kamilka226 17.12.06, 23:55 Co sadzicie o gotowaniu swoim chlopakom,gotujecie,czy moze sa zdani na siebie???znam takie ktore tego nie uznaja,a Wy? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
karmapa5 Re: co sadzicie o... 18.12.06, 00:00 kamilka226 napisała: > Co sadzicie o gotowaniu swoim chlopakom,gotujecie,czy moze sa zdani na > siebie???znam takie ktore tego nie uznaja,a Wy? Poprzez gotowanie można wyrazić uczucie. I smak czegoś przyrządzonego przez Ukochaną osobę też jest niepowtarzalny. Oczywiście jeśli ta osoba lubi gotować. Jako facet gotów jestem kupić wszelkie produkty i pozmywać po ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
giggles_giggles Re: co sadzicie o... 18.12.06, 00:03 Mój chłopak studiuje w innym mieście, ale w weekendy przyjeżdża do Warszawy. Zawsze opowiadał jak chodzi głodny cały tydzień więc sie zlitowałam postanowiłam że zrobie mu pierogi.I zrobiłam tak ze 100-150. Trzy razy, bo akurat miałam czas i checi. Teraz tego trochę żałuję bo on ciągle chce żebym mu gotowała .potrafi się zapytać wręcz: Czemu mi nie ugotowałaś? ostatnio też powiedział, że chciałby bardzo miec obiadki ciepłe jak bedziemy żyli już razem i on będzie wracał z pracy. Jak zazartowałam ,że może jakaś mrożonka się znajdzie to się obraził. powiedział że jego matka wraca z pracy o 20.00 i jeszcze sie stara robic synalkowi UROZMAICONE posiłki i że ja też tak powinnam!!! Odpowiedz Link Zgłoś
charlotte_de_corday Re: co sadzicie o... 18.12.06, 00:07 Ja nie gotuję. Szkoda mi czasu. Pizzę i chińszyznę dowiozą. Kanapki zrobić mogę. Ewentualnie. A jak luby u mnie nocuje, to i tak rano musi sobie sam zrobić śniadanie. No i jeszcze dla mnie:) Mam dużo innych zalet, żeby nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
anulex Re: co sadzicie o... 18.12.06, 11:43 Giggles_giggles, jeśli on nie żartował, to na Twoim miejscu poważnie przemyślałabym ten związek. Poważnie piszę. Facet ma koszmarnie roszczeniową postawę. Wyniósł to z domu i bardzo trudno będzie go tego oduczyć. Nie jestem zwolenniczką skrajnych rozwiązań, ale tu postawiłabym ultimatum: zmienia podejście do sprawy lub szuka innej naiwniaczki. Odpowiedz Link Zgłoś
mroofka2 Re: co sadzicie o... 18.12.06, 00:49 no jasne że tak!! uwielbiam gotować;) Odpowiedz Link Zgłoś
evil_woman666 Re: co sadzicie o... 18.12.06, 10:22 Ja tez uwielbiam gotowac, szczegolnie dla mojego chlopaka :) Milo jest popatrzec jak przyjdzie taki glodomorek i wcina ze smakiem :) No i bardzo lubie robic ciasta - takie niespodzianki. Wtedy sie dopiero cieszy :) Odpowiedz Link Zgłoś
mala_mee Re: co sadzicie o... 18.12.06, 10:28 Bardzo przyjemnie jest komuś coś ugotować. Jeść razem. Ale przyjemnie jest też jak ktos ugotuje czasem Tobie. Odpowiedz Link Zgłoś
spacecoyote Re: co sadzicie o... 18.12.06, 11:02 Nie dorabiam do gotowania filozofii. Mam czas - gotuje; nie mam - nie gotuje. Czesto jemy w knajpach albo cos na wynos; on tez gotuje na podobnej zasadzie jak ja. Odpowiedz Link Zgłoś
p.s.j Re: co sadzicie o... 18.12.06, 12:40 i to chyba jedyny sluszny model. Też tak to ustawiliśmy z konubiną. Trudno by było - nawet z szowinistycznego punktu widzenia - siedzieć głodnym bez sensu, kiedy ona np. jest na zajęciach na zaocznej podyplomówce (i wraca koło 19ej). To lepiej przecież w tym czasie coś sobie ugotować (i zostawić partnerce/rowi). Odpowiedz Link Zgłoś
anulex Re: co sadzicie o... 18.12.06, 11:47 Gotujemy na zmianę albo razem. Zależy od czasu i chęci. Oboje lubimy gotowanie. Uwielbiam zamykać się w kuchni i przygotowywać mu niespodzianki. Odpowiedz Link Zgłoś
blueska3 Re: co sadzicie o... 18.12.06, 12:41 Nie gotuję bo.. faceta nie mam. Ale jak będę miała to pewnie i obiadki mu robić będę :) Lubie gotować i nie jest to dla mnie jakąś masakrą. Odpowiedz Link Zgłoś
ereshkigal Re: co sadzicie o... 21.12.06, 20:37 ja z pokorą pozwalam by mi gotowano:P ale to może się zapętlić bo jak moje Slońce wyjechało to w ramach odwyku od gotowania nie byłam w stanie sobie normalnego obiadu zrobić (przyzwyczajenie niestety) Odpowiedz Link Zgłoś
jola.pedagogspoleczny Re: co sadzicie o... 22.12.06, 11:41 A my gotujemy na zmianę- w zależności kto ma więcej czasu. Każdy ma swoje popisowe potrawy, ale i uczymi się od siebie wzajemnie. Jak zamieszkaliśmy razem, poza zrobieniem jajecznicy lub grzanek czy usmażeniem kiełbasek, nie potrafiliśmy gotować... ale trzeba było się nauczyć po prostu. Teraz oboje całkiem nieźle sobie radzimy w kuchni, która na szczęście już nas tak nie przeraża. Poza tym miło np w naszą rocznicę zrobić niespodziankowy obiadek dla niego ;-) Ale oczywiście nic na siłę- ja polubiłam gotowanie (ale nie każdy tak ma- i też dobrze) PS Mam znajomą, która swojemu mężczyźnie robi śniadanie do pracy- wstaje razem z nim, żeby zrobić mu śniadanie i położyć sie spać (tylko, że on idzie do pracy na 4 rano!! a takie zachowanie to już moim zdaniem lekka przesada...) Odpowiedz Link Zgłoś