Dodaj do ulubionych

mam sponsora, czy to naprawde złe??!!

13.02.07, 11:48
przeprowadziłam sie do stolicy, tu poznałam o 10 lat starszego faceta, ma zone
i dziecko, ale zaproponował mi spotkania co tydzien i tak został moim
sponsorem, znam go rok, kupił mi mieszkanie w warszawie i robi dla mnie
wszystko czy to naprawde złe
??!!
Obserwuj wątek
    • mysliwy.z.kijem Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 11:50
      Ty powinnas to wiedzic najlepiej.....sama sobie odpowied. Jak jgo zona nie
      widzi problemu to nie jest zle, jest dobrze:)
    • izabellaz1 a poważnie pytasz czy żarty sobie robisz??? 13.02.07, 11:53
      Zapytaj Jego żonę i dziecko czy to złe a nie nas...
    • lumpeksiara81 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 11:53
      A co się stanie z mieszkaniem, kiedy sponsoring się zakończy?
    • skorpionica11 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 11:56
      Sama zadaj sobie to pyt.
      czy sprzedawanie sie za pieniadze jest zle ??!!
      I czy brak ambicji i godnosci jest zle ??!!
      • purecharm Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 11:59
        Mieszkanie jest na Ciebie zapisane?
        • anastazja.26 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:03
          tak jest zapisane na mnie, jutro odbieram z salonu nowiutkiego forda, też na
          mnie on sie chyba we mnie zakochał, boi sie jednak odejsc od żony ,bo nie chce
          by dziecko wychowywało sie samo, ja tego nie zadam mi wystarcdzy spotkanie raz w tyg
          • izabellaz1 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:05
            anastazja.26 napisała:

            > tak jest zapisane na mnie, jutro odbieram z salonu nowiutkiego forda, też na
            > mnie on sie chyba we mnie zakochał, boi sie jednak odejsc od żony ,bo nie chce
            > by dziecko wychowywało sie samo, ja tego nie zadam mi wystarcdzy spotkanie raz
            > w tyg

            hahahahha bo uważaj bo się zakochał...
          • lumpeksiara81 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:06
            A jak będziesz chciała ułożyć sobie życie z kimś innym, to jak to rozwiążesz??

            PS.Jak Ty byś się czuła, gdyby Twój mąż wydawał kasiorę na mieszkania i
            samochody dla innej kobiety?
      • simon_r Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 16:37
        heh... jest dzisiaj taki artykuł na gazecie...
        tu cytat z ktorym się raczej zgadzam :))

        "Kto komu daje prezenty? Czekoladki, kwiaty, wystawna kolacja, biżuteria,
        kluczyki do samochodu? Mężczyźni kobietom. Jednym słowem, seksualność człowieka
        jest rynkiem rządzonym przez prawo popytu i podaży. To kobieta jest zdobywana
        przez mężczyznę zdobywcę. To ona stawia opór, który on przełamuje. To ona jest
        wybredna, a on wytrwały. Wreszcie, to kobieta ponosi większe ryzyko wzajemnych
        stosunków, a mężczyzna jest tym, który musi jej to ryzyko wynagrodzić. Niektórzy
        antropolodzy kulturowi pytają wręcz, jaka jest różnica między prostytutką
        biorącą pieniądze a kochanką lub żoną, która co prawda pieniędzy nie bierze, ale
        jest na jego utrzymaniu? Coś w tym jest, skoro zaledwie jeden procent żon
        zdradza mężczyzn o bardzo wysokim statusie i ponad 20 proc. przyprawia rogi
        swoim mniej wpływowym i zasobnym mężom. Widać wierność kosztuje."
        ----------------------
        Ideał piękna...
    • deodyma Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:01
      nikt nie odpowie Ci na to pytanie. sama powinnas to wiedziec. to Twoje zycie.
      • lupus76 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:02
        Powiem tak: Ja nie potępiam. Nikt nikogo nie zmusza.
    • maretina Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:03
      alez nie. to bardzo dobre. normalnie dfziwki siedza w agencjach i zarabiaja
      psie grosze. na mieszkanie ciulaja latami. tobie sie udalo tak szybko!
      genialnie. gratuluje!
      • izabellaz1 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:07
        maretina napisała:

        > alez nie. to bardzo dobre. normalnie dfziwki siedza w agencjach i zarabiaja
        > psie grosze. na mieszkanie ciulaja latami. tobie sie udalo tak szybko!
        > genialnie. gratuluje!

        Można normalnie brać przykład;)
        Jak to sobie ludzie w życiu radzą no...
        • his_girl Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:09
          > Można normalnie brać przykład;)
          > Jak to sobie ludzie w życiu radzą no...

          No właśnie! A ja głupia wzięłam kredyt na 20 lat. :)
          • izabellaz1 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:13
            his_girl napisała:

            > No właśnie! A ja głupia wzięłam kredyt na 20 lat. :)

            Najwyższy czas zmienić branżę na taką o charakterze "usługowym":D
            Mąż zrozumie jak mu podjadę pod dom nowiutkim fordem:D
            • his_girl Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:15
              > Mąż zrozumie jak mu podjadę pod dom nowiutkim fordem:D
              >
              Pewnie! Jeszcze będzie dumny, że taka jesteś zaradna. :))
              • izabellaz1 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:16
                his_girl napisała:

                > Pewnie! Jeszcze będzie dumny, że taka jesteś zaradna. :))

                Też tak sądzę:D Mieszkanie dla córy w przyszłości też sie przyda;-)
                Nie ma co biorę się do roboty...
                • his_girl Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:18
                  Może autorka wątku udzieli jakichś cennych porad, jak takiego "NIEBRZYTKIEGO z
                  kasą" znaleźć. :)

                  (ortografia zgodna z oryginałem)
    • kalina.tt Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:05
      Ale brzydki musi być facet, bo kto przystojny, żeby sobie bzyknąć kobietkę raz w
      tygodniu, wydaje grube setki tysięcy na mieszkanie.
      Współczuję ci...bleeee.
      • anastazja.26 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:07
        wrecz odwrotnie, jest b. przystojny, nie wiem dlaczego on to robi. cały czas w
        weekendy jak jest chodzimy do najlepszych klubów, jezdzimy na wycieczki
        potrzebuje towarzystwa, rozmowy i oczywiscie sexu, ale to dzieje sie w nocy a
        wdzien wyglada tak jakby potrzebował po prostu kobiety do spedzenia czasu.
        • esmeralda_pl Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:09
          kiepska prowokacja... spotykacie się raz w tygodniu, ale spędzacie noce i całe
          weekendy...
          • anastazja.26 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:10
            spotykamy sie tylko w weekendy od soboty do niedzieli
            • his_girl Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:11
              A kiedy on spędza czas z rodziną? Żonie nie wydaje się to podejrzane, że go nie
              ma cały weekend?
          • anastazja.26 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:11
            ma siec firm w Polsce jedna ma w warszawie i dlatego bywa tu w weekendy, ale w
            niej siedzi b. rzadko
          • izabellaz1 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:11
            Zgadzam się. I do tego kupuje za gotówkę mieszkanie i nowiutkiego forda. hehe no
            chyba, że to jakiś znany biznesmen i ma ukryte konto przed żoną bo ubytku
            kilkuset tysięcy zeta raczej nie da się nie zauważyć;)
        • his_girl Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:10
          Wasze spotkania są aż tak otwarte? A gdyby ktoś go z Tobą zauważył? I noce z
          Tobą spędza? Hmmm...bardzo to wszystko ciekawe.
          • anastazja.26 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:12
            noce spedzamy u mnie w mieszkaniu, a on mkieszka w poznaniu, ma tu jedna ze
            swoich firm
        • kalina.tt Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:11
          Aha, tak sobie to tłumacz :)))))
          Wszyscy żonaci sa biedni, nieszczęśliwi i szukają bratniej duszy.
          Swoją drogą jak on znajduje czas w weekendy co mówi żonie jak nie wraca na noc?
          Ściemniasz moim zdaniem.
          • esmeralda_pl samochód 13.02.07, 12:13
            a w którym salonie i jaki model - mam znajomą w tej firmie - sprawdzimy, czy
            taki samochód był ostatnio sporowadzany :)
            • anastazja.26 Re: samochód 13.02.07, 12:15
              kochana jesli nie wierzysz to nie, przeciez ja chce z wami pogadac o co wam
              chodzi, chcecie znajdzcie sobie tez sponsora, ja miałam szczescie i znalazłam
              niebrzytkiego z duza kasa. i nie jest natretem
              • esmeralda_pl Re: samochód 13.02.07, 12:20
                no skoro jest niebrzyTki i jeździcie do mieszkania, co GO ci kupił...
                oj, kłamczuszku :) jakbyś mówiła prawdę, to powiedziałabyś jaki to samochód i
                jaki salon
          • anastazja.26 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:14
            kalinko moze przeczytasz wszystkie moje wypowiedzi. on mieszka z zona w
            poznaniu, ma tu jedna ze swoich firm. chodzimy naq jakies imprezy, a pozniej
            przychodzimy do tego mieszkania co mi go kupił. a w niedziele wyjezdza ode mnie
    • yagiennka Nieee, no skąd 13.02.07, 12:13
      to jest cudowne. Jesteś tylko prostytutką i rozbijasz czyjeś małżeństwo, nic
      takiego.
      • anastazja.26 Re: Nieee, no skąd 13.02.07, 12:17
        chyba nie rozrozniasz prostytutki ode mnie. ja nie psrzedaje sie kazdemu, jestem
        teraz tylko z nim i mnie utrzymuje, aprostytutka ma ich 10 dziennie!!
        • his_girl Re: Nieee, no skąd 13.02.07, 12:18
          Różnicie się tylko ilością obsługiwanych klientów.
          • anastazja.26 Re: Nieee, no skąd 13.02.07, 12:20
            ona daje mu tylko d.... i nic wiecej, ja mam jednego ,który kupiłby mi co tylko
            zapragne, zrobi dla mnie wszystko jest zdesperowany i lubi sex
            • kalina.tt Re: Nieee, no skąd 13.02.07, 12:24
              A w gdańsku nie ma przypadkiem jego firma żadnej filii? Mogłabym dac mu swoje
              cztery litery w środy np ....mieszkanie by mi się przydało :))
        • izabellaz1 Re: Nieee, no skąd 13.02.07, 12:23
          anastazja.26 napisała:

          > chyba nie rozrozniasz prostytutki ode mnie. ja nie psrzedaje sie kazdemu, jeste
          > m
          > teraz tylko z nim i mnie utrzymuje, aprostytutka ma ich 10 dziennie!!

          hehehe a skąd wiesz ilu ma dziennie prostytutka? Czyżbyś miała doświadczenie?
        • yagiennka Re: Nieee, no skąd 13.02.07, 12:26
          Jesteś prostytutka bo oferujesz swoje usługi seksualne za pieniądze, ilośc
          klientów nie ma nic do rzeczy. Poza tym jesteś podła i nie obchodzi cię że ten
          facet ma żone i dzieci. Ale że los jest sprawiedliwy to jeśłi kiedykolwiek uda
          ci się wyjsc za mąż twój facet zrobi ci to samo.
          • his_girl Re: Nieee, no skąd 13.02.07, 12:28
            Najbardziej podły w całej sytuacji jest ten facet.
            • yagiennka Re: Nieee, no skąd 13.02.07, 15:50
              Też. Ale ona wie o tym że ona ma żone i dzieci więc jest tak samo winna.
              • diabelek.1987 Re: Nieee, no skąd 14.02.07, 01:41
                Nie pochwalalam tego, że się ma sponsora. Ale nie mogę się zgodzić z wypowiedzią
                że ona jest tak samo winna... to jest wina głównie tego faceta, gdyby nie ona to
                znalazł by sobie inną dziewczyne.
                • yagiennka Re: Nieee, no skąd 14.02.07, 14:38
                  No to ta inna wtedy byłaby wspólwinna. Jest coś takiego jak wspólwina i prawo tą
                  opcję jak najbardziej zna.
      • fe77 Re: Nieee, no skąd 13.02.07, 12:28
        Tak, ja widze w tym dramat rodziny tego gnoja. Co do ciebie -wiesz o tym ,że ma
        rodzinę, to czyni z ciebie kogoś, kogo nie chce nazwać po imieniu.
        Nie chodzi mi tutaj o prostytucję.
    • asskela Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:20
      zapytaj prostytutkę czy to źle,że nią jest; wiem wiem, ty puszczasz się z
      jednym gościem ale różnica między utrzymanką,a pania ww polega tylko na
      nazwnictwie;
      fakt jest taki,że to twoja sprawa, w końcu każdy sam wybiera sobie zawód
    • his_girl Jak znaleźć sponsora? n/t 13.02.07, 12:20
      • anastazja.26 Re: Jak znaleźć sponsora? n/t 13.02.07, 12:23
        nawet nie wiesz jak prosto, szukałam pracy jak przyjechałam do wawy. wysyłałam
        cv i poszłam na rozmowe do kolejnej firmy i tam własnie go spotkałam pamietam
        jak dzis
        był bezposredni i szczey spytał czy mozemy o tej pracy porozmawiac na miescie
        przy kawie zgodziłam sie
    • his_girl Co zrobisz, kiedy... 13.02.07, 12:21
      ...wyschnie to źródło finansowania?
      Masz jakiś zawód, wykształcenie?
      • anastazja.26 Re: Co zrobisz, kiedy... 13.02.07, 12:26
        oczywiscie, ze mam pracuje od poniedziałku do piatku.
        znalazłam prace w biurze, skonczyłam studia
    • popka5 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:22
      Znam jedna kobiete, ktora zyje ze sponsoringu. Wlasciciel kilku firm, bogaty i
      znany czlowiek. Rowniez kupil jej mieszkanie - apartnament w centrum duzego
      mista, auto chyba sama ogarnela, nie wiem. Ma ponad 30 i jest tak naprawde
      nieszczesliwa laska. Przyzwyczaila sie do luksusowaego zycia. Jest na telefon
      kolesia, ktoremu chce sie bzykac, dostaje gruby chajs za to. Nie oceniam jej,
      ale rowniez niepochwalam. Jedyne co Was rozni to to, ze on nie ma rodziny ....
      • his_girl Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:23
        Tylko po co mu to? Przecież taniej by wyszło ze "zwykłą" prostytutką.
        • popka5 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:28
          Wlansie tego nie rozumiem. Wiem ze zabiera ja na bankiety i czy wystawne
          przyjecia, a to go sporo kosztuje.
      • kalina.tt Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:27
        Z drugiej strony bycie laską na telefon dla zonatego jest chyba mniej
        upokażajace od bycia laska dla faceta wolnego. Tu juz nie ma wątpliowści kim dla
        niego jest taka kobieta.
        • popka5 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:29
          Moze i mniej upokarzajace, ale jednak oddajesz swoje cialo za kase .... na
          jedno wychodzi.
    • foczka111 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:25
      Jestem wyksztalcona, atrakcyjna kobieta i chce znalezc sponsora.
      Cholera chyba tylko zle szukam.
      Moze ktoz sie zam zglosi.
      Nie mysle, ze to jest zawod tylko mile spedzanie czasu.
      • his_girl Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:26
        Jeżeli jesteś wykształcona, to bez problemu znajdziesz pracę, a mile spędzać
        czas możesz nie będąc za to opłacana.
        • anastazja.26 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:29
          ja byłam zakochana po pieciu latach zostawil mnie dla innej
          • esmeralda_pl Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 14:30
            widocznie zorientował się z kim ma do czynienia
        • foczka111 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:30
          Prace to ja mam. A pozadnego faceta juz nie mam sily szukac, bo kazdy jest taki
          sam, troche mniej lub bardziej sciemnia. Lepiej od razu wiedziec na czym sie
          stoi. Teraz wole sponsora. Jezeli bedzie fajny i zasponsoruje co nie co , to
          dlaczego nie.
    • serena233 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:28
      A co niby w tym dobrego? Tylko korzyści materialne, ale co po nich. Sponsoring
      kiedyś się skonczy. A gdzie Twój honor dziewczyno, czy nie umiesz w bardziej
      ambitny sposób radzić sobie w życiu ? Nie podzielam Twojego zachowania, tym
      bardziej że rozbijasz cudze małżeństwo. Ale każdy ma prawo wyboru.
      • anastazja.26 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:31
        jak nie ja to inna. nie mam wyrzutów ze robie cos nie tak, a jak dziewczynki
        robia to z nieznajomym na dyskotece jak to nazywacie?? on niechce dziewczyny z
        burdelu, ona nie wczuwa sie w łozku w role prawdziwej kochanki, tam liczy sie
        tylko czas tu jest cała noc
        • foczka111 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:33
          Popieram Ciebie.
        • kalina.tt Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:34
          Ale faceci głupi są :D
          Kupowac cały browar, żeby wipić jedno piwo. A kochankę mógłby sobie znaleźć
          prawdziwą, która dawałby mu z miłości i za darmo :) Głupi, głupi....
          • foczka111 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:36
            Wlasnie zmadrzalam i wole sponsora.
            • anastazja.26 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:39
              tylko zeby cie szanował i nie zrobil ci krzywdy,. pamietaj o tym
          • anastazja.26 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:37
            foczka dzieki ze mnie popierasz, on nie jest głupi tylko zna swiat, a w łozku ma
            u mnioe czego zapragnie,jestem w tym najlepsza. wiec przyjemne i pozyteczne.
            miesiecznie mam za to ok 5 tyś. no i mieszkanie dwupokojowe w centrum i jutro
            samochod:)
            • his_girl Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:38
              Tylko dwupokojowe? I w centrum? Mógł się bardziej postarać i się szarpnąć na
              górny Mokotów, Wilanów albo Kabaty.
              • foczka111 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:45
                His girl moim zdaniem wkurzasz sie niepotrzebnie. Zawsze mozna mieszkanie
                sprzedac, zwlaszcza , ze w centrum duzo kosztuje i kupic na obrzezach tansze,
                ale wieksze.
                • his_girl Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:53
                  Ja się nie wkurzam, tylko dziwię.
                  W centrum nie są najdroższe mieszkania.
            • foczka111 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:41
              Ej, nie ma jakiegos kolegi ten Twoj. Jestem naprawde atrakcyjna kobitka.
              Przydalby mi sie samochod, mieszkanie to mam za swoje pieniadze.
              I troche pospedzalabym milo czas z kims milym:)
            • agatka_to_ja Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 14.02.07, 09:01

              anastazja.26 napisała:

              > foczka dzieki ze mnie popierasz, on nie jest głupi tylko zna swiat, a w łozku
              m
              > a
              > u mnioe czego zapragnie,jestem w tym najlepsza. wiec przyjemne i pozyteczne.
              > miesiecznie mam za to ok 5 tyś. no i mieszkanie dwupokojowe w centrum i jutro
              > samochod:)

              no to klasyczna K U R W A z ciebie.. gratulacje
    • lusvillish Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:41
      Droga "sponsorowana" dzi.wka i tak będzie sprzedajną dzi.wką!

      A czy to złe, to zależy w jakim kontekście. Religii - zazwyczaj złe. Prawa -
      zazwyczaj bez znaczenia. Moralności - zależy jaką masz, ale z tego co widzę, to
      Ci nie przeszkadza dawanie du.py za kasę, więc dla Ciebie dobrze, że potrafisz
      "małym" (dla siebie, bo najwyraźniej dla Ciebie Twoje ciało jest na sprzedaż)
      kosztem nieźle się urządzić.

      Zastanawiam się tylko jednym. Mieszkanie, autko, potem pewnie biżuteria...
      Ciekawe jak to jest rozwiązane prawnie - jako darowizna ? Jeśli faceta na to
      stać, to pewnie nieźle zarabia. A przecież rozlicza się z podatków, tak jak i
      Ty. Skoro mieszkanie jest na Ciebie, to czy nikt się nie zastanowi skąd miałaś
      na nie kasę ? A może tak na prawdę jest na niego ? Nie znam się na prawie, ale
      nikt nie daje mieszkania i forda za du.pę. Jestem ciekaw jak to się skończy.
      • anastazja.26 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:47
        W CENTUM DWUPOKOJOWE, ALE PIEKNE. NIE MARTW SIE SKARBEIE O MOJE PROBLEMY
        PODATKOWE ITP. WSZYSTKO JEST ZAŁATWIONE. Wziełam kredyt hipoteczny i dostałam
        kase na jego spłacenie, ale robie wszystko ostroznie wiec nie mow na mnie dziwka!!
        • his_girl Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:55
          Aby dostać kredyt hipoteczny, trzeba się wykazać odpowiednim dochodem. Jak Ci
          się to zatem udało jako osobie stanu wolnego?

          Co ma ostrożność związana z podatkami do bycia dziwką?
        • lusvillish Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 13:02
          To, że masz to rozwiązane technicznie, czy wiesz jak zakręcić prawo, nie zmienia
          faktu, że dałaś du.py za kasę. Rodzaj mieszkania też o niczym nie świadczy,
          chyba że o tym, że nie liczysz sobie tanio. Ale pprzedajna du.pa nadal pozostaje
          dzi.wką, bezspornie.
          sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2455969
          sjp.pwn.pl/lista.php?co=prostytutka
          I daleko mi do martwienia się o Ciebie i o Twoje problemy, to była tylko
          ciekawość rozwiązania kwestii prawnych.
    • anastazja.26 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:51
      nie wiem czy ma jakiegos kolege, który robi to samo. on za mna szaleje, kocha
      mnie do nieprzytomnosci. to jest piekne. sponsor pokochał mnie!!!
      • rozczochrany_jelonek Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:52
        nie, to Ty pokochałaś jego pieniądze :D
      • foczka111 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:55
        I wlasnie tego Ci zadroszcze. Tylko wiesz problem bedzie jak za jakis czas
        wybierze jednak zone. Nigdy sie nie zakochuj. Chyba wiesz cos o tym.
      • his_girl Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:56
        Jeżeli Cię pokochał, to czemu się nie rozwiedzie dla Ciebie?
        Dziecko tu nie jest argumentem - cierpi i tak, bo ojciec wciąż nieobecny.
      • kenya24 Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 13:05
        hehe kocha do nieprzytomnosci dobre :-)
        bzdurny post, bzdurny temat
        prostytutki "na wylacznosc" istnialy i istnieja
        i zjawisko istniec bedzie, dopoki beda prozne dziewczyny z niebogatych rodzin,
        ktore ciagnie do duzych pieniedzy "malym" (w odczuciu w/w) kosztem, ktore nie
        sa wystarczajaco pewne swojego intelektu i tego, ze glowa tez dalyby rade
        i dopoki istnieja bogaci panowie, ktorym latwiej oplacic jedna wybrana
        dziewuche niz biegac po agenturach
        jedno co mnie tylko smieszy, ze kazda broni sie jak moze przed
        okresleniem "prostytutka" - prostytucja to seks za dobra materialne, nic innego
        wiec robta co chceta jesli sumienie wam na to pozwala, ale nie bojcie sie
        nazwac rzeczy po imieniu, spojrzec w lustro i powiedziec "jestem prostytutka"
    • rozczochrany_jelonek Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 12:51
      Twoje zycie rób co chcesz :) tylko jeśli uważasz że to takie dobre to dlaczego
      będziesz ukrywać ten fakt przed swoim przyszłym mężem, jeśli w ogóle
      dopuszczasz możliwość zamążpójścia :)
    • madeinussa Czemu zwalacie na ta dziewczynę winę?! 13.02.07, 12:52
      Przecież to facet - mąż i ojciec - zaczął być sponsorem!
      Ona na pewno go do tego nie namówiła. Jak zaproponował, to czmeu by nie!?
      Wolałabym to niż siedzenie ze starymi do 30 roku życia i słuchanie jaka to ja
      jestem taka i owaka, bo to i tamto.

      Wyluzujcie trochę.
      To sam facet rozwala sobie małżeństwo, a nie ona jemu.
      To on jej kupuje i proponuje, a nie ona!

      Myślcie 10 razy zanim napiszecie kolejną bzdurę :/
      • his_girl Re: Czemu zwalacie na ta dziewczynę winę?! 13.02.07, 12:57
        Facet jest s....wielem, to oczywiste.
        Ale czy naprawdę uważasz, że ta dziewczyna jest w porządku?
        • anastazja.26 Re: Czemu zwalacie na ta dziewczynę winę?! 13.02.07, 13:01
          nie jestem taka głupia,zeby wyjsc za maz, nie chce by moj facet znalazł sobie
          kiedys dziewczyne do towarzystwa czy mnie zdradzał, chce byc sama. nie chce by
          odszedł od zony. ja go nie kocham
          • agusia471 Re: Czemu zwalacie na ta dziewczynę winę?! 13.02.07, 13:05
            Tak to jest gdy dziwkarz spotka na swej drodze dziwke- Ty akurat sprzedałas dupe
            za auto i mieszkanie - no niektóre robią to za mniejszą kasę a jeszcze inne za
            większą- co nie zmienia faktu kim naprawde jestes !
            • foczka111 Re: Czemu zwalacie na ta dziewczynę winę?! 13.02.07, 13:06
              Malzenstwo to tez jest rodzaj dziwkarstwa, tylko kontraktowego i jeszcze trzeba
              prac , sprzatac i gotowac.
            • anastazja.26 Re: Czemu zwalacie na ta dziewczynę winę?! 13.02.07, 13:06
              jesli jestes dziwska to tak siebie nazywaj a nie mnie bo ja jestm zwykła
              dziewczyna która miała trochce szczescia. wiec nie obrazaj innych
              • agusia471 Re: Czemu zwalacie na ta dziewczynę winę?! 13.02.07, 13:59
                haha - zwykła dziewczyna- chyba zwykła prostytutka która daje dupy za
                kaske....wole pracowac i za 1000 złoty niz zostac szmatą w której sie załatwia
                mój pan i władca...
          • foczka111 Re: Czemu zwalacie na ta dziewczynę winę?! 13.02.07, 13:05
            Masz racje. Ja sie zawsze zakochuje a pozniej mam problem.
          • diabelek.1987 Re: Czemu zwalacie na ta dziewczynę winę?! 14.02.07, 02:00
            Jeżeli nigdy nie chcesz mieć męża to ja nie widzę w tym nic złego. Prawda jest
            taka że to ten facet sam rozwala sobie małżeństwo, jakby nie ona to inna. Lepiej
            jakby do końca życia nie uprawiała sexu lub to robiła z przelotnymi facetami po
            dyskotece? Przecież napisała że nie chce mieć meża. A ten facet to jest cham bo
            zdradza swoją żonę. Zaznaczam że ja bym się nie odjęła nigdy w życiu za żadne
            skarby takiego zajęcia, ale to głównie dlatego że chce mieć kiedyś meża. Ale ją
            chłopak zranił i napisała że nie chce mieć nigdy męża.
        • madeinussa Re: Czemu zwalacie na ta dziewczynę winę?! 13.02.07, 13:08
          No nie, ale jakby mój facet był sponsorem, to najpierw jego bym zabiła, a
          później ją :P
          • kenya24 Re: Czemu zwalacie na ta dziewczynę winę?! 13.02.07, 13:09
            hehe kocha do nieprzytomnosci dobre :-)
            bzdurny post, bzdurny temat
            prostytutki "na wylacznosc" istnialy i istnieja
            i zjawisko istniec bedzie, dopoki beda prozne dziewczyny z niebogatych rodzin,
            ktore ciagnie do duzych pieniedzy "malym" (w odczuciu w/w) kosztem, ktore nie
            sa wystarczajaco pewne swojego intelektu i tego, ze glowa tez dalyby rade
            i dopoki istnieja bogaci panowie, ktorym latwiej oplacic jedna wybrana
            dziewuche niz biegac po agenturach
            jedno co mnie tylko smieszy, ze kazda broni sie jak moze przed
            okresleniem "prostytutka" - prostytucja to seks za dobra materialne, nic innego
            wiec robta co chceta jesli sumienie wam na to pozwala, ale nie bojcie sie
            nazwac rzeczy po imieniu, spojrzec w lustro i powiedziec "jestem prostytutka"

          • foczka111 Re: Czemu zwalacie na ta dziewczynę winę?! 13.02.07, 13:09
            Wszystko moze sie zdarzyc, nie znasz dnia ani godziny.
            Nie zycze Ci tego, ale takie jest zycie.
            • anastazja.26 Re: Czemu zwalacie na ta dziewczynę winę?! 13.02.07, 13:11
              bedzie co ma byc:)
              • lumpeksiara81 Re: Czemu zwalacie na ta dziewczynę winę?! 13.02.07, 13:16
                Zachowaj ten optymizm na moment gdy sponsor z hukiem kopnie cię w d... i
                zamieni na młodszy model.
                • anastazja.26 Re: Czemu zwalacie na ta dziewczynę winę?! 13.02.07, 13:20
                  nie on ostatni na tym swiecie:) facet mi do szczescia nie potrzebny. mam juz
                  dom, samochod, prace coz chciec wiecej, a wy parcujcie dalej za 1000 zł:)
                  • kenya24 Re: Czemu zwalacie na ta dziewczynę winę?! 13.02.07, 13:24
                    hehe wielkie aj waj tylkiem zarobic na mieszkanie
                    i isc w zyciu po linii najmniejszego oporu
                    gratuluje osiagniec zyciowych :-)
                  • foczka111 Re: Czemu zwalacie na ta dziewczynę winę?! 13.02.07, 13:24
                    Znowu masz racje i chce to zmienic. Zawsze dodatkowe pieniazki sie przydadza.
                    Jakbys miala jakies info odnosnie kolegi to daj znac:)
                  • konrado80 Re: Czemu zwalacie na ta dziewczynę winę?! 13.02.07, 16:53
                    zobaczymy czy za 3 lata tez tak powiesz ze juz wszystko masz
                    ze juz nic wiecej nie potrzebujesz do szczescia
                  • agatka_to_ja Re: Czemu zwalacie na ta dziewczynę winę?! 14.02.07, 09:03

                    anastazja.26 napisała:

                    > nie on ostatni na tym swiecie:) facet mi do szczescia nie potrzebny. mam juz
                    > dom, samochod, prace coz chciec wiecej, a wy parcujcie dalej za 1000 zł:)

                    Wole 1000 zł niz prace dziwki.
                    • wredna.suka Re: Czemu zwalacie na ta dziewczynę winę?! 14.02.07, 21:43
                      Nie rozumiem czym się tak oburzasz, po pierwsze to do takich rzeczy trzeba miec
                      odwagę. Nie jedna z nas poszła do łóżka z przypadkowo poznanym facetem albo z
                      takim którego znała krótko, a później jak najszybciej chciała o tym zapomnieć.
                      Facet, który idzie do burdelu to zreguły cwaniaczek zgrywajacy pana, płaci i
                      chce pokazać sie. Natomisat facet, który ma iles tam firm, ma klase, płaci bo ma
                      gest, a nie dlatego, że musi. Mógłby poderwać inną która pójdzie z nim do łożka
                      za free, co tydzień inna. Ale po co? Tu od razu widać, ze chodzi o jakis rodzaj
                      więzi i przyjaźni. To już nie są obcy sobie ludzie. I założe się, że od kiedy
                      sie poznali do momentu pierwszego sexu minęło troszkę czasu, nie mówie że
                      miesiace ale przynajmniej kilka wyjść na kawę. Skoro on chce uszczęliwić ją, to
                      co w tym złego. Jest w tym wszystkim wiele minusów, ale tylko oni wiedzą tak
                      naprawdę o co chodzi. Wyobraź sobie, że on ma żone... powiedzmy od 15 lat,
                      przykładowo. Ma dom, rodzinę i dzieci. Po co ma to wszystko psuć? z jednej
                      strony to egoistyczne, ale z drugiej...
                    • anastazjia26 Re: Czemu zwalacie na ta dziewczynę winę?! 15.02.07, 14:01
                      wiecie co wasze wypowiedzi sa zalosne. nie jestem zadna dziwka!!!
              • pointe_du_diable Re: Czemu zwalacie na ta dziewczynę winę?! 13.02.07, 13:50
                tak sobie myślę, że tego typu sytuacja strasznie zniewala. ja tu widzę kompletne
                ograniczenie wolności. pan może zmienić zdanie i co wtedy? pan daje i pan
                zabierze. i będzie przykro.
                w tym momencie, anastazjo, to on ma cię w garści. a ty jesteś zachwycona :)

                ciekawe, jak to się dalej rozwinie. bo panu mogą rosnąć potrzeby. jak nie dasz
                rady im sprostać, może zacząć cię pozbawiać tego, co dostałaś. no, chyba, że
                będziesz przebieglejsza...
                • kadfael Re: Czemu zwalacie na ta dziewczynę winę?! 13.02.07, 13:58
                  Bardzo trafne. Taki ptaszek w złotej klatce, któremu sie wydaje, że ta klatka,
                  to cały świat.
      • konrado80 Re: Czemu zwalacie na ta dziewczynę winę?! 13.02.07, 15:42
        wolalabys tak jak ona nie szanowac siebie??
        uwazasz ze to wina tylko faceta, bo jej zaproponowal??
        a ona za to ze sprzedaje siebie, jest niczego winna??
        to moze Ty zastanow sie nad tym co napiszesz, a nie to co inni napisza
        • tancerka181 Re: Czemu zwalacie na ta dziewczynę winę?! 13.02.07, 16:17
          Anastazjo 26 uwazam, ze to co robisz nie jest zle, to ze poznalas starszego
          faceta, ktory jak glupi spelnia twoje zyczenia i zabiezpiecza Cie materialnie
          tylko pozazdroscic. A seks z nim? No coz, normalnemu facetow tez bys dawala
          dupy w zwiazku, a rownie dobrze moglby wywinac Ci taki numer, ze hej:) Jedynie
          swiadczy to o wtoim sponsorze, ze jest stary i naiwny i nie wie, ze tylko
          bawisz sie jego kosztem. Gdybym byla w twojej sytuacji mialabym tylko wyzuty
          sumienia z powodu dzieci i zony, bo jednak oni na tym ucierpia. Ale masz racje,
          gdyby z Toba nie mial romansu to pewnie z inna, wiec poki mozesz kozystac z
          dobrodziejstw mateialnych. Jak poznalas tego faceta? Ile placi za noc?
    • tezromantyczka Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 14:32
      >czy to naprawde złe??!!

      Nie, no co Ty. To dobrze, że tak Ci się poszczęściło.
    • konrado80 Na to jest tylko jedna odpowiedz.... 13.02.07, 15:35
      ale rozni ludzie to czytaja, wiec nie bede nazywal tego po imieniu
      najbardziej smieszy mnie ta Twoja naiwnosc w to ze on Ciebie kocha, tylko
      dlaczego jest z zona a nie z Toba???
      nie chcialbym Cie nigdy poznac, a tym bardziej zakochac sie w Tobie
      bo jestes k....
      • amisz6 Re: Na to jest tylko jedna odpowiedz.... 13.02.07, 15:59
        a ja CI anastazjo 26 zycze wszystkiego dobrego.rób tak abys była
        szczesliwa.powodzenia:)
      • natalka00 Re: Na to jest tylko jedna odpowiedz.... 13.02.07, 16:20
        a ja popieram anastazje, bo ja tez tak robie:)
        • lumpeksiara81 [...] 13.02.07, 16:22
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
        • agatka_to_ja Re: Na to jest tylko jedna odpowiedz.... 14.02.07, 09:04

          natalka00 napisała:

          > a ja popieram anastazje, bo ja tez tak robie:)

          no prosze, zjazd dziwek na forum.. wzruszajace.
    • xtrin Naprawdę. 13.02.07, 19:28
      Jeżeli nie byłoby żony i dzieci to byłoby to jak dla mnie neutralne. Nic, z
      czego możnaby być dumnym, ale i żadna krzywda się nikomu nie dzieje. Jest to
      prostytucja, ale w takiej wersji "soft", wyjątkowo wygodna i higieniczna :).

      Ale jeżeli facet ma żonę (jak rozumiem - nieświadomą sytuacji) i - co gorsza -
      dziecko, to nie sposób ocenić tego inaczej jak bardzo negatywnie. Głównym winnym
      oczywiście jest on, ale i Ty nie jesteś tutaj bez winy. To, że jeżeli nie weźmie
      Ciebie, to weźmie sobie inną nie jest żadnym wytłumaczeniem. Podobnie jak
      kradzieży nie usprawiedliwia to, że jak nie ukradniemy my to ukradnie ktoś inny.

      A co do tego czy to prostytucja czy nie - odpowiedz sobie na jedno proste
      pytanie: gdyby facet stracił wszystkie swoje pieniądze to czy dalej byś się z
      nim spotykała?
    • blue_fire a więc wszystko jest kwestią ceny ;( 13.02.07, 19:30
      Nie krytykuję Ciebie i Twojego postepowania, po prostu mi smutno. Miałem
      nadzieję, że...jednak ten świat nie obraca się tylko wokół pieniędzy...

      :-/
      • kadfael Re: a więc wszystko jest kwestią ceny ;( 13.02.07, 19:32
        nie cały...
    • lea_de_mae Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 19:38
      Ja nie widze w tym nic złego. Prostytutka to zawód jak każdy inny.
    • mortycjan Re: mam sponsora, czy to naprawde złe??!! 13.02.07, 20:26
      Złe nie jest, ale obrzydliwe i owszem. Coś jak tarzanie się w fekaliach za parę
      złotych.
      • maai to bardzo łatwe... 13.02.07, 20:55
        Znalezienie sponsora jest bardzo łatwe, sama sytuacja bardzo kusząca - wiem, bo
        miałam kiedys taką propozycję, zresztą jest to propozycja ciągle otwarta... Ja
        nie skorzystałam, chociaż wiedziałam, że facet ma mase pieniędzy, które by
        chętnie we mnie "wrzucił" w zamian za "towarzystwo". Może to i była trochę inna
        sytuacja, bo on miał nadzieję, że kiedyś go poślubię. Ale nie zmienia to faktu,
        że byłby to seks i bycie z facetem, którego nie kocham. I że za to dostawałabym
        kase, nie bezpośrednio, ale w postaci mieszkania, samochodu, biżuterii, ciuchów,
        wypadów do drogich restauracji, egzotycznych wakacji itd, już nie pamiętam, co
        proponował.

        Nie skorzystałam, bo nie chcę stracić szacunku do samej siebie. Nie jestem na
        sprzedaż.

        Anastazjo, każda kobieta ma swoj rozum, każda wybiera swój zawód. To, że on ma
        żonę i dziecko czyni to wszystko obrzydliwym. Inaczej bym powiedziała - po
        prostu wybrałaś swój zawód, twoje życie, twoja sprawa. Ale on ma żonę i dziecko,
        jak można???!!!
        • purecharm Re: to bardzo łatwe... 13.02.07, 22:16
          Ja nie potepiam sponsoringu. Ilu kobietom poprawila sie sytuacja materialna, kiedy wyszly za maz? Tez mozna to nazwac seksem za kase. Niech kazdy zajmie sie swoim zyciem i swoim lozkiem.
          • maai Re: to bardzo łatwe... 13.02.07, 23:46
            ok, każdy ma życie jakie chce. Jak chce sponsoringu to proszę bardzo, ale ten
            facet ma żonę i dziecko...

            A co do poprawy sytuacji materialnej po ślubie, to nie, tego nie można nazwać
            seksem za kasę. No, chyba że wyszły za mąż tylko i wyłącznie dla pieniędzy...
          • xtrin Re: to bardzo łatwe... 14.02.07, 00:58
            > Ilu kobietom poprawila sie sytuacja materialna, kiedy wyszly za maz?
            > Tez mozna to nazwac seksem za kase.

            Jeżeli ślub był wyłącznie dla kasy, a jeżeli tej kasy zabraknie to żonka się
            zwija - to tak, jest to forma prostytucji.
            Ale w zwykłym małżeństwie jest się z sobą "na dobre i na złe", w bogactwie i w
            biedzie. I taki związek z prostytucją nie ma nic wspólnego, nawet jeżeli ona nie
            ma grosza, a on jest milionerem.

            > Niech kazdy zajmie sie swoim zyciem i swoim lozkiem.

            Gdyby chodziło o sam sponsoring - racja. Ale w opisywanej sytuacji jest jawna
            krzywda żony i dziecka. A to już nie jest tylko "własne życie" samej dwójki
            zainteresowanych.
            • pornoholik Re: to bardzo łatwe... 14.02.07, 11:38
              xtrin napisała:

              > Gdyby chodziło o sam sponsoring - racja. Ale w opisywanej sytuacji jest jawna
              > krzywda żony i dziecka. A to już nie jest tylko "własne życie" samej dwójki
              > zainteresowanych.
              Jesteś zwykła hipokrytką. Jak możesz potępiać dziewczynę, która ma sponsora a
              jednoczesnie nie widziec nic złego w pracy prostytutki, która ma dziesięciu
              klientów dzienie. Czasami taka prostytutka jest tez matką a więc krzywdzi nie
              tylko żony i dzieci swoich klientów ale i własne dzieci i własna rodzinę. Skoro
              więc uważasz, że prostytutcja to nic złego to daj dziewczynie święty spokój bo
              ona uprawia tylko taka łagodna wersje prostytucji.
              • xtrin Re: to bardzo łatwe... 14.02.07, 19:43
                > Jesteś zwykła hipokrytką. Jak możesz potępiać dziewczynę, która ma sponsora
                > a jednoczesnie nie widziec nic złego w pracy prostytutki, która ma dziesięciu
                > klientów dzienie. Czasami taka prostytutka jest tez matką a więc krzywdzi
                > nie tylko żony i dzieci swoich klientów ale i własne dzieci i własna rodzinę.
                > Skoro więc uważasz, że prostytutcja to nic złego to daj dziewczynie święty
                > spokój bo ona uprawia tylko taka łagodna wersje prostytucji.

                Błędne porównanie. Byłaby symetria, gdyby matką była "sponsorowana" dziewczyna.
                I wtedy moja ocena byłaby taka sama jak "standardowej" prostytutki. Absolutnie
                nie uważam, by jedna czy druga była ideałem matki, ale sam w sobie sposób
                zarobkowania nie jest czynnikiem decydującym, by uznać ją za matkę złą.

                W tym przypadku chodzi jednak o żonę i dzieci zdradzającego męża. Analogią jest
                więc to, że klient prostytutki może być mężem i ojcem. I tak, tutaj moja ocena
                różni się, ale ma to swoje podstawy.
                1. Prostytutka zwykle zwyczajnie nie wie czy dany klient zdradza kogokolwiek czy
                nie. Nie należy to do sfery jej obowiązków zawodowych. Utrzymanka zwykle będzie
                tego świadoma.
                2. Zdrada w przypadku prostytutki jest czysto fizyczna. W przypadku utrzymanki -
                także emocjonalna. A to po stokroć gorsze.
                3. Nie będę potępiać taksówkarza, który wiezie cudzołożnika do kochanki lub
                burdelu. Ani hotelarza wynajmującego pokoje na godziny. To ich praca i nie do
                nich należy ocena klienta, związek jest czysto zawodowy. Podobnie z prostytutką.
                Ale negatywnie ocenię kumpla czy brata, który owego męża będzie podwoził czy
                wynajmie mu mieszkanie na schadzki. Bo tutaj związek jest delikatniejszej i
                bardziej prywatnej natury. Podobnie utrzymanka ma bliższy związek z klientem niż
                zwykła prostytutka.
                • pornoholik Re: to bardzo łatwe... 14.02.07, 21:01
                  Bez urazy ale to co piszesz to jest taka gadka-szmatka. O jakiej tu mozna mówic
                  zdradzie emocjonalnej. Zdrada emocjonalna może byc z kochanką ale nie z
                  utrzymanką. Utrzymanka jest po to żeby sponsor mógł ja regularnie posuwać nawet
                  jeżeli samej utrzymance wydaje sie czasami inaczej. Oczywiście zdarza się, że
                  pojawia sie uczucie ale bardzo rzadko prowadzi to do rozpadu związku. Zazwyczaj
                  żona wygrywa z utrzymanką. Tyle tylko, że w przypadku prostytutek jest
                  dokładnie tak samo to znaczy tez może sie pojawić zaangażowanie emocjonalne.
                  Błędne jest tez twoje myslenie, że prostytutka nie ma pojęcia, że jej klient
                  jest mężem czy ojcem. Myslisz, że wizyta w burdelu polega tylko na zwykłym
                  seksie? Bardzo się mylisz klienci sa w takich miejscach bardzo otwarci i często
                  przychodzą żeby się wygadac ze swoich problemów.
                  Jedno mnie tylko dziwi w tym co piszesz. Uważasz, że dzieci tego faceta sa
                  pokrzywdzone bo ich tatus ma utrzymankę a jednocześnie uważasz, że dzieci
                  prostytutki absolutnie nie sa pokrzywdzone. Troche to dziwne. Myslisz, że taki
                  dzieciak wiedząc, że jego matkę rucha dziennie 10 facetów jest z tego powodu
                  szczęsliwy. Chciałabyś miec matkę prostytutkę. Mogę się zgodzić, że
                  prostytutka, krtóra z nikim nie jest związana i nie ma dzieci nikogo nie
                  krzywdzi ale podobnie ma sie sprawa z utrzymanką, którą nie wiadomo czemu
                  atakujesz. Ona jest taką sama prostytutka a od standardowej prostytutki rózni
                  ją to, że ma tylko jednego kienta.
                  Zresztą wejdź sobie na forum płatnego seksu garsoniera.pl to sie przekonasz, że
                  mam rację. Są tam nawet wypowiedzi żonatych facetów, którzy zakochali się w
                  prostytutkach.
                  • xtrin Re: to bardzo łatwe... 14.02.07, 21:22
                    > Zdrada emocjonalna może byc z kochanką ale nie z utrzymanką.

                    Utrzymanka to jednocześnie prostytutka i kochanka.

                    > Utrzymanka jest po to żeby sponsor mógł ja regularnie posuwać nawet
                    > jeżeli samej utrzymance wydaje sie czasami inaczej.

                    Posuwać prostytutkę jest taniej i łatwiej.

                    Oczywiście, że granica między klasyczną prostytutką i utrzymanką jest płynna i
                    nie zawsze można jasno ocenić po której jesteśmy stronie. Ale tutaj oceniamy
                    określony przypadek, który jasno stoi po stronie "utrzymanki" (zgoda, to pewien
                    podzbiór "prostytutek", ale dość szczególny i różny od tych z burdelu). Jest - z
                    jego strony - pewna więź emocjonalna, są spotkania nie tylko od seksu.
                    Ewidentnie można mówić o zdradzie emocjonalnej.

                    > Oczywiście zdarza się, że pojawia sie uczucie ale bardzo rzadko prowadzi
                    > to do rozpadu związku. Zazwyczaj żona wygrywa z utrzymanką.

                    Z kochanką też. To, czy będzie rozpad czy nie jest bez znaczenia. Krzywda jest i
                    bez niego.

                    > Jedno mnie tylko dziwi w tym co piszesz. Uważasz, że dzieci tego faceta sa
                    > pokrzywdzone bo ich tatus ma utrzymankę a jednocześnie uważasz, że dzieci
                    > prostytutki absolutnie nie sa pokrzywdzone.

                    W którym miejscu tak napisałam?
                    Choć swoją drogą wolałabym mieć matkę-prostytutkę, niż ojca-cudzołożnika. To
                    pierwsze jest uczciwsze.

                    > Troche to dziwne. Myslisz, że taki dzieciak wiedząc, że jego matkę rucha
                    > dziennie 10 facetów jest z tego powodu szczęsliwy.

                    Pewnie nie jest też szczęśliwy wiedząc, że matka sprząta po kimś kible.
                    I co dalej?

                    > Chciałabyś miec matkę prostytutkę.

                    Matki-babci klozetowej też bym mieć nie chciała. Wnioski?

                    > Mogę się zgodzić, że prostytutka, krtóra z nikim nie jest związana
                    > i nie ma dzieci nikogo nie krzywdzi ale podobnie ma sie sprawa z utrzymanką,
                    > którą nie wiadomo czemu atakujesz.

                    Dokładnie wyjaśniłam dlaczego atakuję.
                    Gdyby facet nie był żonaty to nie byłoby sprawy. Ale jest.
                    Jeżeli - wedle jej słów własnych - jest w niej zakochany, to spora szansa, że
                    gdyby ona się nie zgodziła byłby żonie wierny. Jeżeli prostytutka go nie
                    przyjmie to pójdzie do innej.

                    > Ona jest taką sama prostytutka a od standardowej prostytutki
                    > rózni ją to, że ma tylko jednego kienta.

                    Nie do końca, jeżeli facet jest w niej zakochany.

                    > Są tam nawet wypowiedzi żonatych facetów, którzy zakochali się
                    > w prostytutkach.

                    W takich wypadkach wkraczamy na teren utrzymanki/kochanki i sprawa się zmienia.
                    • pornoholik Re: to bardzo łatwe... 14.02.07, 21:56
                      xtrin napisała:

                      > Utrzymanka to jednocześnie prostytutka i kochanka.
                      Skąd takie wnioski. W wiekszości przypadków chodzi tylko o seks. z drugiej
                      strony prostytutka tez może byc kochanką

                      > Posuwać prostytutkę jest taniej i łatwiej.
                      No i jaki z tego wniosek?
                      > Oczywiście, że granica między klasyczną prostytutką i utrzymanką jest płynna i
                      > nie zawsze można jasno ocenić po której jesteśmy stronie. Ale tutaj oceniamy
                      > określony przypadek, który jasno stoi po stronie "utrzymanki" (zgoda, to
                      pewien
                      > podzbiór "prostytutek", ale dość szczególny i różny od tych z burdelu). Jest -

                      > z
                      > jego strony - pewna więź emocjonalna, są spotkania nie tylko od seksu.
                      > Ewidentnie można mówić o zdradzie emocjonalnej.
                      Ale w wiekszości przypadków utrzymanek nie ma zdrady emocjonalnej a z drugiej
                      strony emocjonalnie może się tez związac klient z prostytutką.
                      > > Oczywiście zdarza się, że pojawia sie uczucie ale bardzo rzadko prowadzi
                      > > to do rozpadu związku. Zazwyczaj żona wygrywa z utrzymanką.
                      >
                      > Z kochanką też. To, czy będzie rozpad czy nie jest bez znaczenia. Krzywda
                      jest
                      > i
                      > bez niego.
                      Jeżeli zona sie nie dowie to jaka krzywda? a jesli zona dowie sie, że facet
                      chodzi na dziwki nawet tylko dla czystego seksu to nie będzie krzywdy?
                      > W którym miejscu tak napisałam?
                      > Choć swoją drogą wolałabym mieć matkę-prostytutkę, niż ojca-cudzołożnika. To
                      > pierwsze jest uczciwsze.
                      Nie napisałas tego wprost ale z innych twoich wypowiedzi wynika, że dzieciom
                      prostytutek nie dzieje się z tego powodu żadna krzywda a ja uważam, że dzieje
                      sie im ogromna krzywda emocjonalna.
                      > Pewnie nie jest też szczęśliwy wiedząc, że matka sprząta po kimś kible.
                      > I co dalej?
                      Nie porównuj pracy sprzątaczki do prostytutki. Dziecko ma swoją wrażliwośc i
                      fakt, że matka jest prostytutka i robi to co robi jest dla niego traumatycznym
                      przezyciem na całe życie. Poza tym idąc twoim tokiem myslenia co jjest złego w
                      tym, że tatus ma kochankę jeżeli kocha swoje dzieci i nic im nie brakuje. Chyba
                      zapominasz, że pieniądze to nie wszystko.
                      > Gdyby facet nie był żonaty to nie byłoby sprawy. Ale jest.
                      > Jeżeli - wedle jej słów własnych - jest w niej zakochany, to spora szansa, że
                      > gdyby ona się nie zgodziła byłby żonie wierny. Jeżeli prostytutka go nie
                      > przyjmie to pójdzie do innej.
                      Czyli rozumiem, że odróżniasz zdrade emocjonalna od fizycznej. Emocjonalna jest
                      zła, fizyczna neutralna. Rozumiem, że nie masz nic przeciwko wizytom twojego
                      męża czy chłopaka w burdelu ale na utrzymanke nigdy bys sie nie zgodziła. A co
                      powiesz jeśli facet mąż i ojciec zakocha sie w prostytutce czy wtedy ona będzie
                      be tak jak nasza bohaterka?
                      > > Ona jest taką sama prostytutka a od standardowej prostytutki
                      > > rózni ją to, że ma tylko jednego kienta.
                      >
                      > Nie do końca, jeżeli facet jest w niej zakochany.
                      Ale w prostytutkach faceci tez się zakochują i to często zonaci faceci
                      > > Są tam nawet wypowiedzi żonatych facetów, którzy zakochali się
                      > > w prostytutkach.
                      > W takich wypadkach wkraczamy na teren utrzymanki/kochanki i sprawa się
                      zmienia.
                      Ale nie zmienia się to, że ona nadal jest prostytutką mająca 10 kientów
                      dziennie a po pracy spotykająca się także ze swoim kochankiem.
                      • pornoholik Re: to bardzo łatwe... 14.02.07, 21:58
                        Jeszcze jedno skoro to, że mamusia się prostytuuje nie ma wpływu na to czy jej
                        dzieci sa szczęsliwe to jaki wpływ na szczęscie dzieci ma to, że tatuś ma
                        kochanke albo chodzi na dziwki.
                        • xtrin Re: to bardzo łatwe... 14.02.07, 22:59
                          > Jeszcze jedno skoro to, że mamusia się prostytuuje nie ma wpływu na to
                          > czy jej dzieci sa szczęsliwe to jaki wpływ na szczęscie dzieci ma to,
                          > że tatuś ma kochanke albo chodzi na dziwki.

                          Jesteś niesamowity :).
                      • xtrin Re: to bardzo łatwe... 14.02.07, 22:57
                        > > Utrzymanka to jednocześnie prostytutka i kochanka.
                        > Skąd takie wnioski. W wiekszości przypadków chodzi tylko o seks.
                        > z drugiej strony prostytutka tez może byc kochanką
                        >
                        > > Posuwać prostytutkę jest taniej i łatwiej.
                        > No i jaki z tego wniosek?

                        Drugie odpowiada na pierwsze.
                        Jeżeli prostytutka jest tańsza i wygodniejsza to jaki sens posiadać utrzymankę?
                        Ano właśnie emocjonalny.

                        > Ale w wiekszości przypadków utrzymanek nie ma zdrady emocjonalnej

                        To dlaczego utrzymanka, a nie burdel?

                        > z drugiej strony emocjonalnie może się tez związac klient z prostytutką.

                        Też z sekretarką, lekarką albo przypadkowo spotkaną na ulicy. Bez znaczenia.
                        Rozważamy przypadek "zwykła prostytutka" versus "utrzymanka-kochanka". Jeżeli w
                        prostytutce się zakocha to stanie się ona kochanką (jeżeli wciąż jej będzie
                        płacił - utrzymanką). Jeżeli byłaby wcześniej sekretarką sprawa sprowadza się do
                        tego samego.

                        > Jeżeli zona sie nie dowie to jaka krzywda?

                        Pewnie czuje, że coś jest nie tak. Mąż nie spędza z nią i dzieckiem czasu, jaki
                        mógłby im poświęcić. Pewnie kiedyś się dowie i boleć będzie nie tylko sama
                        zdrada, ale też fakt długiej jej nieświadomości.
                        Wymieniać dalej?

                        > a jesli zona dowie sie, że facet chodzi na dziwki nawet
                        > tylko dla czystego seksu to nie będzie krzywdy?

                        A pisałam, że nie będzie?
                        Ale - moim zdaniem - będzie mniejsza. Każda zdrada jest złem, ale ta czysto
                        fizyczna jest - moim zdaniem - mniejsza. Mnie w każdym razie byłoby prościej
                        wybaczyć dziwki niż kochankę. I o ile mi wiadomo nie jestem odosobniona w tym
                        podejściu.

                        > Nie napisałas tego wprost ale z innych twoich wypowiedzi wynika

                        Wolałabym, byś dyskutował z moimi wypowiedziami, a nie swoją - błędną - ich
                        interpretacją.

                        > Poza tym idąc twoim tokiem myslenia co jjest złego w tym,
                        > że tatus ma kochankę jeżeli kocha swoje dzieci i nic im nie brakuje.
                        > Chyba zapominasz, że pieniądze to nie wszystko.

                        J.w.
                        I tak na marginesie - jak wydaje majątek na kochankę to mają mniej niżby mieć mogły.

                        > Czyli rozumiem, że odróżniasz zdrade emocjonalna od fizycznej.

                        Jak większość kobiet.

                        > Emocjonalna jest zła, fizyczna neutralna.

                        Gdzieś tak napisałam? A może tak Twoim zdaniem "wynika" z moich postów?

                        > Rozumiem, że nie masz nic przeciwko wizytom twojego męża czy chłopaka
                        > w burdelu ale na utrzymanke nigdy bys sie nie zgodziła.

                        Jeżeli napiszę, że wolałabym być okradziona niż zamordowana, to uznasz, że
                        chciałabym być okradziona?

                        > A co powiesz jeśli facet mąż i ojciec zakocha sie w prostytutce
                        > czy wtedy ona będzie be tak jak nasza bohaterka?

                        Jeżeli jak ta "bohaterka" się zachowa - oczywiście.
                        Nie za bardzo rozumiem do czego zmierasz... gdzieś wyszło Ci "wynikanie", że
                        prostytutce wszystko wybaczę? :)

                        > Ale w prostytutkach faceci tez się zakochują i to często zonaci faceci

                        W sekretarkach, pielęgniarkach i cyklistkach też. Coś z tego wynika?

                        > Ale nie zmienia się to, że ona nadal jest prostytutką mająca 10 kientów
                        > dziennie a po pracy spotykająca się także ze swoim kochankiem.

                        Litości! Czytaj! Czytaj posty, z którymi starasz się dyskutować, bo ręce i insze
                        kończyny odpadają...
                        • pornoholik Re: to bardzo łatwe... 15.02.07, 14:18
                          xtrin napisała:

                          > Drugie odpowiada na pierwsze.
                          > Jeżeli prostytutka jest tańsza i wygodniejsza to jaki sens posiadać
                          utrzymankę?
                          > Ano właśnie emocjonalny.
                          Właśnie, że nie. Jestem w o tyle lepszej sytuacji od ciebie jeśli można tak
                          powiedzieć, że jestem facetem :)i znam kolesi, którzy są sponsorami. Zapewniam
                          cię, że chodzi tylko o seks. Dlaczego w takim razie nie z prostytutka a z
                          utrzymanką? Ano dlatego, że facet lubi mieć kobietę na własność. Prostytutka
                          robiła to z setkami albo i tysiącami przed nim i będzie to robić z setkami i
                          tysiącami po nim. Facet jest tylko jednym z tysięcy klientów. W przypadku
                          utrzymanki jest odwrotnie. Facet ma wrażenie, że jest on właścicielem takiej
                          dziewczyny. Często zresztą wrażenie błędne bo wiele utrzymanek ma kilku
                          sponsorów ale mniejsza o to. Poza tym z utrzymanka jest mniejsze ryzyko
                          złapania jakiegoś syfa. Wreszcie utrzymanką można niejednokrotnie zaszpanować
                          przed innymi, można z nią porozmawiać, wyjechać na weekend itd. Naprawdę nie
                          chodzi tu o żadne zaangażowanie emocjonalne choć te czasem się pojawia ale
                          raczej częściej u utrzymanek niż u sponsorów. To właśnie utrzymankom czasami
                          się wydaje, że sponsor je kocha gdy tymczasem sponsorowi zależy przede
                          wszystkim na dobrym bzykaniu fajnej dupeczki nawet jeżeli zapewnia taka
                          dziewczynę jak bardzo ją kocha :)

                          > To dlaczego utrzymanka, a nie burdel?
                          Patrz wyżej. Oj moja droga musisz jeszcze duzo sie dowiedziec o męskiej
                          psychice. W burdelu np. jest ta niedogodnośc, że często dziwki patrzą na
                          zegarek i nawet się zdarza, że przerywaja w trakcie bo godzinka sie skończyła.
                          Zaangażowanie prostytutek w prace tez jest rózne czemu zresztą nie ma się co
                          dziwić skoro na przykład przyjmuje ósmego klienta dziennie. Utrzymanka nie
                          patrzy na zegarek, jest miła, zadbana i więcej z siebie daje.

                          > > Jeżeli zona sie nie dowie to jaka krzywda?
                          >
                          > Pewnie czuje, że coś jest nie tak. Mąż nie spędza z nią i dzieckiem czasu,
                          jaki
                          > mógłby im poświęcić. Pewnie kiedyś się dowie i boleć będzie nie tylko sama
                          > zdrada, ale też fakt długiej jej nieświadomości.
                          > Wymieniać dalej?
                          Otóż to będzie ja to bolało jak sie dowie i moim zdaniem będzie bolała nie
                          tylko nieswiadomośc ale i sama zdrada

                          > A pisałam, że nie będzie?
                          > Ale - moim zdaniem - będzie mniejsza. Każda zdrada jest złem, ale ta czysto
                          > fizyczna jest - moim zdaniem - mniejsza. Mnie w każdym razie byłoby prościej
                          > wybaczyć dziwki niż kochankę. I o ile mi wiadomo nie jestem odosobniona w tym
                          > podejściu.
                          Skoro uznajesz, że prostytucja to normalny zawód taki jak każdy inny taki jak
                          kosmetyczka, fryzjerka, lekarka, nauczycielka to co złego jest w wizycie u
                          prostytutki? Czy miałabys za złe twojemu męzowi gdyby chodzil do fryzjerki czy
                          kosmetyczki? Przeciez on korzysta tylko z usługi, zero zaangażowania, zero
                          emocji tylko czysty seks. Rozumiem, że mogłabys miec pretensje gdyby twój mąz
                          zakochal się w prostytutce, mogłabys tez miec pretensje gdyby się nie
                          zabezpieczał i zaraził cię jakąs choroba wreszcie mogłabys mieć pretensje gdyby
                          z powodu wizyt w burdelach poświęcal ci za mało czasu i wydawał na to za duże
                          pretensje. Jeżeli jednak będzie się zabezpieczał, nie zakocha się i nie będzie
                          na to tracił za duzo kasy to idąc twoim tokiem rozumowania w czym problem skoro
                          to zwykły normalny zawód. Przeciez nie rzucisz męża tylko dlatego, że poszedł
                          do kosmetyczki dlaczego więc nie miałby iśc do prostytutki.
                          Oczywiście jest to ironia z mojej strony bo nie podejrzewam abyś na cos
                          rtakiego poszła. Róznica między nami polega na tym, że ja toleruje prostytucje
                          jako mniejsze zło a ty ja akceptujesz jako cos zwykłego i normalnego. Tyle
                          tylko, że jeżeli ja akceptujesz to powinienas ja akceptowac ze wszystkim
                          konsekwencjami. No chyba, że źle cie zrozumiałem i tu równiez tylko tolerujesz
                          prostytucje ale jej nie akceptujesz.

                          > > Poza tym idąc twoim tokiem myslenia co jjest złego w tym,
                          > > że tatus ma kochankę jeżeli kocha swoje dzieci i nic im nie brakuje.
                          > > Chyba zapominasz, że pieniądze to nie wszystko.
                          >
                          > J.w.
                          Rozumiem więc, że jeżeli tatuś ma kochanke to jest to złe ale jeśli chodzi na
                          dziwki to wszystko jest w porządku bo nie zdradza emocjonalnie tylko fizycznie.
                          Dobrze zrozumiałem?

                          > > Czyli rozumiem, że odróżniasz zdrade emocjonalna od fizycznej.
                          >
                          > Jak większość kobiet.
                          >
                          > > Emocjonalna jest zła, fizyczna neutralna.
                          >
                          > Gdzieś tak napisałam? A może tak Twoim zdaniem "wynika" z moich postów?
                          Oczywiście, że wynika. Jeżeli prostytucja jest normalnym zawodem takim jak
                          każdy inny to co złego jest w korzystaniu z usług prostytutek? To tak jakbys
                          napisała, że zawód fryzjerki to normalny zawód ale twój mąż może się strzyc
                          tylko w domu.

                          > Jeżeli napiszę, że wolałabym być okradziona niż zamordowana, to uznasz, że
                          > chciałabym być okradziona?
                          Napiszę jeszcze raz z uporem maniaka. Skoro prostytucja to normalny zawód to co
                          jest złego w korzystaniu z tej usługi?

                          > Nie za bardzo rozumiem do czego zmierasz... gdzieś wyszło Ci "wynikanie", że
                          > prostytutce wszystko wybaczę? :)
                          Ty nie jesteś od wybaczania prostytutce. Ona tylko wykonuje swój zawód. Jeżeli
                          odbije ci faceta to możesz mieć do niej pretensje ale jeżeli tylko się bzyka z
                          twoim facetem czyli sprzedaje mu normalna usługe a on korzysta z tej usługi nie
                          powinnas miec pretensji.






























                          • anastazjia26 Re: to bardzo łatwe... 15.02.07, 14:22
                            ja go nie kocham i nie pokocham, jest mi z nim dobrze, włozku tez mi jest z nim
                            super, a prostytutka robi to bez emocji w łozku. ja przezywam orgazm i jest mki
                            super!!!
                            • jack79 Re: to bardzo łatwe... 15.02.07, 15:19
                              ale podpucha :)
                              a kobitki łykneły
                              mieszkanie, samochód, 5 patyków, wszystko na nia :)
                              i jeszczce przystojny
                              takich rzeczy nie ma
                              nawet takich bajek nikt nie pisze hehe
                          • xtrin Re: to bardzo łatwe... 15.02.07, 19:13
                            > Właśnie, że nie. Jestem w o tyle lepszej sytuacji od ciebie jeśli można tak
                            > powiedzieć, że jestem facetem :)

                            To ja jestem w lepszej sytuacji, bo jestem kobietą. :)

                            > Ano dlatego, że facet lubi mieć kobietę na własność. Prostytutka robiła
                            > to z setkami albo i tysiącami przed nim i będzie to robić z setkami i
                            > tysiącami po nim. Facet jest tylko jednym z tysięcy klientów. W przypadku
                            > utrzymanki jest odwrotnie. Facet ma wrażenie, że jest on właścicielem takiej
                            > dziewczyny.

                            I to już jest pewien rodzaj zdrady emocjonalnej :).
                            Dużo musisz się jeszcze dowiedzieć o kobiecej psychice :).

                            > Rozumiem więc, że jeżeli tatuś ma kochanke to jest to złe ale jeśli
                            > chodzi na dziwki to wszystko jest w porządku bo nie zdradza emocjonalnie
                            > tylko fizycznie.

                            Wybacz, ale nie mam zamiaru bronić Twoich wizji moich poglądów.

                            > Napiszę jeszcze raz z uporem maniaka. Skoro prostytucja to normalny zawód
                            > to co jest złego w korzystaniu z tej usługi?

                            Z tym uporem maniaka trafiłeś w samo sedno :).
                            Aktor komedii dla amerykańskich nastolatków to moim zdaniem zawód jak każdy
                            inny. Czy to oznacza, że powinnam te filmy oglądać?
                            Różowe kozaki wywołują we mnie mdłości. Czy z tego powodu powinnam pogardzać
                            osobami takie produkującymi? Przecież z ich usług nigdy nie skorzystam!
                            Fryzjer strzyżący metroseksualnie to też zawód jak każdy inny. A zdecydowanie
                            bym nie chciała, by mój facet do takiego się wybrał.
                            Itd itp. To, że coś akceptujemy jako zjawisko w żaden sposób nie oznacza, że
                            chcemy w tym uczestniczyć sami, bądź chcielibyśmy, by w tym uczestniczyli nasi
                            najbliźsi.

                            > Jeżeli odbije ci faceta to możesz mieć do niej pretensje ale jeżeli
                            > tylko się bzyka z twoim facetem czyli sprzedaje mu normalna usługe
                            > a on korzysta z tej usługi nie powinnas miec pretensji.

                            Do niej mieć nie będę. Do niego - oczywiście. Podobnie jak się wścieknę, jak
                            przyjdzie ostrzyżony na metro, ale fryzjera opieprzać nie polecę.
                            • pornoholik Re: to bardzo łatwe... 15.02.07, 19:47
                              Pokrętna ta twoja logika nie ma co :)
                              Przeciez prostytutka to normalny zawód, kobieta świadcząca usługi seksualne. Co
                              w tym złego, że twój mąz chciałby się z nia rozerwać. Wydaje mi się, że jestes
                              troche naiwna i nie zdajesz sobie sprawy z wszystkich konsekwencji uznania
                              prostytucji za normalny zawód taki jak każdy inny. Jedną z tych konsekwencji
                              byłoby własnie to, że faceci nie mieliby absolutnie żadnych oporów żeby chodzic
                              na dziwki. No bo co w tym złego skoro ich ukochane nie widza w tym nic złego.
                              Jeżeli nawet stosowac analogię do metroseksualnego fryzjera to gdyby twój mąz
                              poszedł do takiego fryzjera to raczej nie rzuciłabys go z tego powodu co
                              najwyżej delikatnie opieprzyła tak jak mnie opieprza moja kobieta kiedy za
                              późno wróce z knajpy :) Faceci powszechnie zaczęli by uważać wizyty w burdelu
                              za coś normalnego takiego jak wypad na piwo i twoja reakcja musiałaby także byc
                              dostosowana do przewiny a więc co najwyżej lekki opieprz w stylu "Ja tu z
                              obiadem czekasz a ty znowu na dziewczynkach byłeś" po czym następuję buziak
                              twojego ukochanego i gorące obietnice, że nastepnym razem jak pójdzie do
                              burdelu to na pewno zadzwoni :)
                              No nie wiem dziewczyno czy taka wizja ci sie podoba a wierz mi tak by było z
                              tym, że to tylko moja fantazja gdyż nawet najbardziej otwarte i tolerancyjne
                              społeczeństwo nie uznają prostytucji za zwykły zawód. Zreszta ja mam podobny
                              pogląd jak Holendrzy, którzy uważaja, że każdy ma prawo robić co chce byle nie
                              naruszal jego prywatności. Dlatego między innymi w Holandii zalegalizowano
                              prostytucje czy miękkie narkotyki co wcale nie znaczy, że przeciętny Holender
                              szanuje prostytutki czy narkomanów.
                              • pornoholik Re: to bardzo łatwe... 15.02.07, 19:52
                                Własnie dobre jest porównanie prostytutki do narkomana czy alkoholika.
                                Teoretycznie nikogo nie krzywdzi ale robi z siebie szmatę, degraduje własną
                                osobę a prostytutka sama siebie traktuje jak towar. Prosze bardzo jeśli to lubi
                                czemu nie ale trudno żebym to uważał za coś pozytywnego i normalnego.
                                Co ciekawe na tym forum , które ci podałem prostytutki wypowiadały się w
                                podobnym tonie tzn. wiedzą, że sie szmacą ale niestety kasa uzależnia.
                                Jak nie wierzysz wejdź na to forum i sprawdź.
                                • xtrin Re: to bardzo łatwe... 15.02.07, 20:17
                                  > Własnie dobre jest porównanie prostytutki do narkomana czy alkoholika.

                                  Mylisz strony. W rozważanym temacie do narkomana czy alkoholika można porównać
                                  łażącego na dziwki faceta. Prostytutka w tym przypadku to sprzedawca narkotyku
                                  (tam, gdzie to prawnie dozwolone) bądź sprzedawca alkoholu. Nie jest
                                  odpowiedzialna za zachowanie klienta.
                                  Natomiast utrzymanka czy kochanka bardziej przypomina kumpla, który widząc
                                  problem mimo to częstuje delikwenta narkotykiem czy drinkiem. To już podpada pod
                                  pewną ocenę moralną.

                                  > Co ciekawe na tym forum , które ci podałem prostytutki wypowiadały się w
                                  > podobnym tonie tzn. wiedzą, że sie szmacą ale niestety kasa uzależnia.
                                  > Jak nie wierzysz wejdź na to forum i sprawdź.

                                  A co to ma do rzeczy?
                                  • pornoholik Re: to bardzo łatwe... 15.02.07, 21:20
                                    xtrin napisała:

                                    > Mylisz strony. W rozważanym temacie do narkomana czy alkoholika można porównać
                                    > łażącego na dziwki faceta. Prostytutka w tym przypadku to sprzedawca narkotyku
                                    > (tam, gdzie to prawnie dozwolone) bądź sprzedawca alkoholu. Nie jest
                                    > odpowiedzialna za zachowanie klienta.
                                    > Natomiast utrzymanka czy kochanka bardziej przypomina kumpla, który widząc
                                    > problem mimo to częstuje delikwenta narkotykiem czy drinkiem. To już podpada
                                    po
                                    > d
                                    > pewną ocenę moralną.
                                    Absolutnie nie mylę stron. Prostytutki degraduja same śiebie, swoja osobę,
                                    psychikę, jak to one same mówią większośc z nich ma przez tą pracę "zryte
                                    berety". Robia to jednak dalej bo nie moga przestać, sa uzaleznione czy to od
                                    pieniędzy czy to od seksu albo po prostu traktuja same siebie jak przedmiot.
                                    Dokładnie tak samo jest z narkomanami i alkoholkami. Zgadzam się, że nałogowego
                                    burdeloholika mozna podciągnąc pod tą sama kategorię ale na pewno nie faceta,
                                    który pare razy w roku idzie do na dziwki. dla takiego faceta to nic nie
                                    znaczący epizod.
                                    > > Co ciekawe na tym forum , które ci podałem prostytutki wypowiadały się w
                                    > > podobnym tonie tzn. wiedzą, że sie szmacą ale niestety kasa uzależnia.
                                    > > Jak nie wierzysz wejdź na to forum i sprawdź.
                                    >
                                    > A co to ma do rzeczy?
                                    Ano to ma do rzeczy, że same zainteresowane przynajmniej te, które się tam
                                    wypowiadaja zdaja sobie sprawę z konsekwencji przede wszystkim psychicznych
                                    uprawiania tego zawodu a ty zdajesz się ich nie dostrzegać. Tak jak juz kiedyś
                                    pisałem dla mnie prostytutki to sa przede wszystkim ofiary, które zabrnęły w to
                                    bagno i teraz nie potrafia a niekiedy juz nawet nie chca z tego wyjść.
                                    • xtrin Re: to bardzo łatwe... 15.02.07, 22:16
                                      > Absolutnie nie mylę stron. Prostytutki degraduja same śiebie, swoja osobę,
                                      > psychikę, jak to one same mówią większośc z nich ma przez tą pracę "zryte
                                      > berety". Robia to jednak dalej bo nie moga przestać, sa uzaleznione czy to od
                                      > pieniędzy czy to od seksu albo po prostu traktuja same siebie jak przedmiot.

                                      Nie o tym była dyskusja. Rozpoczęła się od czegoś zupełnie innego - od różnicy
                                      między kochanką, utrzymanką a prostytutką.
                                      Temat tego dlaczego ta ostatnia na taką karierę się zdecydowała i jak się z tym
                                      czuje to zupełnie inna kwestia. Nie jesteś w stanie wykluczyć, że są takie,
                                      które nie mają "zrytych beretów". Choćby bohaterka wątku jest całkiem zadowolona
                                      ze swojej pozycji (choć za prostytutkę się też i nie uważa).

                                      > Ano to ma do rzeczy, że same zainteresowane przynajmniej te, które się
                                      > tam wypowiadaja zdaja sobie sprawę z konsekwencji przede wszystkim
                                      > psychicznych uprawiania tego zawodu a ty zdajesz się ich nie dostrzegać.

                                      Nie nie dostrzegać, tylko - w przeciwieństwie do Ciebie - jestem w stanie
                                      ograniczyć się do kwestii związanych z tematem. A ten brzmiał "dlaczego
                                      utrzymanka współżyjąc z żonatym jest be, a prostytutka nie jest z tego powodu be".
                              • xtrin Re: to bardzo łatwe... 15.02.07, 20:13
                                > Przeciez prostytutka to normalny zawód, kobieta świadcząca usługi seksualne.
                                > Co w tym złego, że twój mąz chciałby się z nia rozerwać. Wydaje mi się,
                                > że jestes troche naiwna i nie zdajesz sobie sprawy z wszystkich
                                > konsekwencji uznania prostytucji za normalny zawód taki jak każdy inny.
                                > Jedną z tych konsekwencji byłoby własnie to, że faceci nie mieliby
                                > absolutnie żadnych oporów żeby chodzic na dziwki.
                                > No bo co w tym złego skoro ich ukochane nie widza w tym nic złego.

                                I Ty moją logikę nazywasz "pokrętną" :))).
                                Idąc Twoim tokiem rozumowania uznanie homoseksualizmu za normalną orientację
                                jest równoznaczne z pogodzeniem się z tym, że mój facet sypia z innymi facetami?

                                > Jeżeli nawet stosowac analogię do metroseksualnego fryzjera to gdyby twój
                                > mąz poszedł do takiego fryzjera to raczej nie rzuciłabys go z tego powodu
                                > co najwyżej delikatnie opieprzyła tak jak mnie opieprza moja kobieta kiedy
                                > za późno wróce z knajpy :)

                                Przykład z fryzjerem specjalnie był błahy i lekko absurdalny, by wskazać, że
                                podobne mechanizmy działają w każdej dziedzinie. Ale jako, że nie chcesz
                                współpracować masz przykład większego kalibru: sprzedawca alkoholu to zwykły
                                zawód. Czy z tego powodu mam akceptować alkoholizm mojego mężczyzny? A
                                alkoholizm to jak najbardziej powód do zerwania.
                                Krupier to zwykły zawód. Nie oznacza to jednak przyzwolenia na to, by mój
                                mężczyzna przegrał nasz dom w kasynie.
                                Etc etc.

                                > No nie wiem dziewczyno czy taka wizja ci sie podoba a wierz mi tak by było
                                > z tym, że to tylko moja fantazja gdyż nawet najbardziej otwarte
                                > i tolerancyjne społeczeństwo nie uznają prostytucji za zwykły zawód.

                                "Zwykły" to oczywiście pewne uproszczenie, jest to niewątpliwie zawód bardzo
                                specyficzny. Ale uprawianie go nie może być moim zdaniem podstawą to
                                jednoznacznego i nieodwołalnego negatywnego osądu danej osoby.
                                • pornoholik Re: to bardzo łatwe... 15.02.07, 21:11
                                  xtrin napisała:

                                  > I Ty moją logikę nazywasz "pokrętną" :))).
                                  > Idąc Twoim tokiem rozumowania uznanie homoseksualizmu za normalną orientację
                                  > jest równoznaczne z pogodzeniem się z tym, że mój facet sypia z innymi
                                  facetami
                                  Chyba niedokładnie przeczytałaś. Przeciez gdyby był homoseksualista po co
                                  miałby sie wiązac z kobieta. Bez sensu.

                                  > Przykład z fryzjerem specjalnie był błahy i lekko absurdalny, by wskazać, że
                                  > podobne mechanizmy działają w każdej dziedzinie. Ale jako, że nie chcesz
                                  > współpracować masz przykład większego kalibru: sprzedawca alkoholu to zwykły
                                  > zawód. Czy z tego powodu mam akceptować alkoholizm mojego mężczyzny? A
                                  > alkoholizm to jak najbardziej powód do zerwania.
                                  > Krupier to zwykły zawód. Nie oznacza to jednak przyzwolenia na to, by mój
                                  > mężczyzna przegrał nasz dom w kasynie.
                                  > Etc etc.
                                  I tu cię mam. Przykłady nawet dobre ale źle je zinterpretowałaś. Przegranie
                                  domu mozna czy alkoholizm mozna porównać do codziennych wizyt w agencji i
                                  tracenia tam masy pieniędzy a ja mówię o sytuacji, że twój mąż raz czy dwa razy
                                  na tydzien idzie sobie posuwac dziwkę. To tak jakby stosując analogie wypil
                                  trzy piwa albo przegral w kasynie 200 zł. Dobrym porównaniem jest to co pisałem
                                  czyli wizyta w knajpie. wiekszośc kobiet tego nie akceptuje i nie lubi kiedy
                                  facet wraca o 2 w nocy pijany ale jesli nie robi tego codziennie to nie ma
                                  problemu. Podobnie z wizyta w burdelu. Gdyby twój facet chodzil tam codziennie,
                                  tracil mase kasy, nie zakładal gumki mogłabyś go skreslić ale jeżeli raz czy
                                  dwa razy na tydzien pójdzie sobie pouzywac to w czym problem? Nie bądź
                                  hipokrytką.

                                  > "Zwykły" to oczywiście pewne uproszczenie, jest to niewątpliwie zawód bardzo
                                  > specyficzny. Ale uprawianie go nie może być moim zdaniem podstawą to
                                  > jednoznacznego i nieodwołalnego negatywnego osądu danej osoby.
                                  Osoby nie ale "zawodu" tak. Narkomana czy alkoholika tez nie potępie tylko
                                  ewentualnie postaram się mu pomóc jeżeli będzie tego chciał. Podobnie dziwka
                                  jak będzie chcial podam jej pomocną dłoń :)

                                  Swoją drogą skoro uważasz, że prostytucja to taka zwyczajna, fajna rzecz to
                                  może mi powiesz jakie sa powody, że dziewczyny zostaja prostytutkami?
                                  Jesli znałabys powody a podejrzewam, że ich nie znasz pewnie zmieniłabys
                                  przynajmniej trochę zdanie
                                  • xtrin Re: to bardzo łatwe... 15.02.07, 21:20
                                    > Chyba niedokładnie przeczytałaś. Przeciez gdyby był homoseksualista
                                    > po co miałby sie wiązac z kobieta. Bez sensu.

                                    Jeżeli jest dziwkarzem to po co się wiąże. Bez sensu.

                                    > I tu cię mam. Przykłady nawet dobre ale źle je zinterpretowałaś.
                                    > Przegranie domu mozna czy alkoholizm mozna porównać do codziennych wizyt
                                    > w agencji i tracenia tam masy pieniędzy a ja mówię o sytuacji, że twój
                                    > mąż raz czy dwa razy na tydzien idzie sobie posuwac dziwkę.

                                    I tu Cię mam :).
                                    Do okazyjnego wyskoczenia do knajpy na kilka głębszych czy grę z kumplami w
                                    pokera na zapałki :) można porównać z obejrzeniem się na ulicy za niezlą dupą.
                                    Żadna kobieta za tym nie przepada, ale niewiele będzie z tego robić większy problem.
                                    Chodzenie do burdelu - nawet raz na miesiąc - to już popadanie w alkoholizm czy
                                    hazard. Czy już przegranie domu to kłócić się nie będę, ale niewątpliwie
                                    przynajmniej przegranie pralki :).

                                    > Nie bądź hipokrytką.

                                    Jestem hipokrytką, bo nie zgadzam się z Twoją interpretacją?
                                    Nie zgrywaj idioty.

                                    Pozatem straszliwie odbiegasz od tematu. Tematem nie było to na co mojemu
                                    mężczyźnie pozwolę, ale to kogo za co można oskarżać. Nie ma więc znaczenia czy
                                    burdel jest wieczorkiem w knajpie czy bankructwem w Vegas, znaczenie ma to, że
                                    ani za jedno ani za drugie nie będę winić barmana czy krupiera.

                                    > Jesli znałabys powody a podejrzewam, że ich nie znasz pewnie
                                    > zmieniłabys przynajmniej trochę zdanie

                                    Zakładanie niewiedzy rozmówcy to najabsurdalniejszy ze sposobów na prowadzenie
                                    dyskusji.
                                    • pornoholik Re: to bardzo łatwe... 15.02.07, 21:34
                                      xtrin napisała:

                                      > Jeżeli jest dziwkarzem to po co się wiąże. Bez sensu.
                                      A dlaczego miałby się nie wiązać? Przeciez prostytucja to nic złego zwykła
                                      usługa. Rozumiem, że cie to może troszke denerwować, że twój facet traci forsę
                                      na dziwki tak samo jak to, że traci forse na piwo ale czy to jest powód, że
                                      taki facet nie może się wiązać.
                                      > I tu Cię mam :).
                                      > Do okazyjnego wyskoczenia do knajpy na kilka głębszych czy grę z kumplami w
                                      > pokera na zapałki :) można porównać z obejrzeniem się na ulicy za niezlą dupą.
                                      > Żadna kobieta za tym nie przepada, ale niewiele będzie z tego robić większy
                                      pro
                                      > blem.
                                      > Chodzenie do burdelu - nawet raz na miesiąc - to już popadanie w alkoholizm
                                      czy
                                      > hazard. Czy już przegranie domu to kłócić się nie będę, ale niewątpliwie
                                      > przynajmniej przegranie pralki :).
                                      Jaki alkoholizm czy hazard? Gdyby chodzil codziennie to mógłby byc alkoholizm
                                      albo hazard a ja zakładam, że chodzi raz czy dwa razy na tydzień. Najpierw
                                      idzie na piwo a potem na dziwki. Ty sie troche denerwujesz, że nie ma go w
                                      domu, że traci pieniądze na głupoty ale przeciez to nic wielkiego. Przeciez
                                      wiesz, że on kocha tylko ciebie a posuwanie jakiejs dupy to tylko zwykły seks,
                                      zwykła czynnośc fizjologiczna. Co w tym złego?

                                      > Jestem hipokrytką, bo nie zgadzam się z Twoją interpretacją?
                                      > Nie zgrywaj idioty.
                                      Jesteś hipokrytka dlatego, że uważasz, że prostytucja to normalna, zwykła rzecz
                                      ale kategorycznie zabraniasz sowjemu facetowi chodzenia na dziwki. Nie wymagam
                                      od ciebie żebys podchodziła do tego z entuzjazmem :) ale wykaz troche
                                      tolerancji przeciez to tylko seks tak jak wyjście to knajpy to tylko kilka
                                      głebszych.

                                      > Pozatem straszliwie odbiegasz od tematu. Tematem nie było to na co mojemu
                                      > mężczyźnie pozwolę, ale to kogo za co można oskarżać. Nie ma więc znaczenia
                                      czy
                                      > burdel jest wieczorkiem w knajpie czy bankructwem w Vegas, znaczenie ma to, że
                                      > ani za jedno ani za drugie nie będę winić barmana czy krupiera.
                                      Ale dlaczego masz kogos winić? skoro prostytucja jest czyms normalnym to wizyta
                                      twojego faceta w burdelu tez jest czyms normalnym.

                                      > Zakładanie niewiedzy rozmówcy to najabsurdalniejszy ze sposobów na prowadzenie
                                      > dyskusji.
                                      Przepraszam więc jeśli uraziłem. Rozumiem więc, że wiesz, że głowne powody
                                      prostytucji to molestowanie seksualne w dzieciństwie, dysfunkcyjna rodzina,
                                      chłód emocjonalny ze strony rodziców itp.
                                      • xtrin Re: to bardzo łatwe... 15.02.07, 22:13
                                        > Jesteś hipokrytka dlatego, że uważasz, że prostytucja to normalna,
                                        > zwykła rzecz ale kategorycznie zabraniasz sowjemu facetowi chodzenia
                                        > na dziwki. Nie wymagam od ciebie żebys podchodziła do tego z entuzjazmem :)
                                        > ale wykaz troche tolerancji przeciez to tylko seks tak jak wyjście to
                                        > knajpy to tylko kilka głebszych.

                                        Wyjaśniałam wielokrotnie i dokładnie moje podejście do sprawy. Nie musisz go
                                        podzielać, ale nie upieraj się przy własnej interpretacji MOJEGO podejścia, bo
                                        to się zaczyna robić śmieszne. To, że moje podejście nie zgadza się z Twoją jego
                                        interpretacją nijak nie świadczy o mojej hipokryzji. Co najwyżej o Twojej... sam
                                        wiesz czym :).

                                        > Przepraszam więc jeśli uraziłem.

                                        Bynajmniej nie uraziłeś, jedynie co nieco rozśmieszyłeś.
                                        Zgubiłeś się zupełnie w tej dyskusji, wpadłeś w dygresje tracą z oczu to, co
                                        było jej tematem.

                                        > Rozumiem więc, że wiesz, że głowne powody prostytucji to molestowanie
                                        > seksualne w dzieciństwie, dysfunkcyjna rodzina, chłód emocjonalny
                                        > ze strony rodziców itp.

                                        To nie jest tematem tej dyskusji.
                                        Mamy utrzymankę, która jest zadowolona ze swojej pozycji. Oceniam ją tak a nie
                                        inaczej. Prostytutkę ocenię nieco inaczej ze względu na wspomniane wyżej
                                        kwestie. Bez względu na powody dla których zajęła się tym a nie innym fachem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka