Dodaj do ulubionych

Pytanie do kobiet pracujących - gotowanie...

05.10.06, 08:35
Dziewczyny

Mój mąż wychował się w rodzinie, w której matka nie pracowała, więc
codziennie miał obiadki 2-daniowe w domu.
Zaraz po ślubie starałam się sprostac oczekiwaniom męża, dla którego obiad to
najważniejszy posiłek dnia, i gotowałam codziennie jakieś sosy, ryby itp.
Obecnie jesteśmy 3 lata po ślubie, ja pracuję do 16 i dla mnie gotowanie
klasycznych obiadków to koszmar - nie mam na to po prostu czasu. Wymyślam
więc jakies potrawy "na szybko" z makaronem lub z ryżem, ale jemu to tak nie
bardzo, wolałby codzienie klasycznego schabowego z ziemniakami. I przyznaję,
ze ten brak obiadów to ostatnio temat zapalny w domu.
Mam więc pytanie, jak sobie radzicie pracując i prowadząc dom, zeby było w
miarę normalnie (wg mojego męża standardów), bo przeciez oprócz gotowania
jest jeszcze inne życie: ja chodzę na kurs językowy, chciałabym czasami
spotkac się z koleżanką itp.
Poradźcie coś, proszę
Obserwuj wątek
    • tango.tango Re: Pytanie do kobiet pracujących - gotowanie... 05.10.06, 08:51
      1. życie w związku dorosłych nie musi być zwierciadłem życia jako dziecko (może
      nawet nie powinno?...;) Życie w swoim związku nie musi być kontynuacją
      małżenstwa rodziców. Każdy ma swój styl i to kwestia akceptacji. Gdyby każde z
      partnerów chciało, żeby było u nich "jak w domku rodziców" to raczej hm... Poza
      osobami zmieniły się też czasy, warunki, wiedza o kulinariach i zdrowym
      odżywianiu itp.
      >sprostac oczekiwaniom męża,<
      jest miło, ale czujesz, że on dla Ciebie wszystko (lub może masz małe wymagania)
      a Ty jednak powinnaś? Czujesz się winna?
      Proponuję wypracować sobie własny związkowy model (wypracować w trakcie
      dyskusji): np. wieczorem lub rano on obiera ziemniaki, Ty przygotowujesz coś do
      półproduktu, a następnego dnia dodatki, sałatki itp.
      Pozdrawiam.
      TT
    • asiek06 Re: Pytanie do kobiet pracujących - gotowanie... 05.10.06, 08:56
      Witaj:)Jestem mężatką od niecałych dwóch miesięcy-ale mieszkaliśmy juz razem
      jakieś 3 miesiące przed ślubem. Mój mąż również wychował się w domu, w którym
      Mama jego nie pracowała i zajmowała się domem - sytuacja jak u Ciebie-
      codziennie obiadek podany itd. itp. W okresie chodzenia z mężem oraz
      narzeczeństwa wiele rozmawialiśmy o tym jak będzie w przyszłości-omawialiśmy
      sprawy dotyczące prowadzenia domu. Jesteśmy oboje bardzo zapracowanymi ludźmi-
      maż pracuje 7 dni w tygodniu na 3 zmiany-na rano, popołudnie i nocki i do tego
      jeszcze studiuje-więc rzadko jest w domu w weekend-ma wolne w tygodniu-ale
      wtedy mnie raczej nie ma. Ja pracuję od 8 do 16 od poniedziałku do piątku i
      dodatkowo udzielam jeszcze korepetycji z języka angielskiego-więc w domu jestem
      zazwyczaj około 19. Panuje u nas zasada, że obiad szykuje ten kto jest w domu i
      ma na to czas. Nasze obiady to też przede wszystkim szybkcie dania z ryżem,
      makaronem, jakieś sosy i tym podobne-ale mojemu mężowi to nie przeszkadza. Na
      pewno tęskni za obiadami swojej Mamy-ja również nie ukrywam, że miłoby było od
      czasu do czasu zjeść porządny dwudaniowy obiad-ale póki co oboje zdajemy sobie
      sprawę z tego, że nie mamy na to po prostu czasu. Mój mąż jest wyrozumiały-
      zresztą powiedziałam mu kiedyś-w żartach-nie złośliwie-że jeśli chce mieć
      codziennie podany porządny obiad to niech zmieni pracę na lepiej płatną i ja
      wtedy będę siedzieć w domu i gotować mu te obiadki. Myślę, że powinnaś wyjaśnić
      mężowi sytuację-zresztą chyba widzi jak żyjecie i zdaje sobie sprawę z tego, że
      zrobienie takiego obiadu to nie jest kwestia 15 minut. Namów go kiedyś żeby po
      pracy ugotował dwudaniowy obiad-nich zobaczy ile to czasu zajmuje-może w ten
      sposób zrozumie, że jest to raczej niewykonalne-przynajmniej w tygodniu-bo nie
      wiem jak wygląda Wasze życie w weekendy. Możecie przecież ustalić, że w
      tygodniu sa tzw. szybkie obiady natomiast w niedzielę porządny dwudaniowy obiad-
      trzeba iśc na jakiś kompromis:)Pozdrawiam
    • saskiaplus1 Re: Pytanie do kobiet pracujących - gotowanie... 05.10.06, 08:57
      Pierwsza rzecz: wytłumaczyć spokojnie mężowi, że Ty też pracujesz a doba jest za
      krótka, żeby zdążyć ze wszystkim, z czym zdążała jego niepracująca mama. Wiem,
      że to może nie być łatwe, ale małżeństwo to sztuka kompromisu (banał, ale ciągle
      działa;) i każde z Was musi trochę ustąpić. Poza tym to jest Wasz dom, w którym
      panują inne zwyczaje niż w domu rodzinnym Twojego męża i powinien to już po
      trzech latach załapać.
      Druga rzecz: jeść trzeba, więc i trzeba gotować. Są różne możliwości, ale
      najprostszą wersją jest znalezienie stołówki i żywienie się tamże, bądź
      przynoszenie stamtąd obiadów do domu. Wersja druga to "mrożonki przyjacielem
      kobiety pracującej". Gotuj obiady jednodaniowe (a nawet jednogarnkowe, raz
      drugie, raz zupa), jak teraz, ale korzystaj z gotowych mrożonek, sporo czasu
      oszczędzisz na krojeniu warzyw, a będzie zdrowo i przyjemnie.
      Z faktem, że nie będzie co dzień dwóch dań z deserem mąż Twój musi się pogodzić,
      albo zacząć zarabiać tyle, żeby można było wynająć przynajmniej dochodzącą panią
      Anię czy Zosię do gotowania i sprzątania (w sumie to wersja trzecia).
      Ja stosuję wersję drugą z nadzieją na trzecią ;))) Ale mam łatwiej, bo mama
      mojego męża nigdy nie była hobbystką gotowania...
    • saskiaplus1 Re: Pytanie do kobiet pracujących - gotowanie... 05.10.06, 09:01
      A swoją drogą lekkie dania z ryżem czy makaronem i warzywami są z pewnością
      zdrowsze niż schabowy z ziemniakami i na dłuższą metę mąż będzie zadowolony. Ale
      wiadomo, dla mężczyzny "zdrowsze" to zwykle żaden argument... ;)
    • vandikia Re: Pytanie do kobiet pracujących - gotowanie... 05.10.06, 09:01
      w weekend gotuj 2daniowe, a w tygodniu zupa z miesem w środku (masz np gar na 2
      dni), innego dnia nasmaż kotletów na dwa dni..ugotowanie ziemniaków juz nie
      bedzie problemem.
      Mozesz w weekend zrobic pare kotletow, pare np golabkow, upiec jakies mieso -
      pobawisz sie w kuchni ze 3 godziny, ale bedziesz miala obiad na caly tydzien,
      zamrozisz wszystko i jak wracasz z pracy - wrzucasz mrozonke do garnka, albo na
      patelnie, w tym czasie ziemniaki i surowka - malo czasu a jedzenie swieżo
      mrożone jest rownież smaczne.
    • feminasapiens Re: Pytanie do kobiet pracujących - gotowanie... 05.10.06, 09:07
      Może po prostu usiądź kiedyś na spokojnie jak będzie w dobrym humorze i
      porozmawiaj. Wytłumacz mu to co tutaj napisałaś. On przecież też pracuje tak
      jak Ty, w związku z tym musicie się dzielić robotą domową.

      Mój mąż nie jest aż tak bardzo ortodoksyjny, więc staram się (przede wszystkim
      ze względu na dzieci) żeby w domu w dni powszednie był jeden posiłek łatwy do
      odgrzania (najczęściej zupa), a drugie danie to coś kombinujemy. Czasem on zje
      na mieście, czasem jest to jakieś szybkie danie, a czasami kupujemy na wynos
      (pizza, dobre pierogi...) Czasem (bardzo rzadko) on coś upichci - a gotuje
      bardzo smacznie i jakoś to się kręci.

      Ale zgadzam się z Tobą że to rzeczywiście niezbyt fajne to gotowanie obiadów.

      Aha, może umówcie się że np. w dwa dni w tygodniu Ty gotujesz, drugie dwa - on,
      a np. w jeden dzień roboczy jecie na mieście (może razem?).

      A w weekendy obiecaj mu że będzie bardziej wypasiony obiadek. Idealnie by było
      gdyby on też w te weekendy przykładał się do wspólnych posiłków, ale zdaję
      sobie sprawę, że wychowanie wpoiło mu inne zasady i ciężko mu będzie się tak od
      razu przestawić.
    • caroll5 Re: Pytanie do kobiet pracujących - gotowanie... 05.10.06, 09:13
      To ja wykorzystam okazje i się pochwale! U nas gotuje maż. Co dziennie , albo
      tar na dwa dni.Ja nie lubie tego robic, a mąz uwielbia. W naturalny sposób się
      podzieliliśmy ja sprzątam, piore i prasuje. Mąż gotuje i robi zakupy. Jak dla
      mnie super bo każdy robi to co lubi. No ale pewnie Ci nie poradziałam za
      bardzo, ale u Was trzeba jakiegos kompromisu. Obiad na parę dni może jakieś
      mieso i do tego tylko zmieniać dodatki np. w poniedziałek kartofle, a we wtorek
      ryż itp. Albo niech maż Twój sie wezimie do gotowania, przecież ma obie zdrowe
      ręce. Jeżeli nie chce robic obiadu, tylko czeka na Cibie żebyś ugotowała to
      jest leń i egoista.
    • lemoorka Re: Pytanie do kobiet pracujących - gotowanie... 05.10.06, 09:20
      Hmm znam już wiele małżenstw, w których panuje wspołpraca w tej kwestii.
      Wielokrotnie mezowie musieli się nauczyć gotować.
      Zaporponuj mu dwa rozwiązania:
      1. Nauczy się gotować
      2. Nie będziesz chodzic do pracy, a gotować, ale wtedy obiady będa skromne:)
      Serdecznie pozdrawiam:)
      • kwiwit Re: Pytanie do kobiet pracujących - gotowanie... 05.10.06, 09:47
        lemoorka napisała:


        > 2. Nie będziesz chodzic do pracy, a gotować, ale wtedy obiady będa skromne:)
        > Serdecznie pozdrawiam:)


        A za 10 lat mąż uzna, że "kura domowa" go nudzi i znajdzie sobie atrakcyjną
        "biznes woman" , i żona zostanie bez dochodów, wyrobionej pozycji i
        doswiadczenia w pracy zawodowej, i emerytury . :) Nie radze.

        Raczej
    • kwiwit Re: Pytanie do kobiet pracujących - gotowanie... 05.10.06, 09:31
      Nie jestem mężatką, ale wywodze sie z domu w którym ojciec pracowal, mama
      wychowywala dzieci i zajmowala sie sprzataniem, gotowaniem codziennie swiezych
      pelnych obiadkow...-roboty na 24 godziny dziennie.
      I rodzice tak wychowali dzieci, ze kobiety są od przysłowiowych garów a
      mężczyzna od tych "ważnych" innych działań . W efekcie będąc w domu rodzinnym
      bracia nieraz przez cały tydzień nie maja nic konkretnego do roboty oprócz
      swoich prywatnych spraw i kolegow, a sterana życiem mama dzień w dzień ledwo już
      chodząc, podstawia pod nos śniadania obiady i kolacje, sprzata, opiera.
      A mężczyźni czasem umyją po sobie szklankę, ale chyba nigdy nie skalali się
      umyciem naczyn po obiedzie ani umyciem podłog...
      Ja sie z domu wyprowadzilam juz dawno 100km dalej i mieszkam i utrzymuje sie
      sama, ale jezdze tam na weekendy i mój weekend w gości w domu rodzinnym wyglada
      tak, że sprzatam-gotuje-smaże-myje-piekę-piorę-sprzatam... i wszyscy
      tam(mama-tata-bracia) tego ode mnie oczekują.... I szczerze mowie- mam tego
      dość! Ale to juz taki "ugruntowany beton" (tez wina mamy ze w taką role się dała
      wrobić), ze tam tego nie zmienię a chcę odciążyc trochę przemęczoną mamę.

      Lubie gotowac, ale nie zamierzam tak zyc, i nie zgodze sie na taką role w moim
      przyszlym domu. Dotychczas mialam chlopakow którzy nie wymagali tego ode mnie,
      byli samodzielni, a gotowalismy zazwyczaj razem bo to byla dobra wspolna zabawa.
      Ale rozumiem, ze w wieloletnich zwiazkach nalezy wypracowac staly kompromis.

      Nie wcielaj się prosze w kopiowanie roli matki twojego męza i zwyczajow w jego
      domu! Ty nie mozesz czuc sie winna ze nie ma obiadu na stole bo tak samo
      przcujesz jak twoj mąż!
      Juz nie wyrabiasz, a dalej będzie coraz gorzej jesli nie porozmawiasz z męzem i
      nie uzgodnicie innych standartow.. Mozecie gotowac na zmianę. Raz ty, raz on.
      Niech sie przekona co to znaczy bo wtedy zacznie szanowac Twoj wysilek wlozony w
      przygotowywanie obiadow.
      Mozecie w tygodniu miec szybkie jednodaniowe posilki nawet odgrzewane na 2-3
      dni, a w weekendy przygotowywac wspolnie extra obiad z deserami..
      Powinnas o tym porozmawiac z mężem i lepiej szybciej.:) Powodzenia
    • yagiennka Re: Pytanie do kobiet pracujących - gotowanie... 05.10.06, 09:40
      A dlaczego twój mąż nie gotuje?? Jesteś dobrowolna niewolnicą? Niech on ugotuje
      gdy wróci z pracy i wtedy będzie miał pretensje tylko do siebie, że na nic
      wykwintniejszego nie ma siły. Nie rozumiem tego wymogu, że żona ma być kucharka
      w domu, a z jakiej racji? A w życiu.
    • uasiczka Re: Pytanie do kobiet pracujących - gotowanie... 05.10.06, 09:40
      a on co robi w tym czasie, kiedy ty gotujesz dwudaniowe obiadki a'la mamusia
      • 83kimi Re: Pytanie do kobiet pracujących - gotowanie... 05.10.06, 10:09
        Jeżeli Twój maż ma ochotę na schabowe itp, niech sam je sobie przyrządza...!
        Przecież nie jesteś jego niewolnicą.
        Moja mama przez większość życia nie pracowała - gotował prawie zawsze tata,
        mama najwyżej zrobiła surówkę, obrała ziemniaki, czasem ugotowała zupę, ale
        jednak odkąd pamiętam - wieczorami mój tata siedział w kuchni.
        Obowiązkami dzielić się trzeba zawsze, a zwłaszcza, gdy każdy z partneróe jest
        czynny zawodowo. Może gotujcie obiady na 2 dni, na zmianę, raz Ty, raz on? W
        sklepach można też kupić dużo gotowych produktów np. pierogi z mięsem i
        barszczyk czerwony Hortexu - pyszna zupa na 1 danie, paluszki rybne, frytki i
        kupna surówka na 2 danie. :-)
    • merda Re: Pytanie do kobiet pracujących - gotowanie... 05.10.06, 10:51
      Powiedz mu ,ze zgodzilas sie zostac jego zona,a nie sluzaca,wiec oczekujesz
      partnerskih ukladow,ktore polegaja na pomaganiu sobie nawzajem.Jezeli nie
      zrozumie tej aluzji,odwroc sytuacje i Ty miej do niego pretensje,ze nie gotuje
      dla Ciebie obiadow codzinnie, wkoncu oboje pracujecie,wiec czasu macie tyle
      samo na dodatkowe obowiazki.
      Nie daj sie wrobic w role zapracowanej Matki Polki,bo za kilka lat napiszesz
      przykladowo,ze maz cie zdradza,bo go nie interesuje "kura domowa".Nic w
      nadmiarze nie jest zdrowe.Pozatym fakt ,iz w domu rodzinym mial obiadki
      gotowe,podawane pod nos,nie ma znaczenia,to tylko usprawiedliwienie,bo tak mu
      oczywiscie wygodnie.Rowniez moja przyszla tesciowa jest nadopukuncza i
      wyreczala mojego partnera we wszystkim,mimo wszystko nie mam z nim zadnych
      problemow.Gotuje-cieszy sie ,nie gotuje-rozumie.
    • aserath Re: Pytanie do kobiet pracujących - gotowanie... 05.10.06, 10:53
      pierwszy błąd: zamiast od razu dąc swoje zasady ty próbowałaś sprostać
      oczekiwaniom męża. Nie dziw sie ze to temat zapalny - przyzwyczail sie facet dla
      niego to byla sytuacja normalna (tym bardziej jesli nie zdawal sobie sprawy z
      tego jakie to poświęcenie dla ciebie), a teraz to jest sytuacja nie normalna.
      Wez mu wyjasnij, dlaczego robilas kiedys tak, dlaczego to jest męczące i
      zaproponuj jakieś konstruktywwne rozwiązanie np. w tygodniu szybkie obiady w
      sobote i niedziele większe. A przede wszystkim egzekwuj sobie jego pomoc! Jak
      jedno robi ziemniaki a drugie smazy kotleta to i w godzine mozna 2 daniowy obiad
      zrobic!
    • mmagi Re: Pytanie do kobiet pracujących - gotowanie... 05.10.06, 10:57
      a próbowałas gotowac na 2 dni?
      • maretina Re: Pytanie do kobiet pracujących - gotowanie... 06.10.06, 20:12
        mmagi napisała:

        > a próbowałas gotowac na 2 dni?
        no co Ty, mmagi... tacy dwa dni pod rzad tego samego nie jedza.
    • aiczka Re: Pytanie do kobiet pracujących - gotowanie... 05.10.06, 11:02
      > Mam więc pytanie, jak sobie radzicie pracując i prowadząc dom, zeby było w
      > miarę normalnie (wg mojego męża standardów),
      No, niestety my prowadzimy dom razem i "normalnie" wygląda u nas inaczej niż wg.
      Twojego męża.
      Mogę doradzić gotowanie wieczorami rzeczy w rodzaju "wielki gar gulaszu", sos
      grzybowy, potrawka taka czy inna, którą potem można podgrzewać przez kilka dni
      (na zmianę z gotowymi pierogami i innymi takimi) i podawać z różnymi
      wypełniaczami/surówkami.
    • nika.78 Re: Pytanie do kobiet pracujących - gotowanie... 05.10.06, 12:01
      Ręce opadają...
      Mężuś niezadowolony, ze nie ma dwudaniowego odbiadu podanego pod nos! Jak go
      obłskawić?! A czy Ty jesteś jego niewolnicą lub służącą? Niech sam gotuje jeśli
      nezadowolony.

      Rany, nigdy nie zrozumiem niektórych kobiet. Same siebie stawiają w roli
      podrzędnej wobec mężczyzny, któremu należy dogadzać żeby był zadowolony,
      kosztem siebie, swoich spraw i zainteresowań! Bo jeszcze odejdzie albo porzuci!

      Gdzie partnerstwo??? Równouprawnienie????
      Tragedia po prostu.
      Ale jak osbie pościelesz tak sie wyspisz.
    • uwaga_tramwaj Re: Pytanie do kobiet pracujących - gotowanie... 05.10.06, 12:38
      smutne, jak kobiety trwają w męczeństwie w imię "normalności". królewiczów z
      bajki nie brakuje, a nowi tylko patrzeć jak dorosną wychowywani przez udręczone
      smażeniem kotletów po nocach mamusie. jak ci źle to nie matkuj więcej dorosłemu
      facetowi, a jak lubisz być zosia kucharka sprzątaczka samosia to nie narzekaj.
    • bitch.with.a.brain Re: Pytanie do kobiet pracujących - gotowanie... 05.10.06, 12:40
      pracuje,studiuje.
      do głowy by mi nie przyszlo,zeby jakieś obiady kotować.Kto głodny sam sobie coś
      robi i po sprawie.Sama też nei oczekuje,że mi moj mężczyzna obiad ugotuje
    • natka110 Re: Pytanie do kobiet pracujących - gotowanie... 05.10.06, 12:41
      Czolem, ja tu juz dawno sie pojawialam,bo czasu malo i zero kompa w domu, wiec
      i moze moje rady juz w archiwum... my mieszkamy razem ponad 2 lata, jego mam
      tez nigdy nie pracowala, ale - uwaga - jego tata jest z zawodu " chef" - czyli
      mistrz kuchni... malo kto moze sie z nim rownac, wiec u nas albo robimy kluchy
      na szybko ( aha. bo moj M to Wloch, mieszkamy we Wloszech), albo ja wieczorkiem
      pichce jakies kurze zwloki w sosie , tudziez gulasz, bo jemu sie podoba takie
      egzotyczne polskie danie, i mozna je spoko odgrzac bez szkody dla smaku.
      Jelsi chcecie przpisy n alwoskie kluchy, wszystko do zrobienia w 15 minut (
      wstawiam wode na kluchy i w tym czasie orbie sos, tanie to, zdrowe, jesli z
      warzywami, tyle ze w boderka troche wlazi..) , piszcie na maila gazetowego,
      podesle pare rpzepisow, oraz zasady generalne wloskeij kuchni :)

      buzka ze slonecznej Wenecji.
    • olusia19 Re: Pytanie do kobiet pracujących - gotowanie... 05.10.06, 12:51
      Witam,
      Mam dość garów, ale - uczulone dziecko, niezbyt zdrowy mąż (a w kuchni ciężko
      się rusza), 2 psy, zmuszają mnie do organizacji w kuchni. Korzystam z
      zamrażalnika: kupiłam pojemniki do żywności wymiarowe do szuflad i staję do
      dłuższego gotowania praktycznie raz na tydzień, lub rzadziej. Korzystam z
      mrożonek warzywnych i dodaję tylko brokuły, kalafior, ogórki w zależności od
      zupy. Pojemniki zawierają porcje zupy wymierzone talerzami, lub zgęszczone do
      dolania wody, różne - od owocowych do jarzynowych. Potem tylko jogurt + koperek
      i gotowe. Kotlety mielone, duszone mięso i ryby, gulasze, pierogi robię tak jak
      do podania. Rano wstawiam na górę lodówki takie pojemniki, lub wystawiam je na
      tacy z zamrażalnika i po powrocie tylko odgrzewam dogotowując ziemniaki, czy
      makaron, albo kaszę. Co chwila jest inne danie, surówki czesto robi mąż, piekę
      ciasto na niedzielę i tyle. Unikam przetworów z puszek, sztucznych zup, ciastek
      itd. wcale nie kupuję.Jeśli naleśniki, placuszki, to tylko w sobotę i na 2
      patelnie - tu leję, tu już gotowe - jest szybciej.
      Uważam, że najlepiej gdy wszyscy jedzą w domu, bo stołówki wyraźnie psują
      zdrowie.
      Mąż bronił sie przed obieraniem, szatkowaniem, krojeniem sałatki, ale po latach
      na różne sposoby został "wciągnięty"...
      Myślę, że docenia taki dom, bo jego matka nie lubiła i nie umiała gotować,
      czasem coś tam upaćkała, po czym wszyscy się tym podtruwali, leczyli biegunki.
      Na stare lata próbowała coś preparować na kształt ciasta, ale były to
      niejadalne gnioty, a większość facetów lubi ciasto.
      Zrezygnowałam z przepychanek w kuchni, bo jak mam z chłopem walczyć, że mi pół
      kuchni zajmuje, bo on obiera ziemniaki, to wolę, żeby z dzieckiem porozmawiał,
      do zeszytów zajrzał, a ja to zorganizuję w pół godziny, czasem w 15 minut i
      obiad na stole.
      OLUSIA
    • alisha6 Re: Pytanie do kobiet pracujących - gotowanie... 05.10.06, 12:54
      wiec ja pracuje a moj mezczyzna nie i on gotuje i sprzata. ja jestem w 6
      miesiacu ciazy i bardzo mi to odpowiada...
    • millena81 Re: Pytanie do kobiet pracujących - gotowanie... 05.10.06, 16:45
      a o której twój mąż kończy pracę?? zresztą niebardzo rozumiem jak można komus
      codziennie gotować?? niesamowite, że coś takiego jeszcze działa w dzisiejszych
      czasach.....a właściwie to przykre, że sobie na to pozwalasz.
      Ja wracam o tej samej godzinie co mąż, a jak jest głodny to śmiga po kuchni,
      czasem je w pracy, a czasem coś ugotuję ja.. jak mi sie nudzi.
      Kobieto ty nie masz obowiązku gotowania komukolwiek...im wcześniejto sobie
      uświadomisz ty, lepiej...bo za chwilę on nie będzie marudził tylko zacznie
      wrzeszczeć i machać rękami....
    • turbomini Re: Pytanie do kobiet pracujących - gotowanie... 05.10.06, 16:54
      moim_zdaniem napisała:
      > Zaraz po ślubie starałam się sprostac oczekiwaniom męża

      I wszystko jasne... Jak nauczyłaś, to teraz cierp kobieto, ale pamiętaj, że
      wszystko można zmienić. Ja pracuję, a po pracy też pracuję, gdyby mój mąż nie
      przygotowywał ze mną posiłków, stołowałby się w McDonald'sie...i ja też.
      • ade1 Re: Pytanie do kobiet pracujących - gotowanie... 06.10.06, 09:53
        ja gotuje gar zupy na 3 dni, i po przyjsciu z pracy maz dostaje miche zupy z
        bulka, ale w czasie pracy wychodzi na obiad normalny. tez mnie wkurza to
        gotowanie- to jakis koszmar. wspolczuje Ci- pewnie niewiele sie da poradzic w
        twojej sprawie, bo jak przestaniesz gotowac to maz zapewne bedzie wielce
        obrazony. najlepiej malymi kroczkami go tego oduczac
        • calusek70 Re: Pytanie do kobiet pracujących - gotowanie... 06.10.06, 15:00
          Rób parę porcji na zapas i mroź. Jak ci się nie chce gotować albo nie masz
          czasu wyjmujesz z zamrażalnika i masz obiad na następny dzień :)
          Gotuj też gar zupy na 2 -3 dni. Z rosołu możesz mieć jeszcze pomidorową na next
          day i kawał mięcha wołowego, który doprawisz sosem chrzanowym , lub udziec z
          kury ...;)
          Kup czasmi gotowca w garmażece (pierogi, gołąbki) i ścimnij że domowej
          roboty ;))))
    • loltka macie problem 06.10.06, 15:10
      wydaje mi sie, ze podstawowym błedem było to, iz nie ustaliliscie zasad na
      poczatku, moze nalezało zbyt mocno sie nie podporządkowywac, powiedziec, ze u
      was w domu bedzie inaczej...
      pokazałas mu, ze mozesz i ze jestes w stanie to robic, i teraz bedzie ciezko
      sie z tego wycofac, bo nie tak łatwo oddac "przywilej" ktory raz sie dostało...
      U nas nie ma tego problemu, oboje wychowalismy sie w domach, w ktorych naowało
      pełne rownouprawnienie, oboje rodzice pracowali zajmowali sie dziecmi,
      sprzatali i gotowali. W naszym domu gotujemy duzo na "szybko" i robi to
      przewanie ten kto wczesniej wroci, albo ma wiecje czasu, a jak juz nie mam ani
      czasu ani ochtoty to jemy cos razem w miescie.
      Ciezko tu cos doradzic, bo im wiekszy Twoj bunt, tym bardziej on bedzie
      niezadowolony-a jednak wydaje mi sie, ze w dzisiejszych czasach gdy kobieta
      pracuje i ma prawo do swojego zycia, taki feudalizm dawno sie przejadł, dltego
      jesli konsekwentnie ebdziesz z tym walczyc to on powinien uznac ze czasy
      obiadkow sie skonczyły.

      moja kolezanka poradziła sobie w ten sposob, ze przestała sie wdawac w kłotnie
      z tego powodu, tylko zaczeła wykazywac "sympatyczną obojetnosc" na problem. On
      sie kłócił, ona sie usmiechała i ogladała sobie ulubiony serial, on sie pytał
      czemu ona sie nie kłoci a ona, ze rpzeciez nie ma o co, i usmiech...
      koles skapitulował, robi czasem zakupy , zaczął sprzatac, czasem zrobi obiad-
      zwazywszy na to to wczesniej nie kiwal palcem to i tak sie zmieniło na lepsze

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka