Dodaj do ulubionych

Pracuję u brudasów i flejów....

21.01.07, 00:01
Chciałam się wyżalić...
opiekuję się dzieckiem młodej pracy - dziewczynką.
Sama mam dziecko w tym samym prawie wieku, więc zabieram je ze sobą.
Wszystko byloby OK, gdyby nie to, że w ich domu śmierdzi, wszystko prawie lepi
się od brudu, kot łazi po stole, gdzie kroji się chleb, gdy wcześniej
korzystal z kuwety !!!! Gary niepozmywane codziennie, wszędzie walają się
zabawki ich córeczki, tak że dzień u nich w domu zawsze zaczynam od segregacji
klocków od książeczek, żeby jakoś z dziećmi móc sensownie się bawić, gdy
któreś przyniesie mi jeden klocek, ja muszę szukać wszędzie kolejnych itd...

Ludzie ci mają sporo kasy, super mieszkanie, są inteligentni, pracują w banku,
nie są jakąś patologią, nie mam pojęcia skąd ten syf u nich, nawet po weekandzie.

Ich córeczka jest trochę dzika, lekko zaniedbana, malo mowi i malo rozumie.

Zasugerowalam dziewczynie, żeby skombinowala jakies kartony na te walające się
wszedzie rozkompletowane zabawki, że osobno byly np. książeczki, osobno
klocki, osobno pluszaki - ale ona ma inny styl - nie przejmuje się "byle czym".

Ludzie są wporządku, ale jestem w szoku jak można żyć w tak brudnej pościeli,
na polkach w lazience Diory, a w chacie tyle kurzu, że po powrocie do domu
muszę się porządnie wyszorować, bo aż włosy mi się lepią - i jak ja mam
patrzeć na to, jak dzieci latają po podlodze, po takim syfie...jeju
................no.........



Obserwuj wątek
    • trypel Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 21.01.07, 00:06
      Kot zawsze łazi wszędzie :) i nic z tym nie zrobisz...
      Moja mała w wieku 1 miesiaca była wylizywana przez psa a kot spał w jej
      łóżeczku. Smoczek jak upadł na podłogę to był płukany lub wycierany (jak do wody
      za daleko) a nie wygotowywany :):):) Efektem jest to że moje dziecko jako JEDYNE
      z 14 znanych mi bliżej dzieci nie ma ŻADNEJ alergii.
      Przy drugim pewnie to powtórzę :)
      A dlaczego zabawki mają być w pudełkach? To obowiazek? U mnie też się walają...
      ejstem bałaganiarzem, moje dziecko też :) Skoro nam z tym dobrze....
      • wielo-kropek Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 21.01.07, 00:10
        Moze zacznij sama wietrzyc to mieszkanie i troche sprzatac (przynajmniej tam
        gdzie ty z dziecmi jestes).
        • no1teresa a moze zabieraj je do siebie? n/t 21.01.07, 00:17
          albo zasugeruj kogos do sprzatania za podwojna stawke, skoro taki brud
          • laurka2005 Re: a moze zabieraj je do siebie? n/t 21.01.07, 01:07
            dzieci zabierać do siebie nie bedę, bo dziewczynka ma podstawowe braki w
            komunikacji - nie reaguje na "chodż", "daj rączkę", "zostaw" - nie mam zamiaru
            sprzątać sawojego mieszkania po tej małej rozgardiaszce - dziewczynce wolno
            wszystko, a ja stawialabym ostro granice co wolno a co nie - w sumie to mi wisi
            ich chata, po prostu w glowie mi sie nie miesci jak mozna spokojnie funkcjonowac
            w takim chlewie - jak nie maja czystej lyzeczki to wyciagają z pawlacza.
            • bri Re: a moze zabieraj je do siebie? n/t 21.01.07, 01:29
              ROTFL, jeśli Ty się tą dziewczynką opiekujesz pięć dni w tygodniu po osiem
              godzin to braki w komunikacji to też częściowo Twoja wina ;)
        • laurka2005 wielo-kropek 21.01.07, 01:02
          Za dodatkowe obowiązki typu sprzątanie powinni mi zaplacic - kilka razy
          pozmywalam gary, bo musialam dla dzieci uzyc lyzeczek, wiec zrobilam to, bo
          musialam - na drugi dzien garów w zlewie przybylo, więc wykorzystywac się nie dam.

          Kot mi nie przeszkadza absolutnie - lubie zwierzaki, ale jadac z nim jednej
          kanapki nie mam zamiaru, gdy tylko wychodzi z kuwety z oblepionym kuprem.

          Pieluch w koszu na brudy jest tyle, że przy wyciąganiu się rozrywa - ze spodu
          wypływa jakaś ciecz cuchnąca, a umywalka w lazience i reczniki aż się lepią,
          więc to nie jest moja obsesja - tam jest po prostu syf!

          Mieszkają tam ludzie mlodzi, mają po 27 lat a zajechali chate do tego stopnia,
          że trzeba miejscami zdrapywać z podlogi resztki zaschniętego jedzenia, więc
          wybacz, ale żal mi ich dziecka, że wędruje po mieszkaniu z kocykiem w ręku i
          wszystko za sobą marze.

          Jeżeli chodzi o segregację zabawek - chodzi o to, że jak mi dziecko przynosi
          jakiś klocek, to ja musze szukać innych wszędzie - jeszcze kilkanaście dni byla
          tych klocków cala góra - teraz ostalo się kilka, bo się pogubily - i co ja mam
          dzieku powiedziec? Sorry, nie pobawimy się, bo masz tylko 2 klocki, bo Twoja
          mamusia zamiast po pracy jako-tako wszystko poskladac, woli się byczyc na kanapie?!

          Dziecko ich ma 2 lata a je tylko butle - pierwszy raz zjadlo z moich rąk owoce
          tpu kiwi, bo strazy jak sami siebie okreslili są pokoleniem konsumentów, więc
          się zbytnio nie spinają.

          tacy mądrzy w sumie ludzie a takie niechluje - do tego tak zaniedbali pod każdym
          względem swoją cóirkę..........boże moj.......
          • wielo-kropek Re: wielo-kropek 21.01.07, 01:16

            Oczywiscie ze powinii ci zaplacic za wszystkie dodatki, w tym ma sie rozumiec
            sprzatanie tez. Sprzatanie zabawek po dzieciach i innych ich balaganow nie
            wliczam do sprzatania bo to raczej nalezy do niani. Zreszta, sama powinnas
            wiedziec co do ciebie nalezy, extra- extra zaplata.
          • no1teresa Re: wielo-kropek 21.01.07, 01:16
            a moze - dla dobra dziecka - porozmawiaj z nimi powaznie, a jak nie poskutkuje,
            to moze trzeba zwrocic uwage odpowiednich slużb na warunki zyciowe dziecka
          • bri Re: wielo-kropek 21.01.07, 01:30
            Diora używają a nie mają zmywarki?
          • sir.vimes Samotna matka? 21.01.07, 16:27
            "Sorry, nie pobawimy się, bo masz tylko 2 klocki, bo Twoja
            mamusia zamiast po pracy jako-tako wszystko poskladac, woli się byczyc na kanapie?!"

            Wydawało mi się , że to jest dziecko z pełnej rodziny.
      • maretina Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 22.01.07, 20:01
        porzadkuje zabawki, kiedy synek pojdzie spac. jednak porzadek i male dziecko to
        dwie sprawy wzajemnie wykluczajace sie. zawsze gdzies znajde jakiegos misia lub
        ksiazeczke. jak nie pod stolem, to pod lozkiem itd...
      • smolkowicz_a Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 24.01.07, 23:50
        A kto wygotowuje szmoczki???!
    • kookardka Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 21.01.07, 00:16
      Nowobogaccy ze słomą w butach. Ja nie jestem wyjątkowo pedantyczna,
      ale w takich warunkach nie mogłabym normalnie funkcjonować.
      Conajmniej raz w tygodniu ganiam ze szmatą na kolanach,
      raz na miesiąc staram się wywracać chatkę do góry nogami we wszystkich
      zakamarach, a na co dzień staram się utrzymywać jako taki porządek.

      Nie wyobrażam sobie wypoczynku ( a od tego też jest dom) w takich paskudnych
      warunkach, brrr.
      • sir.vimes Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 21.01.07, 00:54
        Nie każda ma ochotę jeżdzić na szmacie.
        • kookardka Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 21.01.07, 07:41
          bo paznokietki się połamią i rączki zniszczą ? ;)
          to całkiem fajny aerobik ;)
    • azha Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 21.01.07, 00:17
      czy Ty czasem nie pracujesz u moich sąsiadów?
      nie jestem pedantyczna, ale ludzie czasem zyją w takim syfie, ze az niedobrze
      sie robi
      zwłaszcza, ze stac ich na to, zeby nie musieli sie przy tym wszystkim jakoś
      specjalnie namęczyć bo pralke, zmywarkę i odkurzacz mają
      • trypel Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 21.01.07, 00:19
        Jestem mega bałaganiarzem ale to nie ma nic wspólnego z syfem. Można mieć
        bałagan i czysto. Zresztą od zawsze miałem panią do sprzątanie wiec brudu nie
        było chociaż 15 minut po jej wyjsciu bałagan był taki sam :)
        • azha Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 21.01.07, 00:22
          racja, bałaganiarstwo a syf to niekoniecznie to samo
          ale koleżanka tu pisze o lepiących sie od brudu rzeczach, wiec...

          poza tym... twórczy bałagan nie jest mi obcy, nie umiełabym życ w muzeum, z
          reszta przy dzieciach sie nie da
          • wielo-kropek Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 21.01.07, 00:30
            Oni tam najwidoczniej zyja dzisiejszym rownouprawnieniem. Ona wyzbyla sie
            stereotypu kiedy to kobieta sprzatala w domu, a on go najwidoczniej zachowal -
            kiedy to mezczyzna nigdy nie sprzatal. No i maja jak maja. Ciekawe dlaczego
            tak bogatych nie stac na ludzi ktorzy za pieniadze sprzataja. Najwidoczniej nie
            tylko sa brudni ale w dodatku tez skapi.
            • kookardka Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 21.01.07, 00:31
              albo im to zupelnie nie przeszkadza ...
            • mahadeva Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 21.01.07, 00:31
              moze nie chca wpuszczac obcych
              • kookardka Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 21.01.07, 00:34
                sami się wpuszczą i zaczną wyglądać z zakamarków, najpier pająki
                a potem jakieś prusale przywędrują, brr
              • wielo-kropek Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 21.01.07, 00:37
                Rozumiem z tymi obcymi.Gdyby im naprawde zalezalo mogliby przeciez
                zaproponowac sprzatanie mieszkania dla autorki watku. Zreszta, nie wazne co.
                Syf jest syfem i swiadczy tylko zle o nich. Tez maja rece i moga je uzyc do
                sprzatania w koncu swojego mieszkania.
                • mahadeva Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 21.01.07, 00:40
                  ja tez mam straszny syf
                  nawet nie mam odwagi zaprosic kolegi na seks
                  zeby sie jakos zmotywowac kupilam nawet ladny odkurzacz, ale go jeszcze nie
                  rozpakowalam... tzn motywacja jest seks :)
                  • najwyzszy80 Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 25.01.07, 14:52
                    > nawet nie mam odwagi zaprosic kolegi na seks
                    > zeby sie jakos zmotywowac kupilam nawet ladny odkurzacz, ale go jeszcze nie
                    > rozpakowalam...

                    1. Facet nie zwroci najmniejszej uwag na nieporzadek, to chyba oczywiste
                    2. Musisz byc strasznie leniwa maha, ja za dobry seks bym poodkurzal nawet 2
                    pokoje
                    3. Wniosek: zapros faceta pod warunkiem ze sam poodkurza zanim...

                    pozdr :)
    • sir.vimes Rzuć robotę. 21.01.07, 00:53
      Zrezygnuj i problem z głowy.
    • 5aga5 Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 21.01.07, 01:16
      Sorki, ale co Cię to obchodzi?
      Żyją tak, jak chcą a tobie płacą za opiekę nad dzieckiem a nie za obgadywanie
      ich na forum.
      Dziecku dzieje się krzywda? zgłos to do opieki.
      Pedantką nie jestem, brudasem też nie, ale jak ktos tu słusznie zauważył - nie
      pasuje? zostaw w diabły tą robote.
      • wielo-kropek Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 21.01.07, 01:37
        Wiesz, nie zawsze wszystko w robocie pasuje, a jednak sie ja czasem
        robi.Podobnie jak w malzenstwach. Nie zawsze wszystko pasuje a sie zyje razem,
        nie zostawia tak sobie z byle powodu.
        • 5aga5 Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 21.01.07, 01:42
          Ok, ale pomyśl też i o tym.
          Przyjmujesz opiekunkę i co? masz sie do niej dostosować?
          Praca jak każda inna - pracodawca płaci i wymaga a Ty albo sie zgadzasz albo
          nie.
          • wielo-kropek Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 21.01.07, 02:18
            Nie chodzi tutaj o dostosowywanie sie ich do niej, ani tez jej do nich, bo jak
            zauwazasz ona nie chce sie dostosowywac do nich, czyli przestac sprzatac w
            swoim mieszkaniu, tam gdzie mieszka. Mysle ze ona nie mieszka u mich. Wydaje mi
            sie ze moze jednak poruszyc delikatnie ten temat przed nimi, szczegolnie
            naciskajac ze smrod i inne brudy, ze one nie sa zdrowe dla dzieci, i ona
            np.nie wie co ma robic kiedy dzieciaki dotykaja pozostawionego jedzenia przez
            nich czy kota na podlodze, czy przyklejonego do niej. Moze powiedziec ze to
            troche komplikuje i utrudnia jej prace, bo musi np. czesciej umyc rece
            dzieciakom itp. Jesli jest tragicznie moze nawet dodac ze sama jest oklejona
            ich brudem a niestety musi taka dotykac ich dzieci. W koncu o higiene
            podstawowa tu chodzi i nie mozna tu byc zupelnie obojetnym bo oni placa
            pieniadze, wiec cisza sza. Widzisz niektore sprawy wylaza w trakcie pracy, bo
            kiedy ja sie podejmuje nie o wszystkim sie wie. Dlatego tez jestem w tym
            przypadku za rozmowa. Oczywiscie jak wspomnialem delikatna bo z pewnoscia
            masz racje, ona im nie moze powiedziec jak wlascicielka i zaprowadzic swoj
            standard czystosci, ale nie znaczy to ze nie ma tu nic do gadania jak ty
            sugerujesz -albo akceptujesz, albo fora ze dwora. Ta decyzja, taki warunek moga
            jedynie oni postawic, ale pasowaloby ich do tego naklonic by potem byc
            przekonanym ze sie "swoje" zrobilo, i wtedy nie ma sie zalu do siebie tylko do
            nich, kiedy sie zostawi prace czy zostanie zwolnionym.
            • 5aga5 Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 21.01.07, 02:31
              Powiem tak - ja, w takim domu pracować bym nie mogła bo, tak jak juz pisałam,
              pedantka nie jestem ale brudasem też nie. Np. ma niby tesciową gdzie kot sika
              gdzie chce i tam po prostu nie jeżdżę z dzieckiem, bo mi tek SMRÓD nie
              odpowiada.
              Czy osobie która przyjmuje posadę ( nieważne gdzie )przeszkadzają np. stosunki
              między współpracownikami lub inne , pędzi od razu do przełożonego i zgłasza że
              to mu sie nie podoba i on uważa że trzeba to zmienić?
              W Polsce taki przełożony wiesz co mówi?

              • crunch4 Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 21.01.07, 03:09
                Oni se moga robic co chca, jak chca byc brudasami ich sprawa.Jest jednak
                dziecko, ktoremu mozna pomoc. Tylko jak...
                • trypel Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 21.01.07, 11:37
                  Pomóc dziecku?
                  Wiesz dlaczego dzieci na wsiach nie mają alergii? Bo w porównaniu z miejskimi
                  przebywają od urodzenia w otoczeniu odchodów zwierząt, kurzu itd... i organizm
                  sobie świetnie z tym radzi. Bardziej szkodzi nadmierna higiena.
              • wielo-kropek Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 22.01.07, 19:30
                5aga5 napisała:

                > Czy osobie która przyjmuje posadę ( nieważne gdzie )przeszkadzają np.
                stosunki
                > między współpracownikami lub inne , pędzi od razu do przełożonego i zgłasza
                że
                > to mu sie nie podoba i on uważa że trzeba to zmienić?
                > W Polsce taki przełożony wiesz co mówi?
                Kiedy sie przyjmuje posade dosc czesto nie wie sie zaduzo jakie sa stosunki
                miedzy wspolpracownikami. Nie jest to tutaj najwazniejsze. Wazne zeby te
                stosunki odopwiadaly osobie przyjetej, a jak reszta ze soba zyje to ich sprawa.
                Tu akurat autorce nie odpowiada brud i wg. mnie moglaby o tym wspomniec, dla
                dobra chyba wszystkich. Co powie "przelozony" to juz inna sprawa. Moze akurat
                nareszcie ktos zacznie to mieszkanie sprzatac, bo on tak zarzadzi.
    • a.g9910 a ja rozumiem Laurke.. 21.01.07, 05:23
      Całkowicie rozumiem jej żale otaki syf w którym przebywa.
      Kiedyś pracowałam udzielając pożyczki w domu klienta, byłam u takich ludzi że
      kasy mieli w bród, płacili bardzo regularnie raty i to w wysokich kwotach.
      Natomiast w domu taki syf, że szok!. Babka w biały dzień otwierała drzwi gdy
      przychodziłam z wałkami na głowie w jakimś paskudnym fartuchu, mimo iż wiedziała
      o której przyjdę, nie robilam tego z zaskoczenia, zapraszała mnie do pokoju,
      idąc buty moje lepiły się do podłogi,a w pokoju nie było gdzie usiąść bo
      wszystko zawalone jakimiś łachami które przy mnie sprzątała. Ludzie jak można
      tak wogóle żyć?? czy to naprawdę nie przeszkadza? choćby ciągłe przekładanie
      maneli z kąta w kąt? Przecież ten wizerunek świadczy o nas.
      Jestem ciekawa jak ta młoda para się ubierała do pracy? czy miała czas prać?
      prasować?

    • a.g9910 Jeszcze jedna sytuacja. 21.01.07, 05:26
      Mam znajomego który jest redaktorem jednej z gazet, facet po studiach oczytany,itd.
      Jego ubiór, wygląd jest taki że idzie się zżygać na sam widok.
      Włosy tłuste, przydługawe, na ważne spotkanie ubierze się w koszulę flanelową i
      jakieś śmieszne gacie z innej parafii np. na kanty, lekko przepocony, często nie
      dogolony, no fujjjj.
      Najgorsze wg mnie jest to że ma żonę, elegancką i dziwię się jak ona nie reaguje
      na to wszystko ? czy też jej to pasuje? taka słoma???
      • scandinavijka a ja nie rozumiem 21.01.07, 13:51
        osoby, ktora dla marnej pensji (bo wcale dobrze ci nie placa) wynajmuje sie u
        lichwiarzy (tylko tacy roznosza pozyczki po domach) i naciaga ludzi bedacych w
        trudnej sytuacji na niepotrzebne straty.
        Dziwienie sie zacznij od siebie.
        • wielo-kropek Re: a ja nie rozumiem 22.01.07, 19:37
          scandinavijka napisała:

          > osoby, ktora dla marnej pensji (bo wcale dobrze ci nie placa) wynajmuje sie u
          > lichwiarzy (tylko tacy roznosza pozyczki po domach) i naciaga ludzi bedacych
          w
          > trudnej sytuacji na niepotrzebne straty.
          > Dziwienie sie zacznij od siebie.
          Nie badz zlosliwa. Kazdy gdzies sie wynajmuje. O pozyczki zazwyczaj ludzie sami
          sie dopraszaja i jesli z czasem nie stac ich je splacac to niech sami siebie
          winia. Banki wiadomo musza zarabiac bo to jest ich biznes.
          • scandinavijka Re: a ja nie rozumiem 22.01.07, 19:46
            wielo-kropek napisał:

            > scandinavijka napisała:
            >
            > > osoby, ktora dla marnej pensji (bo wcale dobrze ci nie placa) wynajmuje s
            > ie u
            > > lichwiarzy (tylko tacy roznosza pozyczki po domach) i naciaga ludzi bedac
            > ych
            > w
            > > trudnej sytuacji na niepotrzebne straty.
            > > Dziwienie sie zacznij od siebie.
            >
            > Nie badz zlosliwa. Kazdy gdzies sie wynajmuje. O pozyczki zazwyczaj ludzie
            sami
            >
            > sie dopraszaja i jesli z czasem nie stac ich je splacac to niech sami siebie
            > winia. Banki wiadomo musza zarabiac bo to jest ich biznes.

            Tylko, ze po domach to nie banki pieniadze roznosza.

            Jestem zadziwiona, ze ten watek tak rosnie.
            • wielo-kropek Re: a ja nie rozumiem 22.01.07, 19:52
              scandinavijka napisała:






              > Tylko, ze po domach to nie banki pieniadze roznosza.
              >
              > Jestem zadziwiona, ze ten watek tak rosnie.
              Nie wazne kto je roznosi. Wazne jest tutaj kto je kazal rozniesc. To z banku w
              koncu pieniadze. To do banku procenty trafiaja, nie do dziewczyny ktora je
              przyniosla. Ochraniarze tez nosza sie czasem z kasa nieswoja i za pieniadze
              wiadomo to robia.
        • a.g9910 Re: a ja nie rozumiem 24.01.07, 22:27
          Nikogo nie musiałam naciągać, bo zaczęłam od zbierania rat, szybko z tym
          skończyłam bo uważałam własnie ze ich system jest bardzo głupi.
    • scandinavijka Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 21.01.07, 13:48
      Ale to oni tobie placa. I jak wyciagasz lape po pieniadze, to wszystko ci sie
      podoba, prawda? I ladnie sie usmiechasz? Jak tam jest, wiemy tylko od ciebie.
      Nie jestes dama do towarzystwa, tylko opiekunka do dziecka, od ktorej oczekuje
      sie, ze zrobi wszystko, co jest w danym momencie potrzebne, zeby dzieckiem sie
      zajac. Prawdopodobnie to ludzie zbyt malo drobiazgowi i nie wytykaja ci, czego
      nie zrobilas. wpuscili cie do domu, pozwalaja tam przyprowadzac twoje dziecko.
      Powinnas byc za to wdzieczna. I najwazniejsze:
      Jestes tam przyjeta do pracy.
      Co, oni bezczelni nie pozmywaja nawet garow, zebys mogla posiedziec przy kawce?
      Czy ty jestes od zabawy z dzieckiem i przyjemnosci? Nie. Moze tego ci nie
      powiedziano wystarczajaco dosadnie, ale to matka, po powrocie powinna miec
      mozliwosc zajecia sie wylacznie dzieckiem, a nie przygotowywaniem placu zabawy
      dla niani. Sorry. Zbyt mili sa dla ciebie i nie umiesz tego docenic.
      Nie wynosi sie na zewnatrz, nawet wstydliwych sekretow ludzi u ktorych sie
      pracuje. Cos takiego swiadczy przede wszystkim zle o tobie.
    • sabriel Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 21.01.07, 16:04
      Czasem tak bywa, że na zewnątrz francja-elegancja, a w domu syf i brud.
      Jak im taka syfiarnia nie przeszkadza to trudno.
      Mam w rodzinie osobę, która też pilnuje dzieciaków u pewnych bogatych ludzi i
      ich podejście do porządku w domu jest podobne.Jak sie coś wyleje na podłogę to
      tak leży i tydzień dopóki pani do sprzątania nie przyjdzie...
    • viillemo zaproponuj im 21.01.07, 17:12
      że za dodatkową opłata będziesz sprzątac im mieszkanie.
      Rozmowę mozesz rozpocząc od tego, ze widzisz jak cięzko pracują
      i po powrocie do domu są wykończeni itp.
      Co do segregowania zabawek masz absolutna rację, ale uważam,
      ze kartony to zły pomysł. W hipermarketach są fajne kolorowe,
      plastikowe pojemniki i warto takie kupić do zabawek. Kiedy się
      zabrudzą mozna je umyć a i ślicznie wygladają w pokoju dziecka.
      Jesli chodzi o dziewczynkę to przeciez jako opiekunka masz
      niezłe pole do popisu. Dobrze, ze zabierasz swoje dziecko,
      moga się od siebie duzo nauczyć. Pamietaj takze zeby w stosunku do małej egzekwować rózne rzeczy, sprzatnie po zabawie, mycie rąk przed jedzeniem itp.
      Może ich córeczka nauczy czegoś swoich rodziców.
    • izabellaz1 Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 21.01.07, 22:05
      Wiesz ja też mam w domu dziecko i zabawki walają się po mieszkaniu:) Poukładam
      je a za 10 minut są już na "swoim" miejscu czyli wszędzie:):):)
      Ale faktem jest, że bałagan nie idzie w parze z brudem bleeeeeee bo w domku mam
      czysto;)
      A zarabiasz przynajmniej tyle, że ten syf przynajmniej odrobinę mniej koli Cię w
      oczy;););)?
    • zwroclawianka Ale ludzie mają fajne problemy :-) 22.01.07, 11:53
      ponieważ za brudem nie przepadam, to nie ubiegam się o pracę w miejskim
      przedsiębiorstwie oczyszczania- czemu nie zmienisz pracy? to, że niektórzy
      ludzie w nosie mają trzymanie mieszkania w czystości- co mnie to obchodzi?! Czy
      Twoi PŁACOdawcy skarżą się na forum, że mają opiekunkę pedantkę (w ich
      mniemaniu)?!
      P.S.1 Moja babcia twierdzila, ze od brudu nikt nie umarł :-)
      P.S.2 Ponoć obsesyjne sprzątanie świadczy o frustracjach seksualnych :-)
      • scandinavijka Re: Ale ludzie mają fajne problemy :-) 22.01.07, 13:24

        > P.S.2 Ponoć obsesyjne sprzątanie świadczy o frustracjach seksualnych :-)
        i nie tylko. To moze byc dluga lista charakterologicznych niedomagan.

        "smierdzi" i "wszysko lepi sie od brudu"
        Nie wiem, jak trzeba sie starac, zeby, przy obecnych srodkach myjacych osiagnac
        taki stan. w ten histeryczny tekst nie wierze.
        Przezylam kilka lat z paniami do dziecka i domu.
        Tylko jedna, wczesna emerytka, sprawiala sie jak nalezy. Do tej pory wysylam
        jej kartke na swieta i imieniny. I pewnie wpadne z synem odwiedzic wiosna.
        przeprowadzila sie kilkadziesiat kilometrow za miasto i ciezko juz jej bylo
        dojezdzac. Pranie i gotowanie zostawilam dla siebie. Ale za to po powrocie do
        domu mialam czysciutko, dziecko usiechniete, jak trzeba wyspacerowane.
        Gdyby do autorki watku zwracano sie pretensjonalnie: "niech Hania powyciera
        kurze ", czulaby respekt. Takich placodawcow tez znam. Czysciutko maja, o
        pomoce domowe smigaja lapkami na wyscigi. I zadnego spoufalania! Panna nie
        docenia, ze traktuja ja z szacunkiem, jak partnerke. I o czym tu gadac!
        A z tym porzadkiem i czystoscia to bywa roznie. Jestem alergiczka. Zadnych
        dywanow, nawet poduszki co jakis czas piore - oczywiscie nie z pierza! Czasem
        wchodze do kogos do domu i nos pelen, oczy lzawia. A jak w pudeleczku!
        • wielo-kropek Re: Ale ludzie mają fajne problemy :-) 22.01.07, 19:47
          Nie wiesz jak ja naprawde tam traktuja. Partnerka to ona zpewnoscia nie jest,
          bo ona lubi czystosc a oni syf. I nie mow tez jej zeby kurze wycierala czy
          sprzatala, bo byc moze to nie nalezy do niej. Podejrzewam ze dziewczyna
          posprzatalaby to mieszkanie, ale wiadomo za zaplata.
          • scandinavijka Re: Ale ludzie mają fajne problemy :-) 22.01.07, 19:57
            ja nie lubie plociuchow. I masz racje, ze nie jset partnerka. Ty podejrzewasz,
            ze "by posprzatala". A ja uwazam, ze to nie dama do zabawy, tylko niania.
            Niania, ktora powinna robic w domu to, co trzeba zrobic, kiedy dziecko spi.
            • eluch_a Re: Ale ludzie mają fajne problemy :-) 22.01.07, 20:12
              Prawda jest taka, że kiedy w wakacje pracowałam jako niania, kiedy mały spał,
              sprzątałam: zmywałam gary, układałam zabawki, robiłam pranie.
              • eluch_a Re: Ale ludzie mają fajne problemy :-) 22.01.07, 20:13
                Może z tą różnicą, że to było uzgodnione od samego poczatku.
            • wielo-kropek Re: Ale ludzie mają fajne problemy :-) 22.01.07, 20:18
              Tak i nie. Zalezy wszystko co uzgodnili na poczatku. Nie sadze zeby ona tam sie
              czula dama, dlaczego ja o to podejrzewasz? Czyzby dlatego ze lubi czystosc? A
              moze dlatego ze nie chce sprzatac za darmo? W domu jest zazwyczaj duzo do
              zrobiena. Pewnym jest ze ona ma obowiazek nianczyc dziecko i pewnie tylko za
              to jej placa. Mowisz ze ona powinna robic w domu wszystko. W domu mozna jak
              sama wiesz robic pranie, gotowac nawet i wiadomo sprzatac tez. Czy ty byc
              robila to wszystko dla obcych ludzi za darmo? Postaw na chcwile siebie w jej (w
              takie ) sytuacji i daj mi odpowiedz, prosze.
              • scandinavijka Re: Ale ludzie mają fajne problemy :-) 24.01.07, 23:23
                wielo-kropek napisał:

                > Tak i nie. Zalezy wszystko co uzgodnili na poczatku. Nie sadze zeby ona tam
                sie
                >
                > czula dama, dlaczego ja o to podejrzewasz?
                Czyzby dlatego ze lubi czystosc? A
                > moze dlatego ze nie chce sprzatac za darmo? W domu jest zazwyczaj duzo do
                > zrobiena. Pewnym jest ze ona ma obowiazek nianczyc dziecko i pewnie tylko za
                > to jej placa. Mowisz ze ona powinna robic w domu wszystko. W domu mozna jak
                > sama wiesz robic pranie, gotowac nawet i wiadomo sprzatac tez. Czy ty byc
                > robila to wszystko dla obcych ludzi za darmo? Postaw na chcwile siebie w jej
                (w
                >
                > takie ) sytuacji i daj mi odpowiedz, prosze.

                Absolutnie sie z toba nie zgadzam. I mam wrazenie, ze mnie podpuszczasz :))

                Nawet w studenckich czasach nie zdarzylo mi sie byc niania. Ale wyznaczalam
                zadania paniom, ktore zajmowaly sie moimi dziecmi. I kazda slyszala, ze MA
                SPRZATAC. Nie zadne generalne porzadki, typu mycie okien czy sprzatanie w
                szafkach, ale codzienne scieranie kurzu, umycie podlogi, zaopiekowanie sie
                wysuszonym praniem. Powodem do rozstawania sie bylo to, ze panie z tego wlasnie
                sie nie wywiazywaly. Wolalam po wakacjach znalezc nowa osobe, niz prowadzic
                dyskusje i upominac sie o wypelnianie obowiazkow. Nasza bohaterka zrobila
                inspekcje i przeleciala sie po katach jezykiem. To jest niesmaczne.

                znalazlam dla pewnej dziewczyny z prowincji prace u dziennikarzy - opieke nad
                domem i dzieckiem-przedszkolakiem. Miala tez mozliwosc ksztalcenia sie i
                korzystala z tego, zdobyla mature. Uslyszalam jak opowiada swojej matce o
                zwyczajach kulinarnych pracodawcow. Bylo mi po prostu przykro. Zamilowanie do
                jarzyn i swiezych ziol zostalo skwitowane, ze oni "zielsko jak swinie jedza" i
                ze trawy ma im ochote dokladac...

                • wielo-kropek Re: Ale ludzie mają fajne problemy :-) 25.01.07, 00:10
                  To ze ty mialas taki a nie inny uklad z niania, wcale nie oznacza ze inne tak
                  dokladnie maja. Jesli do jej obowiazku nalezy sprzatanie, to dlaczego
                  mieszkanie jest tak zaswinione? Wygladaloby wiec na to, ze to wlasciciele tu
                  sa winni, bo placa osobie ktora olewa robote. Nie sadze jednak by jej za to
                  placili, stad wydaje mi sie ze sprzatanie wlasnie do niej nie nalezy. Chcialbym
                  zeby ona sama nam tu o tym powiedziala, bo jesli rzeczywiscie nalezy, to
                  niestety ona tu jest tym glownym brudasem, a nie oni. Co do tej drugiej osoby
                  i zielska, to nic w tym zlego nie widze. Ludzie, szczegolnieci wiecej
                  ordynarni, dosc czesto uzywaja swoich podobnych okreslen. Czasem wiadomo
                  przesadzaja w slownictwie. Nie znam ludzi wiec nie moge sie wypowiadac, ale
                  wydaje sie ze wg tej dziewczyny poprostu oni jedli zaduzo "ziela".Takich
                  podobnych wypowiedzi ja sie tez duzo nasluchalem od innych ludzi, ale to jednym
                  uchem weszlo drugim wyszlo.
                  • scandinavijka Re: Ale ludzie mają fajne problemy :-) 25.01.07, 09:47
                    wielo-kropek napisał:

                    > Wygladaloby wiec na to, ze to wlasciciele tu
                    > sa winni, bo placa osobie ktora olewa robote.

                    Nie do konca. Przychodzisz do domu, dziecko wita cie z radoscia, robisz wywiad
                    jak minal dzien. Niania oczywiscie jest juz gotowa do wyjscia, jesli masz choc
                    male spoznienie, rozmawia z toba w przedpokoju i wybiega. Dowiadujesz sie,
                    czego zabraklo, co trzeba natychmiast kupic, zmienic i z czym byl klopot. Czesc
                    pretensji jest nieuzasadniona, pokazujesz, ze to przeciez w tej szafce, jak
                    bylo mowione... Po wyjsciu pomocy, wszystko zwala sie na twoje rece. I mlyn do
                    polozenia dzieciaka spac. 0 20.30 masz czas dla siebie, jesli masz szczescie.
                    Rozgladasz sie po mieszkaniu i widzisz, czego nie zrobila. Postanawiasz, ze
                    rano odbedziesz rozmowe. Ale rano... jesli nie ma nieprzewidzianej sytuacji
                    spowodowanej przez dzieciaka, to pani przychodzi spozniona lekko i musisz juz
                    wybiegac do pracy...zwlaszcza, ze wyjatkowe korki. Skupiasz sie na pokazaniu w
                    co dzieciaka ubrac na spacer, co jest na obiad, zostawiasz pieniadze na drobne
                    zakupy. Co jakis czas pojawai sie wkurzenie. Rozmowe musisz prowadzic
                    delikatnie jednak. Bo jesli ksiezniczka sie obrazi i nie przyjdzie, bo
                    zachorowala...bedzie klopot. Taka rozmowa oczywiscie niewiele daje. Niania ma
                    cie w garsci. Najwazniejsze jest dziecko. robisz rachunek strat i zyskow.
                    Dziecko juz sie przyzwyczailo. I to przewaza. I mowisz sobie... byle do
                    wakacji...bierzesz telefon i zamawiasz kolejna osobe, zeby przyszla posprzatac.
                    I to juz jest porazka.
                    Dobrze, ze mam to za soba...
    • damianco Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 22.01.07, 20:10
      niestety też miałem przyjemność poznać taką rodzinkę. w domu nie było takiego
      syfu ale zdarzyło mi się podnieść z podłogi ser żółty i kiełbasę która leżała
      obok wieszaka na ubrania i półki na buty, najśmieszniejsze jest to że zakupy
      robili tydzień wcześniej. a zasada była jedna- wszystko( i wszystkich) można
      kupić a dzieciaki mogły wszystko.
    • anulex Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 25.01.07, 18:03
      Bardzo zaskoczyły mnie wypowiedzi niektórych forumowiczów. P"racownik musi się
      dostosować a jak nie, to niech spada." Myślę, że to nie jest do końca tak... Na
      pracodawcy ciąży obowiązek stworzenia pracownikowi godnych warunków pracy.
      Zapewnienia odpowiedniej temperatury itp. Myślę, że czystość też powinna być tu
      brana pod uwagę.

      ---
      Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
      • trypel Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 25.01.07, 18:08
        Nie można POGARSZAC warunków bez zgody pracownika ale jeśli pracownik zgodził
        sie pracować w danym miejscu o takiej temperaturze i takim stopniu czystości to
        protestować z tego tytułu nie może :)
        • anulex Re: Pracuję u brudasów i flejów.... 25.01.07, 18:20
          Z tego co wiem jest inaczej. Gdybym zaczęła pracować w szkole, w której
          temperatura wynosiłaby 15 stopni celcjusza, mogłabym protestować, nawet jeśli
          tak zimno było jeszcze przed tym jak podjęłam pracę.

          ---
          Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka