziec czy bylo mi lepiej czy nie, ale moge powiedziec czy mi
                rodzenstwa brakowalo.Otoz nie brakowalo. W zwiazku z tym nie widze
                przeciwwskazan do posiadania jednego dziecka jesli na wiecej nie mozna sobie z
                roznych powodow pozwolic.
    • Gość: karolina Re: jakie są za a jakie przeciw posiadaniu jedyna IP: 195.117.97.* 07.03.03, 12:00
      Ja mam takie zdanie na ten temat:albo więcej niż jedno albo w ogóle,posiadanie
      jedynaka to krzywda dla dziecka.
      • matrek Re: jakie są za a jakie przeciw posiadaniu jedyna 07.03.03, 12:02
        Masz rację. Swoisty egoizm wobec niego.
      • Gość: kaczanka Re: jakie są za a jakie przeciw posiadaniu jedyna IP: *.wp-sa.pl 08.03.03, 13:35
        Chyba jednak troszeczkę przesadzasz. Krzywda dla dziecka to niekochający go
        rodzice, a nie jedynactwo.

        Pozdrawiam serdecznie!!!
        posiadaczka dwóch sióstr
    • klaudia74 Re: jakie są za a jakie przeciw posiadaniu jedyna 07.03.03, 12:06
      Mam 29 lat, nie ma dzieci, choć bardzo bym już chciała. Niestety życiu mi się
      trochę popieprzyło… I wiem, ze najprawdopodobniej przez kilka najbliższych lat
      będę mogła jedynie pomarzyć o potomstwie. Wiem jednak też, że jeżeli będzie
      taka możliwość, to będę mamą dwóch maluchów – niezależnie od sytuacji
      materialnej, trudnych czasów, itp.
      Fajnie jest mieć rodzeństwo.
    • pajdeczka Re: jakie są za a jakie przeciw posiadaniu jedyna 07.03.03, 14:01
      Chyba najważniejszym argumentem "przeciw" jest brak rodzeństwa w dorosłym
      życiu. Kiedy umrą rodzice, jedyne dziecko, nawet jeśli ma już własną rodzinę,
      zostaje właściwie samo. Nie ma już obok niego łącznika z rodzicami, jakim
      niewątpliwie jest siostra czy brat. Mam brata, i mimo że jest on bardzo daleko,
      wystarcza mi sama świadomość. Ale znam osobę, która jest jedynaczką, z mężem i
      dzieckiem (jej mąż jest też jedynakiem) i jest zadowolona, że nie mają
      rodzeństwa. Ale mają oboje jeszcze rodziców,
      Moim zdaniem więcej jest tych "przeciw". Sama mam jedynaka. Nastolatka. Do
      ok.9,10 roku życia praktycznie chętnie jeździł wszędzie z nami, teraz nie
      wyciągnę go z domu żadną siłą, chyba, że zrobię wielką awanturę. I nie chodzi o
      to, że on się sam dobrze czuje, ale w momencie kiedy gdzieś wychodzimy na 2,3
      godziny to my się o niego martwimy. A w szkole? Kiedy jest jakaś zadyma zawsze
      można pójść po brata czy nawet starszą siostrę.
      Jeśli wolno mi coś radzić to, biorąc pod uwagę Twój wiek, zdecyduj się na
      dziecko w odstępstwie dwóch lat. Później będzie Ci tę decyzję trudniej podjąć,
      chyba że "wpadniesz":))), ale tego nie życzę.
    • Gość: miregal Re: jakie są za a jakie przeciw posiadaniu jedyna IP: *.ifa.uni.wroc.pl 07.03.03, 14:22
      sa jedynacy ktorzy sie ciesza ze sa jedynakami i sa tacy ktorzy b. chcieliby
      miec rodzenstwo. sa ludzie ktorzy ciesza sie swoim rodzenstwem i tacy ktorzy by
      sie go chetnie pozbyli albo zerwali wszelkie kontakty. nie ma regul, i juz.
      tato mial 3 braci i z zadnym z nich nie ma teraz dobrego kontaktu, mama byla
      jedynaczka i zawsze zazdroscila ty, ktorzy mieli rodzenstwo. ja najpierw (tak
      do poznej podstawowki) marzylam o tym zeby jakos tak cofnac czas zeby sie moja
      siostra nie urodzila, a teraz nie wyobrazam sobie zeby jej nie bylo, chyba bym
      bez niej zwariowala. podejmij taka decyzje zeby tobie bylo dobrze, i tyle.
      reakcji dziecka nigdy nie mozesz przewidziec.
      • julla Re: jakie są za a jakie przeciw posiadaniu jedyna 07.03.03, 16:04
        Fajnie jest mieć rodzeństwo, szczególnie jeśli rodzice nie dają poczucia
        bezpieczeństwa i stabilizacji, tak jak to było w moim przypadku. Brat jest
        młodszy o 7 lat, gdy był malutki, był dla mnie jak maskotka, taka przytulanka.
        Potem różnie bywało, moi rodzice wiecznie się kłócili, rozwodzili, zwodzili i
        nie mieli juz czasu zajmować się dziećmi, więc myśmy z bratem zawsze razem się
        trzymali w tej zawierusze i byliśmy dla siebie oparciem. Na pewno byłoby nam
        dużo trudniej gdybyśmy byli w pojedynkę, bo właściwie to sami siebie
        wychowywaliśmy. Dziś mamy juz oboje swoje rodziny, ale ta więź jest jedyna w
        swoim rodzaju i myślę, że po prostu warto mieć rodzeństwa, choć jego brak też o
        niczym nie przesądza. Jedynacy na ogół są otwarci, towarzyscy i potrafią
        nawiązać głębokie więzi z tzw. "obcymi ludźmi", niekoniecznie cierpią z powodu
        swego jedynactwa; za to niektórzy cierpią z powodu posiadanego rodzeństwa, bo
        byli szykanowani albo dyskryminowani w rodzinie, i położyło to cień na całym
        ich dorosłym życiu. Różnie bywa.
    • rb13 Re: jakie są za a jakie przeciw posiadaniu jedyna 07.03.03, 17:15
      Och mam jedynaka i bardzo chciałbym miec drugie dziecko . Ale juz go nie
      bedzie. Dla rodziców jest to straszne - ta wieczna obawa. I niech nikt nie
      opowiada bajek ,że to zapewnia lepsze zycie bo jest jeden/a i jakie to
      szczęście dla niego/nij. Dwoje dzieci to jest to!. To moje dzieko ma 20 lat i
      wciąż sie o niego martwię ,że jest tylko jeden. Może naprawdę głupi tatus
      jestem ?
      • Gość: melmire Re: jakie są za a jakie przeciw posiadaniu jedyna IP: *.abo.wanadoo.fr 07.03.03, 17:29
        Zapewniam cie ze jestem szczesliwa, a twoje dziecko mam nadzieje tez :D Jak
        tak sie martwisz, to moze zaadoptuj drugie dziecko? Bede dwie albo i trzy
        pieczenie przy jednym ogniu upieczone, bo to i ty spokojny, i twoje dziecko
        szczesliwe, i adoptowane dziecko szczesliwe jeszcze bardziej :D
        • Gość: sisi Re: jakie są za a jakie przeciw posiadaniu jedyna IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 07.03.03, 21:03
          Przeczytaj jego sentencje to może zrozumiesz ?
          • Gość: melmire Re: jakie są za a jakie przeciw posiadaniu jedyna IP: *.abo.wanadoo.fr 07.03.03, 21:13
            Przyznam sie ze nie bardzo widze zwiazek, albo to zmeczenie, albo wrodzona
            glupota :D
    • Gość: mmm Re: jakie są za a jakie przeciw posiadaniu jedyna IP: *.klaudyny.waw.pl / 10.1.32.* 07.03.03, 19:47
      wydaje mi sie ze jednak wystepuje pewna prawidlowosc w ksztaltowaniu sie
      charakteru dziecka zwiazana z byciem jedynakiem, szczegolnie jesli jedynak
      dodatkowo byl dlugo wychowywany w oderwaniu od rowiesnikow - nie chodzil do
      przedszkola, matka niepracujaca itd. znam kilkoro tego typu jedynakow i musze
      stwierdzic, ze potwierdzaja oni stereotyp. jednak moim zdaniem stereotyp ten
      nie jest jednoznacznie negatywny - "jedynacy samotnicy" sa berdziej
      egoistyczni i trudno im wspolpracowac ale jednoczesnie sa pewniejsi siebie.
      ich podejscie do zycia jest bardziej roszczeniowe ale jednoczesnie bardziej
      nastawione na sukces zawodowy, mniej koncentruja sie na udanym zyciu
      rodzinnym. maja trudnosci w nawiazywaniu kontaktow z ludzmi poniewaz bardzo
      krytycznie ich oceniaja i zwykle obwiniaja innych za swoje porazki. krotko
      mowiac - jedynacy sa bardziej przystosowani do zycia w dzisiejszym swiecie,
      gdzie wiezi miedzyludzkie slabna a liczy sie pewnosc siebie i przebojowosc.
      • julla mmm 07.03.03, 20:31
        Rany, czytając twoją wypowiedź to mozna pomyśleć, ze jedynakami to niegrzeczne
        dzieci mozna straszyć! Potwory straszne!
        Chyba trochę przesadzasz, przeanalizuj raz jeszcze swoje obserwacje:)
        • Gość: mmm Re: mmm IP: *.riviera.pw.edu.pl 08.03.03, 10:48
          julla napisała:

          > Rany, czytając twoją wypowiedź to mozna pomyśleć, ze jedynakami to
          niegrzeczne
          > dzieci mozna straszyć! Potwory straszne!
          > Chyba trochę przesadzasz, przeanalizuj raz jeszcze swoje obserwacje:)
          alez wrecz przeciwnie! wcale nie twierdze ze jedynaki sa potworami. sa tylko
          przewaznie bardziej egocentryczni niz nie-jedynaki. ale moga miec duzo innych
          zalet. a jak juz napisalam - nawet egocentryzm mozna uznac za zalete - w
          kontaktach towarzyskich egocentryk jest trudny ale z kolei jest bardzo ambitny
          i przebojowy, a tacy ludzie pchaja swiat do przodu.
    • julita30 Re: jakie są za a jakie przeciw posiadaniu jedyna 07.03.03, 21:53
      Mam 30 lat, pierwsze dziecko urodziłam majac 22 lata.Uważam, ze jest to
      najlepszy wiek na rodzenie dzieci.Oczywisci e Ty spokojnie mozesz urodzić
      dziecko po 35 roku zycia, nie ma ku temu zadnych przeciwskazań.Ja nie
      zamierzam miec wiecej dzieci , jedno w zupelnoście wystarczy w tych ciezkich i
      niepewnych czaasach.Nie ukrywam, ze jestem wygodna, nie widze sie teraz w
      ciazy, wychowujaca niemowlaka..chociaż bardzo lubie małe dzieciaczki, mam w
      rodzinie akurat małego 6 mies chłopca i nie moge sie nim nacieszyć.Moja córka
      ma 7 lat, wcale po niej nie widac ze jest jedynaczka.Nie jest rozpieszczona ,
      no mozeb trochę, głównie przez dziadków którzy ja uwielbiają.Cieszę sie, ze mam
      juz takie duze dziecko w młodym wieku, na kolejne na pewno sie nie zdecyduję.
    • agacz2905 Re: jakie są za a jakie przeciw posiadaniu jedyna 08.03.03, 11:24
      Miałam dokładnie ten sam problem i przebąkiwałam do męża od czasu do czasu, a
      może by tak drugie dziecko, bo nasz synek będzie kiedyś bardzo samotny i jakoś
      może nieprzystosowany do zycia...Teraz już tego problemu nie mam, aktualnie mam
      2 letniego synka, jestem w 4. miesiącu nieplanowanej ciąży i trochę się cieszę,
      ze "wyrobię się" z drugim dzieckiem przed 30-tką, a trochę widzę przed nami
      kilka problemów natury finansowo-bytowej...długo by o tym pisać, ale po co -
      takie problemy ma ogromna większość społeczeństwa.Później nie zdecydowałabym
      się na drugie dziecko, ja mam już 29 lat, mąż jest o 13 lat starszy, sił będzie
      raczej coraz mniej, bo on coraz starszy, ja też, w dodatku coraz bardziej
      chora.Więc stanęło na tym, że cieszymy się, że Los za nas zadecydował i nasz
      syn będzie miał rodzeństwo.Pozdrawiam i życzę mądrego wyboru.
      Agnieszka
    • anahella Dobrze jest miec rodzenstwo 08.03.03, 12:07
      Pisze to z pozycji srodkowej w rodzinie (starsza siostra i mlodszy brat). Co
      prawda z siostra nigdy nie mialam dobrych stosunkow - od dziecinstwa, a mlodszy
      brat zawsze potrafil namacic, jednak brat to brat, i zaden kolega go nie
      zastapi. Najlepiej przekonalam sie o tym przy smierci mojej mamy. To wlasnie
      brat (a nie np. moj partner) byl mi wtedy najblizsza osoba.

      Patrzac na sprawe z punktu doroslej kobiety wiem jedno: w dziecinstwie bywalo
      ciezko. Ale im jestem starsza tym bardziej doceniam fakt posiadania rodzenstwa.
      A przeciez dziecinstwo to tylko mniejsza czesc naszego zycia. Jako dziecko
      chcialam byc jedynaczka, a dzis si ciesze ze mam brata.
    • Gość: lu Re: jakie są za a jakie przeciw posiadaniu jedyna IP: 213.17.246.* 08.03.03, 19:40
      nika31 napisała:

      > Jakie waszym zdaniem są za i przeciw posiadaniu jednego dziecka szczególnie w
      > dzisiejszych trudnych czasach. Jestem w ciąży z pierwszym dzieckiem i mam już
      > 31 lat więc nie wiem czy wyrobię się z drugim przed 35 rokiem życia. Czy
      > któraś z was wyrobiła się z dwójką po trzydiestce? Czy dzisiaj nie żałujecie
      > waszej decyzji?
      > Sama jestem jedynaczką więc tym bardziej mam dylemat, choć może na razie
      > tylko teoretyczny.
      > Czekam na wasze opinie.

      Jestem mamą dwóch fajnych dziewuszek. Jedna z nich ma lat 10, a druga 5. Kiedy
      urodziła się moja pierwsza córka powiedziałam sobie "nigdy więcej rodzenia",
      mam dziecko, zrealizowałam się jako kobieta, żona i będę moją córcię kochać i
      dam jej wszystko o czym marzy... I było bardzo fajnie i miło i czas płynął, a
      córcia poszła do przedszkola i mając lat niespełna 4 zaczęła poważnie pragnąć
      rodzeństwa. Mówiła o tym bardzo często, pytała kiedy urodzę jej dzidziusia, bo
      jest sama. Nie ukrywam, że wielka w tym uświadomieniu mojej córki była rola
      wychowawczyń z przedszkola, które jej chyba tę myśl zaszczepiły. Decyzję o
      drugim dziecku podejmowaliśmy z mężem pół roku. Moja mama radziła mi, bym się
      zdecydowała na drugie dziecko, bo nie powinnam myślec tylko o sobie i o tym, że
      już się z pieluch wygrzebałam, ale powinnam myśleć o przyszłości mojej córki,
      że kiedyś jak rodziców zabraknie powinna mieć kogoś najbliższego. I tak mnie
      wszyscy nakręcali i namawiali, że się w końcu zdecydowałam. I teraz naprawdę
      nie żałuję. Mam dwie dziewczynki, które naprawdę bardzo się kochają, bawią się
      ze sobą, dzielą wszystkim np. w piątek mała przyniosła starszej z przedszkola
      cukierka, którego dostała od pani. Nie zjadła lecz schowała dla siostry. Tego
      samego dnia starsza była w bibliotece i wypożyczała sobie książki. Oczywiście
      wypożyczyła też jedną dla małej bo ta kocha psa Reksia, a właśnie taka książka
      o Reksiu stała na półce. Pzykłady mogę tu mnożyć, ale nie w tym rzecz.
      Przypomina mi się jeszcze jedna, smutna historia. Znajomi moich teściów mieli
      syna - jedynaka. Bardzo go oczywiście kochali, rozpieszczali, pomagali kiedy
      się ożenił, no facet miał wszystko: mieszkanie, samochód, złote góry... tylko,
      że pewnego dnia zabalowal gdzieś i wracał noca z imprezy i miał wypadek i -
      niestety - zginął. To bardzo jest dramatyczna historia i wiem, że nie spotyka
      wielu ludzi, ale dramat tych rodziców jest nie do opisania. Ta kobieta, kiedy
      np. widzi mojego męża zaczyna od razu płakać, bo jej syn był jego rówieśnikiem,
      kolegą... a od dnia wypadku minęły już ponad trzy lata. Ludzie ci stracili
      jedyny cel swojego życia.
      Dlatego myślę sobie, że fajnie jest zdecydować się na drugie dziecko.
      Że już nie wspomnę o niżu demograficznym i że nam się społeczeństwo starzeje:-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka