Dodaj do ulubionych

Pytanie do pan na forum...

25.05.01, 13:25
Wlasnie. Gdybys mogla zdradzic swojego mezczyzne z innym, wiedzac, ze nikt sie
o tym nie dowie - zrobila bys to? (przyjmijmy, ze w obecnym zwiazku wszystko
sie dobrze uklada). Czy wtedy bierzecie pod uwage cos takiego jak "skok w bok"?
Prosze panie o szczera odpowiedz i ew. uzasadnienie.
pozdrawiam, hollow
Obserwuj wątek
    • Gość: Olka Re: Pytanie do pan na forum... IP: *.uni.lodz.pl 25.05.01, 13:55
      hollow napisał(a):

      > Wlasnie. Gdybys mogla zdradzic swojego mezczyzne z innym, wiedzac, ze nikt sie
      > o tym nie dowie - zrobila bys to? (przyjmijmy, ze w obecnym zwiazku wszystko
      > sie dobrze uklada). Czy wtedy bierzecie pod uwage cos takiego jak "skok w bok"?

      Po co???????????
      Żeby nie móc potem spojrzeć sobie w twarz?
      Decyzję, żeby z kimś być, podejmujemy świadomie i chyba nikt nie chce być oszukiwany. Tak mi się
      przynajmniej wydaje. (pomijam wszelkie związki typu: "żeby się zabawić")
      Jeśli z kimś jestem i jest dobrze to nie myślę, czy mogłabym go zdradzić - nawet by mi to do głowy nie
      przyszło. Zresztą jak jest dobrze to po co to psuć?
      A jak jest gorzej - to zawsze można porozmawiać i 1) dojść do porozumienia, lub 2) rozstać się. W tym
      drugim przypadku jesteś już wolna(y).
    • Gość: Esther Re: Pytanie do pan na forum... IP: *.datamonitor.com 25.05.01, 15:10
      Zdecydowanie nie.
      Uwazam ze nie ma nic gorszego niz oszukiwanie ludzi ktorzy nam najbardziej
      ufaja. Gdybym nie byla pewna tego - nie wychodzilabym za maz. Nie skladalabym
      az tak wiazacej przysiegi gdybym nie czula ze potrafie jej dotrzymac. Widze ze
      ludziom malzenstwo, slub, czesciej kojarzy siez nowoscia, zabawa, malo osob
      bierze powaznie to co wtedy obiecuja.
      Gdyby cos takiego sie stalo - nie umialabym tego ukrywac.
      No i tak naprawde, od kiedy jestesmy razem - ani razu inny mezczyzna nie wywarl
      na mnie wrazenia. Po paru latach malzenstwa - czasem czuje sie bardziej
      zakochana niz na poczatku. (ale to juz jest temat na inny watek - co robic aby
      zwiazek ZYL i byl coraz lepszy)
    • Gość: June Re: Pytanie do pan na forum... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 25.05.01, 15:15
      Jak się dobrze układa to nie. Układa się dobrze wtedy, gdy nie jest
      egoistyczny, pomaga w domu, stara się w łóżku zaspokoić moje potrzeby, rozmawia
      ze mną, potrafi zrobić coś od siebie nie proszony. Po prostu gdy mnie kocha, a
      to się czuje. Wtedy nie, bo szanuję tego kogo kocham i nawet jeśli miałabym
      ochotę, to nie zrobię tego bo nie mogę skrzywdzić kogoś kto jest dla mnie
      dobry, nawet gdyby miał się nigdy nie dowiedzieć, "w środku" czułabym się
      bardzo nie w porządku.
    • Gość: Rita Re: Pytanie do pan na forum... IP: 195.94.206.* 29.05.01, 17:00
      Tak. Nawet gdy jest się bardzo zakochanym, można stracić głowę. Kobiety
      odczuwają to dokładnie tak samo jak faceci, z tym, że nigdy się do tego nie
      przyznają. Często nawet przed sobą. Może nasza większa powściągliwość wynika z
      obawy przed ciążą ale chęci na pewno są. Ale kobiety, które potrafią się
      zabezpieczać, nie mają już takich obaw.
      • Gość: innaRita Re: Pytanie do pan na forum... IP: 10.173.27.* / *.euv-frankfurt-o.de 30.05.01, 14:56
        zgadzam sie z toba, ale nie z powodu naszego wspolnego imienia. zdrada nie musi
        od razu ozanczac przkreslenia stalego zwiazku, czy tez wyrzucenia za burte
        wszelkich regul moralnych, jak to probuje chyba przekazac pan sofi. gdyby tak
        bylo, to chodzili by na ziemi tylko niemoralni ludzie.
    • Gość: Sofi Re: Pytanie do pan na forum... IP: *.swietochlowice.sdi.tpnet.pl 29.05.01, 17:47
      Droga Rito, a skąd wiesz jak dokładnie czują faceci, skoro nie jesteś facetem.
      Zdrada nie jest kwestią płci i nie prawdą jest, że kobiety z obawy przed ciążą
      nie zdradzają lub, że są takimi hipokrytkami, że nie chcą się przyznać, nawet
      jak piszesz, przed samą sobą. Przecież jeżeli kocha się ze swoim facetem, to
      też może zajść w ciążę, więc jeżli potrafi się zabezpieczyć współżyjąc z
      własnym to chyba tak samo zdradzając. I nie chodzi o to, że można stracić
      głowę, jasne zawsze można, przecież na ulicy jest pełno wspaniałych facetów,
      ale to kwestia świadomego wyboru. Pytanie nie padło czy masz ochotę zdradzać,
      tylko czy zrobiłabyś to a to już kwestia wyboru i własnej moralności, a nie
      ochoty bądź jej braku. Albo szanujesz swego partnera i więź jaka was łączy albo
      masz to w dupie i zdradzasz bo jest ochota i tyle.
      • Gość: abc Re: Pytanie do pan na forum... IP: 192.168.50.* / *.tsp.com.pl 29.05.01, 17:57
        dokładnie sofi! 100% racja. to jest tylko i wyłącznie kwetsia moralności. ja
        mam super kobietę, jest nam dobrze ze sobą, rozmawiamy, kochamy się i jest ok.
        na ulicy jest mnóstwo kobiet, które są pociągające i wiadomo, że każdy, czy
        kobieta czy mężczyzna, widzi tych innych. ale to czy chce a to czy to robi to
        już zupełnie inne rzeczy...
      • Gość: Esther Re: Pytanie do pan na forum... IP: *.datamonitor.com 29.05.01, 17:58
        Masz racje, Sofi.
        To pokazuje tez z jakim szacunkiem czlowiek traktuje samego siebie - tak samo
        bedzie traktowal innych. Jesli ktos traktuje zdrade jako "moment zapomnienia"
        to wspolczuje braku kontroli nad soba. Z tym jednak sie nie rodzimy.
        Nie jest sztuka brac rzeczy ktore sie nam przydarzaja jak leci, po czym plakac
        ze nie mamy szczescia albo to nie nasza wina - kojarzy mi sie to z mdlejaca
        przy pocalunku super silnego faceta kobieta z filmu lat 50-tych.
        Ja wole podejmowac decyzje ktore sa zdodne z tym co ja mysle a nie z tym co mi
        dzien/pierwszy lepszy spotkany facet przynosi. Nie wychodzilabym za maz gdybym
        nie brala tego co obiecalam na serio.
        Z zyczeniami swiadomych decyzji,
        Esther

        • Gość: Julia Re: Pytanie do pan na forum... do Rity IP: 159.107.89.* 30.05.01, 09:39
          A ja sie zgadzam z Toba, Rita. Zakochanie i milosc to dwie rozne rzeczy. Przez
          caly czas bycia razem zwiazek sie zmienia, po jakims czasie nie towarzysza mu
          juz takie emocje. Latwiej o nieporozumienia. Czasmi pojawiaja sie chwile
          watpliwosci. Po jakims czasie, jesli obie strony sa w zwazek zaangazowane,
          wszystko wraca do normy. Raz jest lepiej raz gorzej. Kiedy kobieta czuje, ze
          trafila na wlasicwego faceta, ze chce z nim byc - nie jest to jednoznaczne z
          bezwarunkowa wiernoscia temu jedynemu. Sa w zyciu chwile, kiedy w jakis
          szczegolny sposob otwieramy sie na innych ludzi, czesto jest to nieswiadome.
          Bezwiednie wysylamy znaki. Wtedy latwiej o zauroczenie, ktore w jedna chwile
          wyrywa nas z monotonii zycia, dzieki ktoremu podnosi sie poziom adrenaliny,
          chce sie zyc! Czesto kobiety sie do tego nie przyznaja. Ja tez moglabym splanac
          swietym oburzeniem na samo to pytanie i odkrzyknac: NIE. I gdybym tak zrobila
          teraz, byloby to prawda. Chodzi przeciez o szczerosc, a ze teraz gdybamy, wiec
          napisze: tak. Zrobilabym to, zrobilam kiedys. Nie zaluje. A ze swoim mezczyzna
          jestem nadal. Jestesmy szczesliwym malzenstwem, pomimo, a moze wlasnie
          dlatego. To co bylo, jest wylacnie moja i Jego tajemnica. Zauwazylam, ze
          zaczynam to idealizowac. Zrobilm to, bo bardzo tego chcialam. Gdyby taka
          sytuacja zaistniala w przyszlosci - zrobilabym to ponownie. I co Wy na to?
          • Gość: Esther Re: Pytanie do pan na forum... IP: *.datamonitor.com 30.05.01, 11:01
            To ze sie jest wiernym osobie z ktora sie jest, nie znaczy wcale ze jest to
            osoba na cale zycie. Chodzi tutaj raczej o uczciwosc wobec osoby z ktora sie
            jest. A co do malzenstwa - ludzie ktorzy nie rozumieja odpowiedzialnosci ktora
            razem z tym idzie nie powinni decydowac sie na ten krok. Sama decyzje o
            malzenstwie powinno sie podejmowac ze swiadomoscia tego ze wszystko moze sie
            zmienic- np. choroba partnera, i wierze ze nie kazdy powinien taka decyzje
            podjemowac. Wiadomo ze zycie kreuje rozne sytuacje, dopoki nasze decyzje, czy
            to bedzie rozwod, czy cokolwiek innego, sa przemyslane, w przeciwienstwie do
            ulegania urokom pierwszego lepszego przystojniaka, bez tchorzliwego oszukiwania
            drugiej strony, nie powinnismy miec sobie nic do zarzucenia.
            Nie uwazam ze kobiety sa monogamistkami - ale uwazam ze cokolwiek robimy,
            zalezy od nas i to my podejmujemy decyzje, bez zwalania winy na ksiezyc, wino,
            czy tanie komplementy.Jestem za swiadomymi decyzjami - obojetnie jakie one
            beda.Zauroczenie? Owszem, ale nie zaszkodzi zdawac sobie sprawe z tego czym
            jest zauroczenie. Tylko zauroczeniem.
            • Gość: rico Re: Pytanie do pan na forum... IP: 195.136.25.* 30.05.01, 11:17
              "Lepiej żałować tego co się ZROBIŁO, niż załować tego czego się NIE
              ZROBIŁO". :)))
              • Gość: Kika Re: Pytanie do pan na forum... IP: 192.168.12.* / 194.121.255.* 30.05.01, 15:09
                Jezeli jest mi dobrze- tzn. on mnie szanuje, respektuje i kocha (musze to
                odczuwac w codziennosci, nie tylko od SWIETA!!!!) to nie zdradze - ALE -
                flirtowac zawsze mozna, to jest moim zdaniem OK! Jezeli ja zdradzam mojego
                partnera albo on mnie, to lepiej sie rozstac!
                Ciao!-Kika
                • Gość: sunnypol Re: Pytanie do pan na forum... IP: 192.168.0.* / 212.160.156.* 30.05.01, 16:48
                  Dobrze powiedziane KIKA całkowicie sie z Tobą zgadzam :)
          • Gość: Wojtek do Julii IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 31.05.01, 19:42
            Jesteś jedną z tych kobiet, które potrafią sobie wszystko wytłumaczyć i
            usprawiedliwić się z każdego świństwa. Zastanów się jakbyś się czuła, gdyby
            zdradził cię twój mąż. Wybaczyłabyś mu ? Gdyby powiedział, że zrobiłby to
            jeszcze raz, jeżeli miałby ponownie ku temu okazję. Co byś czuła ?
            n i e n a w i d z ę c i ę ! i tobie podobnych kobiet
            • Gość: mathom Re: do Wojtka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.01, 21:14
              Stary, jestes idealista w pełnym tego slowa znaczeniu.
              Niestety, zmienisz sie i to bardzo. Im wczesniej tym lepiej. Julia nie jest
              wyjatkiem. Duza kobiet tak mysli. Bardzo duzo. Zamiast z tym walczyc postaraj
              sie przystosowac. Wiem co to znaczy byc idealista. Prawda jest taka: albo ty
              jestes idealista albo one. Co wybierasz?
              Dziwie sie chlopakowi Julii. Pewnie jest gejem albo nieudacznikiem to dlatego
              go zdradzila i zrobi to jeszcze nie raz. Nie przejmuj sie nim. Kazdy ma to na co
              zasluguje. Tak na marginesie. Czy rzeczywiscie chcesz miec tylko jedna kobiete w
              zyciu?? Daja to bierz z czystym sumieniem bo to ONE tego chca.
              I jeszcze jedno. Nigdy nie generalizuj. Kazda kobieta mimo wszystko jest troche
              inna ...
              pzdr
              • Gość: Wojtek Re: do Mathom IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 31.05.01, 22:02
                cyt. "Sumienie kobiety jest tym słabsze, im mniej rozwinięty jest jej umysł.
                Jej moralność jest szczególnego rodzaju, a wyobrażenie o kategoriach dobra i
                zła na tyle różni się od analogicznego pojmowania ich przez mężczyznę, że w
                porównaniu kobieta jawi się żyjątkiem amoralnym"
                Oczywiście nie generalizujmy ; )
                pozdrawiam
                P.S. Wiem, że jestem idealistą i nie jest mi z tym łatwo, ale nie zamierzam się
                dostosowywać
                • Gość: Gigi do Wojtka IP: *.rzeczpospolita.pl 31.05.01, 23:40
                  Super...dzięki za "żyjątko" jako określenie kobiety:-( Wprawdzie to cytat, ale
                  ty go wybrałeś. Zauważ, że według wszelakich statystyk to właśnie panowie
                  częściej zdradzają. Nie wysuwajmy pochopnych wniosków o moralności i
                  rozumowaniu którejkolwiek z płci.
                  A tak na marginesie moja odpowiedź na pytanie wątku to NIE. Nigdy nie zrobiłam
                  i nie zrobiłabym takiej krzywdy mężczyźnie. Zdrada jest krzywdą dla zdradzonej
                  osoby, to chyba jasne. Po co kogoś głupio ranić?
                  Pozdrawiam
                  • Gość: Wojtek do Gigi IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 01.06.01, 00:00
                    Nie chciałem Cię urazić, wcale nie uważam, że ten cytat można odnieść do każdej
                    kobiety. Po prostu doświadczyłem zdrady na własnej skórze, wiem jak to boli,
                    dlatego czytając takie wypowiedzi jak np. napisała Julia, to krew mnie zalewa.
                    Myślę podobnie jak Ty i cieszę się, że nie jestem w tym osamotniony

                    pozdrawiam

                • Gość: beta Re: d0 Wojtka IP: 192.168.202.* / *.Szczecinek.Net.PL 01.06.01, 10:34
                  Gość portalu: Wojtek napisał(a):

                  > cyt. "Sumienie kobiety jest tym słabsze, im mniej rozwinięty jest jej umysł.
                  > Jej moralność jest szczególnego rodzaju, a wyobrażenie o kategoriach dobra i
                  > zła na tyle różni się od analogicznego pojmowania ich przez mężczyznę, że w
                  > porównaniu kobieta jawi się żyjątkiem amoralnym"
                  > Oczywiście nie generalizujmy ; )
                  > pozdrawiam
                  > P.S. Wiem, że jestem idealistą i nie jest mi z tym łatwo, ale nie zamierzam się
                  >
                  > dostosowywać
                  Nie zmieniaj się-jestes naprawdę wspaniałym człowiekiem i mężczyzną.Szkoda,że tak
                  mało z Was ma do odwagę,żeby takimi być.Zyczę szczęścia i wytrwałości.No i
                  dziewczyny,która umiałaby to docenić.
          • Gość: MAZ Re: Pytanie do pan na forum... do Rity IP: *.*.*.* 31.05.01, 22:09
            Julio ! Ile razy mnie zdradzilas ? przyznaj sie ! Jezeli tylko raz, to dzisiaj
            pozwole ci zrobic kilntonka.
          • muma do Julii 31.05.01, 23:46
            Co ja na to? Że jesteś po prostu pustą, bezwartościową dziewuchą. I tyle.
          • Gość: emc2 Re: Pytanie do pan na forum... do Rity IP: *.*.*.* 01.06.01, 04:57
            Jestes w porzadku, pod warunkiem ze kochasz swego faceta. Jezeli lubisz sie
            puscic i masz z tego przyjemnosc - nie ma sprawy, jestes nawet wiecej warta.
            • hollow Re: Pytanie do pan na forum... do Rity 01.06.01, 13:10
              Gość portalu: emc2 napisał(a):

              > Jestes w porzadku, pod warunkiem ze kochasz swego faceta. Jezeli lubisz sie
              > puscic i masz z tego przyjemnosc - nie ma sprawy, jestes nawet wiecej warta.

              "kochasz - ale sie puszczasz i masz z tego przyjemnosc"... no kurde krew mnie
              zalewa... co to za podejscie do zwiazku? a twierdzenie - "nie ma sprawy, jestes
              nawet wiecej warta"? dla mnie kobieta, ktora wyprawia takie rzeczy to po prostu
              dziwka. oby bylo jak najmniej "kobiet" takich jak julia i emc2!
              a ja myslalem, ze to mezczyzni bryluja w podobnych wypowiedziach a tu taka
              niespodzianka.
              hollow
              • sara Re: Pytanie do pan na forum... do Rity 01.06.01, 13:33
                A ja nie cierpie kretaczy. Jesli partnerzy sa uczciwi, robia co chca za zgoda
                tej drugiej osoby to jest moze dziwne, ale to ich sprawa. Jesli ktos kogos
                oszukuje, i znow zamierza to robic, to nie rozumiem, po co sie meczy i jest z
                niekochana osoba, ktora krzywdzi nieuczciwoscia ? To jakis sado-maso rodzaj
                wiezi. Niemila, toksyczna relacja. No chyba, ze to jest wyrachowanie: od tego
                kasa, od tego love, od tego awansik, temu plakac na ramieniu, a ten pod
                pantofel. Srytne, ale paskudne.
                • hollow Re: Pytanie do pan na forum... do Rity 01.06.01, 13:40
                  sara napisał(a):

                  > A ja nie cierpie kretaczy. Jesli partnerzy sa uczciwi, robia co chca za zgoda
                  > tej drugiej osoby to jest moze dziwne, ale to ich sprawa. Jesli ktos kogos
                  > oszukuje, i znow zamierza to robic, to nie rozumiem, po co sie meczy i jest z
                  > niekochana osoba, ktora krzywdzi nieuczciwoscia ? To jakis sado-maso rodzaj
                  > wiezi. Niemila, toksyczna relacja. No chyba, ze to jest wyrachowanie: od tego
                  > kasa, od tego love, od tego awansik, temu plakac na ramieniu, a ten pod
                  > pantofel. Srytne, ale paskudne.

                  dokladnie. trzeba miec jakies zasady moralne... dobrze ze sa jeszcze kobiety,
                  ktore takowe posiadaja.
                  pozdrawiam, hollow
          • Gość: AGA Re: Pytanie do pan na forum... do Julii IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 01.06.01, 14:21
            Jeżeli chodzi o mnie,to zgadzam się z opinią "jeśli kocham,to nie
            zdradzam".Doskonale rozumiem co masz na myśli w związku z zauroczeniem.Mój
            związek był trudny.Nie układało mi się z mężem bardzo długo i w tych
            najtrudniejszych momentach miałam przy sobie kogoś kim byłam BARDZO
            zauroczona.Do tego stopnia,że poważnie myślałam nawet o rozwodzie ale widać nie
            byłam przygotowana na tak radykalny krok.W każdym razie zdecydowałam,że do
            niczego między nami nie dojdzie,bo mam męża i spróbuję ratować małżeństwo.Było
            dość ciężko ale minęło i teraz wiem,że to nie była miłość(wtedy tak mi się
            wydawało)a tylko zauroczenie.Cieszę się,że wytrwałam.Potem spotkałam innego i
            myślałam,że będzie tak samo albo łatwiej,a jednak nie było.Jestem z nim i teraz
            wiem,że TO JEST MIŁOŚĆ.Zanim to się stało powiedziałam jednak mężowi,że nie
            czuję już nic do niego i nie będę naprawiać czegoś czego już tak naprawdę nie
            ma.Proszę,żebyś wytłumaczyła mi Julio ze swojego doświadczenia jak udało Ci się
            wrócić do męża i zostać z nim NIE żałując tego co zrobiłaś? Jak udało Ci się
            zrezygnować z tamtego mężczyzny i którego z nich naprawdę kochasz/kochałaś? Ja
            nie mogę sobie wyobrazić: 1.Zdradzić osobę,którą się kocha(w przypadku
            nieudanego małżeństwa ryzykować,że całkiem się rozpadnie chociaż jeszcze czuję
            nadzieję na jego uratowanie) 2.Kochać kogoś innego,a potem wrócić do męża - co
            się wtedy czuje? Wytłumacz mi proszę.
    • Gość: Viva do oburzonych swietoszkow-hollow , Wojtka i IP: *.proxy.aol.com 02.06.01, 03:19
      Po co wywolujecie temat,czy po to, zeby zbluzgac i zmieszac z blotem
      kobiete,ktora ma odwage nie byc hipokrytka!?Zamiast klepac frazesy inteligentna
      Julia odpowiedziala ze szczeroscia, na ktora nie zasluguje tutejsze forum.
      Przykro mi,Julio--obowiazuja tu poglady wylacznie poprawne politycznie (i
      moralnnie-z katolickiego punktu widzenia).
      Do Wojtka-mam kilka wyjsc. Wobec ewidentnej pogardy i nienawisci do
      kobiet,nazywanej przez Ciebie nie wiadomo dlaczego idealizmem,powinienes
      zaineresowac sie mezczyznami badz celibatem, natomiast koniecznie wybij sobie z
      glowy zwiazki z kobietami.
      Wlasnie tacy faceci,jak Ty, sa gwarancja nieszczesliwego,niedobrego zwiazku.

      A wracajac do glownego watku;chcialam zwrocic uwage na ewentualnosc pozytkow
      plynacych ze zdrady. Nie bierzecie bowiem pod uwage sytuacji,kiedy niezreczny,
      czy po prostu niedobry kochanek moze ocalic rozpadajace sie malzenstwo.
      Niewierna zona po nieudanym doswiadczeniu moze wreszcie docenic walory meza!
      Tak,ze uszy i rogi do gory,panowie.Nie ma tego zlego...
      • Gość: IJ Do orginalnego pytania.. IP: *.proxy.aol.com 02.06.01, 23:32
        Nie, nie zrobilabym tego. I prosze mi nie mowic, ze nie jestem szczera. Co
        innego zrobic a co innego miec na cos ochote. Nie ukrywam, ze czasem podoba mi
        sie ktos inny niz moj maz i wiem, ze nawet po skoku w bok wrocilabym do meza bo
        jest nam dobrze, ale akurat czuje, ze jesli z ta druga osoba sie nie przespie,
        to nie wytrzymam ( czasami kochajac sie z mezem wyobrazam sobie ta inna osobe).
        Ale ostatecznie nie zrobie tego. Dlaczego? Bo jako swiadoma, dojrzala osoba (a
        nie dziecko, ktore nie potrafi odmowic sobie zadnej zachcianki)
        przysieglam "wiernosc i uczciwosc" drugiej osobie. Pomijajac moralna zgage,
        jaka ja akurat bym czula po zdradzie meza, zadaje sobie tez pytanie: Czy
        chcialabym aby on mnie tez zdradzal, robil skoki w bok bo akurat ma ochote?
        Nie rob drugiemu co tobie nie milo... A takze: jesli skoki w bok sa czeste,
        tzn, ze w zwiazku cos nie tak i trzeba mu sie lepiej pzyjrzec. Ewentualnie
        zgodzic sie (we dwoje) na zwiazek otwarty (jest cos takiego, prawda?)
        Pozdrawiam
      • Gość: Wojtek do Vivy IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 02.06.01, 23:34
        Gość portalu: Viva napisał(a):

        > Po co wywolujecie temat,czy po to, zeby zbluzgac i zmieszac z blotem
        > kobiete,ktora ma odwage nie byc hipokrytka!?Zamiast klepac frazesy inteligentna
        >
        > Julia odpowiedziala ze szczeroscia, na ktora nie zasluguje tutejsze forum.
        > Przykro mi,Julio--obowiazuja tu poglady wylacznie poprawne politycznie (i
        > moralnnie-z katolickiego punktu widzenia).

        moja moralność nie ma nic wspólnego z katolicyzmem, ponieważ jestem ateistą

        > Do Wojtka-mam kilka wyjsc. Wobec ewidentnej pogardy i nienawisci do
        > kobiet,nazywanej przez Ciebie nie wiadomo dlaczego idealizmem

        Twój błąd w interpretacji, nie doczytałaś lub przeczytałaś to co chciałaś
        przeczytać

        >,powinienes
        > zaineresowac sie mezczyznami badz celibatem, natomiast koniecznie wybij sobie z
        >
        > glowy zwiazki z kobietami.
        > Wlasnie tacy faceci,jak Ty, sa gwarancja nieszczesliwego,niedobrego zwiazku.

        uzasadnij proszę


        > A wracajac do glownego watku;chcialam zwrocic uwage na ewentualnosc pozytkow
        > plynacych ze zdrady. Nie bierzecie bowiem pod uwage sytuacji,kiedy niezreczny,
        >
        > czy po prostu niedobry kochanek moze ocalic rozpadajace sie malzenstwo.
        > Niewierna zona po nieudanym doswiadczeniu moze wreszcie docenic walory meza!
        > Tak,ze uszy i rogi do gory,panowie.Nie ma tego zlego...


        dorabiaj rogi swemu facetowi jeśli uważasz, że jest to w porządku w stosunku do
        niego i zgodne z Twoją "moralnością". Może, jak wyżej napisałaś, wreszcie
        docenisz jego walory (tak na marginesie, po co się z nim wiązałaś, skoro nigdy
        ich nie dostrzegałaś ?) .
        Co do Twoich rad, to mogłaś sobie je darować, jesteś ostatnią osobą, której rady
        bym posłuchał.
        Mam nadzieję, że Twój mężczyzna (o ile takiego posiadasz) w końcu się zorientuje
        jaką jesteś kobietą, nie zdradzić, to dla Ciebie zbyt duży wysiłek, więc życzę
        miłego puszczania się


      • hollow Re: do oburzonych swietoszkow-hollow , Wojtka i 03.06.01, 11:57
        Gość portalu: Viva napisał(a):

        > Po co wywolujecie temat,czy po to, zeby zbluzgac i zmieszac z blotem
        > kobiete,ktora ma odwage nie byc hipokrytka!?Zamiast klepac frazesy inteligentna
        > Julia odpowiedziala ze szczeroscia, na ktora nie zasluguje tutejsze forum.

        to jak ktos ma swoje zasady moralne to wedlug ciebie od razu jest hipokryta?
        zastanow sie co mowisz!

        > Przykro mi,Julio--obowiazuja tu poglady wylacznie poprawne politycznie (i
        > moralnnie-z katolickiego punktu widzenia).

        jako ze jestem niewierzacy, to twoj argument (cienki zreszta) upada... przyszlo
        ci do glowy, ze ktos moze miec moralnosc nie bedac "swietoszkowatym katolikiem"?
        tu nie ma nic do rzeczy poprawna politycznosc - albo ktos jest wierny albo nie.


        > Do Wojtka-mam kilka wyjsc. Wobec ewidentnej pogardy i nienawisci do
        > kobiet,nazywanej przez Ciebie nie wiadomo dlaczego idealizmem,powinienes
        > zaineresowac sie mezczyznami badz celibatem, natomiast koniecznie wybij sobie z

        pewnie... jak ktos jest idealista to jest skazany albo na bycie ksiedzem tudziez
        pedalem.. oj nie grzeszysz inteligencja...


        > A wracajac do glownego watku;chcialam zwrocic uwage na ewentualnosc pozytkow
        > plynacych ze zdrady. Nie bierzecie bowiem pod uwage sytuacji,kiedy niezreczny,

        pozytkow?!!! zwariowalas? to ludzie maja sie zdradzac, bo moze akurat przyniesie
        to jakies dobre skutki? jak myslisz, jak czuje sie ktos zdradzony - chyba nie
        mysli o tym, ze mu ktos oddal dobra przysluge!


        > Niewierna zona po nieudanym doswiadczeniu moze wreszcie docenic walory meza!

        albo z drugiej strony rozwiesc sie czego oczywiscie nie wspomnialas...


        > Tak,ze uszy i rogi do gory,panowie.Nie ma tego zlego...

        tak, tak. zyj tak dalej i oby twoj mezczyzna (biedaczek...) dowiedzial sie jakie
        genialne poglady legna sie w glowie jego "kobietki"
        bez pozdrowien, hollow
    • Gość: Sofi Re: Do Vivy , Julii i Rity IP: *.swietochlowice.sdi.tpnet.pl 03.06.01, 17:41
      Drogie Panie! Szanując wasze poglądy na życie pozostanę przy swoich. Nie
      nazwałabym hipokrytkami kobiety, które chcą być wierne mężczyźnie, z którym są
      związane. To mylenie pojęć. Hipokryzję rozumię nie tylko jako udawanie dobra,
      jakiego nie czynię, ale również jako udawania, że nie czynię zła, jakie w
      rzeczywistości czynię. Jeżeli dwoje osób umawia się na tzw. wolny związek a
      oboje to czynią z własnej woli i świadomie to nie ma sprawy. Ale jeżeli jestem
      z kimś na stałe to zdradzanie partnera, który jest dla nas dobry, to zwykłe
      oszustwo.Pytanie: czy same chciałybyście być zdradzane? Zdradzamy bo co? Bo się
      nudzimy, przeżywamy zauroczenie kimś innym, mamy wybujały temperament itp.
      Sorry, jeśli jesteście takie wolnomyślące i odważne to powiedzcie o tym swojemu
      partnerowi przed zdradą, że właśnie wychodzicie z domu lub z łóżka, w którym
      razem spaliście, i idziecie go zdradzić, bo wam się nudzi albo, że nie
      jesteście hipokrytkami i macie odwagę to zrobić. Bądźcie odważne i zerwijcie
      związek a nie zostawiajcie swojego partnera w zapasie, w razie gdyby nie
      wyszło. Muszę wam powiedzieć, że bardzo lubię seks i mam duży temperement ale
      dla mnie zdrada jest nie umiejętnościa zapanowania nad własnym egoizmem. Coś na
      zasadzie zjeść ciastko i dalej je mieć. I do czego to niby nie mam odwagi się
      przyznać, że nie mam ochoty być z innymi facetami. Mam, ale tego nie robię i to
      dla mnie jest wolność, bo sama dokonuję wyboru i co najważniejsze jestem w
      zgodzie z własnymi poglądami na temat poszanowania osoby, którą sama (!)
      wybrałam za partnera. Może nie zawsze jest to łatwe, ale kto powiedział do
      diabła, że życie ma być łatwe. A mieszanie do tego katolicyzmu uważam za
      totalne nieporozumienie. Na koniec luźny cytat z książki Denisa
      Rougemonta : "Istnieją dwa sposoby kłamania, tak jak istnieją dwa sposoby
      oszukiwania klienta. Jeśli waga wskazuje 980 gramów, możecie powiedzieć: <to
      jest kilo>. Wasze kłamstwo zostanie jednak odniesione do niezmiennej miary,
      jaką jest prawda. Jeśli klient sprawdza, może dostrzec, że go okradacie, a wy
      wiecie na ile; prawda pozostaje między wami jako sędzia. Ale jeśli podkusi was
      do sfałszowania samej wagi, wypaczone zostanie kryterium prawdy, niemożliwa już
      będzie kontrola. Powoli zapomnicie o tym, że oszukujecie. Gotów jestem nawet
      iść o zakład, że z największą skrupulatnością zaczniecie teraz ważyć dokładnie,
      może nawet będziecie dorzucać kilka gramów towaru <dla dobrej wagi>, aby zyskać
      uśmiech klienta oraz zadowolenie z własnej cnotliwości. To właśnie jest czyste
      kłamstwo."
    • Gość: kobieta Re: Pytanie do pan na forum... IP: *.dialup.supermedia.pl 03.06.01, 20:41
      Hmmm, pomyślmy. Jestem w całkiem całkiem związku,ale mój facet wyjeżdża w
      delegację etc. Po samotnym tygodniu (oczywiście ciągły kontakt telefoniczny)
      spotykam mistera seksu, zauroczonego moją osobą, zapraszającego mnie na kolację
      (do siebie) itdetc. Jestem samotna, a facet to istny "chodzący orgazm", ideał z
      babskich snów, w dodatku jutro wylatuje na inny kontynent. Istny ideał na jeden
      skok. Wybór jest prosty!
      NIE. Przynajmniej w moim przypadku, jeśli mój związek byłby udany. Udanego
      seksu nie mierzę ilością orgazmów, ale bliskością drugiej osoby z którą łączy
      mnie coś. Zdradziwszy nie potrafiłabym spojrzeć partnerowi w twarz, uważam
      zdradę, za coś niewybaczalnego - na jego miejscu nie wybaczyłabym. Nie, nie
      zdradziłabym. Ale jeśli byłabym sama, to taki jednodniowy epizod to zupełnie co
      innego. Czysta przyjemność. Carpe diem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka