mateuszxyx
07.12.06, 16:40
z gory pragne zaznaczyc ze nie jest to zadna prowokacja i prosze o
powstrzymanie sie od bzdurnych komentarzy. a teraz do sedna...
jest taka sytuacja ze facet przypadkowo poznaje kobiete, ktora przyjechala
sluzbowo do jego miasta. spotkali sie wieczorem, spedzili ze soba kilka
godzin w milej atmosferze bez seksu. ona nie powalila go na kolana wiec nie
zabiega specjalnie o nastepne spotkanie. w miedzyczasie ona pisze co jakis
czas mail lub sms, na ktore on z grzecznosci odpowiada. po kilku tygodniach
on planuje spedzic gdzies weekend poza miastem a ona proponuje: "to moze
wpadnij do mnie" z sugestia przenocowania. on mysli - "ok, czemu nie...". no
i pojechal... spotkali sie, spedzili popoludnie, poszli na kolacje, wypili
butelke wina a przez caly czas wisiala w powietrzu atmosfera wspolnej nocy.
wracaja do niej do domu, ona jest lekko wstawiona. przytulanie, pocalunki i
jej zaproszenie do sypialni. w sypialni ciag dalszy - atmosfera coraz
bardziej podgrzana erotycznie, oboje maja na siebie ochote. on zdejmuje jej
bluzke i stanik, rozpina spodnie... ech... tu jest ten trudny moment ale
zaciskam zeby i opowiem Wam dalej... ona jest w (delikatnie mowiac) malo
atrakcyjnej bieliznie, jemu zapala sie kontrolka ostrzegawcza z tego powodu
ale brnie dalej jak na dzentelmena przystalo. zdejmuje z niej wszystko i... w
w ciagu ulamka sekundy czar pryska a on ma ochote odepchnac ja i uciec
stamtad gdzie pieprz rosnie. okazuje sie ze ona jest... delikatnie mowiac
poklocona z depilatorem!! w dodatku natura dosc hojnie ja obdarzyla tym co
powinno sie golic :((( facet w ciagu blyskawicznie nieruchomieje w szoku i ma
ochote zdecydowanie wycofac sie z tej akcji... w koncu po chwili wykrztusza z
siebie komunikat ze z seksu nici i zwala wszystko na wypite wczesniej wino...
z racji tego ze jest daleko od domu i pil alkohol nie moze wracac autem a
najchetniej ucieklby stamtad. ona nie domysla sie prawdziwej przyczyny, wrecz
dalej probuje go zachecac i pyta co chwila czy jest dla niego wystarczajaco
atrakcyjna (oczywiscie ze nie jest - nawet w ulamku procenta). on nie chce
mowic jej wprost o co chodzi, odwraca sie i stara sie zasnac i dotrwac do
rana...
uff... ale sie rozpisalem. mam tutaj pytanie (przede wszystkim do kobiet):
jak powinien zachowac sie facet w takiej sytuacji? czy powinien jej to
brutalnie powiedziec wprost: "jestes niezadbana i jest to obrzydliwe"? ja nie
moglem sie na to zdobyc. noc minela, chce zapomniec i nie miec z nia wiecej
nic wspolnego...