awineczka
27.03.07, 12:33
Hej!
Nie wiem czy to odpowiednie miejsce na szukanie odpowiedzi na moje zapytanie
ale nie bardzo mam sie z tym do kogo zwrocic...
Otoz moj problem dotyczy przyjazni mojego mezczyzny z jego byla zona. Jestesmy
ze soba od 2 lat i wciaz nie potrafie pogodzic sie z mysla, ze ona ciagle
zajmuje wazne miejsce w jego zyciu. Czesto wydaje mi sie nawet, ze jestem
trzecim kolem u wozu;( Wiecznie do siebie telefonuja, esemesuja, on jest na
kazde jej wezwanie... Proby rozmowy z nim zawsze koncza sie klotnia. Z jednej
strony rozumiem ta ich zazyla przyjazn gdyz byli ze soba 8 lat ale z kolei nie
maja dzieci i nie bylam przyczyna rozpadu ich zwiazku. Przykro mi gdy po pracy
leci do niej poniewaz znow pojawil sie jakis problem z samochodem a na wyjscie
ze mna do kina czy teatru nie ma czasu;( On wie jak wielu bolu tym mi zadaje
ale jak juz wielokrotnie powiedzial, to sie nigdy nie zmieni. Czy ktoras z was
miala podobny problem i podzielilaby sie radami? Czy jest jakas nadzieja, ze
on nie bedzie poswiecal jej tak duzo uwagi gdy w naszym zyciu pojawi sie
dziecko? Czy tez moze popelniam duzy blad tkwiac w takim "chorym" zwiazku?
dziekuje za rady.