Dodaj do ulubionych

Moje życie...

02.11.06, 23:52
Rozumiem, że to jest obiektywne forum. Rozumiem też, że kobiety decydują się
na aborcję. W końcu każda ma inną sytuację i każda inną psychikę ale
spróbujcie mnie też zrozumieć.
Mam 23 lata i
Obserwuj wątek
    • thereason Re: Moje życie... 03.11.06, 00:17
      3 letnią córeczkę bez której nie wyobrażam sobie życia.
      Wszystko zdarzyło się po maturze. Miałam chłopaka którego kochałam to był mój
      pierwszy raz. On miał 20 lat. Byliśmy ze sobą 3 lata. Dostałam się na wymarzone
      studia. Zrobiłam test okazał się pozytwny. Wizyta u ginekologa okazała się
      tragiczna nie zapomnę nigdy jej słów "jesteś w 5 tygodniu ciąży ale możemy temu
      zaradzić jesteś za młoda na macierzyństwo masz jeszcze czas". Pamiętam płakałam
      tydzień. Chłopak stwierdził, że jest za młody, że się jeszcze nie wyszalał i że
      nie chce tego dziecka. Mieszkałam na prowincji gdzie się wszyscy znają. Moja
      rodzina była rodziną moralną, katolicką. Bałam się strasznie przyznać ale trzeba
      było. Oczywiście był krzyk, płacz i co ludzie powiedzą. Kolezanki, chłopak,
      rodzice, lekarz wszyscy nalegali abym usunęła tylko nie babcia. Byłam strasznie
      zagubiona, sama rodzice nie chcieli mnie znać.
      Na przekór wszystkim nie usunęłam nie miałam odwagi, serca. Czułam jak te coś
      rozwija się we mnie, czułam też, że to bardzo kocham. Chłopak mnie zostawił
      rodzice wyrzucili. Została mi tylko babcia. Na studiach było ciężko ale dałam radę.
      Urodziłam przed Wigilią myślałam, że nikt do mnie nie przyjdzie. Córeczka była
      śliczna, duża, zdrowa i bardzo pulchna. Podobna do mojego Adama. Kiedy
      odpoczywałam w szpitalu przyszli rodzice przepraszali mnie i chceli żebym
      wróciła do domu. Następnie moja przyszła teściowa, która płakała i przytulała
      śliczną wnuczkę. Na końcu chłopak, który się tłumaczył, płakał i oczywiście
      przepraszał.
      Dzisiaj jestem szczęśliwą mężatką. Szczęśliwą mamą. Mam cudowną rodzinę. Mój
      mąż jest wspaniały, kochany, czuły. Jednak on musiał zrezygnować ze studiowania.
      Poszedł do pracy i utrzymuje nas. Jest cierpliwy a poza swoją córeczką świata
      nie widzi. To on wstawał do niej wieczorami, przyznam też że cały wolny czas
      spędza z naszą córką. Rodzice pomagają nam finansowo.
      Wszystko co wydawało się tragiczne ułożyło się. Kiedy byłam w ciąży nie
      widziałam sensu w życiu, miałam ochotę się zabić. Byłam sama. Jednak uważałam
      też, że jeśli człowiek decyduje się na współżycie musi liczyć się z
      konsekwencjami. Aborcja wydawała mi się bardziej wygodna. Życzę wam kobiety
      takich mądrych decyzji jakich ja podjęłam. Czuję się spełniona i silna. Mimo
      młodego wieku poradziłam sobie. Wybaczyłam też tym, którzy mnie skrzywdzili. A
      moja pierwsza wielka miłość pozostała ostatnią.
      • kizdam47 Re: Gratuluję, podziwim, zazdroszczę 03.11.06, 13:50
        Taka pozytywną zazdrością oczywiście. Ja niestety ten jeden raz stchórzyłam, w
        sumie to żadna z moich ciąż nie była usłana różami. Nikt szczególnie nie
        interesował się moim zdrowiem ani samopoczuciem, nikt nie skakał jak to przy
        niektórych przyszłych mamusiach. Ale cóż tam...najważniejsze jest to co
        przyniesie przyszłość, mam swoich trzech kochanych chłopców.
      • wzr1 Re: Moje życie... 03.11.06, 22:11
        > tragiczna nie zapomnę nigdy jej słów "jesteś w 5 tygodniu ciąży ale możemy
        > temu zaradzić jesteś za młoda na macierzyństwo masz jeszcze czas

        Ten rzeźnik w białym fartuchu pewnie dalej tak doradza innym. Może jest możliwe
        aby go ktoś zastąpił, jest wiele sposobów aby się poczół trochę niepewnie
        • evig Re: Moje życie... 06.11.06, 09:43
          Piekna opowiesc tylko niestety w miazdzacej wiekszosci kobieta zostaje sama jak
          bezpanski pies ,zostawia ja facet rodzina oraz panstwo ktore karze rodzic ale
          nie bierze odpowiedzialnosci za to co taka kobieta z juz narodzonym
          dzieciatkiem ma robic i nikt ja nie przeprasza ,nie ma szczesliwego zakonczenia
          • thereason Re: Moje życie... 06.11.06, 14:23
            Miałam szczęście ale najpierw uwierz przeżyłam swoje...
          • skp110 Re: Moje życie... 06.11.06, 21:14
            Jak by tak było to na ulicach było by je widać, Faktycznie dużo nie ostana ale
            minimalna pomoc jest, ale kobieta w małżeństwie też nie ma życia usłanego
            samymi różami
            • sir.vimes Re: Moje życie... 05.07.07, 08:10
              > Jak by tak było to na ulicach było by je widać


              No przecież widać.
              • skp110 Re: Moje życie... 08.07.07, 23:33
                Widać Rumunki, ale to nie z biedy tylkoz wyrachowania
      • najlepszamama Thereason... 10.11.06, 14:02
        Gratuluję Ci Tej decyzji i życzę duuuuuuuuuużo szczęścia.
    • madolka Re: Moje życie... 04.07.07, 23:26
      Bardzo Ci gratuluje. Jestes dla mnie bohaterka. Zycze Ci szczesie i jetsem
      pewna ze Cie ono nigdy nie opusci... Wspaniala z Ciebie diewczyna

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka