kamelia82
12.12.06, 20:16
witam chciałam na wstepie zaznaczyć,że pisze to dlatego,że niemam z kim o tym
porozmawiac i w przeciwnym razie się uduszę:( mam bardzo powazny problem. W
maju poznałam mężczyzne syryjczyka który jest starszy odemnie o
18lat.Przyjechał do pobliskiego miasta w celu robienia,kończenia doktoratu. W
tym czasie miałam juz ponad rok swojego partnera,ale nie układało nam sie w
związku.Wiem że to jest świństwo spotykac sie z kims innym za plecami nawet
wtedy,kiedy w związk sie nie układa,no ale kiedys za to odpokutuje a
własciwie juz teraz pokutuje.....Zakochałam sie bez pamięci i tak
spotykalismy sie od maja do teraz z przerwami,gdyz musiał wyjezdzac do
Szwecji pozałatwiac sprawy itp... Niespotykamy sie regularnie,raz na
tydzien>Na poczatku spotykalismy sie czesciej. Jest nam ze soba
cudownie,czasem kupuje mi drobne upominki ,choc ja tego od niego absoltnie
nie wymagam i raczej nic od niego nie przyjmuje(feministka nie jestem).
Właściwie na każdym spotkaniu dochodzi do zbliżeń...coprawda on nigdy nic mi
nieobiecywał,niepowiedział mi że mnie kocha,choc ja czuje ,że mu zależy,mówi
mi że tęsknił itd....sam od siebie nie wysyła mi smsów co u mnie itd...to
raczej inicjatywa wychodzi z mojej strony....dodam ze jest kawalerem i
chciałby sie ustatkować. Czasami w rozmowach układa mi życie tzn: pojdziesz
sobie na taki kiernek,załozysz sobie firme itd.....w mojej glowie kotłje sie
mnostwo znakow zapytan. Kiedys przez przypadek rozmawiałam na czacie z
kolesiem,ktorego kolezanka spotkała sie z moim syryjczykiem,ale to było na
samym poczatku naszej znajomosci....niewiem,sama niewiem co mam robic i
mysleć. Czasami ogarnia mnie taki obsesyjne myslenie,ze mnie zdradza itd,no
ale przeciez niczego sobie nie obiecywalismy. Często mysle sobie ,że to juz
koniec,że już,właśnie teraz zostawi mnie bez słowa i odejdzie,to wtedy,kiedy
nieodzywa sie kilka dni. Potem zazwyczaj dzwoni,umawiamy sie a do mnie
spowrotem wracają siły witalne energia. Wracając do domu po randce z nim
promienieje,wszystko widze wyraźniej,latwiej mi i czuje sie
silniejsza.Niepotrafie sobie wyobrazić co będzie kiedy go strace,co będzie
dalej kiedy on obroni doktorat i wróci spowrotem do Szwecji;(ajjjj wiem że to
nie jest chyba normalne...Moi rodzice nawet nie wiedza o jego istnieniu i
chyba nigdy sie nie dowiedza;( pomózcie moze cos doradzicie a moze ktos
poprostu był w podobnej sytuacji do mojej, a moze ktos pomoze mi przejrzec na
oczy??pozdrawiam:*