Dodaj do ulubionych

Czy Wy też macie takie problemy ?

21.11.06, 23:35

Jestem w związku z mężczyzną - 8 tygodni. Jets mi znim dobrze, bo bardzo mu
zalezy - ja niestety nie potrafie odwzajemnic jego uczucia !!!Próbuje cały
zcas i cały czas mam nadzieje ze sie zakocham , ale boje sie ze to robie na
siłe ! Z jednej strony jest mi z nim dobrze, ale z drugiej zbyt wiele rzeczy
mi w nim nie odpowiada - pzrede wszystkim jego niektóre zcahownia, teksty,
sposób bycia oarz wyglad ( do którego si epowoli pzryzwyczajam ...)
To straszne - bo z jednej strony chce byc znim ale zdrugiej pzreraza mnie
fakt, ze zbyt wiele rzeczy chce w nim zmienic ...
Z jednej strony nie chce go krzywdzic (on wie ze ja cały cza smam
watpliwosci) ale zdrugiej strony lubie z nim pzrebywac , ale to wszytsko mało
w porównaniu z tym co on do mnie czuje.
Kilku moich znajomych stwierdziło, ze on nie jets "odpowiednią partia" dla
mnie !!!- to straszne, ale ja czasami tez tak czuje !!!NIgdy nie bałam sie
samotnosic bo jetsem bardzo towarzyska i atrakcyjną kobietą, ale mam juz
dosyc CZEKANIA na tego jednego, jedynego. Mozer jestem zbyt wymagająca i
szukam ksiecia z bajki, Napiszcie prosze co o tym sadzicie ? WE koncu miłosc
moze przyjsc troskze później - tym sie łudze. Jeszcze nie zdesperowana
trzydziestolatka !.

Obserwuj wątek
    • karmapa5 Re: Czy Wy też macie takie problemy ? 21.11.06, 23:42
      Pomyśl o tym facecie, wzbudza w Tobie ciepłe myśli? Zależy Ci na nim? Chcesz go
      widzieć przy sobie za X lat? Olej opinię innych, bo tylko Ty sama możesz
      odpowiedzieć sobie na te pytania.

      Miłości nie pomylisz z niczym innym.

      Tylko, jako facet, proszę o jedno. Gdy podejmiesz decyzję, zakomunikuj mu ją.
      Zapewniam Cię że mniej boli w 8 tygodniu, niż po latach rosnącego być może z
      jego strony zaangażowania.
      • karina2976 Re: Czy Wy też macie takie problemy ? 21.11.06, 23:48
        Zależy mi na nim, ale 8 tygodni to dla mnie za mało, żeby stwierdzic czy chcę z
        nim być na zawsze. Nie chce go krzywdzić i wiem, że im dłużej w to brnę, tym
        bardziej - jeśli się rozstaniemy bedzie cierpiał. Ale ja go nie oszukuje i
        otwarcie znim o tmy rozmawiam- choc meczy mnie już to bardzo a jego jeszcze
        bardziej; ale cały czas czekam , że mi sie coś zmieni, ze to uczucie
        nadejdzie ...Wszystko jets bardziej w mojej głwoie niż w sercu i to jets
        najgorsze ... sam asobie wytwarzam pewne bariery i pzreszkody i czasami je tak
        wyolbrzymiam, ze facet ma gotowa jazde na dzień dobry - i to wszystko znosi z
        pokora, ciekawe jak długo ...
        • karmapa5 Re: Czy Wy też macie takie problemy ? 22.11.06, 00:00
          Jeśli on się zakochał, to będzie znosił Twoje humory w milczeniu bardzo długo.
          Niestety. (co nie znaczy że Ty robisz to świadomie, sam po prostu zatracam się
          w uczuciu i dużo, bardzo dużo potrafię wtedy znieść).

          Nikt nie mówi żeby od razu decydować o byciu "na zawsze". Taka deklaracja po
          zaledwie 8 tygodniach mnie by trochę zdziwiła. Nie lepiej zacząć od bliskiej
          przyjaźni? Być ze sobą bez napięcia że to musi byc od razu małżeństwo?

          W pewnym momencie sytuacja zaczyna się klarować i wychodzi na jaw czy związek
          ma szanse. Tak sobie idealistycznie myślę ;-)

          Pozdrawiam serdecznie.
          • simon_r Re: Czy Wy też macie takie problemy ? 22.11.06, 08:55
            myślę panie mapa, że myślisz zbyt idealistycznie... jeśli komuś w kimś coś nie
            pasuje to nie jest to dobry materiał na związek. Sam kiedyś zabrnąłem w bardzo
            podobną sytuację jak oni ale niestety ożeniłem się... i wynikł z tego rozwód.
            Myślę, że warto czekać na tego jedynego lub tą jedyną... jak już się znajdzie to
            człowiek wie o tym :))
            • karina2976 Re: Czy Wy też macie takie problemy ? 22.11.06, 10:40
              Ja juz chyba przestałam wierzyc w tzw. motylki w brzuchu ...
              A tego jednego jedynego juz kiedys znalazłam - tak mi sie WTEDY wydawało - raz
              jedyny - i co po pewnym zcasie jednak okazało sie, ze bajka sie skonczyła i
              moje klapki na oczach coraz bardziej sie odsuwały ...
              Tak wiec byc moze ja cały czas sie sama podświadomie blokuje i uciekam ...
              A poza tym gdzie szukac tego jedynego ??? Cały zcas czekałam, długo czekalam,
              juz miałam tyle zwiazkow i NIC . tearz jestem bardziej wyrozumiała ...Ale nie
              czuje TEGO CZEGOS i to mnie przeraza!
              • karmapa5 Re: Czy Wy też macie takie problemy ? 22.11.06, 11:36
                Zmień otoczenie, poznaj nowych ludzi, nie bój sie sama kogoś zaczepić. I
                poćwicz milczenie, zawsze gdy poczujesz chęć powiedzenia komuś na głos
                słowa "małżeństwo".

                Jakie były te Twoje związki? Poważne, czy tylko widywaliście się czasami? Jak
                Cię trafi uczucie, to długo się nie pozbierasz ;-))
                • karina2976 Re: Czy Wy też macie takie problemy ? 22.11.06, 15:37
                  Powiem tak
                  - po pierwsze - z reguły to facet z którym sie spotykam zaczyan o tym pierwszy
                  rozmowe - o małzenstwie - z awyjatkiem jednego zwiazku - który był powazny,
                  ale wktórym zadne z nas nie wymieniło tego słowa oarz słó pokrewnych ...
                  - po drugie - nie mam za bardzo możliwosci zmieniac otoczenia,wiem co masz na
                  mysli - najgorsze jets to ze, ze dochodzi do mnie ze chyba boje sie samotnosi -
                  a wszyscy wokół mowia mi jaka to jestem atrakcyjna i super - tyko dlaczego nie
                  moge sobie znalezc odpowiedniego goscia- BO MAM ZA WYSOKIE WYMAGANIA pewnie -
                  albo po prostu ominełam kogos ... dlatego tez tym razem tak sie trzymam
                  kurczowo i upewniam czy czasem ten brak czegoś moze oznaczac pozniej to cos
                  (masło maslane - wiem) sama czasmai sie w tym wszytskim motam , bardzo motam
                  - jakie były moje zwiazki - z reguły za kazdym razem trafiałam na mezczyzn,
                  którzy byli niesamowicie dla mnie dobrzym satrali sie, etc ale ni zawsze cos
                  nie pasiło - nie potraffiłam sie zakochac, było mi z nimi super ale nie
                  potrafilam sie zakochac , dopiero ostatni zwiazek dal mi w kosc - na poczatku
                  gosicu sie bardzo starał ale potem sie przestraszył ... a w sumei ja jego sie
                  przestraszyłam bo okazał sie mało dojrzały ....
                  BUUUUUUUUU, gdzie sa ci faceci ?????!!!!!!!
                  • karmapa5 Re: Czy Wy też macie takie problemy ? 22.11.06, 20:46
                    karina2976 napisała:

                    > BUUUUUUUUU, gdzie sa ci faceci ?????!!!!!!!

                    A gdzie są te kobiety??
    • qw994 Re: Czy Wy też macie takie problemy ? 22.11.06, 06:30
      Nie rozumiem bycia w związku, w którym się tak męczysz. Jak się nie zakochałaś
      po 2 miesiącach, to już się nie zakochasz.
    • isabela34 Re: Czy Wy też macie takie problemy ? 22.11.06, 08:10
      Hm...moze i czasami milosc przychodzi po latach tylko czy on bedzie chcial tyle
      czekac ? A ty ? Czy bedziesz szczesliwa? Czy bedziesz umiala zyc ze
      swiadomoscia, ze to nie to? Bedziesz umiala czekac zeby "zaiskrzylo"
      Moze lepiej zmienic charakter tej znajomosci na mniej zarzyly ?
      • 83kimi Re: Czy Wy też macie takie problemy ? 22.11.06, 10:46
        Nie, my tak nie mamy, gdy zaczęłam być z moim chłopakiem szalałam na jego
        punkcie, nic mi nie przeszkadzało, teraz zaczęlam dostrzegac jego wady, ale
        kocham go pomimo wszystkich wad. Jeżeli już teraz masz tyle wątpliości, to nie
        wiem, czy to dobrze wróży na przyszłość.
        • mnb5 A mlaska? 22.11.06, 11:14
          Ja to jestem zafascynowana tym wątkiem, muszę powiedzieć. "Jestem w związku od
          8 tygodni... " rozumiem, że z kimś do kogo przywiązali ciebie, w ciemnym
          pokoju, po podaniu wcześniej tabletki gwałtu? Nie rozumiem, co piszesz.

          A tak poza tym, to do tej pory, kiedy usłyszę mlaskanie, jeden pan mi się
          przypomina... Jadl okropnie głośno. Ale ja to usłyszałam po raz pierwszy gdzieś
          po roku bycia razem dopiero. I wiem, że musiał mlaskać ZAWSZE, tylko ja tego
          nie słyszałam. A potem okropnie mnie to mierziło... Kiedy zaczęło, był już
          czas, żeby się rozstać.
          • karina2976 Re: A mlaska? 22.11.06, 11:32
            Mlaskać nie mlaska ...
            Przez watpliwości, które mam jestem bardzo niezdecydowana i czasami jets mi z
            nim lepiej a czasami gorzej ale generalnie jest mi z nim dobrze !!!pomimo wielu
            rzeczy, które chciałabym zmienic i pomimo tego, ze moja Mama patzrec na niego
            nie moze bo stwierdza, ze to nie "partia" dla mnie .. straszne to wszystko, ale
            chce sie z nim spotykac - pomimo wszystko ...
    • aniazzielonegowzgorza a ja Ci powiem tak 22.11.06, 20:01
      -ideałów nie ma. Dlaczego więc oczkujesz, że jakikolwiek facet bedzie Ci
      odpowiadał pod każdym względem? Każdy z nas nosi w sobie jakieś wyobrażenie
      tego jak ma wyglądać przyszły/a partner-partnerka. Tyle, że ciężko jest na
      kogoś takiego wyśnionego, wyidealizowanego trafić. Ja sama jestem jeszcze stanu
      wolnego, ale mam mase kuzynek, koleżanek, które powychodziły już za maż. I
      prawie każda z nich otwarcie mówi, że wyszła za mąż za faceta który im się na
      poczatku znajomosci nie podobał. Przykład -jedna marzyła o szczupłym, wysokim,
      ciemnowłosym facecie o śniadej cerze. A "trafił" jej się "pulchny" blondyn.
      Inna lubiła blondynów a męża ma łysego. Jeszcze inna preferowała facetów o
      temperamencie Bohuna, a znalazła szczęście przy boku flegmatycznego,
      spokojnego, opanowanego mężczyzny. Mało kto zakochuje się od pierwszego
      wejrzenia. Nie wszyscy odczuwają "motylki w brzuchu". Wraz z wiekiem, z
      przybywaniem rozumu zwraca sie uwagę na inne cechy. Wygląd partnera już nie
      jest sprawą priorytetową. Wiadomo, że dorosły człowiek ma ukształtowane pewne
      nawyki, swoje przyzwyczajenia. Nie wszystko przypadnie nam do gustu, nie ma
      takiej możliwości. A to będzie nam przeszkadzać brak odpowiedniego
      wykształecnia, a to jakiś nałóg, a to jakaś cecha charakteru, sposób
      wypowiadania sie, poruszania itp. itd. Pamietaj, że kocha się nie za coś, a
      pomimo czegoś!!! Szczeście ma wiele twarzy.A dobry partner moze miec rózne
      oblicza. Opisane wyżej historie pokazują, że nie zawsze mężczyzna podoba nam
      się od pierwszego wejrzenia. Czasem coś nam w mężczyźnie nie pasuje, a jednak
      zgadzamy sie z nim spotykać. Dostrzegamy jego wady, przeszkadzają nam różne
      jego zachowania, coś w wyglądzie. Ale mimo to spotykamy się z nim nadal, bo
      dostrzegamy - oprócz jego wad- także zalety, np.troskliwość, oddanie, wierność,
      inteligencję, poczucie humoru, zaradność itp. itd. Jeśli meżczyzna ma te cechy
      charakteru które decyduja o tym iż jest dobrym kandydatem na przyjaciela,
      chłopaka, męża, ojca, to warto się zastanowic nad bliższą znajomością z kimś
      takim. Nie należy zwracać uwagi na pewne słabostki, drobne defekty, wygląd
      zewnętrzny, bo do wszystkiego można się przyzwyczaić, przeciez to w gruncie
      rzeczy nie gra żadnej roli. Moja mama zawsze mówiła "z ładnej miski się nie
      najesz" i to stare powiedzenie jest bardzo prawdziwe. Za kilka lat wszyscy
      bedziemy coraz mniej atrakcyjni. Z pewnymi przywarami da się żyć, wspólne
      życie to przecież wzajemne kompromisy. Nad pewnymi cechami można popracować, a
      więc mozesz powiedzieć facetowi, że takie a takie jego wypowiedzi Ci sie nie
      podobają, że nie chcesz by w ten czy inny sposób sie wyrażał czy zachowywał.
      Nad sposobem bycia też można popracować.Jeśli się nie uda czegoś zmienić to
      trzeba nad tym przejść do porządku dziennego. Chyba zwracasz bardzo dużą uwagę
      na opinię innych. Ale czy ktoś przeżyje życie za Ciebie? Jakim prawem znajomi,
      mama mówią Ci, że ten człowiek nie jest dobrą partią dla Ciebie? Na Boga, nie
      żyjemy w czasach mezaliansów! Czy ten mężczyzna pije, bije, jest chamski,
      niekulturalny, jest leniwym, niepracujacym, żerującym na Tobie pasożytem? Nie
      wspominasz o tym, wiec chyba tak nie jest. A że może jest mało urodziwy? Cóż,
      nie każdy może mieć modela za męża (czy chłopaka). Zwróć uwagę na pary
      spotykane na ulichach, czy wszyscy są jednakowo atrakcyjni? Przeważnie jest
      tak, że jedno jest sporo ładniejsze od drugiego. Jedno z partnerów jest
      mądrzejsze, bardziej wykształcone, ma lepszą pracę. Przecież związek polega na
      czymś innym, a nie "siłowaniu" sie na zasługi, na porównywaniu kto i w czym
      jest lepszy od tej drugiej osoby. Znajomi niech się zajmą sobą. Z biegiem
      czasu zaakceptują Twój wybór, jakikolwiek by nie był. Jeśli nie - to nie
      zasługują na Twoje zainteresowanie i przyjaźń. Znasz krótko tego człowieka,
      zaledwie 8 tygodni. To bardzo krótko. Ja bym się nigdy w tak krótkim czasie
      nie zakochała. Po prostu zawsze myślę racjonalnie. Potrzeba mi znacznie wiecej
      czasu. Może tak jest też u Ciebie. Gdybyś znała tego faceta z 8 miesięcy i
      nadal nie czuła nic do niego (poza sympatią) to byś się mogła zastanawiać nad
      sensem tej znajomości. Spotykaj się więc nadal z tym mężczyzną, poznawaj go,
      i zwyczajnie obdarz sympatią. Spróbuj go tak po prostu polubić, od tego bardzo
      często zaczyna sie cos wiecej. Nie oczekuj od razu Bóg wie jakich emocji. Jeśli
      jest Ci z tym człowiekiem dobrze- a tak piszesz- to już jest bardzo dużo.
      Gorzej by było gdyby spełniał wszystkie Twoje wymagania, oraz wymagania Twojej
      mamy, znajomych, a Ty czułabys sie przy nim źle. Dajcie sobie czas. Skoro on
      wie, że Ty na razie się w nim nie zakochałaś to poproś go o czas, o to by był
      Twoim kumplem, przyjacielem. Gdy sie może lepiej poznacie, "obędziecie" ze
      sobą to może miłość zapuka do Twojego serca? Z czasem przymykamy oczy na
      pewne cechy które nam przeszkadzaja w partnerach, do wyglądu się
      przyzwyczajamy i stwierdzamy, że tak naprawdę to mamy wielkie szczęście i
      trafił nam się idealny facet (przynajmniej dla nas). :) Nie zawsze miłość
      nawiedza nasze serca, nasz dom jak tajfun, czasem przychodzi jak stary
      przyjaciel, nie zwracając naszej uwagi, dyskretnie i cicho. Powodzenia. Nawet
      gdy przekonasz się (po daniu sobie odpowiedniej ilości czasu) że tym razem to
      też nie miłość, to zawsze możesz zyskać w osobie tego mężczyzny przyjaciela.
      A czasem przyjaźń przeradza się w coś wiecej...więc tak naprawdę nigdy nie
      warto tracić nadziei. Nie szukaj miłości, sama Cię znajdzie. :) Tylko miej
      otwarte serce i nie przejmuj się drobiazgami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka