buraczek86
26.12.06, 16:26
Jakos nie czuje sie chamsko przez to, ze w koncu choc raz poklocilam sie z
rodzicami o pieniadze (chociaz to byla raczej wymiana zdan, darcia sie
absolutnie nie bylo). Wiem, ze nie mam prawa wyciagac od nich pieniedzy i
nigdy tego nie robilam, mam jeszcze 2 siostry i to o nich zawsze mowili, ze
to sa dwie spryciarki ktore sa lase na kase (w zartach ofc), a ja zawsze
bylam cicha i grzeczna i zazwyczaj nie prosilam o nic, nie liczac malych
wydatkow typu ,,na loda", oczywiscie rodzice kupowali mi rozne potrzebne
rzeczy ale nie wyciagalam od nich pieniedzy na zadne takie wymyslone
zakupy, ,,gadzety" itp. Ale dzisiaj cos we mnie peklo... ogolnie sytuacja
jest taka nadal, ze mlodsza siostra co chwile chce a to 100zl na sweter, a to
na spodnie wyciaga 200 zl, ja jakos chodze w tym co mam i czesto nie kupuje,
ale zaczynam czuc potrzebe wiekszego zadbania o siebie bo mam juz 20 lat i
chce wygladac doroslej, a chodze w niektorych bluzkach/swetrach ktore mam np
od liceum (nie wygladaja te ubrania zle, sa dobre, no ale..). Z okazji swiat
od jednych dziadkow rodzice mieli dac nam po 100zl, od drugich..no wlasnie...
ojciec, pytajac sie matki ile ma dac od tych drugich dziadkow (ci drudzy maja
pieniadze, maja naprawde wysokie renty, razem maja wiecej niz moj tato
zarabia sam ;) ) mama odpowiedziala ze 100zl... niestety usylszalam, jak tato
powiedzial ze w sumie dziadkowie (ci drudzy) kazali dac DUZO wiecej
(osobiscie dac nie mogli bo sa za granica), a mama na to ze niech wybierze
100zl i bedzie ok. Wstyd mi troche z tego powodu ale doszlo do wymiany zdan
na ten temat... niestety nie pracuje a potrzeby jakies wieksze juz mam i
zdziwilo mnie to bardzo, ze dziadkowie kazali w swoim imieniu dac nam po
jakiejs tam wiekszej sumie, nie bylo to z portfela rodzicow - tutaj bym nie
miala czelnosci powiedziec, ze daja za malo - zawsze sie z kazdej kwoty
cieszylam - a mama - ich corka - zadecydowala nie wiadomo dlaczego i jakim
prawem ze da nam od nich ,,tylko" po 100zl, podczas gdy oni kazali im dac
jakas okreslona , podobno o wiele wyzsza z tego co wygadal sie ojciec, sume..
Nie rozumiem za grosz jej toku postepowania, jeszcze bym moze zrozumiala
gdybysmy byly dzieciakami i dlatego nie chcialaby tyle dawac, ale ja mam juz
troche lat i w zwiazku z tym troche wieksze potrzeby niz lody czy wyjscie do
kina. Glupio mi i nie chce zebyscie pomysleli ze jestem lasa na kase, bo tak
nigdy nie bylo a matka wyskoczyla z tekstem ze pieniadze od nich wyciagam
(!!). Nie zamierzam sie o to wiecej dopominac, ale powiedzialam co o tym
mysle (a na dobra sprawe nic, bo nie mam pojecia co nimi kierowalo). Co o tym
sadzicie, dlaczego nie chcieli dac nam tyle, ile zazyczyli sobie tego
dziadkowie? Przeciez to ich pieniadze, nie rodzicow ...