Molestowanie przez ....

19.01.07, 08:44
Pracuję w środowisku medycznym, i ostatnio z kilkoma koleżankami poruszyłyśmy
temat molestowania przez pacjentów. W rozmowie okazało się ze przynajmniej
kilka razy każda z nas spotkała się z niedwuznacznymi zachowaniami ( głupie
uśmieszki i żarty na tematy damsko - męskie, rubaszne zaczepki słowne,
natrętne obserwowanie, dopytywanie się czy akurat ta osoba będzie miała dyżur
itd.) Większość z nas jest zwykłymi kobietami, nie zachowujemy się
prowokacyjnie (makijaże, krótkie spódniczki itd) a problem jest. Z mojej
obserwacji wynika, że jedyną dobrą radą jest ignorować takiego pacjenta -
tylko jak, gdy trzeba świadczyć mu opiekę i to czasami długoterminową?
Tłumaczenie szefa, że "to normalne, bo jest pani młoda i ładna" nie powoduje,
że mamy poczucie "normalności" takich zachowań - po prostu sobie tego nie życzymy!
Co robić, żeby kategorycznie przerwać marzenia pacjenta rodem z niemieckiego
porno ? Jak bronić się przed takimi zaczepkami ?
Proszę o wypowiedzi.
    • pawel.drozdziak Re: Molestowanie przez .... 19.01.07, 09:23
      > Co robić, żeby kategorycznie przerwać marzenia pacjenta rodem z niemieckiego
      > porno ? Jak bronić się przed takimi zaczepkami ?

      Witam,

      Jesli chodzi o przerwanie samych marzen, to na to niestety wplywu miec nie
      mozna. Pewni pacjenci beda mieli takie mysli, skojarzenia i marzenia
      niezaleznie od tego, jak bedzie sie Pani zachowywac, jak bedzie Pani ubrana czy
      nawet w jakim bedzie Pani wieku. Tak po prostu jest i nie ma na to rady.

      To na co jak najbardziej mozna wplynac, to na zachowanie tych pacjentow w
      odniesieniu do Pani i kolezanek. Mozna sprawic, by nie mowili takich rzeczy,
      nie probowali "pchac sie z rekami" i nie wykonywali dwuznacznych gestow.

      Udawanie, ze tego nie robia podczas kiedy to robia nie jest tu dobrym pomyslem.
      Robia to miedzy innymi dlatego, ze wstyd ktory sie z tym wiaze Pani bierze na
      siebie. Kiedy Pani sie wstydzi i krepuje, oni nie musza. Kiedy Pani przestanie
      czuc sie winna temu co sie dzieje i skrepowana tym, a jednoczesnie wyraznie da
      Pani wyraz swojemu niezadowoleniu, cale skrepowanie ta sytuacja przejdzie na
      jej autora.

      Dlatego najistotniejsze w takiej sytuacji jest bezposrednie skonfrontowanie sie
      z tym co taki pacjent robi. Czyli na przyklad spokojne zatrzymanie sie,
      przerwanie aktualnie wykonywanej czynnosci, spojrzenie w oczy, odczekanie dwu
      lub trzech sekund, uregulowanie wlasnego oddechu i jasne, wyrazne, ale i
      spokojne powiedzenie, ze sobie Pani nie zyczy tego rodzaju zachowan.

      Na naszych szkoleniach czesto pojawiaja sie pracownice medyczne ktore
      opowiadaja o takich sytuacjach. w dwu przypadkach pracownic szpitali, ktore
      sobie przypominam calkowicie wystarczylo nawet nie to, co podaje teraz, ale
      zwykle zatrzymanie sie, spojrzenie w oczy i spokojne, bez usmiechu spytanie "co
      pan wlasciwie robi?" i wytrzymanie sytuacji przez kilka sekund. Fakt, ze u nas
      na szkoleniu te panie mialy moznosc przecwiczyc to, zanim tego uzyly. Moze
      jednak wystarczyc dokladne wyobrazenie sobie takiego swojego zachowania i
      zaplanowanie go. Za pierwszym razem moze nie wyjsc perfekcyjnie ale kazdy
      kolejny bedzie lepszy. Zycze powodzenia.
      • marsupilami25 Re: Molestowanie przez .... 19.01.07, 11:23
        Dziękuję za odpowiedź. Nie we wszystkim jestem w stanie się z Panem zgodzić.
        Zatrzymanie wzroku na kilka sekund i pytanie "co Pan właściwie robi?" jest dobre
        gdy pacjent "pcha się z łapami", ale gdy jest to kolejne lubieżne spojrzenie czy
        obleśny tekst, odwzajemnienie odbierane jest jako zainteresowanie! Jednym
        słowem, " hurra, ona też mi się przygląda!".
        Nie obca mi jest sytuacja, że jeden z pacjentów wręcz koczował pod dyżurką,
        domagał się tylko i wyłącznie opieki z jej strony itd. Co wtedy?
        Zwykle takie zachowanie odbierane jest jako "niepoprawna miłość" i traktowane z
        przymrużeniem oka, reszta personelu nierzadko robi sobie głupie docinki, a
        pielęgniarka czuje się zaszczuta przez niechcianego adoratora.
        Spotkałam się również z zakazem zbliżania się do takiego pacjenta - niby dobre
        rozwiązanie, ale dlaczego molestujący nie otrzymał żadnego upomnienia na ten temat?
        Jedyne co robię w takich przypadkach to zgłaszam problem przełożonej, zapisuję
        zdarzenie w służbowym notatniku oraz informuję psychologa i pozostały personel o
        sytuacji. Według zaleceń przełożonych: ignorować i unikać ( złota rada, prawda
        ?). Kwestia tylko do kiedy, do czasu gwałtu ( ten problem lubi narastać )?
        Kilka z nas otwarcie przyznało, że boi się tych osób i nie może spokojnie pracować.
        Dodatkowo przykre jest to, że na molestującego szefa można złożyć wniosek w
        sądzie, a na pacjenta ? Co mamy napisać ? - " Był przesadnie miły " ?
        Czy ma Pan jakieś informacje jak wygląda kwestia prawna ?
        Z góry dziękuję i pozdrawiam.






        Moja racja jest mojsza niż twojsza!
        • pawel.drozdziak Re: Molestowanie przez .... 19.01.07, 15:53
          To nie jest tak, ze istnieje jakas jedna konkretna technika, ktora zawsze
          nalezy wykonac w kazdej sytuacji tego rodzaju i ktora zawsze dziala tak samo.
          Raczej jest tak, ze sytuacje molestowania maja pewna swoja charakterystyke,
          ktora jesli sie zrozumie, to latwiej sie do niej ustawic i podjac wlasciwe
          zachowanie.

          Przede wszystkim istotne w molestowaniu jest to, ze wstyd i obawa jest
          przypisana do ofiary. Czyli ofiara ma tendencje do tego, zeby kontaktu unikac.
          Udawac, ze to sie nie dzieje, raczej sporzadzac notatke do kogos innego, niz
          zwracac sie bezposrednio do sprawcy itd. Ofiara jest tu jakby oskarzona o to,
          ze sytuacja mialaby jej odpowiadac i nawet zwrocenie sie bezposrednio do
          sprawcy czy spojrzenie mu w oczy moze byc rozumiane jako potwierdzenie tego.
          Przez sprawce, przez otoczenie lub nawet przez sama ofiare. Tak dlugo jak to
          sie bedzie tak ksztaltowac, ofiara zawsze jest na pozycji przegranej.

          Pani nie zwraca sie bezposrednio do tych osob i przelozeni radza Pani cos
          bardzo podobnego. Czyli radza nie kontaktowac sie z danym pacjentem.

          To czego my uczymy, to otwarte pelne nazwanie i dookreslenie sytuacji i swojego
          stosunku do niej. Czyli na przyklad tak: koczuje Pan pod dyzurka w taki sposob,
          ze przychodzi mi do glowy, ze jest Pan zainteresowany moja osoba, a nie opieka
          medyczna. Jesli tak jest, to wielkiego grzechu Pan nie popelnia, bo to w
          zasadzie zdrowa reakcja, ale nie jestem zainteresowana panska osoba i kiedy sie
          Pan tak narzuca ignorujac ten fakt czuje sie nie szanowana. Prosze, zeby pan
          przestal.

          Oczywiscie nie ma potrzeby mowienia tych wszystkich rzeczy naraz. Mozna to
          przekazac dowolnym zachowaniem, ale wazne, zeby to sobie wewnetrznie tak
          wlasnie dookreslic. Molestowanie seksualne jest nierozerwalnie zwiazane z tym,
          ze ofiara nie nazywa tego, co robi sprawca rozmawiajac ze sprawca bezposrednio.
          Czesto w obawie przed tym, ze kiedy juz "to" padnie wypowiedziane na glos,
          nastepnym krokiem moze byc tylko gwalt. Tymczasem jest dokladnie odwrotnie.
          Molestowanie jest pewnego rodzaju aluzja do seksu, nie samym seksem. Jest to
          rodzaj aluzyjnej sugestii "wiem, ze w gruncie rzeczy mialabys na to ochote nie
          mniej niz ja" co ma wywolac wstyd i poczucie winy. Jedyna sensowna odpowiedzia
          w tej sytuacji jest jasne postawienie sprawy: nie podoba mi sie pan i panskie
          umizgi nie tylko sa nieskuteczne, ale i obrazliwe.

          To jest to, czego my uczymy w tej sytuacji Czyli otwartego bezposredniego
          skonfrontowania sie ze sprawa w sobie i na zewnatrz - w kontakcie ze sprawca
          molestowania.
          • marsupilami25 Re: Molestowanie przez .... 19.01.07, 16:26
            Cieszy mnie szybka odpowiedź. Ma Pan rację, że nie należy unikać kontaktu ze
            sprawcą (ucieczka od problemu),i prosto dać do zrozumienia, że takie zachowanie
            nie jest akceptowane. Trudno jednak mówić o skuteczności swoistej "nagany"
            jeżeli co dwa-trzy dni do Dyrekcji trafiają raporty o zachowaniu tej osoby: np.
            kradzież, palenie w pokoju,spożywanie alkoholu itd. i nie wyciąga się ŻADNYCH
            konsekwencji. Papier wszystko przyjmie. Wyganianie z korytarza też nie skutkuje.
            Proszę się nie dziwić, że można bać się gwałtu - kończymy pracę późno a
            korytarze szpitalne wieczorem, nie są zbyt często uczęszczane.
            To iż w pierwszej kolejności zgłaszam problem przełożonemu, wynika z
            obowiązującej procedury. Wywoływanie konfliktu z pacjentem, spowoduje prędzej
            napisanie raportu na pielęgniarkę niż na niego - "bo on chory a ona jest
            niegrzeczna".
            Sytuacja jest nieco zagmatwana, ale oczywiście w miarę możliwości postaram się
            skorzystać z Pańskiej rady i polecę link do dyskusji koleżankom.
            • pawel.drozdziak Re: Molestowanie przez .... 19.01.07, 17:18
              Z tego co Pani pisze wynika, ze chodzi o jakiegos jednego konkretnego pacjenta,
              ktorego zachowanie jest ogolnie trudne takze z innych powodow. To co bym
              sugerowal, to zachowanie stanowcze, ale zarazem bardzo spokojne. To troche cos
              innego niz wywolywanie konfliktu i eskalowanie go. Ale oczywiscie moze sie tak
              zdarzyc, ze mamy do czynienia z kims bardziej lub mniej zaburzonym, kto
              generalnie dazy wlasnie do konfiktow i celowo prowokuje personel. Ktos taki moze
              nawet eksperymentowac szukajac sposobow wyprowadzenia z rownowagi konkretnych
              osob. Czyli na przyklad wobec Pani beda to uwagi z seksualnym podtekstem, wobec
              kogos innego uda sie z paleniem na korytarzu, a inna osobe da sie sprowokowac
              np. glosnym sluchaniem radia, czy otwieraniem okna. Jesli ma sie do czynienia z
              czyms takim czasem dobre efekty daje (znowu) jasne nazwanie tego. Czyli na
              przyklad tak: mam wrazenie, ze robi to pan po to, zeby kogos sprowokowac do
              awantury. W ten sposob pewnie sie panu uda, ale dla mnie jest to strasznie
              uciazliwe.
              Jesli nie pomaga, mozna wymyslec sankcje jaka da sie zastosowac. Podejrzewam, ze
              istnieja jakies procedury w wypadku nieprzestrzegania przez pacjenta regulaminu
              szpitala. Mozna sie na nie powolac. Robi pan to i to, wywoluje to to i to, jesli
              dalej bedzie pan to robil, bede zmuszona zlozyc skarge do..... ktora grozi
              panu...... Caly czas oczywiscie bardzo stanowczo, ale i bardzo spokojnie. Zwykle
              takie osoby szukaja klotni, nie klopotow.
            • miang Re: Molestowanie przez .... 23.01.07, 11:20
              Według mnie winę tu ponosi dyrekcja pozwalając pacjentowi na takie zachowanie -
              a on ma tego świadomość. Pytanie czy przelozeni pozwalają na to ze zwykłego
              olewactwa, czy jest to forma mobingu wobec Ciebie zalatwiana raczkami pacjenta.
              Swoja droga ten pacjent to chyba nie ma instynktu samozachowawczego ;)
    • barbara.noc Re: Molestowanie przez .... 18.12.13, 22:33
      Myślę, że powinnaś ze spokojem poinformować delikwenta, iż jego zachowanie to obrażanie pielęgniarki na dyżurze, co wiąże się z karą grzywny lub pozbawienia wolności. I nie jest to żart. Pielęgniarka, jako funkcjonariusz służb publicznych podlega szczególnej ochronie w czasie wykonywania swojej pracy.
Pełna wersja