Dodaj do ulubionych

słabość do weterynarzy

07.02.07, 00:11
Mam słabość do weterynarzy. Miałam przyjemność poznać dwóch (jako klientka z
kotem) i obaj przypadli mi do gustu (jako mężczyźni), chociaż różnili się
diametralnie. Każdy facet weterynarz ma u mnie na wejściu dużego plusa i
pociąga mnie niesamowicie. Czy, któraś z Was też tak ma, że leci na faceta
głównie ze względu na zawód jaki on wykonuje? Jeżeli tak to jakie są to
profesje i czy macie podobne odczucia co do lekarzy wet.? Będę wdzięczna za
opinie na temat środowiska weterynarzy i ludzi, którzy studiują na tym
kierunku. Czy są fajni itd?
Obserwuj wątek
    • avital84 Re: słabość do weterynarzy 07.02.07, 00:13
      czy to kolejny żart???
      bo ja pękam ze śmiechu:D
      • ansie1 Re: słabość do weterynarzy 07.02.07, 19:06
        Wyluzuj bo rzeczywiście pękniesz!
    • mahadeva Re: słabość do weterynarzy 07.02.07, 00:13
      ja mam dwa koty, wiec poznalam kilku :)
      mysle ze trafny wybor :)

      ja niestety traktuje powaznie tylko bankowcow :)
      • gres81 Re: słabość do weterynarzy 07.02.07, 00:17
        szkoda ze oni Cie poważnie nie traktuja.
        • mahadeva zaden :P 07.02.07, 00:21
          niezle chciales mi dogryzc, niestety sie nie udalo :) nie wiem skad w Was tyle
          agresji, moze po prostu zylam do tej pory w szklanej wiezy, bo wczesniej sie
          nie spotykalam z takim brakiem kultury osobistej

          dlatego tez ku waszej uciesze zmywam sie stad

          powodzenia z pannami z dupy - jak fajnie ktos mawia :) urzekajace okreslenie :)
          • gres81 Re: zaden :P 07.02.07, 00:25
            dlaczego piszesz w liczbie mnogiej??
            ja nie jestem agresywny.

            gdzie widzisz ten brak kultury??

            mi bez róznicy czy jestes czy nie.

            ostaniego wersu nie rozumiem.
    • avital84 Re: słabość do weterynarzy 07.02.07, 00:14
      nie to teraz dopiero załapałam, że mowa o kotach;)
      niezły żart:P
      • hultaj78 Re: słabość do weterynarzy 07.02.07, 01:32
        ;D
        weź już odłóż tę książkę do histy, przesadziłaś z deczka ;D
    • znowuwzyciuminiewyszlo Re: słabość do weterynarzy 07.02.07, 00:19
      mi jeden zalamal serce. chodzilam do niego z kotem, juz sie cos kroilo, a potem
      dowiedzialam sie, ze on kreci z kim innym. podobno z facetem, niskim, kolo
      piecdzisiatki ktory tez ma kota i brata blizniaka.
      Podobno mojego doktorka kreci to, ze to facet na stanowisku :-)
      • xtrin Re: słabość do weterynarzy 07.02.07, 01:19
        > Podobno mojego doktorka kreci to, ze to facet na stanowisku :-)

        Hehe. A brat też na stanowisku? :)
    • maialina1 Re: słabość do weterynarzy 07.02.07, 00:20
      Bo weterynarz to taki lekarz co na pewno nie zrobi ci krzywdy :)
      To bialy fartuch w ulepszonej wersji. I do tego jest taki kochany, bo tak
      pieknie sie zajmuje twoim ukochanym zwierzaczkiem, to cos prawie jakbyscie
      razem dbali o dziecko :)
      Z punktu widzenia psychologii nie ma sie co dziwic ze weterynarze przypadają
      latwo do gustu.
      No i jak wiadomo "za mundurem panny sznurem", to powiedzenie chyba sie odnosi
      do wszystkich zawodow w ktorych nosi sie jakies "przebranie".
      Ja mialam przez pare tygodni romans z pilotem (AirFrance, uau, jaki prestiż!
      hehehe), i od tej pory mam slabosc do WSZYSTKICH pilotow :))
      • tleniona Pewne cechy zwierzece. 07.02.07, 01:29
        To mozna wytlumaczyc twoimi pewnymi cechami zwierzecymi
        ktorych jeszcze ani ty ani weterynarz nie zdiagnozowal :).
    • izabellaz1 Re: słabość do weterynarzy 07.02.07, 09:03
      A oglądałaś film "Zwierzak";-)?
      Może ta znajdziesz odpowiedź:-D
    • egoya Re: słabość do weterynarzy 07.02.07, 19:48
      ja na szczęście do wetwrynarzy nie mam, ale pewnie dlatego, że wetem jest mój szwagier. Ja mam za to pociąg do policjantów...
    • malina862 Re: słabość do weterynarzy 07.02.07, 20:39
      Słuchaj myślałam,że jestem sama:-)Mam bardzo podobnie to prawie obsesja.
      Zaczeło się dwa lata temu jak chodziłam do jednego weta zmoim kotem.Pamiętam
      jak się nim opiekował,jak o niego dbał jak potrafił go uspokoić,jednocześnie
      był taki mądry i dojrzały.Tak się zakochałam....(facet miał 40 lat i żone)
      Potem znalazłam psa i trafiłam do następnego,psa wyleczył za darmo nie wziął
      grosza a leczenie było drogie.Przychodziłam do niego z tym psem przez dwa
      miechy.Potem ponieważ ja nie mogłam to wziął tego psa do siebie na stałe.No to
      wtedy się zakochała już w ogóle na maksa-niestety też był żonaty i też miał
      chyba ze 40 lat:-( I niedawno znów to samo,znalazłam kotke w ciązy.Lekarz
      podjął się wykonac u niej aborcję z sterylizacją,wyleczył ją z kociako kataru
      odrobaczył,odchlił i też z a friko ba i jeszcze dzwonił do mnie na komórke po
      zabiegu pytając jak się czuje....Był taki...wspaniały nie musze mówić że
      oczywiście się zakochałam:-)Ale on niestety też jest dużo starszy,tym razem
      jednak nie wiem czy żonaty:-)i tak sobie marze....żeby poznac takiego
      weterynarza,wyprowadzić się z nim na wieś mieć pełno psów i kotów i takiego
      weta za męża który będzie opiekował się moim zwierzyńcem:D
      Jest coś w nich niesamowitego,nie tylko Ciebei pociągają:D
      • paulina.galli Re: słabość do weterynarzy 07.02.07, 20:57
        Hmm... moze cos w tym jest :):):)
        Sama weterynarzy bardzo lubie :)
        I tez mam jakos szczescie do wizytowania z moim kotem - samych fajnych mlodych i
        przystojnych Facetow- Wetów :)
        Natomiast nie wiem czy nie jest to efekt tego ze po prostu bardzo lubie ludzi
        lubiacych zwierzeta... i ze zwykle osoby zawodowo zajmujacy sie pomaganiem
        siersciuchom ;) sa - w wiekszosci przypadkow - ciekawymi osobowosciami i po
        prostu dobrymi ludzmi ;)

        Kiedys - we wczesnej mlodosci wymyslilam sobie - ze bede miala na 100% meza
        weterynarza :)
        Bo zawsze chcialam miec dom pelen zwierzat - i pomagac tym polamanym kotkom i
        chorym pieskom - nawet na weterynarie chcialam isc - ale niestety ...
        jako osoba ktorej robi sie slabo na widok krwi... nie dane mi bylo - wiec w moim
        umysle zrodzila sie szatanska mysl jak pogodzic swoje slabosci i brak dyspozycji
        z checia obcowania z weterynaria - i wyjsciem tym byl wlasnie Mąż - Weterynarz :)

        No ale... jakos nie wyszlo, cholerka :(:(:(
        Chociaz... moze jakis mlody przystojny Weterynarz to przeczyta???:):):)
        :)
    • jan_stereo piszesz jak rasowa klacz ;") n\txt 07.02.07, 22:24
      • paulina.galli Re: piszesz jak rasowa klacz ;") n\txt 07.02.07, 22:43
        To do mnie ?:)
        Nie wiedzialam ze klacze (nawet te rasowe) umieja pisac :)
        • jan_stereo Re: piszesz jak rasowa klacz ;") n\txt 07.02.07, 22:54
          paulina.galli napisała:

          > To do mnie ?:)

          Taka rasowa i nie wie ;")

          > Nie wiedzialam ze klacze (nawet te rasowe) umieja pisac :)

          Ja tez dotad nie wiedzialem ;")
          • paulina.galli Re: piszesz jak rasowa klacz ;") n\txt 08.02.07, 09:51
            to oboje sie czegos nowego dowiedzielismy :)
          • ansie1 Re: piszesz jak rasowa klacz ;") n\txt 08.02.07, 10:34
            Kumple ci nie uwierzą, że pisałeś na forum z klaczą i to rasową!
            • ansie1 Re: piszesz jak rasowa klacz ;") n\txt 08.02.07, 10:37
              To było skierowane do stereo gościa.
    • kotopodobna2 A ja.... 08.02.07, 11:23
      mam wielką słabość do reżyserów filmowych i teatralnych (wzajemną, muszę dodać). Nie wiem,
      dlaczego, ale tak jest. Zazwyczaj to bardzo ciekawi ludzie. :-)

      Wszyscy z kolei weterynarze jakich miałam okazję spotkać z moim kotem to panowie raczej
      nieatrakcyjni, starsi i z brzuszkiem.....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka