Dodaj do ulubionych

Męczę się sama ze sobą.

12.10.06, 22:11
Witam, podziele się z wami sobą, tak w skrócie.
Zmieniłam się. I nie poznaję. I męczę się sama ze sobą.
A wszystko przez seks. Albo facetów. A raczej jedno i drugie.
Kiedys bylam dosć grzeczna dziewczynką, wierzylam w rodzine i milosc. I ze
zdrada to okrutna rzecz i niewybaczalna.
Teraz jestem typowym przykladem jak z podręcznika. Po trzydziestce, z
rozwodem, za sobą zdrady, ktore za zdrady przestałam uważać juz za drugim, no
trzecim razem. A zresztą, przecież On miał mnie gdzies, bylam nikim, zerem.
Codziennie mi o tym przypominał. Do bólu i łez.
I wciągnęło mnie. Znajdowanie rozkoszy wramionach facetów, którzy nie ranili
mnie złym słowem. Niczym. Ktorzy spędzili ze mną nie jedną noc biorąc mnie,
tuląc, głaszczac po włosach, rozpalajac swiece... Lub tylko biorąc. Za kazdym
razem gdy tego chciałam. Czasem usłyszalam KOcham. Lub uwielbiam.
Tez ich uwielbiam, bo są tacy, jacy chcę zeby dla mnie byli. Moga być sobą, bo
takich ich znac chcę. I pożądać.
I to pożadanie jest tak okrutne. Nie umiem i nie chcę już kochać. Nie pragnę
związków. Śmieszą mnie słodkie słowa. Tylko pragnę i pożadam. Jednej nocy lub
tych paru godzin. I to mnie wykańcza. Okrutnie.
Proszę, podzielcie sie ze mna tym, co myslicie. Tak uczciwie.
Obserwuj wątek
    • elsbieta Re: Męczę się sama ze sobą. 12.10.06, 22:13
      Stalas sie seksoholiczka?
      • zmieniona Re: Męczę się sama ze sobą. 12.10.06, 22:17
        NIe. Chyba nie. I chyba jestem wybredna. Dlatego potrafe czekac pol roku i
        wiecej. Wiec moze nie jednak.
        • izabellaz1 Re: Męczę się sama ze sobą. 12.10.06, 22:24
          Wiesz co nie obraź się bo mówię naprawdę szczerze. Może pójdź do seksuologa lub
          psychologa. Pogadaj. Może jakaś terapia Ci jest potrzebna. Mojej kumpeli pomogło.
          • zmieniona Re: Męczę się sama ze sobą. 12.10.06, 22:31
            Nie obraże:)
            Wbrew pozorom nie szukam facetow przy kazdej okazji. Raczej mentalnosc moja mnie
            samą przerosła. Skoro myslenie moje niewiele rozni sie od meskiego pktu widzenia
            na te sprawy. A gdybym byla facetem, tez wysylalabys mnie do seksuologa??
            • izabellaz1 Re: Męczę się sama ze sobą. 12.10.06, 22:42
              Myślę, że tak:) To pewnie wynika ze specyfiki mojego zawodu. Nie rozdzielam
              takich zachowań i problemów ludzkich na płeć. Sama zauważasz, że męczysz się ze
              sobą. Że męczy Cię taki stan rzeczy więc dlaczego sobie nie pomóc jeśli można?
              • kotkaaaa Re: Męczę się sama ze sobą. 12.10.06, 22:46
                hm, mnie smieszyloby gdyby mi facet w takich relacjach jakie opisalas,
                powiedzial, ze mnie kocha. prawil komplementy patrzac jednoczesnie na zegarek i
                myslac: zona na mnie czeka z kolacja
                co kto lubi...
                • zmieniona Re: Męczę się sama ze sobą. 12.10.06, 22:51
                  mnie smieszylo by to rowniez. dlatego nie spotykam żonatych.
              • zmieniona Re: Męczę się sama ze sobą. 12.10.06, 22:48
                ...męcze się sama ze sobą od środka, bo miewam skrupuły, obawy, bo nie wierze w
                wiernośc, miłość bez zdrad.
                Ale nie wyobrazam sobie inaczej, bo niby jak?? Bo taki stan rzeczy wydaje mi się
                najuczciwszy wobec wszystkich zainteresowanych...
                • pinup Re: Męczę się sama ze sobą. 13.10.06, 14:19
                  ja nie rozumiem w czym problem.
                  tez nie wierze i tez tak mam i dla mnie to jest jak wyzwolenie, a nie meka. nie
                  angazuje sie uczuciowo wiec wiem, ze nikt mnie swoim odejsciem nie zrani, a w
                  przypadku zdrady pozegnanie bedzie szybkie i bezbolesne. i takie podejscie
                  wcale nie przeszkadza mi byc w zwiazku, bo warto probowac i nie warto pozbywac
                  sie przyjemnosci wynikajacych ze zwiazkowej bliskosci. paradoksalnie kiedy
                  rozszyfrowalam juz kategorie, za przeproszeniem, tzw. jebakow i przystosowalam
                  sie do zycia w ich swiecie pojawil sie facet, ktoremu naprawde zalezy. i teraz
                  od poczatku ucze sie zaufania, bo mysle, ze dla niego warto zaryzykowac.
                  wydaj mi sie, ze popadlas w skrajnosc, dlatego jest ci zle. tak naprawde nie
                  trzeba wierzyc albo kochac, zeby byc szczesliwym. mozna poprostu byc i cieszyc
                  sie zyciem. wiele zalezy od partnera, a najlepszych spotyka sie nie szukajac.
    • malgosia403 Re: Męczę się sama ze sobą. 12.10.06, 22:44
      Potrzeba czasu.Uwierz mi,to minie-takie zachowanie..Zmęczysz się,będziesz
      pragnęła tylko świętego spokoju i poczucia bezpieczeństwa.Pozdrawiam Cię
      serdecznie..
      • zmieniona Re: Męczę się sama ze sobą. 12.10.06, 22:53
        Pewnie masz rację. Żyje tak juz pare lat i wciaz sie nad tym zastanawiam. Ale
        nie widze alternatywy. Potrzebuje drugiego czlowieka tylko na innych zasadch.
        • kamilka_milka Re: Męczę się sama ze sobą. 12.10.06, 23:26
          A ja Ciebie rozumiem, bo czuję to samo. Ludzie zmieniają się nieodwracalnie
          pod wpływem jakichś zdarzeń. Ze mną też tak było/jest. Jestem młodsza od
          Ciebie, mam 25 lat i nie jestem po rozwodzie, jednak zdarzyło się w moim życiu
          coś co zmieniło mnie na zawsze. Moja zmiana trwa już rok, więc nie jest to
          krótkotrwałe odczuwanie. Po prostu przestałam wierzyć w miłość i co więcej
          dobrze mi z tym. Nie jest już dla mnie problemem prezespać się z kimś mając
          świadomość, że wcale nie chce z nim spędzać życia. Tak samo jak Ciebie, śmieszą
          mnie teraz "miłosne" słówka, a kiedyś je uwielbiałam.Czasem czuję, że jestem
          zepsuta, ale z tą świadomością też mi jest dobrze. Teraz przynajmniej czuję się
          jak kobieta, choć zdaję sobie sprawę, że to nie jest do końca normalne.
          Jednocześnie myślę sobie, że moje dotychczasowe życie (przed zmianą) też
          normalne nie było, gdyż mogę powiedzieć, że- w porównaniu ze stanem obecnym-
          nie czułam swej seksualnośći. Nie potrafię się wypośrodkować, ale teraz i tak
          jest lepiej niż było kiedyś. Wolę to życie. Bez złudzeń i z zajebistym sexem z
          kim zechce i kiedy.
          • zmieniona Re: Męczę się sama ze sobą. 12.10.06, 23:40
            Moge Ci więc pozazdrościć tylko. ja co jakis czas rozgryzam to w sobie,
            przyglądam się sobie. i czasem nie jestem zachwycona. a moze powinnam cieszyc
            się życiem jakim jest. Bez złudzeń i z zajebistym sexem. pozdrawiam:)
      • miauka Re: Męczę się sama ze sobą. 13.10.06, 11:58
        malgosia403 napisała:

        > Potrzeba czasu.Uwierz mi,to minie-takie zachowanie..Zmęczysz się,będziesz
        > pragnęła tylko świętego spokoju i poczucia bezpieczeństwa.Pozdrawiam Cię
        > serdecznie..

        dokładnie to samo myślę Gosiu, ja też , jak Zmieniona, miałam moment niewiary i
        samotności i wyhaczałam chłopaczków seksownych - minęło, ale wspominam miło
        (coponiektórych :-)
    • krwawabestia Re: Męczę się sama ze sobą. 12.10.06, 23:54
      a ja mysle ze zle dobierasz facetow
      pewnie ustaliłas sobie ze dla ciebie musi byc taki i taki i nie potrafisz wyjsc
      z tego koła
    • ksenja5 Re: Męczę się sama ze sobą. 13.10.06, 00:35
      Mysle, ze to samotnosc i glod wewnetrzny. Glod za miloscia, bliskoscia i czyms
      unikalnym, pieknym acz kruchym. A o to tak trudno.. Mozna przemierzyc gory i
      oceany, przejsc przez tuziny lozek i byc samotna. Kobiety dzis bywaja czesto
      samotne. Bo malo jest facetow, ktorzy potrafia dotrzec do glebi, zakleic te
      dziure, wypelnic kobiete od wewnatrz (nie liczac penisa!).
      A fizyczna bliskosc jest jak narkotyk. Na chwile zapelnia te dziure i glod
      duszy. Bo kiedy nie mozna mieszkac w Rajskim Ogrodzie, kupujemy spray w
      supermarkecie. Zeby byla chociaz ta atrapa ogrodu.
      Skoro tak malo dostajesz od mezczyzn, bo nie oszukujmy sie; dostajesz ich ciala
      na chwile by sie pobawic, nic dziwnego, ze jestes zmeczona.
      Moze boli Cie ta wewnetrzna pustka? Chcialabys cos wielkiego a dostajesz tak
      niewiele. Ja tak to czuje i rozumuje. Jesli i Ty podobnie, to wiedz, ze bardzo
      Cie rozumiem... I nie potepiam. Tyle, ze nie tedy droga.
      • joko010 Re: Męczę się sama ze sobą. 13.10.06, 09:12
        czesc mam na imie kasia mam 27 lat i jestem mezatka obecnie jestem sama
        poniewaz maz moj wyjechal i tez czuje sie samotna wiec wpadlam na pomysl i sie
        zaczelam tez umawiac z facetami z netu coprawda bylo to 2 razy ale nie zaluje i
        wiesz co pamietaj tego co przezylas to nikt ci nie zabierze i nie martw sie
        bedzie lepiej acha jesli masz ochote to napisz do mnie moj numer 500492700 moze
        wten sposob wepre cie na duchu zycie jest takie krotkie
        • nutopia Re: Męczę się sama ze sobą. 13.10.06, 10:33
          joko010 napisała:

          > czesc mam na imie kasia mam 27 lat i jestem mezatka obecnie jestem sama
          > poniewaz maz moj wyjechal i tez czuje sie samotna wiec wpadlam na pomysl i
          sie
          > zaczelam tez umawiac z facetami z netu coprawda bylo to 2 razy ale nie zaluje
          i
          >
          > wiesz co pamietaj tego co przezylas to nikt ci nie zabierze i nie martw sie
          > bedzie lepiej acha jesli masz ochote to napisz do mnie moj numer 500492700
          moze
          >
          > wten sposob wepre cie na duchu zycie jest takie krotkie

          czekaj bo nie rozumiem.... piszesz, że jesteś mężatką, umawiasz się z facetami
          i podajesz jeszcze swój nr telefonu????? To może jeszcze adres i stan swojego
          konta?
          • tunka18 Re: Męczę się sama ze sobą. 13.10.06, 14:03
            tez bym tak chciala, ale wlasnie: te meczarnie...
            moim skromnym zdaniem jesli nie jest ci z tym dobrze skoncz to po prostu, po
            jakims czasie przejdzie ci ochota na grzeszenie mimo ze tak bylo przyjemnie, a
            nuz zdarzy sie jakas prawdziwa milosc z ktorej zdaje mi sie obie juz zaczynamy
            kpic
          • pinup Re: Męczę się sama ze sobą. 13.10.06, 14:24
            przeca to podpucha. jakis amant, ktory bedzie chcial zmieniona nawracac:)
        • ksenja5 Re: Męczę się sama ze sobą. 13.10.06, 14:06
          Ale o co chodzi? Czemu ten post jest adresowany do mnie? :O
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka