wytrwala
19.12.06, 01:30
Jest mi zle. Jutro mam kolokwium ze statystyki, za pozno wzielam sie za
nauke, kompletnie nic z tego nie rozumiem mimo, ze siedzialam nad tym do tej
pory (w sumie tylko siedzialam i probowalam zrozumiec zadania, ale nie
rozumialam), juz beczec mi sie chcialo bo mialam z tego w tym dniu 2 godziny
korkow a po przyjsciu do domu gdy analizowalam zadania zrobione na korkach
mialam watpliwosci i nie rozumialam rzeczy, ktore wydawalo mi sie, ze
rozumialam podczas korkow, prawie na poczatku pewnego zadania zacielam sie,
nie mialam pojecia skad cos sie wzielo i ani rusz dalej, bo ta dana potrzeba
do dalszych rozwiazan... i zdecydowalam nie isc na kolokwium - i jest mi z
tym jakos tak bardzo zle. Nie wiem kiedy bedzie mozna to poprawic, nie wiem,
jaka bedzie reakcja wykladowcy na osobe, ktora nie zjawila sie na kolosie i
wogole, mialam isc a tu taki klops. Teraz przerwa swiateczna nie bedzie mnie
cieszyc, raz, ze bedzie ciazylo nade mna to kolokwium a dwa, ze bardzo nie
lubie opuszczac takich rzeczy i czuje sie z tym jak taka mala, niepewna
dziewczynka ktora robi cos zlego. Ale, jeslibym poszla jestem pewna, ze i tak
bym nie zdala i pewnie oddala pusta kartke. Boze, jaka jestem zla na
siebie !! nie jestem w stanie sama sobie poradzic i zamierzam wziac
korepetycje w wolnym czasie (o ile ktos mi teraz bedzie chcial dawac) - takie
dluzsze i trwajace przez np 2-3 dni, a nie takie calkiem jednorazowe. Tez
macie takie obawy jak ja gdy opuszczacie jakies kolokwium czy wrecz
przeciwnie, nawet w takich sytuacjach czujecie sie pewni siebie? :/