Dodaj do ulubionych

Jestem obrzydliwa...

23.05.03, 11:04
Czy Wy też? Jak widzę włosa w zupie to wylewam , myję talerz i znowu nalewam.
Nie zjem tym samym sztućcem co dziecko (a co dzieciak winny?). Miałam torsje,
kiedy widziałam, jak teściowa oblizuje łyżkę, którą co i rusz miesza gotującą
się potrawę. Z tego też względu nie bywam na obiadkach. Nie zjem pierogów
robionych cudzymi rękami, nie siądę na desce itp. Do tego mam obsesję na
punkcie mycia rąk. Starszne jest takie życie. Nie będę już opowiadała, co
wyrabialam, kiedy dzieciak był niemowlęciem. A ja upadł mu smoczek przy
teściowej i ta oblizując go włożyła mu go z powrotem do buzi to myślałam , że
ją zabiję. Szkoda, że tego wtedy nie zrobiłam...
Obserwuj wątek
    • amidala Re: Jestem obrzydliwa... 23.05.03, 11:09
      No to wychodzi na to, że ja też. Jak byłam młodsza, to mi się posunęło do tego,
      że za nic w świecie nie chciałam jeść przy ludziach - wydawało mi się to
      nieestetyczne. Teraz trochę mi przeszło, bo bym chyba z głodu umarła, albo
      zaczęła jeść w szafie, ale na obcej desce toaletowej też za nic nie usiądę, jak
      widzę matki na ulicy oblizujące smoczki dziecku, mam ochotę zemdleć, ale do
      włosów różnego rodzaju musiałam się przyzwyczaić. Miałam psa, który potrafił
      rozsiewać je wszędzie - raz znalazłam jego kłaka w tubce pasty do zębów!!! Nie
      można było wszystkiego wyrzucać - wybieraliśmy i tyle.

      • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: to może założyć wątek na temat.... 23.05.03, 11:12
        NERWICA NATRĘCTW ?????
        • anula73 Re: to może założyć wątek na temat.... 23.05.03, 12:01
          co Wy z tą nerwicą natręctw??? Bez przesady. Ostatnio widzę manię przypisywania
          wszystkim zaburzeń psychicznych. Kazdy ma depresję, nerwicę, paranoję...
          Ja tez sie brzydzę wielu rzeczy, tez nie zjem czegos, w czym byl wlos,
          niedobrze mi sie robi, jak matka oblizuje dziecku smoczek czy ktos oblizuje
          lyzke ktora miesz zupe, jak bylam mala to slabo mi sie robilo jak dzieciaki
          dawaly sobie "pożuć" gumę, ale nie mam nerwicy natręctw. i nie nasila mi się to
          z wiekiem.
      • capa_negra Re: Jestem obrzydliwa... 23.05.03, 11:15
        To i ja sie dopisze - oprócz wymienionych przykładów obrzydliwości moge jeszcze
        dodać , że nic w świecie nie nie dokończę mojej herbaty z której ktos "upił
        łyka" czy nie zjem kromki, z której ktoś mi odgryzł kawałek.
        I jeszcze obsesja na punkcie ręcznika - jesli ktos sie przez przypadek wytrze
        moim - to koniec, ręcznik do prania
        • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: ODPISAŁAM CI na post w wątku 72 lata 23.05.03, 11:22
          ....Z PODZIĘKOWANIEM , za serducho. padalcowa


          • capa_negra Re: ODPISAŁAM CI na post w wątku 72 lata 23.05.03, 12:00
            lece czytac
    • farsa Re: Jestem obrzydliwa... 23.05.03, 11:13
      to chyba nie są jedyne wyznaczniki Twojej "obrzydliwości".
      • pajdeczka Re: Jestem obrzydliwa... 23.05.03, 11:24
        farsa napisała:

        > to chyba nie są jedyne wyznaczniki Twojej "obrzydliwości".


        No , wreszcie jedna zajarzyła podstęp w tytule.
        • farsa Re: Jestem obrzydliwa... 23.05.03, 11:33
          pajdeczka napisała:


          > No , wreszcie jedna zajarzyła podstęp w tytule.

          jeśli już, to "sko-jarzyła".
    • Gość: Gal Re: Jestem obrzydliwa... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 23.05.03, 11:14
      Dziewczyno, lecz się! Nerwica natręctw z wiekiem się tylko nasila. Za jakiś
      czas będziesz chodziła cały czas w rękawiczkach lateksowych i masce na twarzy,
      a męża kąpała w płynie dezynfekcyjnym przed pójściem do łóżka...
      I to wcale nie będzie ostatnie stadium zaawansowania, a dobry terapeuta może
      jeszcze zdziałać cuda, więc nie trać czasu, zostaw komputer i biegiem do
      psychiatry!
      Gal
      PS. Pocałowałaś kiedyś swoje dziecko?
      • pajdeczka Re: Jestem obrzydliwa... 23.05.03, 11:25
        Gość portalu: Gal napisał(a):

        > Dziewczyno, lecz się! Nerwica natręctw z wiekiem się tylko nasila. Za jakiś
        > czas będziesz chodziła cały czas w rękawiczkach lateksowych i masce na
        twarzy,
        > a męża kąpała w płynie dezynfekcyjnym przed pójściem do łóżka...
        > I to wcale nie będzie ostatnie stadium zaawansowania, a dobry terapeuta może
        > jeszcze zdziałać cuda, więc nie trać czasu, zostaw komputer i biegiem do
        > psychiatry!
        > Gal
        > PS. Pocałowałaś kiedyś swoje dziecko?

        Jakoś w łózku nie jestem brzydliwa, a wręcz przeciwnie. A dziecka , nie całuję
        bo to chłopiec. Po co mam go rozbudzać?
        • oka5 Re: Jestem obrzydliwa... 23.05.03, 12:09
          pajdeczka napisała:

          > A dziecka , nie całuję bo to chłopiec. Po co mam go rozbudzać?

          :-D, no i poryczałam się ze śmiechu. Pajdeczka w swojej najlepszej formie :-)))
          • pajdeczka Re: Jestem obrzydliwa... 23.05.03, 14:40
            oka5 napisała:

            > pajdeczka napisała:
            >
            > > A dziecka , nie całuję bo to chłopiec. Po co mam go rozbudzać?
            >
            > :-D, no i poryczałam się ze śmiechu. Pajdeczka w swojej najlepszej formie :-
            )))


            Moje dziewczynki z Pajdokracji, jak zwykle najbardziej rozgarnięte na forum.
            Dzisiaj wielki śmiech, bo jutro czeka mnie wielki płacz. Niech żyje bal!
    • kurwiki_begerowej Re: Jestem obrzydliwa... 23.05.03, 13:07
      pajdeczka napisała:

      > Czy Wy też? Jak widzę włosa w zupie to wylewam , myję talerz i znowu nalewam.
      > Nie zjem tym samym sztućcem co dziecko (a co dzieciak winny?). Miałam torsje,
      > kiedy widziałam, jak teściowa oblizuje łyżkę, którą co i rusz miesza gotującą
      > się potrawę. Z tego też względu nie bywam na obiadkach. Nie zjem pierogów
      > robionych cudzymi rękami, nie siądę na desce itp. Do tego mam obsesję na
      > punkcie mycia rąk. Starszne jest takie życie. Nie będę już opowiadała, co
      > wyrabialam, kiedy dzieciak był niemowlęciem. A ja upadł mu smoczek przy
      > teściowej i ta oblizując go włożyła mu go z powrotem do buzi to myślałam , że
      > ją zabiję. Szkoda, że tego wtedy nie zrobiłam...

      Niektórzy z nas, gdy mieli przewinąc dziecko po kupie, zawiązywali sobie na
      ryju chustkę czy jakis bandaż, bo od smrodu kupy im się rzygać chciało.
      Inni w sosie grzybowym teściowej ujrzeli robala białego, bo teściowej żal było
      zebranego przez się borowika z robakami wywalić. I trzeba było się męczyć, by
      ukradkiem jakoś wołowinę w tym sosie komuś innemu na talerz przerzucic.
      Albo robale, pająki, także motyle, ćmy oraz wszystkie zwierzeta obslizłe, bez
      sierści. Jedna taka jak zobaczy je na żywo, w telewizorze czy na zdjęciu to od
      razu pluje.
      Albo gdy ktos przy niej pluje, to ona zaraz też musi splunąc bo ją brzydzi
      cudze plucie.Zatem znamy ten problem obrzydliwości bo kurwik-plujka jest wśród
      nas.
      kurwiki
      • kurwiki_begerowej Re: Jestem obrzydliwa... 23.05.03, 13:12
        A jedna znów za nic nie dotknie klamki w kiblu nie swoim. Łokciem otwiera, albo
        przez kawałek ubrania bądź też ręką, którą potem myje i wyłazi przez uprzednio
        nią otwarte drzwi, ale ich nie zamyka, by ręki nie ubrudzic znów o klamkę.
        kurwiki
        • Gość: Andrzej Re: Jestem obrzydliwa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.03, 13:17
          A u mnie w studni jak sie kot utopil , to teraz wode zawsze przepuszczamy przez
          sitko i gotujemy przed spozyciem.
          • Gość: lolyta Re: Jestem obrzydliwa... IP: *.bct.bellsouth.net 23.05.03, 17:29
            A czy Ty gdzies tu nie pisales ze nie masz wody tylko zbierasz deszczowke i
            topisz snieg?
            • Gość: Andrzej Re: Jestem obrzydliwa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.03, 17:32
              Nie lap mnie za slowka. U mojej babci w studni:)
    • vika411 Re: Jestem obrzydliwa... 23.05.03, 13:20
      pajdeczka napisała:

      Chwalebna samokrytyka.Lepiej pozno niz wcale!
    • kohinor Re: Jestem obrzydliwa... 23.05.03, 13:29
      Znam takie osoby. Totalne kalectwo. Niestety takich osób jest coaz więcej.
      Ciekaw jestem, co by zrobiły, jakby zobaczyły JAK robi się dla nich posiłki w
      knajpach albo chociaż produkty: chleb, mleko, wędliny itp.
      Ale czego oczy nie widzą...
      Niestety, prowadzi to również do różnego rodzaju wypaczeń:
      Moja znajoma po urodzeniu dziecka kompletnie zwariowała. Odkażała pokój, cycka
      dawała w maseczce na twarzy, przez kilka miesięcy NIKOMU nie pozwoliła
      podchodzić do dziecka, dziadkom pokazywała wnuka z kilku metrów, SAM WIDZIAŁEM,
      jak parzyła BANANA wrzątkiem!!! Kompletny odjazd.
      No i po czterech latach wysłała dziecko do przedszola (jako kobieta „światła”
      musiała przecież kontynuować karierę naukową). Ale... z kariery nici. Przez
      następne trzy przesiedziała z notorycznie chorym dzieckiem w domu. Ją zwolnili,
      a dziecku zrobiła krzywdę (do dziś jest chorowite i słabe).
      Inny przykład:
      - Duży dom, spokojnie mogący pomieścić kilka rodzin. Ale gdy teść zachorował
      (rak jelita grubego) i trzeba było zrobić przetokę (woreczek na brzuchu na
      kał), synowej zaczęło przeszkadzać. W sumie zaszczuła faceta. Szybciej, niż
      powinien umarł.
      - Dziecko przewijała tylko matka. Gdy zostało z ojcem, przewinąć musiała
      sąsiadka.
      - Moja kolezanka (tzw. topowy zawod, wyższe wykształcenie, taka „ą”, „ę”. Też w
      typie obrzydliwca. I to głośniego. Ale jak sama z kibla wychodzi, rąk nie umye.
      - Szyneczka, kurczaczek - ok. Ale jak przyniosłem takiej bażanta (całego) -
      wywaliła go ukradkiem. Brzydziła się oskubać i wypatroszyć :-) Zresztą -
      wystrczy popatrzeć, co się dzieje w święta, jak karpia trza zabić, hi, hi

      Itd, itp.

      Coś dla tych obrzydliwych. Wasze kupy śmierdzą tak samo, wiecie?
    • Gość: siedem jestes /nt IP: 213.216.66.* 23.05.03, 13:36
      5040
      • ha-jo Re: obrzydliwy 23.05.03, 14:12

        pamietam, ze jak bylem w przedszkolu to siedzac przy stole, zawsze kiedy
        podawano budyn, albo kisiel spluwalismy do niego,mieszalismy i lekko
        zmienialismy jego konsystencje.wszyscy bylismy wowczas zdania, ze duzo lepiej
        smakuje.oczywiscie kazdy plul w swoj talerz...chyba...nie pamietam dokladnie.
        przekladanie sobie gumy do zucia, lub cukierka z ust do ust bylo na porzadku
        dziennym.
        pozniej juz w szkole ,lub po szkole, jak sie szlo do sklepu po oranzade, lub
        pepsi, z jednej butelki pilismy czasem w czworke lub piatke."daj lyka".
        albo jak sobie ktos kupil loda, bywalo ze ktos inny wyskakiwal z "daj polizac".
        to byla solidarnosc!!!na dworze jak sie czasem cos jadlo, to zwykle w brudnych
        lapach.i pilo wode z kranow.bardzo czesto.trzeba bylo uzupelniac plyny!
        mielismy juz takie SWOJE krany.
        dzisiaj jestem chyba bardziej wyposrodkowany miedzy pajda, a moim
        dziecinstwem.juz bym tego nie powtorzyl.bleeeee.kupa niemowlecia tez sie
        brzydze.nie da sie tego ukryc.widac to nawet po sposobie, w jaki trzymam
        obsrana pieluche.obrzydzeniem mnie napawa jak widze skorke od kurczaka.moja
        mama i moja dziewczyna juz o tym wiedza, i zawsze ja dobrze przysmaza.ale
        czasem gdzies w restauracji jak widze taka miekka skorke (wyglada jak gesia
        skorka), to mnie bierze na wymioty.

        pzdr


    • snow.white Ja tak nie mam... 23.05.03, 13:43
      ...ale to,co zrobila tesciowa ze smoczkiem dziecka BYLO obrzydliwe!!!!! moze
      dziecko wcale nie chcialo smoczka oblizanego przez nia?!!! fuuuuj!!!!

      a "obrzydliwe" zycie rzeczywiscie musi byc ciezkie!!
      to nie chodzisz od knajpek na obiad???a na lody z automatu??a jak kupujesz
      wedline,nie zawsze podaja w rekawiczkach??
    • sagan2 Re: Jestem obrzydliwa... 23.05.03, 13:46
      a ja zupelnie nie jestem obrzydliwa... w sumie malo co mi
      przeszkadza. jedyna obsesje jaka mam, to na organiczne
      zapachy zepsutego jedzenia - wyczuje od razu i ide
      wywachiwac co sie zepsulo i smierdzi... taki wlasnie
      "nieswiezy" zapach z jedzenia jest jedyna rzecza, ktora
      moze mnie odstraszyc... ;)
    • Gość: owsik Re: Jestem obrzydliwa... IP: *.skorosze.2a.pl 23.05.03, 14:27
      I to jeszcze jak?-i głupia też.Bo w pizdzie masz perz
      • pajdeczka Ogólnie pojętni jesteście... 23.05.03, 14:47
        ..z małymi wyjątkami. Oczywiście mówi się jestem "brzydliwy", a nie
        obrzydliwy, ale jak zwykle, nie zawiodłam się na komentarzach niektórych.
        Kochani, nie zawiedliście mnie, prowokacja, jak zwykle, udała się!
    • anahella Re: Jestem obrzydliwa... 23.05.03, 17:51
      Pracowalam z dziewczyna - niby elegancka, swiatowa
      kobitka. Tu byla, to zwiedzila, studia skonczone, wysokie
      stanowisko.

      Wylal jej sie jogurt na biurko. Po prostu go zlizala z
      biurka. Mialam na koncu jezyka pytanie czy wie co
      wycierala ta sama szmatka sprzataczka zanim wytarla jej
      biurko, ale sie powstrzymalam, bo moze tez byla
      obrzydliwa?;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka