Dodaj do ulubionych

Do synowych.....................

03.12.06, 18:52
Drogie Panie!
Jestem teściową. Mam syna i dwie synowe. I jednego wnuka.
Proszę powiedzcie mi jak najlepiej zachować się wobec matki mojego wnuka
i wobec tej drugiej.
Ta druga 3 lata matkowała mojemu wnukowi.
Decyzja sądu to zmieniła.
Dziecko przez te 3 lata dojrzało.Matkę lubi(w.g. mnie), opiekunkęwięcej niż
lubi.
Jak ja mam w tej sytuacji postępować?
Obserwuj wątek
    • gaballa Re: Do synowych..................... 03.12.06, 19:11
      Zależy mi na odpowiedzi.
      I proszę o rzetelną.
      • mruufcia Re: Do synowych..................... 03.12.06, 19:14
        Nie jestem synową, ale też nikt tutaj rzetelnie nie odpowie ci.
        Każda sytuacja jest inna. Ty znasz najlepeij znasz swoją.
        Przy Sądach powinna być w takich sprawach pomoc psychologa.
        • gaballa Re: Do synowych..................... 03.12.06, 19:24
          Nie chodzi mi o opinię synowej, ani o to co sąd zechciał wyrazić w swoim
          werdykcie.
          Mufciu, pytałam; jak mam się zachować wobec moich synowych.
          Jest to trudne.
          Ale może jednak mi odpowiesz?
    • izabellaz1 Re: Do synowych..................... 03.12.06, 19:15
      Ale nie rozumiem do końca Pani wypowiedzi.
      1. dlaczego dwie synowe?
      2. dlaczego matkowała wnukowi a decyzja sądu to zmieniła?
      3. a potem coś Pani pisze o opiekunce.

      Przepraszam ale troszkę się pogubiłam i nie odpowiem rzetelnie:)
      Może coś Pani dokładniej napisze?
      • gaballa Re: Do synowych..................... 03.12.06, 19:39
        Matkowałam wnukowi, ponieważ matka nie chciała.Odpowiadam jako babcia.

        Tę rolę doskonale spełniał także mój syn-ojciec wnuka.
        Sąd, jak wspomniałam , po 3latach. jako opiekunkę wyznavczył matkę wnuka.
        I z tym wszystkim mogę się zgodzić lub nie.
        To nie jest temat tego forum.
        Obie kobiety mojego syna lubię.
        Problerm jest w tym, że one się nienawidzą.
        Nie sprecyzowałam pytania .
        Ono jest nadal to samo.
      • gaballa Re: Do synowych..................... 03.12.06, 19:48
        izo, a Pani potrafi mi odpowiedwiedy
        Pani , Iy





        Iyo
        • gaballa Re: Do synowych..................... 03.12.06, 19:54
          Pani Izo, przeprasxam,
          • izabellaz1 Re: Do synowych..................... 03.12.06, 20:07
            To na pewno jest bardzo trudne dla Pani ale tak to jest z sądami rodzinnymi w
            naszym kraju:(
            98% spraw wnoszonych do sądu rodzinnego o stałą opiekę nad dzieckiem wygrywa
            matka. Zdarza się, że te osoby nie powinny tej opieki sprawować ale sąd bierze
            pod uwagę ten - moim zdaniem - kruchy argument, że biologiczna matka będzie
            zawsze najlepszym opiekunem. Biologiczny ojciec jest najczęściej traktowany po
            "macoszemu".
            Można walczyć dalej w sądzie ale chyba najbardziej odbiłoby się to na dziecku.
            A jak wnuk reaguje na matkę? Czy odnosi Pani wrażenie, że nie jest pod dobrą
            opieką, że jest zaniedbywany?
        • havana06 Re: Do synowych..................... 03.12.06, 20:18
          Ponawiam pytanie.
        • aniani7 Re: Do synowych..................... 06.12.06, 01:23
          postawiłabym na dziecko, ono w tym waszym związku jest najważniejsze i
          oczywiście zrobiłabym wszsystko, żeby nie stracić z nim kontaktu, a dzięki temu
          mogłabym przyglądać się, jak biologiczna matka zajmuje się dzieckiem
    • mmajja Re: Do synowych..................... 03.12.06, 21:29
      Mysle ze skoro lubisz obie synowe, to nie ma w tym nic zlego. Kazda z nich jest
      inna osoba, z kazda laczy Cie wiec nieco inna relacja. Jedna jest BYLA
      dziewczyna?zona Twojego syna, a druga obecna.
      Jedna jest matka wnuka, druga jest tylko macocha.
      Mysle ze po prostu powinnas zadbac o dyskrecje wzgledem ich spraw i tajemnic
      powierzanych Tobie, byc lojalna i subtelna, bron Boze nie stronnnicza i nie
      mieszac sie "do kotla". I to sie ulozy. Nie dziw sie ze sie nienawidza,
      przeciez to w miare klasyczny model, ciezko sie przyjaznic w takim ukladzie.
      Trzymam kciuki.
      Pozdrawiam
    • trusia29 Re: Do synowych..................... 03.12.06, 22:07
      Zaakceptowac sytuację, nie masz innego wyjścia. I zachowywać się naturalnie i
      grzecznie wobec kazdej z nich. I bron boze, nie dawać dziecku do zrozumienia,
      ze jedna lubisz mniej a druga bardziej ( o ile tak jest)
    • pucek77 Re: Do synowych..................... 03.12.06, 22:10
      Rozumiem, że z obiema synowi chcesz utrzymać kontakt? Trudno mi wyobrazić sobie
      całą syutację, ale myślę, że dobrze byłoby po prostu powiedzieć obu kobietom
      podczas spotkania, że lubisz kazda z nich, nie chcesz rezygnowac z kontaktu ale
      jednocześnie je rozumiesz. Tzn że rozumiesz ich wzajemną niechęć, wiesz ze
      sytuacja nie nalezy do najłatwiejszych itd. Powiedz, że chcesz nadal sie z nimi
      przyjaźnić - po prostu. I że kochasz wnuka tak, jak one. Niech czują, że nie
      muszą się Ciebie bać (w związku ze zmianą opieki nad wnukiem i ew. 'szykanami"),
      ze nadal je lubisz, że jak sie spotkacie we 2 to nie po to, żeby tą, ktora jest
      nieobecna obgadać itp. Ja chciałabym zeby moja tesciowa była ze mną po prostu
      szczera. Niech mają jasność sytuacji. Powodzenia.
    • jendza1 Re: Do synowych..................... 04.12.06, 11:58
      Witam:))!
      Jak na razie - jestem tylko synowa...
      Hm, moze nigdy nie bede tesciowa?
      Bylam tez wnuczka - wszyscy moi dziadkowie juz oczywiscie nie zyja...
      Moze nigdy nie bede babcia...?

      Mysle, ze w relacjach z ludzmi, wszystko jedno, kim - najwazniejsza jest
      szczerosc, prawda uczuc. I trzeba znac swoje miejsce - nie wolno wdzierac sie
      na cudzy teren, chyba ze jest sie na ten teren po prostu zaproszonym...
      Ale wtedy nie bedzie to juz 'wdzieranie sie'...

      Mysle, ze relacje z obiema synowymi staralabym sie ksztaltowac naturalnie,
      jednak przed zadna z nich nie ukrywajac, ze kontaktuje sie tez z ta druga...
      Przez 'naturalnie' rozumiem rzeczywista potrzebe bycia/spotkania z drugim
      czlowiekiem, a nie te, zainicjowana obecnymi lub bylymi wiezami rodzinnymi.
      Zadnego przymusu - spotykamy sie np. czesto, bo chcemy/mamy potrzebe sie
      spotykac... Mozna tez spotykac sie rzadziej - a przy tym nadal bardzo lubic i
      nawzajem szanowac...
      Nic na sile, nic dlatego, ze tak wypada....
      Co innego maluch... Albo wlasnie nie 'co innego', ale 'jeszcze bardziej
      konsekwentnie'?
      Jesli malucha kochasz, wychowywalas go i dalej chcesz miec z nim kontakt, a ten
      kontakt dobrze mu robi - powalczylabym o spotkania z malym. NIezaleznie
      zupelnie od kontaktu z obydwoma synowymi. Dziecko MA PRAWO do babci. Hm, juz
      chocby nasz kodeks cywilny to bezwatpliwie potwierdza, przenoszac obowiazek
      alimentacyjny na dziadkow, gdy rodzic nie moze sie wywiazac... Zatem, niejako w
      druga strone, to tez obowiazywac powinno.

      Moi dziadkowie po rozwodzie rodzicow kompletnie zerwali ze mna kontakt. Nie mam
      zalu - choc moze powinnam?
      W testamentach nie uwzglednili nawet mojego istnienia - tez nie mam im tego za
      zle...
      Byloby mi naprawde lepiej i latwiej w zyciu, gdyby dziadkowie utrzymywali ze
      mna kontakt, uczestniczac w moim dziecinstwie. Byloby przede wszystkim... duzo
      cieplej. Z miloscia. Oczywiscie gdyby ta milosc byla.
      Skoro jej nie bylo - lepiej, ze nie bylo kontaktow.

      Mysle, ze rozumiesz, co mam na mysli:)
      Pozdrawiam i trzymam kciuki!
      Przede wszystkim za Twoje decyzje w sprawie Malego.
      j.
    • anka99991 Re: Do synowych..................... 04.12.06, 21:51
      Myślę, że moja postawa byłaby następująca: dziecko jest moim wnukiem, a ja jego
      babcią i ta relacja jest w tej sytuacji najważniejsza. Jako matka swojego
      dorosłego syna jesteś już spełniona, nie zdołasz go już bardziej wychować,
      dopieścić itp. Relacja teściowa - synowa - w normalnej sytuacji bywa b.
      skomplikowana, w twojej to już kosmos, więc z nadmiaru "szczęścia" odpuściłabym
      sobie. Za to twoje relacje z wnukiem szczególnie w tej konstelacji, w jakiej
      się znalazł (dwie ni to matki, ni to opiekunki, przekazywanie sobie dziecka jak
      rzeczy z rąk do rąk, bo wyrok sądu - koszmar! Jak ma sie w tym znaleźć biedne
      dziecko? I tu jest twoja rola. Kiedy moi rodzicie latami się rozwodzili,
      rozchodzili, schodzili - ostoją i prawdziwym oparciem była dla mnie moja
      babcia, która stworzyła mi azyl, dzięki czemu nie zwariowałam. Dlatego nie
      martw się jak masz się "ustawić" względem tej, która z mocy wyroku sądu
      przejmuje opiekę nad dzieckiem, tylko wyślij jasny sygnał: chcę być dobrą
      babcią, dla dobra dziecka, cokolwiek się stanie w waszym dorosłym życiu, mój
      synu, jego partnerko i matko mojego wnuka oczekuję, że umożliwicie mi dobre
      kontakty z dzieckiem i budowanie więzi z wnukiem. W wasze sprawy nie wnikam,
      jesteście dorośli.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka