pomocy !!

29.12.06, 23:51
Witam Wszystkich. Mój problem jest natury małżeńskiej, otóż po ślubie jestem
ponad nie co rok i przyznam szczerze, że czasy kiedy byliśmy parą
chłopak/dziewczyna układało się. I tak trwaliśmy 6 lat zanim postanowiliśmy
się pobrać. Już przed ślubem zamieszkaliśmy razem i było wszystko dobrze,
pomagał mi w domowych czynnościach, spacery, mogłam na nim polegać itd.
Dodam, że mieszkaliśmy sami, po ślubie zamieszkaliśmy z rodzicami męża,
ponieważ to są już nie co starsi ludzie a dom duży. Tylko niestety mąż nie
potrafi dogadać się z ojcem i są bardzo częste spięcia, między nimi padają
ostre słowa, a nas nie stać na wynajęcie mieszkania. Mało tego po ślubie mój
mąż zmienił się na gorsze. Przestał mnie szanować, zachowuje się jak pępek
świata, nic mi nie pomaga ani nie mogę na niego liczyć. Gdy wpadnie w atak
złości używa wulgarne słownictwo w stosunku do mnie, już nie mało się
nawysłuchiwałam od niego, np. „wypier ...” „jesteś moim błędem” „już mi nie
zależy” „zdupcaj do rodziców” „po h.j się z Tobą ożeniłem” „koniec małżeństwa”
i wiele innych słów. Zaczął mnie okłamywać, bardzo go ciągnie do kolegów
którzy są nie odpowiedni bo piją i palą trawkę, nawet w domu podczas
sprzątania znalazłam tzw. „fifkę” to był dla mnie szok, nigdy go o to nie
podejrzewałam, pytałam co ma to znaczyć a on się upiera, że nic, że to nie
jego, więc kogo przecież mieszkamy tylko z teściami. Nie mogę na niego
polegać, nawet jak trafiłam do szpitala na 9 dni, sprawa była poważna na tle
ginekologicznym, miałam bóle i krwawienia, niestety mąż widocznie się tym nie
przejął bo mój pobyt w szpitalu wykorzystał na piciu z kumplami i zdarzyło
się, że pod moją obecność w szpitalu nie wrócił na noc do domu. Później mnie
przepraszał obiecywał poprawę, jakiś czas było dobrze a później sytuacje się
powtarzały, znów obelgi itd. Na dzień dzisiejszy czuję się jakbym była jego
służącą, bo muszę po nim sprzątać skarpetki porozrzucane, obiadek nie tylko
mam mu ugotować ale ekstra podać i po zjedzeniu posprzątać a on wiecznie nie
ma czasu i nie ma sił nawet na to aby iść ze mną na wieczorny spacer a
wystarczy, że kolega zadzwonić a już leci. Dwa miesiące temu znów usłyszałam
obelgi tylko dlatego, że odezwałam się aby przestał już pić, a pił sam w domu
najpierw piwa aż w końcu zaczął pić wódkę, czułam że robi to na przekór mi.
Powiedziałam tylko aby przestał a on od razu kazał mi się pakować i wypier...
do rodziców bo już mnie nie chce, poczym zabrał się i wyszedł, wrócił późno w
nocy pijany jak szkop ale jeszcze miał siłę aby mi robić przykrość a raczej
mnie poniżać, ponieważ po tym wszystkim co już od niego usłyszałam odsunęłam
się od niego, chodzi mi tu o współżycie, ciekawe czy jakaś inna kobieta
chciałaby tak chętnie kochać się z mężem który tak ją traktuje. Niestety mąż
ma do mnie o to pretensje że nasze pożycie jest słabsze, że go w łóżku
odtrącam. Nie rozumie tego, że to z jego winy, że to z powodu jego zachowania
względem mnie. Wypomina mi to a nawet używa takich słów że mu nie daje „dupy”
właśnie tak to nazywa, nawet spytała czy ma mi za to płacić, bo każdy inny
normalny facet dawno miałby mnie koło hu.a i znalazłby sobie jakąś k..wę.
Kazał mi się wynosić z domu. Wyprowadziłam się do rodziców a on się do mnie
nic nie odzywał, dopiero jak przyjechałam po resztę rzeczy padł na kolana i z
płaczem przepraszał i prosił o ostatnią szansę, obiecywał, że wszystko
zaczniemy od nowa, że koniec z kolegami. Niestety minął tylko jeden dzień jak
mi to obiecał jak poszedł znów do kolegów i nie wrócił na noc do domu wrócił
następnego dnia pijany i przyznał że u kolegi były dziewczyny młodsze. Mój
tato nie mógł tego znieść i rozmawiał z nim, teraz jest tak że mój mąż jest
obrażony na mojego tatę bo uważa że jakim prawem teść zwrócił mu uwagę, że źle
traktuje żonę. Powiem wam szczerze, że to tylko część co ja przeżyłam i dodam,
że to wszystko sprawiło że przestałam ufać własnemu mężowi. Parę dni temu mąż
oświadczył mi że wyjeżdża do pracy za granicę (Anglia) i ja nie mam prawa
głosu bo i tak mnie nie posłucha i nie zostanie. Z tego co wiem jedzie tam w
ciemno bo nie ma nagranej pracy. Jego koledzy tam pracują i jedzie do nich z
myślą, że się zaczepi, tylko że koledzy to kawalerowie a on żonaty i musi się
z tym liczyć, że nie jest sam. On ma tu prace ale szefem jest jego tato i
niedogaduja się i dlatego mąz chce rzucic ją i wyjechać. Na dodatek ja jestem
bezrobotna, poszukuję pracy w Polsce i jestem już na dobrej drodze. On chce
tam jechać sam, beze mnie – tylko mi jest trudno bo mu nie ufam i znam tych
kolegów i powiem, że są niezbyt ciekawi. Ja mam zostać w Polsce i będę musiała
wyprowadzić się od teściów bo ja też nie potrafię się z nimi dogadać, wrócę do
rodziców i rodzeństwa. Jego jedyne pocieszenie to to że będzie mi przesyłał
kasę, a ja mu już powiedziałam, że wolę męża koło siebie aniżeli być z dla od
niego i dostawać od niego tylko kasę. Choć w rozmowach wspomina, że z czasem
będzie chciał mnie tam ściągnąć ale o to się rozchodzi, że ja boję się tam
jechać, ponieważ tak jak już pisałam wyżej mąż jak się mocno zdenerwuje
potrafi być bardzo nie miły, wygania mnie, wyklina itd. A ja potrzebuję mieć
kogoś bliskiego koło siebie, tu przynajmniej mogę liczyć na rodzinę mieszka
nie daleko. A tam będę sama a każdą taką kłótnię z nim mocno przeżywam a po
drugie mam problemy z sercem i nie mogę się denerwować. Czasem mam ataki bóli
i nie mogę oddychać. Proszę powiedzcie mi co byście zrobili na moim miejscu,
bo ja już zaczynam wariować.
    • longeta Re: pomocy !! 30.12.06, 00:09
      Rozwiedż się i poszukaj odpowiedzialnego chłopa,który będzie cię szanował:-)
    • monitorka2 Re: pomocy !! 30.12.06, 00:19
      Cześć!bardzo Ci współczuje dziewczyno w życiu nie wyjeżdżaj z nim, facet
      stosuje wobec Ciebie przemoc psychiczną,nie szanuje Cię,obraża dobrze,że możesz
      odejść mmasz w swojej rodzinie oparcie,UCIEKAJ od tego chama!Masz problemy ze
      zdrowiem ratuj się.Zasługujesz na kogoś kto będzie Cię kochał i szanował!!
      • agatita1982 Re: pomocy !! 30.12.06, 00:52
        to że powinnaś od niego odejść to jest pewne.
        Moim skromnym zdaniem powinnaś też wystąpić o rozwód przed jego wyjazdem. Bo go
        poniesie, ślad po nim zaginie, a ty zostaniesz zamężna bez pola manewru...
    • konrado80 Re: pomocy !! 30.12.06, 00:19
      kurde, dziewczyno ile masz lat?? czy Ty nie widzisz ze to nie jest normalne co
      on robi?? czy Ty chcesz nadal z nim byc po tym co on robil?? czy Ty caly czas
      myslisz ze on od tak sie zmieni?? to jestes w strasznym bledzie
      pomysl nad normalnym zyciem z kims innym, z kims kto bedzie normalny a nie z
      kims takim o kim wyzej pisalas...
    • elfia4 Re: pomocy !! 30.12.06, 00:31
      Wspólczuję ci sytuacji i problemów z mężem, ale nastpnym razem wklej swój tekst
      do worda, sprawdź błedy przed wysłaniiem i przeczytaj całość, bo trudno się to
      czyta:)
    • karola979 Re: pomocy !! 30.12.06, 00:36
      proszę nie zwracał mi takiej uwagi, że trudno się czyta czy są błędy, ja mam
      naprawdę poważny problem i nie jestem w stanie mysleć czy poprawnie piszę tego
      posta.
    • malgosia403 Re: pomocy !! 30.12.06, 00:38
      Rany,kobieto-cała strona pojękiwań!!! A zostaw Go w czarty jasne!!!
      • malgosia403 Re: pomocy !! 30.12.06, 00:40
        Słuchaj,tu nie ma się nad czym zastanawiać.Zdaj sobie sprawę z tego,że już
        jesteś sama.
    • baba_krk nawet minuty dłużej nie zastanawiałabym się nad 30.12.06, 00:40
      odejściem!!!!

      podziwiam Cię za cierpliwość, ale chyba czas już skończyć z marnowaniem sobie
      życia u boku takiego chama
      • monitorka2 Re: nawet minuty dłużej nie zastanawiałabym się n 30.12.06, 00:46
        Słuchaj to nie jest zadna miłość tylko uzależnienie,to moze być b.silne,ale
        dasz rade.
      • malgosia403 Re: nawet minuty dłużej nie zastanawiałabym się n 30.12.06, 00:46
        Skąd to niektóre z Nas znają??? Niektóre z Nas również przechodziły takie
        ,,niezbyt ciekawe sytuacje''-bardzo to delikatnie i pieszczotliwie
        ujęłam..Dlatego powinnaś nasze rady wziąć do serca.Jeżeli ,,Twoje chamisko''chce
        wyjechać to -wielki krzyż mu na drogę..i oby wylądował tam w jakimś
        szambie..-hmmmm,no dobra,nie życzę zle, bo mnie zaraz ochrzanicie...
        • malgosia403 Re: nawet minuty dłużej nie zastanawiałabym się n 30.12.06, 00:47
          oczywiście te moje wywody do karolki
          • monitorka2 Re: nawet minuty dłużej nie zastanawiałabym się n 30.12.06, 00:53
            Karola!Wysłałam Ci na gazete
    • karola979 Re: odp!! 30.12.06, 01:16
      mam 25 lat, od 1999r. jesteśmy parą a od 2005 małżeństwem, tak jak mówiłam przed
      ślubem było dobrze. Nie mamy dzieci. Trudno mi odejść bo mimo wszystko go
      kocham, ponieważ tak naprawdę on jest pierwszym mężczyzną którego tak naprawdę
      pokochałam i jedynym któremu się oddałam. Mam też miłe wspomnienia i teraz też
      bywają miłe dni ale czasem przesadza w słownictwie i zachowaniu. Ostatnio
      zdarzają się częste kłotnie, chodzi o ten jego wyjazd za granicę. Próbuje z nim
      rozmawiać ale słysze: "to nie twoja sprawa", "to moje życie", "gó.. Ci do
      tego", "wyjadę czy tego chcesz czy nie" "jak chcesz to do mnie dojedziesz a jak
      tego nie zrobisz to znaczy ze mnie nie kochasz". Ja mu jasno i otwarcie
      powiedziałam, że ja nie dołączę do niego i podałam powód, że nie mam do niego
      zaufania i boję się, że tam będzie znów mi ubliżał, zaprzecza, że tak nie będzie
      ale ja już znam te jego obiecanki cacanki. Proszę aby został ale on twierdzi, że
      decyzję już podjął i wyjeżdża a na moją wieść że nie dojadę do niego
      odpowiedział "trudno,widocznie tak mnie kochasz". Chciałam z nim przedyskutować
      tą jego decyzję ale nie słucha mnie, ignoruje moje słowa, wychodzi z pokoju, aż
      wreszcie nazwał mnie męczennicą. Bardzo chcę uratować to małżeństwo i wiem, że
      ten jego wyjazd nie pomoże nam w tym aby wreszcie jak to się mówi "dotrzeć się"
      i nie pomoże mi na nowo odbudować zaufanie do niego. Zwłaszcza, że wiem iż
      jedzie tam z kolegami.
      • konrado80 Re: odp!! 30.12.06, 01:23
        ech, uparta jestes jak wiekszosc, tylko jakos nie zauwazylem nigdy, zeby cos
        takiego komus sie udalo. jedyne wyjscie zebys w koncu normalnie zyla, to rozwod
        i znalezienie normalnego czlowieka, ale Ty sie boisz ze nie znajdziesz i ze
        bedizesz sama, dlatego wolisz meczyc sie z nim.
        nie rozumiem takiego stwierdzenia jakie on przytacza, czyli jak nie dojedziesz
        to znaczy ze nie kochasz...
        • fevvers Re: odp!! 30.12.06, 13:57
          Syndrom ofiary
      • il100 Re: odp!! 30.12.06, 14:21
        powiem slowami Jonis Joplin "nie czyn siebie przedmiotem kompromisu, bo jestes
        wszystkim co posiadasz" ... jednak wiem z wlasnego doswiadczenia, ze na nic
        zdadza ci sie nasze wszystkie wypowiedzi - musisz sama dojrzec do tej decyzji,
        bo mysle ze dobrze wiesz ze jedyna sluszna droga to odejsc ... zycze madrosci i
        sily ...
      • oksytocyna1 Re: odp!! 31.12.06, 13:26
        > Bardzo chcę uratować to małżeństwo i wiem, że
        > ten jego wyjazd nie pomoże nam w tym aby wreszcie jak to się mówi "dotrzeć się"

        Nie uratujesz tego małżeństwa,bo już nie ma czego ratować. Ratuj siebie, proszę
        Cię. Wróć do rodziców i z nimi się trzymaj. A przynajmniej zabezpieczaj się
        przed ciążą - jest potwornym mężem, będzie potwornym ojcem, a żadne dziecko nie
        zasługuje na takiego psychopatę. Karolina, życzę Ci dużo siły i odwagi, musisz
        ją odnaleźć, bo inaczej zmarnujesz życie. Masz prawo do szczęścia, a jeśli z nim
        zostaniesz, nie odetniesz się od niego, to przegrałaś.
    • izabellaz1 Re: pomocy !! 31.12.06, 15:00
      Na postępowanie Twojego męża znalazłoby się kilka paragrafów. Jesteś młoda,
      odejdź póki możesz i póki nie masz z tym człowiekiem dzieci.
      Jeszcze sobie ułożysz życie. Nie marnuj go bo masz tylko jedno.
      Powodzenia
    • karina2976 Re: pomocy !! 31.12.06, 17:28
      Karola uciekaj od niego , jak najszybciej ! Sama widzisz i sama czujesz, ze on
      Cie kompletnie nie szanuje. Fakt, ze go kochasz nie wystarczy, abysćie byli
      raezm szczesliwi!!! Dawałaś mu tyle razy szansę i on ich nie wykorzystał.
      Jesteś bardzo młoda i na pewno ułożysz soobie zyca tylko naucz się żyć bez
      niego bo ty sie tego najbardziej boisz - a jak z nim zostaniesz to bedzie
      jeszcez gorzej! Lepsza jest samotnośc od bylejakości, a już na pewno od
      psychiznego i emocjonalnego wyżywania się na na Tobiw !!!Samej nie jest łatwo,
      jestem sama od półtora roku - ale szanuje siebie i NIGDY nie byłabym z takim
      facetem nawet pół dnia ! UCIEKAJ I BADZ SIILNA ! NIe pozwól sobie na takie
      traktowanie !
    • karola979 Re: karina2976 31.12.06, 19:19
      masz rację, kocham go i boję się świadomości bycia samej. Zdaje sobie z tego
      sprawę, że mnie nie szanuje i że lepiej odejść niż na to pozolić aby on tak mnie
      traktował. Ale powiem jedno to jest cholernie ciężkie, bo w 2007 r minie 8 lat
      jak jesteśmy razem, tylko że ten ostatni rok był okropny, bo te wcześniejsze
      były w miarę ok. Dopiero po ślunie zaczęło się psuć i zaczął mnie nie szanować,
      awanturować się o byle co, dogadywać, przestał po sobie sprzątać i mi pomagać w
      czym kolwiek, wiecznie zmęczony itd.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja