Dodaj do ulubionych

Fakty - skok w bok

IP: *.hydro.pg.gda.pl 24.04.03, 21:07
Fakt nr 1: Sytuacja powtórzyła się kilkakrotnie w ciagu 3 miesięcy: Pan MĄŻ
wychodzi wieczorem do pracy (nadrobić zaległóści w projektach, z ktrymi się w
ciagu dnia "nie wyrabia") - w pracy go nie ma od ok. 22, komórka wyłączona,
do domu wraca ok. 3 nad ranem.
Tłumaczenie nr 1: Byłem w kinie .... a potem wracałem .... komórka się
rozładowała

Fakt nr 2: zawsze gdy wsiadałam rano do samochodu, po jego "wieczornej pracy"
fotel pasażera był ustawiony inaczej niż dnia porzedniego (wielokrotnie
sprawdzone!!!).
Tłumaczenie nr 2:Pewnie coś się rozregulowało..

Fakt nr 3: Ukrywanie bilingów za telefon komórkowy, na których wyjątkowo
często powtarzał się jeden numer (numer należy do "cycatej"kleżanki ze
studiów) - telefony i SMS w godzinach pózno nocnych.
Tłumaczenie nr 2: Kontaktowałem się w sprawie dokumentów, o wydruk któych
mnie prosiła

CZY JA SZUKAM DZIURY W CAŁYM CZY ON MOZE MAM MAŁY (LUB NIE MAŁY) SKOK W BOK???
Obserwuj wątek
    • Gość: facet Re: Fakty - skok w bok IP: *.ols.vectranet.pl 24.04.03, 21:30
      Daj se spokuj z tymi podejrzeniami,bo doprowadzisz do rozpadu zwiazku.
    • lyche1 Re: Zaordynuj mu lekturę obowiazkową 24.04.03, 21:32
      "Świat według Garpa" Tam taki romans kończy się bardzo tragikomicznie.
    • Gość: gosia_rrr Re: Fakty - skok w bok IP: *.ostroleka.sdi.tpnet.pl 24.04.03, 21:34
      Tak, ten wątek był kilka miesięcy temu poruszany na eDziecku, a Ty dalej
      swoje...
    • Gość: kimi Re: Fakty - skok w bok IP: *.BMJ.net.pl 24.04.03, 21:35
      no niestety ale mi to też wygląda na ewidentny skok w bok :((

      no chyba, że chodzi gdzieś indziej (moze jakieś lewe interesy albo nie wiadomo
      co jeszcze)
    • Gość: bachuu Re: Fakty - skok w bok IP: *.lunar.com.pl 24.04.03, 21:47
      bez urazy tytułowy post przypomina mi histeryczną wręcz reakcję mojej koleżanki
      której mąż wyjechał - za chlebem i masłem do chleba za Wielka Kałużę.
      po pewnym czasie, jak sie zainstalował, przesłał zdjęcia, i ona twierdziła że
      on tam kogoś ma bo cytuję : obrusy były wyprasowane a on nigdy nie prasował.
      może porozmawiać trzeba by było?
      może się mylę ale do tej pory wychodziłem z założenia, że dorośli ludzie
      rozmawiają i w ten sposób rozwiązuje sie problemy
      tak czy inaczej
      pozdrawiam
    • smooczyca Re: Fakty - skok w bok 24.04.03, 22:29
      oj tak, watek rzeczywiscie odgrzany z edziecka :)))

      wiec i tym razem sie zapytam uprzejmie:
      a jakiej odpowiedzi szukasz ? co chcesz uslyszec ?
      prawde ? chyba nie skoro zadajesz ciagle te same pytania, skoro szukasz
      odpowiedzi przeczacej ....

      niestety moja droga ....odpowiedz jest jedny i ty juz ja znasz ..... :( przykro
      mi ....
    • greta74 Re: Fakty - skok w bok 25.04.03, 09:05
      Nie, nie szukasz dziury w całym. Twoje podejrzenia są zupełnie naturalne.
      Jeśli ci na nim zależy, to uzbrój sie w cierpliwość, poczekaj, poobserwuj, moze
      sprawa się wyjaśni. Jednak nie oczekuj, ze on sam wyzna Ci prawdę, jeśli
      faktycznie ma romans. Musisz sie zdecydować, czy zaufasz jego słowom, czy
      własnej intuicji.
      Kłamstwa, brak zaufania i podejrzenia to coś, co skutecznie rozwali każdy
      związek.
    • losiu4 Re: Fakty - skok w bok 25.04.03, 09:56
      Gość portalu: AplebaD napisał(a):


      > CZY JA SZUKAM DZIURY W CAŁYM CZY ON MOZE MAM MAŁY (LUB NIE MAŁY) SKOK W BOK???

      Jak na razie masz jedynie podejrzenia i kilka - niepokojacyh przyznaje - faktow. Ale to zaden dowod na niewiernosc. I
      musze Cie zmartwic: jesli Twoje podejrzenia sa sluszne, dowiesz sie o tym ostatnia

      Pozdrawiam, zyczac braku potwierdzenia podejrzen

      Losiu
    • oberver Radze na nic nie czekać 25.04.03, 10:25
      tylko napisać nawet odręcznie pozew rozwodowy, z podkreślenie, że z jego winy,
      i że żądasz wysokich alimentów na siebie i dzieci. Powiedz, że już złozyłaś,
      natychmistowy skutek gwarantowany. Oczywiście on może się zgodzić na ten
      rozwód, to już ryzyko, jeżeli tak naprawdę nie chcesz go zostawiać. Ale po co
      Ci taki facet, co upokarza Cię kłamstwami i oszustwami na miarę cwaniaka z baru
      mlecznego ?
      • mike_mike Re: Radze na nic nie czekać 25.04.03, 10:30
        oberver napisała:


        > Ci taki facet, co upokarza Cię kłamstwami i oszustwami na miarę cwaniaka z
        baru
        >
        > mlecznego ?

        Co prawda to prawda, jest trochę mało pomysłowy... Kłamać to on nie potrafi.
    • apled Re: Fakty - skok w bok 25.04.03, 11:17
      Dzięki za odzew. Chciałam poznać wasze spojrzenie na przedstawione przeze mnie
      fakty.
      Mąż oczywiście wykręca kota ogonem - podane przeze mnie fakty to wg niego
      czepianianie się niczego, chorobliwa zazdrość, egocentryzm, upierdliwość i
      takie tam.
      Wyprowadzić się mogę - droga wolna - ale dzieci będę musiała zabrać mu siła (to
      cytat).

      Gosia zarzuciła mi, że to odgrzany post z edziecka. To prawda, bo sytuacja taka
      trwa od kilku miesięcy, dorzuciłam kolene szczegóły i napisałam na innym (?)
      forum aby poznać opinię innych ludzi, czy to źle?

      Chyba naturalne, że się waham. Jestem mężatką od kilkunastu lat z czego duża
      część była szcześliwa. Trudno mi teraz odrzucić to wszystko i odejść
      (szarpanina o dzieci), i równie trudno mi akceptować obecny stan (czego dowodem
      jest właśnie ten post).
      • Gość: gosia_rrr Re: Fakty - skok w bok IP: *.ostroleka.sdi.tpnet.pl 25.04.03, 15:54
        Apled, ja Ci nic nie zarzuciłam. Po prostu myślałam, że Ty dalej spokojnie się
        łudzisz, a widzę, że Ty już na 99% jesteś pewna, tylko szukasz wytłumaczenia,
        że może jednak nie-że ten 1%odmieni spowrotem Twoje życie i będzie tak jak
        dawniej.
        Moja opinia nie zmieniła się od tej "edzieckowej":to niemal pewnę, że Cię
        zdradza, Ty nie masz poniekąd wyboru co dalej z Tobą, a w szczególności z
        dziecmi, więc póki co trwacie w tym związku nadal.Tylko ile będziesz potrafiła
        tak żyć???
        Bardzo Ci współczuję, trzymam kciuki, żeby wszystko skończyło się po Twoje
        myśli i żeby Twoje życie wyglądało tak, jak Ty chcesz, a nie ktoś inny...
        Pozdrawiam serdecznie. Gosia.
      • Gość: Doswiadczony Men Re: Fakty - skok w bok IP: *.ryki.sdi.tpnet.pl 28.04.03, 22:45
        Masz racjre to jest ewidentny skok w bok! Na 100% Ja tak tez oszukiwalem -tak
        jak bym sie widzial w lustrze. Przykro mi, ale masz meza dziwkarza!!!!!
    • Gość: Andrzej Re: Fakty - skok w bok IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.03, 11:23
      Drogie panie! Dlaczego tak trudno Wam uwierzyc ze to zlosliwosc rzeczy
      martwych:) Nam zawsze komorka pada wlasnie wtedy jak macie zadzwonic, blondyna
      z ktora widziala nas Wasza kolezanka na miescie to zawsze kumpela ze studiow
      niewidziana 10 lat i spotkana przypadkowo. Samochod zawsze nam sie psuje wtedy
      jak mielismy byc w domu, bo wlasnie przyjezdza Wasza ciocia. Wychodzac do
      kolegi wieczorem chcemy ladnie wygladac bo jego mama WAS za to chwali ze tak
      dbacie o meza. My w ogóle nigdy nie zdradzamy, tylko Wasze kolezanki przez
      zazdrosc ze macie fajnych facetow a one nie, tak na nas szczują:)
    • helaraja szybka decyzja 25.04.03, 11:27
      Odpowiedż znasz:( Ale masz dwa wyjścia- albo udawać, że nic nie wiesz,
      przeczekiwać i w tym czasie być absolutnie idealną żoną, powtarzać mu jak ći z
      nim dobrze (o ile to wytrzymasz, ale może warto); albo zrobić aferę, złapać go
      z jakimś dowodem (o to nie trudno) i zażądać zakończenia romansu lub rozwodu.
      Tylko, że wtedy będziesz musiała być konsekwentna, a dowodu na zakończenie tak
      łatwo nie osiągniesz. Zaczną się podejrzenia, wątpliwości itp. A facet gdy raz
      zobaczy, że zmiękłaś, pójdzie znów w tango. Niestety sprawdzone na własnej,
      mocno obolałej skórze. Oni w okolicach 40-ki głupieją i nigdy nie uwierzę, że
      ktOregoś to omija. Wybacz pesymizm, życzę Ci wszystkiego najlepszego!
      • czarna_pantera_102 Re: szybka decyzja 26.04.03, 11:19
        helaraja napisała:

        >Oni w okolicach 40-ki głupieją i nigdy nie uwierzę, że
        > ktOregoś to omija.


        jestem z lekka przerażona, ktoś będzie się "bawić" za moje pieniadze!
    • Gość: bas Re: Fakty - skok w bok IP: 157.25.119.* 25.04.03, 11:35
      ja na twoim miejscu zaczelabym sie zachowywqc tak samo. wychodzic wieczorem,
      wylaczac kom, wracac pozno i glupio sie tlumaczyc. glowa do gory jestes
      przeciez kobieta, masz wspaniale dziecie po co ci taki frajer, ktory tego nie
      potrafi docenic. swiat nie konczy sie na jednym facecie. wiem, ze latwo
      napisac, alr uwiez jak latwo sie zyje gdy dasz takiemu palantowi w kosc. pozdr.
    • Gość: kasia Re: Fakty - skok w bok IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.03, 12:25
      jak go zapytasz, to sie wyprze. Mialam taki przypadek u siebie, co prawda
      jestem od Ciebie mlodsza i nie byl to maz, ale mialam niezly ubaw, bo juz
      wiedzialam o wszystkim ze szczegolami, tylko nie moglam sie zdradzic jakie
      szczegoly znam, bo wyszloby w ten sposob na jaw kto mi doniosl, a osoba ta
      prosila mnie o dyskrecje. W duchu rechotalam (przez lzy) sluchajac tych
      wszystkich klamstw (koles lgal w zywe oczy, bo myslal ze ja sie tylko
      DOMYSLAM). Wypieral sie wszystkiego, twierdzil ze to ja mam urojenia (hehe), a
      jak mu rzucilam pare szczegolow (jak juz pisalam, nie moglam sie zdradzic co
      dokladnie wiem), to przekrecal kota ogonem i twierdzil ze to NIE TO CO MYSLE.
      Niestety, nie mam zadnych watpliwosci, bo pozniej (juz po zerwaniu) poznalam
      kobiete z ktora mnie zdradzal i okazalo sie, ze ona tez byla oszukiwana. Niezle
      ziolko, nie?
      Trzymaj sie tam, nie poddawaj sie i nie dawaj sobie wciskac kitu. Na moj gust
      to ten Twoj smierdziel (wybacz) klamie. Jak slysze o takich przypadkach, to
      zaczynam myslec ze komory gazowe jednak MIALY jakies zalety.
      Pozdrowienia serdeczne :)
      • capa_negra Re: Fakty - skok w bok 29.04.03, 08:05
        Też miałam podobny przypadek.
        Zaczełam spotykac się z facetem - wszystko rozwijało sie pieknie.
        Czasami nie miał czasu, ale nic nie podjrzewałam.
        Jak to zwykle bywa w pierwszym etapie związku troche ograniczyłam spotkania ze
        znajomymi w tym z najlepsza kolezanka "L" aby miec czas dla lubego.
        Króregos pieknego dnia kiedy luby właśnie nie mial czasu zobaczyłam go w
        samochodzie własnie z moja najlepsza koleżanka "L".
        Troche mnie to zaskoczyło, byłam akurat w drodze do koleżanki "D" i
        opowiedziałam jej o sytuacji. "D" mnie uświadomiła że mój luby z "L" tez sie
        spotyka ale "L" nie wie , ze luby spotyka sie i ze mna.
        Ja juz byłam uświadomiona, a ponieważ "D" pracowała z "L" wiec uświadomiła ją
        nastepnego dnia.
        Spotkałyśmy sie z "L" troche nabuzowane no bo kazda miała jakies plany co do
        tego gada, pogadały i poszły na piwo :-))
        Patrzymy i nie wierzymy własnym oczom - nasz luby gad siedzi z trzecia pania
        (X)...
        On zbladł my w smiech.
        Poniewaz jak ogólnie wiadomo wiedźma jestem :-)) nie mogłam przepuścic takiej
        okazji..
        Przeszłam koło nich w drodze do WC - luby gad grzecznie powiedział mi cześć , a
        ja mu na to " twoje rzeczy odeśle ci poczta " - te rzeczy to była nagle jedna
        kaseta i jeszcze jakaś pierdoła .....i odpłynełam
        W drodze powrotnej zobaczyłam , ze rozpetałam piekło.
        Pani "X" dość mocno gestykulowała a następnie wybiegła z impetem - gad za nia
        A z "L" spokojne zamówiłyśmy kolejne piwo.
        Całe zdarzenie traktuje w ktegoriach dobrego uczynku w stosunku do "X" -
        chociaz one pewnie tego nie docenia...

        A z "L" dalej jestesmy najlepszymi kolezankami i tylko czasami komus opowiemy
        jak to miałyśmy "wspólnego narzeczonego"
        • doroszka Re: Fakty - skok w bok 29.04.03, 10:52
          >
          > A z "L" dalej jestesmy najlepszymi kolezankami i tylko czasami komus opowiemy
          > jak to miałyśmy "wspólnego narzeczonego"
          >

          Huehuehue... Niezła historia. :)
          • capa_negra Re: Fakty - skok w bok 30.04.03, 07:14
            I do tego w 100% prawdziwa - zycie pisze najlepsze scenariusze :-))
    • ptaszyca Re: Fakty - skok w bok 26.04.03, 11:08
      spokojnie, że kłamie to fakt, ale może nie zdradza, tylko należy do mafii. jak
      nic nie wiesz, to nikomu nic nie powiesz...
      a tak na poważnie : przeczekiwanie i udawanie, że nic nie wiesz wg mnie nic nie
      da. uważam, że jak się raz zdradzi to i drugi , trzeci to już bułka z masłem. a
      do tego nabierze wprawy w oszukiwaniu.
      • Gość: ptak Re: Fakty - skok w bok IP: *.local.pl / 172.16.201.* 26.04.03, 20:50
        No tak, masz rację
    • Gość: żona st. Marycha Re: Fakty - skok w bok IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.03, 11:12
      to "skok w bok", w dodatku wielokrotny
      • Gość: ptak Re: Fakty - skok w bok IP: *.local.pl / 172.16.201.* 26.04.03, 21:14
        To nie ma znaczenia. Jak ktoś jest skrzywiony psychicznie, to reszta świata go
        nie interesuje. Wazne, że zaspokoi swoje potrzeby a jak przy okazji zrani tuzin
        ludzi, to już ich problem.
    • apled Re: Fakty - skok w bok - finał? 28.04.03, 19:16
      Wyprowadziłam się (szczegółów Wam oszczędzę) z jedną duuużą torbą pełną
      dziecięcych ubranek itp.
      Mój małżonek stiwrdził, że on po prostu ode mnie uciekał, ale nie zrobił "nic z
      czego musiałby się spowiadać" ...
      Od teściów dowiedziałam się, że jestem upierdliwą modliszką która przytłaczała
      i poniżała ich Syna swoją apodyktyczną osobowością i chorobliwą zazdrością, a
      teraz niszczę swoją rodzinę ...
      Może powinnam tolerować obecny stan rzeczy ze względu na dzieci?
      • ariels Re: Fakty - skok w bok - finał? 29.04.03, 10:35
        Uważam,że był to słuszny krok, choć bardzo trudny i dla Ciebie i dzieci bolesny.
        A dzieci, myślę, że zrozumieją, jeli nie teraz, bo brak im będzie ojca, to za
        jakiś czas. Najważniejsze, żeby nie nastawiać ich do niego źle.
        A teściowie, no cóż, wiadomo, ich ukochany synek (a i pewnie jedyny), więc będą
        go bronić do krwi ostatniej, choćby był największym draniem.

        Trzymaj się. Serdecznie pozdrawiam Agnieszka
      • helaraja To dobrze, 29.04.03, 16:50
        ale to niestety jeszcze nie finał. Teraz czeka Cię masa przykrości: tłumaczenia
        rodzinie, powroty męża, który będzie chciał wszystko naprawiać, rozterki, czy
        nie krzywdzisz dzieci itp. Dobrze, że miałaś się gdzie wyproweadzić, ale nie
        bądż zbyt ambitna i honoropwa. Walcz o kasę, bo bez niej i pomocy męża, babci i
        dziadka trudno Ci będzie opiekować się dziećmi. Pamiętaj, to nie Ty jesteś
        winna temu, co się stało!Piozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka