Dodaj do ulubionych

jak technicznie zainicjować dziecko?

18.10.06, 14:22
mąż się nie zgadza, nie lubi dzieci itp., zapewnia jednak, że to nie ostatnie słowo, może się zmieni, może dojrzeje, ale ja czuję, że mam coraz mniej czasu, w związku z tym muszę działać... niestety, mąż się zabezpiecza (prezerwatywy) i moje pytanie: przedziurawić dyskretnie? uda się? wiem, można spróbować i się przekonać, ale chcę najpierw zasięgnąć "języka"... nie zorientuje się? (rady typu: czekać na jego uniesienie, gdy zlekceważy brak gumki z góry są chybione: on jest zbyt zapobiegliwy i przewidujący w tej kwestii i gumki zawsze są w zapasie...:()
zatem? jakieś dobre rady?
Obserwuj wątek
    • maialina1 Re: jak technicznie zainicjować dziecko? 18.10.06, 14:24
      A nie wydaje ci sie ze dziecka powinno pragnąć dwoje nraz?
      To nie zabawka, ktorą sie kupuje i sprawdza czy drugiemu sie spodoba czy tez
      nie.
      Dziecko to jest CZLOWIEK.
      Przeraza mnie ze do niektorych to nie dociera.
      • paliwowy maialina1 czyta w myślach??:P 18.10.06, 14:32
        nie wydaje Ci się, że się wtrącasz w nieswoje sprawy? i bredzisz? mnóstwo ludzi ma dzieci ot tak, przypadkiem, a ja akurat bardzo chcę
        gdzie przeczytałaś, że napisałam, iż dziecko to nie człowiek? masz jakieś zwidy? omamy? może powinnać przestać nadinterpretować cudze wypowiedzi?
        • maialina1 Re: maialina1 czyta w myślach??:P 18.10.06, 14:41
          Nie wtracam sie tylko odpowiadam na twoj post, jak sie wypowiadasz na forum to
          licz sie z tym ze beda padaly rozne wypowiedzi.
          Piszac o czlowieku i zabawce mialam na mysli to dokladnie co napisalam: z
          czlowieka nie robi sie komus niespodzianki, to nie zaden prezent, zeby go dawac
          i potem sprawdzac jaka bedzie reakcja obdarowanej osoby.
        • nadja Re: maialina1 czyta w myślach??:P 18.10.06, 17:09

          Mysle, ze warto przyjrzec sie tej sytuacji na spokojnie i przede wszystkim
          zapytac: czy przed slubem nie rozmawialiscie na ten temat?
          Rozumiem Twoja pewnego rodzaju desperacje, ale czy zastanawialas sie jak moze
          wygladac relacja Waszego dziecka z ojcem, jesli on go nie chce? Czy myslalas o
          tym jak mozesz unieszczesliwic dziecko? Twoj pomysl moze uszczesliwi Cie na
          chwile, ale czy uszczesliwi Cie reakcja Twojego meza na wiesc, ze jestes w
          ciazy? Jasne, moze sie okazac, ze bedzie skakal z radosci. A jesli nie? Raczej
          zastanowilabym sie nad przyczynami... No i zalezy ile macie lat...

          pozdrawiam
          n.
        • sir.vimes Re: maialina1 czyta w myślach??:P 18.10.06, 20:07
          Raz chyba jedyny w życiu zgadzam się z maialiną1 i nie widzę w jej wypowiedzi
          nadinterpretacji.
          Dziecko to nie zabawka, a to, że wiele osób ma dzieci przypadkiem lub co więcej
          WCALE ICH NIE CHCE to jeszcze nie znaczy, że to najlepszy sposób powołania do
          życia nowego człowieka.
        • radek-kirschbaum Re: maialina1 czyta w myślach??:P 20.10.06, 14:19
          jak nie chcesz cudzych opinii - to nie zamieszczaj postów,
          a o Twojej postawie świadczy sam arcymądry i biorący pod uwagę pomysł
          samozapłodnienia:)
          a jak chcesz słyszec opinie tylko zgodne ze swoimi odczuciami - to nagraj sobie
          je na dyktafon, albo poproś koleżankę, żeby ci mówiła co chcesz usłyszeć.
          efekt poznawczy niewielki - le przyznaj, że nie o to chodziło ci dziewczyneczko,
          prwda?
    • iberia30 Re: jak technicznie zainicjować dziecko? 18.10.06, 14:32
      rece opadaja jak sie czyta takie wypowiedzi...dla twojego dziecka bedzie lepiej
      jak bedzie mialo inna matke niz ciebie.
      Jak ty bys sie poczula gdyby maz postawil cie przed faktetm dokonanym w jakiejs
      zyciowej sprawie, zrobilby cos za twoimi plecami????????????
      Nie doroslas do tego zeby tworzyc partnerski zwiazek a o byciu matka nie
      wspominajac.Wspolczuje takiej pseudozony.
    • popka5 Re: jak technicznie zainicjować dziecko? 18.10.06, 14:44
      to chyba kolejna kretyńska prowokacja?!
    • khaki3 Juz spiesze z rada! 18.10.06, 15:00
      Wez cos do pisania i kawalek kartki.Zapisz sobie,stan przed lustrem i powtarzaj
      codziennie az do skutku.Musisz potrenowac troszke,zeby wreszcie samej zrozumiec
      co robisz.

      Wiec tak: stajesz przed lustrem, przyjmujesz postawe
      otwarta(usmiech,rozluznienie) i mowisz sama do siebie: jestem chora,potrzebuje
      pomocy psychiatry, nie dojrzalam do dziecka, chce oszukac meza i wkopac go w
      dziecko,ktorego nie chce.jestem chora, musze sie leczyc!

      zapisalas?a teraz idz i pocwicz,jak juz dojdziesz do tego,ze jestes chora i
      potrzebujesz fachowej pomocy to zglos sie do nas po porade do jakiego psychiatry
      isc!
      • popka5 Re: Juz spiesze z rada! 18.10.06, 15:01
        dobre! :->>
    • heart_of_ice Re: jak technicznie zainicjować dziecko? 18.10.06, 16:07
      > mąż się nie zgadza, nie lubi dzieci

      oo, to jak mu na gwiazdke powiesz (akurat bedziesz miala pewnosc), ze jestes w
      ciazy, to padnie z zachwytu
      ciekawe, czy rzuci cie od razu, czy najpierw powie ci pare cieplych slow!

      nie miej pretensji, ze wszyscy sie tu do ciebie przyczepia - jak facet nie chce
      dziecka, to nie mozesz go zmusic! tzn mozesz, owszem, ale skrzywdzisz i jego i
      dziecko i siebie: albo dziecko bedzie nieszczesliwe bez tatusia (za to z
      niedojrzala emocjonalnie mamusia) albo bedzie nieszczesliwe z tatusiem, ktory go
      niekocha i nawet za bardzo nie lubi
      a ty w obu przypadkach bedziesz przez niego traktowana nie jak partnerka czy
      zona, tylko jak szantazystka i oszustka
      milo ci bedzie?

      na razie kup sobie kota

      Pauli
      --
      Mężczyźni są z Marsa, a kobiety ze... Snickersa;)
      • heart_of_ice errata 18.10.06, 16:08
        * nie kocha, mialo byc, oczywiscie

        Pauli
        --
        Mężczyźni są z Marsa, a kobiety ze... Snickersa;)
      • simon_r Oj... pierdoły wypisujesz panno Pauli... 20.10.06, 14:26
        Jako facet mogę powiedzieć tak:
        1. jak się zenił to musiał brać pod uwagę, że kiedyś będzie miał dziecko... cóż
        kobiety tak właśnie mają że tego chcą.
        2. to że facet mówi, że nie lubi dzieci to nie znaczy, że swojego nie będzie
        kochał..
        3. to że facet mówi, że nie chce dzieci to nie znaczy, że swojego nie będzie
        kochał...!!!
        4. dziecko potrafi facetowi przewrócić w głowie do tego stopnia, że mamusia
        przestaje się liczyć a dziecko jest najważniejsze niezależnie od tego co
        wcześniej taki facet wygadywał na temat dzieci :))... jeśli tak się nie dzieje
        to tylko w przypadku gdy facet jest jakimś wyjątkowo porąbanym, zimnym
        sku..synem... w takim przypadku lepiej od razu się rozwieść bo nic z tego nie
        wyjdzie.

        tak więc jeśli dziewczynka chce mieć bubu to nich sobie zrobi ze swoim facetem i
        pali głupa, że to nie było specjalnie... facet żeniąc się z nią POWINIEN BYŁ
        brać pod uwagę, że kiedyś do tego dojdzie.
    • poziomka35 Re: do odpowiadających na ten post 18.10.06, 16:12
      A Wy co takie morały prawicie autorce postu, naprawdę myślicie, że wszystkie
      dzieci na tym świecie są dokładnie zaplanowane? Naiwność wasza mnie przeraża.
      Znam pary, których dzieci nie były planowane i które sa bardzo szczęśliwe z ich
      pojawienia sie na świecie i nawet twierdzą, że gdyby nie los, sami by to swoje
      szczęście-dziecko ciągle odwlekali. Znam też pary, które dokładnie sobie
      zaplanowały, kiedy na świat ma przyjść ich dziecko i niestety tak się nie stało
      bo pojawiły sie problemy.
      • ladyinblack Re: do odpowiadających na ten post 18.10.06, 16:17
        ależ autorka wątku jak najbardziej planuje dziecko:) ona nie chce wpaść, ona chce świadomie zajść w ciąże wiedząc doskonale, że mąż się na to nie zgadza. Innymi słowy chce oszukać męża bo ma zachciankę. I to to oszustwo jest potępiane a nie fakt planowania dzieci lub wpadki.
      • heart_of_ice Re: do odpowiadających na ten post 18.10.06, 16:18
        > A Wy co takie morały prawicie autorce postu, naprawdę myślicie, że wszystkie
        > dzieci na tym świecie są dokładnie zaplanowane? Naiwność wasza mnie przeraża.
        > Znam pary, których dzieci nie były planowane i które sa bardzo szczęśliwe

        poziomka, oczywiscie, masz racje!
        ale co innego dziecko z wpadki, a co innego dziecko, ktorego tatus dosc
        zdecydowanie mowi, ze go NIE CHCE

        wiadomo, ze mnostwo dzieci jest "wpadkowych", zreszta faceci zawsze sie boja na
        to zdecydowac i mowia "tak, chce dzieci, ale jeszcze nie teraz", ale sa
        szczesliwi, jak te dzieci juz sie trafia

        ale jak na dzien dobry sa stanowczo na "nie", to czarno to widze...

        Pauli
        --
        bywam na Łysej Górze:)
        • poziomka35 Re: do odpowiadających na ten post 18.10.06, 16:27
          A co według Was oznacza wpadka? Jak się nie chce dziecka, ale przypadkiem to
          się zdarza, tak? To dopiero jest niedojrzałość, bo jak się podejmuje współzycie
          to trzeba mieć świadomość konsekwencji i albo sie zabezpieczac albo nie i byc
          gotowym na potomstwo. Nie rozumiem słowa wpadka, ludzie kochaja sie bez
          zabezpieczenia a potem są bardzo zdziwieni jak sie dowiadują o ciąży jakby
          przynajmniej kosmite zobaczyli. I co kto do kogo ma miec potem pretensje,
          przeciez obydwoje nie chcieli dziecka tylko jakoś tak wyszło. Wpadka to dopiero
          brak rozumu, trzeba było sie zabezpieczyć, a jak prezerwatywa pękła (bo zaraz
          sie takie głosy pewnie odezwa) to wziąć postinor i tyle. A tych przypadków,
          gdzie zawiodła antykoncepcja hormonalna jest naprawdę niewiele.
          • poziomka35 Re: do odpowiadających na ten post 18.10.06, 16:31
            Mnie w tej sytuacji tak naprawdę przeraża ten mąż, że tak zawsze ma wszystko
            pod ręka zapobiegawczo, on musi naprawdę nie chciec tego dziecka. To co
            planujesz sie nie uda bo zauważy uszkodzenie na prezerwatywie. Coś z nim jest
            nie tak, myślę. bo mozna mówic ze sie nie chce dziecka ale do tego stopnia.
            • khaki3 Re: do odpowiadających na ten post 18.10.06, 16:47
              poziomka a ja mysle,ze z ta autorka cos nie tak!dlaczego facet MUSI chciec
              dziecka?dlaczego MUSI byc gotowy na dziecko?i dlaczego MUSI cokolwiek?a moze on
              nie chce dziecka bo wie,ze zona nie jest gotowa psychicznie na
              dzieciaka?przeraza mnie twoje nastawienie do nas ludzi potepiajacych jej
              pomysl!ona chce ZMUSIC faceta, WCISNAC SILA mu dzieciaka!a on NIE chce!co w tym
              trudnego do zrozumienia?skoro nie chce dzieciaka to czy bedzie szczesliwy jesli
              jego niedojrzala zona na sile z nim tego dzieciaka splodzi?wiesz co poziomka
              mysle,ze ty z tych co to mysla,ze malzenstwo to tylko do robienia dzieci a jak
              maz nie chce to be i fe!
              • maialina1 Re: do odpowiadających na ten post 18.10.06, 16:50
                No wlasnie, wlasnie.
                Ciekawe jakby autorka watku sie czula jakby ktos jej dal w prezencie swiezutka
                kupe i powiedzial "maz i sie nia baw". Ciekawe jakby jej bylo.
                Oczywiscie moje porownanie jest obrzydliwe, ale wyobrazam sobie ze facet ktory
                nie znosi dzieci i ktos mu wciska w ramiona noworodka, moze tak wlasnie sie
                czuc.
                • maialina1 Re: do odpowiadających na ten post 18.10.06, 16:50
                  *masz
                • khaki3 Re: do odpowiadających na ten post 18.10.06, 16:52
                  I sie zaraz zleca i wytkna Tobie jakie to ty jestes zacofane spoleczenstwo,bo
                  jak mozna dzieciaka do kupki porownac;) Nie boj sie dokopalysmy sobie rowno:)
                  zaraz sie matki polki z towarzystwa giertycha zleca i zaczna ujadac:)
                  • maialina1 Re: do odpowiadających na ten post 18.10.06, 17:05
                    Hihihihi:) Tak, wiem, czekam na atak :))
                    Pisząc to spodziewalam sie natychmiastowego oburzenia, ale na razie cicho.
                    Anyway, ja dobrze wiem co ten facet moze czuc, bo jescze do niedawna brzydzilam
                    sie malymi dziecmi na maksa.
                    (teraz mi jakos zaczelo przechodzic, moze sie starzeje)
              • poziomka35 Re: do odpowiadających na ten post 18.10.06, 17:00
                wiesz co poziomka
                mysle,ze ty z tych co to mysla,ze malzenstwo to tylko do robienia dzieci a jak
                maz nie chce to be i fe!


                i tu sie bardzo mylisz, jestem w związku od ponad 5 lat, jestem po 30, nie mamy
                dzieci ale będziemy je mieć, nie planujemy tego dokładnie, jest nam dobrze,
                realizujemy plany zawodowe, wijemy sobie gniazdko. Moje poglądy sa dalekie od
                małżenstwa i robienia dzieci.
                • khaki3 Re: do odpowiadających na ten post 18.10.06, 17:02
                  to dlaczego piszesz,ze z facetem cos nie tak bo sie zabezpiecza przed ciaza? a
                  czyz on nie moze nie chcec najzwyczajniej w swiecie tego dzieciaka?moze widzi,ze
                  ta jego zona to rozwydrzona,rozpieszczona,gowniara w ciele doroslej kobiety?czy
                  jakas normalna,zdrowa psychicznie kobieta wrabialaby w dzieciaka faceta? sama
                  jeszcze jest dzieckiem! wiec biedny facet musi charowac i nianczyc ta
                  rozwydrzona pannice! tragedia!GDZIE TAKIE KOBIETY SIE RODZA?
                  • poziomka35 Re: do odpowiadających na ten post 18.10.06, 17:11
                    W tym sensie, że nie ufa własnej żonie, a z drugiej strony to byc może ona daje
                    mu ku temu powody. Teraz jak mysle to wogóle oni dziwni są. Seks to ma byc
                    przyjemność, a wątpie czy oni ją mają, więc po co to robią. Ona wiadomo, ale
                    on. I dlatego wydaje mi się dziwny, bo jak tak wszystko ma sprawdzać i mysleć
                    czy wszystko ok to raczej powinno mu sie seksu odechcieć. Seks bez zaufania to
                    dla mnie nie seks.
                    • maialina1 Re: do odpowiadających na ten post 18.10.06, 17:19
                      Watpisz ze facet ma przyjemnosc z seksu?
                      Malo wiesz o facetach :))
                      Wedlug ciebie orgazm to jakies cierpienie? A moze zaprzeczysz jesli powiem ze
                      orgazm to przyjemnosc?
                      • poziomka35 Re: do odpowiadających na ten post 18.10.06, 17:29
                        "Watpisz ze facet ma przyjemnosc z seksu?
                        Malo wiesz o facetach :))
                        Wedlug ciebie orgazm to jakies cierpienie? A moze zaprzeczysz jesli powiem ze
                        orgazm to przyjemnosc?"


                        Bez komentarza!
              • parole_parole Re: do odpowiadających na ten post 18.10.06, 18:14
                khaki3 napisała:

                > poziomka a ja mysle,ze z ta autorka cos nie tak!dlaczego facet MUSI chciec
                > dziecka?dlaczego MUSI byc gotowy na dziecko?i dlaczego MUSI cokolwiek?

                Nie wiem czy autorka wątku i jej mąż mają ślub kościelny, ale jeśli mają, to on
                powinien sobie zdawać sprawę, że po to się ludzie pobierają, żeby mieć rodzinę,
                a rodzina to żona, mąż i dzieci. Dzieci są wpisane w małżeństwo zawierane przed
                Bogiem. Chyba zdawał sobie sprawę co robi, jak brał ślub? Nie twierdzę, że
                dzieci i prokreacja to jedyny cel małżeństwa, ale biorąc ślub (kościelny)
                deklarujemy przyjąć i wychować dzieci, którymi nas Bóg obdaruje. Wiem, że się tu
                zaraz gromy posypią i wyzwiska typu moherowy beret, ale zastanówcie się czy nie
                mam racji... Oczywiście nie jest fair zajść w ciąże wbrew swojemu mężowi. Taki
                krok może być początkiem końca związku. O takich sprawach jak chęć posiadania
                dzieci należy dyskutować PRZED ślubem. Zresztą gdyby ludzie świadomie brali ślub
                kościelny, a nie tylko dla szopki i ładnego przedstawienia, to nie byłoby takich
                postów na forach.
                • maialina1 Re: do odpowiadających na ten post 18.10.06, 18:21
                  Masz rację, świętą.
                  Ale cel nie uswięca srodkow.
                  To ze Bog kazal robić dzieci, a jeden z malzonkow nie chce, to nie znaczy ze
                  trzeba go do tego podstepem zmuszac.
                  Zreszta nie to jest tematem dyskusji. Tu nie chodzi o moralnosc tego faceta,
                  tylko o moralnosc kobiety. Oczywiscie moralnosc faceta, jesli brali slub
                  koscielny, jest ponizej wszelkiej krytyki, bo oszukal i Boga i żone.
                • heart_of_ice Re: do odpowiadających na ten post 18.10.06, 21:16
                  > Nie wiem czy autorka wątku i jej mąż mają ślub kościelny, ale jeśli mają, to
                  > on
                  > powinien sobie zdawać sprawę, że po to się ludzie pobierają, żeby mieć
                  > rodzinę,
                  > a rodzina to żona, mąż i dzieci.

                  Nie, ludzie sie pobieraja, zeby byc razem, niekoniecznie wylacznie w celach
                  prokreacyjnych
                  Na szczescie nie o tym dyskutujemy, bo moze oni maja slub cywilny


                  > Nie twierdzę, że
                  > dzieci i prokreacja to jedyny cel małżeństwa, ale biorąc ślub (kościelny)
                  > deklarujemy przyjąć i wychować dzieci, którymi nas Bóg obdaruje.

                  "Obdaruje"
                  A nie zona zmusi meza!!

                  Pauli
                  --
                  bywam na Łysej Górze:)
            • iberia30 Re: do odpowiadających na ten post 18.10.06, 17:16
              poziomka35 napisała:

              > Mnie w tej sytuacji tak naprawdę przeraża ten mąż, że tak zawsze ma wszystko
              > pod ręka zapobiegawczo, on musi naprawdę nie chciec tego dziecka.


              tak bardzo rpzeraza cie czyjas odpowiedzialnosc i to , ze facet wie czego chce
              a czego nie???
              Mnie przeraza twoja solidarnosc jajnikow z autorka.

              • poziomka35 Re: do odpowiadających na ten post 18.10.06, 17:20
                Przeraża mnie seks z osoba do której nie ma sie zaufania. Tyle.
                • iberia30 Re: do odpowiadających na ten post 18.10.06, 17:23
                  poziomka35 napisała:

                  > Przeraża mnie seks z osoba do której nie ma sie zaufania. Tyle.

                  chyba troche mylisz pojecia:On NIE CHCE MIEC dzieci a to nie jest rownoznaczne
                  z brakiem zaufania.
                  • poziomka35 Re: do odpowiadających na ten post 18.10.06, 17:34
                    ja ten post zrozumiałam tak, ze ona chce go oszukać (uszkadzajac prezerwatywę
                    np.) a on o tym wie i ciągle to kontroluje.
                    • iberia30 Re: do odpowiadających na ten post 18.10.06, 17:38
                      poziomka35 napisała:

                      > ja ten post zrozumiałam tak, ze ona chce go oszukać (uszkadzajac prezerwatywę
                      > np.)

                      tu twoj tok rozumowania jest ok.

                      >a on o tym wie i ciągle to kontroluje.a to juz Twoja nadinterpretacja.
                • poziomka35 Re: do odpowiadających na ten post 18.10.06, 17:25
                  Kochać sie z kimś i cały czas myśleć czy ten ktoś mnie nie przechytrzy to
                  tragedia. a może to ich podnieca bardziej.

                  • maialina1 Re: do odpowiadających na ten post 18.10.06, 17:37
                    Jak juz raz sprawdzi przed stosunkiem ze prezerwatywa nie jest podziurawiona,
                    to kocha sie potem bez zadnych czarnych mysli, i nie widze dlaczego mialby nie
                    miec przyjemnosci.
          • maialina1 Re: do odpowiadających na ten post 18.10.06, 16:46
            Jesli dwie osoby kochaja sie bez zabezpieczenia, to oboje sa swiadomi ze
            dziecko moze sie trafic, i wpadka jest jesli mysla ze im sie uda (bo na
            przyklad wyliczyli sobie ze sa dni nieplodne) a tu sie okazuje ze jest ciaza.
            Jednak wszyscy wiemy ze kalendarzyk to ZADNA metoda, i jesi ktos z niej
            korzysta (w szczegolnosci jesli facet na to przystaje) to liczy sie z
            konsekwencjami.
            Co sie zas tyczy postinoru, wiekoszosc spoleczenstwa nie wezmie go ze wzgledu
            na przekonania religijne.
            Ale maz autorki watku mowi swiadomie i zdecydowanie NIE. On sie nie bawi w
            kalendarzyk, bo wie czym to grozi.
            Podstepne wpuszczenie go w dziecko jest czyms obrzydliwym.
            • poziomka35 Re: do odpowiadających na ten post 18.10.06, 17:19
              "Jednak wszyscy wiemy ze kalendarzyk to ZADNA metoda, i jesi ktos z niej
              korzysta (w szczegolnosci jesli facet na to przystaje) to liczy sie z
              konsekwencjami."

              A ja myślę, że kalendarzyk stosuja podobne zony co autorka postu. Naiwni
              męzowie w to wierzą, a potem zostaja ojacami ( bo wpadka)czy tego chcieli czy
              nie i co dalej? normalnie, kochają je, życie toczy sie dalej. I nigdy nikomu
              nie przyznaja sie że nie chcieli miec dzieci, bo i po co.

              A co do postinoru i naszego społeczeństwa, większość nie weźmie bo religia
              zabrania, ale religia ta tez zabrania współżycia bez ślubu o czym ta większość
              społeczenstwa juz niestety nie pamięta.
              • maialina1 Re: do odpowiadających na ten post 18.10.06, 17:23
                poziomka35 napisała:


                >
                > A ja myślę, że kalendarzyk stosuja podobne zony co autorka postu.

                Autorka postu stosuje prezerwatywy.


                Naiwni
                > męzowie w to wierzą, a potem zostaja ojacami ( bo wpadka)

                Nie, moja droga, zadne rozsadny facet nie wierzy w kalendarzyk, a juz taki co
                nie chce miec dzieci to i w pigulki nie wierzy. W ogole nikt inteligentny w
                kalendarzyk nie wierzy, chyba ze plauje, a nie zapobiega.

                czy tego chcieli czy
                > nie i co dalej? normalnie, kochają je, życie toczy sie dalej.

                I to zycie jest wedlug ciebie ok? Myslisz ze jak juz sie postawi kogos przed
                faktem dokonanym to nic sie nie stanie, bo przeciez "zycie toczy sie dalej,
                nikt od tego nie umiera". Super rozumowanie.
                Mam nadzieje ze nie masz faceta, bo ja bym sie na jego miejscu ciebie bala.

                bo religia
                > zabrania, ale religia ta tez zabrania współżycia bez ślubu o czym ta
                większość
                > społeczenstwa juz niestety nie pamięta.

                Ale jak to sie ma do rzeczy?? Przeciez piszesz nie na temat, autorka watku trwa
                w zwiazku malzenskim!
                • poziomka35 Re: do odpowiadających na ten post 18.10.06, 18:01
                  nie, według mnie to zycie nie jest ok, i dlatego ja postepuje inaczej i tacy
                  ludzie mnie przerażaja i szkoda mi tych biednych dzieci
          • radek-kirschbaum Re: do odpowiadających na ten post 20.10.06, 14:24
            ooo a kłamstweko w sprawie plemnika to jest dojrzałość;) masz rację w końcu
            pleśń tez ma swoje stadium dojrzałe;) ale wiesz co? ja wolę kwiatki.
      • iberia30 Re: do poziomki 18.10.06, 17:12
        poziomka35 napisała:

        > A Wy co takie morały prawicie autorce postu, naprawdę myślicie, że wszystkie
        > dzieci na tym świecie są dokładnie zaplanowane? Naiwność wasza mnie przeraża.
        > Znam pary, których dzieci nie były planowane i które sa bardzo szczęśliwe z
        ich pojawienia sie na świecie i nawet twierdzą, że gdyby nie los, sami by to
        swoje szczęście-dziecko ciągle odwlekali. Znam też pary, które dokładnie sobie
        > zaplanowały, kiedy na świat ma przyjść ich dziecko i niestety tak się nie
        stało bo pojawiły sie problemy.



        chyba jest roznica miedzy wrobieniem meza/faceta w dziecko a wpadka albo
        obopolnym przyzwoleniem:ze jak bedzie to bedzie, jak nie to nie.
      • pinup Re: do odpowiadających na ten post 19.10.06, 16:33
        a mnie przeraza twoja naiwnosc, ze istnieje cos takiego jak wpadka. jezeli
        kobieta NIE CHCE miec dziecka to go nie ma. zawsodnosc antykoncepcji wynika
        tylko i wylacznie z zaniedbania - mniej lub bardziej swiadomego. NIE MA czegos
        takiego jak wpadka. jezeli sie idzie do lozka i NAPRAWDE nie chce sie dziecka to
        go nie ma.
      • radek-kirschbaum Re: do odpowiadających na ten post 20.10.06, 14:22
        między "wpadką" a świadoma manipulacją i kłamstwem jest spora róznica, jeżeli
        jej nie widzisz chętnie dołożę Ci kilka groszy do nowych okularów. Lubisz
        oprawki rogowe czy druciane? A może wolisz takie fikusne bez ramek?
    • zuta żenująca sytuacja 18.10.06, 16:24
      jeśli jest prawdziwa, współczuję
    • krakoma Re: jak technicznie zainicjować dziecko? 18.10.06, 16:41

      • poziomka35 Re: jak technicznie zainicjować dziecko? 18.10.06, 16:50
        Niektórzy narzekają, że im prezerwatywy pękają a tu prosze wręcz przeciwnie
        mogła by pęknąć i nie chce :):) to tak mi się skojarzyło.

        a tak na poważnie, niektórzy sie tak bardzo boja tych pękających prezerwatyw, a
        to chyba naprawdę sie tak często nie zdarza. nam nie zdarzyło sie to nigdy, a
        stosujemy od jakis 4 lat.
    • very_pretty_girl Re: jak technicznie zainicjować dziecko? 18.10.06, 17:44
      JEJ!!!
      aż się przeraziłam treścią tego postu!

      Jak tak można!?
      Rozumiem-nie chcemy dziecka, ale stało się, trudno... Ale zrobić coś takiego za
      plecami kogoś, kogo się ponoć kocha? To przegięcie.
      Albo za za zgodą partnera albo przez autentyczny przypadek albo...zmienić
      partnera na innego i chętnego!
      • maialina1 Re: jak technicznie zainicjować dziecko? 18.10.06, 17:47
        Ja sie teraz zastanawiam jak mogly sie pobrac dwie osoby o tak skrajnych
        pogladach na najwazniejsze zyciowe sprawy.
        Nie rozmawiali ze soba przed slubem? nie znali sie?
        A moze on wczesniej chcial i tak diametralnie mu sie zmienilo?
        Gdzie jest autorka watku?
        Zniknela jak kamfora.
        To pewnie byla podpucha.
        • very_pretty_girl Re: jak technicznie zainicjować dziecko? 18.10.06, 17:52
          Dokładnie... albo prowokacja albo autorka zniknęła i po przeczytaniu postów boi
          się wyjść "z ukrycia" domowego zacisza ;)
    • kadfael Re: jak technicznie zainicjować dziecko? 18.10.06, 17:54
      Jak można tak instrumentalnie potraktować własnego męża?
      • piekielnica1 Re: jak technicznie zainicjować dziecko? 19.10.06, 23:53
        kadfael napisała:

        > Jak można tak instrumentalnie potraktować własnego męża?

        A realizując własne potrzeby erotyczne, ignorując przy tym najnaturalniejszą
        potrzebę macierzyństwa własnej żony, nie traktuje on jej instrumentalnie i
        przdmiotowo?.
        Nie popieram podstępnych "inicjowań" ciąż, ale postawy obojga są równie
        naganne, a tutaj to kobieta jest napiętnowana, mimo, że egoizm aż kipi z
        postawy męża. Lubi seks, ale bez zobowiązań. I potrzeby żony nie muszą być
        realizowane.
        Pojawienie się dziecka w tym związku to nieszczęście dla dziecka, ale chodzi mi
        o egoizm obojga, nie tylko kobiety myślącej "macicą" jak mawiają niektórzy.
    • lemoorka Re: jak technicznie zainicjować dziecko? 18.10.06, 18:20
      Ja wiem jak:] Zrób tak jak jagna skacz przez płot:[ moZe jaka sztachetka Cie
      zaplodni:]
    • cala_w_kwiatkach Re: jak technicznie zainicjować dziecko? 18.10.06, 18:21
      najlpiej przedziuraw mu prezerwatywe jak juz bedzie mial ja na sobie,
      koniecznie duza igla, aby dziura byla jak najwieksza (wieksza szansa), ale tak
      dyskretnie;p
      • khaki3 Re: jak technicznie zainicjować dziecko? 18.10.06, 18:25
        A to stwierdzenie :
        Jak TECHNICZNIE zainicjowac dziecko!

        no no psze pani alez pani zna okreslenia. a jak technicznie pani zainicjowala
        slub? a najlepiej to psze pani zapyta pani swych rodzicow jak onitechnicznie
        zainicjowali dziecko!znacy sie pania.

        Kobieto DOROSNIJ!
    • nglka Re: jak technicznie zainicjować dziecko? 18.10.06, 21:05
      A jak jednak się domyśli, to co? Dziecko będzie się chować bez ojca bo mama
      zapragnęła dziecka? Dlaczego twoje pragnienia mają być najważniejsze? Dlaczego
      nie liczysz się ze zdaniem mężczyzny i ewentualnymi konsekwencjami (które uderzą
      w dziecko)?
      Też pragnę dziecka, od ponad dwóch lat. Ale do głowy by mi nie przyszło
      ech...
      • sabriel Re: jak technicznie zainicjować dziecko? 18.10.06, 22:48
        Niestety póki niektóre panie będą w ten sposób "planować" swoje potomstwo póty
        będa padały takie określenia jak:wrobiła mnie w dziecko.
        Co innego wpaść(wiadomo, że tylko szklanka wody daje 100%gwarancji),a co innego
        udawać, że sie wpadło.Jak się chce wychowywać we dwójkę dziecko to i decyja o
        jego przyjściu powinna być obopólna.
        • yagiennka Ah, aleście wy prawi 18.10.06, 23:33
          A co ma zrobić kobieta, która ma coraz mniej czasu a tępy facet nie chce dziecka
          i już?? Oczywiście wg mnie zostawić go w diabły ale to nie takie proste. Uważam
          ponad to że większośc tzw. wpadek nimi nie jest, po prostu ktoś kogoś wrobił :)
          Taka jest życiowa prawda.
          Z przedziurawieniem gumki jest problem o tyle, że najpierw musisz wyjąć tą gumkę
          z opakowania :) Ja ci proponuję kup sobie tabletki antykoncepcyjne i powiedz mu
          że bierzesz bo chcesz aby było bezpieczniej. Tabletek nie musisz przecież brać
          ale możesz usuwać je po kolei z opakowania i mu to opakowanie nawet pokazać. Jak
          wpadniesz to cóż - tabletki zawodzą :) Rzadko ale się zdarza.
          • nglka Re: Ah, aleście wy prawi 19.10.06, 01:17
            Jak kobieta ma swój wiek a "tępy" facet nie chce dziecka to czas NAJWYżSZY
            znaleźć takiego, który dziecka będzie pragnął.
            Radzenie "jak go wrobić" jest świństwem. Jak dziewczyna ma problem z myśleniem -
            to sądzisz, że po wzięciu tabletek nagle myśleć zacznie?
            Nie jestem w takim wypadku pewna, że to facet jest tępy...
            • nglka Re: Ah, aleście wy prawi 19.10.06, 01:20
              Równie dobrze, odbijając piłeczkę - mogę napisać, że kobieta mogła myśleć
              wcześniej. Teraz się budzi, że ostatni dzwonek i wpada na genialny pomysł
              wrobienia faceta w dziecko...
              A może On doskonale wie, co robi? Po prostu nie chce mieć dziecka z NIĄ?
              Swoją drogą, okaże się, czy jest tępy - gdy oświadczy swojej kobiecie, że z
              gumek mimo tabletek - nie zrezygnuje. Czego mu życzę.
              • yagiennka Re: Ah, aleście wy prawi 19.10.06, 23:15
                No ale może ona od dawna chce??
                Oczywiście że najlepiej zostawić takiego faceta i poszukać takiego, któr chce
                zakładać rodzinę. Ale przeciez wiadomo że drugi człowiek to nie rękawiczka co ją
                można zdjąć i wyrzucić jak nie pasuje. Dlatego tu nie ma dobrej rady, najlepiej
                się dogadać, niech on weźmie pod uwagę jej argumenty, że kobieta nie może miec
                dzieci wiecznie. Nie wiaodmo włąściwie ile ona ma lat bo może panikuje. Jeśli
                jeszcze nie ma 35 to jest w normie na 1 dziecko.
              • nadja Re: Ah, aleście wy prawi 20.10.06, 11:52

                I to jest kolejny problem.
                Bo moze wlasnie chodzi o to, ze nie chce miec dziecka z NIA.
                A skoro tak, to powinni sie po prostu rozstac.
                Nie wiem co Cie tak zachwycilo w Twojej teorii, bo to jest po prostu smutne...
                Jezeli po kilku latach malzenstwa tak sie wlasnie okazuje, to nie jest to powod
                do radosci czy dumy i nalezy to jakos rozwiazac.

                n.
    • adamari1 Re: jak technicznie zainicjować dziecko? 19.10.06, 09:39
      ręce opadają, jak się czyta te święto..e posty moralnych, praworządnych i
      etycznych do urzygu panien, które najwyraźniej pojęcia nie mają o emocjach
      związanych z niezrealizowanym macierzyństwem, natomiast ich słowa brzmią, jak
      żywcem wyciągnięte z poradnika Cosmopolitan, pt "jak podporządkować się
      mężczyźnie, żeby związek był trendi".
      Owszem, zaufanie, to bardzo ważna kwestia i wrabianie kogokolwiek w dziecko nie
      jest szczególnie w porządku, ale każdy kij ma dwa końce.
      Ten drugi koniec: wyobraźmy sobie istnienie związku małżeńskiego (poświęconego
      przez Boga i kościół - cnotki powinny znać te słowa), którego jednym z
      definicyjnych celów jest rozmnażanie się. Załóżmy, że kobieta tkwiąca w tym
      małżeństwie zaczyna odczuwać tykający zegar biologiczny, coraz bardziej pragnąć
      dziecka, załóżmy może dodatkowo, że jest już po 30-tce lub w jej bliskich
      okolicach i nadszedł ten właściwy czas, żeby podzielić się genami z juniorem.
      Załóżmy jednocześnie, że po kilku rozmowach z dawcą drugiej części genów,
      okazuje się, że małżonek jest a) nieprzygotowany mentalnie b) nie dorósł c) to
      dla niego za wcześnie d) nie chce tak diametralnie zmieniać swego życia
      (przypadłość większości facetów) e) cierpi na silną alergię na niemowlaki (przed
      ślubem o tym nie powiadomił?) f) może kiedyś, w przyszłości, za jakiś bliżej
      nieokreślony czas to mu się zmieni, ale nie wie kiedy i czy w ogóle g)najlepiej
      na razie o tym zapomnijmy, itp, itd.
      I coż ma zrobić kobieta? Nieważne, że być może mąż nigdy wcześniej nie
      poinformował jej tak dosadnie, że jest zbyt nieodpowiedzialny i dziecinny na
      posiadanie własnych dzieci i nie dał jej tym samym możliwości podjęcia decyzji,
      czy takiego męża chciałaby widzieć przy swoim boku. Nieważne, że kobieta wpada w
      obsesję niezrealizowanej ciąży; po roku, dwóch, trzech latach zaczyna ryczeć na
      widok innej kobiety z brzuchem, ma serdecznie dość pytań rodziny, dlaczego
      jeszcze nie urodziła i kiedy to się stanie, zegar tyka coraz głośniej, a ona
      jest coraz bardziej nieszczęśliwa. Nieważne, że nieszczęsliwa. Ważne, że w
      związku powinno być zaufanie i poszanowanie dla własnych potrzeb. Czyli skoro
      mąż dziecka nie chce, to pieskim obowiązkiem kobiety jest to zaakceptować.
      A to, że na wzajemność w tym zrozumieniu nie ma co liczyć ... no coż ...
      widziały gały, co brały.

      Jestem absolutnie za podziurawieniem gumki :D
      Może najwyższa pora, żeby szanowny małżonek dojrzał do swej właściwej roli.
      • kadfael Re: jak technicznie zainicjować dziecko? 19.10.06, 12:01
        napisała:

        > ręce opadają, jak się czyta te święto..e posty moralnych, praworządnych i
        > etycznych do urzygu panien, które najwyraźniej pojęcia nie mają o emocjach
        > związanych z niezrealizowanym macierzyństwem, natomiast ich słowa brzmią, jak
        > żywcem wyciągnięte z poradnika Cosmopolitan, pt "jak podporządkować się
        > mężczyźnie, żeby związek był trendi".
        > Owszem, zaufanie, to bardzo ważna kwestia i wrabianie kogokolwiek w dziecko
        nie
        > jest szczególnie w porządku, ale każdy kij ma dwa końce.
        > Ten drugi koniec: wyobraźmy sobie istnienie związku małżeńskiego (poświęconego
        > przez Boga i kościół - cnotki powinny znać te słowa), którego jednym z
        > definicyjnych celów jest rozmnażanie się. Załóżmy, że kobieta tkwiąca w tym
        > małżeństwie zaczyna odczuwać tykający zegar biologiczny, coraz bardziej
        pragnąć
        > dziecka, załóżmy może dodatkowo, że jest już po 30-tce lub w jej bliskich
        > okolicach i nadszedł ten właściwy czas, żeby podzielić się genami z juniorem.
        > Załóżmy jednocześnie, że po kilku rozmowach z dawcą drugiej części genów,
        > okazuje się, że małżonek jest a) nieprzygotowany mentalnie b) nie dorósł c) to
        > dla niego za wcześnie d) nie chce tak diametralnie zmieniać swego życia
        > (przypadłość większości facetów) e) cierpi na silną alergię na niemowlaki
        (prze
        > d
        > ślubem o tym nie powiadomił?) f) może kiedyś, w przyszłości, za jakiś bliżej
        > nieokreślony czas to mu się zmieni, ale nie wie kiedy i czy w ogóle g)
        najlepiej
        > na razie o tym zapomnijmy, itp, itd.
        > I coż ma zrobić kobieta? Nieważne, że być może mąż nigdy wcześniej nie
        > poinformował jej tak dosadnie, że jest zbyt nieodpowiedzialny i dziecinny na
        > posiadanie własnych dzieci i nie dał jej tym samym możliwości podjęcia
        decyzji,
        > czy takiego męża chciałaby widzieć przy swoim boku. Nieważne, że kobieta
        wpada
        > w
        > obsesję niezrealizowanej ciąży; po roku, dwóch, trzech latach zaczyna ryczeć
        na
        > widok innej kobiety z brzuchem, ma serdecznie dość pytań rodziny, dlaczego
        > jeszcze nie urodziła i kiedy to się stanie, zegar tyka coraz głośniej, a ona
        > jest coraz bardziej nieszczęśliwa. Nieważne, że nieszczęsliwa. Ważne, że w
        > związku powinno być zaufanie i poszanowanie dla własnych potrzeb. Czyli skoro
        > mąż dziecka nie chce, to pieskim obowiązkiem kobiety jest to zaakceptować.
        > A to, że na wzajemność w tym zrozumieniu nie ma co liczyć ... no coż ...
        > widziały gały, co brały.
        >
        > Jestem absolutnie za podziurawieniem gumki :D
        > Może najwyższa pora, żeby szanowny małżonek dojrzał do swej właściwej roli.



        Jeśli juz sie tak powołujesz na KK, to powinnaś wiedzieć, że małżeństwo, w
        którym małzonkowie a lbo jeden z nich nie chcą mieć dzieci jest po prostu
        nieważna. Więc niech faceta zostawi w cholerę a nie wrabia go w dziecko. A
        przedziurawienie gumki może zaskutkować-samotnym macierzyństwem.
      • nutopia Re: jak technicznie zainicjować dziecko? 19.10.06, 12:12
        leczysz się jakoś?
      • marmoladka33 dzięki, adamari1 19.10.06, 15:12
        bo mam podobny problem i zero pomysłów na rozwiązanie (oprócz alergii na
        dzieci, problemu z niedojrzałością pojawia się argument, że do dziecka mąż nie
        będzie mógł mówić(!), bo ma wadę wymowy, zatem dziecko może nabrać
        niewłaściwych nawyków "mówieniowych" - co jest argumentem, by dziecka nie
        mieć...)
        i obsesja "wszyscy są w ciąży oprócz mnie" powoli się objawia...
      • iberia30 do adamari1 19.10.06, 15:54
        adamari1 napisała:

        > ręce opadają, jak się czyta te święto..e posty moralnych, praworządnych i
        > etycznych do urzygu panien,

        rece opadaja jak sie czyta takie wypowiedzi jak twoja.....

        > które najwyraźniej pojęcia nie mają o emocjach
        > związanych z niezrealizowanym macierzyństwem,

        owszem nie mam dzieci, ale do glowy by mi nie przyslzo aby kogokolwiek
        kiedykolwiek wrabaiac w dziecko albo wymuszac zgode na powyzsze.

        >natomiast ich słowa brzmią, jak żywcem wyciągnięte z poradnika Cosmopolitan,

        to juz twoja nadinterpretacja.

        >pt "jak podporządkować się
        > mężczyźnie, żeby związek był trendi".

        taaa

        > Owszem, zaufanie, to bardzo ważna kwestia i wrabianie kogokolwiek w dziecko
        nie jest szczególnie w porządku, ale każdy kij ma dwa końce.
        > Ten drugi koniec: wyobraźmy sobie istnienie związku małżeńskiego (poświęconego
        > przez Boga i kościół - cnotki powinny znać te słowa), którego jednym z
        > definicyjnych celów jest rozmnażanie się. Załóżmy, że kobieta tkwiąca w tym
        > małżeństwie zaczyna odczuwać tykający zegar biologiczny, coraz bardziej
        pragnąć dziecka, załóżmy może dodatkowo, że jest już po 30-tce lub w jej
        bliskich okolicach i nadszedł ten właściwy czas, żeby podzielić się genami z
        juniorem.

        i to ja ma tlumaczyc np. z przedziurawienia prezerwatywy???

        > Załóżmy jednocześnie, że po kilku rozmowach z dawcą drugiej części genów,
        > okazuje się, że małżonek jest a) nieprzygotowany mentalnie b) nie dorósł c) to
        > dla niego za wcześnie d) nie chce tak diametralnie zmieniać swego życia
        > (przypadłość większości facetów) e) cierpi na silną alergię na niemowlaki
        (przed ślubem o tym nie powiadomił?) f) może kiedyś, w przyszłości, za jakiś
        bliżej nieokreślony czas to mu się zmieni, ale nie wie kiedy i czy w ogóle g)
        najlepiej na razie o tym zapomnijmy, itp, itd.
        > I coż ma zrobić kobieta? Nieważne, że być może mąż nigdy wcześniej nie
        > poinformował jej tak dosadnie, że jest zbyt nieodpowiedzialny i dziecinny na
        > posiadanie własnych dzieci i nie dał jej tym samym możliwości podjęcia
        decyzji,czy takiego męża chciałaby widzieć przy swoim boku.

        rotfl

        > Nieważne, że kobieta wpada w obsesję niezrealizowanej ciąży; po roku, dwóch,
        trzech latach zaczyna ryczeć na widok innej kobiety z brzuchem, ma serdecznie
        dość pytań rodziny, dlaczego jeszcze nie urodziła

        no jesli rodzian sie dopytuje to zawsze moze zona odparowac : "zapytajcie meza
        mego" .

        >i kiedy to się stanie, zegar tyka coraz głośniej, a ona
        > jest coraz bardziej nieszczęśliwa. Nieważne, że nieszczęsliwa. Ważne, że w
        > związku powinno być zaufanie i poszanowanie dla własnych potrzeb. Czyli skoro
        > mąż dziecka nie chce, to pieskim obowiązkiem kobiety jest to zaakceptować.

        bzdura, teraz TY przeinaczasz.

        > A to, że na wzajemność w tym zrozumieniu nie ma co liczyć ... no coż ...
        > widziały gały, co brały.

        fakt.

        > Jestem absolutnie za podziurawieniem gumki :D
        > Może najwyższa pora, żeby szanowny małżonek dojrzał do swej właściwej roli.

        tak jak i zona, ktora na razie nie dorosla do partnerstwa.
        • adamari1 Re: do adamari1 19.10.06, 16:22
          wiec opisz mi, czym dla ciebie jest partnerstwo i jak rozwiazałabys problem
          rozmijajacych sie diametralnie potrzeb męża i żony. Nie byle jakich zresztą, bo
          posiadanie dziecka dla wielu kobiet jest celem życia, czemu trudno sie dziwic.
          Poprosze, daj mi recepte na prawidłowe normy postępowania i rozwiązywania
          problemów w takich sytuacjach :P
          • khaki3 Re: do adamari1 19.10.06, 16:42
            No oczywiscie lepiej wkopac faceta w dzieciaka,oszukac go oklamac, bezczelnie
            wrobic;) toprzeciez podstawa malezanstwa prawda?a gdzie
            wiernosc,szczerosc?prawdomownosc? ojjj no to juz malo wazne;) lepiej faceta
            wrobic w dzieciaka,niec sie facet meczy,albo zostawi kobite, z dzieciakiem:) ale
            najwazniejsze,ze dal swoje plemniki kobicie:D no gieeeeeeeeenialne pomysly
            masz:) gratuluje:) ahhh i jeszcze jedno,zeby miec dziecko to trzeba dorosnac do
            niego!a kobita chce TECHNICZNIE ZAINICJOWAC dzieciaka! czy to oznaka doroslosci?
            • yagiennka Re: do adamari1 19.10.06, 23:23
              Ah eh i oh. Ja słowo "technicznie zainicjować" wzięłam na pół żartobliwie ale
              jak widać niektórzy nie mają tu za grosz luzu i wszystko tak sierioznie odbierają :)
              Naj lepiej to tego faceta zostawić! Kopa w d.., wykop, za drzwi. Ale czy ona to
              zrobi??? To nie jest takie proste, może on jej odpowiada w każdym innym względzie.
              Jest też tak że faceci nie chcą dzieci bo się zwyczajnie boją, boją się nowego,
              zmiany trubu życia, itp. Ale gdy owo dziecko się pojawi na świecie to nagle
              stają się wspaniałymi tatusiami i dziecko jest dla nich oczkiem w głowie!
              Dlatego czasami warto zaryzykować. Oczywiście licząc się z konsekwencjami.
              • nglka Re: do adamari1 19.10.06, 23:42
                > Dlatego czasami warto zaryzykować. Oczywiście licząc się z konsekwencjami.

                A gdzie tu prawa dziecka? Oczywiście, dziecko nie będzie miało wyboru. Będzie
                MUSIAłO zaakceptować ryzyko kochającej mamusi i ew. żyć bez ojca.
                Cóż za słodycz ;))
                • yagiennka Re: do adamari1 20.10.06, 00:30
                  Przepraszam ale wyboru czego??? Coś bredzisz, może jeszcze dziecko powinno sobie
                  wybierać przyszłych rodziców?:D To chyba nie ta bajka.
                  A ileż jest dzieci które poczęły się lub urodziły w małżeństwie a muszą
                  wychowywać z rozbitej rodzinie i czy to jest argument na utrzymywanie związku
                  bez przyszłości? Dla niektórych tak ale chyba ogólnie wiadomo że to raczej
                  jeszcze większa krzywda dla dziecka niz dorastanie z jednym z rodziców.
                  Życie to jest ryzyko, nikt nie mówi że będzie łatwo i nikt nikogo nie pyta czy
                  chce przyjść na świat.
                  • nglka Re: do adamari1 21.10.06, 20:16
                    Nie sądzę, by moje zdanie było redzeniem. No, ale wygląda na to, że Ty wyznajesz
                    zasadę "po trupach do celu". Gratuluję, twoja sprawa ale nie oczekuj, że wszyscy
                    będą klaskać. Uważam, że takie środowisko nie jest środowiskiem dobrym dla
                    dziecka, a Ty możesz się pienić ile chcesz. Ja, prócz tego, że myślę o sobie -
                    myślę jeszczse o osobach, które mnie otaczają.. ale jak widzę - nie wszyscy chcą
                    myśleć o innych, bo wolą tylko o sobie.

                    Dorastanie z jednym rodzicem nie jest tragedią. Ale tragedią jest skazywanie
                    dziecka na taką MOżLIWOść przez własny egoizm. Serio nie rozumiesz?
        • nadja Re: do adamari1 20.10.06, 11:45



          Bardzo zrecznie pominelas fragment o tym, ze kobieta niespelniona jest
          nieszczesliwa piszac jedynie, co nalezy zrobic, kiedy rodzina pyta...
          A to jest w tym wszystkim najmniejszy problem.
          Wszyscy skupili sie na kwestii oszustwa - a potrzeby kobiety??

          n.
          • nglka Re: do adamari1 21.10.06, 20:21
            Tzn, że jak mam potrzebę, to mogę kogoś stuknąć?
            • nadja Re: do adamari1 23.10.06, 08:26

              Nie o tym pisalam.
              Raczej o tym, jak znalezc tutaj kompromis....
              Tak zeby nikt nie zostal pokrzywdzony.

              n.
              • nglka Re: do adamari1 23.10.06, 10:12
                Kompromis nie jest dobry, bo wtedy żadna ze stron nie jest usatysfakcjonowana.
                Tu trzeba szukać wyjścia z chorej sytuacji i niestety nie ma złotego środka.
    • mw80 chyba swietnie cie rozumiem:( 19.10.06, 21:19
      buuu niestety nie jestes jedyna!gdy tobie sie wlacza zielone swiatlo a twoj
      malzonek skutecznie ci powtarza ze jeszcze nie czas, ze jeszcze nie pora...a ty
      masz prawie 30tke na karku...to chyba doskonale cie rozumiem!moze to i
      samoluble i egoisstyczne...tylko czy tacy faceci tez nie mysla egoistycznie??
      kto wie moze szczesciu trzeba pomoc!!!pozdrawiam
      • maialina1 Re: chyba swietnie cie rozumiem:( 19.10.06, 21:23
        Gdzie wy dziewczyny mialyscie oczy i uszy jak wychodzilyscie za maz?
        • widokzmarsa Re: chyba swietnie cie rozumiem:( 19.10.06, 21:27
          oczy miały zamknięte bo zazwyczaj patrzyły w sufit i im się znudziło...
          • maialina1 Re: chyba swietnie cie rozumiem:( 19.10.06, 21:30
            Ja nie rozumiem naprawde.
            Ja tam mojego meza przed slubem dobrze wybadalam jesli chodzi o takie wazne dla
            mnie sprawy jak dziecko, czy nawet religia.

            Co prawda w kwestii religii on nie podziela moich pogladow, ale tu wlasnie pies
            pogrzebany, ze ja wiedzialam o tym przed slubem i moglam zdecydowac czy
            przystaje na to czy nie.
            • yagiennka Re: chyba swietnie cie rozumiem:( 19.10.06, 23:28
              A skąd wiecie że one z nimi nie rozmawiały? Przecież człowiekowi się poglądy w
              życiu zmieniają! Może chcieli a teraz nie chcą? Albo mówili że tak, chcą dzieci
              kiedyś a teraz mówią że owo kiedyś jeszcze nie nadeszło??
              • nadja Re: chyba swietnie cie rozumiem:( 20.10.06, 11:47


                No fakt.
                Mojemu ojcu np tatusiowanie sie dosc predko znudzilo, choc dzieci chcial miec
                baaardzo (podobno)... Jakie to mialo efekty - szkoda mowic...
                Tym bardziej jestem przeciwko wkopywaniu kogos w dziecko, ale interesuje mnie
                co wtedy z potrzebami/marzeniami kobiety...?

                n.
                • adamari1 Re: chyba swietnie cie rozumiem:( 20.10.06, 12:45
                  I jak widać, wszystkie wczorajsze orędowniczki "prawości" w związku umilkły,
                  kiedy padły konkretne pytania "co byście więc zrobiły ...?" Zabrakło koncepcji,
                  khaki3, iberio30?
                  • khinigika Re: do adamari 20.10.06, 13:08
                    Przeczytałam dziś cały wątek, przychylam się do opinii adamari, ale przede
                    wszystkim rzuciło mi się tu w oczy określenie, którym szafujecie na prawo i
                    lewo, a które mnie po prostu śmieszy. "WROBIć" męża w dziecko.
                    Wrobić w dziecko, w moim przekonaniu, to można swojego chłopaka, kochanka, czy
                    kogo tam jeszcze, kogo na dziecko chcemy złapać. Męża w dziecko nie da się
                    wrobić, bo dziecko to naturalna część instytucji małżeństwa jako takiej i samo
                    określenie brzmi kretyńsko.
                    Po drugie - faktycznie w całym tym topicu ANI JEDNA osoba tak gorąco broniąca
                    praw męża do alergii niemowlęcej nie powiedziała, co sama zrobiłaby na miejscu
                    autorki i co w ogóle robić w takich sytuacjach, natomiast wylała się tu taka
                    fala zupełnie niekonstruktywnej krytyki i szyderstw, że to aż śmieszne.
                    W dodatku autorki tych, jak to określiły poprzedniczki, "cnotliwych i
                    praworządnych" postaw najwyrazniej zielonego pojęcia nie mają (i może dobrze),
                    jak to jest czuć niezaspokojony instynkt macierzynski i jak to jest pragnąć
                    dziecka do bólu, bo inaczej byłyby zapewne ostrożniejsze w swoich sądach.
                    Po trzecie - ja jestem za stanowczym i zdecydowanym porozmawianiem z mężem,
                    wyraznym przedstawieniem mu swoich potrzeb, łącznie z wyrzuceniem tego, co leży
                    na wątrobie i za domaganiem się przyjęcia przez niego jednoznacznej postawy.
                    Ktos juz to napisal, a ja powtorze - to nie kobieta jest tu egoistką, to z
                    faceta ocieka egoizmem i naprawde dziwi mnie fakt, ze orędowniczki małżeńskiej
                    praworządnosci tego nie widzą. Ciekawe o czym to swiadczy, swoja droga i jak
                    wygladaja ich zwiazki z mezczyznami. Pewnie jak w krajach arabskich :p
                    • khaki3 Re: do adamari 20.10.06, 13:11
                      dajesz nam do zrozumienia,ze jestesmy kretynkami bo oburzamy sie,ze baba chce
                      meza zmusic do dziecka. a na sam koniec piszesz,ze nasze zwiazki wygladaja jak w
                      krajach arabskich i jeszcze glupi jezyczek wystawiasz. no to teraz sie zastanow
                      kto tu z siebie robi kretynky?my czy ty?
                      • yagiennka Re: do adamari 20.10.06, 23:30
                        Wszyscy którzy autorytatywnie radzą jej zrobić tak czy siak. Ona tylko pytała
                        jak technicznie zrobić dziecko gdy mąż nie chce. Ja jej np odpowiedziałam :) Z
                        jej postu wnioskuję że ona jest zdecydowana na dziecko i bardzo go chce i mąż
                        doprowadził ją do furii i teraz ona mysli już tylko o tym jak to zrobić aby
                        zajść mimo jego uważania i gumek. Jeśli ten facet zostawi ja gdy zajdzie w ciążę
                        to znaczy że związała się nie tylko z egoistą ale i z nieodpowiedzialnym
                        dupkiem. Jak zauważyła dziewczyna wyżej nie ma mowy o wrabianiu bo oni są
                        MAŁŻEŃSTWEM! Dziecko jest jakby naturalnym owocem związku małżeńskiego do czego
                        jest przyzwolenie społeczne. Jest to normalna sytuacja. Nienormalne jest gdy
                        jedno nie chce dziecka a drugie chce.
                        • khaki3 Re: do adamari 20.10.06, 23:54
                          Nienormalne jest to,ze jedno bez checi drugiego chce dziecka!gdyby to facet
                          kobiete w ciaze "wrobil" wtedy by byla czysta wojna!alekobieta chce dziecko wiem
                          facet MUSI jej go dac!ale dlaczego?czy mezczyzna nie ma swoich praw?czy jest
                          wylacznie narzedzien?zbiorniczkiem plemnikow?amoze ich nie stac na dziecko?moze
                          facet widzi,ze kobieta nie dorosla do dziecka?a moze on po prostu nie czuje, ze
                          to pora na dziecko?lepiej,zeby dziecko miala bo chce ale tatus byl jeszcze
                          drugim dzieckiem tak?lepiej,zeby baba na sile zmusila go do czegos bo ona tak
                          chce?a gdyby facet ja zmusil do sexu?albo do kolejnego dziecka pomimo iz kobieta
                          by juz nie chciala?tylko i wylacznie mowisz o PRAWACH kobiety!a co z mezczyzna?

                          Dziecko jest jakby naturalnym owocem związku małżeńskiego do czego
                          > jest przyzwolenie społeczne.

                          racja tu sie zgodze!ALE jesli to dziecko jest poczete bo obydwoje tego chca!i
                          jesli juz o KK mowicie to pragne zauwazyc,ze mezczyzna i kobieta musza CHIEC we
                          DWOJE tego dziecka a nie jedno z nich!
                          • yagiennka Re: do adamari 21.10.06, 01:23
                            Może, może, może. O tym nic nie pisała. A może zwyczajnie jest niedojrzały i
                            wygodnicki i nie liczy się z jej potrzebami? Jeśli nie chce mieć z nią dziecka
                            to po diabła z nią brał ślub?? Teraz w modzie sa wolne związki.
                            O ja uważam że facet w tym przypadku, jeśli te wszystkie rzeczy o których
                            gdybasz są nieprawdziwe (że nie stać, że nie dorosła itp), jest po prostu
                            egoistą. W dzieciach nie ma nic nienaturalnego i strasznego, po to nam natura
                            dała zdolność rozmnażania żebyśmy się rozmnażali! Jakby miało być inaczej to
                            zdolność tą posiadaliby np nieliczni wybrańcy. Po prostu pragnienie dzieci jest
                            normalne. Bardziej normalne niż ich niechcenie. Dlatego to ona ma wieksze prawo
                            bo ona postępuje zgodnie ze swym instynktem, naturą i ludzkimi odruchami. Ja tak
                            uważam. Powinni się dogadać w tej kwestii ale jeśli facet się nie chce dogadać
                            to ona ma prawo albo go zostawić albo zainicjować dziecko wbrew jego
                            świadomości. Niestety.
    • brak.polskich.liter Owszem, mam dla Ciebie dobra rade 20.10.06, 14:13
      Wez prezerwatywe, rozciagnij jak najmocniej i zaloz sobie na glowe. A nastepnie
      strzel baranka w sciane :P


      • marmoladka33 sądzę, że piszesz jako znawca... 20.10.06, 23:04
        zrobiłaś tak i pomogło? a jaki miałaś problem? przeszło Ci już po pierwszym
        walnięciu czy od czasu do czasu ponawiasz?
        • brak.polskich.liter Nie garuj sie tak, niunia 21.10.06, 19:42
          bo ci zylka pierdzaca peknie :PPP
          Baranek w sciane jest jedyna rada, jaka moge udzielic lasce, ktorej
          najwidoczniej mozg zamienil sie miejsami z macica. Po prostu czadowy post -
          poradzcie, ludziska, jak wrobic jelenia, ktory za bardzo uwaza i na
          rodzicielstwo ewidentnie nie ma ochoty? Na rzyg mi sie zbiera, jak mysle o
          takich pannach.
          • marmoladka33 Twój post... 22.10.06, 00:09
            dobitnie świadczy o tym, że "we więźniu" nabrałaś takich nawyków i nauczyłaś
            się takiego słownictwa... nic dziwnego, że rady masz nader prostackie (takoż i
            język)
    • sara.bb Re: jak technicznie zainicjować dziecko? 21.10.06, 11:50
      proponuje ci wziac zurzytą gumkę i wlac sobie zawartosc :P:P:P
      • khaki3 Re: jak technicznie zainicjować dziecko? 21.10.06, 11:57
        Prosze Cie bo jeszcze dziewczyna tak zrobi!!!!ja proponuje technicznie
        zainicjowac sobie strzal baranka w sciane! albo technicznie zainicjowac sobie
        wizyte u psychiatry!
    • cioccolato_bianco Re: jak technicznie zainicjować dziecko? 21.10.06, 20:10
      to troche nie w porzadku, ze cie zwodzi tekstem: moze sie kiedys zmienie i bede
      chcial.

      moze tak, a moze nie, a faktycznie jak mu sie nagle zachce moze byc za pozno.
      kto wie czy wtedy nie pojdzie po rozum do glowy i nie zacznie szukac mlodszej
      kobiety, ktora bedzie mogla mu to dziecko urodzic. moze zanim tak sie stanie,
      ty powinnas poszukac faceta, ktory bedzie chcial miec z toba dziecko?

      radze ci zatem szczerze pogadac z mezem. on ma prawo nie chcec, ale ty masz
      prawo chciec - zwlaszcza, ze taka jest natura wielu kobiet, instynkt. zagluszyc
      sie go nie da, a jesli bedziesz probowac, to dopiero sie to moze odbyc na
      twojej psychice i twoim zwiazku.
    • siwa-sowa Re: jak technicznie zainicjować dziecko? 22.10.06, 01:02
      Byłam w podobnej sytuacji, ale nie brałam pod uwagę podstępu. Miałam szczęście,
      trafiłam na chwilę, gdy mężowi zrobiło się mnie żal (z innego powodu) i
      stwierdził: niech ci będzie. Udało się za pierwszym razem, potem miał bardzo
      mieszane uczucia, aż do porodu. Ja nie miałam wątpliwości, że będzie cudownym
      ojcem i nie pomyliłam się.
      Pamiętam jednak co czułam i wiem, że brak jendomyślności w sprawie dziecka może
      zniszczyć związek kochających sie ludzi. I większe jest prawodpodobieństwo, że
      stanie się tak po wymuszonej rezygnacji z dziecka niż po urodzeniu się
      niechcianego przez jedno z rodziców.
      Nie znam mężczyzny, któremu dziecko, urodzone w małżeństwie, odebrało coś
      ważnego. Znam kobiety nieszczęśliwe z powodu jego braku.
      Odradzam jednak nakłuwanie prezerwatyw. Jeśli kobieta nie widzi możliwości na
      udane małżeństwo bez dzieci, niech powie o tym mężowi.Lepszy szantaż niż
      oszustwo. Gdyby sie okazało, że woli stracić żonę, niz mieć dziecko, pozostanie
      cieszyć się, że nie zostało ono "technicznie zainicjowane".
      Aha, znam też sytuację odwrotną, to ona nie chce. Narazie spór trwa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka