chmurka.bez.ogorka
11.12.06, 12:46
Potrzebuję pomocy, mam poważny problem, tylko się nie śmiejcie. Proszę. Bo
powiem o nim tylko Wam, w sekrecie. No i proszę o dyskrecję.
Bo powiem wprost - otóż zrobił mi się na p.upie pryszcz. Pryszczydło
wstrętne. Ogniste Kilimandżaro ze śnieżnobiałym szczytem. Żadne domowe
sposoby nie skutkują, przykładałam już ziółka, wszystkie jakie znalazłam,
suszyłam suszarką, no i nic, normalnie, jak był tak jest, a ja biedna od rana
mogę tylko stać. Bo to boli. Boli jak siadam na tej górze.
Więc mam do Was wielką prośbę, weteranki forumowe, czy macie może jakąś radę
na tę straszliwą przypadłość? Bo moje życie dziś, w poniedziałek grudniowy,
naprawdę nie ma już sensu, jak ja nawet usiąść po ludzku nie mogę.
Proszę tylko o rozsądne wypowiedzi.