Dodaj do ulubionych

Kocham dwóch....

06.03.07, 17:48
Mam problem... Od trzech lat jestem w szczęśliwym związku z cudownym,
kochającym mężczyzną. W kwestiach zasadniczych jest dla mnie ideałem...
wyrozumiały, dowcipny, inteligentny, ambitny, przystojny, pociągający,
kochający... czasem trochę zbyt mało czuły, ale już przywykłam:) Kocham Go
bardzo, On mnie jeszcze bardziej, chcemy spędzić ze sobą całe życie (wszytsko
zaplanowane, łącznie z imionami dzieci:P) Więc gdzie mój problem? Chyba się
zakochałam... w innym. Bliski kolega. Większość zajęć mamy razem, więc
spedzamy ze sobą dużo czasu, gadamy, śmiejemy się. Dobrze się czuję w jego
towarzystwie. Wszytsko byłoby OK, gdyby nie ta myśl... pojawiła się miesiąc
temu, podczas jednej z rozmów... "gdybyś tylko był te 20kg chudszy"... Zdałam
sobie sprawę, że rzuciłabym wszystko, wszystkie nadzieje, nawet tą miłość,
którą obdarzyłam mojego narzeczonego... Gdybym nie czuła, że kolega odrzuca
mnie fizycznie. I gdyby nie miał kilku wad, których nie toleruję... Czy to w
ogóle możliwe? Żeby kochać jednego, a w tym samym czasie czuć "motylki" w
brzuchu, gadając na gg z tym drugim, mając takie myśli?
Nie wiem po co to piszę, nie po poradę, bo już podjęłam decyzję. Muszę uciec
od tego zauroczenia. Przejdzie mi, mam nadzieję i będę dalej szczęśliwa:)
Może po prostu dlatego, że jak tego komuś nie powiem, to zwariuję...
Powiedzcie mi tylko, co o tym sądzicie...
Obserwuj wątek
    • kohinor Re: Kocham dwóch.... 06.03.07, 18:04
      kaktusica6 napisała:

      > Mam problem...
      ...normalny u dziewczyny młodej, bez zobowiązań, stojącej na rozdrożu ważnych decyzji.
      Nie przejmuj sie :)))
      A Twoj wybor wskazuje, że jesteś kobietą nad wyraz rozumną. I że zwyciężają w Tobie nie EMOCJE, ale
      ROZUM. O rany, o ile życie było by prostsze, gdyby wszystke babki umiały żyć jak Ty...
      :)
      Bo te rozterki pokazują, że masz duszę, że nie jesteś cyborgiem. A Twoje WYBORY pokazują, że
      używasz mózgu.
      Trzymam kciuki!
      :)
      • kaktusica6 Re: Kocham dwóch.... 06.03.07, 19:22
        Dziekuję:) Od razu mi trochę lepiej:)

        Czuję się tylko, jakbym go zdradziła...:(
        • kohinor Re: Kocham dwóch.... 06.03.07, 19:25
          Bo na swoj sposob - niestety - go zdradzilas :(

          Ale - co najwazniejsze - W PORE postanowilas sie wycofac.

          (ps: nie martw sie, po pierwszym dziecku takie wahniecia przechodza ;)
          • kaktusica6 Re: Kocham dwóch.... 06.03.07, 19:32
            kohinor napisał:

            > Bo na swoj sposob - niestety - go zdradzilas :(
            >

            Wiem... strasznie mi z tym źle... Jakiś czas temu zastanawiałam się, czy muo tym
            nie powiedzieć... Ale nie mogę. Wiem, że to moja wina, mój problem. Nie moge go
            zranić, za nic w świecie.
            >
            > (ps: nie martw sie, po pierwszym dziecku takie wahniecia przechodza ;)
            :) Jeszcze ślubu nie mamy:)
            Dziekuję serdecznie za wszystko:)
            • autenty Re: Kocham dwóch.... 14.03.07, 19:14
              kaktusica6 napisała:

              > Wiem... strasznie mi z tym źle... Jakiś czas temu zastanawiałam się, czy muo ty
              > m
              > nie powiedzieć...

              Nie mow! I nie przejmuj sie tak. To normalne, ze ludziom w zwiazkach podobaja
              sie tez nni ludzie. Myslisz, ze jemu sie nie podoba zadna inna koieta? Albo
              mezczyzna?
              Nie ma to znaczenia.
          • kamyk-zielony Re: Kocham dwóch.... 11.03.07, 07:15

            kohinor napisał:

            > (ps: nie martw sie, po pierwszym dziecku takie wahniecia przechodza ;)


            Hehehehehehehe, a to dobre:))) Po porodzie będziesz martwa emocjonalnie:))) A te
            rozwody dookoła i dzieci z rozbitych rodzin, to tylko taka ściema, tego tak
            naprawdę nie ma!
            • wojtek_blankietowy Re: Kocham dwóch.... 11.03.07, 09:50
              kamyk-zielony napisała:
              >Hehehehehehehe, a to dobre:))) Po porodzie będziesz martwa emocjonalnie:)) A te
              > rozwody dookoła i dzieci z rozbitych rodzin, to tylko taka ściema, tego tak
              > naprawdę nie ma!

              Widac ze nie masz dziecka albo nie czytasz ze zrozumieniem.
              Chodzilo zapewne o to ze po urodzeniu dziecka kobieta stabilizuje sie
              emocjonalnie. Tworzy sie pewna hierarhia wartosci. Kobieta zyskuje na pewnosci
              siebie i dojrzewa. Nie ma wtedy takich dziecinnych hustawek jak to ze "ten jest
              mily a ten milszy ale za duzo wazy".
              Absurdalnie taka kobieta potrafi zazwyczaj spokojniej podejsc do swiata pelnego
              rozwodow i porzyconych dzieci niz dziecinna dziewczyna do kwesti wyboru "chłopca
    • stokrotka000 Re: Kocham dwóch.... 06.03.07, 18:41
      Ostatnio przydarzylo mi sie cos podobnego, do czego nie przyznaje sie
      swiadomie, spotkalam mezczyzne na imprezie, opowiadal mi dziwne rzeczy, ze
      jestem idealem kobiety bo przypominam modelke twiggi...eee...potem ze jak
      wypije za duzo to mnie wykorzysta...w zartach a potem spytal czy mam
      chlopaka...a ja jestem zareczona!!!wiec mowie mu ze mam ale nie rozmawiajmy o
      tym...potem uciekalam od niego, razem mamy jedne zajecia...a on na korytarzu
      normalnie ze mna rozmawia, interesuje sie co czytam...i takie tam i widze jego
      palce nerwowo stukajace i czuje moje serce mocno bijace...i czuje sie zla
      kobieta, bo kocham swojego narzyczonego...i sama sie gubie w tych uczuciach, a
      mam 22 lata
      • mini_kks Re: Kocham dwóch.... 06.03.07, 20:06
        Jak kochasz dóch to nie kochasz ani jednego. A przynajmniej nie w TEN sposób.
        • kaktusica6 Re: Kocham dwóch.... 06.03.07, 20:13
          Chciałabym, żeby to było takie proste.
          ALe niestety mylisz się.
          • is_he Re: Kocham dwóch.... 06.03.07, 21:35
            kiedyś myślałam, że można kochać dwóch. nie można. kochać to nie znaczy "uważać
            kogoś za ideał" albo czuć motylki w brzuchu.

            poza tym jak kochać bez pociągu fizycznego? to część składowa miłości.
            • kaktusica6 Re: Kocham dwóch.... 06.03.07, 21:58
              > kochać to nie znaczy "uważać kogoś za ideał" albo czuć motylki w brzuchu.

              Zgadzam się z Tobą w 100%:) Wiem, jestem stanowczo przekonana, że kocham mojego
              narzeczonego.
              Co do tego drugiego... no właśnie nie wiem. Nie wiem co to jest, nie wiem co do
              niego czuję. Na pewno jest to coś więcej niż uczucie przyjaźni...
              A co powiesz o staruszkach, którzy się kochają na zabój?
              Na szczęście (oby...) nie mogłabym być z kimś, kto mnie fizycznie odrzuca, nawet
              nie jest mi obojętny, a odrzuca.
              Poza tym "kochać" a "być zakochanym" to dwie różne bajki... Zakochanie
              przechodzi, więc liczę, że za miesiąc, dwa będzie po wszystkim...
              • crunch4 Re: Kocham dwóch.... 06.03.07, 22:30
                gdybys byl 20 kg chudszy hehehe
                • kaktusica6 Re: Kocham dwóch.... 06.03.07, 22:56
                  Okrutne, wiem. Ale niestety to prawda.
              • ada012 Re: Kocham dwóch.... 07.03.07, 19:23
                mam taki sam probleb bardzo podobna historia mnie dotknela jak chcesz pogadac
                daj znac 833247
        • klarafr Re: Kocham dwóch.... 13.03.07, 01:40
          zgadzam sie z ta wypowiedzia
    • gocha1002 Re: Kocham dwóch.... 06.03.07, 22:34
      Najlepiej wyobraź sobie zauroczenie (inną kobietą) u twojego "cudownego,
      kochajacego mężczyzny" - niewykluczone zresztą, że coś takiego u niego też ma
      miejsce, prawda?
      Gdy sobie to zechcesz dobrze wyobrazić, powinno ci przejść.
      A zresztą, takich problemów tylko pozazdrościć.
      Pozdrawiam.
      • kaktusica6 Re: Kocham dwóch.... 06.03.07, 23:01
        Nieprawda, nie ma:)
        Wyobraziłam sobie... przechodzi:)
        Też sobie zazdroszczę, zawsze uważałam, ze mam dużo szczęścia, w każdej
        dziedzinie życia.
        Równiez pozdrawiam...
    • poopka Re: Kocham dwóch.... 07.03.07, 00:06
      Ło matko - "gdybys był 20 kg chudszy" ???- no przepraszam Cie bardzo ale to
      napewno nie jest miłosc ...
      • kaktusica6 Re: Kocham dwóch.... 08.03.07, 22:34
        I hope
        • mamab26 Re: Kocham dwóch.... 08.03.07, 22:56
          Jakim cudem zauroczył Cię facet który jak piszesz :
          >Gdybym nie czuła, że kolega odrzuca
          >mnie fizycznie. I gdyby nie miał kilku wad, których nie toleruję...


          Bardzo mnie to ciekawi...
          To nie jest złośliwość ,tylko zwykłe pytanie :)
          • kaktusica6 Re: Kocham dwóch.... 09.03.07, 00:06
            mamab26 napisała:

            > Jakim cudem zauroczył Cię facet który jak piszesz :
            > >Gdybym nie czuła, że kolega odrzuca
            > >mnie fizycznie. I gdyby nie miał kilku wad, których nie toleruję...
            >
            >
            > Bardzo mnie to ciekawi...
            > To nie jest złośliwość ,tylko zwykłe pytanie :)

            Otóż... z nikim (poza koleżanką od kołyski) nie miałam tylu tematów do rozmowy,
            z nikim nie śmieję się tak często... jest duszą towarzystwa, ujął mnie swoją
            opiekuńczością i troską, zaradnością. I mam słabość do ciemnych oczu z długimi
            rzęsami:) To trochę tak, jakby zauroczył mnie ktoś z internetu, przez rozmowy na
            gg czy maile...
            Poza tym myśle, że po prostu za dużo czasu z nim spedziałam. Spedzałam, bo już
            nie mam zamiaru się "spoufalać", nie chcę stracić skarbu, który mam... a z
            drugiej strony nie chcę też stracić dobrego kolegi. Ale wiem, że mój facet jest
            ważniejszy. Bo to, to jest prawdziwa miłość:)
            Mam nadzieję, że odpowiedziałam na pytanie:)
            • wojtek_blankietowy Re: Kocham dwóch.... 09.03.07, 07:54
              Typowa niedojrzalosc dla mlodzienczego wieku. Nie pamietam czy podawalas wiek
              ale zaloze sie ze masz mniej niz 25 lat. Widac to pewnej niestalosci
              emocjonalnej i w przywiazywaniu wagi do tak naprawde nieistotnych rzeczy (wazne
              sa dlugie rzesy, wazna mnijesza waga).

              Tak naprawde nie poznalas jeszcze milosci i nie czujesz jej do zadnego z nich
              obecny facet to zimna kalkulacja: dobry material na meza, nie widze tam uczuc
              (cyt: nie chcem stracic tego skarbu). Juz predzej drugi: zauroczenie. Z tym ze
              mlody wiek i brak doswiadczenia uniemozliwia Ci wlasciwa ocene co jest wazne co
              sie liczy.

              Prawda jest taka ze jak sie kocha dwie osoby to sie nie kocha zadnej. Ta zasada
              dotyczy wszystkich ludzi. Nie mozna byc hipokryta i twierdzic ze jak zonaty
              facet ma kochanke i zone to on jest draniem bo nie moze kochac obydwu a jak
              ty "masz" dwoch facetow to Ty mozesz kochac obydwoch.

              Co robic? Dojrzej. Moze poczekaj ze zwiazakami bo chyba nie dojrzalas do
              prawdziwego uczucia gdzie ukochana osoba jest dla ciebie jedyna wspaniala i
              calym swiatem gdzie nie licza sie drobne wady. Przestan zwracac uwage na malo
              wazne rzeczy. Nie mow tesktow w stylu gdybys mial 20 kg mniej. Jak ty bys sie
              czula gdyby ukchany facet powiedzial gdybys miala mniejszy tylek.
              • kaktusica6 Re: Kocham dwóch.... 09.03.07, 12:17
                wojtek_blankietowy napisał:

                > Typowa niedojrzalosc dla mlodzienczego wieku. Nie pamietam czy podawalas wiek
                > ale zaloze sie ze masz mniej niz 25 lat. Widac to pewnej niestalosci
                > emocjonalnej i w przywiazywaniu wagi do tak naprawde nieistotnych rzeczy (wazne
                >
                > sa dlugie rzesy, wazna mnijesza waga).
                >
                > Tak naprawde nie poznalas jeszcze milosci i nie czujesz jej do zadnego z nich
                > obecny facet to zimna kalkulacja: dobry material na meza, nie widze tam uczuc
                > (cyt: nie chcem stracic tego skarbu). Juz predzej drugi: zauroczenie. Z tym ze
                > mlody wiek i brak doswiadczenia uniemozliwia Ci wlasciwa ocene co jest wazne co
                >
                > sie liczy.
                >
                > Prawda jest taka ze jak sie kocha dwie osoby to sie nie kocha zadnej. Ta zasada
                >
                > dotyczy wszystkich ludzi. Nie mozna byc hipokryta i twierdzic ze jak zonaty
                > facet ma kochanke i zone to on jest draniem bo nie moze kochac obydwu a jak
                > ty "masz" dwoch facetow to Ty mozesz kochac obydwoch.
                >
                > Co robic? Dojrzej. Moze poczekaj ze zwiazakami bo chyba nie dojrzalas do
                > prawdziwego uczucia gdzie ukochana osoba jest dla ciebie jedyna wspaniala i
                > calym swiatem gdzie nie licza sie drobne wady. Przestan zwracac uwage na malo
                > wazne rzeczy. Nie mow tesktow w stylu gdybys mial 20 kg mniej. Jak ty bys sie
                > czula gdyby ukchany facet powiedzial gdybys miala mniejszy tylek.

                Dziękuję, Twoje słowa dały mi wiele do myslenia. Zdaję sobie sprawę, że jestem
                jeszcze młoda, niedoświadczona i niedojrzała. Widzę, że czasem zachwouję się jak
                mała, rozkapryszona dziewczynka, która sama nie wie, czego chce.
                Staram się, jak mogę, żeby to zmienić. Z Twojej wnikliwej analizy
                psychologicznej widzę, że mam jeszcze duzo do roboty:)
                Z jednym jednak nie mogę się zgodzić... z tym, że to zimna kalkulacja, że jestem
                z nim. Zdaję sobie sprawę, że jakby to miała być zimna kalkulacja, to bym
                własnie z nim nie była:) Chodzi tu głównie o sprawy psychiczno-zdrowotne,
                wolałabym jednak nie wymieniać... Zdaję sobie sprawę z tego, że może mi być z
                nim w życiu ciężko, ale go kocham i w chwili obecjen najważeniejsze dla mnie to
                jego szczęście.
                Wniosek jest jeden: z tym drugim to musiało mi się tylko zdawać.
                I dziękuję jeszcze raz za dobitne uświadomienie mi kilku spraw. Czasem inaczej
                do mnie nie dotrze.
                • guido_contini Re: Kocham dwóch.... 09.03.07, 14:55
                  Nie bede powtarzac po moim przedmowcy o niedojrzalosci(max 19 lat), bo sama do
                  tego sie przyznajesz i gratulacje, ze to zauwazasz, o ile cala historia jest
                  prawdziwa.
                  Mnie natomiast najbardziej niepokoi Twoj exibicjonizm i czesciowo proznosc.
                  Miejmy nadzieje, ze z tego wyrosniesz. Powodzenia
                  • kaktusica6 Re: Kocham dwóch.... 09.03.07, 15:38
                    Tu pomyłka, 21:)
                    Niestety jest prawdziwa.
                    Kiedyś trzeba się uzewnętrznić. Mam dość duszenia niektórych spraw w sobie, a
                    przed obcymi ludźmi łatwiej się otworzyć. I dowiedzieć się, co inni myslą na ten
                    temat... przekonałam się, ze to bardzo pomocne.
                    • guido_contini Re: Kocham dwóch.... 09.03.07, 15:44
                      To niech tak zostanie, skoro bylo to Tobie potrzebne.
                      Jezeli wyciagniesz z udzielonych rad wlasciwe wnioski, to tylko pogratulowac.
                      Powodzenia
                      • bmartucha ... 09.03.07, 20:26
                        GDYBY NIE 20 KG NAWAGI... Kobieto ty nie możesz patrzeć przedmiotowo tylko
                        duchowo. Uroda przeminie a charakterek zostaje. Ja byłam kiedyś szczupła
                        ważyłam 47 kg. Miałam 22- 23 lata. Super czasy teraz ważę 12 kg więcej i co z
                        tego- mam jeszcze większe powodzenie niż jak sie głodziłam - poprostu jestem
                        sobą. Wiec na nadwagę nie masz co patrzeć. Zapewne to jeden powód o którym
                        odważyłaś sie powiedzieć, myślę że powodów może być jeszcze kilka, typu praca,
                        kasa, mieszkanie, rodzina jego....Kobiety są czystymi materlistkami - ja też
                        jestem materialistką....
                        • kaktusica6 Re: ... 10.03.07, 21:41
                          Wiem, że uroda przemija, ale co zrobić jak mnie po prostu fizycznie facet
                          odrzuca? Nie wyobrażam sobie pocałunku z nim, a co dopiero seksu... A kochankow
                          nie mam zamiaru mieć. Jest ich jeszcze kilka (lenistwo, podejście "kobieta musi
                          robić wszystko w domu", brak jakichkolwiek ambicji, ma same koleżanki - a ja
                          jestem straszną zazdrośnicą, lubi docinać - a bardzo łatwo mnie zranić byle czym
                          itp.).

                          Szkoda, że nie ma na świecie facetów będących połączeniem dwóch:)

                          Głownie chodzi mio to, że mam już faceta, którego kocham bardzo i z nim chcę być:)
                          A takie coś to było, mineło i już nie ma...:) Może to hormony przed okresem
                          spłatały mi figla:)
                          • hholy Re: ... 10.03.07, 22:16
                            ha ha ha
                            hi hi hi
                            he he he
                            JESLI NIE MASZ OCHOTY NA POCALUNEK Z NIM,TO NA PEWNO NIE JESTES W NIM ZAKOCHANA
                            i przestan sobie wkrecac
                            • kaktusica6 Re: ... 10.03.07, 23:58
                              :D dzieki:D uwielbiam Cię normalnie:D i nienormalnie też:D

                            • helga1970 Re: ..hholy 11.03.07, 06:28
                              przepraszam, ze ja bez zwiazku: świetna sygnaturka:))
                              • hholy Re: ..helgo 13.03.07, 22:25
                                twoja tysz:))
    • kleo1 Re: Kocham dwóch.... 11.03.07, 08:30
      Zazdroszczę Ci narzeczonego, że jest takim ideałem, bo mój dla mnie nie jest...
      a co do tej fascynacji, wiosna idzie, może za mało sexu? :P
    • miss_understood Re: Kocham dwóch.... 11.03.07, 14:37
      Ja też kocham dwóch - mojego chłopaka i tatę. :)
      • emotional_en Re: Kocham dwóch.... 13.03.07, 12:08
        A ja kocham trzech:) chłopaka, tatę i dziadka:D
    • jan_stereo Re: Kocham dwóch.... 11.03.07, 14:51
      trzeba uwazac, bo czesto ci wspaniali i fajni sa tacy tez i dlatego ze nie poznalo sie jeszcze wspanialszych
      i fajniejszych,a co do mozliwosci kochania dwoch,trzech na raz nie widze tu zadnej sprzecznosci,zadne
      zapadki milosci sie przeciez w glowie na zacinaja po poznaniu bliskim jednej osoby. Mnie tez obce
      dziewczyny uwazaly na podstawie powierzchownosci ze jestem zimny ch.. i jak najdalej od takiego,ale
      potem, po odbyciu kilku rozmow kwestia wygladu przeobrazala sie w ich oczach i pozostawal juz sam
      ch.. ;"))
    • emotional_en Re: Kocham dwóch.... 13.03.07, 12:10
      Przeczekaj, przejdzie:)
      • kaktusica6 Re: Kocham dwóch.... 13.03.07, 22:21
        Czekam:)
    • giebe-ls Re: Kocham dwóch.... 14.03.07, 14:25
      Zamien ilosc na jakosc kochana, szkoda zdrowia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka