Dodaj do ulubionych

30 lat roznicy...

12.01.07, 21:32
Poznalam go ponad 6 lat temu. Bylam po kilku nieudanych zwiazkach z
rowiesnikami. Dzielilo nas prawie wszystko, a najbardziej szokujace, ze
dzielilo nas ponad 30 lat roznicy. Mozecie mnie oceniac jak chcecie, ale ja,
ludzie nam bliscy wiedzieli ze zrodzila sie prawdziwa milosc. Na poczatku
wiele ludzi nie akceptowalo naszego zwiazku, pozniej wszyscy sie do nas
przekonali, moi rodzice go uwielbiaja. On - rozwodnik, z dwojka doroslych juz
dzieci, ktore zaakceptowaly wybor ojca i tym samym mnie, ja - mloda
nieopierzona dziewczyna.
Pokazal mi kawal swiata, pokochal mnie tak, jak kocha sie tylko w filmach -
uchylal mi nieba. Ja tez go pokochalam i kocham go nadal. Nie potrafie
wyobrazic sobie zycia bez Niego. On zachowuje sie jakby mial 30 lat, wyciaga
mnie do pubow, na wszystko pozwala, moje kolezanki go uwielbiaja, bo jest
inny niz jego rowiesnicy, "te rzeczy" tez SUPER. Jakis czas temu ku radosci
wszystkich zareczylismy sie.
A teraz mam watpliwosci. Nie jestem uzalezniona od niego finansowo. Jestem
wyksztalcona, mam swietna prace, wysokie stanowisko. Mam niecale 25 lat,
jestem bardzo ladna. Nie jakas tam modelkowata pieknosc - dziewczyna o
normalnych rozmiarach (38), srednim wzroscie, ale nigdy nie barkowalo
mi "adoracji" ze tak to nazwe, od strony meskiej.
Wlasnie przeprowadzilismy ze soba powazna rozmowe. Ze bardzo, ale to bardzo
sie kochamy, ale predzej czy pozniej ja przez ten zwiazek bede cierpiala. I
boje sie, ze bedzie za pozno, ze zycie przeleci mi przez palce.
Z drugiej strony tak jak pisalam, wynioslam zle doswiadczenia z innych
zwiazkow. Byly zdrady - tu ich nie bylo...
On mowi, ze to dla mnie idealny moment w zyciu, ze jestem niezalezna, zeby
sobie kogos poszukac. Ale ja wiem, ze kazdy w facet w porownaniu z nim
wypadnie blado... Nie potrafie zyc bez Niego. Wydaje mi sie, ze uzaleznilam
sie psychicznie, ze jesli sie rozstaniemy to zwariuje...
Byc w tym zwiazku, taka jak jestem szczesliwa czy zakonczyc to i cierpiec.
Lepiej teraz niz za kolejne kilka lat.... Ale teraz czuje sie, jakby mi serce
z piersi wyrywano. On mowi, ze rozumie, ze pozwoli mi odejsc, bo kocha mnie
tak jak nigdy nikogo nie kochal...
Ktos byl w takiej sytuacji? Czy jest zycie poza NIM?
Obserwuj wątek
    • 83kimi Re: 30 lat roznicy... 12.01.07, 21:40
      Każdy Twój wybór może zakończyć się cierpieniem. Jeżeli zakończysz ten związek -
      możesz nikogo innego nie poznać. Jeżeli nie zakończysz, może przyjść dzień,
      gdy Twój partner będzie dziadkiem, a Ty będziesz jeszcze pełni życia. Dzieci
      mogą się wychowywać bez ojca. Ale z drugiej strony - możesz poznać kogoś
      innego, możesz też być najszczęśliwszą kobietą na świecie, a Twój partner może
      przezyć Ciebie. Nic nie jest pewne. Nikt nie wie jak będzie... Żyj tak, abyś
      niczego nie żałowała, abyś nie miała do siebie o nic pretensji.
    • vandikia Re: 30 lat roznicy... 12.01.07, 21:48
      w ogole nie rozumiem Twojego toku rozumowania. za grosz. pomyslalas o jego
      uczuciach? dla niego liczysz sie Ty, pozwala Ci dokonac wyboru, dlaczego Ty nie
      liczysz sie z uczuciami czlowieka, ktory Cie kocha? nie wspomnialas slowem w
      swoim zastanawianiu sie o nim?
      jak jestes szczesliwa to bądz przy nim...myslenie o zostawieniu, zeby nei
      cierpiec to wyrachowanie.
      a jesli jemu jest pisane np lat 80 w swietnym zdrowiu i kondycji psychicznej, a
      Tobie tylko 35? co wtedy? wtedy wszystkie Twoje obliczenia biora w leb.
      • 83kimi Re: 30 lat roznicy... 12.01.07, 21:50
        No właśnie, mój dziadek ma prawie 80 lat, ma kochanki (bo żona nie żyje) i
        czuje się super. A mamy mojej koleżanki została wdową w wieku 45 lat, jej mąż w
        chwili śmierci miał 46. Nie ejst też powiedziane, że jeżeli teraz jest super,
        to za 5 lat też będzie. Ale jeśli to prawdziwa miłość, to drugiej prawdziwej
        możesz już nie spotkać.
        • mahadeva Re: 30 lat roznicy... 13.01.07, 12:38
          nieprawda, milosci mozna miec wiele
      • biedronka255 Re: 30 lat roznicy... 12.01.07, 21:53
        Oczywiscie, ze pomyslalam o jego uczuciach. I dlatego to wszystko jeszcze
        bardziej boli, bo krzywdze kogos, kogo kocham, kto oddal by za mnie swoje zycie
        i swoja dusze.
        On mowi, ze swoje zycie juz przezyl, a ja zasluguje na wszystko co najlepsze z
        kims mlodym, kto bedzie przy mnie dlugo. Ja tez mu mowilam, ze w koncu moge
        umrzec przed nim, tego nie wie nikt, zycie to ryzyko.... On pozostawia decyzje
        mi. Mowi, ze jesli bede z nim to bedzie najszczesliwszy na swiecie, ale z
        drugiej strony pyta kto dal mu prawo odbierac moja mlodosc...
        • vandikia ja bym nie odeszła od niego/nt. 12.01.07, 22:02
        • mahadeva Re: 30 lat roznicy... 13.01.07, 12:40
          biedronka255 napisała:

          > Oczywiscie, ze pomyslalam o jego uczuciach. I dlatego to wszystko jeszcze
          > bardziej boli, bo krzywdze kogos, kogo kocham, kto oddal by za mnie swoje
          zycie
          >
          > i swoja dusze.
          > On mowi, ze swoje zycie juz przezyl, a ja zasluguje na wszystko co najlepsze
          z
          > kims mlodym, kto bedzie przy mnie dlugo. Ja tez mu mowilam, ze w koncu moge
          > umrzec przed nim, tego nie wie nikt, zycie to ryzyko.... On pozostawia
          decyzje
          > mi. Mowi, ze jesli bede z nim to bedzie najszczesliwszy na swiecie, ale z
          > drugiej strony pyta kto dal mu prawo odbierac moja mlodosc...


          wszystko zalezy od tego jak bardzo go kochasz
          szczesliwym sie jest gdy sie jest zakochanym, a nie gdy ma sie mlodego meza na
          sile
      • buba011 Świetny post, kochający nie stawia takich pytań, 13.01.07, 11:38
        a wyliczenia matematyczne, co do przyszłego życia to ...pycha.
        Miłóść,jest nie do pogodzenia, z wątpliwością i kalkulacją.
        • erimka Re: Świetny post, kochający nie stawia takich pyt 13.01.07, 11:42
          a byłas kiedys w związku z facetem co najmniej 17 lat starszym???
          • buba011 nie byłem;-). Czy związek optymalny wiekowo 13.01.07, 11:50
            isnieje, gwarantuje cokolwiek?
            • qw994 Re: nie byłem;-). Czy związek optymalny wiekowo 13.01.07, 11:51
              Oczywiście, że nie, ale istnieje pewne prawdopodobieństwo powodzenia. Ja nie
              związałabym się ani z kimś dużo młodszym, ani dużo starszym. Bo oprócz serca
              mam jeszcze zdrowy rozsądek.
              • buba011 no tak- racja. Więcej rozsądku, to mniej miłości. 13.01.07, 12:01
                • qw994 Re: no tak- racja. Więcej rozsądku, to mniej miło 13.01.07, 12:03
                  Dlaczego? To chyba normalne, że wybierasz na partnera życiowego osobę, z którą
                  masz większe szanse powodzenia, a nie rzucasz się na główkę w relację, która
                  nie ma szans?
                  • buba011 kiedy było więcej rozsądku, u autoki wątku, 13.01.07, 12:11
                    gdy wchodziła w związek czy teraz?
                    • qw994 Re: kiedy było więcej rozsądku, u autoki wątku, 13.01.07, 12:13
                      A jakie to ma znaczenie? Po prostu lata płyną i widzi, co się dzieje.
                    • erimka Re: kiedy było więcej rozsądku, u autoki wątku, 13.01.07, 12:13
                      gdy on wchodził w związek z 30 lat młodsza siksą czy teraz?
              • olifanka Re: nie byłem;-). Czy związek optymalny wiekowo 13.01.07, 12:08
                Po pierwsze - w takim razie nie wiesz co dobre, polecam zwiazki z roznica
                wieku, kiedy partnerka jest mlodsza.
                A po drugie - jesli faktycznie tak kalkulujesz, to w zasadzie jak mozesz w
                ogole mowic o milosci. W prawdziwej glebokiej milosci nie ma kalkulacji, chyba
                ze ma ona na celu uzyskanie dobra osoby ktora kochasz....
                Inna kalkulacja to przerost ego nad miloscia a wtedy zwyczajnie nie mowimy o
                milosci.
                • qw994 Re: nie byłem;-). Czy związek optymalny wiekowo 13.01.07, 12:12
                  Chyba zupełnie mnie nie rozumiesz. Gdyby ludzie kierowali się porywami serca,
                  to żadne małżeństwo nie miałoby szans, bo małżonkowie zmieniali partnera co
                  parę lat.
                  Ty, jak rozumiem, nie miałabyś oporów przed zakochaniem się w żonatym
                  mężczyźnie, bo przecież "to miłość".
                  • buba011 miłość wyklucza, chęć dalszego...zakochiwania się. 13.01.07, 12:25
                    do Qw994 (z drzewka wynika że mnie odpisywałaś, z treści niekoniecznie)
                    buba(on)
                    • qw994 Re: miłość wyklucza, chęć dalszego...zakochiwania 13.01.07, 12:29
                      W takim razie to ty nie wiesz, co to jest miłość, skoto tak twierdzisz.
                      • buba011 miłóść to wierność 13.01.07, 13:34
                        do Qw994
                        Czy można trwać w wiernośći w stosunku do jednej osoby, będąc jednocześnie
                        wiernym do drugiej(konkurencyjnej).
                        • qw994 Re: miłóść to wierność 13.01.07, 13:36
                          Nie rozumiem.
                          • buba011 za prędko odpisujesz? 13.01.07, 13:56
                • erimka Re: nie byłem;-). Czy związek optymalny wiekowo 13.01.07, 12:12
                  aaa... teraz widze, ze buba to facet ;) soryy

                  co do "głębokiej miłosci"... - 50 latek który wiąże sie z nieopierzona
                  20latką... o ile ona była zielona... to on wiedział co robi... i do czego mu
                  to jest potrezbne.
                  • buba011 nie ma dwóch identycznych przypadków. 13.01.07, 12:39
                    50-tek dający anons, że szuka 20-latki, to sytuacja całkiem odmienna, gdy
                    spotkają się ich drogi w życiu.
                    do Erimki
                    • erimka Re: nie ma dwóch identycznych przypadków. 13.01.07, 12:44
                      a po co anons? tyle 20 latek chodzi po mieście ze naprawde anonsu nie trezba by
                      zwracac uwage tylko na młodziutkie, zielone, do pocieszenia naiwne sikoreczki,
                      ktore za ciepłą opiekę starszego faceta oddadza mu się bez reszty. Myslisz, ze
                      nie bez powodu nie zwiazał się facet z 40 latką? naiwności...
                      • buba011 uogólnianie bardzo ułatwia życie, ale jest bezwar- 13.01.07, 13:09
                        tościowe do indywidualnego przypadku(jak np; w obecnym wątku).
                        Jeżeli ktoś nie zrozumie Twojego dowcipu(poczucie humoru), nie
                        rozumie ...Ciebie, to bardziej przydatne niż pojęcie czasu.
                        do Erimki
                        • erimka Re: uogólnianie bardzo ułatwia życie, ale jest be 13.01.07, 13:26
                          schematowi podlega mniej wiecej 90 % naprzeciwko 10% pozosytalych przypadków.
                          na pewnym etapie zycia kazdemu sie wydaje , ze on podlega tym 10%.... ale
                          szybko się okazuje , ze wcale nie.
                          30 lat roznicy to naprawde jest przepasc pokoleniowa.
                          chyba , ze dziewczynie nie zalezy na stereotypowej rodzinie " mąż, żona, 2
                          dzieci" bo na tyle jej zycie dało w d... wcześniej, ze takiego obrazka dla
                          siebie nie chce.
                          ale z tego co napisała to zaczyna miec watpliwosci, nie tylko ona ale i on, co
                          do kontynuacji, te watpliwosci ktore sie pojawiaja przy tak drastycznej roznicy
                          wieku.
                          a, jakby facet przystawal do sielankowego obrazka i chcial sie w nim spelniac
                          do konca jako rownorzedny partner.... to juz by dawno by zwiazek zalegalizowali
                          i zyli dlugo i szczesliwie.
                          zwiazki z taka roznica wieku sa z założenia na chwilę. milosc moze i nie
                          wybiera (choc uwazam ze wybiera) ale osobe do zwiazku sie wybiera i to warto
                          zrobic z glową a nie tylko pod romantycznymi sztandarami.
                          pytanie- czego ona oczekuje jeszcze od zycia, i czego on oczekuje. czy patrzą
                          w tym samym kierunku? niekoniecznie...
                          • buba011 0,000000000000000000000000001% to szansa 13.01.07, 13:52
                            wygrania głównej wygranej(bez wyliczęń, przypadkowo przytrzymałem"0"),
                            więc dlaczego tyle ludzi robi zakłady?
                            Znalezienie miłości to większa wygrana.
                            do Erimki
                            • erimka Re: 0,000000000000000000000000001% to szansa 13.01.07, 13:56
                              bo najdrozej kosztuja złudzenia.

                              i jest wielu takich, ktorzy wola sie łudzic, przegrac majatek w kasynie, i się
                              stoczyć, niz uwierzyć, ze to nie oni trafią tę główną wygraną.
                              mozna zainwestowac 2 zł od czasu do czasu i trafic trojkę, ale nie postawic
                              całego majatku na slepy los przy tak malej mozliwosci szansy wygranej. bo to
                              glupota.
                              • buba011 Jeśli chcesz żyć szczęśliwie, nie przejmuj się tym 13.01.07, 14:04
                                ,że uważają cię za głupca. Seneka Młodszy
                                • erimka Re: Jeśli chcesz żyć szczęśliwie, nie przejmuj si 13.01.07, 14:08
                                  jesli chcesz zyć szczesliwie, kieruj się w zyciu mądrością a nie głupotą, i zyj
                                  tak, by na koniec nie dojsć do wniosku, ze głupio żyłeś.
                                  Erimka starsza
                                  • buba011 składniki tego zdania są mądre. 13.01.07, 14:14
                                    • erimka Re: składniki tego zdania są mądre. 13.01.07, 14:19
                                      co do zasady, "nie porywaj sie na rzeczy, ktore przekraczaja twoje mozliwosci".
                                      a romantyzm zostaw w harlekinach.
                                      • buba011 Lucius, to późny stoik, harlekina jeszcze nie 13.01.07, 14:46
                                        czytałem, więc nie mogę się wypowiadać.
            • erimka Wlaśnie, nie byłaś. 13.01.07, 11:57
              wiec możesz teoretyzowac na temat idealow i milosci.
              a praktyka jest taka, ze max roznice ok 15 lat da sie przezyc. *zalezy jeszcze
              od ogolnej kondycji .
              z wieksza roznica wieku to warto miec kochanka albo sponsora, to dla tych co
              lubia.
              bo w zwiazku stalym pojawiaja sie problemy o ktorych w zwiazku z rownolatkiem
              nawet ci sie nie sni. i to cholernie bolesne problemy. nawet siwiec zaczynasz
              wczesniej ;))
              • qw994 Re: Wlaśnie, nie byłaś. 13.01.07, 12:00
                Ja jestem obserwatorką takiego związku. Zgadzam się z tobą w 100%.
    • karmapa5 Re: 30 lat roznicy... 12.01.07, 21:56
      Mam sąsiadów, między którymi jest "zaledwie" 25 lat różnicy wiekowej. Babka
      zadbana czterdziestka, a facet... no cóż.. 65 lat i dziadzieje z dnia na
      dzień. Naprawdę. Widać to. Już nie ma między nimi uczucia, warczą na siebie a
      nie mówią.. Facet najchętniej wygrzewałby się już na słońcu, jego żona zaś ma
      seks w oczach i zakłada coraz krótsze spódniczki.

      Na pewno kiedyś się kochali. Młodej dziewczynie imponuje spokojny, wyważony,
      dojrzały mężczyzna. Obawiam się jednak, mimo wszystko, że 30 lat różnicy
      wiekowj to jednak za dużo. Autorka dopiero wchodzi w życie, nie wie że za klika
      lat zmienią jej się potrzeby i zapragnie faceta z energią (nie mam na myśli
      jedynie seksu), kogoś kto ją zabierze spontanicznie na narty czy wyskoczy
      wieczorem potańczyć. A mąż pod 60-tkę będzie wolał ciepłe kapcie i telewizor.
    • qw994 Re: 30 lat roznicy... 13.01.07, 11:14
      Przecież i tak nie odejdziesz od niego...
    • yagiennka Re: 30 lat roznicy... 13.01.07, 11:21
      Jak nie chcesz to nie odchodz, nie wiem o co pytasz, mamy podjąć decyzje za
      ciebie?? Ja uważam że takie związki nie mają przyszłości bo za 10 lat bedziesz
      miała w domu staruszka do opieki a nie partnera na życie ale to twoja sprawa co
      zrobisz. Możesz się związać na 10 lat ewentualnie, i tak tyle rozwodów jest że
      chyba małżeństwo trzeba traktowac jako cos tymczasowego.
      • erimka Re: 30 lat roznicy... 13.01.07, 11:37
        Tez nie jestem zwolenniczka stałych zwiazków z taka różnicą wieku. Nie maja
        przyszłości, a jak chcesz mieć rodzinę i dzieci no to jak...? Duzo daja ale i
        duzo zabieraja.
        Za 10 lat bedziesz miala szczyt potrezb seksualnych a on juz nie bedzie mogl ci
        sprostac, zaczna sie spiecia i jego zazdrośc. I wtedy go zostawisz? Gdy bedzie
        moze schorowanym struszkiem...? Jak?
        On wiedział, wiaząc się z toba, czym sie to moze skonczyc. Lepiej od ciebie
        wiedzial z racji przezytego zycia, spełnienia w rodzinie i dzieciach.
        Ale jesli go kochasz to nie stanie sie tak, ze jednego dnia powiesz
        mu "konczymy" a drugiego bedziesz odkochana i zdolna do następnego związku z
        rówiesnikiem który tylko na ciebie czeka... Masz kilka lat na spotkanie Fajnego
        +/- rownolatka.
        A to twoje życie. I sama musisz go ulozyc tak, zeby nie zalować.
        • yagiennka Właśnie 13.01.07, 23:16
          Sprawa dzieci jest dosyć istotna. Był już tu post dziewczyny która w związku
          była z facetem o 15 lat starszym tylko a on nie chciał miec dzieci a jej się
          czas kończył i stała przed dramatycznym wyborem - on czy dziecko. Chcesz być w
          takiej samej sytuacji? 50 latek na pewno nie nadaje się już na wychowawanie
          małego żywiołowego dziecka. Nie mówiąc już o tym że możesz miec problem z
          zajściem w ciążę, plemniki tez się starzeją w dodatku mutuja i z winy faceta tez
          jest zagrożenie wadami u dziecka.
    • mahadeva Re: 30 lat roznicy... 13.01.07, 12:00
      Ale to bylo przeciez do przewidzenia...

      Ja nie wiem dlaczego ludzie nie pomysla nim sie zwiaza...

      Trzeba byc odpowiedzialnym.
    • taisy Re: 30 lat to duuuuzo! 13.01.07, 12:49
      Moze tego jeszcze dzis nie zauwazasz ale za jakis czas odczujesz. Ty jako 25
      latka i on 55 letni mężczyzna, za 10 lat ty nadal młoda i atrakcyjna a on pan
      65 letni to starzec to wiek który mezczyzna zaczyna bardzo odczuwać. Moze
      wybiegnij w pzryszłosc i popatzr na facetów 65 70 letnich jak bardzo zmieniają.
      ty jako 35 letnia dopiero kwitniesz seksualnie a on jest skonczony.
      No chyba ze chcesz zaplanowac sobie zwiazek udany ale na jakies 5/6 lat to gora.
    • myszka_w_muszce 19 latka po kilku nieudanych zawiazkach.... 13.01.07, 14:12
      i juz poza rodzicielskim domem?
      Zrozumialabym, gdybys napisala - "oszalalam dla niego, nie majac zadnego
      doswiadczenia...."

      Nie wierze, ze facet bez skrupulow podrywajacy dziecko, nagle tych skrupulow
      nabywa. Moze zmadrzal i troszke sie toba znudzil. Skoro tu piszesz, to wobec
      niego musisz miec watpliwosci. Moze chce, zebys go zwyczajnie zostawila, bo
      zaczyna sie angazowac w cos nowego. A moze dla takiego amatora kwasnych jablek
      juz za stara jestes.
      • erimka Re: 19 latka po kilku nieudanych zawiazkach.... 13.01.07, 19:16
        Rowniez przypuszczam, ze pan starszy delikatnie jej usiłuje dać do zrozumienia,
        ze pobawili się, bylo fajnie, a teraz pora zeby się zajęła swoim zyciem. dopki
        bylo bez wymagan i zobowiazan to bylo oki, ale zaden prawie 60latek nie bedzie
        sie rwał do "stabilizacji" dzieci itd chocby z najzgrabniejsza laseczką...
        facet nie jest głupi i wie, że jeśli mają zachowac po sobie miłe wspomnienia to
        trezba to skończyc teraz.
        • buba011 >żaden prawie, wyjątki; 57-letni- Pan Młody(2raz) 13.01.07, 19:41
          i 17-letnia wybranka. Uważane za szczęśliwe małżeństwo, dwóch synów.
          To nasz bohater z pod Stoczka- 1831r., gen. Józef Dwernicki.
    • dziwny_gosc Re: 30 lat roznicy... 13.01.07, 14:27
      Z tego co piszesz wynika, że w wieku niecałych 19 lat byłaś już po kilku
      nieudanych związkach w których były zdrady. Może to rozczarowanie mężczyznami
      (chłopcami raczej)z którymi byłaś wcześniej sprawiło, że jesteś tak
      zafascynowana obecnym a nie jego rzeczywista atrakcyjność?
    • kotopodobna2 Re: 30 lat roznicy... 13.01.07, 19:29

      Ja bylam dokladnie w takim samym zwiazku (roznica wieku tylko ciut mniejsza) - i po 5 latach
      odeszlam. Zaczynalam go, majac lat 25, odeszlam jak mialam niecale 31. Tez przechodzilismy
      podobne do Waszych rozmowy...... Czulam, ze pomimo, ze wszystko bylo wspaniale - cos jest "nie
      tak".....

      Od tamtego czasu jestem sama - ale wiesz co? - nie zaluje tej decyzji. Wierze, ze jeszcze kogos
      spotkam..... kogos w odpowiednim dla mnie wieku. Taka jest niestety prawda - moja w kazdym razie.
      Pozdrawiam!
      • nickzastepczy Re: 30 lat roznicy...nie polecam 13.01.07, 19:46
        Ja byla 3 lata w zwiazku z 20 lat starszym mezczyzna. Na poczatku bylo milo,
        gdy zaczelam pragnac dziecka i zycia w pelni razem to zaczely sie problemy. W
        efekcie rozstalismy sie bo roznica wieku i potrzeb okazala sie zbyt duza. Nie
        wiem czy nie zaluje tego zwiazku. Po nim, od dosyc dawna nie potrafie sie
        zwiazac z nikim innym , ani z kims w moim wieku i coraz czesciej zaczynam
        zalowac, ze tamten zwiazek sie zdarzyl. Byl wzany w moim zyciu ale zbyt mocno
        sie zaangazowalam w niego. Gdybym wtedy zwiazala sie z kims innym, moze bym
        byla szczesliwa zona i matka...
        • jezeli.tylko.ja Re: 30 lat roznicy...nie polecam 13.01.07, 19:57
          Znam wiele par w ktorych partner byl ponad 20 lat starszy od swojej wybranki...
          Niestety w kilku z nich kobiety zostaly wdowami w wieku lat 40 kilku, ale w
          innych nadal sa razem. Znam pare gdzie ona byla jego studentka, ona wtedy
          dziewczyna ok. 23 lat a on doktor po 40 z synem w zblizonym do jej wieku. Sa
          razem po dzis dzien, maja syna ktory byl moim kolega z klasy, a mezczyzna teraz
          jest moim prowadzacym wyklady na uczelni...i musze powiedziec, ze trzyma sie
          tak, ze wszyscy sa w szoku ze to pan po 70, moj kierownik katedry na uczelni
          jest z roku 1939 a trzyma sie tak, ze nikt w to nie wierzy i jeszcze nie jedna
          kobietka by sie za nim obejrzala.

          Doskonale wiem, ze mozna byc bardzo mlodym i miec fatalne doswiadczenia z
          facetami... Ja mialam 21 lat rozstajac sie z facetem i byla juz tam zdrada,
          znecanie sie psychiczne, potem wpakowalam sie w zwiazek z facetem 11 lat
          starszym i tez pozalowalam...

          Jesli on kocha i ty tez to moze byc bardzo intensywny i fajny zwiazek... I
          jesli tobie tez wiek nie przeszkadza to nic nie stoi na przeszkodzie.

          (hmmm i teraz mysle, ze ja mowilam ze 11 lat roznicy to za duzo dla mnie... jak
          rodzina mowila, ze bedzie to widac... i moze zaluje ze dalam soba dyrygowac :( )
    • widokzmarsa facet ma rację 13.01.07, 19:53
      a zakończenie takiego związku robi się najlepiej tak:
      trzeba cię wysłać gdzieś za granicę, na kilka miesięcy na jakieś stypendium czy
      kurs. Nauczysz się być bez niego. Można powtórzyć lub przedłużyć wyjazd. Potem
      ci łatwiej przyjdzie rozstanie. Związek ogólnie bez sensu na przyszłość. Trzeba
      korzystać ile się da i dać sobie tyle miłości ile się da. W końcówce to on
      będzie cierpiał. Ale coś za coś, powinien się cieszyć że jeszcze się mu trafiło.
    • biedronka255 Re: 30 lat roznicy... 14.01.07, 17:27
      Dzieki za wszystkie posty.
      Jezeli chodzi o dzieci to nie ma problemu - on powiedzial, ze jezeli tylko bede
      chciala On sie zgadza na dziecko. Przed tym zrobilibysmy szereg badan, aby
      ocenic ryzyko choroby u dziecka, gdyby bylo duze jest wiele innych sposobow na
      dziecko.
      Nie zgadzam sie, ze on chce sie ze mna rozstac. Ten temat poruszylam ja, a nie
      on. I decyzje pozostawia MI.
      Serce nie sluga, a my tez spotykajac sie ze soba na poczatku nie myslelismy o
      tym, ze rozwinie sie z tego takie uczucie. Gdy On zaczal sie we mnie zakochiwac
      mowil, ze przeraza go to uczucie, ze jestem taka mloda. Dla nas bylo jasne, ze
      jest nam razem milo, ale ze On za niecaly rok wyleci na stale za ocean. I
      wylecial, tyle ze uczucie przetrwalo, i przynajmniej co trzy tygodnie
      widzielismy sie przez tydzien - on latal do mnie, albo ja do niego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka