Dodaj do ulubionych

Bezdzietni

19.05.03, 13:07
Inspiracją tego wątku jest wątek Antona - Wielodzietni.
Zastanowialiście sie kiedys jak sie w waszym otoczeniu traktuje związki
bezdzietne ???
Czy nie jest tak, że otoczenie myśli " pewnie maja jakis feler, tylko on czy
ona" - biedni ludzie.
A może poprostu dopuszczacie mozliwość, że są ludzie którzy nie chca mieć
dzieci???
Obserwuj wątek
    • Gość: t Re: Bezdzietni IP: *.bydgoska.krakow.pl 19.05.03, 13:09
      Dopuszczam. Co więcej - są ludzie, kórzy pod żadnym pozorem nie powinni mieć
      dzieci.
      • Gość: melmire Re: Bezdzietni IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 19.05.03, 13:22
        Ale to zazwyczaj oni je miewaja, i to w kilku egzemplarzach :)
        Mi bezdzietni nie przeszkadzaja, ani mnie nie dziwia, tak samo zreszta jak
        wielodzietni.Mam natomias alergie na wscibskie osoby ktore pytaja ciagle czemu
        jeszcze nie ma potomka........moj chlopak zalatwia sprawe mowiac ze smutna
        mina ze jest bezplodny, fajnie jest popatrzec na miny ludzi jak im to
        oznajmia :)
        • capa_negra Re: Bezdzietni 19.05.03, 13:29
          Tak to jest jak jesteś inny to zaraz z tobą cos nie tak :-)
          Czasami mam odczucie, że bezdzietne pary są gorzej traktowane jak te
          wielodzietne .
          Jeśli wielodzietność spotyka się z jakąś taką ironią i wytrzeszczem oczu to
          bezdzietność wiąże się z dociekaniem powodów i nie daj boże , żeby ktoś
          powiedział, ze po prostu nie chce mieć dzieci – potępienie otoczenia
          gwarantowane
        • Gość: t Re: Bezdzietni IP: *.bydgoska.krakow.pl 19.05.03, 13:38
          nie pisałam tylko o rodzinach patologicznych wielodzietnych -są ludzie mający
          dwójkę dzieci po to, by mieć na kogo przerzucać własne niespełnione ambicje,
          traktujące dzieci jak dodatek do swojego perfekcyjnego zycia, tworzący
          sobie "zaplecze " na starośc,płodzący je "bo wypadało - już rok po ślubie"
          bo "mam juz trzydziestkę, potem jeszcze jakiego Downa urodzę "i tak dalej, i
          tak dalej...
          To juz lepiej kochająca rodzina z szóstką dzieci niż trzy takie z jedynakiem
          czy parką szytą na miarę.
          • Gość: melmire Re: Bezdzietni IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 19.05.03, 13:41
            trudno sie z tym nie zgodzic :)
        • anahella Re: Bezdzietni 19.05.03, 20:22
          Gość portalu: melmire napisał(a):

          > moj chlopak zalatwia sprawe mowiac ze smutna
          > mina ze jest bezplodny, fajnie jest popatrzec na miny ludzi jak im to
          > oznajmia :)

          tylko uwazaj, zebys nie zaczela w to wierzyc, bo ktorego dnia przestaniesz sie
          zabezpieczac i dzidzius gotowy:)
          • Gość: melmire Re: Bezdzietni IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 20.05.03, 11:19
            Mnie tam by to nie przeszkadzalo, dojrzalam do mysli o dzidziusiu :) Ale nie
            jestem az taka swinia zeby "wpasc" bez jego zgody :)
    • pom Re: Bezdzietni 19.05.03, 13:26
      Są i tacy. Ale nikt w moim otoczeniu nie wytyka, nie komentuje... może tylko
      przy mnie, bo sama dzieci też nie posiadam.
      Mam koleżanke, mężatkę, szcześliwe stadło, wszystko im się układa świetnie,
      wiem, że od miesięcy straja się o dziecko, którego jeszcze nie ma... Trzymam za
      nią kciuki.
    • Gość: Anton Re: Bezdzietni IP: 195.94.204.* 19.05.03, 13:26
      capa_negra napisała:

      > A może poprostu dopuszczacie mozliwość, że są ludzie którzy nie chca mieć
      > dzieci???

      Ja tam dopuszczam - w jęz. angielskim ukuto nawet na to specjalne
      słowo "childfree" zamiast "childless". Nie ukrywam jednak, że nie budzi to u
      mnie specjalnego entuzjazmu. Kojarzy mi się z egoizmem i z wymieraniem.
      • Gość: karolina Re: Pytanie do Antona IP: 195.117.97.* 19.05.03, 13:37
        Gość portalu: Anton napisał(a):


        > Ja tam dopuszczam - w jęz. angielskim ukuto nawet na to specjalne
        > słowo "childfree" zamiast "childless". Nie ukrywam jednak, że nie budzi to u
        > mnie specjalnego entuzjazmu. Kojarzy mi się z egoizmem i z wymieraniem.

        Dlaczego nie posiadanie dzieci z własnego wyboru kojarzy Ci sie z egoizmem?
        • capa_negra Re: Pytanie do Antona 19.05.03, 13:39
          czyżby bezdzietniośc była społecznie niepoprawna???
          • Gość: moboj Re: Pytanie do Antona IP: 62.233.250.* 19.05.03, 13:58
            capa_negra napisała:

            > czyżby bezdzietniośc była społecznie niepoprawna???
            >

            ja odnoszę wrażenie, że w naszym kraju to jest religijnie niepoprawne, o ile
            tak to mozna ująć, bo to szczególnie srodowiska katolickie podkreslają
            koniecznośc posiadania dzieci, bo taka jest powinność kobiety i małżeństwa.

            • Gość: sowa Re: Pytanie do Antona IP: Kasza.gjpoland.com.pl:* / 172.16.20.* 19.05.03, 14:09
              Mylisz się, Moboj. Bezdzietność jest niepoprawna z punktu widzenia prawa
              polskiego. Art. 18 Konstytucji RP: Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny,
              rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką RP.
              Oczywiście, że bezdzietność nie jest zabroniona, ale z punktu widzenia
              interesów państwowych niechętnie przyjmowana. Inną zupełnie sprawą jest, jakie
              państwo zapewnia obywatelom warunki do rodzenia i wychowywania dzieci. W tej
              chwili nie są najlepsze.
              • aguszak Wobec tego... 19.05.03, 14:14
                Gość portalu: sowa napisał(a):

                > Mylisz się, Moboj. Bezdzietność jest niepoprawna z punktu widzenia prawa
                > polskiego. Art. 18 Konstytucji RP: Małżeństwo jako związek kobiety i
                mężczyzny,
                >
                > rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką RP.
                > Oczywiście, że bezdzietność nie jest zabroniona, ale z punktu widzenia
                > interesów państwowych niechętnie przyjmowana. Inną zupełnie sprawą jest,
                jakie
                > państwo zapewnia obywatelom warunki do rodzenia i wychowywania dzieci. W tej
                > chwili nie są najlepsze.

                ... mamy martwe zapisy konstytucyjne...
                • Gość: sowa Re: Wobec tego... IP: Kasza.gjpoland.com.pl:* / 172.16.20.* 19.05.03, 14:33
                  Oczywiście, że tak. Na innym wątku (LPR kontra postinor) pisałam, że moja
                  naiwność w kwestii wiary w zapisy Konstytucji RP jest naiwna, bo obsewrując
                  życie dochodzę do smutnego wniosku, że Ustawa Zasadnicza jest łamana przez rząd
                  polski nagminnie
                  • aguszak Re: Wobec tego... 19.05.03, 14:35
                    Gość portalu: sowa napisał(a):

                    > Oczywiście, że tak. Na innym wątku (LPR kontra postinor) pisałam, że moja
                    > naiwność w kwestii wiary w zapisy Konstytucji RP jest naiwna, bo obsewrując
                    > życie dochodzę do smutnego wniosku, że Ustawa Zasadnicza jest łamana przez
                    rząd
                    >
                    > polski nagminnie

                    Ale to już temat na osobny wątek... mnie też boli to, co dzieje się od kilku
                    lat i to niezależnie od tego z której "strony" jest rząd... dlatego tak silnie
                    się uchwyciłam wiary w moc sprawczą UE - wg mnie to jedyna nadzieja na
                    normalność...
              • capa_negra Re: Pytanie do Antona 19.05.03, 14:30
                Prawdę mówiąc to nie doczytałm sie w Konstytucji zapisu mówiącego o OBOWIĄZKU
                mienia dzieci!!!
                • Gość: sowa Re: Pytanie do Antona IP: Kasza.gjpoland.com.pl:* / 172.16.20.* 19.05.03, 14:37
                  Bo nie ma OBOWIĄZKU posiadania dzieci. Zapis mówi jedynie o ochronie i opiece
                  rodziny, rodzicielstwa i macierzyństwa.
                • Gość: moboj Re: Pytanie do Antona IP: 62.233.250.* 19.05.03, 14:37
                  hahaha. przepisy nakazujące posiadanie dzieci chyba nigdy nie weszlyby w zycie
                  w tym karju. no chyba, że większość w sejmie miałaby LPR, do czego, mam
                  nadzieję, nigdy nie dojdzie.
                  • capa_negra Re: Pytanie do Antona 19.05.03, 14:52
                    I dzieki bogu, ze nigdy nie wejdą ostatecznie mamy wolnośc wyboru o wolnej woli
                    nie wspomne
            • Gość: Anton Re: Pytanie do Antona IP: 195.94.204.* 19.05.03, 14:51
              W bezdzietności z wyboru często bywa ta nuta egoizmu - nie chce mi się nic
              zrobić dla kogo innego, mam swoje zabawki i się nimi nie podzielę. Jest też
              utrata niezwykłego potencjału - ludzkiego, który w sobie mamy, a który
              tłamsimy. Niezbyt to fajne.

              A wymieranie? Ktoś podał link w wątku o wielodzietnych do tekstu, w którym
              podawano, że średnia dzietność to w Polsce 1,88 czyli poniżej tzw. prostej
              zastępowalności. Może to kogoś oczywiście nie obchodzić, ale niech się nie
              dziwi, że go potem egoistą nazywają.

              PS My tu sobie gadu gadu a tam tymczasem ktoś znowu doprowadza kobiety do
              wytrysku...
      • Gość: melmire Re: Bezdzietni IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 19.05.03, 13:40
        ha, mnie z wymieraniem kojarza sie dinazaury, li i jedynie :)
        A egoizm z postawa "trzeba rodzic dzieci bo ktos bedzie musial zarobic na
        twoja emerytyre/podac szklanke wody na starosc/ect. Ja to nazywam
        instrumentalnym traktowaniem ludzi.......
        • capa_negra Re: Bezdzietni 19.05.03, 13:48
          Gość portalu: melmire napisał(a):

          > ha, mnie z wymieraniem kojarza sie dinazaury, li i jedynie :)
          > A egoizm z postawa "trzeba rodzic dzieci bo ktos bedzie musial zarobic na
          > twoja emerytyre/podac szklanke wody na starosc/ect. Ja to nazywam
          > instrumentalnym traktowaniem ludzi.......


          Nie dość, że traktowanie instrumentalne to i załozenie fałaszywe.
          Moja koleżanka - matka 3 dzieci - wręcz twierdzi, ze nie ma co wychodzic z
          założenia, że mienie dzieci gwarantuje szklanke wody na starośc
          Zresztą znam sama samotnych emerytów, zarówno pary jak i wdowców, którymi
          dzieci zupełnie sie nie interesują
        • Gość: astinger Re: Bezdzietni IP: 213.231.15.* 19.05.03, 14:13
          Pomyśl nieco szerzej i wyobraź sobie ze majac dzieci dokładnie zdajesz egzamin
          z umiejetności odłozenia swoich wydawałoby sie super waznych spraw na rzecz
          osoby która potrzebuje ciebie jak nikt inny. O jakich tam emeryturach i
          szklankach wody zasłyszanych od innych piszesz. To zreszta barzdo dobrze robi
          na psychike kiedy uswiadamiasz sobie, ze nie twoje potzreby sa najwazniejsze na
          swiecie. To własnie jest a propos egoizmu.
          • Gość: melmire Re: Bezdzietni IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 19.05.03, 14:37
            Dla mnie egoizmem byloby urodzenie dziecka , upchniecie go pod opieke babci i
            skladanie mu wizyt podczas weekendow.
            Nie mozna byc egoista przedkladajac siebie ponad kogos kogo NIE MA.Lepiej byc
            szczesliwym bezdzietnym, czy nieszczesliwym rodzicem, ktory zdecydowal sie na
            dziecko ot, tak, z mysla ze wszystko jakos sie ulozy i bedzie dobrze?
            A co do argumentow w stylu "szklanka wody" to zawsze jakims dziwnym trafem
            pojawiaja sie w dyskusjach o posiadaniu/nieposiadaniu dzieci.
            • Gość: astinger Re: Bezdzietni IP: 213.231.15.* 19.05.03, 15:26
              Otóż powiem ci, ze w stanie bezdzietnym zupełnie nie jestes tego w stanie
              obiektywnie stwierdzić. Chodzi mi głównie o sprawy, które wraz z posiadaniem
              dzieci przestaja być istotne. Jesli nadal sa to znaczy żes egoista i trudno,
              chociaz oczywiscie przydałoby sie zmienić i taka szanse daje ci tez ten mały
              człowiek.
              • moboj Re: Bezdzietni 19.05.03, 21:03
                Gość portalu: astinger napisał(a):

                > Otóż powiem ci, ze w stanie bezdzietnym zupełnie nie jestes tego w stanie
                > obiektywnie stwierdzić. Chodzi mi głównie o sprawy, które wraz z posiadaniem
                > dzieci przestaja być istotne. Jesli nadal sa to znaczy żes egoista i trudno,
                > chociaz oczywiscie przydałoby sie zmienić i taka szanse daje ci tez ten mały
                > człowiek.

                ale głupio jest chyba eksperymentowac na niewinnym dziecku, prawda? to jest
                dopiero egoizm.
                • Gość: astinger Re: Bezdzietni IP: 213.231.15.* 20.05.03, 09:19
                  To nie jest żadne eksperymentowanie tylko spokojne przyznanie sie przed soba,
                  że prawda jest iz jestem leniwy i samolubny, etap nastepny to chęć zmiany w
                  sobie, chyba ze rozbrajajaco przyznasz, że cechy te pasują ci u ciebie samej.
                  Wtedy rzeczywiscie narodziny twego dziecka byłyby niebezpiecznym eksperymentem.
                  A w góle to w tym temacie nikt nie poda racjonalnego powodu na zasadnośc
                  posiadania dzieci. Ja patrze z perspektywy ojca, inni z drugiej strony medalu.
                  Czasami to przybiera forme rozmowy ze ślepym o kolorach.
                  Argumenty ekonomiczne przeciw rozumiem absolutnie, natomiast zwykłe "nie" bo
                  "nie" to juz kwestia bardziej światopogladowa (tylko prosze mnie nie kojarzyć z
                  kościołkową propagandą)a trąci lenistwem i wygodnictwem. Wartobyłoby sie do
                  tego przyznac i nie sciemniać.
                  • Gość: melmire Re: Bezdzietni IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 20.05.03, 11:21
                    Wiesz, sa gorsze wady niz lenistwo i samolubstwo, wiec jezeli chcesz to moge
                    sobie taka karteczke nawet na czole przyczepic.A testowac na dziecku nie bede,
                    nie w tej chwili kiedy wiem ze nie ma na nie miejsca w moim zyciu. Dzieci
                    musza byc chciane i tyle.
                    • Gość: astinger Re: Bezdzietni IP: 213.231.15.* 20.05.03, 12:30
                      To jasne chyba, ze musza byc chciane. Ale chciane nie koniecznie dziś, teraz ,
                      natychmiast. Chodzi o to jakie masz na ten temat zdanie. Bo ja np od
                      dzieciństwa wiedziałem ze kiedys tez będę ojcem, a w stu procentach i z
                      szybkoscią dźwięku dojrzałem do tego wtedy kiedy nie miałem innego wyjścia. Ja
                      rozumiem ze sa przerózne powody na nie posiadanie dzieci, ale wyrzucanie tego
                      ze swoich planów życiowych moim zdaniem nie swiadczy dobrze o psychice. Żadnych
                      społecznych czy moralnych uwarunkowań w to nie mieszam, bo tez nie lubie jak mi
                      stado cioć i znajomych brzęczy nad uchem.
                      • Gość: moboj Re: Bezdzietni IP: 62.233.250.* 20.05.03, 12:34
                        Gość portalu: astinger napisał(a):

                        >> rozumiem ze sa przerózne powody na nie posiadanie dzieci, ale wyrzucanie
                        tego
                        > ze swoich planów życiowych moim zdaniem nie swiadczy dobrze o psychice.

                        a takie sądy dobrze świadczą o psychice? zastanów sie trochę. to, co dobre dla
                        ciebie niekoniecznie musi być dobre dla innych, wiesz?
                      • Gość: melmire Re: Bezdzietni IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 20.05.03, 12:35
                        Osobiscie uwazam ze ludzie maja prawo do nieposiadania dzieci. Jezeli kiedys
                        tam zmienia zdanie to super, jezeli nie to nie nam osadzac ich psychike.
                        Dzieci to wspaniala sprawa, ale i ciezar zarazem, jezeli ktos sie nie czuje na
                        silach zeby je kochac i wychowywac......to lepiej zeby o tym wiedzial i na
                        dzieci sie nie decydowal. Mozna pomagac ludziom na wiele sposobow, mozna
                        zostac wolontariuszem ONZ w samym srodku buszu, mozna poswiecic zycie szukaniu
                        leku na raka, mozna opiekowac sie dziecmi w domu dziecka- mozna nie miec
                        dziecka i nie byc egoista i samolubem. A swoja droga, zakonnice i ksieza to
                        tez dla ciebie egoisci i samoluby?
                      • Gość: moboj Re: Bezdzietni IP: 62.233.250.* 20.05.03, 12:38
                        a poza tym: jesteśmy wolnymi ludźmi, żyjemy w wolnym kraju (może w troche
                        popieprzonym, ale wolnym) i każy ma prawo układac sobie życie po swojemu. skoro
                        ty chcesz mieć dzieci to twoja sprawa, jeśli ktoś nie chce ich mieć - też jego
                        sprawa i tobie nic do tego.
                        a oceny psychiki może jednak zostaw zawodowcom. tak jak i oceny tego, czy ktos
                        jest egoistą, bo nie znasz takiej osoby i nie wiesz co porabia na co dzień.
                        może się okazać, że jest lepszym człowiekiem niz ty.
                        • Gość: astinger moboj i melmire IP: 213.231.15.* 20.05.03, 13:04
                          Pewnie ze kazdy moze wszystko i zyjemy w wolnym kraju nic nikomu do tego czy do
                          tamtego i ze ktos moze byc lepszy ode mnie (chociaż nie wiem co to znaczy)lub
                          nie a psychike to moga oceniac tylko specjalisci. To o czym my w ogóle
                          dyskutujemy??? i jakie wnioski chcemy z tej dyskusji wyciagnąć i czy w ogóle
                          trzeba wyciągać jakieś wnioski???? Kiedy rozmawiamy o czyms konkretnym, a ktos
                          wytacza armate w postaci "kazdy moze wszystko, bo zyjemy w wolnym kraju" to
                          wszelkie argumenty stają sie bez znaczenia.
                          Te zakonnice i księża to też zupełnie od czapy w tym temacie. Czy mam rozumieć
                          ze zamiast miec własne dziecko postanowiłaś oddać sie pracy w wolontariacie.
                          Prosze nie odwracaj kota ogonem.
                          • Gość: melmire Re: moboj i melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 20.05.03, 13:26
                            Tak, pomysl wolontariatu w ONZ mnie pociaga.
                            Ale to i tak dyskusja z cyklu co ma piernik do wiatraka. Mam prawo krecic sie
                            dookola mojego pepka cale zycie, jesli taka bede miala ochote. Na pewno nie
                            urodze dzieci z nakazu, tylko po to zeby udowodnic (ciekawe jak) ze nie jestem
                            egoistka.Moj kuzyn ma dziecko. Nigdy nie pracowal, mial klopoty z policja, nil
                            swoja matke, dzieckiem sie nie zajmuje, dzieciak sam biega po mieszkaniu a
                            ojciec pijany odsypia na tapczanie - a jednak idac tropem twojego myslenia on
                            jest lepszym czlowiekiem niz ja?
                            A tak w ogole to moim zdaniem argumenty w stylu trzeba byc egoista zeby nie
                            miec dziecka wysuwaja ludzie ktorzy maja dzieci, ktorym jest z tym czasem
                            ciezko, i ktorzy dorabiaja sobie teorie coby sie lepiej poczuc, i tyle.
                            • Gość: astinger Re: moboj i melmire IP: 213.231.15.* 20.05.03, 13:49
                              Nie znam twojego kuzyna, ale mniej wiecej wyczuwam, ze ty natomiast masz w
                              sobie jakas refleksje nad swoja osobą i o kazda kasę załozyłbym sie ze byłabys
                              dobra matką, ty zas z uporem twierdzisz ze społeczeństwo każe ci nią być i
                              dlatego nią nie będziesz ( na przekór czy jak??)i to jest twój ból. Ja ani
                              przez chwile nie myslałem o sobie w ten sposób a uwierz mi że ojcem zostałem
                              jako ostani ze swoich kuzynów pociotków itp. Guzik obchodziło mnie zawsze ich
                              zdanie. Teraz jestem naprawde szczęśliwy i spełniony. To samo dotyczy mojej
                              żony. Czy masz dzieci czy nie zawsze jest ci czasem ciężko.
                              Wytłumacz mi jednak jak na twoim przykładzie zaprzeczyć tezie o bezdzietności
                              egoizmie i samolubstwie biorac pod uwage to co napisałaś o tym że wolno ci
                              krecić się wokół własnego pępka itd. Ręce opadają... Do tego ONZ to tez tak
                              raczej dla siebie niż potrzebujacych - kupy sie to wszystko nie trzyma.
                              Proponuję więcej luzu w kolanach.
                              • Gość: melmire Re: moboj i melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 20.05.03, 13:56
                                Ja po prostu nie uwazam ze posiadanie/nieposiadanie dziecka moze byc
                                argumentem w dyskusji o egoizmie. Za duzo jest ludzi ktorzy maja dzieci przez
                                przypadek, badz je maja a potem zmieniaja zdanie i upychaja je po babciach
                                zeby fakt bycia rodzicem mogl czegos dowodzic. Moze nie bylabym zla matka, ale
                                wiem ze gdybym TERAZ miala miec dziecko to zalowalabym tego do konca
                                zycia,^moze nawet kiedys mu to wypomniala. Nie wykluczam ze kiedys matka bede,
                                ale wtedy i TYLKO WTEDY kiedy uznam ze tego naprawde chce, ze bede w stanie
                                sie mu poswiecic. Nie bede matka meczenniczka, tak bedzie lepiej dla mnie i
                                dla dziecka. Jezeli nigdy w takim stanie umyslu nie bede, to na dziecko sie
                                nie zdecyduje, tak bedzie lepiej. I zostane wolontariuszka ONZ-u, w czesci dla
                                siebie , w czesci dla innych. I tes bedzie dobrze.
                                • Gość: astinger Re: moboj i melmire IP: 213.231.15.* 20.05.03, 14:33
                                  Wiesz nie wiem ile masz lat i co robisz ale ze słów twych wynika ze masz jakis
                                  dół czy coś w tym rodzaju. Wszystko brzmi to nie jasno. Ale przysięgam ci że z
                                  dzieckiem to i rozterek i znaków zapytań mniej. Dyskusja nie była o egoizmie,
                                  natomiast tenże jest na pewno jednym z powodów rezygnacji z rodzicielstwa.
                                  Przyznaje wśród rodziców tez takowi bywają, ale to nigdy nie było odniesieniem
                                  dla mnie.
                                  • Gość: moboj Re: moboj i melmire IP: 62.233.250.* 20.05.03, 14:36
                                    Gość portalu: astinger napisał(a):

                                    > Wiesz nie wiem ile masz lat i co robisz ale ze słów twych wynika ze masz
                                    jakis
                                    > dół czy coś w tym rodzaju. Wszystko brzmi to nie jasno. Ale przysięgam ci że
                                    z
                                    >
                                    > dzieckiem to i rozterek i znaków zapytań mniej. Dyskusja nie była o egoizmie,
                                    > natomiast tenże jest na pewno jednym z powodów rezygnacji z rodzicielstwa.
                                    > Przyznaje wśród rodziców tez takowi bywają, ale to nigdy nie było
                                    odniesieniem
                                    > dla mnie.

                                    przepraszam, że pytam: to było do mnie czy do malmire?
                                    • Gość: astinger do melmire nt IP: 213.231.15.* 20.05.03, 14:55
                                      Gość portalu: moboj napisał(a):

                                      > Gość portalu: astinger napisał(a):
                                      >
                                      > > Wiesz nie wiem ile masz lat i co robisz ale ze słów twych wynika ze masz
                                      > jakis
                                      > > dół czy coś w tym rodzaju. Wszystko brzmi to nie jasno. Ale przysięgam ci
                                      > że
                                      > z
                                      > >
                                      > > dzieckiem to i rozterek i znaków zapytań mniej. Dyskusja nie była o egoizm
                                      > ie,
                                      > > natomiast tenże jest na pewno jednym z powodów rezygnacji z rodzicielstwa.
                                      >
                                      > > Przyznaje wśród rodziców tez takowi bywają, ale to nigdy nie było
                                      > odniesieniem
                                      > > dla mnie.
                                      >
                                      > przepraszam, że pytam: to było do mnie czy do malmire?
                                  • Gość: melmire Re: moboj i melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 20.05.03, 17:06
                                    Nie mam zadnego dola. Po prostu wiem ze nie jestem jeszcze na dziecko gotowa,
                                    a nie bedac wrozka nie wiem czy kiedys bede. Proste jak kwadratura kola.
                                    I nie widze nadal zwiazku miedzy posiadaniem dzieci a egoizmem, to znaczy na
                                    upartego, ze TY jestes egoista bo wiesz ze posiadanie dzieci to swietna sprawa
                                    i dzieci masz! Poza tym w zyciu mozna sie realizowac na wiele sposobow,
                                    niezaleznie od posiadania czy nieposiadania dzieci.
                                    W ostatecznym rozrachunku mozesz przyjac ze cierpie na przerost
                                    odpowiadzialnosci, bo zdaje sobie sprawe ze posiadanie dzieci (czy nawet
                                    domowego zwierzaka) to duza odpowiedzialnosc i wiem ze jej, przynajmniej na
                                    razie, nie podolam.
                                    A zreszta, co mi tam, jak lubisz szufladkowac ludzi to moge byc i samolubem,
                                    jezeli ma ci to sprawic przyjemnosc :)
                          • moboj Re: moboj i melmire 20.05.03, 13:39
                            Gość portalu: astinger napisał(a):

                            > Pewnie ze kazdy moze wszystko i zyjemy w wolnym kraju nic nikomu do tego czy
                            do
                            > tamtego

                            no właśnie.

                            >i ze ktos moze byc lepszy ode mnie (chociaż nie wiem co to znaczy)

                            to znaczy, że bardzo często ludzie mający dzieci lub je planujący mają z tego
                            tytułu nieuzasadnione poczucie wyższości. wartościowym człowiekiem może być
                            zarówno bezdzietny, jak i ojciec czy matka ósemki dzieci. bezdzietny nie musi
                            byc egoistą - może byc wspaniałym człowiekiem, bo wartości człowieka nie ocenia
                            sie po liczbie przychówku.

                            lub
                            > nie a psychike to moga oceniac tylko specjalisci. To o czym my w ogóle
                            > dyskutujemy??? i jakie wnioski chcemy z tej dyskusji wyciagnąć i czy w ogóle
                            > trzeba wyciągać jakieś wnioski???? Kiedy rozmawiamy o czyms konkretnym, a
                            ktos
                            > wytacza armate w postaci "kazdy moze wszystko, bo zyjemy w wolnym kraju" to
                            > wszelkie argumenty stają sie bez znaczenia.

                            no bo zyjemy w wolnym kraju, każdy żyje, jak mu się podoba. nikt chyba nie lubi
                            bata nad głową.
                            • Gość: astinger Re: moboj i melmire IP: 213.231.15.* 20.05.03, 14:11
                              Zgadzam sie o tyle ze rózne sa powody bezdzietności. Brak warunków czy środków
                              utrzymania jest na pewno wystarczający. Zobacz że nie chodzi mi o utrzymanie
                              gatunku, prawa naturalne itp ale moje własne odczucia i doznania związane z
                              posiadaniem dziecka, nie mówie o patologii, bo kiedy dyskutuje z toba nie
                              zakładam czegos takiego, ale skoro tobie roi sie jakies moje poczucie wyzszości
                              z tego tytułu ze jestem ojcem a ty dzieci nie masz to raczej twój problem.
                              • moboj Re: moboj i melmire 20.05.03, 14:22
                                Gość portalu: astinger napisał(a):

                                > Zgadzam sie o tyle ze rózne sa powody bezdzietności. Brak warunków czy
                                środków
                                > utrzymania jest na pewno wystarczający. Zobacz że nie chodzi mi o utrzymanie
                                > gatunku, prawa naturalne itp ale moje własne odczucia i doznania związane z
                                > posiadaniem dziecka,

                                no własnie o to mi chodzi. to są twoje odczucia, ale ktoś może mieć inne. i
                                nawet jeśli ktoś nie chce miec dzieci, bo jest leniwy to jego sprawa i jego
                                prawo. chyba dobrze, że sobie taka osoba zdaje sprawę z tego, że nie chce się
                                dzieckiem zajmować.

                                ale skoro tobie roi sie jakies moje poczucie wyzszości
                                >
                                > z tego tytułu ze jestem ojcem a ty dzieci nie masz to raczej twój problem.

                                mnie się nic nie roi i nie mam żadnego problemu, bo wystarczająco dużo czasu
                                poświęcam pracy z dziećmi - tak po prostu poczułam, kiedy przeczytałam, że jak
                                ktoś nie ma dzieci to cos jest nie tak z jego psychiką.
                                • Gość: astinger Re: moboj i melmire IP: 213.231.15.* 20.05.03, 14:42
                                  Słuchaj to w takim razie troche mnie podprowadzasz. Skad mam wiedzieć że duzo
                                  czasu poswiecasz na prace z dziecmi. Moze dlatego nie masz zamiaru ich mieć, bo
                                  de facto czujesz jakbys je miała.......A poza tym jesli ja nie wiem jakie inni
                                  moga mieć odczucia to skad oni moga wiedziec jakie beda mieli będac rodzicami.
                                  Jesli jakies na serio negatywne to coś z nimi nie tak, jesli się obawiaja ze
                                  może być źle to jak wyzej. Nie jestem wyjatkiem a jednak jestem przykładem na
                                  to ze choc zagrożenia sa to ze wszystkim mozna sobie poradzić.

                                  PS

                                  jaki wynik obstawiasz na finał LM?
                                  • Gość: moboj Re: moboj i melmire IP: 62.233.250.* 20.05.03, 14:54
                                    Gość portalu: astinger napisał(a):

                                    > Słuchaj to w takim razie troche mnie podprowadzasz. Skad mam wiedzieć że duzo
                                    > czasu poswiecasz na prace z dziecmi.

                                    nie podprowadzam:) jestem nauczycielem z wykształcenia i logopedą, więc z
                                    dziećmi mam wiele do czynienia, choć w szkole nie pracuję.

                                    Moze dlatego nie masz zamiaru ich mieć, bo
                                    >
                                    > de facto czujesz jakbys je miała.......A poza tym jesli ja nie wiem jakie
                                    inni
                                    > moga mieć odczucia to skad oni moga wiedziec jakie beda mieli będac
                                    rodzicami.
                                    > Jesli jakies na serio negatywne to coś z nimi nie tak,

                                    wiesz, są ludzie, którzy dzieci nie lubią i dla mnie to nie jest niezwykłe.

                                    jesli się obawiaja ze
                                    > może być źle to jak wyzej. Nie jestem wyjatkiem a jednak jestem przykładem na
                                    > to ze choc zagrożenia sa to ze wszystkim mozna sobie poradzić.
                                    >
                                    > PS
                                    >
                                    > jaki wynik obstawiasz na finał LM?

                                    tos mnie teraz zaskoczył:) skąd wiesz, że kibicuję Lidze Mistrzów? niestety nie
                                    ma w finale mojego ukochanego Realu:( Juve jest w świetnej dyspozycji, więc
                                    chyba jednak Juve wygra. i tylko Nedveda szkoda...
                                    • Gość: astinger Re: moboj i melmire IP: 213.231.15.* 20.05.03, 15:22
                                      Nie przejmuj sie realem. mam do nich zal ze sie papierowymi tygrysami okazali,
                                      ale cóż taki urok dyscypliny
                                      • Gość: moboj Re: astinger - LM IP: 62.233.250.* 20.05.03, 15:31
                                        Gość portalu: astinger napisał(a):

                                        > Nie przejmuj sie realem. mam do nich zal ze sie papierowymi tygrysami
                                        okazali,
                                        > ale cóż taki urok dyscypliny

                                        a jak tu sie nie przejmować? po zeszłorocznym finale i wspaniałej
                                        bramce "zizou" mój apetyt wzrósł znacznie, chłopakom pewnie też, ale co z tego,
                                        skoro w meczu z juve się nie popisali... no i figo... jak on mógł nie strzelic
                                        tego karnego? buffon dostał piłeczke prosto w ręce.
                                        niedobrze... ale nic to - real jest na drugim miejscu w tabeli, do końca sezonu
                                        jeszcze 4 kolejki. zdobedą puchar hiszpanii, a za rok pokażą co potrafią.

                                        i tak z ciekawości: skąd wiesz, że ja futbolowa jestem? aż przytupuję z
                                        niecierpliwości...
                                        • Gość: astinger Re: astinger - LM IP: 213.231.15.* 20.05.03, 15:39
                                          Ani ty ani ja pierwszy raz na forum nie jesteśmy. Przypomniało mi sie tylko jak
                                          kiedys jakaś moboj na forum tv przykładała jakiemus oszołomionemu przesunieciem
                                          wiadomosci z powodu meczu. Wymyslał straszne farmazony ze nie było
                                          informacji!!! ze to ze tamto. I pomyslałem ze to moze ty jestes ta moboj i
                                          strzeliłem z fałsza :)))
                                          • Gość: moboj Re: astinger - LM IP: 62.233.250.* 20.05.03, 19:46
                                            Gość portalu: astinger napisał(a):

                                            > Ani ty ani ja pierwszy raz na forum nie jesteśmy. Przypomniało mi sie tylko
                                            jak
                                            >
                                            > kiedys jakaś moboj na forum tv przykładała jakiemus oszołomionemu
                                            przesunieciem
                                            >
                                            > wiadomosci z powodu meczu. Wymyslał straszne farmazony ze nie było
                                            > informacji!!! ze to ze tamto. I pomyslałem ze to moze ty jestes ta moboj i
                                            > strzeliłem z fałsza :)))

                                            no fakt, zapomniałam o tamtej dyskusji na forum tv. to ja wtedy dyskutowałam z
                                            tamtym walniętym człowiekiem, który domagał się dobranocki i wiadomości, bo za
                                            to płaci abonament:) oj, ciężko było, bo koleś był cholernie oporny i
                                            bardzo "impregnowany" na wszelkie tłumaczenia.
                                            pozdrawiam:)
                                  • rose2 Re: ble ble 20.05.03, 14:56
                                    Chcialabym sie wtracic. Mam kolezanke ktora po prostu dzieci nie lubi i nie
                                    chce ich miec. Nie uwazam aby z nia bylo cos nie tak, wrecz przeciwnie bardzo
                                    ja lubie i uwazam ja za osobe bardzo zrownowazona.
                                    Astinger z Twojego tonu i formy wypowiedzi plynie mania wyzszosci dlatego
                                    wlasnie tak to zostalo odczytanie i przeze mnie. Czasem tzw instykt
                                    macierzynski przychodzi troche pozniej lub wcale i nie masz prawa mowic o tych
                                    ludziach ze cos jest z nimi nie tak. Nie powinienes sie na ten temat
                                    wypowiadac. Nazywac egoista kogos kto po prostu nie czuje, ze chce wychowywac
                                    dzieci. Mnie bardziej jest szkoda tych dzieci, ktore urodzily sie pod presja
                                    srodowiska w rodzinach ktore sie do tego zupelnie nie nadaja (majac nawet
                                    warunki). I nie zakladaj sie o to czy ktos bylby dobra czy zla matka, bo mozesz
                                    stracic srodki ktore sa Ci potrzebne do wychowania Twoich dzieci.
                                    • Gość: astinger Re: ble ble IP: 213.231.15.* 20.05.03, 15:20
                                      Na temat poczucia manii wyzszosci u kogos juz sie wypowiedziałem. Po co twoja
                                      złosliwosć to nie wiem. Z dziewczynami mi sie fajnie rozmawiało tym bardziej że
                                      jedna z nich futbolowa jest. Ja bym rozumiał twoją kolezanke gdyby powiedziała
                                      ze nie lubi dziecka x lub y tak jak ja nie lubię dorosłego a czy b. Ale
                                      generalne stwierdzenie że nie lubie dzieci to tak jakby wykluczyc poza nawias
                                      ciepłych uczuc sporą cześć ludzkosci ot tak po prostu. Powiedz sama czy to
                                      dobrze swiadczy o tej twojej kolezance.
                                      • rose2 Re: ble ble 20.05.03, 15:28
                                        tak samo jak, Ty widzisz u mnie zlosliwosc tak samo ja odczytuje w Twoich
                                        slowach manie wyzszosci. Mnie to akurat nie rusza, mozesz o sobie miec
                                        mniemanie jakie chcesz, tylko pamietaj im wyzej fruwasz tym bolesniejszy jest
                                        upadek.
                                        Moja kolezanka jest jak najbardziej ciepla osoba i nie obdzieraj ludzi z uczuc
                                        tylko z powodu nieposiadania potomstwa.
                                        • Gość: astinger Re: ble ble IP: 213.231.15.* 20.05.03, 15:46
                                          AAAAAAAAAAAAAAAA ludzie ratunku, mam manię wyższosci, a rose nie jest złosliwa.
                                          Jej kolezanka jest ciepła ale dzieci nie lubi.
                                          • Gość: sagan Re: ble ble IP: *.desy.de 20.05.03, 15:48
                                            Gość portalu: astinger napisał(a):


                                            > Jej kolezanka jest ciepła ale dzieci nie lubi.

                                            widzisz w tym cos dziwnego? bo ja nie.
                                            • Gość: astinger Re: ble ble IP: 213.231.15.* 20.05.03, 15:53
                                              Jestem ciepły nie lubię dorosłych . Czy nie ma tu jakiejś paranoi
                                            • rose2 Re: ble ble 20.05.03, 15:55
                                              astinger, widzisz tylko i wylacznie czubek swego dlugiego nosa, otoz przyjmij
                                              do wiadomosci, ze sa ludzie, ktorzy nie lubia dzieci i jednoczesnie maja wiecej
                                              uczuc niz mozesz sobie wyobrazic. Piszesz, ze jestes ojcem i co z tego ze nim
                                              jestes, wyrazasz sie o innch ludziach pogardliwie i nie potrafisz spojrzec z
                                              innego punktu widzenia. W tykim samym duchu wychowujesz swe potomstwo? Masz
                                              dzieci bo tak przystoi doroslemu czlowiekowi? Moze jestes z Marsa?
                                              • Gość: astinger w koło macieju IP: 213.231.15.* 20.05.03, 16:09
                                                rose2 napisała:

                                                > astinger, widzisz tylko i wylacznie czubek swego dlugiego nosa, otoz przyjmij
                                                > do wiadomosci, ze sa ludzie, ktorzy nie lubia dzieci i jednoczesnie maja
                                                wiecej
                                                >
                                                > uczuc niz mozesz sobie wyobrazic. Piszesz, ze jestes ojcem i co z tego ze nim
                                                > jestes, wyrazasz sie o innch ludziach pogardliwie i nie potrafisz spojrzec z
                                                > innego punktu widzenia. W tykim samym duchu wychowujesz swe potomstwo? Masz
                                                > dzieci bo tak przystoi doroslemu czlowiekowi? Moze jestes z Marsa?
                                                Z tego co tu napisałas prawda jest tylko ze mam długi nos. Nie znajac mnie
                                                pzylepiłas mi dokładnie wszystko co ci sie uroiło. Przejrzyj jeszcze raz
                                                dyskusje moja z moboj i z melmire. Ja nigdzie nie powiedziałem że ci którzy nie
                                                maja dzieci są do kitu. Jeszcze raz przedstwie ci mój punkt widzenia w punktach
                                                ok? i na dzisiaj skończę:

                                                1. Jednym z powodów nie posiadania dzieci bywa egoizm i samolubstwo - i to wg
                                                mnie źle
                                                2. To co dobrego niesie posiadanie dzieci i ich wychowanie trudno wytłumaczyć
                                                komus kto tego sam nie sprawdził
                                                3 Bez sensu jest podpierac swoje poglądy złymi przykładami rodzin ludzi
                                                nieodpowiedzialnych i nie dojrzałych. Tacy bywaja i to tez źle.
                                                4. Nie rozumiem skąd bierze sie nie lubienie dzieci i czym różni sie od nie
                                                lubienia ludzi.
                                                • rose2 Re: w koło macieju 20.05.03, 16:35
                                                  Z tego co napisalam wynika iz uwazam ze brak Tobie zrozumienia dla ludzi, nie
                                                  ze masz dlugi nos, co rowniez potwierdza punkt 4ty na liscie.
                                                  Jestes jednym z tych co to mawiaja skoro ja moge i lubie to dlaczego inni nie
                                                  moga i nie lubia, tak jak wmawianie komus kto nie lubi kapusty, ze bigos to
                                                  najlepsza potrawa na swiecie.
                                                  Jesli nie wiesz jaka jest roznica pomiedzy obcowaniem z dziecmi, a doroslymi to
                                                  musisz swoja wiedze troche poszerzyc, tak mi sie wydaje.
                                                  Nie wiem jaki jest Twoj stosunek do Kosciola ale stanowisko typu ze Ci ludzie
                                                  co nie maja dzieci nie wiedza nic na temat ich wychowania, obraza na pewno
                                                  osoby duchowne. Kolejny przyklad na to jak pogardliwa jestes osoba.
                                                  • Gość: astinger korzystajac z wolnej chwili.... IP: 213.231.15.* 21.05.03, 15:40
                                                    rose2 napisała:
                                                    ...pozwole sobie odpowiedzieć tylko i wyłącznie na to co napisałas w tym poscie
                                                    a jest on wprost kosmiczny

                                                    > Z tego co napisalam wynika iz uwazam ze brak Tobie zrozumienia dla ludzi, nie
                                                    >ze masz dlugi nos, co rowniez potwierdza punkt 4ty na liscie.

                                                    Punkt 4 był o tym ze dla mnie dzielenie ludzi na dzieci, dorosłych, białych ,
                                                    czarnych czy zielonych jest bez sensu. Często uprasza sie na FK o nie
                                                    generalizowanie. Dla mnie stwierzdenie " nie lubię dzieci jest właśnie
                                                    generalizowaniem" równie dobrze mozna powiedzieć " nie lubie spawaczy"
                                                    > Jestes jednym z tych co to mawiaja skoro ja moge i lubie to dlaczego inni nie
                                                    > moga i nie lubia, tak jak wmawianie komus kto nie lubi kapusty, ze bigos to
                                                    > najlepsza potrawa na swiecie.
                                                    Nie jestem jednym z tych. Skąd ci to przyszło do głowy. Gdzie napisałem cos
                                                    podobnego, a z reszta skoro tak twierdzisz to znaczy ze nie uwazam sie za kogos
                                                    wyjatkowego, co uparcie mi zarzucasz.
                                                    > Jesli nie wiesz jaka jest roznica pomiedzy obcowaniem z dziecmi, a doroslymi
                                                    to
                                                    >
                                                    > musisz swoja wiedze troche poszerzyc, tak mi sie wydaje.
                                                    Własnie ta wiedza powoduje że nie widze powodów aby ktos mógł stwierdzić że nie
                                                    lubi dzieci. Mam tyle lat, ze na dzisiaj moge powiedzieć iz większa czesc zycia
                                                    byłem dzieckiem . daj mi jesen racjonalny powód na to by nie lubić dzieci w
                                                    ogóle.
                                                    > Nie wiem jaki jest Twoj stosunek do Kosciola ale stanowisko typu ze Ci ludzie
                                                    > co nie maja dzieci nie wiedza nic na temat ich wychowania, obraza na pewno
                                                    > osoby duchowne. Kolejny przyklad na to jak pogardliwa jestes osoba.
                                                    Tego zupełnie nie rozumiem. Co ma piernik do wiatraka. Gdzie ja tak na pisałem
                                                    ??? Obrazone osoby duchowne....przeze mnie???? :))))))
                                                  • rose2 Re: i tak do znudzenia 21.05.03, 16:33
                                                    "majac dzieci dokładnie zdajesz egzamin z umiejetności odłozenia swoich
                                                    wydawałoby sie super waznych spraw"
                                                    "w stanie bezdzietnym zupełnie nie jestes tego w stanie
                                                    obiektywnie stwierdzić"
                                                    "To nie jest żadne eksperymentowanie tylko spokojne przyznanie sie przed soba,
                                                    że prawda jest iz jestem leniwy i samolubny"
                                                    "to juz kwestia światopogladowa trąci lenistwem i wygodnictwem. Wartobyłoby sie
                                                    do tego przyznac i nie sciemniać."
                                                    "O kazda kasę załozyłbym sie ze byłabys dobra matką"

                                                    "1. Jednym z powodów nie posiadania dzieci bywa egoizm i samolubstwo - i to wg
                                                    mnie źle
                                                    2. To co dobrego niesie posiadanie dzieci i ich wychowanie trudno wytłumaczyć
                                                    komus kto tego sam nie sprawdził
                                                    3 Bez sensu jest podpierac swoje poglądy złymi przykładami rodzin ludzi
                                                    nieodpowiedzialnych i nie dojrzałych. Tacy bywaja i to tez źle.
                                                    4. Nie rozumiem skąd bierze sie nie lubienie dzieci i czym różni sie od nie
                                                    lubienia ludzi."

                                                    I NA KONIEC

                                                    "Ja patrze z perspektywy ojca, inni z drugiej strony medalu.
                                                    Czasami to przybiera forme rozmowy ze SLEPYM o kolorach"

                                                    "Bo JA np od dzieciństwa wiedziałem ze kiedys tez będę ojcem, a w STU
                                                    procentach i z szybkoscią DZWIEKU dojrzałem do tego wtedy kiedy nie miałem
                                                    innego wyjścia."

                                                    "Ja ani przez chwile nie myslałem o sobie w ten sposob. Teraz jestem naprawde
                                                    szczęśliwy i spełniony. To samo dotyczy mojej żony"

                                                    A teraz cos ode mnie:

                                                    Otoz uwazam, ze bardzo latwo jest wyjasnic na czym polega szczescie posiadania
                                                    dzieci, mozna wyjasnic to bez uzywania slow. Pisanie stwierdzen w/w i
                                                    udowadnianaie sobie, ze skoro mam dzieci to nie moge byc samolubym egoista,
                                                    jest bez sensu. Lepiej nic nie pisac. Mozna nie lubic dzieci z roznych
                                                    przyczyn, mozna do nich nie miec cierpliwosci co nie obdziera nikogo z uczuc.
                                                    Nie kazdemu jest dane byc ojcem cy matka z roznych powodow i na pewno nie ma
                                                    takich ludzi co mowia nie bo nie. Cos zawsze jest, czasem nawet egoizm, ale
                                                    tylko czasem.
                                                    Ja bardzo lubie dzieci i jednoczesnie moge sobie wyobrazic, ze ktos ich nie
                                                    lubi. Tak samo slepy moze sobie wyobrazac kolory, czerwony cieply, niebieski
                                                    zimny.
                                                    Mam wrazenie, cos czego nie rozumiesz jest w Twoich oczach z miejsca negatywne.
                                                    Czasem warto uzywac wyobrazni.
    • xurek Re: Bezdzietni 19.05.03, 13:47
      Bedac bezdzietna czesto spotykalam sie z rekacjami typu "och, wy biedni itd".
      Nikt jakos nie chcial uwierzyc w to, ze w tamtej konstelacji po prostu nie
      chcielismy miec dzieci i bylo nam dobrze tak, jak bylo.
      Potem "zmienilam frakcje" i urodzilam syna majac 37 lat i bylo rownie zle jak
      przedtem, bo teraz reakcje byly typu "och, biedny maly, tacy starzy rodzice,
      nawet jak teraz niby jest zdorwy, to pozniej napewno cos wyjdzie...".
      Czyli tak zle i tak niedobrze. O dziwo reakcje owe spotykalam tylko w Polsce,
      tu gdzie mieszkam bezdzietnosc, wielodzietnosc, "poznodzietnosc" itd nikogo nie
      obchodzi i ludzie akceptuja swoje rozniace sie modele rodzinne bez zbednych
      komentarzy.

      Xurek
    • Gość: camel bezwartosciowi... IP: *.dip.t-dialin.net 19.05.03, 13:49
      capa_negra napisała:

      > Inspiracją tego wątku jest wątek Antona - Wielodzietni.
      > Zastanowialiście sie kiedys jak sie w waszym otoczeniu traktuje związki
      > bezdzietne ???
      > Czy nie jest tak, że otoczenie myśli " pewnie maja jakis feler, tylko on czy
      > ona" - biedni ludzie.
      > A może poprostu dopuszczacie mozliwość, że są ludzie którzy nie chca mieć
      > dzieci???



      teoretycznie spoleczenstwo i kosciol powinno ich traktowac jako zagrozenie dla
      kraju i spoleczenstwa. Podobnei jak pary homo, tez ni emoga miec dzieci.
      Wedlug mnie powiino sie takie pary zagonic do lozka i sila zmusic do zrobienia
      dziecka, zeby zgodnie z polskim modelem rodziny, byl tata, mama i bobac. he he

      camel
      • Gość: t Re: bezwartosciowi... IP: *.bydgoska.krakow.pl 19.05.03, 13:51
        Gość portalu: camel napisał(a):

        > capa_negra napisała:
        >
        > > Inspiracją tego wątku jest wątek Antona - Wielodzietni.
        > > Zastanowialiście sie kiedys jak sie w waszym otoczeniu traktuje związki
        > > bezdzietne ???
        > > Czy nie jest tak, że otoczenie myśli " pewnie maja jakis feler, tylko on c
        > zy
        > > ona" - biedni ludzie.
        > > A może poprostu dopuszczacie mozliwość, że są ludzie którzy nie chca mieć
        > > dzieci???
        >
        >
        >
        > teoretycznie spoleczenstwo i kosciol powinno ich traktowac jako zagrozenie
        dla
        > kraju i spoleczenstwa. Podobnei jak pary homo, tez ni emoga miec dzieci.
        > Wedlug mnie powiino sie takie pary zagonic do lozka i sila zmusic do
        zrobienia
        > dziecka, zeby zgodnie z polskim modelem rodziny, byl tata, mama i bobac. he
        h
        > e
        >
        > camel

        taaaa,
        i trójki społeczne, pilnujące odpowiednich pozycji w trakcie, bo zboczenia
        wszelkie też niszczą zdrową tkankę społeczeństwa :P
        • Gość: melmire Re: bezwartosciowi... IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 19.05.03, 13:54
          A zreszta sie mylisz Camel! mama, tata i bobas to baaardzo zly wzorzec
          rodziny! Minimum to dwa bobasy, ale im wiecej tym lepiej :)
          • Gość: t Re: bezwartosciowi... IP: *.bydgoska.krakow.pl 19.05.03, 13:57
            Och, nie!!
            On miał na myśli "bobas/rok"
            :P
            • Gość: melmire Re: bezwartosciowi... IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 19.05.03, 13:59
              Aaaaaaaaah, to przepraszam, taki model jest jak najbardziej sluszny moralnie :)
        • capa_negra Re: bezwartosciowi... 19.05.03, 13:56
          A oprócz poprawnych pozycji proponuje
          1. Zgasić światło
          2. Parę umaziac pastą do butów
          3. Odziać w worki po ziemniakach, albo lepiej po mieszance kostnej -
          zaopatrzone w dziurki w wiadomych miejscach
          • Gość: t Re: bezwartosciowi... IP: *.bydgoska.krakow.pl 19.05.03, 13:59
            a dziurki jodyną dookoła, niech sie nie rozbestwiają, bo się jeszcze spodoba !;P
          • anahella pytanie moze glupie 19.05.03, 20:37
            capa_negra napisała:

            > 2. Parę umaziac pastą do butów

            A po co i dlaczego akurat pasta?
            • capa_negra Re: pytanie moze glupie 20.05.03, 08:52
              Gdziś kiedyś przeczytałam - niestety nie pamietam co to była za literatura- że
              w sredniowieczu co niektórzy pobozni mysliciele wychodząc z założenia , że
              cielesnośc i pożądanie sa grzechem zalecali, aby para współżyła tylko w celu
              poczęcia potomstwa, a żeby im sie za bardzo to zajęcie nie spodobało powinni to
              robic po ciemku , w workach i najlepiej czymś smierdzącym umaziani - stąd
              skojarzenia z pastą do butów :-))
      • atlantis75 Re: bezwartosciowi... 19.05.03, 14:04

        > teoretycznie spoleczenstwo i kosciol powinno ich traktowac jako zagrozenie dla
        > kraju i spoleczenstwa. Podobnei jak pary homo, tez ni emoga miec dzieci.
        > Wedlug mnie powiino sie takie pary zagonic do lozka i sila zmusic do zrobienia
        > dziecka, zeby zgodnie z polskim modelem rodziny, byl tata, mama i bobac. he h


        Żartujesz czy na prawdę masz taki ograniczony pogląd na
        to, co świadczy o wartości człowieka?
        • Gość: camel Re: bezwartosciowi... IP: *.dip.t-dialin.net 19.05.03, 20:15
          atlantis75 napisała:

          >
          > > teoretycznie spoleczenstwo i kosciol powinno ich traktowac jako zagrozenie
          > dla
          > > kraju i spoleczenstwa. Podobnei jak pary homo, tez ni emoga miec dzieci.
          > > Wedlug mnie powiino sie takie pary zagonic do lozka i sila zmusic do zrobi
          > enia
          > > dziecka, zeby zgodnie z polskim modelem rodziny, byl tata, mama i bobac.
          > he h
          >
          >
          > Żartujesz czy na prawdę masz taki ograniczony pogląd na
          > to, co świadczy o wartości człowieka?


          znajac realia polskie?
          jak slysze, albo czytam co sie tam dzieje, to az nie wierze, wiec nie
          zdziwilbym sie jakby KK oficjalnie i na ambonie nakazywal obowiazkowe rozwody
          bezdzietnym parom, jako nieprzydatnym komorkom spolcznym:)))) +
          atlantis75...przymroz oko czasem, ok??

          camel

    • aguszak Re: Bezdzietni 19.05.03, 14:11
      Z dziwnym traktowaniem mnie, jako bezdzietnej (narazie) spotkałam się raz w
      swoim życiu, kiedy pewnego roku usłyszałam, przy planowaniu urlopów w pracy, że
      skoro jestem bezdzietna to nie powinnam brać urlopu w miesiącach wakacyjnych.
      Rozumiecie to? Nie mam dzieci, z którymi trzeba wyjechać na wakacje, to równie
      dobrze na urlop mogę jechać w listopadzie, albo w styczniu (btw. z lutym też
      nie mogę, bo ferie)...
      A tak poza tym, to raczej ludzie się dziwią, że ja już planuję zajście: "Jesteś
      jeszcze młoda, uczysz się, po co Ci taki ciężar na głowę. Pobądźcie z mężem
      jeszcze sami, nacieszcie się sobą..." Takie słyszę opinie - po ślubie jestem
      już trzy lata :))))

      Pozdrowionka :)))
      • anahella Re: Bezdzietni 19.05.03, 20:38
        aguszak napisała:

        > Z dziwnym traktowaniem mnie, jako bezdzietnej (narazie) spotkałam się raz w
        > swoim życiu, kiedy pewnego roku usłyszałam, przy planowaniu urlopów w pracy,
        że
        >
        > skoro jestem bezdzietna to nie powinnam brać urlopu w miesiącach wakacyjnych.

        Hehehehh ja tez to slyszalam:> I padlo to z ust ojca rodziny, ktory na urlop
        pojechal w lipcu ze swoja bezdzietna kochanka:)))))
        • aguszak Re: Bezdzietni 20.05.03, 10:14
          anahella napisała:


          > Hehehehh ja tez to slyszalam:> I padlo to z ust ojca rodziny, ktory na urlop
          >
          > pojechal w lipcu ze swoja bezdzietna kochanka:)))))
          >

          Obłuda ludzka nie zna granic...
          U mnie tak gorączkowały się damesy, które wysyłają dzieci na różnego rodzaju
          kolonie, a same pakują torby i jadą gdzieś na zagraniczne plaże...
    • Gość: moboj Re: Bezdzietni IP: 62.233.250.* 19.05.03, 14:30
      w naszym , chyba troszkę nienormalnym, społeczeństwie bezdzietność jest bardzo
      niemile widziana, tym bardziej bezdzietność z wyboru. sama tego doświadczam na
      własnej skórze. mam 25 lat, mój partner jest o rok starszy. jesteśmy razem od 8
      lat i najwyraźniej jego rodzina uznała, że juz pora na dzieci. zaczęło się
      dopytywanie, kiedy się zdecydujemy i komentarze, że przecież ja się szybko
      zestarzeję (!!!), że za jakieś 5 lat juz nie będę zdolna do urodzenia dziecka
      itp. itd. uwagi padają chamskie.
      ja sama nie mam w zwyczaju wtrącać się w niczyje życie i chciałabym, zeby całe
      nasze "oświecone" społeczeństwo to potrafiło. po co obcy ludzie, a nawet i
      rodzina tak się interesują moimi planami, moim brzuchem? ja o zdanie nikogo nie
      pytam.
      sama nie odczuwam na razie chęci posiadania dziecka. możliwe, że będę chciała
      je mieć, a mozliwe, że będę wolała żyć jak teraz. i to jest dla mnie jak
      najbardziej normalne.
      nie każda kobieta musi mieć dzieci, bo kobiety różnią się między sobą. to, co
      jest dobre dla jednej, niekoniecznie jest dobre dla innej. nie trafiają do mnie
      argumenty o tym, że naród wymiera, bo to nie są wyścigi z chinami kogo będzie
      więcej.
      niech każdy interesuje się swoim zyciem - tak będzie najlepiej.
      • capa_negra Re: Bezdzietni 20.05.03, 09:02
        Trudno się z twoją wypowiedzia nie zgodzic - pytania kiedy dziecko moga
        człowieka doprowadzić do szału - ostatnio zadaje je nawet mój ginekolog.
        To czy będe mięc dziecko czy nie to jest ostatecznie sprawa do dogadania sie
        wewnątrz związku i nikomu obcemu nic do tego.
        Faktem jest jednak duża nietolerancja w społeczeństwie do bezdzietnych par.
        Nie moga mieć - jacy oni biedni, a jak nie daj boże nie chcą to parszywi
        egoiści.
        Prawde mówiąc to nie wiem pod która grupę podpadam - nie wiem czy moge miec bo
        nie próbowałam , a nie spróbuje bo nie wiem czy chce - czyli błędne koło :-))
        pozdrawiam
    • negra28 Capo Negro! 19.05.03, 14:54
      Witaj,
      to zależy od środowiska, w którym się obracamy - jeśli dominują małżeństwa/pary
      z progeniturą - w powietrzu unosi się dym politowania, natomiast jesli jest
      odwrotnie - wszystko jest ok i nie ma tematu.

      Pozdrawiam, dobrego poniedziałku.

      Negra
      • anahella A co ty negra robisz na cudzym watku? 19.05.03, 20:40
        Bo przeciez on nie jest poswiecony tobie? No zadziwiasz mnie kobieto/mezczyzno
        czy kim tam jestes...
        • Gość: krowi_placek Re: A co ty negra robisz na cudzym watku????? IP: *.acn.pl / 10.72.7.* 19.05.03, 23:08
          anahella napisała:

          > Bo przeciez on nie jest poswiecony tobie? No zadziwiasz mnie
          kobieto/mezczyzno
          > czy kim tam jestes...
          *************************************************************
          A czy Ty, anahello, nie znasz pojecia "rozdwojenie jaźni" alias:syndrom
          światowida = NEGRA *) ??????????// ODPISZ !! bo nie wierzę, że nie znasz tych
          pojęć.
          *)- przypadek kliniczny i banalizujesz ten przypadek, rozważając kontekst-
          chłop to, czy baba.
          >
          • anahella Re: A co ty negra robisz na cudzym watku????? 20.05.03, 01:08
            Gość portalu: krowi_placek napisał(a):

            > A czy Ty, anahello, nie znasz pojecia "rozdwojenie jaźni" alias:syndrom
            > światowida = NEGRA *) ??????????// ODPISZ !! bo nie wierzę, że nie znasz tych
            > pojęć.
            > *)- przypadek kliniczny i banalizujesz ten przypadek, rozważając kontekst-
            > chłop to, czy baba.

            No na podstawie nieumiejetnosci nazwania rozmiaru biustonosza zostala
            zdiagnozowana kiedys jako facet. Ja tam jestem astrolog a nie jasnowidz, wiec
            jak nie zobacze to nie uwierze;)

            No zapomniala sie negra przelogowac ze swojego jednego ego na drugie wiec
            zwrocilam uwage, zeby na przyszlosc uwazala. W koncu negra pisujaca w nie
            swoich watkach i nie poswieconych jej nieskromnej osobie to juz ta negra jakas
            nieprawdziwa. Dbam tylko o czystosc i rasowosc jej nicka;)
      • capa_negra Re: Capo Negro! 20.05.03, 08:55
        jestem zaskoczona
        po pierwsze, że sie wogóle udzieliłaś w "moim " wątku
        a po drugie i tu zaskoczenie jest większe, że masz "normalny" ( oczywiście
        dyskusyjne pozostaje pojęcie co okreslimy jako normalne a co nie ) stanowisko w
        tej sprawie.
        Po raz pierwszy pozdrawiam - miłego dnia zycze
    • Gość: capote Re: Bezdzietni IP: utp.:* / 10.10.9.* 20.05.03, 08:42
      tak smao jak sa ludzie ktorzy sa samotni i nie chca miec partnera, obydwa stany
      sa nienaturalne i dlatego budza dziwne reakcje otoczenia
      • julla Re: Bezdzietni 20.05.03, 09:08
        Nie rozumiem, jak czyjas samotność czy też bezdzietność może wzbudzać dziwne
        emocje w otoczeniu? Co to komu przeszkadza? To taki nasz polski koloryt, że
        nikt spokojnie nie może realizować się po swojemu, tylko trzeba równać krok do
        reszty społeczeństwa.
        • Gość: capote Re: Bezdzietni IP: utp.:* / 10.10.9.* 20.05.03, 10:25
          spoleczenstwo tworzy takie normy zachowania, aby umozliwic sobie przezycie,
          samotnosc i bezdzietnosc sa pewnego rodzaju pasozytowaniem na spoleczenstwie,
          bo ich upowszechnienie doprowadziloby do wymarcia gatunku
          • julla Re: Bezdzietni 20.05.03, 11:31
            Gość portalu: capote napisał(a):

            > spoleczenstwo tworzy takie normy zachowania, aby umozliwic sobie przezycie,
            > samotnosc i bezdzietnosc sa pewnego rodzaju pasozytowaniem na spoleczenstwie,
            > bo ich upowszechnienie doprowadziloby do wymarcia gatunku
            ***
            Czy ludzie to krewetki, których podstawową funcją życiową jest rozmnażanie??
            To strasznie niesprawiedliwe co napisałeś, biorąc pod uwagę np. przypadki
            ludzi, którzy przez naturę zostali obdarzeni bezpłodnością; czyli jest w tym
            jakiś głebszy zamysł natury: nie wszyscy są stworzeni do rozmnażania, geny
            niektorych są skazane na wymarcie z jakiegoś tajemniczego powodu. Gdzie tu
            jakie pasożytowanie? A urodzenie gromady dzieci i oczekiwanie, że społeczeństwo
            będzie dawać zasiłki na ich utrzymanie, a wychowa je ulica i kurator sądowy to
            nie jest pasożytowanie?
            W Polsce panuje jakieś dziwne oszołomstwo w kwestii posiadania potomstwa.
            Rodzicielstwo nie jest pojmowane jako osobista, świadoma, poparta emocjonalnym
            zaangażowaniem decyzja- tylko społeczna powinność, tak jak w czasach zaborów,
            gdy trzeba było produkować wciąż nowych Polaków i składać ich na ołtarzu w
            walce o przetrwanie biologiczne narodu. Myślę, że to anachroniczne pojmowanie
            prokreacji "ku chwale ojczyzny" pokutuje do dziś, włążąc ludziom z butami w ich
            jak najbardziej osobiste życie i ingerowaniem w ich suwerenne wybory życiowe.
            • Gość: capote Re: Bezdzietni IP: utp.:* / 10.10.9.* 20.05.03, 15:18
              czy ja mowie o chwale Ojczyzny? Chodzi o to ze decyzja o posiadaniu dziecka
              jest decyzja trudna, w czasach kiedy najwazniejeszym celem w zyciu staje sie
              wygoda -decyzja coraz mniej popularna. Ja rozumiem, kazdy ma prawo do wybrania
              swoich priorytetow, ja przeciez nie zadam prawnych nakazow posiadania dzieci,
              ale niech bezdzietni nie zadaja poklasku dla swojego lenistwa od , bo oni
              uznaja bezdzietnosc za przejaw jakoby wielkiej madrosci i odpowiedzialnosci.

              2 twoje nieuczciwe argumenty- 1 mowisz o kuratorach sadowych- to sa dzieci
              ktore nie powstaly w wyniku checi rodzicow, tylko braku albo wadliwej
              antykoncepcji.
              2 pary bezplodne to nie sa pary ktore zasluguja na potepienie ( nie wiem skad
              ten pomyls u Ciebie), tylko na wspolczucie, jak wszyscy ludzie cierpiacy na
              wskutek nie zasluzonej niedoskonalosci ludzkiego orgaznimu. Z reszta pozostaje
              mozliwosc adopcji dziecka, a tacy ludzie ktorzy jej dokonja zasluguja dla mnie
              na wielki podziw
    • Gość: małgosia Re: Bezdzietni IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 11:49
      Trudno powiedzieć, dlaczego jakaś para nie ma dzieci: czy to ich wybór, czy
      trudności. Przecież nikt nie trąbi o takich rzeczach wszem i wobec. Ale chyba
      jednak większość małżeństw planuje dzieci - choćby w dalekiej przyszłości
      • julla Re: Bezdzietni 20.05.03, 11:54
        Też mi się wydaje, że zdecydowana większość ludzi z najprzerózniejszych powodów
        chce mieć dzieci.
        Jednak jest taka grupka, która zdecydowanie nie chce ich mieć. Wydaje mi się,
        że to nie jest przypadkowe i nalezy zostawić ich w spokoju, a nie robić namolne
        pogadanki prorodzinne.
        Wierzę w to, że kazdy intuicyjnie wyczuwa o czego jest stworzony, a do czego
        nie jest
        • Gość: małgosia Re: Bezdzietni IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 11:56
          Namolne pogadanki rodzinne toczą się z różnych powodów. Trzeba je po prostu
          uciąć, choć czasem potem pół rodziny się nie odzywa. Ja przeżyłam taką sytuację
          z powodu rzekomego staropanieństwa. Napyskowałam i nikt już nic nie gadał. Za
          to jak wyszłam za mąż, to sąsiad powiedział: nareszcie. Nic tylko bić i
          patrzeć, czy równo puchnie
    • Gość: małgosia Re: Bezdzietni IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 11:57
      Jest jeszcze inny aspekt tej sprawy: czy owi bezdzietni z wyboru mają ślub
      koscielny? Bo jeśli tak, to albo są hipokrytami (wzięli ślub kościelny na
      pokaz), albo kłamcami - bo w przysiędze jest o przyjęciu potomstwa
      • wiktoria21 Re: Bezdzietni 20.05.03, 12:04
        Gość portalu: małgosia napisał(a):

        > Jest jeszcze inny aspekt tej sprawy: czy owi bezdzietni z wyboru mają ślub
        > koscielny? Bo jeśli tak, to albo są hipokrytami (wzięli ślub kościelny na
        > pokaz), albo kłamcami - bo w przysiędze jest o przyjęciu potomstwa

        Chcesz powiedzieć,że człowiek nie ma prawa wziąć ślubu kościelnego tylko
        dlatego,że nie planuje dziecka?
        • Gość: małgosia Re: Bezdzietni IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 21.05.03, 11:04
          tak, chcę tak powiedzieć. Jeśli podczas uroczystości wypowiada słowa przysięgi,
          której z założenia nie chce wypełnić, to jakaś paranoja
          • wiktoria21 Re: mylisz się Małgosiu 21.05.03, 11:12
            Gość portalu: małgosia napisał(a):

            > tak, chcę tak powiedzieć. Jeśli podczas uroczystości wypowiada słowa
            przysięgi,
            >
            > której z założenia nie chce wypełnić, to jakaś paranoja

            jeszcze nie słyszałam o czymś takim,żeby w słowach przysięgi był jakiś przymus
            posiadania dzieci,no,chyba,że po swojemu się te słowa interpretuje,jak to Ty
            właśnie robisz-to co innego.
            • Gość: małgosia Re: mylisz się Małgosiu IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 21.05.03, 11:22
              Dobra, źle ujęłam: nie w samej przysiędze, ale w przyrzeczeniu poprzedzającym
              ją, gdy szafarz zadaje pytanie: czy zobowiazujecie sie przyjąć potomstwo, jakim
              was Bóg obdarzy? Jeśli ktoś nie zamierza nigdy mieć dzieci, to powinien w tym
              momencie odpowiedzieć NIE, a wtedy nie otrzyma katolickiego ślubu. Jesli jednak
              odpowiada TAK, to kłamie. Proste.
              I nie ma tu miejsca na dowolną interpretację
              • Gość: melmire Re: mylisz się Małgosiu IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 21.05.03, 11:24
                Na zdrowa logike, to jezeli kobieta nie zajdzie w ciaze, to trudno powiedziec
                ze Bog ja potomstwem obdarzyl. Ale to tylko moja interpretacja, i ja juz sie
                nie wtracam :)
      • Gość: melmire Re: Bezdzietni IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 20.05.03, 12:06
        Uff, ja na szczescie bez slubu, jak mi sie udalo!
        Ale i tak mysle, ze zeby "przyjac potomkow" to trzeba miec spelnionych kilka
        warunkow, i materialnych, i psychicznych.
        • Gość: małgosia Re: Bezdzietni IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 21.05.03, 11:05
          melmire, nie chodzi, żeby przyjąć potomstwo w każdej ilości i zawsze. Ale o to,
          żeby go nie wykluczać w małżeństwie
          • Gość: melmire Re: Bezdzietni IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 21.05.03, 11:07
            Jak fajnie ze nie jestesmy malzenstwem :D
            A zreszta kto mowi o wykluczaniu, mlodzi jestesmy a tylko krowa zdania nie
            zmienia.
            • Gość: malgosia Re: Bezdzietni IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 21.05.03, 11:19
              No jasne,zauważ, że wcale się z Tobą nie kłócę (tym razem, bo zazwyczaj jednak
              mamy wielce spolaryzowane poglądy)
              • Gość: melmire Re: Bezdzietni IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 21.05.03, 11:21
                Alez nie ma o co sie klocic, tym bardziej ze poglady mamy tak spolaryzowane ze
                jedna drugiej nie przekona :)
                • Gość: małgosia Re: Bezdzietni IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 21.05.03, 11:26
                  Wiesz, kiedyś zastanawiałam się, po co w ogóle ludzie wypowiadają się na forum.
                  Przecież z reguły nikt nikogo nie przekona. Oczywiście są wątki neutralne,
                  typu: w kim się kochałaś w dzieciństwie. Ale tak poza tym, to czy tylko chodzi
                  o wypowiedzenie swoich poglądów? I ewentualnie o dołożenie innym i obśmianie
                  ich? Nie wiem? Ja to traktuję jako poszukiwanie bratnich dusz: po kilku postach
                  widzę danego nicka i iwem, czego się mogę mniej więcej spodziewać, kogo lubię,
                  a kogo nie.
                  Szkoda tylko, ze ludzie zmieniaja nicki lub podszywają się pod innych.
                  Ale to już nie na temat zdecydowanie
                  • capa_negra Re: Bezdzietni 21.05.03, 11:34
                    to jest tak małgosiu, że często poprostu jestesmy ciekawi innego zdania i
                    cudzych argumentów, a że tylko krowa zdania nie zmienia , wiec czasami moze się
                    okazać ze powysłuchaniu innych argumentów i nasze poglądy w jakim stopniu
                    ulegną zmiane .
                    A z drugiej strony - jaka przyjemnościa jest dyskusja z osoba która sie z
                    nami zgadza - przyjemnościa jest walka na argumenty oczywiście a nie
                    inwektywy :-)
                    pozdrawiam
                    • Gość: małgosia Re: Bezdzietni IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 21.05.03, 11:41
                      Widzę, ze kontynuujemy posty nie na temat wątku. Ale skoro Ty- załozycielka się
                      na to zgadzasz...
                      Ja osobiście lubię rozmowy z osobami, które mają podobne zdanie do mnie. To
                      wcale nie znaczy, że tylko ścieranie sie przeciwieństw może być ubogacajace.
                      Gdy się z kims rozumiem, wytwarza się taka fajna atmosfera, nie potrafię tego
                      opisać
                      • capa_negra Re: Bezdzietni 21.05.03, 12:00
                        małgosiu mi naprawde nie przeszkadza jeśli w wątku sa tematy poboczne - jesli
                        tylko dyskusja nie jest chamska i daje zadowolenie uczestnikom.
                        A ścieranie sie z ludźmi o innych poglądach poprostu daje pewien dreszczyk
                        emocji co nie znaczy, ze nie lubie rozmawiać z ludźmi podobnymi do mnie :-))
                        Pozdrawiam i miłej dysputy zyczę :-)0
      • wladyslawa1912 Re: Bezdzietni 20.05.03, 12:06
        Gość portalu: małgosia napisał(a):
        bo w przysiędze jest o przyjęciu potomstwa


        co oznacza, ze jesli sie zdarzy ciaza, to ludzie przyjma to potomstwo. ale nie
        oznacza to, ze maja obowiazek plodzic dzieci, jesli nie czuja sie na silach
        aby potem je przyjac.
        • julla Re: Bezdzietni 20.05.03, 12:11
          Właśnie, władysławo, jest dokladnie tak jak piszesz.
          Na naukach przedmałżeńskich prowadzący je ksiądz bardzo wyraźnie wytłumaczył,
          że to o to chodzi i wyraźnie powiedział, że nikt nigdy nie ma prawa nakazywać
          ludziom płodzenia dzieci, jeśli oni z jakiś powodów tego nie planują.
          • wiktoria21 Re: Bezdzietni 20.05.03, 12:56
            julla napisała:

            > Właśnie, władysławo, jest dokladnie tak jak piszesz.
            > Na naukach przedmałżeńskich prowadzący je ksiądz bardzo wyraźnie wytłumaczył,
            > że to o to chodzi i wyraźnie powiedział, że nikt nigdy nie ma prawa nakazywać
            > ludziom płodzenia dzieci, jeśli oni z jakiś powodów tego nie planują.

            Tak,ale katoliccy fanatycy religijni zawsze nie tak jak trzeba interpretuja
            przykazania.
        • capa_negra Brawo Władysławo 20.05.03, 12:22
          lepiej sie tego ując nie dało
          pozdrawiam
          • wladyslawa1912 capa negra i julla 20.05.03, 12:32
            dziekuje i tez pozdrawiam!
            Wladka
      • aguszak Re: Bezdzietni 20.05.03, 12:29
        Gość portalu: małgosia napisał(a):

        > Jest jeszcze inny aspekt tej sprawy: czy owi bezdzietni z wyboru mają ślub
        > koscielny? Bo jeśli tak, to albo są hipokrytami (wzięli ślub kościelny na
        > pokaz), albo kłamcami - bo w przysiędze jest o przyjęciu potomstwa

        No! Chyba z lekka przesadziłaś... przyjęcie potomstwa nie oznacza dokonania
        aktu zapłodnienia już podczas nocy poślubnej...
        No nie yślałam, że taką notkę przeczytam - szczerze mówiąc trochę się
        ubawiłam... ;)
        • Gość: capote Re: Bezdzietni IP: utp.:* / 10.10.9.* 20.05.03, 15:33
          no bo skoro naczelnym elementem doktryny katolickiej jest to ze jednym z
          najawazniejszych celow zwiazku malzenskeigo jest prokreacja, ktos podejmuje
          bierze slub w obrzadku katolickim i swiadomie przez cale zycie pozostaje
          bezdzietnym to jest bez watpienia hipokryzja. Tylko ze tej bezdzietnosci trudno
          dotrzymac bez grzesznej antykoncepcji, co tez jest hipokryzja, brac slub w
          obrzadku katolickim i stosowac chociazby pigulki

          pozdrowienia
          capote (ateista)
          • aguszak Re: Bezdzietni 20.05.03, 15:39
            Gość portalu: capote napisał(a):

            > no bo skoro naczelnym elementem doktryny katolickiej jest to ze jednym z
            > najawazniejszych celow zwiazku malzenskeigo jest prokreacja, ktos podejmuje
            > bierze slub w obrzadku katolickim i swiadomie przez cale zycie pozostaje
            > bezdzietnym to jest bez watpienia hipokryzja. Tylko ze tej bezdzietnosci
            trudno
            >
            > dotrzymac bez grzesznej antykoncepcji, co tez jest hipokryzja, brac slub w
            > obrzadku katolickim i stosowac chociazby pigulki
            >
            > pozdrowienia
            > capote (ateista)

            Żeby wierzyć w Boga nie trzeba być zażartym katolikiem, ateisto...
            • Gość: czapski Re: Bezdzietni IP: utp.:* / 10.10.9.* 20.05.03, 15:42
              ale zeby brac slub w obrzadku katolickim trzeba byc katolikiem, a nie wierzyc
              po prostu w nieokreslonego Boga, inaczej bys go nie dostala
              • aguszak Re: Bezdzietni 20.05.03, 15:52
                Gość portalu: czapski napisał(a):

                > ale zeby brac slub w obrzadku katolickim trzeba byc katolikiem, a nie wierzyc
                > po prostu w nieokreslonego Boga, inaczej bys go nie dostala

                Bóg jest dla mnie jak najbardziej określony i nieokreślony zarazem... jeżeli
                rozumiesz, o co mi chodzi...
                A w tradycji katolickiej (bo to dla mnie raczej tradycja) się urodziłam i
                wychowałam... co nie znaczy, że ślepo i z pełną ufnością muszę stosować się do
                tego, co mówią ludzie (co prawda powołani - kwestia sporna jeżeli chodzi o całą
                masę księży) tu na ziemi...
                • Gość: capote Re: Bezdzietni IP: utp.:* / 10.10.9.* 20.05.03, 16:01
                  JA rozumiem twoje postepowanie, ale jest to jednak pewna hipokryzja, bo
                  czerpiesz z katolicyzmu to ci wygodne- czyli obrzadki, a co do dogmatow
                  dokonujesz selekcji pod plaszczykiem "niezaslepienia"
                  • aguszak Re: Bezdzietni 20.05.03, 16:10
                    Gość portalu: capote napisał(a):

                    > JA rozumiem twoje postepowanie, ale jest to jednak pewna hipokryzja, bo
                    > czerpiesz z katolicyzmu to ci wygodne- czyli obrzadki, a co do dogmatow
                    > dokonujesz selekcji pod plaszczykiem "niezaslepienia"

                    Chyba dalsza dyskusja jest zbędna... wg Ceibie lepiej przecież być ateistą - to
                    do niczego nie zobowiązuje... też kiedyś taka byłam - atakowałam wierzących i
                    wytykałam im potknięcia, czy odstępstwa - teraz nie atakuję nikogo, nie
                    moralizuję, jestem o wiele szczęśliwsza, i tym się różnimy...
                    Pozdrowienia...
                    • Gość: capote Re: Bezdzietni IP: utp.:* / 10.10.9.* 20.05.03, 16:15
                      ja uwazam sie za szczesliwego, nie wiem skad odmienna opinia
                      • aguszak Ja również - EOT n/txt 20.05.03, 16:26

                      • Gość: małgosia Re: Bezdzietni IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 21.05.03, 11:14
                        Stąd zapewne, że tutaj (tzn. na tym forum) zakłąda się, ze gdy ktoś ma odmienne
                        zdanie niż popularne, to najpierw się go ośmiesza, a potem uważa się, ze jest
                        on nieszczęśliwy, bo łupi. Jakoś sobie trzeba zracjonalizować odmienne zdanie
                        • aguszak Uściślając... 22.05.03, 13:54
                          Gość portalu: małgosia napisał(a):

                          > Stąd zapewne, że tutaj (tzn. na tym forum) zakłąda się, ze gdy ktoś ma
                          odmienne
                          >
                          > zdanie niż popularne, to najpierw się go ośmiesza, a potem uważa się, ze jest
                          > on nieszczęśliwy, bo łupi. Jakoś sobie trzeba zracjonalizować odmienne zdanie

                          ... nigdzie nie powiedziałam (napisałam), że uważam kogokolwiek za głupiego...
                          nigdy bym sobie na takie coś nie pozwoliła... Uważam jedynie, że jeżeli ktoś
                          atakuje kogokolwiek i mówi, że jest obłudnikiem, to musi być w jakiś sposób
                          nieszczęśliwy, bo tylko ludzie nieszczęśliwi atakują na oślep i szybko osądzają
                          innych...
                          Stąd myślę, że się mylisz co do mnie...
                          A już napewno nikogo nie ośmieszam :(((
          • wiktoria21 Re: Bezdzietni 20.05.03, 15:47
            Gość portalu: capote napisał(a):

            > no bo skoro naczelnym elementem doktryny katolickiej jest to ze jednym z
            > najawazniejszych celow zwiazku malzenskeigo jest prokreacja, ktos podejmuje
            > bierze slub w obrzadku katolickim i swiadomie przez cale zycie pozostaje
            > bezdzietnym to jest bez watpienia hipokryzja. Tylko ze tej bezdzietnosci
            trudno
            >
            > dotrzymac bez grzesznej antykoncepcji, co tez jest hipokryzja, brac slub w
            > obrzadku katolickim i stosowac chociazby pigulki
            >
            > pozdrowienia
            > capote (ateista)

            prokreacja jest celem ale nie warunkiem zawarcia slubu,chyba przyznasz,nikt nie
            ma prawa mnie zmuszac do tego ze po slubie mam miec dzieci
            • Gość: czapski Re: Bezdzietni IP: utp.:* / 10.10.9.* 20.05.03, 15:57
              prokreacja przed slubem jest zakazana, po slubie wskazana ;) To nei moja
              opinia, ale taka jest chyba wykladnia kosciola katolickiego
              • wiktoria21 Re: Bezdzietni 21.05.03, 11:17
                Gość portalu: czapski napisał(a):

                > prokreacja przed slubem jest zakazana, po slubie wskazana ;) To nei moja
                > opinia, ale taka jest chyba wykladnia kosciola katolickiego

                właśnie - wskazana a nie obowiązkowa
          • Gość: małgosia Re: Bezdzietni IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 21.05.03, 11:12
            Mniej więcej to miałam na myśli. Niemniej jednak jak zwykle wywołałam
            zgorszenie i oburzenie. Jeśli ktoś żyje w związku cywilnym, lub w ogóle bez
            ślubu, to uważam,nie doytczą go powyższe stwierdzenia
        • Gość: małgosia Re: Bezdzietni IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 21.05.03, 11:09
          Jakoś nie zauważyłam, zeby z mojego postu wynikała konieczność płodzenia dzici
          w noc poślubną. W założeniach małżeństwa w KK (przypominam, ze mówię tylko o
          osobach, które taki slub brały) jest niewykluczanie potomstwa. A to nie
          oznacza,że trzeba mieć dzieci pełno i to natychmiast. To oznacza tyle tylko,że
          jeśli ktoś w momencie zawierania ślubu postanawia, ze nie będzie mieć dzieci w
          ogóle, a przysięga co innego, to kłamie. Proste.
          A że Cię to bawi, to przykre
          • wladyslawa1912 Re: Bezdzietni 21.05.03, 12:36
            Gość portalu: małgosia napisał(a):

            > jeśli ktoś w momencie zawierania ślubu postanawia, ze nie będzie mieć dzieci
            w
            > ogóle, a przysięga co innego, to kłamie.

            postanowic to sobie mozna, ale wpadka zdarzyc zawsze sie moze i tego wlasnie
            dotyczy przyrzeczenie przyjecia potomstwa. nalezy przyjac potomstwo, ktorym
            nas bog obdarzy. jak nie obdarzy to nie ma czego przyjmiwac. a powody "nie-
            obdarzania" moga byc rozne. na przyklad niedojrzalasc do rodzicielstwa. albo
            bezplodnosc. czy ludzie bezplodni tez klamia wypowiadajac to przyrzeczenie?
            przeciez tez wiedza, ze nie beda nigdy miec dzieci.
            • Gość: małgosia Re: Bezdzietni IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 22.05.03, 11:44
              Nie, oni co prawda wiedzą, ze są bezpłodni (jeśli wiedzą), ale chcą mieć
              dzieci. Mówimy o takich, którzy programowo nie chcą
              • wladyslawa1912 Re: Bezdzietni 22.05.03, 13:57
                Gość portalu: małgosia napisał(a):

                > Nie, oni co prawda wiedzą, ze są bezpłodni (jeśli wiedzą), ale chcą mieć
                > dzieci. Mówimy o takich, którzy programowo nie chcą


                nie pamietam jak brzmi przysiega, w ktorym miejscu jest o tym, ze sie chce
                miec dzieci? z tego co pamietam, przyrzeka sie, ze sie _przyjmie_ potomstwo
                ktorym bog obdarzy. a to zupelnie cos innego, pisalam juz o tym wczesniej.
            • Gość: Gal Re: Bezdzietni IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 22.05.03, 12:18
              czy ludzie bezplodni tez klamia wypowiadajac to przyrzeczenie?
              > przeciez tez wiedza, ze nie beda nigdy miec dzieci.
              >
              >
              Bezpłodność lub brak zgody któregoś z małżonków na posiadanie dzieci jest
              jednym z kanonicznych (czyli usankcjonowanych przez kościół) powodów do
              unieważnienia sakramentu małżeństwa. Unieważnienia, ponieważ w takim przypadku
              kościół katolicki stwierdza niezdolność jednego z małżonków do spełnienia
              obowiązków małżeńskich (a w zasadzie celów małżeństwa) a w konsekwencji
              nieważność sakramentu.
              Małgosia ma rację, a argumenty, że w wierze katolickiej "wybieram sobie co mi
              odpowiada i dalej jestem katolikiem" - dość śmieszne. Jest tyle innych
              kościołów...
              Gal (agnostyk)
              • wiktoria21 Re: Gal 22.05.03, 12:36
                Gość portalu: Gal napisał(a):

                > czy ludzie bezplodni tez klamia wypowiadajac to przyrzeczenie?
                > > przeciez tez wiedza, ze nie beda nigdy miec dzieci.
                > >
                > >
                > Bezpłodność lub brak zgody któregoś z małżonków na posiadanie dzieci jest
                > jednym z kanonicznych (czyli usankcjonowanych przez kościół) powodów do
                > unieważnienia sakramentu małżeństwa. Unieważnienia, ponieważ w takim
                przypadku
                > kościół katolicki stwierdza niezdolność jednego z małżonków do spełnienia
                > obowiązków małżeńskich (a w zasadzie celów małżeństwa) a w konsekwencji
                > nieważność sakramentu.
                > Małgosia ma rację, a argumenty, że w wierze katolickiej "wybieram sobie co mi
                > odpowiada i dalej jestem katolikiem" - dość śmieszne. Jest tyle innych
                > kościołów...
                > Gal (agnostyk)

                ***********
                Jeszcze nie slyszalam o czyms takim zeby ktos uniewaznil malzenstwo ludziom
                bezplodnym.Przeciez ludzie bezplodni tez maja prawo do zycia w
                sakramencie,piszesz bzdury Gal.
                ***********
                • Gość: Gal Re: Gal IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 22.05.03, 13:37
                  wiktoria21 napisała:

                  > Jeszcze nie slyszalam o czyms takim zeby ktos uniewaznil malzenstwo ludziom
                  > bezplodnym.Przeciez ludzie bezplodni tez maja prawo do zycia w
                  > sakramencie,piszesz bzdury Gal.
                  > ***********
                  >

                  ...na wniosek jednej ze stron jest to możliwe. Unieważnienie małżeństwa może
                  nastąpić tylko z powodów "kanonicznych", a "brak zdolności do posiadania
                  potomstwa" do nich należy.
                  Przykro mi, że Ci się to nie podoba, nie musisz tego uważać za słuszne ale
                  celem (jednym z) małżeństwa w Kościele Rzymsko-Katolickim jest posiadanie
                  dzieci.
                  Gal
                  • wiktoria21 Re: Gal 22.05.03, 13:45
                    Gość portalu: Gal napisał(a):


                    > ...na wniosek jednej ze stron jest to możliwe. Unieważnienie małżeństwa może
                    > nastąpić tylko z powodów "kanonicznych", a "brak zdolności do posiadania
                    > potomstwa" do nich należy.
                    > Przykro mi, że Ci się to nie podoba, nie musisz tego uważać za słuszne ale
                    > celem (jednym z) małżeństwa w Kościele Rzymsko-Katolickim jest posiadanie
                    > dzieci.
                    > Gal

                    Celem a nie warunkiem.
                    Nie o to chodzi ze mi sie to nie podoba tylko dlaczego czlowiek bezplodny nie
                    moze zyc w sakramencie,przeciez to nie jego wina,że nie moze miec dzieci.
                    • capa_negra Wiktorio 22.05.03, 14:04
                      Postanowiłam kiedys do ciebie sie nie odzywać, ale to mój watek wiec pozwole
                      sobie na odstepstwo

                      Gal nie napisał, że człowiek bezpołodny nie może zyc w sakramencie, ale że
                      bezpłodność jednej ze stron w swietle prawa kanonicznego może być podstawa do
                      uniewaznienia małżenstwa - z tego co się orientuje min. dotyczy to sytuacji
                      gdy strona bezpłodna wiedząc o tym zataiła ten fakt przed ślubem.
                      Nie wiem czy bezpłodnośc odkryta w trakcie małżeństwa jest równiez podstawą do
                      jego unieważnienia - byc może

                      O to musimy zapytac Gala

                    • Gość: Gal Re: Gal IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 22.05.03, 14:19
                      Nie ja ustalam reguły w kościele, tylko je cytuję. Jeżeli ktoś czuje się
                      członkiem tego kościoła i pragnie w nim zawrzeć małżeństwo - powinien ich
                      przestrzegać, a jeżli nie chce... no cóż, jego sprawa, ale nie zmienia to
                      faktu, że Małgosia trafnie określiła to mianem hipokryzji i o to tylko mi
                      chodziło. Co do zasadności katolickich celów małżeństwa i procedur
                      unieważnienia tegoż, należałoby to raczej przedyskutowac z teologiem, nie ze
                      mną.
                      Gal
                      • capa_negra Re: Gal 22.05.03, 14:24
                        I właściwie wszystko jasne :-)
                        Wydaje mi się, ze podstawową sprawą jest abyśmy nie bali się życ po swojemu -
                        obojetnie - bo to kwestia wolnego wyboru -czy zgodnie z zasadami wiary czy nie.
                        A jesli wybierzemy okreslony wariant to sie go trzymajmy i nie mieszajmy ich
                        ze soba wybierając z każdego to co nam akurat pasuje i jest wygodne
                        • Gość: Gal Re: Gal IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 22.05.03, 14:36
                          capa_negra napisała:


                          > A jesli wybierzemy okreslony wariant to sie go trzymajmy i nie mieszajmy
                          ich
                          > ze soba wybierając z każdego to co nam akurat pasuje i jest wygodne

                          Ditto.
                          Gal
              • wladyslawa1912 Re: Bezdzietni 22.05.03, 14:04
                Gość portalu: Gal napisał(a):

                > czy ludzie bezplodni tez klamia wypowiadajac to przyrzeczenie?
                > > przeciez tez wiedza, ze nie beda nigdy miec dzieci.
                > >
                > >
                > Bezpłodność lub brak zgody któregoś z małżonków na posiadanie dzieci jest
                > jednym z kanonicznych (czyli usankcjonowanych przez kościół) powodów do
                > unieważnienia sakramentu małżeństwa. Unieważnienia, ponieważ w takim
                przypadku
                > kościół katolicki stwierdza niezdolność jednego z małżonków do spełnienia
                > obowiązków małżeńskich (a w zasadzie celów małżeństwa) a w konsekwencji
                > nieważność sakramentu.

                czyli jak zona znudzi sie mezowi to moze on wystapic o uniewaznienie
                malzenstwa, bo np. zachorowala i wycieto jej jajniki?

                cos tu nie pasuje w tym co piszesz. powodem uniewaznienia moze byc np.
                zatajenie bezplodnosci przed slubem, a nie bezplodnosc w ogole.
                • Gość: Gal Re: Bezdzietni IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 22.05.03, 15:21
                  wladyslawa1912 napisała:

                  > Gość portalu: Gal napisał(a):
                  >
                  > > czy ludzie bezplodni tez klamia wypowiadajac to przyrzeczenie?
                  > > > przeciez tez wiedza, ze nie beda nigdy miec dzieci.
                  > > >
                  > > >
                  > > Bezpłodność lub brak zgody któregoś z małżonków na posiadanie dzieci jest
                  > > jednym z kanonicznych (czyli usankcjonowanych przez kościół) powodów do
                  > > unieważnienia sakramentu małżeństwa. Unieważnienia, ponieważ w takim
                  > przypadku
                  > > kościół katolicki stwierdza niezdolność jednego z małżonków do spełnienia
                  > > obowiązków małżeńskich (a w zasadzie celów małżeństwa) a w konsekwencji
                  > > nieważność sakramentu.
                  >
                  > czyli jak zona znudzi sie mezowi to moze on wystapic o uniewaznienie
                  > malzenstwa, bo np. zachorowala i wycieto jej jajniki?
                  >
                  > cos tu nie pasuje w tym co piszesz. powodem uniewaznienia moze byc np.
                  > zatajenie bezplodnosci przed slubem, a nie bezplodnosc w ogole.
                  >
                  >
                  Władysławo!
                  Przez szacunek dla Twego sędziwego wieku (obyś żyła 200 lat) nie będę z Tobą
                  polemizował. Pozwolę sobie jednak stwierdzić, że sądy biskupie rozpatrują
                  każdy przypadek bardzo wnikliwie i w podanym przez Ciebie przykładzie na pewno
                  adwokat strony dowiódł by, że rzeczywistym motywem powoda było "znudzenie
                  żoną" a nie jej bezpłodność, a to w świetle prawa kanonicznego nie jest
                  wystarczające do unieważnienia sakramentu. Przynajmniej póki co nie jest, bo
                  być może po reformie tegoż prawa w duchu obowiązującej obecnie (poza
                  Kościołem) "indywidualistycznej" koncepcji człowieka (żadnych dzieci, żadnych
                  zobowiązań - tylko samorealizacja i fun), fakt "znudzenia żoną" będzie
                  wystarczający.
                  Mam tylko nadzieję, że ja już tego nie dożyję.
                  Gal
                  • wladyslawa1912 Re: Bezdzietni 22.05.03, 17:40
                    Gość portalu: Gal napisał(a):

                    > Władysławo!
                    > Przez szacunek dla Twego sędziwego wieku (obyś żyła 200 lat) nie będę z Tobą
                    > polemizował.


                    hmm, a dlaczego? podejrzewasz mnie o demencje starcza?


                    Pozwolę sobie jednak stwierdzić, że sądy biskupie rozpatrują
                    > każdy przypadek bardzo wnikliwie i w podanym przez Ciebie przykładzie na
                    pewno
                    > adwokat strony dowiódł by, że rzeczywistym motywem powoda było "znudzenie
                    > żoną" a nie jej bezpłodność, a to w świetle prawa kanonicznego nie jest
                    > wystarczające do unieważnienia sakramentu.


                    chcialabym w to wierzyc, ale obawiam sie ze niestety roznie z tym bywa.


                    Przynajmniej póki co nie jest, bo
                    > być może po reformie tegoż prawa w duchu obowiązującej obecnie (poza
                    > Kościołem) "indywidualistycznej" koncepcji człowieka (żadnych dzieci,
                    żadnych
                    > zobowiązań - tylko samorealizacja i fun), fakt "znudzenia żoną" będzie
                    > wystarczający.
                    > Mam tylko nadzieję, że ja już tego nie dożyję.


                    ja tym bardziej.
          • aguszak Re: Bezdzietni 22.05.03, 13:58
            Gość portalu: małgosia napisał(a):

            > Jakoś nie zauważyłam, zeby z mojego postu wynikała konieczność płodzenia
            dzici
            > w noc poślubną. W założeniach małżeństwa w KK (przypominam, ze mówię tylko o
            > osobach, które taki slub brały) jest niewykluczanie potomstwa. A to nie
            > oznacza,że trzeba mieć dzieci pełno i to natychmiast. To oznacza tyle
            tylko,że
            > jeśli ktoś w momencie zawierania ślubu postanawia, ze nie będzie mieć dzieci
            w
            > ogóle, a przysięga co innego, to kłamie. Proste.
            > A że Cię to bawi, to przykre

            Skąd więc taki osąd, że osoby takie wogóle nie zakładają posiadania dzieci, ale
            np. kilka lat po ślubie?
    • Gość: KITKA Re: Bezdzietni IP: mieszko.pl.u* 20.05.03, 16:09
      Pracuje w wielkiej korporacji nastawionej na oczywiscie zysk, a co z tym
      zwiazane na ciezka prace ludzi. Sama praca jeszcze nie wystarczy, bo obecnie
      modne jest postrzeganie pracownika jako części pewnej całości, do której musi
      się dostosować również mentalnie i oczywiście mieć dużo czasu na związane z tym
      tzw. wyjazdy integracyjne, szkolenia, czy jakby tego nie zwał... różne
      integracyjne bzdety (tak w skrócie). A teraz właśnie dochodzę do sedna sprawy,
      że w tej mojej firmie pracuje wiele osób bezdzietnych i w stanie wolnym, które
      właśnie taki tryb życia przyjmują jako normalny i jest dla nich normą
      przedłużanie czasu pracy w nieskończoność, różne zebrania, wzajemne dyskusje,
      nasiadówki... A ja mam dzieci, nie mogę poświęcać się w nieskończoność pracy i
      ztego względu mam do tych ludzi ogromy żal, że nie doceniają mnie jako
      pracownika tylko dlatego,że nie mam czasu na kółko wzajemnej adoracji, wspólne
      wypady na bilard, na żagle, czy inne "bzdety" (bo ja muszę zająć się dziećmi).
      I oto chodzi, ze nieprawda, że to dzieciaci tak dokuczają niedzieciatym, ale
      raczej ze strony nie posiadających potomstwa jest ogromne niezrozumienie tego
      problemu. Bezdzietni faworyzują im podobnych, bo mają więcej czasu na wspólne
      sprawy, mic dziwnego więc, że rodzina woli, abyście byli im podobni i nie
      dołączyli do grona nierozumiejących problemów związanych z posiadaniem
      dzieciaczków. Pa :)
      • Gość: sagan Re: Bezdzietni IP: *.desy.de 20.05.03, 16:33
        a ja mysle, ze nie jest "raczej tak" czy "raczej siak",
        ale i tak i siak... oba problemy - niezrozumienie
        dzieciatych dla niedzieciatych i odwrotnie istnieja i w
        sumie fajnie by bylo, gdyby ludzie potrafili sobie jakos
        z nimi poradzic...
      • julla kitka... 20.05.03, 17:06
        Zaintrygowało mnie to co napisałaś. Pracowałam w paru firmach i jako osoba
        bezdzietna zawsze musiałam iść na kompromis względem dzietnych, którzy nigdy
        nie mogli zostać dłużej w pracy. Wybiegali zawsze punktualnie o trzeciej, żeby
        zdążyć do przedszkola i człowiek zawsze musiał kończyć ich niedokończoną robotę.
        Podobnie było z wszystkimi nadprogramowymi sobotami. I zawsze, przysięgam Ci,
        że zawsze wykazywało się zrozumienie i empatię, i nigdy nikt nie komentował
        wszelkich gorączek i przypadków losowych dzieci, bo wiadomo jak to jest.
        Co jeszcze bezdzietni powinni wykrzesać z siebie, Twoim zdaniem? Jak jeszcze
        okazywac swoje względy. Sorki, może to zabrzmi trochę okrutnie, ale Twoje
        dziecko to Twój problem i nie wymagaj, aby wszyscy naginali i mieli cały czas
        na uwadze to jak bardzo jesteś zaaobsorbowana i zaplątana w sytuacje domowe.
        Każdy ma swoje problemy, bezdzietni wbrew pozorom również.
        • capa_negra Julia 21.05.03, 07:29
          Czytając twój post zastanawiałam sie jak to jest w mojej firmie i stwierdziłam,
          że nia ma takich problemów.
          W zasadzie nikogo nie interesuje czy masz dzieci czy nie, ale tez nie
          interesuje czy możesz zostac po godzinach czy nie.
          Nikt nie "wykorzystuje" dzieci jako powodu, który nie pozwala raz na czas
          zostać trochę dłuzej w pracy.
          każdy biorący na siebie odpowiedzialność za druga osobą czy choćby psa( może to
          nienajszczęsliwszy przykład :-)) powinien sie liczyc z konsekwencjami.
          Tak więc osoby mające dzieci muszą się liczyć z róznymi nieprzewidzianymi
          sytuacjami, w których będa zmuszone "na gwałt" zorganizować opiekę jak i liczyć
          sie z tym, że współpracowników to kompletnie nie interesuje jak wybrna z danej
          sytuacji.

          Może zabrzmi to śmiesznie( ale akcent humorystyczny nie zaszkodzi :-)- wiesz
          ile razy ja posiadaczka "przykładowego" psa musiałam szukać "nianki" na
          popołudnie :-))
          Ale nie skarże sę - mój wybór - mój problem
          • Gość: KITKA Re: Julia IP: mieszko.pl.u* 21.05.03, 18:49
            Cześć, no właśnie o tego typu niezrozumieniu mówił mój pierwszy dyskutant, nie
            można przyrównywać dzieci do psa, wymagają o wiele więcej:) A propos tych, co
            wykorzystują posiadanie dzieci do uciekania z pracy, to ja taka nie jestem i
            wiele osób dzieciatych też nie. Ale mówiąc o konflikcie w pracy raczej nie to
            miałam na myśli, ustosunkuj się proszę do problemu tzw. integracji w pracy,
            czyli zmuszania innych do życia pracą,życia w pracy, przenoszeniu na grunt
            prywatny zawodowych znajomości i tylko właśnie zawodowych. Co powiesz na to, że
            w mojej pracy na 500 osób tylko kilkoro ma dwoje dzieci? I szczególnie kobiet,
            bo tego, że mężczyzna ma dziecko tak nie widać i ono go tak nie absorbuje. Więc
            siłą rzeczy osoby z potomstwem nie sąkojarzone z tzw. dyspozycyjnością i
            integracją, bo zwyczajnie nie mają na to czasu. I nie rozumiem tego, jak można
            mówić z góry, że wszyscy się urywają z pracy, czy zawalają robotę - dzięki z
            góry za ten schemat, czuję że moje szanse na awans rosną, skoro młodzi i
            inteligentni ludzie myślą takimi archetypami :)
            • julla Re:bezdzietni 21.05.03, 19:47
              Rany, to nie żadne archetypy tylko fakty. Zresztą, naprawdę, jakoś strasznie
              to mi to nigdy nie przeszkadzało, jeśli tylko mieściło się w granicach rozsądku

              Nie rozumiem do końca o co chodzi, piszesz, że osoby z dziećmi nie są w pełni
              dyspozycyjne, po czym wnosisz pretensje, że są tak właśnie postrzegane.
              Masło maślane.
              ??
              • Gość: kitka Re:bezdzietni IP: mieszko.pl.u* 22.05.03, 09:44
                julla napisała:

                > Rany, to nie żadne archetypy tylko fakty. Zresztą, naprawdę, jakoś strasznie
                > to mi to nigdy nie przeszkadzało, jeśli tylko mieściło się w granicach
                rozsądku
                >
                >
                > Nie rozumiem do końca o co chodzi, piszesz, że osoby z dziećmi nie są w pełni
                > dyspozycyjne, po czym wnosisz pretensje, że są tak właśnie postrzegane.
                > Masło maślane.
                > ??
                Julio, przeczytaj post Lolyty, która rzeczywiście doskonale ujęła, o co mi
                chodzi - o postrzeganie w kategoriach stereotypów budowanych przez ludzi
                właśnie bezdzietnych, którzy niekoniecznie muszą siedzieć w pracy, ale ponieważ
                mają tam znajomych i nic innego do roboty, to chociażby byli ode mnie gorsi,
                mniej wykształceni, to ten czas spędzony w firmie mówi : "patrzcie, ja nie
                uciekam przed pracą do domu, dużo pracuję, poświęcam się, buduję jedność i w
                pełni integruję się z celami firmy". Oczywiście po pewnym czasie takie
                postępowanie staje się normą i normalny czas w pracy (choćbym wyrabiała się ze
                swoimi obowiązkami), to nie jest to, o co chodzi w tej bajce. Mam właśnie w
                firmie koleżankę niedzieciatą, która postępuje w ten sposób i to ona dostała
                awans, a nie ja. Pomimo tego, że mam lepsze wykształcenie, certyfikaty językowe
                itp. Ona sobie ten awans po prostu wysiedziała i nikt (bo się doskonale
                zintegrowała z bezdzietnym szefostwem podczas wieczornych posiadówek w pracy)
                nie zauważał, że to, co ona robi przez cały dzień i jeszcze się nie wyrabia
                (kawa, sniadanko, zebranie, lunch:), kawa po lunchu itp itd.), ja potrafię
                zrobić przez pól i jeszcze swoją robotę i zdecydowanie bardziej
                profesjonalnie.
                smutna kitka
                • julla Re:bezdzietni 22.05.03, 09:59
                  Kitka, to o czym piszesz w moim pojęciu niewiele ma wspolnego z posiadaniem
                  dzieci. Twoja koleżanka po prostu zastosowała odpowiednią taktykę i wkradła się
                  w łaski szefów; ponieważ jest "bardzo fajna" nikt na wszelki wypadek nie wnika
                  w to co ona tak naprawdę robi przez te 15 godzin, które spędza w pracy.
                  Wystarczy, że jest równa babka i można się poklepać po plecach.
                  Myślę, że gdyby miała dzieci to też potrafiłaby pokierować sytuacją tak, żeby
                  wypłynąć na powierzchnię. Niektórzy mają do tego predyspozycje, na ogół nie
                  poparte względami merytorycznymi; i nie ma to nic wspólnego z ich sytuacja
                  rodzinną.
                  • Gość: kitka Re:bezdzietni IP: mieszko.pl.u* 22.05.03, 10:55
                    Jullo, ja tu móię raczej o tym, czy ktoś ma czas na rozwlekanie pracy w
                    nieskończoność, czy zwyczajnie musi liczyć się z ty, że ktoś najwazniejszy na
                    świecie na niego czeka i tylko na niego. Nie chodzi tu "fajniutkość", tylko
                    raczej o budowanie tzw. zespołu w pracy, który jest dobry wtedy, gdy ludzie są
                    podobni, mają jednakowe cele, sposoby spedzania czasu w pracy itp. Tacy jak ja
                    (dzieciaci i postrzegający pracę, jako pracę, a nie sposób spędzania czasu)
                    pozostają poza marginesem, choćby byli zdecydowanie lepsi i wydajniejsi.
                    coraz smutniejsza kitka
                    • julla Re:bezdzietni 22.05.03, 11:09
                      A ja sie wciąz będę upierać, że to o czym piszesz nie ma wiele wspólnego z
                      sytuacją rodzinną, tylko tak po prostu często bywa, że ludzie są oceniani w
                      pracy niesprawiedliwie z powodu sympatii i antypatii personalnych i wszelkich
                      taktycznych zagrywek różnych miernot.
                      Mam znajomą z dwójką małych dzieci. Z dziećmi po całych dniach telepie się
                      babcia, a ona praktycznie nie wychodzi z pracy a ponieważ jeszcze zajmuje się
                      eksportem, to rozbija się po świecie. Od ludzi którzy z nią pracują wiem, że
                      jest straszną wazeliniarą i cwaniarą i nawet dopuściła sie paru nadużyć.
                      Ale szefowie ja uwielbiają, bo jest "do rany przyłóż" i nigdy nie dadzą ją
                      skrzywdzić, nawet jak sprzeda ich razem z firmą;)

                      Po prostu mamy inny punkt widzenia!
                      • Gość: kitka Re:bezdzietni IP: mieszko.pl.u* 22.05.03, 11:33
                        julla napisała:

                        > A ja sie wciąz będę upierać, że to o czym piszesz nie ma wiele wspólnego z
                        > sytuacją rodzinną, tylko tak po prostu często bywa, że ludzie są oceniani w
                        > pracy niesprawiedliwie z powodu sympatii i antypatii personalnych i wszelkich
                        > taktycznych zagrywek różnych miernot.
                        > Mam znajomą z dwójką małych dzieci. Z dziećmi po całych dniach telepie się
                        > babcia, a ona praktycznie nie wychodzi z pracy a ponieważ jeszcze zajmuje się
                        > eksportem, to rozbija się po świecie. Od ludzi którzy z nią pracują wiem, że
                        > jest straszną wazeliniarą i cwaniarą i nawet dopuściła sie paru nadużyć.
                        > Ale szefowie ja uwielbiają, bo jest "do rany przyłóż" i nigdy nie dadzą ją
                        > skrzywdzić, nawet jak sprzeda ich razem z firmą;)
                        Ale ja też jestem miła i sympatyczna :)
                        pozdroofka

                        >
                        > Po prostu mamy inny punkt widzenia!
                        >
          • Gość: lolyta Re: Julia IP: *.bct.bellsouth.net 21.05.03, 19:49
            Ja mialam na tyle fajnego prezesa ze moglam przychodzic do pracy z psem. Duzym.
        • Gość: lolyta Re: kitka... IP: *.bct.bellsouth.net 21.05.03, 19:47
          Roznie to chyba bywa w roznych firmach. U nas bylo tak, ze ci bezdzieciaci (i
          czesto samotni) z wlasnej woli siedzieli po godzinach, bo najnormalniej w
          swiecie weselej im bylo w towarzystwie podobnych do nich niz siedziec w
          samotnosci w domu. I byloby OK, gdyby nie fakt, ze zarzad jednoznacznie tych
          ludzi premiowal. Dawal im odpowiedzialniejsze zadania, to oni zostawali raczej
          szefami projektow (no chyba ze dzieciaci mieli juz pociechy kilkunastoletnie,
          to byli traktowani na rowni z niedzieciatymi). Natomiast np. mlode matki
          dostawaly zazwyczaj zadania znacznie ponizej ich kompetencji, zazwyczaj pelnily
          funkcje "pomocnicze", nawet jesli bylo je stac na o wiele wiecej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka