Dodaj do ulubionych

Mam takiego adoratora - a fuj :(

11.03.03, 22:45
w pracy, z tych co to wiecznie są pobudzeni.
Jak się na mnie patrzy mam wrażenie że myśli tylko o jedym ( to chyba nie
jest tylko wrażenie niestety )
Działa mi tak na nerwy, że ja łagodnej duszy człowiek wydzieram się na
niego. Po prostu nie mogę. Tłumaczyłam mu to już dziesiątki razy oględnie i
dosadnie. Nic nie pomaga.
Ostatnio nawet odmówiłam szefowi wykonania polecenia służbowego - bo wiązało
się ono z podróżą z tym Panem w jednym samochodzie.
Kobiety pomocy bo ja go w końcu pobiję !!
Obserwuj wątek
    • aankaa Re: Mam takiego adoratora - a fuj :( 11.03.03, 22:51
      powiedz mu, że "kochasz inaczej" i poczekaj na reakcję :)
    • obecna ochydztwo! 11.03.03, 23:23
      Taki już marny los kobiety... nic nie zrobisz... ale z tą inną orientacją to na
      prawdę super pomysł. Ja zawsze tak robię jak się jakiś facet do mnie
      dosadza...i zawsze skutkuje. Zwróć też uwagę, czy przypadkiem nieświadomie nie
      dajesz mu żadnych znaków (kobiety tak mają)... może to jest powodem, że ciągle
      się nie chce odczepić. A poza tym TOATULM IGNORUM!
      POZDROV
      ]:->

      "Today is the first day of the rest of your life"
      • lyche1 Re: ochydztwo! 12.03.03, 00:06
        obecna napisała:

        > Zwróć też uwagę, czy przypadkiem nieświadomie nie dajesz mu żadnych znaków
        (kobiety tak mają)... może to jest powodem, że ciągle się nie chce odczepić.
        A poza tym TOATULM IGNORUM!
        > POZDROV
        > ]:->
        Dziewczyno ja nie pamietam kiedy miałam ostatni raz spódnicę na tyłku nie
        mówiac o odkrytym dekoldzie czy innych takich. To chyba całkowicie mu nie
        przeskadza, bo ciągle snuje fantazje o naszym wspólnym wypadzie do sauny.
        Chodzi mi nawet pomysł po głowie ze sobie naszykuję takie duże pudło kartonowe
        z napisem : blokada antywzrokowa przed panem X i założę je na dziń czy dwa :))
        w nie
        • Gość: ................. Re: ochydztwo! IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 12.03.03, 02:45
          Z tym pudlem to niezly numer, tylko nie licz ze skuteczny. Zapewne
          on odbierze to jako zachecajaca prowokacje, po czym pewnie rzeknie:
          wiedzialem kochanie, ze sie tobie podobam............ I co ty
          wtedy na to?
          • linjak Re: ochydztwo! 12.03.03, 12:56
            Tez miałam podobny przypadek. No może trochę mało podobny...Nie mogłam znieść
            jednego z męskich współpracowników. Najperw prosiłam szefostwa , żeby trzymali
            mnie od niego z daleka. Któregoś dnia nie wytrzymałam i zrezygnowałam z pracy w
            środku dnia rzucając bluzgi pod adresem tego typa. Dwa dni potem, on został
            zwolniony :))) Warto było, tym bardziej, że praca nie była aż tak fajna.
        • melinek To prawie molestowanie. 12.03.03, 18:16
          lyche1 napisała:

          > Dziewczyno ja nie pamietam kiedy miałam ostatni raz spódnicę na tyłku...

          Moze wlasnie chodzi o te spodnie ;)) one czasem bardziej uwydatniaja
          ksztalty niz spodnica.
          Mozesz go sprobowac sprowokowac, choc jego prowokowac juz nie trzeba,
          przy swiadkach do jakiegos jawnego gestu lub zachowania w twoja strone
          a wtedy oskarzyc o molestowanie.
          • lyche1 Re: Dziękuję Melinku :( 12.03.03, 22:38
            melinek napisał:

            > Moze wlasnie chodzi o te spodnie ;)) one czasem bardziej uwydatniaja
            > ksztalty niz spodnica.

            Czyli pozostaje mi do dyspozycji pudło kartonowe albo płócienny worek po mące:(
            • melinek Re: Dziękuję Melinku :( 14.03.03, 09:46
              lyche1 napisała:

              > Czyli pozostaje mi do dyspozycji pudło
              > kartonowe albo płócienny worek po mące:(

              Ojeju, Lyche nie proponuje przeobrazenia w poczwarke.
              Chcialam zwrocic jedynie uwage na fakt, ze nie na
              wszystkich mezczyzn dziala widok spodniczki,
              tylko ze na kazdego co innego. :))
              Jesli chodzi o odzialywanie to ponoc nie jest to
              sprawa ubioru, tylko feromonow.
              Zastanawiam sie dlaczego nie wymyslili jeszcze
              do tej pory antyferomonow - srodkow zniechecajacych
              do zawarcia blizszej zanjomosci z druga plcia? ;))
          • doroszka Re: To prawie molestowanie. 14.03.03, 09:28
            melinek napisał:

            > lyche1 napisała:
            >
            > > Dziewczyno ja nie pamietam kiedy miałam ostatni raz spódnicę na tyłku...
            >
            > Moze wlasnie chodzi o te spodnie ;)) one czasem bardziej uwydatniaja
            > ksztalty niz spodnica.
            > Mozesz go sprobowac sprowokowac, choc jego prowokowac juz nie trzeba,
            > przy swiadkach do jakiegos jawnego gestu lub zachowania w twoja strone
            > a wtedy oskarzyc o molestowanie.
            >

            Ludzie! Czy w tym kraju jak kobieta chce się ładnie ubrać i jakiś obleśny typ
            się do niej przyklei, to musi być od razu jej wina, "BO SPROWOKOWAŁA'?? Dla
            mnie to chore myslenie.
            Babki, mozecie się ubierać nie wiadomo jak atrakcyjnie i to własnie na tym
            polega, że nikt NIE MA PRAWA was tknąć - ani fizycznie, ani przez molestowanie
            słowne, ani żadne inne. Uważając, że faceci to jakieś działające tylko popędowo
            zwierzęta o rozsądku małych dzieci, bierzemy odpowiedzialnośc na siebie za
            skandaliczne zachowanie takich własnie typów. A tu nie o to chodzi - oni
            powinni brać PEŁNĄ odpowiedzialność za to, co robią ich lepkie łapki.
            Nie da się faceta w Polsce oskarżać o molestowanie, jeśli będzie pokutował
            pogląd, że "kobieta sama nieświadomie prowokuje faceta swoim zachowaniem i
            ubiorem". No i co on mógł wtedy innego zrobić, biedaczysko, jeśli nie rzucić
            się na nią... Jest więc zupełnie rozgrzeszony. Ot co!
            Takiej obrony przed molestowaniem chcecie? :)

            Pozdr.
            Doroszka

            • melinek Re: To prawie molestowanie. 14.03.03, 10:36
              doroszka napisała:

              > Ludzie! Czy w tym kraju jak kobieta chce się ładnie ubrać i jakiś obleśny typ
              > się do niej przyklei, to musi być od razu jej wina, "BO SPROWOKOWAŁA'?? Dla
              > mnie to chore myslenie.
              > Babki, mozecie się ubierać nie wiadomo jak atrakcyjnie i to własnie na tym
              > polega, że nikt NIE MA PRAWA was tknąć - ani fizycznie, ani przez
              molestowanie
              > słowne, ani żadne inne. Uważając, że faceci to jakieś działające tylko
              popędowo
              >
              > zwierzęta o rozsądku małych dzieci, bierzemy odpowiedzialnośc na siebie za
              > skandaliczne zachowanie takich własnie typów. A tu nie o to chodzi - oni
              > powinni brać PEŁNĄ odpowiedzialność za to, co robią ich lepkie łapki.
              > Nie da się faceta w Polsce oskarżać o molestowanie, jeśli będzie pokutował
              > pogląd, że "kobieta sama nieświadomie prowokuje faceta swoim zachowaniem i
              > ubiorem". No i co on mógł wtedy innego zrobić, biedaczysko, jeśli nie rzucić
              > się na nią... Jest więc zupełnie rozgrzeszony. Ot co!
              > Takiej obrony przed molestowaniem chcecie? :)

              Naturalnie, ze nie takiej.
              Jednak nie moge sie zgodzic, ze mozemy sie ubierac
              dowolnie i swobodnie, jak chcemy zwlaszcza w pracy.
              W firmach obowiazuja pewne zasady, ktore dotycza
              rowniez ubioru a rozpatrujemy tu wlasnie takie
              miejsce. Niektore firmy dopuszczaja piatek jako
              dzien na swobodniejszy ubior. Akurat dzisaj ;))

              Nie sadze bysym rozwiazaly ten konflikt rozwazajac,
              po ktorej stonie lezy wina, bo sie zapedzimy w slepa
              uliczke. Zaproponowalam jeden z mozliwych wariantow.
              Lyche nie musi z niego korzystac. Sprawa jest na tyle
              delikatna, ze Lyche nie chce odwolywac sie do sposobow
              radykalnych np. skarga do szefa czy posadzenie
              o molestowanie. Moze inni beda miec lepsze pomysly.
              Pozdrawiam :))
    • mario2 Re: Mam takiego adoratora - a fuj :( 12.03.03, 15:57
      :o))))
      • Gość: ................. Re: Mam takiego adoratora - a fuj :( IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 12.03.03, 19:39
        Tak, sprowokowac a pozniej posadzic go.......... Na was to juz slow
        mi braknie. Ponoc dzentelmen nigdy nie uderzy kobiety bez
        prowokacji. Kto go tego nauczyl?
        • melinek Re: Mam takiego adoratora - a fuj :( 12.03.03, 20:05
          Gość portalu: ................. napisał(a):

          > Tak, sprowokowac a pozniej posadzic go.......... Na was to juz
          > slow mi braknie.

          Wielokropku, co proponujesz innego? :))
    • Gość: or Re: Mam takiego adoratora - a fuj :( IP: *.proxy.aol.com 12.03.03, 19:48
      musisz miec kiepska prace skoro pracujesz z takim matolem , tak bywa
      • anahella Re: Mam takiego adoratora - a fuj :( 12.03.03, 21:58
        a mozesz podac jakies kryteria, wedlug ktorych czyjas prace okreslasz jako
        kiepska?
    • szyszunia1 Re: Mam takiego adoratora - a fuj :( 12.03.03, 20:14
      > Kobiety pomocy bo ja go w końcu pobiję !!

      walnij mu raz a porządnie, wtedy powinien zrozumieć :)
      • Gość: ................. Re: Mam takiego adoratora - a fuj :( IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 12.03.03, 20:34
        Co proponuje? Tu raczej do niego naleza propozycje, ktore ona
        moze zawsze olac. Jezeli juz chce z niego zakpic, to moze mu
        np. powiedziec, ze na jego widok mokro jej sie w majtkach robi z
        przerazenia na mysl seksu.
    • Gość: pracodawca Re: Mam takiego adoratora - a fuj :( IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.03, 20:36
      lyche1 napisała:

      > w pracy, z tych co to wiecznie są pobudzeni.
      > Jak się na mnie patrzy mam wrażenie że myśli tylko o jedym ( to chyba nie
      > jest tylko wrażenie niestety )
      > Działa mi tak na nerwy, że ja łagodnej duszy człowiek wydzieram się na
      > niego. Po prostu nie mogę. Tłumaczyłam mu to już dziesiątki razy oględnie i
      > dosadnie. Nic nie pomaga.
      > Ostatnio nawet odmówiłam szefowi wykonania polecenia służbowego - bo wiązało
      > się ono z podróżą z tym Panem w jednym samochodzie.
      > Kobiety pomocy bo ja go w końcu pobiję !!


      Po co zabijać, zaproponuj mu żeby Ci kupił pralkę automatyczną.
    • Gość: Mrufka Re: Mam takiego adoratora - a fuj :( IP: *.abo.wanadoo.fr 12.03.03, 22:20
      lyche1 napisała:

      > Jak się na mnie patrzy mam wrażenie że myśli tylko o jedym ( to chyba nie
      > jest tylko wrażenie niestety )

      Tez mam takiego natreciucha i to jest moj maz ;)



      • aankaa Re: Mam takiego adoratora - a fuj :( 12.03.03, 22:26
        Gość portalu: Mrufka napisał(a):

        > Tez mam takiego natreciucha i to jest moj maz
        ;)

        a ten emotikon to szczęście, ?
        bo z wątku założycielki raczej to nie wynika
        • Gość: Mrufka do Lyche IP: *.abo.wanadoo.fr 12.03.03, 22:35
          Lyche, a moze Twoj mezczyzna moglby temu jakos zaradzic? Jesli nic innego nie
          dziala, to moze pogrozic temu natretowi, zeby sie wreszcie odczepil...
          • lyche1 Re: Mrufka 12.03.03, 22:40
            Jeśli zacznę oficjalnie działać facet wyleci z pracy. A już taką swinią nie
            jestem.
            • Gość: Mrufka Re: Mrufka IP: *.abo.wanadoo.fr 12.03.03, 22:58
              lyche1 napisała:

              > Jeśli zacznę oficjalnie działać facet wyleci z pracy. A już taką swinią nie
              > jestem.

              Ale on jest swinia. I wydaje mi sie, ze Ty sama powinnas uwazac, bo przeciez
              juz raz sie zdarzylo, ze odmowilas wyjechania ( z nim) w sprawie sluzbowej. Czy
              bedziesz odmawialam za kazdym razem? Co na to Twoj szef?
              • lyche1 Re: Mrufka 12.03.03, 23:02
                Pewnie gdybym powiedziała prawdę szefowi facet by już dawno bruki szlifował :)
                Wiesz to wszystko dzieje się na osobnosci, nie mam więc swiadków. Ale wiesz
                co? Jeszcze tego argumentu mu nie wysuwałam . Tak zagrożę że o wszystkim
                powiadomię szefa. Może to zadziała ?
                • Gość: .................. Re: Mrufka IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 13.03.03, 19:31
                  A tak wlasciwie to co ty temu swojemu szefowi powiesz? Z tego co
                  wiem, to facet niczego zlego ci zbytnio nie robi. To raczej ty
                  masz ubzdurany problem, i bez wiekszego powodu odmawiasz
                  wykonywania pracy (jazda z nim razem w aucie). Facet ma oczy, to i
                  patrzy. Wolno mu, nieprawdaz? Nie popieram oczywiscie nagminnego
                  wpatrywania sie, ale tez nikt nikomu go nie moze zabraniac.
                  Widocznie on w pracy nie jest zajety, ma duzo czasu na zbyciu,
                  tak wiec upatrzyl ciebie jako slocznosc i jest jak jest. Moze
                  podrzuc mu troche swoich papierkow a wtedy bedze na nie patrzyl.
                  Tylko uwazaj, nie wszyscy wszystko robia za frajer. Myslalem, ze
                  kobiety raczej sa zadowolone tym, ze faceci zwracaja na nie uwage.
                  Teraz juz sam nie wiem co o niektorych z was myslec.
                  • lyche1 Re: A mnie się nie chce dziś dyskutować :) 13.03.03, 19:35
                    Masz rację. Jutro wlezę z papierami pod biurko :) I problem sam się rozwiąże -
                    no nie?
                    • wild no tak... 13.03.03, 20:00
                      lyche1 napisała:

                      > Masz rację. Jutro wlezę z papierami pod biurko :) I problem sam się rozwiąże -

                      > no nie?

                      a jak "te" papiery popatrzą khm ... to co wtedy?
                      • Gość: .................. Re: no tak... IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 13.03.03, 20:14
                        Widac ze dzisiaj zajeta jestes i ani nie masz czasu ani tez
                        zyczenia na dyskusje. Zerknij swoim oczkiem na niego, mrugnij ozdobnie
                        (znajdz odrobine czasu na to)...........moze on tez zajety i nie
                        patrzy, co?
            • doroszka Re: Mrufka 14.03.03, 09:32
              lyche1 napisała:

              > Jeśli zacznę oficjalnie działać facet wyleci z pracy. A już taką swinią nie
              > jestem.

              Heh, to zależy w jakim stopniu masz dość jego lepkich łapek i spojrzeń...
              Ja bym się nie zastanawiała - komfort mojej pracy przede wszystkim!
              Zauwaz, że on nie zastanawia się, czy być świnią, czy nie - po prostu nią jest.
    • grogreg Re: Mam takiego adoratora - a fuj :( 14.03.03, 12:20
      Po pierwsze to jakies 90% facetow gdy patrzy na Ciebie to mysli o "jednym".
      Po drugie to ze odnosisz wrazenie, ze patrzy na Ciebie ten nieboraczek jak wilk
      na owce to wcale nie musi oznaczac ze jest narwany, ale moze swiadczyc o Twojej
      nieskromnosci.
      Po trzecie, robil jekies werbalne, lub niewerbalne aluzje, propozycje, uwagi?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka