14.03.03, 17:07
Dziura trwa, wy stoicie w pół drogi, porażeni odkryciem, a ci z was, którzy
do desperacji żałują słodkiej bezwiedności kulturo­wego domu niewoli, wołają o
powrót tam, do źródeł, lecz nie możecie się cofnąć, odwrót odcięty, mosty spa­
lone, musicie tedy iść naprzód - o czym też będę wam mówił. Czy ktoś tu
winny, czy można tu postawić kogoś w stan oskarżenia za tę Nemezis, za
mordęgę Rozu­mu, co wysnuł z siebie sieci kultur, by zamknąć pu­stkę, by w
pustce tej wytyczać drogi, cele, ustanawiać wartości, gradienty, ideały -
czyli robił, na terenie wyzwolonym spod bezpośredniego władztwa Ewolucji, coś
wcale podobnego do tego, co ona robi na dnie życia, kiedy cele, drogi,
gradienty wtłacza w ciała zwierzętom i roślinom w jednym ładunku jako ich
los? Oskarżyć za Rozum - za taki Rozum, tak! - ponieważ był wcześniakiem,
ponieważ gmatwał się w stworzonym przez siebie, w tych sieciach, ponieważ
musiał - nie wiedząc do końca, nie pojmując, co sam czyni - bronić się
jednocześnie przed zamknięciem, w kulturach restrykcyjnych, zbyt
bezwzględnym, i przed wolnością, w kulturach rozluźnionych, zbyt
wszechstronną - pomiędzy więzieniem i bezdnią za­wieszony, uwikłany w bitwę
nieustającą na dwóch frontach naraz, rozdarty. I jakże, proszę, mógł w tym
stanie rzeczy wasz duch okazać się dla was samych czymś innym aniżeli nie­
znośnie jątrzącą zagadką? Jakże inaczej! On was nie­pokoił, wasz Rozum, wasz
duch, i zadziwiał, i prze­rażał bardziej od ciała, któremu mieliście do zarzu­
cenia przede wszystkim ulotność, przemijanie, odpadanie, więc staliście się
biegłymi w poszukiwaniu Wi­nowajcy i w miotaniu oskarżeń - lecz nie możecie
winić nikogo, ponieważ na początku nie było Osoby. Czyżbym już tutaj brał się
do mej Antyteodycei? Nie; nic podobnego; cokolwiek mówię, mówię w po­rządku
doczesnym, znaczy to: tutaj nie było na po­czątku żadnej Osoby na pewno. Lecz
nie wykraczam - dzisiaj przynajmniej; tak więc potrzebne wam były rozmaite
hipotezy dodatko­we, jako gorzkie lub słodkie wytłumaczenia, jako po­mysły,
uwznioślające wasz los, a przede wszystkim powołujące wasze cechy na sąd
najwyższy jakiejś Ta­jemnicy, żebyście mogli zrównoważyć siebie wobec świata.
Człowiek, kultur swoich Syzyf, Danaida swojej dziu­ry, bezwiedny wyzwoleniec,
którego Ewolucja wygna­ła poza swój bieg, nie chce być pierwszym, drugim ani
trzecim. Nad niezliczonymi wersjami człowieka, jakie on so­bie historycznie
sporządził, nie będę się rozwodzić, ponieważ wszystkie te świadectwa,
perfekcji czy nę­dzy, dobroci czy podłości, są rodem z kultur, przy czym nie
było - bo nie mogło być - takiej kultury, co by przyjęła do wiadomości
człowieka jako istotę przejściową, zmuszoną do przejmowania wła­snego losu od
Ewolucji, choć do przejęcia rozumnego jeszcze niezdolną, i właśnie przez to
każde poko­lenie wasze domagało się niemożliwej sprawiedliwo­ści - jako
odpowiedzi na pytanie, kim jest czło­wiek? - która miała być ostateczna. Z tej
udręki jest wasza antropodycea, idąca wahadłem sekularnym między nadzieją i
rozpaczą, i nic nie przyszło ciężej filozofii człowieka nad uznanie, że jego
powstaniu nie patronował ani uśmiech, ani chichot Nieskończoności. Lecz ten
milionoletni rozdział - samotnego poszukiwania - wkracza w epilog, skoro
poczynacie budować Rozumy, więc nie na wiarę, nie ze słów ja­kiegoś p.w, lecz
z eksperymentów przekonacie się sami, co zaszło. Świat dopuszcza dwa typy Ro­
zumu, lecz tylko taki, jak wasz, może zeskładać się wzdłuż miliardoleci, w
labiryntach ewolucyjnych, i ta droga do przemierzenia, nieuchronna,
pozostawia głę­bokie, ciemne, dwuznaczne stygmaty w produkcie koń­cowym. Drugi
typ nie jest dla Ewolucji dostępny, gdyż trzeba go wznieść za jednym
zamachem, gdyż to jest Rozum, rozumnie zaprojektowany, skutek wie­dzy, a nie
owych mikroskopijnych dostosowań, zawsze wycelowanych tylko w korzyść
doraźną. I właśnie nihilistyczny ton w waszej antropodycei wziął się z
głuchego przeczucia, że Rozum to coś takiego, co nierozumnie, a nawet
przeciwrozumnie powstawało. Lecz dostawszy się w środek psychoinżynierii,
sporządzicie sobie znaczną rodzinę, liczne pokrewieństwo, dla powodów
rozsądniejszych od projektu „Second Genesis”, uff ale się zmachałem! aż
złapałem skurcz ręki od tego pracowitego pisania! :-<
Obserwuj wątek
    • melinek Rozumiem, ze nie umiesz inaczej. Wspolczuje;)) nt 14.03.03, 21:19

      • psycholog.w relax-znieczulica już mija? 14.03.03, 21:48
        ze jak? zrozumiałaś? niekręć! ;8)







        ---------------------------
        No co ty, na zarta? i sie nie znasz?
        gaduchy_po_poduchy

        • melinek Mija jak zmija ;)) n/t 14.03.03, 22:27
          psycholog.w napisał:

          > ze jak? zrozumiałaś? niekręć! ;8)

          > ---------------------------
          > No co ty, na zarta? i sie nie znasz?
          > gaduchy_po_poduchy
          >
          • psycholog.w n/t 24.04.03, 20:49
            i sie nie znasz?

    • melinek Przeciez dziure mozna opisac duzo prosciej. 14.03.03, 23:10
      Tak sadzilam do tej pory, mylilam sie. ;))

      psycholog.w napisał:

      > Dziura trwa, wy stoicie w pół drogi, porażeni odkryciem, a ci z was, którzy
      > do desperacji żałują słodkiej bezwiedności kulturo­wego domu niewoli, wołają o
      > powrót tam, do źródeł, lecz nie możecie się cofnąć, odwrót odcięty, mosty spa­
      > lone, musicie tedy iść naprzód - o czym też będę wam mówił. Czy ktoś tu
      > winny, czy można tu postawić kogoś w stan oskarżenia za tę Nemezis, za
      > mordęgę Rozu­mu, co wysnuł z siebie sieci kultur, by zamknąć pu­stkę, by w
      > pustce tej wytyczać drogi, cele, ustanawiać wartości, gradienty, ideały -
      > czyli robił, na terenie wyzwolonym spod bezpośredniego władztwa Ewolucji, coś
      > wcale podobnego do tego, co ona robi na dnie życia, kiedy cele, drogi,
      > gradienty wtłacza w ciała zwierzętom i roślinom w jednym ładunku jako ich
      > los? Oskarżyć za Rozum - za taki Rozum, tak! - ponieważ był wcześniakiem,
      > ponieważ gmatwał się w stworzonym przez siebie, w tych sieciach, ponieważ
      > musiał - nie wiedząc do końca, nie pojmując, co sam czyni - bronić się
      > jednocześnie przed zamknięciem, w kulturach restrykcyjnych, zbyt
      > bezwzględnym, i przed wolnością, w kulturach rozluźnionych, zbyt
      > wszechstronną - pomiędzy więzieniem i bezdnią za­wieszony, uwikłany w bitwę
      > nieustającą na dwóch frontach naraz, rozdarty. I jakże, proszę, mógł w tym
      > stanie rzeczy wasz duch okazać się dla was samych czymś innym aniżeli nie­
      > znośnie jątrzącą zagadką? Jakże inaczej! On was nie­pokoił, wasz Rozum, wasz
      > duch, i zadziwiał, i prze­rażał bardziej od ciała, któremu mieliście do zarzu­
      > cenia przede wszystkim ulotność, przemijanie, odpadanie, więc staliście się
      > biegłymi w poszukiwaniu Wi­nowajcy i w miotaniu oskarżeń - lecz nie możecie
      > winić nikogo, ponieważ na początku nie było Osoby. Czyżbym już tutaj brał się
      > do mej Antyteodycei? Nie; nic podobnego; cokolwiek mówię, mówię w po­rządku
      > doczesnym, znaczy to: tutaj nie było na po­czątku żadnej Osoby na pewno. Lecz
      > nie wykraczam - dzisiaj przynajmniej; tak więc potrzebne wam były rozmaite
      > hipotezy dodatko­we, jako gorzkie lub słodkie wytłumaczenia, jako po­mysły,
      > uwznioślające wasz los, a przede wszystkim powołujące wasze cechy na sąd
      > najwyższy jakiejś Ta­jemnicy, żebyście mogli zrównoważyć siebie wobec świata.
      > Człowiek, kultur swoich Syzyf, Danaida swojej dziu­ry, bezwiedny wyzwoleniec,
      > którego Ewolucja wygna­ła poza swój bieg, nie chce być pierwszym, drugim ani
      > trzecim. Nad niezliczonymi wersjami człowieka, jakie on so­bie historycznie
      > sporządził, nie będę się rozwodzić, ponieważ wszystkie te świadectwa,
      > perfekcji czy nę­dzy, dobroci czy podłości, są rodem z kultur, przy czym nie
      > było - bo nie mogło być - takiej kultury, co by przyjęła do wiadomości
      > człowieka jako istotę przejściową, zmuszoną do przejmowania wła­snego losu od
      > Ewolucji, choć do przejęcia rozumnego jeszcze niezdolną, i właśnie przez to
      > każde poko­lenie wasze domagało się niemożliwej sprawiedliwo­ści - jako
      > odpowiedzi na pytanie, kim jest czło­wiek? - która miała być ostateczna. Z tej
      > udręki jest wasza antropodycea, idąca wahadłem sekularnym między nadzieją i
      > rozpaczą, i nic nie przyszło ciężej filozofii człowieka nad uznanie, że jego
      > powstaniu nie patronował ani uśmiech, ani chichot Nieskończoności. Lecz ten
      > milionoletni rozdział - samotnego poszukiwania - wkracza w epilog, skoro
      > poczynacie budować Rozumy, więc nie na wiarę, nie ze słów ja­kiegoś p.w, lecz
      > z eksperymentów przekonacie się sami, co zaszło. Świat dopuszcza dwa typy Ro­
      > zumu, lecz tylko taki, jak wasz, może zeskładać się wzdłuż miliardoleci, w
      > labiryntach ewolucyjnych, i ta droga do przemierzenia, nieuchronna,
      > pozostawia głę­bokie, ciemne, dwuznaczne stygmaty w produkcie koń­cowym. Drugi
      > typ nie jest dla Ewolucji dostępny, gdyż trzeba go wznieść za jednym
      > zamachem, gdyż to jest Rozum, rozumnie zaprojektowany, skutek wie­dzy, a nie
      > owych mikroskopijnych dostosowań, zawsze wycelowanych tylko w korzyść
      > doraźną. I właśnie nihilistyczny ton w waszej antropodycei wziął się z
      > głuchego przeczucia, że Rozum to coś takiego, co nierozumnie, a nawet
      > przeciwrozumnie powstawało. Lecz dostawszy się w środek psychoinżynierii,
      > sporządzicie sobie znaczną rodzinę, liczne pokrewieństwo, dla powodów
      > rozsądniejszych od projektu „Second Genesis”, uff ale się zmachałem
      > ! aż
      > złapałem skurcz ręki od tego pracowitego pisania! :-<
      • Gość: Lena Czarna dziura duszy IP: 80.48.96.* 15.03.03, 12:26
        Też uważałam,że dziura istnieje a nie trwa, ale ta czarna dziura w duszy tylko
        może trwać. Przy takim kondradowskim cierpieniu za miliony przetrwane to
        niewatpliwy sukces.
        • psycholog.w jak nie jak tak? complex dziury sukcesu? 24.04.03, 20:47
          Gość portalu: Lena napisał(a):

          > niewatpliwy sukces.

          zaraz wracam...
    • smooczyca Re: dziura 24.04.03, 22:32
      hmmm swiezy transport skretow z Holandii ????
      • psycholog.w ech.. Smocycowata przyziemność... 24.04.03, 23:11
        smooczyca napisała:

        > hmmm swiezy transport skretow z Holandii ????

        DOBRE "SZTUKI" ... OTO SKRĘTY! TRANSPORTUJĄCE JAŹNńń! :=O

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka